Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona G?ówna Artyku?y Galeria ForumLipiec 07 2020 20:03:29
Nawigacja
Strona G?ówna
Artyku?y
Galeria
Kategorie aktualno?ci
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 7
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Nowy sztandar Towarzystwa Mi?o?ników Lwowa i Kresów Po?udniowo-Wschodnich
Nowy sztandar Towarzystwa Mi?o?ników Lwowa i Kresów Po?udniowo-Wschodnich
VI Dzie? Kultury Kresowej w K?dzierzynie-Ko?lu 6.06.2009 r.
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy si? angiels... [50]
Kto pomo?e mi sfo... [46]
Ba?kany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostro?nie ze s?owami, panie anonimie! Mo?e by tak zerwa? przy?bic? i stan??, jak m??czyzna, twarz? w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jeste?cie ostoj?... politycznej prostytucji. Wi?cej pisa? nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Mo?e by??

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porz?dek by trzeba zrobi?...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie wida? go.

Archiwum
Stan wojenny raz jeszcze
JednodniĂłwka Narodowa

W Najwy?szym Czasie znalaz?em nast?puj?c? informacj?:

"(...)cz?onkowie stowarzyszenia Marsz Niepodleg?o?ci, przedstawiciele M?odzie?y Wszechpolskiej i Obozu Narodowo-Radykalnego, czyli tych organizacji, które maj? swój najwi?kszy wk?ad w organizacj? Marszu Niepodleg?o?ci, pomaszeruj? w grudniu znowu ulicami Warszawy. Tyle ?e nie 13 grudnia razem z prezesem Kaczy?skim, a dzie? wcze?niej. I wyrusz?, tak jak miesi?c wcze?niej, znowu z pl. Konstytucji! Tego bowiem dnia organizatorzy Marszu Niepodleg?o?ci i ca?y komitet organizacyjny zapraszaj? wszystkich patriotów na obchody Dnia Pami?ci Narodowej, w którym organizowany jest przemarsz pod will? Jaruzelskiego przy ul. Ikara.
Demonstracja rozpocznie si? w rocznic? ostatniego dnia wolno?ci, 12 grudnia br., o godzinie 20.00 na pl. Konstytucji."

?ród?o - NCz (tak?e - Najwy?szy Czas nr 50 (1125) z 10.XII.2011. J. Wasiukiewicz, Bez Kaczy?skiego, s. XIII)

Nie widz? powodu, aby ponownie przeprowadza? ca?e "post?powanie dowodowe" w kwestii oceny stanu wojennego i gen. Jaruzelskiego. Temat zosta? wszechstronnie przedyskutowany w poprzednich latach. Podobnie jak kwestia, niestety, bezmy?lnego stosunku (na zasadzie "bij komucha") do tego wydarzenia wspó?czesnych rewizjonistów narodowych.

Wobec tego proponuj? jedynie kilka konkluzji:

- jesieni? 1981 r. dominuj?ce w Solidarno?ci kr?gi d??y?y do konfrontacji z w?adz? komunistyczn?, nie maj?c po temu si? i ?rodków, za to bezkrytycznie przeceniaj?c w?asne mo?liwo?ci. Ewentualna konfrontacja oznacza?aby katastrof? na niewyobra?aln? skal?. Zap?aci?by za ni? naród polski. Tradycj? Ruchu Narodowego by?o zdecydowane przeciwstawianie si? podobnym sytuacjom, np. w okresie zaborów oraz bardzo krytyczna ocena XIX-wiecznych powsta?. To samo dotyczy stanu wojennego. I jak w przypadku zaborów, nie oznacza?o to poparcia dla zaborców, tak w przypadku stanu wojennego, nie oznacza?o (i nie oznacza) to poparcia dla w?adzy komunistycznej jako takiej. Dzisiaj, ró?ne ?rodowiska, które od tej tradycji Ruchu Narodowego odesz?y, pos?uguj? si? nadal historycznymi nazwami, co owocuje kompletnie zaciemnionym obrazem RN i jego stanowiska w zasadniczych kwestiach. Stan??y one na gruncie apoteozy strace?czej walki, tak?e tej, do której nie dosz?o w 1981 r. Po cz??ci wynika to zapewne z gloryfikowania przez te ?rodowiska tzw. ?o?nierzy wykl?tych, którzy cz?sto mieli niewiele wspólnego z RN, i których walka by?a jedynie bezsiln? demonstracj?, bez widoków na cokolwiek. Je?li mówimy o przywracaniu pami?ci o tych ludziach, którzy wówczas zostali zg?adzeni przez rosn?cy w si?? system komunistyczny, zgoda. Je?li za? ma to oznacza? gloryfikacj? postawy strace?czej, to mamy do czynienia, przynajmniej na gruncie My?li Narodowej, z pot??nym nieporozumieniem. Przy okazji, je?li marsz pod dom gen. Jaruzelskiego b?dzie wprost wi?zany z marszem niepodleg?o?ci, dojdzie do sytuacji, w której wielu godnych ludzi b?d?cych w komitecie poparcia marszu niepodleg?o?ci, a jednocze?nie znanych z racjonalnego podej?cia do stanu wojennego (jak Maciej Giertych, Adam Wielomski, Korwin-Mikke i inni), znajdzie si? automatycznie w komitecie poparcia marszu przeciw Jaruzelskiemu. Zagranie cwaniackie, ale moim zdaniem, nie przypadkowe.

- popularnym zarzutem formu?owanym wobec genera?a Jaruzelskiego jest to, ?e w 1989 r. przekaza? w?adz? ?rodowiskom, ogólnie rzecz ujmuj?c, korowskim. To prawda, ale ówczesne okoliczno?ci nie daj? mo?liwo?ci udowodnienia tezy, ?e istnia?a jaka? alternatywa. ?rodowiska narodowe by?y obiektywnie za s?abe, za? tzw. prawica niepodleg?o?ciowa nie posiada?a nawet zdolno?ci negocjacyjnej, dysz?c ??dz? rewan?u na komunistach. O tym, przy ocenie Genera?a nale?y pami?ta?.

- Wojciech Jaruzelski wielokrotnie ubolewa?, ?e dosz?o do rozlewu krwi podczas stanu wojennego. Równie? wielokrotnie przeprasza? rodziny ofiar. Uczyni? to tak?e w najnowszej, dopiero co wydanej pozycji "Starsi o 30 lat" oraz w publicznych enuncjacjach w zwi?zku z 30 rocznic?. Trzeba wyj?tkowej zatwardzia?o?ci, ?eby w ogóle nie zauwa?a? tych s?ów, zw?aszcza, kiedy we?miemy pod uwag? fakt, ?e stan wojenny przyniós? stosunkowo niedu?? ilo?? ofiar, a w?ród jego najgor?tszych krytyków s? mniej lub bardziej fanatyczni zwolennicy Józefa Pi?sudskiego, który ani osobi?cie, ani przez cz?onków swojej kliki nie przeprasza? ani za niemal 400 ofiar ?miertelnych zamachu majowego trwaj?cego trzy dni, ani za system sanacyjny gwa?c?cy na niejednej p?aszczy?nie polskie tradycje wolno?ciowe.

- jest rzecz? zupe?nie nierealn?, aby zmiany polityczne, które sta?y si? udzia?em ca?ego bloku wschodniego po 1989 r. dokona?y si? w roku 1981 moc? awantury urz?dzonej w?adzom PRL przez Solidarno??. Je?eli kto? tak twierdzi, to nie tylko nie bierze pod uwag? ówczesnych uwarunkowa? (Bre?niew, silna pozycja w?adz CSSR i NRD; stanowisko USA, które przyj??y stan wojenny bardzo spokojnie; dlaczego mia?yby pomaga? quasi-powstaniu Solidarno?ci skoro nie pomog?y zwi?zkowi w warunkach stanu wojennego?), ale i faktu w?tpliwej si?y w?asnej "S". Tak naprawd?, protesty zwi?zane z wprowadzeniem stanu wojennego by?y bardzo skromne, a ju? na pewno nie odpowiada?y wyobra?eniom liderów o sile ich zwi?zku. Generalnie spokojne przyj?cie 13 grudnia przez ogromn? wi?kszo?? Polaków robi wr?cz wra?enie odetchni?cia z ulg? po strajkowym b??dnym kole II po?. 1981 r. Wydaje si?, ?e cz??? ówczesnych i dzisiejszych krytyków decyzji gen. Jaruzelskiego zdaje sobie z tego spraw? i dlatego tak ich to boli.

- jest faktem, ?e genera? Jaruzelski nie wykorzysta? szansy jak? dawa? Jemu i Polsce stan wojenny, przede wszystkim w latach 1982-89. Maj?c pe?ni? w?adzy móg? dokona? reform gospodarczych, które rzeczywi?cie zmieni?yby oblicze Polski. To jest g?ówny zarzut wobec Genera?a. Nie dotyczy on jednak faktu wprowadzenia stanu wojennego, ale tego, co sta?o si? pó?niej.

Reasumuj?c, przyda?oby si? wi?cej rozs?dku w ocenie stanu wojennego i Wojciecha Jaruzelskiego. Zas?uga Genera?a polega na zapobie?eniu wielkiej skali rozlewowi polskiej krwi, a tak?e na uratowaniu pa?stwa. Naturalnie, pa?stwa takiego jakim ono by?o wówczas, ze wszystkimi ograniczeniami i u?omno?ciami. Ale alternatyw? by?a tego pa?stwa likwidacja, b?d? dalsze, w stosunku do istniej?cego status quo, radykalne ograniczenie jego podmiotowo?ci. Pa?stwo to, i to równie? jest stanowisko stricte narodowe, stanowi?o wi?ksz? warto?? od braku tego pa?stwa i dobrze si? sta?o, ?e zosta?o zachowane. Tego szcz??cia nie mieli rozs?dnie my?l?cy mieszka?cy Królestwa Polskiego z lat 1815-30, których ca?kiem zno?ne i stanowi?ce znakomity punkt wyj?cia na przysz?o??, uleg?o zag?adzie w powstaniu listopadowym – ówczesnym genera?om zabrak?o konsekwencji gen. Jaruzelskiego. Musimy sobie odpowiedzie? na pytanie, czy wi?ksz? warto?ci? by?o jego istnienie, czy te? jego upadek. Pomo?e to tak?e w ocenie stanu wojennego i PRL. Potrzeba nam, jak w XIX w., mniej gor?cych g?ów. S?owa te powinny trafi? zw?aszcza do tych m?odych ludzi, którym wydaje si?, ?e krzycz?c pod domem stoj?cego nad grobem starca, realizuj? nakaz wyp?ywaj?cy z My?li Narodowej. S? w g??bokim b??dzie. Coraz bli?ej im do tych, co to na stos rzucili swój ?ycia los. ?eby tylko swój, ale i ca?ego narodu. Tacy dziwni narodowcy-romantycy, z narodowym nazewnictwem, ale z romantyczn? tre?ci?. Wyznawcy skrajnie nie narodowej zasady "wszystko albo nic" - "tryumf albo zgon". Kto? powie - s? m?odzi, maj? jeszcze czas przemy?le? swoj? postaw?. To prawda. Oby tylko polityczny infantylizm nie przeniós? si? na wiek ?redni u tych ludzi...

Komentarze
ricardopl77 dnia grudzień 12 2011 15:00:13
Genera? Jaruzelski, I Prezydent III RP zachowuje si? z godno?ci? skoro przeprasza za z?e wydarzenia w stanie wojennym ale nie za sam? decyzj? co do s?uszno?ci której jest przekonany. Dobrze by?oby przypomnie? stanowisko J?drzeja Giertycha w/s SW skoro pod dom Genera?a wybiera si? M?odzie? Wszechpolska... smiley
Adam Smiech dnia grudzień 12 2011 15:05:39
Naturalnie. ?atwo powiedzie? - przypomnie?. To kilkadziesi?t stron tekstu maczkiem. Kto to przepisze, a cho?by i zeskanuje... Tragedia. Ale mo?e uda si? co? wykroi?smiley
polski blog ru dnia grudzień 12 2011 17:23:47
Niko?aj Bucharin (Rosyjska Akademia Nauk):

nie nale?y przecenia? roli "Solidarno?ci" w spo?eczno-politycznych przemianach, do których dosz?o na prze?omie lat 80-ych i 90-ych w Europie Wschodniej (...) Oczywi?cie, wszystko zacz??o si? od sierpnia 1980 roku i "Solidarno?ci", ale wp?yn??o to przede wszystkim na rozwój sytuacji w samej Polsce, a nie w ca?ej Europie Wschodniej. W?a?nie "Solidarno??" i radziecka "pieriestrojka" doprowadzi?y do przemian w Polsce. Je?li nie by?oby "pieriestrojki", to i "Solidarno??" nie mog?aby zwyci??y?.

Nie wiem, czy mo?emy ju? dzisiaj w pe?ni oceni? gen. Jaruzelskiego. Niew?tpliwie obci??a go to, ?e nie potrafi? nawi?za? kontaktu z w?asnym narodem. Utrzyma? komunistyczn? nowomow? i usztywni? j?. To przera?a?o zw?aszcza m?odzie?, ??dn? zasadniczych zmian.

Gdyby ludzie Jaruzelskiego wespó? z lud?mi Ko?cio?a zrobili wówczas "pieriestrojk?", to m?odzie? posz?aby za nimi, a nie za Ameryk? i KOR-em. Ale do tego potrzebna by?a wówczas zgoda komunistycznej Rosji - lecz czy Jaruzelski mia? z kim w Rosji rozmawia??

J?drzej Giertych pisa? w 1982 roku:

"Zmar? po 18 latach rz?dów dyktator Zwi?zku Radzieckiego, urodzony w 1906 roku Leonid Bre?niew. Nast?pc? jego zosta? Jurij Andropow.
Kto to jest? Wiadomo o nim, ?e przez wiele lat by? szefem s?u?by bezpiecze?stwa, oraz ?e w okresie powstania w?gierskiego w 1956 roku by? ambasadorem sowieckim w Budapeszcie. Warto zapozna? si? z tym, co o nim pisze prasa londy?ska.

The Times z 13 listopada 1982. "Jest to wykszta?cony cz?owiek, w?adaj?cy czterema j?zykami, w?ród nich j?zykiem jiddisz. W sposób niezwyk?y okaza? odwag? ?eni?c si? z ?ydówk? w szczytowym okresie antysemickich czystek Stalina".
The Guardian z 13 listopada 1982. "Pog?oski (...) kwestionuj? rosyjskie pochodzenie Andropowa. Jedno z jego dziadków czy babek by?o pochodzenia ?ydowskiego, wedle ?róde? zupe?nie pewnych".
Sunday Times z 14 listopada 1982. "Andropow urodzi? si? 14 czerwca 1914 roku. (...) Rodzina jego matki by?a z ca?? pewno?ci? ?ydowska".
Jewish Chronicle z 19 listopada 1982. "Antybre?niewskie ?ród?a sowieckie ujawni?y wobec zachodnich dziennikarzy, ?e pani Bre?niewowa jest ?ydówk?. Jest to prawda w przeciwie?stwie do tego, ?e p. Andropow jest ?ydowskiego pochodzenia. (...) nie ma ?adnych dowodów, które by potwierdza?y to twierdzenie. (...) Co do jiddisz, jest z pewno?ci? ca?kiem nieprawdopodobne, by Andropow zna? cho?by jedno s?owo tego j?zyka. Nie tylko nie jest ?ydowskiego pochodzenia, lecz urodzi? si? we wsi ko?o Stawropola, na pó?nocnym Kaukazie, gdzie nie ma europejskich ?ydów. (...) Co wi?cej, tubylczy ?ydzi w tej okolicy nigdy nie pos?ugiwali si? j?zykiem jiddisz"." (Bre?niew-Andropow, "Opoka" nr 17/1982, s. 259).

Wikipedia.ru: "Wiadomo?ci o pochodzeniu Andropowa s? bardzo pogmatwane i przeciwstawne."

Jasne i proste jest tylko jedno: tak na Wschodzie, jak i na Zachodzie nie mieli?my sojuszników ani w 1926 roku, ani w 1939 roku, ani w 1981 roku. "Pieriestrojka" umo?liwi?a "zwyci?stwo" (doj?cie do w?adzy) prozachodniej, wspieranej przez USA opozycji solidarno?ciowej, któr? poznali?my ju? po owocach jej dzia?ania.

W tym kontek?cie stan wojenny jawi si? dzi? jako wielka, bezpowrotnie stracona i chyba jednak tylko hipotetyczna SZANSA.
Adam Smiech dnia grudzień 13 2011 21:01:57
Tymczasem w mediach, wbrew radykalnie odmiennym ocenom spo?ecznym (nadal blisko 50% popiera SW), trwa festiwal najgorszej propagandy w stylu goebbelsowsko-stalinowskim, w którym ordynarnie narzucana ca?kowicie jednostronna wizja historii ?ciga si? z bezdenn? ignorancj?. Jakiekolwiek mówienie w tych warunkach o my?leniu politycznym, o rachunku zysków i strat, o wa?eniu zagro?e?, o rozs?dku etc., mija si? z celem. Rz?dzi wy??cznie odruch Paw?owa - poka?? ci zdj?cie Jaruzelskiego - masz si? ?lini? z nienawi?ci. No i opanowani nienawi?ci? obro?cy nie wiadomo czego, machaj?c krzy?ami, g?sto pluj? jadem. To jest obraz wspó?czesnej polskiej sceny politycznej, polskiej prawicy, polskiego chrze?cija?stwa. Uogólniam? Tylko po cz??ci. Wiem, ?e to tylko ci, którzy s? aktywni, a masa siedzi cicho. Ale to aktywni rzutuj? na obraz danego spo?ecze?stwa. W ich zachowaniach widzimy wprost odbicie szalonych podchor??ych z listopada i niepoczytalnych inicjatorów powstania styczniowego. Ulegli?my degradacji jako naród, nie jeste?my równi narodom kieruj?cych si? rozs?dkiem i racjonalizmem w spojrzeniu na rzeczywisto??. To odbija si? równie? na szarej, milcz?cej masie. Du?a cz??? spo?ród tych ludzi, patrz?c na wykrzywione nienawi?ci? m..., przepraszam, twarze, dzier??cych krzy?e w d?oniach, po?egna si? nie tylko z tak? wizj? polsko?ci, ale z polsko?ci? w ogóle. Stan? si? narodowo neutralni, bez to?samo?ci. Do tego prowadz? te ekscesy, którymi ?ywi si? PiS, nie zwa?aj?c na konsekwencje. Do tego prowadzi ?ajdacka propaganda i w istocie niewiele ró?ni?cy si? od PiS odbiór 13 grudnia przez PO i postudecj?. Przyk?adem jest sprawa Geremka w kontek?cie depeszy ambasadora NRD. Pospieszalski przedstawia opisane przez Niemca stanowisko Geremka jako dowód, chyba zdrady, a co najmniej, ulegania komunistom. Postudecja bulwersuje si?, ?e to nieprawda. Jedni i drudzy nie przyjmuj? do wiadomo?ci i nie rozumiej?, ?e je?eli enerdowiec niczego nie przekr?ci?, to Geremek wypada w ?wietle jego raportu, jak rozs?dny polityk, który wie, ?e nie da si? osi?gn?? wszystkiego, wi?c godzi si? na rezygnacj? z tego, czy tamtego! Rozs?dek dla ludzi Pospieszalskiego (wszystko albo nic) jest zdrad?. Udecja o dziwo, reaguje podobnie. Obie strony s? swoim lustrzanym odbiciem, dwiema skrajno?ciami wpatrzonymi we w?asne wyobra?enia i lekcewa??cymi fakty.
polski blog ru dnia grudzień 14 2011 00:22:25
.
DLACZEGO NIE BY?O "OKR?G?EGO STO?U" W 1981 ROKU?

Kalendarium:
4 XI 1981 - nieudana próba zawarcia kompromisu na spotkaniu Wa??sa-Glemp-Jaruzelski.

Co to by?o? 4 listopada 1981 roku odby?o si? w Warszawie spotkanie: Prymasa Polski Ksi?dza Arcybiskupa Józefa Glempa, Przewodnicz?cego NSZZ "Solidarno??" Lecha Wa??sy, Premiera Rz?du PRL, I Sekretarza KC PZPR gen. Wojciecha Jaruzelskiego.

"Wojciech Jaruzelski, Wyst?pienie w rocznic? "Spotkania Trzech"
(Konferencja historyczno-naukowa)

Szanowni Pa?stwo,

4 listopada 1981 roku odby?o si? "Spotkanie Trzech". Dzi? w tej sali jest tylko jeden. Obni?a to rang? Konferencji, ale nie pozbawia mo?liwo?ci przedstawienia zró?nicowanych pogl?dów i ocen. Ja, z natury rzeczy reprezentuj? widzenie jednej z ówczesnych trzech stron. Niemniej jednak pragn? w tym momencie wyrazi? szacunek dla Prymasa Polski, ówczesnego Arcybiskupa Józefa Glempa, który by? gor?cym rzecznikiem porozumienia narodowego. W rozmowie, któr? odbyli?my 21 pa?dziernika w pe?ni popar? ide? "Spotkania Trzech". Pragn? te? z szacunkiem podkre?li?, i? ówczesny Przewodnicz?cy "Solidarno?ci" Lech Wa??sa - mimo wielkich oporów we w?asnym ?rodowisku - zaproszenie do udzia?u w owym Spotkaniu przyj??. Jego okoliczno?ci, przebieg stara?em si? przedstawi? w rozdziale "Spotkanie Trzech", ksi??ki pt.: "Stan wojenny. Dlaczego...". Nie jest mi wiadome, aby którykolwiek z moich ówczesnych rozmówców prawdziwo?? tego zapisu zakwestionowa?.
(...)
W owym momencie by?o to wydarzenie, które z wielk? uwag? i ogromn? nadziej? spotka?o si? w Polsce. By?o te? z du?ym zainteresowaniem odnotowane za granic?. Widziano w nim zapowied? realnej szansy zahamowania i odwrócenia tocz?cej si? lawiny napi??, konfliktów i wielowymiarowych zagro?e?. Rodzi si? pytanie - dlaczego to wydarzenie, ta rocznica, znalaz?a si? w g??bokim cieniu? Dlaczego wiedza o nim jest prawie ?adna?
(...)
To historyczne wydarzenie nie powinno pozostawa? "bia?? plam?", czy najwy?ej lakoniczn? wzmiank?. Co prawda po?wi?ci?em temu tematowi wspomniany ju? rozdzia? ksi??ki "Stan wojenny. Dlaczego...", znaczn? cz??? ksi??ki "Ró?ni? si? m?drze", wywiad opublikowany 6 listopada 2000 roku na ?amach tygodnika "Przegl?d". Stanowi on wreszcie o? niedawno wydanej ksi??ki "Pod pr?d". A wynik - "groch o ?cian?". Znamienne przemilczanie tego w?tku mówi samo za siebie.

Niech mi wolno b?dzie podzieli? si? kilkoma uwagami. Lata 1980-1981 to by? historycznie donios?y, faktycznie rewolucyjny czas. Rewolucje miewaj? wznios?e cele, ale te? - mniej, lub bardziej - burzliwy przebieg. Towarzysz? im ró?ne niebezpiecze?stwa, zw?aszcza, ?e przecie? nie przebiegaj? w mi?dzynarodowej pró?ni. Powiedzmy szczerze, bez "owijania w bawe?n?" - jedni chcieli w?adz? utrzyma?, a drudzy chcieli w?adz? zdoby?. Oczywi?cie - charakter, forma, tempo realizacji tych d??e? widziane by?y bardzo ró?nie. Przy tym zarówno jedni, jak i drudzy nie byli monolitem. W obszarze w?adzy kr?gi konserwatywne, zachowawcze rzuca?y tendencjom, si?om reformatorskim k?ody pod nogi, podsyca?y niepokoje i gniew s?siadów, podwa?a?y w oczach spo?ecze?stwa wiarygodno?? intencji w?adzy. Niemniej jednak, w obliczu nadci?gaj?cej kl?ski one równie? by?y sk?onne do jakiego? porozumienia, oczywi?cie na minimalistycznym dla "Solidarno?ci" gruncie. Si?y - jak je wówczas nazywano - socjalistycznej odnowy, widzia?y porozumienie jako krok realistyczny, zak?adaj?cy trwa?e miejsce "Solidarno?ci" w procesie ewolucyjnych zmian, sankcjonuj?cy kszta?towanie jej politycznego miejsca i roli. Jest to stwierdzenie kluczowe. Przecie? "Solidarno??" - formalnie rzecz bior?c r11; funkcjonowa?a jako powsta?y - w wyniku porozumie? sierpniowych 1980 roku - zwi?zek zawodowy, który nie zamierza by? parti? polityczn? i zobowi?zuje si? do poszanowania Konstytucji. Co dzia?o si?, i sta?o si? pó?niej - nie musz? przypomina?.
(...)
Jaros?aw Kaczy?ski w ksi??ce Teresy Tora?skiej pt.: "My", na zako?czenie krytycznej charakterystyki historycznej "Solidarno?ci", mówi: "...gdyby Solidarno?? 1989 roku mia?a si?? z 1981 roku, to w ogóle ?adnego mechanizmu demokratycznego w Polsce by si? nie zbudowa?o i dziwi? si?, ?e nasi szanowni koledzy sobie tego nie u?wiadamiaj?". To bardzo celna ocena. Prowadzi do istoty sprawy, stanowi jej klucz. Otó? w ostatnich latach 80-tych "Solidarno??" by?a jeszcze s?aba, jej kr?gi radykalne zosta?y zmarginalizowane, dlatego te? bez warunków wst?pnych przyst?pi?a do rozmów. W 1981 roku by?a pot?g?, sz?a jak burza, ton coraz bardziej nadawali radyka?owie, a realistycznie my?l?cy Lech Wa??sa i umiarkowani dzia?acze przegrywali. Stan ten, w ksi??ce "Konspira" trafnie okre?li? Bogdan Borusewicz: "Nast?pi? amok...". A prof. Jerzy Holzer w ksi??ce "Polska 1980-1981" (cykl dzieje PRL) pisze: "W poszczególnych regionach kraju zaczyna?o wrze?". Silna, awanturnicza - zw?aszcza na ?l?sku - by?a KPN, aktywizowa?y si? ró?ne grupy ekstremalne, gwa?townie wzros?a przest?pczo?? - wszystko to stanowi?o potencjalny zapalnik. Na prze?omie listopada i grudnia zapanowa?a wprost "epidemia" okupowania budynków publicznych, charakterystyczny symptom post?puj?cej w kraju anarchii - wyra?na oznaka s?abn?cej w?adzy. W owej sytuacji nie by?o zainteresowania nawet roboczymi z ni? rozmowami w Komisji (Grupie) Inicjatywnej. Idea "Spotkania Trzech", szansa powstania Rady Porozumienia Narodowego i mo?liwych, dalszych kroków - zosta?a pogrzebana.
(...)
Jak to wszystko ma si? do "Spotkania Trzech"? Mówili?my na nim o sytuacji spo?eczno-gospodarczej, w tym o reformie. Nadziej? dawa?y prowadzone w tej sprawie rozmowy mi?dzy przedstawicielami rz?du i "Solidarno?ci". Ostatnia odby?a si? 27 listopada 1981 roku. Stanowi?a krok naprzód, zapowiada?a kolejne spotkanie na 4 grudnia. Radomskie posiedzenie kierowniczych kr?gów "Solidarno?ci" t? mo?liwo?? odrzuci?o.

Gospodarka, to fundament bytowania spo?ecze?stwa. Uczestnicy "Spotkania Trzech" mieli pe?n? ?wiadomo?? jej katastrofalnego stanu. Wiedzieli?my, ?e tylko na drodze porozumienia, w warunkach elementarnej stabilno?ci pa?stwa i uzgodnionych form wspó?istnienia, wspó?pracy i reformowania- mo?na temu niebezpiecze?stwu zapobiec. Niestety, nasze nadzieje "zabuksowa?y". W rezultacie stan wojenny sta? si? bolesn?, ale ostateczn? form? unikni?cia egzystencjalnej, narodowej kl?ski. Tote? nie dziwi, ?e jego oskar?yciele wol? przemilcza? t? jedn? z g?ównych przyczyn jego wprowadzenia. To te? swego rodzaju "bia?a plama".
(...)
"Spotkaniu Trzech" towarzyszy?a równie? ?wiadomo?? zewn?trznych uwarunkowa? i zagro?e?. W 1981 roku w ka?dej rozmowie przedstawicieli w?adz, Ko?cio?a, "Solidarno?ci", a zw?aszcza jej ekspertów, pojawia? si? ten temat, to ostrze?enie. Na tej sali znajduj? si? niektóre osoby, rozmowy takie wówczas prowadz?ce. Dzi? mo?na wci?? dywagowa?: weszliby - nie weszliby. Ale wtedy poczucie odpowiedzialno?ci dyktowa?o, aby za wszelk? cen? nie dopu?ci? do skrajnego wariantu umi?dzynarodowienia "sprawy polskiej".
(...)
W tym kontek?cie warto zastanowi? si? nad jeszcze jedn? "bia?? plam?". Przypominam - Spotkanie odbywa?o si? 4 listopada. A 7 (listopada) opuszcza kraj, dezerteruje - windowany dzi? na cokó? bohatera narodowego - Ryszard Kukli?ski. Oto jak?e interesuj?ca blisko??, zbie?no?? w czasie. Aktywnie i twórczo uczestniczy? on w przygotowaniach do ew. wprowadzenia stanu wojennego. Mia? szczegó?ow? na ten temat wiedz?. Zna? te? dobrze realia zewn?trzne.

(...) dlaczego - zapowiedziane w komunikacie ze "Spotkania Trzech" - konsultacje merytoryczne nie nast?pi?y? Dlaczego nie uda?o si? usi??? przy wspólnym stole? Co wi?cej - dlaczego nie uda?o si? jeszcze wcze?niej nawet stworzy? wspólnej Komisji - rz?d, zwi?zki zawodowe, zaproponowanej, zreszt? po raz kolejny - 12 pa?dziernika 1981 - przez wicepremiera Mieczys?awa Rakowskiego. Wydaje mi si?, ?e odpowied? na te pytania znale?? mo?na w opublikowanych w 2001 roku pami?tnikarskich zapisach pt.: "Rozmowy watyka?skie" Sekretarza Episkopatu Polski, ówczesnego biskupa Bronis?awa D?browskiego. Oto wielce charakterystyczny fragment: "Solidarno?? wbrew ostrze?eniom Ko?cio?a eskalowa?a wyst?pienia i d??enia do w?adzy. Odmówi?a wej?cia do Rady Porozumienia Narodowego, mimo ?e Wa??sa 4 listopada 1981 roku zgodzi? si? na wej?cie razem z Ksi?dzem Prymasem, u premiera. Po spotkaniu z premierem Komisja Krajowa zdyskwalifikowa?a Wa??s? i o?wiadczy?a, ?e Solidarno?? nie wejdzie do Rady Porozumienia... Nasze rozmowy na wszystkich szczeblach nie da?y wyników (szczególnie 9 grudnia spotkanie u ks. Prymasa)". Ten rewelacyjny dokument i ?wiadectwo, to relacja z?o?ona 22 grudnia 1981 roku Papie?owi - Janowi Paw?owi II. Pokrywa j? znamienne milczenie. Podobnie jak to, ?e 5 listopada - a wi?c nazajutrz po "Spotkaniu Trzech", Prymas Polski udaje si? do Rzymu i przedstawia Papie?owi-Polakowi nadzieje z tym zwi?zane. Jak wiadomo, utajnia? mo?e w?adza, cenzura. Ale utajnia? te? mo?e swoista zmowa polityków, historyków, publicystów. Niewygodne fragmenty zapisów biskupa D?browskiego s? tego dobitnym przyk?adem.

W tym miejscu musz? przypomnie? rol? Ko?cio?a. By? on ca?ym sercem za "Solidarno?ci?" - niektórzy duchowni w tym uczuciu szli nawet bardzo daleko. Ale te? by? ca?ym swym poczuciem odpowiedzialno?ci i bogatym do?wiadczeniem za osi?gni?ciem porozumienia narodowego - nazywa? je równie? ugod?. W tym miejscu zacytuj? kilka znamiennych zda? z komunikatu na zako?czenie 181 Konferencji Plenarnej Episkopatu Polski, która obradowa?a w Warszawie 25-26 listopada 1981 roku: "Kraj nasz znajduje si? w obliczu wielu niebezpiecze?stw, przemieszczaj? si? nad nim ciemne chmury gro??ce bratobójcz? walk?... Musz? ust?pi? wszelkie uprzedzenia i interesy partykularne, czy grupowe. Dobro Ojczyzny - jako warto?? nadrz?dna - musi znale?? swe zabezpieczenie. Wypróbowan? drog? do osi?gni?cia tego celu s? rozmowy wszystkich zainteresowanych stron przy wspólnym stole, chodzi oczywi?cie o rozmowy szczere, rzetelne". Zwracam uwag? - oto Ko?ció? oficjalnie, moc? autorytetu Konferencji Plenarnej Episkopatu Polski, wzywa "do wspólnego sto?u". Mówi o "rozmowach wszystkich zainteresowanych stron", a wi?c w szerokiej formule. Wreszcie zwrot o gro?bie walki bratobójczej, innymi s?owami wojny domowej. Ko?ció? wie co mówi, nie rzuca s?ów na wiatr. My - zw?aszcza w obliczu zapowiedzianych na 17 grudnia wielkich demonstracji protestu - widzieli?my to podobnie, a nawet jeszcze ostrzej.

Kolejna uwaga. S?yszy si? nieraz, ?e "Solidarno??" w?tpi?a, czy ze strony w?adzy rozmowy b?d? szczere i rzetelne. Przekle?stwem sta?a si? obustronna zreszt? podejrzliwo??. A przecie? nie by?o ?adnego ryzyka. Po pierwsze: mieli w nich uczestniczy? - podobnie zreszt?, jak w latach 1988-1989 przedstawiciele Ko?cio?a - moralny gwarant i ?yrant ew. porozumie?. I po drugie: je?li strona solidarno?ciowa uzna?aby, ?e strona rz?dowa post?puje nieszczerze, nierzetelnie, zwodniczo, mo?na by?oby to publicznie zdezawuowa?, odrzuci?, opu?ci? wspólny stó?. W ?wietle powy?szych okoliczno?ci ró?ne uczone próby r11; z lito?ci nie wska?? autorów r11; twierdz?cych, i? dzia?ania w?adzy mia?y charakter pozorowany - nie dadz? si? obroni?. Zreszt?, tre?? i tonacja radomskich obrad kierowniczych gremiów "Solidarno?ci" 3 i 4 grudnia oraz gda?skich 11-12 grudnia potwierdza, i? wbrew woli i ch?ci Przewodnicz?cego oraz umiarkowanych dzia?aczy, zwyci??y? kierunek narzucony przez przewa?aj?cy - coraz bardziej radykalny nurt. (...)

11.11.2005 r."

?ród?o: http://www.wojciech-jaruzelski.pl/show_akt.php?typ=2&id=13
antoniW dnia grudzień 15 2011 18:26:32
Panie ?miech, z takimi pogl?dami to pana od razu zatrudni? w TVN lub g..koszernej! Pan mówi ich j?zykiem, ich pseudoargumentami. Prosz? przeczyta? analizy ludzi my?l?cych po polsku - http://www.piotrskarga.pl/ps,8631,4,0,1,I,informacje.html
Dziwne te "narodowe" pogl?dy - bardziej przypomina to jakie? postmoczarowskie twory. No, ale ju? na tym portalu by?a zamieszczana rewizja Dmowskiego - nie podoba? si? zwi?zek polsko?ci z katolicyzmem. Wstyd!!!
polski blog ru dnia grudzień 15 2011 20:30:35
@antoniW

Pod wskazanym przez Pana adresem p. Doerre, zast?pca redaktora naczelnego dwumiesi?cznika "Polonia Christiana", pisze:

Jaruzelski w 1981 roku stan?? przed szans? wzniesienia si? ponad ten format ("tysi?cy komunistycznych bandytów"). Pozwolono mu skoncentrowa? w swym r?ku w?adz?, jakiej nie mia? dot?d ?aden z polskich namiestników Kremla. Móg? zerwa? si? ze smyczy. Wybra? jednak bolesn? operacj?, której celem by?o przed?u?enie ?ycia ustroju komunistycznego - gnij?cej ju? i cuchn?cej, z?o?liwej naro?li na ciele Polski. Móg? by? bohaterem - zosta? kim? gorszym, ni? zerem.

Prosz? Pana, to jest dopiero wstyd i kompromitacja napisa? tak?, po?al si? Bo?e, opini?.

Jak wida?, nie wszystko z?oto, co si? ?wieci i nie ka?da opinia mie?ci si? w kategoriach polityki PROPOLSKIEJ, cho?by si? nawet jej autorzy poobwieszali krzy?ami i Matkami Boskimi wpinanymi w klapy.

A dla Pana jako odrutk? na jadowite opinie ("jad b??dnej nauki") polecam dwie wypowiedzi znanej Panu zapewne prof. Anny Ra?ny, które ?wietnie koresponduj? z atakami na Jaruzelskiego - realizatora SOJUSZU Z ROSJ? - a? po kres jego dni:

Czy mo?liwe jest partnerstwo Polski z Rosj??

23.01.2010

(...) Wydarzenia ostatnich lat pokaza?y, ?e opcja transatlantycka nie obejmuje interesów polskiego spo?ecze?stwa i polskiej racji stanu, a wr?cz im przeczy. Swe zwyci?stwo u nas zawdzi?cza bardzo silnemu i bardzo aktywnemu lobby ameryka?skiemu, które ma swych przedstawicieli w polskim parlamencie, we wszystkich - z wyj?tkiem narodowych - partiach politycznych, polskiej nauce i kulturze, a nade wszystko we wszystkich ?rodkach masowego przekazu. Ci ludzie maj? za sob? d?u?sze lub krótsze, cz?sto wielokrotne, pobyty w Stanach Zjednoczonych na stypendiach, sta?ach, szkoleniach, kursach, wyk?adach, które odbywali na koszt pa?stwa ameryka?skiego, ró?nych jego instytucji, fundacji, organizacji, koncernów, czy wreszcie wp?ywowych lobby. Strona ameryka?ska jako finansuj?ca ich pobyt, w mniej lub bardzie subtelny sposób narzuca?a i narzuca im priorytetowe dla niej koncepcje polityczne, spo?eczne, kulturowe, gospodarcze. Polscy klienci ameryka?skich instytucji w przewa?aj?cej wi?kszo?ci przejmowali te koncepcje, nawet wówczas, gdy mieli za sob? przesz?o?? komunistyczn?.

(...) W zwi?zku z tym rodzi si? wiele pyta? (...) równie? co do naszej roli w relacjach Unii z Rosj?. Odpowied?, i? jeste?my czarnym koniem Stanów Zjednoczonych jest niewystarczaj?ca. Nie tylko dlatego, ?e jest zbyt prosta, ale nade wszystko dlatego, ?e potwierdza?aby nasz? niezdolno?? do partnerstwa na trzech osiach: Warszawa-Moskwa, Warszawa-Bruksela i Warszawa-Waszyngton. Decyduj?ce o tych relacjach lobby ameryka?skie w Polsce jest bowiem niezdolne do w?asnego partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi, wobec których nie posiada ?adnej autonomii i podmiotowo?ci.


?ród?o: http://www.wicipolskie.org/index.php?option=com_content&task=view&id=3304

Prof. Anna Ra?ny: Czy Rosja b?dzie z nami broni? krzy?a?

24.02.2010

To pytanie musi sobie zada? ka?dy Polak, któremu le?y na sercu przysz?o?? Polski i Europy. (...) W obronie krzy?a nie powinno nas nic dzieli? - ani ró?nice konfesyjne, dogmatyczne i eklezjologiczne, ani narodowo?ciowe. Europa potrzebuje naszej chrze?cija?skiej jedno?ci w obronie krzy?a, a wi?c równie? jedno?ci polskich katolików i rosyjskich prawos?awnych. Wspólna obrona krzy?a jest nie tylko mo?liwa, ale wr?cz konieczna. Ona te? mo?e stanowi? najwa?niejszy krok w kierunku pojednania naszych narodów. Jest to zadanie, które powinni?my podj??. Nasz rzekomo najwi?kszy sojusznik - Stany Zjednoczone - nie jest zainteresowany umocnieniem Europy i jej odrodzeniem religijnym. Przeciwnie, ?atwiej mu b?dzie nadal nad dominowa? nad ni? rozbit? duchowo, pozbawion? silnego fundamentu aksjologicznego, cofaj?c? si? przed napieraj?cym islamem. To supermocarstwo ?wiatowe, wykorzystuj?ce dla swego globalizmu ide? demokratyzacji ?wiata oraz ide? obrony praw cz?owieka jest g?uche, gdy s? one ?amane w odniesieniu do chrze?cijan, gdy ich tysi?ce s? ka?dego roku zabijane z powodu nienawi?ci religijnej.

Stany Zjednoczone, niezale?nie od tego czy rz?dz? nimi demokraci, czy konserwaty?ci nie s? sojusznikami chrze?cija?stwa ani w Europie, ani w ?wiecie. Sojusznikiem mo?e by? Rosja, która przesta?a by? stolic? ?wiatowego ateizmu i powróci?a do prawos?awia oraz jego warto?ci. (...)

Przygotowanie ?wiadomo?ci polskiego i rosyjskiego spo?ecze?stwa mog? utrudnia? nie tylko politycy, ale równie? ?rodowiska opiniotwórcze i media - w ogromnej mierze podlegaj?ce politycznej poprawno?ci, nie zainteresowane przysz?o?ci? cywilizacyjn? i duchow? Europy, popieraj?ce zachodz?ce w niej negatywne procesy. W Polsce wspóln? z rosyjskimi prawos?awnymi obron? zwalczanego w Europie krzy?a utrudnia? b?d? nie tylko fanatyczni zwolennicy obecnego kszta?tu Unii Europejskiej oraz jej ustawy zasadniczej - Traktatu Lizbo?skiego - ale równie? silne lobby ameryka?skie, które kreuje nasz? polityk? wobec Rosji. Polityk? transatlantyck?, antyrosyjsk?. Taki charakter b?dzie ona mia?a tak d?ugo, jak d?ugo b?d? si? z ni? zgadzali polscy katolicy. Stan?li bowiem przed nast?puj?c? alternatyw?: albo b?d? nadal godzi? si? na dyktat Brukseli i Waszyngtonu w sprawach religii, albo pójd? za Ojcem ?wi?tym i g?osem sumienia, które podpowiada wspóln? z Rosj? obron? krzy?a w Europie i ?wiecie.

Prof. Anna Ra?ny


?ród?o: rAspekt Polskir1; nr 148/2010
http://www.aspektpolski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2979&Itemid=30

Ponadto nale?y stwierdzi?, ?e komunizm, którego broni? Jaruzelski by? odpowiedzi? "na b??dne za?o?enia i z?e owoce liberalizmu". Katolicki filozof prof. Henryk Kiere? pisze wprost:

Dosz?o do reakcji na zwyrodnienia liberalizmu. Pierwsz? historycznie tak? reakcj? by? komunizm W?odzimierza Lenina, który czerpa? du?o z Marksa i Engelsa. (...) Mamy ju? wi?c dwa socjalizmy - liberalizm, który osadzi? si? na zachodzie Europy oraz w USA i - komunizm. (...)

II wojna ?wiatowa by?a wojn? socjalizmów o panowanie nad ?wiatem, o globalizacj? w?asnej ideologii. Z wojny tej zwyci?sko wysz?y dwa socjalizmy, które nieprzypadkowo zwi?za?y si? ze sob? przeciwko nazizmowi i faszyzmowi, mianowicie liberalizm i komunizm. Po sko?czeniu wojny, kiedy pokonano te wrogie systemy, pozosta?e na placu boju liberalizm i komunizm zbudowa?y ?elazn? kurtyn? (mur berli?ski ukazywa? je jako ?miertelnych wrogów).
Nast?pi? kolejny etap: libera?owie przyj?li inn? taktyk?: Po co wojna? Musimy zdusi? komunizm post?pem ekonomicznym i materialnym. Post?p buduje si? produkcj? broni. Liberalizm ma przewag? w tym, ?e stawia na konkretnego cz?owieka, na jego dynamizm, na jego my?li, natomiast komunizm jest pa?stwem terroru, strachu. W tej walce okaza?o si?, ?e komunizm rozwia? si? jak dym (...)

Historia Europy zatoczy?a ko?o: zacz??a si? od liberalizmu, z którego zrodzi? si? socjalizm, dosz?o do wojny socjalizmów. Pierwszy by? liberalizm i po kl?sce systemów monopartyjnych (nazizm, komunizm, faszyzm) na placu boju zostaje zwyci?ski liberalizm. W konsekwencji mamy to samo, co wyst?powa?o wcze?niej: proletaryzacj? ?ycia, czyli znowu pojawia si? warstwa ludzi ubogich, wyzyskiwanych, poniewieranych, skazanych na ?ycie na marginesie, co poci?ga za sob? nieprawdopodobnie g??bok? atrofi? spo?eczn?, mamy kult pieni?dza, promowanie miernoty, co wida? szczególnie w polityce (...)

Europa musi odrzuci? socjalizm, musi si? zjednoczy? przez powrót do w?asnych korzeni, a to poci?ga za sob? konieczno?? powrotu do pa?stwa stanowego, o czym pisz? w Trzech socjalizmach, S?u?y? kulturze i U podstaw ?ycia spo?ecznego.


?ród?o: Utopie - ideologie - socjalizmy, "Cywilizacja" nr 19/2006
http://cywilizacja.ien.pl/?id=499

Zatem równie? z punktu widzenia katolickiej filozofii nie mo?na powiedzie?, ?e walka proameryka?skiej, prozachodniej opozycji solidarno?ciowej z komunizmem uosabianym w Polsce przez Jaruzelskiego by?a starciem dobra ze z?em.

W efekcie tej walki historia zatoczy?a bowiem ko?o i wygra?o z?o najwi?ksze: socjalizm liberalny, który by? z?em ju? na pocz?tku i zrodzi? w odpowiedzi na swoje istnienie inne socjalizmy, z komunizmem w??cznie.
Adam Smiech dnia grudzień 16 2011 02:42:10
Apeluj? do Pana antoniegoW o pow?ci?gni?cie j?zyka. Jest Pan go?ciem na tej stronie i obowi?zuj? Pana zasady ustalone przez gospodarzy. J?zyk typowy dla wielu prawicowych i niby-prawicowych portali, nie jest tutaj akceptowany. Jest to kwestia wolnego wyboru - albo si? akceptuje zasady i uczestniczy w powa?nej dyskusji albo nie i si? wtedy nie uczestniczy.

Dziwne te "narodowe" pogl?dy - bardziej przypomina to jakie? postmoczarowskie twory.

Z Pa?skiej krótkiej wypowiedzi, tutaj i na forum, mog? bez trudu wywnioskowa?, ?e nie ma Pan wystarczaj?cej wiedzy nt. Ruchu Narodowego, jego istoty, historii itd. Nie zna Pan pism np. Dmowskiego, czy J?drzeja Giertycha, inaczej nie okre?la? by Pan moich s?ów jako "narodowe" w cudzys?owie. Czy oni obaj byli zdrajcami i pseudonarodowcami? Przecie? Dmowski wspó?pracowa? z Rosj?, wzywa? do przerwania strajku szkolnego, g?osowa? za rekrutem w Dumie, zwalcza? próby powsta?cze "prawdziwych patriotów" w 1905 i 1914, nawet je?dzi? do Japonii przekonywa? obcych, aby "patriotom" nie udzielali pomocy. Ostro krytykowa? wady narodowe, uwa?a? powstania za niepoczytalne itd. J?drzej Giertych z kolei, popar? stan wojenny i wypowiada? si? wielokrotnie przeciwko upolitycznianiu Ko?cio?a, przeciwko robieniu z uroczysto?ci ko?cielnych w PRL manifestacji politycznych, przeciwko wreszcie, beatyfikacji ks. Jerzego Popie?uszki. Zaiste, postmoczarowski twór. Nie mówi?c ju? o tym, ?e jeden i drugi, w swoich czasach opowiadali si? za u?o?eniem jak najlepszych stosunków z Rosj?, uwa?aj?c to za fundament polityki polskiej i jej g?ówne zagadnienie i wyzwanie. Wi?c prosz? mnie ?askawie nie poucza?, co jest, a co nie jest narodowe.

Niezale?nie od tego, oczekuj? od Pana programu pozytywnego. Dzisiaj niemal wszyscy s? przeciw czemu? i komu?. To ?atwe i wygodne. Dopiero jednak program pozytywny jest twórczy, zarówno ten na dzi?, jak i ten na przysz?o??. Dotyczy to równie? oceny przesz?o?ci, w tym sensie, ?e mo?na przedstawi? racjonaln? alternatyw?, która co prawda, ju? si? nie spe?ni, bo dotyczy wydarze? zamkni?tych, ale mo?e by? uzasadnionym g?osem w dyskusji. Ja przedstawi?em w swoim tek?cie okre?lone argumenty, z którymi ka?dy mo?e si? zgadza? lub nie. Aby dyskutowa?, trzeba jednak poza epitetami i "nie zgadzaniem si?", przedstawi? racjonalne kontrargumenty. Tego od Pana oczekuj?.

No, ale ju? na tym portalu by?a zamieszczana rewizja Dmowskiego - nie podoba? si? zwi?zek polsko?ci z katolicyzmem. Wstyd!!!

Prosz? Pana, na tym portalu prowadzi si? powa?n? dyskusj? o tera?niejszo?ci i o przysz?o?ci Ruchu Narodowego, polityki polskiej, polskiego katolicyzmu itp., itd. W odró?nieniu od Pa?skiego emocjonalnego wyst?pienia, my dyskutujemy tutaj nie o tym, co by?my sobie wymarzyli, ale o tym, co jest, co nas otacza. Ko?ció?, na przestrzeni zw?aszcza ostatnich 50 lat, bardzo si? zmieni?, polskie spo?ecze?stwo, na przestrzeni lat dwudziestu, równie?. Nie zauwa?anie tego, jest ?wiadectwem tkwienia w okopach w?asnych wyobra?e?. Rzeczywisto?? z jak? mamy do czynienia prowokuje do szukania rozwi?za? w?a?ciwych dla czasów w jakich ?yjemy. Je?eli my?limy powa?nie o polityce, nie mo?emy proponowa? prostej recepcji tego, co by?o przed wojn?. Pozwol? sobie w tym miejscu na dwa cytaty ze wspomnianego ju? J?drzeja Giertycha.

O Obozie Narodowym:

"Przez ca?e swoje dzieje obóz narodowy by? nie tyle obozem wcielaj?cym doktryn? ideologiczn?, co obozem walcz?cym o w?a?ciw? polityk? zagraniczn?.(...)nasz? szczególn?, odr?bn? od innych w?a?ciwo?ci? by?o, ?e za g?ównego wroga naszego narodu uwa?ali?my Niemców i sprzeciwiali?my si? tym, co polski front polityczny ustawiali przede wszystkim przeciw Rosji." (Opoka nr 19/1987, s. 183)

Dlatego my uwa?amy, nie kostniej?c w pogl?dach, ale obserwuj?c zmiany realiów, ?e dzisiaj pole do wspó?pracy z Rosj? jest o niebo lepsze, bogatsze, od tego, które istnia?o w czasach, kiedy wspó?prac? z Rosj? uskutecznia? (za cara) lub postulowa? u?o?enie z ni? stosunków (za stalinowskiego ZSRR) Dmowski, czy J?drzej (za poststalinowskiego ZSRR).

O powracaniu do dawnych koncepcji wprost:

"Nie mo?emy wraca? do porz?dku ?redniowiecznego, ani nie mo?emy powodowa? si? ?redniowieczn? ideologi?, gdy? mamy inn? ni? ?redniowiecze wiedz? o ?wiecie, o wiele wi?kszy zasób do?wiadcze?, o wiele bardziej rozwini?te stosunki spo?eczne, o wiele bardziej skomplikowane ?ycie. Jeste?my wobec ludzi ?redniowiecza jak ludzie doro?li wobec niedo?wiadczonych dzieci. Nie mo?e spo?ecze?stwo doros?ych urz?dza? swego ?ycia na mod?? pokoju dziecinnego." (Opoka nr 15/1978, s. 14)

Nie trzeba wraca? do ?redniowiecza, aby stwierdzi? jak pot??ne, fundamentalne zmiany zasz?y w Ko?ciele na i po soborze watyka?skim II. Zmiany te wp?ywaj?, niezale?nie od naszego widzimisi?, na ca?okszta?t stosunków zewn?trznych i wewn?trznych Ko?cio?a. Ko?ció? posoborowy nie popiera ju? wizji pa?stwa, która popiera? Ko?ció? przed wojn?, kiedy Dmowski pisa? swoj? prac? na Jego temat.
Maj?c to wszystko na uwadze, dochodzimy do wniosku, ?e walka religijna nie mo?e by? zadaniem ruchu politycznego, który dopiero co my?li o odzyskaniu znaczenia. Ruch ten, aby osi?gn?? sukces, musi kierowa? swoj? ofert? do ogó?u Polaków (jest wszechpolski), uwzgl?dniaj?c tak?e poszerzaj?ce si? pola indyferentyzmu i oboj?tno?ci religijnej. Ruch ten dzi?, w pewnym sensie, powinien przybra? form? tak? jak mia? na pocz?tku swego istnienia, w ko?cu XIX w., innymi s?owy, nie mo?e si? obra?a?, ?e Polacy tera?niejsi s? tacy jacy s?, ale dzia?a? w?ród nich, walczy? najpierw o skupienie jak najwi?kszej liczby wokó? celów narodowo-pa?stwowych, bez zabarwienia religijnego, które dzisiaj bardziej odstr?cza ludzi ni? zbli?a do okre?lonych pogl?dów politycznych. O tym rozmawiamy, o to si? spieramy, bez pryncypialnych poucze? i wyroków ex cathedra. Zapraszamy równie? Pana do takiej dyskusji.
RomanK dnia grudzień 25 2011 23:49:50
Dlaczego nie doszlo do Okraglego stolu w listopadzie 81r????
Bo to bylby zwykly stol..przy ktorym napewno zabrakloby tych co zawsze robia na okraglo@
Po Zjezdzie Solidarnosci wplywy tzw doracdcow i KORu zaczelu blyskawicznie malec.. zostawali usuwani w cien i tracili na znaczeniu..wszedzie w calej Polsce. chalsliwie zachowywali sie w regnach Mazowsza, Dolnego Slaska i Gdanska.,.,i nigdzie indziej.
Stan Wojenny ich uratowal i ich Koncepcje Pieriestrojki ...
Wusyarczy sprawdzic kto znalazl sie w kryminalach , jak przeiegala selekcja ludzi i kogo wywalomo z Polski wlacznei z v-ce przewodniczacym KK krupinskim i wieloma szefami regionow....
Nie zapominajacie ze I Solidarnosc przestala istniec 13 grudnia 81///mnie aresztowano 12 grudnia o godz 22:50///
Tej Solidarnosci nigdy nie reakltywowano,a le rejestrowano nowa na nowych zaadach z ludzmi ...ktrzy podpisali lojalki. Nadano skradziona nazwe, skradzione emblematy i pieczatki....
I ludzie nei dali sie nabrac...z 10 mln...zostalo nie cale 2mln czlonkow../..
Panowie- proby rehabilitacji zdrajcow i zbrodniarzy...to tak jakby bylych czlonkow AK ,ktorzy podjeli wspoplrace z Gestapo i NKVD, uznawac za pelnowprawnych czlonkow AK z zaliczeniem czasu sluzby w gestapo oraz w NKVD do ,..renty dla zaluzonych!
NIkt rozsadny nei nawoilywal do konfrontacji...szykowalis,y sie do zupenie demokratyczntch wyborow do rad narodowych. Robiismy nowa ordynacje wyborcza,, mielismy zupelnie przyzwoity projekt. Mowienie o mordowaniu kogokolwiek bylo straszkami specjalnie puszczanymi przez scisle gremia ktorym na tym zalezalo, zeby autentycznie Polacy nie wybrali swoich wlasnych rzadow i przywodcow z autentycznym autorytetem.
Kazdy wiedzial ze Solidarnosc nei byla ani zdolna ani przygoptowywana do konfrontacji silowej,ani nie mial zadnych do takowej zamiarow- gdyz wladza czyli przepoczwarzajaca sie Mafia Nomenklaturowa uzywajaca wtedy nazwy PZPR doskonale kontrolowala resorty silowe...a w zasadzie wszystko co istnialo i funkcjonowalo/ a jesli ktos cos takiego szykowal , wiadomo bylo ze sa to prowokatorzy SB, czy obcych sluzb,.,,
Dlatego panowie,,puki my zyjemy..ci- co bralsimy w tym udzial...nie pieprzcie....prosze!
To c macie dzis to ta sama Mafia Nomenklatury ..z tym ze juz przepoczwazona....przeksztalcona ustrojowo i wlasnosciowo:-)))
RomanK dnia grudzień 26 2011 01:36:47
Dodam puki pamietam:-)) Po tzw Wydarzeniach Budgoskich, ktore byly oczywiscie prowokacja wywolana przez Rulewskiego, ktry mial zatargi z miejscowym milicjantem ponooc o kobiete i poprostu sie pobili w najbardziej niewygodnym politrycznie miejscu i czasie,
Od tego czasu wydano zaradienie zaprzestania kooperacji ze Solidarnoscia..jak wczesneij mozna bylo zalatwic wiele rzeczy w znakomitej wiekszosci dobrych rzeczy dla miescowych spolecznosci z ktorych byli zadowoleni i miejscowi notable i Zwiazek, co uspokajalo nastroje i lagodzilo stosunki i dawalo nadzieje. Na te formy wspopracy rzicali sie jak byk na plachte ludzie z tzw kregow KOR,,, zarzucajac miejscowym spolegliwosc i filokomnizm:-)))
Sygnaly ze nie moga wspolpracowac docieraly w prywtnbych kontaktach..wiadomo ze frmula wspolpracy siw wyczerpala poprostu z odmowy wspolpracy i zaprzestania wyopelniania przyjetych porozumien przez Partiwe i jej weladze...Jednoczesnie nastapila koncentracja wladzy i przesuniecie jej w rece jaruzelskiehgo do ktorego Narod nei mial zadnego zaufania a jak widac miela i KPZR i miejscowa Nomenklatura.
czego naprawde sie bali to Nowej Ordynacji Wyborczej i tego zeby nie doszlo do Konfrontacji nad Urna Wyborcza!!!!!
To jest panowie Jedna Jedyna Przyczyna Stanu Wojennego!
Strach przed zebraniem sie calkowicie wykluczonych i czesciowo nad Urna....tenb strach pofdzierlaja i Przeobrazeni..czego wyrazem bylo przemowienie Lecha klacvzynskiego w Lozy B'nai B'rith, gdzie zaoferowal sie jako rozprowadzajcy do zazegania owej mozliwosci...
Odswiezyc pamiec mozecie tu:

http://jozefbizon.wordpress.com/kor-batory-inni/
polski blog ru dnia grudzień 26 2011 04:36:18
A MURY RUN?, RUN?, RUN?
I POGRZEBI? STARY ?WIAT!



"Dla upami?tnienia walki "Solidarno?ci" o wolno?? i demokracj? oraz wk?adu Polski w ponowne zjednoczenie Niemiec i polityczn? jedno?? Europy".
"Zur Erinnerung an den Kampf der "Solidarno??" für Freiheit und Demokratie und den Beitrag Polens zur Wiedervereinigung Deutschlands und für ein politisch geeintes Europa".
Gda?sk 2010, foto: Wikipedia


Panie Romanie, musimy wyra?nie powiedzie?, ?e Polska powinna by? suwerenna i nie-socjalistyczna. Zatem i socjalizm komunistyczny gen. Jaruzelskiego nie by? i nie jest czym?, czego nale?a?o broni? "jak niepodleg?o?ci" (a tak w?a?nie mówili w latach 80. komuni?ci). Ale z Polsk? jest ju? inaczej: nale?a?o jej broni? jako pa?stwa bogatego i posiadaj?cego - pomimo b??dów komunizmu - wielki potencja? rozwojowy, w tym przede wszystkim dobrze wykszta?cone polskie kadry naukowe i przemys?owe oraz liczny i do?wiadczony stan ch?opski. Ta obrona - przed id?cym z Zachodu socjalizmem liberalnym - okaza?a si? jednak niemo?liwa, co sta?o si? w drugiej po?owie lat 80. dla Jaruzelskiego jasne, a Polacy-katolicy ?udzili si? co do tego jeszcze d?ugo, bo chyba a? do powstania rz?du AWS-Unia Wolno?ci.

Mo?na wi?c powiedzie?, ?e ?wi?tujemy nie to, co trzeba, skoro wygrana komunistów nad "Solidarno?ci?" w grudniu 1981 roku oznacza?a kontynuacj? polskiej - mimo wszystko i w porównaniu z dniem dzisiejszym - Polski, a przegrana komunistów w kilka lat pó?niej zako?czy?a si? - w sensie dos?ownym - "pogrzebaniem starego ?wiata", a wi?c i tego polskiego, który przez kilkadziesi?t lat stawia? tak dzielnie komunistom opór.

Dlaczego tak si? sta?o? Profesor Maciej Giertych pisa? o tym wprost:

Gdy w styczniu 1981 r. prezydentur? obj?? Reagan do w?adzy doszli tzw. "jastrz?bie", czyli zwolennicy bardziej konfrontacyjnej polityki USA wobec ZSRR. Sekretarzem stanu zosta? gen. Aleksander Haig, by?y dowódca wojsk NATO w Europie. Pomoc dla "Solidarno?ci" posz?a szerokim strumieniem.

Tymczasem "Solidarno??" czu?a si? coraz silniejsz? i par?a do konfrontacji. Zosta?a opanowana przez elementy lewacko-rewolucyjne. Kraj by? parali?owany strajkami i blokadami. Gospodarka pada?a. Gdy Jaruzelski og?osi? stan wojenny i da? sobie rad? sam, bez interwencji wojsk radzieckich, nawet tych ju? stacjonuj?cych w Polsce, USA by?y wyra?nie niezadowolone.
(...)
Nikt z nas nie mia? wówczas w?tpliwo?ci, ?e ci, co politycznie opanowali Solidarno??, KOR-owcy, dysydenci z PZPR z lat sze??dziesi?tych, trocki?ci i lewica laicka, realizowali niepolskie interesy. Niestety, gdy w Rosji przysz?a odwil?, "glasno??" i "pierestrojka" Gorbaczowa i ZSRR zacz?? si? sypa?, ci sami ludzie dogadali si? z Jaruzelskim i przy okr?g?ym stole ustalili jak podzieli? si? w?adz?.


Zob.: CIA A STAN WOJENNY
http://jednodniowka.pl/forum/viewthread.php?forum_id=2&thread_id=426

Nie o tak? Polsk? m?odzie? polska zabiega?a w latach 1980-1981, jak? wykreowa?y po 1989 roku ?rodowiska postkorowskie i postsolidarno?ciowe wespó? ze swymi zachodnimi patronami i przefarbowanymi na libera?ów komunistycznymi apostatami. I to jest najwi?ksze dzi? nieszcz??cie, a stan wojenny, który to na chwil? zahamowa?, który pomiesza? KOR-owskiemu lewactwu szyki - to ju? historia.

Genera? Jaruzelski by? znienawidzony przez du?? cz??? narodu po 1981 roku, jednak?e dzisiaj, po 30 latach, wielu jego ówczesnych krytyków widzi z?o?ono?? sytuacji i ocenia go inaczej. Zw?aszcza w ?wietle faktów dotycz?cych postawy i celów, jakie chcia?a osi?gn?? ta wa?na cz??? opozycji antysystemowej, która z tego systemu si? wywodzi?a i posiada?a w zasadzie monopol na wsparcie tzw. Zachodu. Komuni?ci przestrzegali wprawdzie Polaków przed t? tzw. ekstrem? "Solidarno?ci", ale ma?o kto im w ówczesnym amoku niepodleg?o?ciowym wierzy?. Konfrontacja cho?by tylko 21 postulatów "Solidarno?ci" z 1980 roku z obecn? rzeczywisto?ci? spo?eczno-polityczno-gospodarcz? mówi jednak o tej "ekstremie" i jej celach bardzo wiele. Ocena prof. Macieja Giertycha nie jest wi?c "endokomunistyczna", lecz bardzo delikatna i z polskiego punktu widzenia s?uszna.

Genera? Jaruzelski nie odda? w?adzy "KOR-owcom, dysydentom z PZPR z lat sze??dziesi?tych, trockistom i lewicy laickiej" w 1981 roku, lecz usi?owa? si? porozumie? z Ko?cio?em polskim i Polakami znajduj?cymi si? w opozycji do systemu komunistycznego. Przed stanem wojennym teoretycznie by?o to mo?liwe i naród móg?by si? zgodzi? na jaki? rozs?dny plan polityczny, powi?zany ze zmianami gospodarczymi i dowarto?ciowaniem tych, których komuni?ci przez lata gn?bili. ?y?o jeszcze wielu przedwojennych dzia?aczy pa?stwowych, którzy taki plan by z pewno?ci? poparli, legitymizuj?c wspólnie z Ko?cio?em w?adz? jakiego? "rz?du zgody narodowej". Tak si? jednak nie sta?o.

Nie wiadomo do ko?ca, czy utrzymanie status quo by?o w 1981 r. (i w latach nast?pnych) g?ównym celem Jaruzelskiego (ograniczonego jakoby z przyczyn ideologicznych i nie widz?cego powolnego upadku komunizmu), czy te? - wbrew temu, co si? teraz twierdzi - pragn?? on pozytywnych zmian, ale nie mia? (w obliczu walki, a potem porozumienia si? Waszyngtonu i Moskwy) zbyt wielkiego pola manewru. Trzeba przy tym pami?ta?, ?e Jaruzelski musia? zapewni? ludziom systemu gwarancje nietykalno?ci, które potem istotnie otrzyma? od opozycyjnych uczestników "okr?g?ego sto?u". A przecie? nie chodzi?o tu tylko o gwarancje w skali kraju i nie móg? mu ich udzieli? ani prymas Glemp, ani stoczniowiec Wa??sa, ani nawet pó?niejszy cz?onek Rady Konsultacyjnej, prof. Maciej Giertych.

Gdy Gorbaczow zacz?? dogadywa? si? w drugiej po?owie lat 80. z Reaganem, wówczas przyjecha? do Polski i namówi? Jaruzelskiego do "pieriestrojki". Mo?na si? tylko domy?la?, ?e Gorbaczow nie mówi? z Jaruzelskim wy??cznie w imieniu sowieckiej partii, ale tak?e przekaza? mu uzgodnienia czy zarysy wspó?dzia?ania w sprawach Polski poczynione z prezydentem USA. I Jaruzelski, chc?c-nie chc?c, musia? si? na te propozycje dwóch mocarstw zgodzi?.

"Po owocach ich, poznacie ich." - Do w?adzy doszli w efekcie ci, którzy chcieli do niej doj?? ju? w 1981 roku, "po plecach robotników", i nie zawahali si? w tym celu storpedowa? proponowanego wówczas przez Jaruzelskiego, Glempa i Wa??s? porozumienia narodowego.

Kto wie, mo?e gdyby ci Polacy usiedli w grudniu 1981 roku przy "okr?g?ym stole", to historia naszego um?czonego narodu potoczy?aby si? inaczej? Mamy prawo tak my?le?.
RomanK dnia grudzień 26 2011 20:31:12
Bez puszczania dymu w oczy ... dosc i tak w nich lez"=___
Niestety nei moge sie z panem panie Polski ru blog( moze sie pan nazwac jakisc krocej::L0-))/// zgodzic! Nie moge zgodzic sie z panskimi gdybaniami,,gdyby, byc moze..pomimo to..etc...
Tam mielismy batdzi konkretne fakty,,zadnych gdyban! Tam byly konkretne decyzje do podjecia i konkretne wybory, ktore zmienilyby naqsza historie nie byc moze ..ale na pewno ..na 100%!
Reformy tzn parcie na dzialania refoemujace system i Polske nie tylko obejmowaly te fragmenty Narodu, na jakie miala wplyw Solidarnosc..ale i na te ktore byly autentycznie lewicowe i komunizujace.
Nie wiem, czy dzis juz komus mowi cos tzw pomysl sekretarza PZPR z Torunia sw,p.Zbyszka Iwanowa..tzw Struktur poziomych...
jako uzupelnienie pomyslow syndykalistycznych tze samorzadow pracowniczych...i zarzadzania pracowniczego panstwowym majatkiem poruczonym.
Obydwa te pomysly uzupelnialy sie i ..rozwalaly Nomenklature..oparta o tzw centralizm demokratyczny, czyli dyktat Czerwonego Kahalu. zamiast demokracji.
To dawalo nadzieje na zupelnie nowa forme i jakosc... mysle, ze to wzorowanie sie na pomysle Bochenskiego juz mialo swego poprzednika w postaci Kadafiego, ktory budowal Libie w oparciu o bardzo podobne rozwiazania...mniej wiecej.

Juz na emigracji mialem okazje wielokrotnie dyskutowac na te tematy ze Zbyszkiem i robliismy to w zupelnie prywatnej atmosferze- jako emigranci mieszkajacy w tym samym miescie....i spotykajacy sie towarzysko.
Ponadto do dzis nie za bardzo moge sie pogodzic, ze jego nagla i niespodziewana smierc w samolocie byla przypadkowa....

To widzi pan- calkowicie zmiatalo Nomenklature w calosci! Dlatego- ze nowa jakosc zakladala a priori oparcie sie o zdolnosci i cechy osobiste i osobiste, a kwalifikacje bylyby oceniane przez szerokie gremia zainteresowane. Ocena publiczna bylaby jedyna ..odwrotnei niz w Nomenklaturze gdzie tajnosc, dyspozycyjnosc i lojalnosc bossom nomenklatury byla jakoscia promujaca..stanowiac podstawe selekcji negatywnej.
Prof Giertych plecie bzdury! Nie bylo go w Solidarnosci..on tak samo jak KORowcy chcial i uzywal Solidarnosc do montowania swojego wlasnego narodowego in specie ruchu- kosztem i silami i materialami Zwiazku. Te powszechne dzialania roznych odcieni (KPN, PPS. PSL etc...)zaklocaly prace Solidarnosci zwiazanej i bazujacej na syndykalizmie...i upolitycznialy Zwiazek..ale nie byly one czyms co decydowalo o czymkolwiek!
Poparcie pana Giertycah dla Stanu Wojennego...bylo takim samym- jak parcie dzialaczy KORu..ktore to trafnie ocenil w liscie do towarzyszy i szefow NRD St. Ciosek...ze wywolali zjawiska ,ktore ich przerosly i wyrzucily z nurtu gdzie wyrastaal im konkurencja w Solidarnosciowym nurcie innych ruchowe politycznych. z ktorymi zaczeli przegrywac poczawszy od regionow peryferyjnych i wiedzieli czym to sie skonczy..szczegolniebolesnie wtedy przegrywali z KPN em.... i w obronie wlasnej skory zazadali likwidacji Solidarnosci...Niech sie pan zastanowi.[rosze////.dlaczego KOR przez Geremka i Mazowieckiego.. poprosil o likwidacje Naszej Polskiej Niezaleznej Solidarnosci??? i podsunal pmoysl Geremka- zeby ja odrestaurowac z Walesa i innymi spolegliwymi i lasymi na benefity dupkami....co zresta zrobiono stawiajac ich od razu na jej czele???
Czego sie bali... to determinacji Solidarnosci spotkania nad Urna...widzi pan oni ni ebyli gotowi do utraty wladzy w demokratycznym procesie i na oczach Calego Swiata!!!!
BO to oznaczaloby ich doslowne wyladowanie na smietniku historii raz i na zawsze...
I wiedzieli ze zblizajce sie wybory do Rad Narodowych moga calkowicie uczynic jakiekolwiek negocjacje..dla Solidarnosci bezuzytecznymi!
Bo po wygraniu Wyborow co do czego nikt nie mial najmniejszej watpliwosci..z kim i po co mialaby dyskutowac Solidarnosc????
To rozwiazanie rozniez wykluczalo od wplywu na przyszle losy Polakow i Moskwe i Waszyngton...stawali wobec tylu zatem niewiadomych..ze odetchneli na rozwiazanie jakie nakazano Jaruzelowi.
Na rozmowy braklo czasu..wybrano Stan Wojenny..na przygotowanie Rozmow z Przebranymi Wybierancami musieli stracic nastepne 7 lat...
NI dlaej boja sie ,,zeby Polacy nei zebrali sie na Urna:-)))
Ale wiedza zeby sie zebrali , najpierw musza zebrac sie i wykazac Druga Solidarnoscia....stad takie zabiegi rozwalania wszystkiego co sie pojawi....
polski blog ru dnia grudzień 27 2011 01:05:51
Panie Romanie, przecenia Pan najwyra?niej moc kartki wyborczej. Ani za sanacji, ani za komuny nie mo?na by?o zmieni? ustroju, ani tym bardziej sytuacji geopolitycznej pa?stwa za pomoc? zwyci?stwa w wyborach municypalnych. Prezes Miko?ajczyk przekona? si? o tym bole?nie w 1947 roku, i to na poziomie wyborów do najwy?szej w?adzy ustawodawczej.

Has?o demokratyzacji ?ycia politycznego mog?o by? w 1981 roku co najwy?ej propagandowym taranem Zachodu, ale i tak wszyscy wiedzieli, ?e nie zmieni si? sytuacji w Polsce za pomoc? kartki wyborczej. Potrzebna by?a zgoda w?adzy, czyli - jak si? potem okaza?o - porozumienie mocarstw.
RomanK dnia grudzień 27 2011 05:16:54
Przeceniam??? Nooop..wlasnei chcieli uniknac kompromitacji jak z Mikolajczykiem!
Ponadto,,procesy Pieriestrojki juz byly uruchamiane...i mialy miec swoja kontrolowalna forme. To co staoi sie ze Solidarnoscia w Polsce, przezlo wszelakie oczekiwania..wyrwalo kierownice...
I dlatego Trzeba bylo reagowac awaryjnei Stanem Wiojennym.
Jak pan widzi nauczono sie duzo,,kolorowe rewoluce roni sie juz zupelnei profesjonalnei bez dopuszczania tzw szarych mass:-))))
BO jak sie okazalo w Polsce czasmi te szere masy uzyja szrych komorek i ..zaczynaja sie schody...
Jak sie panu wydaje obnizenie poziomow nauczania w Polsce na wszystkich szczeblach szkolnictwa czemu ma sluzyc????
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKU?Y PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKU?Y L. KULI?SKIEJ
T?umaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014