Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumLipiec 20 2019 19:58:57
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 9
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
14
14
Marsz Pamięci w Warszawie - 11.07.2013
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Obrona suwerenności? Wolne żarty!
Jednodniówka NarodowaMotto:
"Polityką niepodległości nie jest ta, która o niej mówi, ani
nawet ta, która jej tylko chce, jeno ta, która do niej prowadzi i ma jakiekolwiek widoki do
prowadzenia. "

(Roman Dmowski, Polityka polska i odbudowanie państwa)

Unia Europejska, moloch biurokratyczny, mający ambicję dokonania drobiazgowej regulacji wszelkich przejawów działalności ludzkiej, a co za tym idzie, także osiągnięcia stanu totalnej kontroli życia człowieka, znajduje się na krawędzi autodestrukcji. Nie oznacza to, że możemy spodziewać się rychłego upadku tego podmiotu.

Po pierwsze, dlatego, że stojący na jej czele ludzie oraz rządzący wchodzącymi w skład UE krajami, o nastawieniu jednomyślnie prounijnym, uczynią wszystko, aby do tego nie dopuścić.

Po drugie, dlatego, że to z czym mamy obecnie do czynienia pod względem formalnym i materialnym, jest systemem naczyń połączonych tysiącami więzów - przepisów, regulacji, które nie znikną z dnia na dzień, nie tylko dlatego, że nie jest to fizycznie możliwe, ale także dlatego, że trzymają one w faktycznych karbach rozmaitych zobowiązań swoich uczestników bez względu na stan UE jako takiej.

Odpowiedzią zwolenników UE na stan ciężkiego kryzysu jest zapowiedź pogłębienia integracji w jej ramach. Rozumują oni w następujący sposób - kryzys UE jest efektem kryzysu w narodowych państwach członkowskich, ten z kolei, wynikiem nieroztropnej polityki rządów tych państw, ale i zbyt ograniczonych - ich zdaniem - uprawnień UE do ingerencji w sytuację wewnętrzną narodowego państwa członkowskiego. Stąd widzą oni remedium w zacieśnieniu więzów wewnętrznych Unii, w pogłębieniu integracji i, co rozumie się samo przez się, w dalszym, tym razem radykalnym uszczupleniu prerogatyw państwa narodowego, czyli jego suwerenności. Teoretycy z kręgów euroentuzjastycznych głoszą, że przeszkodą i czynnikiem destabilizującym Unię jest suwerenność państwa narodowego. Ponadto, ich zdaniem, samo państwo narodowe, w dobie globalizmu i multikulturowości, jest przeżytkiem, reliktem - dodają - epoki wojen i nienawiści. Tylko z powodu przywiązania całkiem sporej rzeszy mieszkańców UE do zewnętrznych wyrazów przynależności narodowo-państwowej, jak godło, flaga, hymn, nie głosi się jeszcze ich likwidacji (aczkolwiek próbowano to już uczynić na poziomie światowym na niwie sportowej - propozycja MKOL), jednocześnie jednak redukując de facto atrybuty państwa narodowego li-tylko do tych symboli.

Jaka jest odpowiedź na to wszystko ze strony tzw. eurorealistów, czy eurosceptyków, zwłaszcza w Polsce? Trzeba powiedzieć sobie wprost - w sensie poważnej kontrpropozycji na procesy zachodzące w UE - NIE MA ŻADNEJ ODPOWIEDZI. Możemy nie lubić i zwalczać eurofanatyków, ale nie wolno nam odmówić im jednego - konsekwencji, wręcz uporu w realizacji misji, którą sobie założyli, w którą, często ślepo, wierzą. Logika integracji europejskiej od kilkudziesięciu lat wskazywała na unifikację wewnętrzną Europy jako na cel ostateczny zwolenników tej idei. Od czasu traktatu z Maastricht, kiedy nastąpiło gwałtowne przyspieszenie procesów integracyjnych, jest to oczywiste dla każdego, kto wykazuje się elementarnym pojęciem o stosunkach międzynarodowych. Napisano o tym również wiele książek, lżejszych i cięższych, naukowych i publicystycznych, także i w Polsce. Przeciwnicy takiej Europy wypadają na tle swoich przeciwników doprawdy żałośnie. Wielka wizja, nazwijmy ją opozycyjną - skończyła się wraz ze śmiercią gen. Charlesa de Gaulle'a. Od tej pory, a zwłaszcza w naszych czasach, eurosceptycy et consortes zachowują się jak dzieci we mgle - bez ładu, składu, pomysłu, planu, i.e., bez programu pozytywnego, który mógłby stanowić rzeczywistą, poważną, realną alternatywę dla UE. Jedyne co mają do zaproponowania, to "program" negatywny, że oni są przeciw. Pokrzyczą, ponapinają się, wreszcie zostaną, jak wiele razy wcześniej, umiejętnie urobieni i omamieni zapewnieniami o "ostatecznym" kształcie kolejnego pogłębiającego integrację traktatu. Szczególnie smutne jest obserwowanie ich szamotania na gruncie polskim. Sztandarowym przykładem takiego środowiska i podejścia do polityki jest Prawo i Sprawiedliwość (dziś także wraz ze swoimi dysydentami). Z jednej strony miażdżące poparcie kongresu partii dla wstąpienia Polski do UE i podpisanie traktatu lizbońskiego przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego - a był to jedyny moment, kiedy rzeczywiście w ręku osoby deklarującej ogromne przywiązanie do suwerenności Polski i patriotycznych wartości, znajdował się tak silny instrument polityczny - co z tego wyszło, wiemy. Z drugiej strony, PiS, zachowując się jak naiwne dziecko, które nic nie wie o otaczającym je świecie, niczego nie czytało, a jak czytało, to nie zrozumiało, mami dzisiaj Polaków napuszonymi hasłami o obronie suwerenności itd. Cała ta akcja, wobec wskazanych wyżej faktów ma takie znaczenie jak akcja za wprowadzeniem kary śmierci, tj., ma sens jedynie integrujący rozchwiane rozłamami środowisko okołopisowskie, natomiast żadnej szansy na realizację, jako konkretna polityka praktyczna. Z braku szans na wprowadzenie KŚ, zapewne p. J. Kaczyński zdaje sobie sprawę i gra tą kartą cynicznie. Czy podobnie jest w przypadku gry suwerennością? Wielu ludzi związanych z tym środowiskiem gotowych jest wierzyć, że jacyś oni "zmusili Prezydenta Kaczyńskiego do podpisania traktatu" (choć niektórzy stwierdzą, że uczynił to w ramach ochrony przed Rosją w ramach wyboru mniejszego zła), że PiS nie wiedział, że oszukano nas itd. Przykro mi, ale ja nie podejrzewam prezesa PiS aż o taką naiwność i brak wiedzy.

Obawiam się jeszcze jednego - fala protestów przejdzie, emocje opadną i polscy słomiani patrioci powrócą do swojej typowej codziennej gnuśności. Mamy smutne doświadczeniami z niedalekiej przeszłości, jak zmarnotrawienie negatywnych dla UE wyników referendów w Holandii, Francji i Irlandii oraz nie poparcie Vaclava Klausa. Lekiem na sytuację w jakiej się obecnie znajdujemy, bądź znajdziemy się w nadchodzących latach jest zapatrzenie się w koryfeuszy integracji, ale to oznacza konieczność podjęcia świadomego, konsekwentnego wysiłku na rzecz wypracowania kontrprogramu wobec idei jednego państwa europejskiego, znalezienia sojuszników dla tego programu w Europie i wreszcie, wprowadzenia go w życie. Eurofanatykom realizacja ich wizji zajmuje już dziesiątki lat. Nie spodziewajmy się więc, że nam coś zostanie dane za darmo i w trybie natychmiastowym...

Komentarze
kot dnia grudzień 09 2011 00:28:10
Nie wiadomo, ile miesięcy/lat potrwa problem strefy euro i jak się zakończy. Przez ten czas następuje (być może chwilowa tylko) kompromitacja idei wspólnej waluty. Ci którzy są jeszcze poza strefą euro, posiadając własną walutę i politykę pieniężną, mogą pogratulować sobie dalekowzroczności i realnie odczuć, iż znaleźli się w dość komfortowej sytuacji. Z kolei niemiecko-francuski , a właściwie coraz bardziej niemiecki, motor całego projektu jak zwykle ucieka do przodu, tworząc "twarde jądro". Nie rozumiem po się tam pcha Sikorski z Tuskiem. Jeśli to tylko bluff, w porządku. Jeśli nie...muszą być ślepcami nie widząc, do czego utrata suwerenności gospodarczej doprowadziła kraje południa Europy (tzw. PIIGS).

Idea twardego jądro równa się demaskacji całego projektu europejskiego. To jest już zbyt grubymi nićmi szyte, by elity III RP - te same które wepchnęły nas do UE - mogły twarde jądro tłumaczyć jako kolejny etap wielkiego postępowego projektu, jak niegdyś opiewali płynącą mlekiem i miodem UE. Pozostaje prawdziwe i odarte z pozorów określenie twardego jądra jako narzędzia realizacji gospodarczych i geopolitycznych interesów Niemiec w nowych warunkach. W istocie mamy teraz dobry czas dla eurosceptyków. Przez czas kryzysu można zdyskontować politycznie fakt, iż zbytnia utrata suwerenności do niczego dobrego nie prowadzi. Kto pierwszy poważnie się tym zajmie, Kaczyński? No nie, nie trzeba było podpisywać traktatu lizbońskiego. Ktoś taki nie jest wiarygodny. Kto zatem to zdyskontuje, jeśli w ogóle ktoś taki się znajdzie.....
gjw dnia grudzień 11 2011 17:52:44
Nie są to interesy Niemiec, a li tylko nimieckiej biurokracji i wielkiego kapitału, za które zwykli Nimecy są zmuszeni płacić coraz trudniejszymi do zniesienia stratami i ciężarami. Dlatego UE zostanie wywrócona w samym swoim centrum i już mało do tego brakuje. Sytuacja jest analogiczna do sytuacji bloku radzieckiego w latach 1982-91. Wtedy też nie brakowało fanatyków (jak Andropow) gotowych bronić do końca projektu, który zbankrutował pod każdym względem.
ricardopl77 dnia grudzień 11 2011 20:04:32
Są już chętni do "zdyskontowania"smiley: "Zachowanie złotówki, wzmocnienie rynku wewnętrznego, współpraca państw środkowoeuropejskich na forum Unii Europejskiej, koordynacja działań unijnych państw zachowujących waluty narodowe - to według Zbigniewa Ziobry i Marka Jurka podstawowe zasady dające "realną alternatywę" dla polityki rządu Donalda Tuska. (...) Ponadto według Zbigniewa Ziobro i Marka Jurka, Polska w Unii Europejskiej powinna działać na rzecz silnej współpracy państw regionu Europy Środkowej oraz tego, by koordynowana była współpraca państw unijnych, które zachowują walutę narodową. "Te zasady, to jest realna alternatywa dla polityki obecnego rządu" - powiedział Marek Jurek. "
za: http://solidarna.blogspot.com/
gjw dnia grudzień 12 2011 07:31:35
No i w tym punkcie tzw. centroprawicy trzeba przyznać słuszność. Gdyby tak jeszcze (marzenia ściętej głowy?) ci panowie poważnie zastanowili się nad swoim stosunkiem do Rosji i WNP, to może rzeczywiście staliby się alternatywą dla PO.
Adam Smiech dnia grudzień 12 2011 09:15:17
No i w tym punkcie tzw. centroprawicy trzeba przyznać słuszność.

Na papierze ładnie to wygląda, ale nauczony smutnymi doświadczeniami, jak zmarnotrawienie negatywnych dla UE wyników referendów w Holandii, Francji i Irlandii oraz nie poparcie Vaclava Klausa, rokują jak najgorzej. Poza tym, ta współpraca państw środkowoeuropejskich to trochę zbyt ogólnikowo powiedziane. Równie dobrze można pod to podciągnąć akcję antyrosyjską, znając zwłaszcza skrajną rusofobię M.Jurka. Na razie, to więc wciąż "polityka, która mówi", niemniej, nikogo nie przekreślam - po owocach ich poznamy.
ricardopl77 dnia grudzień 12 2011 12:35:54
Oświadczenie to nie wspomina o Rosji a wyraźnie chodzi tu o "współpracę państw unijnych, które zachowują walutę narodową"
Natomiast niestety to prawda że ze współpracy środkowo-europejskiej nic nie wychodziło bo każde państwo ścigało się z innym w wasalizmie ("walczyło o swoje interesy) wobec Niemiec i wogóle "Brukseli". A w ogóle to Słowacy nie lubią Węgrów (i v.versa, Węgrzy Rumunów itd.), a my nie poparliśmy Czechów no bo "te Pepiczki to zawsze trzymały z Niemcami to teraz dobrze im tak"smiley.
Adam Smiech dnia grudzień 12 2011 12:46:40
ad. ricardopl77

Właśnie, właśnie! Tyle zostaje z niesłynnej koncepcji Międzymorza. Wniosek jest znany - ex Oriente lux!
ricardopl77 dnia grudzień 14 2011 00:55:09
"Zbigniew Ziobro powiedział, że głosowanie za ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego było błędem z jego strony, ale wynikało z głębokiej troski o Prawo i Sprawiedliwość.

Kiedy drogi tzw. rziobrystówr1; rozeszły się z PiS-em Jacek Kurski oraz inni członkowie nowego klubu powrócili do sprawy ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Były rbulterierr1; PiS komentując wystąpienie Radosława Sikorskiego w Berlinie, powiedział wprost, że Jarosław Kaczyński ponosi współodpowiedzialność za obecną sytuację.

W innym programie Moniki Olejnik r7 dzień tygodniar1; potwierdził swoje zarzuty. Co ciekawe Kurski unika krytyki byłego prezydenta śp. Lecha Kaczyńskiego i winą obciąża tylko Jarosława Kaczyńskiego. Obecny wówczas w studiu Zbigniew Girzyński zapytał go, jak jego lider nowego ugrupowania, Zbigniew Ziobro głosował w sprawie ratyfikacji traktatu. Kurski odpowiedział, że rgłosował rzar1;, ale teraz tego żałujer1;, czym wywołał salwy śmiechu w studiu.

To samo powiedział Konradowi Piaseckiemu sam zainteresowany ; Zbigniew Ziobro podtrzymał linię Jacka Kurskiego i wyjaśnił, że głosował za ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego, ponieważ wymagała tego wyższa konieczność: zachowania jedności na prawicy. Widząc niejasne tłumaczenie Ziobry, redaktor Piasecki ironicznie zapytał: Czy Jarosław Kaczyński łamał go kołem, na co Ziobro odpowiedział , ze prezes Kaczyński rzażądał od niego tej decyzji i użył zdecydowanych środków perswazyjnychr1;. Zbigniew Ziobro przyznał, że głosowanie za Traktatem Lizbońskim było jego jednym z większych błędów w życiu."
http://awantura.salon24.pl/371940,z-ziobro-glosowanie-za-traktatem-lizbonskim-bylo-bledem

No cóż: errare humanum est jak mawiali starożytni.... Grecy....smileysmileysmiley
ricardopl77 dnia grudzień 26 2011 22:47:59
Solidarna Polska zmienia frakcję w PE
26 grudnia 2011 | Aktualności
Czwórka eurodeputowanych Solidarnej Polski opuściła grupę Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim dołączając do eurosceptycznej frakcji Europa Wolności i Demokracji (EFD).

Zbigniew Ziobro, Jacek Kurski, Tadeusz Cymański i Jacek Włosowicz wyjaśnili, że w szeregach EFD będą mogli skuteczniej rzabiegać o polskie interesy w UEr1;. Ogłosili także, iż rw ramach nowej grupy będziemy mogli również swobodniej działać na rzecz poszanowania wartości chrześcijańskich w UE, ochrony rodziny i małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny oraz promowania polityki prorodzinnej". Oprócz opozycji wobec zwiększania obciążeń finansowych dla państw członkowskich oraz zwiększania kompetencji organów unijnych, oświadczenie SP w sprawie zmiany barw zawiera też tradycyjne ukłony wobec demokracji, tolerancji i politycznej poprawności.


W skład EFD wchodzą deputowani należący do Ligi Północnej, Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa, Ruchu dla Francji, Duńskiej Partii Ludowej, Interesu Flamandzkiego, Słowackiej Partii Narodowej, Prawdziwych Finów (Perussuomalaiset), litewskiego Porządku i Sprawiedliwości, holenderskiej Politycznej Partii Protestantów, greckiego Ludowego Zgromadzenia Prawosławnego oraz ruchu Kocham Włochy. Najbardziej znanymi członkami frakcji są Nigel Farage, Philippe de Villiers, były prezydent Litwy Rolandas Paksas oraz głośny konwertyta z islamu, Magdi Cristiano Allam.


Ruch rziobrystówr1; można rozpatrywać na kilku płaszczyznach: po pierwsze rozgrywki z PiS, które pozostaje teraz wraz z PJN w dziwacznym sojuszu z rkonserwatystamir1;, którzy sami nazywają się postępowymi i na których tle nawet polska centroprawica wydaje się niemal czarną sotnią. W tej sytuacji SP stając u boku konsekwentnych eurosceptyków z pewnością wypada wiarygodniej.


Po drugie jest to odpowiedź na opór PiS przed jakąkolwiek formą współpracy z secesjonistami na forum Europarlamentu. rZiobryścir1; jakiś czas temu zamieszali nieco w pisowskim światku rzucając pomysł wyboru na wiceprzewodniczącego PE prof. Mirosława Piotrowskiego. Odrzucenie tego projektu przez PiS, które upiera się przy prof. Ryszardzie Legutce postawiło partię Kaczyńskiego w niezręcznej sytuacji wobec Radia Maryja, wspierającego młodego lubelskiego naukowca. Opuszczenie grupy ECR przez czwórkę SPr11;owców osłabia szanse pisowskiego kandydata, jest więc prztyczkiem danym Kaczyńskiemu przez jego dawnych współpracowników. Już wkrótce zresztą ECR zostaną zapewne znowu osłabieni w związku z przewidywanym przejściem Michała Kamińskiego do Europejskiej Partii Ludowej (a docelowo zapewne również do PO).


Po trzecie wreszcie, choć nie ma wątpliwości, że za decyzją rSolidarnej Polskir1; stają względy taktyczne i PRr11;owskie, obliczone na zyskanie poparcia krajowych eurosceptyków, to jednak obiektywnie krok ten wzmacnia pozycję krytyków Unii w samym Parlamencie, jak i ustawia SP na pozycjach bliższych postulatom narodowym. Oczywiście, zdaniem sceptyków może to wprawdzie oznaczać jedynie kolejną próbę zawłaszczenia patriotycznego elektoratu przez cynicznych i w istocie bezideowych centroprawicowców, z drugiej jednak strony popularyzuje opozycję wobec kolejnych pomysłów unijnych biurokratów. Ostatecznie nawet pościg za dobrym PRr11;em może wszak dać pozytywne efekty...


(http://www.konserwatyzm.pl/artykul/3238/solidarna-polska-zmienia-frakcje-w-pe)


Zatem: Zmiana szyldu czy poglądów?!smiley
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014