Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumMarzec 20 2019 00:38:44
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 7
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
5
5
UNSO-OUN UPA
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Lincz na Kaddafim
Jednodniówka Narodowa

20 października b.r. w Syrcie bądź w jej okolicach, zamordowany został Muammar al-Kaddafi, były przywódca Libii. Dokonało się to, wg dostępnych informacji, w formie linczu zdziczałej, rewolucyjnej tłuszczy. Kaddafi rządził Libią przez 42 lata, ma na sumieniu wiele, nie był aniołkiem, ale okoliczności jego śmierci i komentarze jakie po niej nastąpiły prowokują do wypowiedzenia paru słów na ten temat. Przede wszystkim, śmierć Kaddafiego nastąpiła zaraz po tym, jak Hillary Clinton, będąca przecież nie stróżem cnoty swego męża, ale sekretarzem stanu USA, stwierdziła, że Kaddafi musi zostać zabity (lub schwytany). Uczyniła to na konferencji prasowej w Trypolisie 18 października b.r. No, i proszę, wystarczyły niecałe dwa dni i już jej życzenie zmaterializowało się. Czyżby lud czekał na przyzwolenie aż z samego centrum światowej cywilizacji wolności? A dopiero co prezydent Obama wymieniał uściski dłoni z Kaddafim... Tym razem jakoś nie przebiły się głosy oburzenia światłych Europejczyków brzydzących się karą śmierci, a zabójstwem na zlecenie tym bardziej. Po zamordowaniu Kaddafiego wypowiedziały się również czynniki oficjalne polskie. Prezydent Komorowski podczas warszawskiego spotkania z emirem Kataru stwierdził:

"śmierć ostatniego dyktatora w Afryce Północnej (Muammara Kadafiego) oznacza także i polskie przekonanie, że świat zmierza w dobrą stronę, że zmiany wolnościowe są ostateczne i nie dadzą się zawrócić"(za PAP).

No, tak, a na ten przykład Robert Mugabe, czarny rasista z Zimbabwe, to zapewne demokrata pełną gębą... Zupełną kompromitacją jest jednak oświadczenie polskiego MSZ, ustami rzecznika Marcina Bosackiego. Powiedział on m.in.:

"Gratulujemy narodowi libijskiemu tego, co się dzisiaj stało, czyli ostatecznego końca okresu dyktatury, który trwał przez kilkadziesiąt lat" oraz "Mamy nadzieję, że teraz ostatni lojaliści poprzedniego reżimu porzucą opór, sprawnie utworzony zostanie nowy reprezentatywny rząd przejściowy i nastąpi szybka budowa demokratycznej Libii. Polska, tak jak przez ostatnie miesiące, pragnie z nią blisko współpracować"(za PAP, Onet).

Nie wiadomo tylko, czy nowi władcy Libii uwierzą w te zapewnienia p. Bosackiego o współpracy. Przecież Polska Kaddafiego uznawała, a teraz gratuluje jego zamordowania, to co stoi na przeszkodzie w przyszłości zmienić zdanie na temat nowych, "demokratycznych" władz Libii? Rozumiejąc wrażliwość polskiego MSZ na cierpiące od dyktatur narody, czekamy na równie aktywne działania np. względem Azerbejdżanu, gdzie rządzi klan rodzinny Alijewów mający w nosie wolność, a jednak, ze względów politycznych (prometejskich), Polska nie tylko tego nie zauważa, ale nawet odznacza tamtejszych kacyków, żeby ich połechtać i zwerbować przeciwko "Ruchom".
To, co jest najsmutniejsze w fakcie linczu na Kaddafim, to upadek obyczajów politycznych Zachodu, który - pełen pychy - pretenduje do władzy nad światem i uzurpuje sobie prawo do pouczania wszystkich. Dziś Zachodu nie stać nawet na sfingowanie procesu (jak to było w przypadku Husajna, Miloszewicza i innych). Pozwala się na kompletne bezhołowie, na uzewnętrznienie najgorszych instynktów, które w trakcie i potem, ubiera się, na wskroś kłamliwie, w słówka na potrzeby bezmyślnego tłumu, którym się rządzi. Zachód jest dzisiaj patronem tego typu zachowań. Oby w przyszłości nie płakał, kiedy owe zachowania obrócą się przeciwko niemu.
Kończąc, należy wyrazić zdziwienie, że Kaddafi nie uciekł z Libii, kiedy miał jeszcze taką możliwość. A przecież, nie szukając daleko, Idi Amin, czy Jean Bedel Bokassa, uciekli ze swoich krajów i nie niepokojeni przez światłych ludzi Zachodu skończyli życie w starości (Amin nawet w Arabii Saudyjskiej, wielce "demokratycznej" - Panie Bosacki - sojuszniczce USA). To świadczy o tym, że, po pierwsze, Kaddafi dał się nabrać przywódcom Zachodu, którzy jeszcze w 2010 r. go serdecznie ściskali, po drugie, że albo zabrakło mu chęci do życia, albo do końca nie wierzył w swój upadek.
Tak czy inaczej, Libia wkracza na niepewną drogę. Przed nowymi władcami, którzy oczywiście żadnej demokracji nie wprowadzą, bo to po prostu nie jest metoda rządzenia możliwa do zaprowadzenia w tej części świata, stoi trudne zadanie. Jeżeli bowiem nie brak im rozumu, muszą wiedzieć, komu zawdzięczają zwycięstwo i kto może, przy pomocy taniej propagandy, w każdej chwili, także ich, jeśli będą niegrzeczni, przedstawić, bez względu na fakty, jako krwawych zbirów. Na naszych oczach neokolonializm odniósł potężne zwycięstwo.
Zobaczymy jak rozwinie się sytuacja. Już dzisiaj można jednak stwierdzić, że, mając na uwadze naturalnie wszystkie zastrzeżenia i zachowując proporcje, świeckie reżimy arabskie, takie jak Husajna, Babraka Karmala, czy Kaddafiego, nie tylko, czy nam się to podoba czy nie, przybliżyły swoje kraje w wielu dziedzinach do świata ludzi białych, ale też były o wiele bardziej przewidywalne od reżimów, które nastąpią obecnie. Dlatego zwycięstwo neokolonializmu może być zwycięstwem pyrrusowym.

Komentarze
polski blog ru dnia październik 21 2011 15:46:12
Są różne oceny Kadafiego, zarówno na tzw. prawicy, jak i na tzw. lewicy toczy się spór wokół tej postaci, a tak naprawdę wokół rozumienia i respektowania suwerenności państwowej i narodowej.

Warto odnotować ciekawy pogląd z lewej strony:

rNie żałujmy Kaddafiego!

14.10.2011
(...)
Okoliczności towarzyszące obaleniu Muammara Kaddafiego w Libii wywołały głębokie rozbieżności i spory wśród lewicy na świecie, w tym także w Polsce. Należy jednak z całą mocą - i to dokładnie z pozycji antyimperialistycznych - sprzeciwić się uznaniu go za szlachetnego bojownika antyimperialistycznego. Przeciwnie, przez lata pozostawał on podnóżkiem i powolnym podwykonawcą imperializmu światowego, w związku z czym jakiekolwiek (nawet "krytyczne") poparcie dla niego czy jego epigonów pozostaje szkodliwe i wręcz niszczycielskie dla sprawy konsekwentnego antyimperializmu.

Co znaleźli powstańcy w Trypolisie

Dokumenty odnalezione ostatnio w zdobytych przez powstańców kwaterach Kaddafiego w Trypolisie świadczą o serdecznych relacjach i powiązaniach biznesowych dyktatora z czołowymi decydentami mocarstw imperialistycznych, takimi jak na przykład Tony Blair [1], a także o współpracy obalonego reżimu z CIA i wywiadem brytyjskim przy niesławnym programie tajnych więzień, w wyniku czego w 2004 r. do katowni w Libii trafił Abdel Hakim Belhadż, późniejszy islamistyczny dowódca powstańców, którzy wkroczyli do Trypolisu. W związku z ujawnionymi dokumentami Belhadż zażądał od Wielkiej Brytanii przeprosin, grożąc w przeciwnym razie wytoczeniem sprawy sądowej [2].

Tymczasem Ian Cobain donosi 6 października w The Guardian, że taki pozew zdążył już złożyć Sami al-Saadi, były bojownik Libijskiej Islamskiej Grupy Zbrojnej (do której należał również Belhadż). Odnalezione w Trypolisie dokumenty dowodzą olbrzymiej roli brytyjskiego wywiadu w wydaniu go ludziom Kaddafiego. Może to wprawić w "ciężkie zakłopotanie paru byłych ministrów w ostatnim rządzie Partii Pracy, jak też wysokich oficerów wywiadu", współodpowiedzialnych za torturowanie przez lata Saadiego, pisze Cobain. Prawnicy pokrzywdzonego - którzy wcześniej reprezentowali byłego więźnia Guantánamo Binyama Mohameda - złożyli pozew, w którym stawiają oskarżenia "nie tylko MI6 [wywiadowi zagranicznemu], lecz również MI5 [kontrwywiadowi], Urzędowi Spraw Zagranicznych, Urzędowi Spraw Wewnętrznych i biuru prokuratora generalnego. Wezwali też Scotland Yard do podjęcia dochodzenia karnego".

Jeden z odnalezionych dokumentów to faks, wysłany w marcu 2004 r. przez CIA do ówczesnego szefa wywiadu libijskiego Musy Kusy, z którego wynika, że wywiad amerykański zdecydował się pomóc w sprowadzeniu Saadiego do Libii wiedząc, że wywiad brytyjski i rząd libijski są bliskie porozumienia w tej sprawie. Dwa dni po wysłaniu tego właśnie faksu z Kaddafim spotkał się w Trypolisie Tony Blair. W serdecznej atmosferze zadeklarowali, że uznają zwalczanie terroryzmu za wspólną sprawę. "Trzy dni później agenci wywiadu libijskiego zwinęli Saadiego do samolotu w Hong Kongu, wraz z żoną, dwoma synami w wieku 12 i dziewięciu lat, oraz dwiema córkami w wieku 14 i sześciu lat". Przez kolejne sześć lat Saadi był w Libii bity i poddawano go elektrowstrząsom, jak również grożono mu śmiercią. Jak mówi, wypytywano go między innymi o Libijczyków zamieszkałych w Wielkiej Brytanii, a jedno z przesłuchań prowadzili dwaj oficerowie wywiadu brytyjskiego. W tym kontekście Cobain cytuje słowa szefowej biura prawnego organizacji pozarządowej Reprieve, Cori Crider, mówiącej, że decyzje musiały zapaść na szczeblu ministerialnym i wskazującej imiennie na ówczesnego ministra spraw zagranicznych Jacka Strawa.

Cobain przypomina dalej, że Saadi nie był jedynym Libijczykiem wydanym przez wywiad brytyjski reżimowi Kaddafiego. Pisze o wspomnianej już sprawie Belhadża, przekazanego do Libii z Malezji przez CIA przy współpracy wywiadu brytyjskiego. Wskazuje też na odnalezioną korespondencję w sprawie Belhadża do Musy Kusy, wysłaną przez agenta MI6 Marka (prawdodpodobnie byłego szefa służb antyterrorystycznych Marka Allena), mówiącą też o budowie rozwiniętych relacji między Wielką Brytanią a Libią Kaddafiego. Tymczasem Belhadż wspomina, że był przez kilka dni torturowany przez CIA nim przetransportowano go do Trypolisu, i tak opisuje warunki, w jakich więziono go w Libii: "Przez trzy lata nie pozwolono mi się wykąpać, a przez rok nie ujrzałem słońca. Wieszali mnie na ścianie i przetrzymywali w izolatce. Byłem regularnie torturowany". Wszystko to pozostawało możliwe dzięki kolaboracji reżimu Kaddafiego z tymi, którzy potem uznali, że się zużył i stał się dla nich nieprzydatny, by dziś - tak jak czynią to Jack Straw i Tony Blair - umywać ręce i twierdzić, że o niczym nie wiedzieli! [3]

W związku z takimi właśnie sprawami jak między innymi transfer do Libii Saadiego i Belhadża Human Rights Watch, która podjęła się analizy znalezionych w Trypolisie dokumentów, skonstatowała, że mowa o "wysokim poziomie współpracy Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i agencji wywiadu libijskiego w ramach transferu podejrzanych o terroryzm". HRW podkreśla też potrzebę pociągnięcia do odpowiedzialności tych dwóch mocarstw zachodnich za "nadużycia w przeszłości".

Jak czytamy, "Odnalezione 3 września 2011 r. dokumenty mówią o ofertach Stanów Zjednoczonych w sprawie transferu czy też wydania co najmniej czterech aresztowanych ze Stanów pod kuratelę libijską, w jednym wypadku przy aktywnym udziale Wielkiej Brytanii; prośbach Stanów Zjednoczonych o aresztowanie i przesłuchanie innych podejrzanych; prośbach Wielkiej Brytanii o informacje na temat podejrzanych o terroryzm; oraz wymianie informacji na temat Libijczyków żyjących w Wielkiej Brytanii. Współpraca ta miała miejsce mimo znacznych i dobrze znanych danych o torturach i innym niewłaściwym traktowaniu aresztowanych w Libii".

Choć CIA domagała się od swych libijskich partnerów zapewnienia wydawanym przez nią osobom ludzkiego traktowania, to jak mówi kierujący sztabem nadzwyczajnym w HRW Peter Bouckaert, zakrawałoby na "absurd", gdyby Amerykanie wierzyli w jakiekolwiek zapewnienia w tej sprawie ze strony reżimu Kaddafiego. Podobnie można rzec o Brytyjczykach, którzy w 2005 r. sygnowali w tej sprawie wraz z Libią odpowiednie porozumienie. Ten proceder trwał w przypadku obu mocarstw aż do 2007 r.; spośród ponad stu osób przekazanych za granicę przez administrację Georger17;a W. Busha w ramach "globalnej wojny z terroryzmem", co najmniej siedem zostało wydanych właśnie do Libii.

Jak mówi Bouckaert: "Doświadczenie Libii winno dać Stanom Zjednoczonym i Wielkiej Brytanii lekcję tego, co od początku powinien im podpowiedzieć zdrowy rozsądek - jakiekolwiek cyniczne obietnice byś otrzymał, jeśli wydasz więźniów oprawcom, to będą torturowani, a w końcu dowie się o tym cały świat". I dowiedział się po tym, gdy zdecydowano się pozbyć dawnego wspólnika.

Zapewne coraz więcej decydentów mocarstw imperialistycznych, biorących udział w interwencji w Libii, zacznie gorzko żałować, że odwrócili się od Kaddafiego. Human Rights Watch podkreśla, że dokumenty, do których dotarła i które świadczą o współpracy wywiadu libijskiego z CIA i MI6 (których agenci uczestniczyli - o czym już była mowa - nawet w przesłuchaniach w Libii), a także wywiadem niemieckim i innymi wywiadami państw zachodnich, to zaledwie kilkaset z dziesiątek tysięcy często niezbadanych jeszcze dokumentów, znajdujących się w zdobytej przez powstańców siedzibie wywiadu libijskiego. (Tymczasem już - pozwolę sobie na nieco żartobliwy wtręt - Julian Assange może się obawiać, że trafi na bezrobocie.) HRW wskazuje przy tym, że CIA, MI6 i inne wywiady zachodnie były w pełni świadome skutków swych działań, oraz cytuje raport Departamentu Stanu z 2004 r. w sprawie Libii: "Personel służb bezpieczeństwa miał rutynowo torturować więźniów podczas przesłuchań czy w ramach kary. Agenci rządowi mieli aresztować i torturować pracowników zagranicznych, a w szczególności tych z Afryki Subsaharyjskiej. Doniesienia o torturach były trudne do potwierdzenia, ponieważ wielu więźniów przetrzymywano w odosobnieniu" [4].

Time wskazywał już na początku września, że owa współpraca wywiadów zachodnich z wywiadem libijskim sięga 2002 r., pisząc o "bliskich - a nawet zażyłych - stosunkach", co w 2004 r. zaowocowało wręcz utworzeniem stałej placówki CIA w Libii [5]. Cóż innego może to oznaczać niż tajne więzienie?!

Z kolejnych odnalezionych w kwaterach Kaddafiego dokumentów wynika, że niektóre znaczące postacie z mocarstw zachodnich do końca grały na dwa fronty, nawet w czasie bombardowań Libii dążąc do normalizacji stosunków między jego reżimem a Zachodem. Wyszło na jaw, że były zastępca amerykańskiego sekretarza stanu David Welch odbył 2 sierpnia br. w hotelu w Kairze spotkanie z przedstawicielami reżimu Kaddafiego. Sugerował on m.in. by reżim w Trypolisie odbudowywał swą wiarygodność w oczach Zachodu, przekazując za pośrednictwem wywiadów izraelskiego, egipskiego, marokańskiego czy jordańskiego informacje mogące służyć walce z Al-Kaidą. Radził też współpracownikom dyktatora, by wykorzystali propagandowo sytuację w Syrii, wskazując na prowadzoną przez Zachód "politykę podwójnych standardów". Tego rodzaju działania miały wedle niego służyć zmiażdżeniu powstania [6].

Kaddafi był zatem dobrze ustosunkowany na salonach mocarstw imperialistycznych, współuczestnicząc w ich najciemniejszych procederach, i uznawanie go za bojownika antyimperialistycznego zakrawa na parodię. Fakt, że przegrał konkurencję ze swymi dawnymi akolitami, którzy zawłaszczyli potężne powstanie ludowe, aby sprzymierzyć się z imperializmem w celu monopolizacji dostępu do bogactwa i władzy, nie świadczy o jakiejkolwiek postępowości "Brata Przywódcy".
(...)
Słowo końcowe

Sabotuję "niezbędną" solidarność z libijskim dyktatorem i jego epigonami? Owszem, przyznaję się do tej zbrodni: sabotuję taką fałszywą solidarność i nie przestanę tego czynić.

To, jak błyskawicznie - i to nim rozpoczęły się naloty NATO-wskie! - reżim Kaddafiego stracił panowanie nad wschodem kraju na rzecz powstańców, świadczy o tym, jak głęboko pozostawał tam niepopularny. Kilka miesięcy później równie błyskawicznie stracił on Trypolis - mimo rozdania zaufanym ludziom wielu sztuk broni - co świadczy o tym, że również tam baza społeczna dyktatora, choć zauważalna, pozostawała bardzo ograniczona. Nic dziwnego, skoro wraz z rodziną i grupką akolitów dorobił się niesłychanej fortuny, uzyskanej dzięki zawłaszczeniu bogactw należących prawowicie do całego narodu libijskiego, a w polityce ekonomicznej Libia dawno temu dokonała wyraźnego zwrotu neoliberalnego.

Nie znam żadnego przekonującego dowodu, że Kaddafi miałby pewność, iż zmiażdży wymierzone w niego powstanie, gdyby w Libii nie nastąpiła interwencja imperialistyczna - tym bardziej zaś nie są dla mnie takim dowodem usilne zapewnienia o tym, rozprzestrzeniane raz po raz przez szczekaczki prokaddafistowskie. Takie głosy zwiększają wręcz mój sceptycyzm co do szans Kaddafiego od samego początku - tym bardziej, że nieskromnie mówiąc, dysponuję umysłem krytycznym. Tymczasem usłużni libijskiemu dyktatorowi propagandyści pobili wszelkie rekordy groteski i absurdu, w pierwszych tygodniach powstania obwieszczając, że odbili z rąk powstańców Bengazi, Tobruk i inne miasta w Cyrenajce, zaś tuż przed upadkiem tyrana w Trypolisie chełpiąc się rzekomym "wyzwoleniem" Misraty.

Oto co pisali po wykurzeniu "Brata Przywódcy" z Trypolisu pewni jego polscy wielbiciele: "Co dzieje się w innych częściach kraju? Gadames: miasto Tuaregów. Po tym, jak "Tymczasowa Rada Narodowa Libii" ogłosiła, że Kadafi ukrywa się w tutejszym zabytkowym meczecie, poprosiła NATO o zrównanie go z ziemią. NATO jednak przeraziło się odwetu ze strony Tuaregów w państwach Sojuszu, więc odmówiło. Misrata: Trwają wściekłe rozgrywki między grupami najemników. Po klęsce pod Syrtą i Bani Walid, w której zginęli ich hersztowie, nie ma już nikogo, komu chcieliby się podporządkować. Południe Libii: Całkowicie kontrolowane przez siły Kadafiego. Zawija: Zdobyto arsenał z bronią i amunicją NATO. Najemnicy i ich mocodawcy (angielscy, francuscy i amerykańscy oficerowie) uciekli na lotnisko w Trypolisie, czekając, by uciec z kraju. Bengazi: Już połowa miasta znalazła się pod zielonym sztandarem. Cały dzień trwają zażarte walki, wszędzie słychać strzały, w tym na ulicach Al-Mansur, Tażor, Bengszir. Potężne eksplozje wstrząsnęły rejonem El Azizija, a także Got Szael, gdzie NATO-wcy założyli swój sztab w jednej ze szkół. Tymczasem NATO zrzuciło nowy desant specnazu na miasteczko Ras al-Unuf, gdzie mieści się rafineria ropy naftowej i dokąd prowadzi jeden z głównych ropociągów z Sahary". Jutro zapewne pod zielonym sztandarem znajdą się Kair, Tunis i Warszawa - i nie jest to na tle całokształtu propagandy prokaddafistowskiej żadna szczególna anomalia. Jeśli więc zwycięstwo wojenne zapewnią najprędzej fanatycy żyjący we wszechświecie równoległym - będę musiał zrewidować swój osąd co do przyczyn klęski Kaddafiego.

Mógł on liczyć głównie na takich pomagierów, gdyż sam pozostawał krwawym zbirem oraz bufonem, kabotynem i kameleonem. Dlatego nie zasługuje na jakąkolwiek sympatię czy "zrozumienie" ze strony żadnego szanującego się i uczciwego lewicowca - tym bardziej, że takie poparcie oznacza nieuchronnie sabotowanie jakże potrzebnej międzynarodowej solidarności z Arabską Wiosną, jedną z największych fal rewolucyjnych w historii ludzkości i największą współczesną nadzieją na uczynienie naszej planety lepszym miejscem. Powstanie w Libii pozostaje zaś, bez względu na jego niepowodzenia i wypaczenia, nade wszystko integralną składową tej rewolucji, którą już dziś można bez ryzyka błędu określić mianem wielkiej akuszerki historii. Z ogromnym prawdopodobieństwem przyszłe pokolenia będą oglądać się na ten regionalny zryw w podobnym stopniu jak na Rewolucję Październikową, widząc w nich obydwu wydarzenia oraz skomplikowane i pełne sprzeczności procesy społeczne o gigantycznym rozmachu, które przyczyniły się do położenia podwalin nowego niekapitalistycznego świata. Pokonanie Kaddafiego wybitnie sprzyja zaś postępom Arabskiej Wiosny i zdążyło już przyczynić się do zwiększenia impetu rewolucji w Syrii i w Jemenie.

Niestety, swego poparcia udzielili Kaddafiemu także ci, których, bez względu na ich olbrzymi błąd, uznaję za dobrych Towarzyszy i Towarzyszki - słusznie przecież przerażeni interwencją imperialistyczną, którą, tak jak oni i one, całkowicie potępiam, przestali dostrzegać naturę obalonego właśnie w Libii reżimu oraz jasną legitymację powstania. Apeluję więc do nich, by zrewidowali swe stanowisko. Kaddafi ze swą kontrrewolucyjną polityką pozostaje odpowiedzialny za doprowadzenie do obecnej dramatycznej sytuacji i bynajmniej nie należą mu się za to laury. Przeciwnie, owo monstrum w pełni zasłużyło, by wylądować na śmietniku historii!

Paweł Michał Bartolik"

Całość: http://geopolityka.org/index.php/libia-2011/1108-nie-zalujmy-kaddafiego

* * *

Uważam, że:

1. Nie mieli racji ci, którzy popierali Kadafiego wbrew Libijczykom - gdyby bowiem Libijczycy masowo popierali swego przywódcę, to mógłby on rozdać w początkowej fazie rewolty posiadane zasoby broni strzeleckiej swoim zwolennikom, a ci nawet na piechotę doszliby do strefy buntu i rozprawiliby się z buntownikami pomimo panowania NATO w powietrzu. Tak się jednak nie stało.

2. Należy zauważyć, że np. Rosja wycofała się z popierania Kadafiego (marcowa rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ przeszła dzięki wstrzymaniu się czwórki państw BRICS od głosu, jedynie RPA ją poparła) i wprowadziła podobno u siebie swego rodzaju cenzurę prewencyjną dla podżegaczy wojennych, ponieważ, jak się wydaje, nie miała ani realnych możliwości, ani nie widziała słusznej sprawy po stronie starej władzy, by jej bronić.

3. Mają natomiast rację ci, którzy popierają zasadę nieingerencji w sprawy wewnętrzne suwerennych państw (ale czy Libia Kadafiego była suwerenna? - przecież jej zasoby kontrolowały zachodnie koncerny, a samego Kadafiego - jak czytamy w tekście cytowanym powyżej - "zaprzyjaźnieni" z nim zachodni przywódcy!) i potępiają interwencję tzw. społeczności międzynarodowej w Libii. Państwa Zachodu nie powinny wycierać sobie ust pojęciem "światowej opinii" i zasłaniać się uchwałami Rady Bezpieczeństwa. Jeżeli chcą one prowadzić z kimś wojnę, to powinny to robić na własny rachunek i brać na siebie całkowitą odpowiedzialność. Dlatego uważam, że Rosja i Chiny (posiadacze prawa sprzeciwu) popełniły błąd z głosowaniem w ONZ-cie, prawdopodobnie licząc na to, że Zachód nie przekroczy ograniczeń interwencji narzuconych w treści rezolucji.

4. Rewolucje w krajach arabskich, to wprawdzie może i "otwarcie puszki Pandory", lecz - z drugiej strony - jakaś szansa na pozytywne dla ludzi zmiany. Pamiętajmy, że wszystko zaczęło się od samospalenia młodego mieszkańca Tunezji, zrozpaczonego faktem pozbawienia go przez tunezyjskie władze środków do życia i perspektywą śmierci głodowej całej rodziny.
ricardopl77 dnia październik 22 2011 11:11:42
Zatem po kolei:

Co do artykułu przytoczonego przez "polskiblog.ru" - krytyka Kadafiego z lewackiej strony jako "współpracownika" imperialistów jest m/w tak samo oryginalna jak stwierdzenie że J. Korwin-Mikke to socjalista, P.Ikonowicz to liberał , J.Palikot - obyczajowy konserwatysta, zaś abp M.Lefebvre był modernistą...smiley Nikt nie twierdzi iż Kadafi był ideałem ale kto nim jest? Musiał działać w konkretnych warunkach i robić od pewnego momentu za "dobrego Kadafiego"....
A propos JKM i kontaktów Kadafiego ze światem zachodnim, też coś zacytuję:

Muammar Mahomet Abu Minyar al-Qaddafi był w swoim czasie postrachem świata i okolic. W zgodzie z tezą śp.Karola Marxa, że socjalizm można budować tylko w wysoko rozwiniętych krajach, uznał, że skoro ma ropę, to kraj stać nawet na tak kretyński ustrój.
Odtąd strumienie ropy szły na budowę socjalizmu r11; czyli: na zmarnowanie. I nie tylko: oprócz tego piekłoszczyk Kaddafi wydawał pieniądze na opłacanie rozmaitych terrorystów, którzy przychodzili do Niego z fantastycznymi projektami r11; na które zazwyczaj otrzymywali pieniądze. Biorąc pod uwagę ilość tych pieniędzy, efekty były nadzwyczaj marne: największym sukcesem naszego Piekłoszczyka było strącenie samolotu nad Lockerbie r11; a i to nie jest pewne, czy to robota opłacanych przezeń ludzi.
Póki hodował te szajki terrorystów - a mordował i torturował własną opozycję, która nieśmiało wskazywała, że pieniądze z ropy można by wydawać sensowniej r11; póty trwał w niczym niezagrożony.
Na swoje nieszczęście parę lat temu złagodniał. Wypłacil jedno czy drugie odszkodowanie za terrorystów, jeździł po świecie tłumacząc, że już nie jest złym Kaddafim, że jest całkiem dobrym Kaddafim...
...i nawet prezydenci Francji i USA wydali Mu świadectwo, że jest już dobrym Kaddafim.
Nas taki sygnał opozycja ruszyła do ataku r11; bo ludzi dobrych można bezkarnie atakować. Co prawda okazało się, że śp.Kaddafi tak całkiem jeszcze nie zdobrzał r11; ale stał się dobry na tyle, że dało się Go obalić. Przy pomocy głupich paruset milionów wydanych przez niedawnych przyjaciół z Paryża, Rzymu i Waszyngtonu.
Stąd nauka dla dyktatorów: skoro byleś sukinsynem, opierającym swą władzę na strachu r11; pod żadnym pozorem nie porządniej. A jeśli takie nieszczęście ci się zdarzy r11; to ukrywaj to przed światem
Bo możesz marnie skończyć.

Jeszcze lepsze: błąd Kadafiego nie polegał na tym ze był s*** synem ale na tym że tym s***nem być przestał. Cóż: można i tak....smileysmileysmiley

Co do art. p. A.Śmiecha:
Tak rzeczywiście bandytyzm amerykańskich podżegaczy wojennych oraz zdrada w wykonaniu polityki zagranicznej Francji i Anglji jest coraz bardziej bezczelny.smiley Można bezkarnie napaść na jakieś państwo które nie przestrzega "praw człowieka" (czyt. np. nie sprzedaje ropy za pół-darmo...) , doktryna Breżniewa to przy tym pikuś. W zapomnienie poszło także "wypowiedzenie wojny" - np. kłamstwem jest stwierdzenie że Polska od 1945 r. nie prowadziła wojny. A napaśc na Irak w 2003 roku?
Wypowiedź "Pana Prezydenta Rzpltej"smiley (jak nazywam naszego BK w aluzji do I. Mościckiego) na spotkaniu z emirem Kataru Hamadem ibn Chalifa as-Sanim - ktoś skomentował w sieci że jak to dobrze że emir Kataru jest wybierany w powszechnych wyborach w których kobiety mają prawo głosu...smileysmileysmileysmileysmiley
Oświadczenie "naszego" MSZ rzeczywiście jest żenujące, i dość złudzeń że politzagr po kierunkiem PO jest "suwerenna" - przy czym marna to pociecha iż pod kierunkiem PiSu byłaby jeszcze mniej racjonalna. Może pod SLD - ale pamiętajmy że to pod ich rządami (za Millera) w 2003 roku Polska przyłączyła się do napaści USA na Irak, choć wówczas można było to uzasadniać chęcią uzyskania jakiegoś wsparcia USA wobec Niemiec w UE (opór Millera w Kopenhadze XII 2003). A dziś?
polski blog ru dnia październik 22 2011 19:05:12
@ricardopl77

Ale przecież prawdą jest "stwierdzenie że J. Korwin-Mikke to socjalista".
Konserwatywny liberalizm, to jednak przede wszystkim liberalizm, a liberalizm to

"Najstarszy spośród socjalizmów" http://cywilizacja.ien.pl/?id=21

Polecam Panu tą pouczającą rozmowę z prof. Henrykiem Kieresiem, opublikowaną w "Cywilizacji" nr 6/2003.

W zasadzie to koniecznie powinien Pan ją przeczytać, bo wówczas nie będzie Pan już miał problemów z klasyfikowaniem ani Korwina-Mikke, ani Ikonowicza, ani Palikota, ani też żadnego innego reprezentanta odmian SOCJALIZMU.
Adam Smiech dnia październik 23 2011 01:18:25
Oto żenująca reakcja sekretarz stanu USA Hillary Clinton na wieść o pojmaniu i śmierci Muammara Kaddafiego. Taki poziom reprezentuje dziś najważniejsza minister światowego mocarstwa, a wraz z nią i to mocarstwo...

[img]http://bi.gazeta.pl/im/8/10516/z10516678S,Hillary-Clinton-komentuje-smierc-Muammara-Kaddafiego.jpg[/img]

"Tuż po potwierdzeniu informacji o śmierci libijskiego dyktatora Clinton wystąpiła z oficjalnym oświadczeniem. Podkreśliła w nim, że "śmierć Kaddafiego zamknęła bardzo nieszczęśliwy rozdział w historii Libii".

Jak jednak wyglądał sam moment, w którym do Clinton dotarły wieści z Libii? Zarejestrowały to kamery telewizji, której miała udzielić wywiadu. Na pierwszym filmie widać, jak Clinton bierze telefon Blackberry podany przez asystentkę, patrzy się ze zmarszczonymi brwiami w ekran, po czym powoli i ze zdumieniem mówi: "Wow!".

- Co to takiego? - pytają dziennikarze. - Niepotwierdzone informacje o schwytaniu Muammara Kaddafiego - odpowiada - Tak jest, niepotwierdzone. Miał już być złapany kilka razy - dodaje.

Na kolejnym filmie widać reakcję już po potwierdzeniu śmierci Kaddafiego. Dziennikarka poprosiła Clinton o komentarz.

- Przybyliśmy, zobaczyliśmy, on umarł - odpowiedziała śmiejąc się Hillary Clinton. Nawiązała w ten sposób do słynnego łacińskiego przysłowia "Veni, Vidi, vici" (pl. "Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem"). Słowa te wypowiedział Juliusz Cezar po zwycięskiej bitwie pod Zelą.

- Czy to miało coś wspólnego z Pani wizytą? - pyta żartobliwie dziennikarka (Clinton niedawno odwiedziła Libię). - Nie - odpowiada najpierw Clinton, ale zaraz potem żartuje - Tak, na pewno."
(za gazeta.pl)
polski blog ru dnia październik 23 2011 13:30:51
.
Autor pisze: "neokolonializm odniósł potężne zwycięstwo... zwycięstwo neokolonializmu może być zwycięstwem pyrrusowym."

Zastanówmy się: cóż to za "potężne zwycięstwo"?

1. Największe potęgi nuklearne świata pokonały i zajęły kraj, którego potencjałem nie jest ropa, która wcześniej, czy później się wyczerpie, tylko morze suchego piasku, najwyższa zmierzona temperatura na ziemi (+57,8 °C, 1922 r.), 0 % wód śródlądowych i zaledwie 6,6 mln ludności na obszarze prawie sześć razy większym od Polski. Albo: 6,6 mln ludności, sztucznie hodowanej w miastach (od 2006 r. przyrost 700 tys.) i zatrudnionej w sztucznie tworzonych (dzięki dochodom z eksportu ropy) miejscach pracy w tych miastach.

Zajęto dawny kraj koczowniczych plemion berberyjskich, w którym życie skoncentrowane jest - jak za czasów fenickich - na długim wąskim pasku wybrzeża, a reszta to płaska pustynia, którą Kadafi - wzorem sowieckim - chciał dopiero nawodnić, użyźnić i zamienić w pola uprawne czy pastwiska.
Wbrew naturze.

2. Libijskie 2% światowego wydobycia ropy, kto kropla w morzu potrzeb i doprawdy drobiazg w obliczu przewidywanego w najbliższych latach wzrostu zapotrzebowania świata, a zwłaszcza Eurazji na paliwa. Zajęcie złóż libijskich nie było zatem "potężnym zwycięstwem", biorąc też pod uwagę aktualne i przyszłe różnorakie koszty tego przedsięwzięcia oraz fakt, że koncerny zachodnie mogły w tym roku wynegocjować bez walki dobre warunki kontynuacji wydobycia i eksportu libijskiej ropy, zaś udział Rosji i Chin w gospodarce Libii z pewnością wraz ze śmiercią Kadafiego się nie skończy.

3. Jedyne, co można nazwać zwycięstwem Zachodu, to odsunięcie "ad calendas graecas" terminu otwarcia bazy rosyjskiej marynarki wojennej w Trypolisie:

"Arabowie i rosyjska marynarka Plany Rosji mogą nie zostać zrealizowane

Obecne wydarzenia określane w światowej prasie mianem "arabskiej wiosny ludów" mają swoje przełożenie na rosyjskie plany modernizacji federalnej armii zapoczątkowane przez ministra Sierdiukowa. Chodzi oczywiście o istotny komponent wspomagający remilitaryzującą się politykę zagraniczną Rosji, tzn. flotę.

Nie od dziś wiadomo, że status mocarstwa jest płynny, a najlepszym wyznacznikiem potęgi państwowej są możliwości militarne i zdolność Power Projection, tzn. długotrwałego operowania własnymi siłami zbrojnymi z dala od własnego terytorium. Po Wojnie Pięciodniowej zrozumieli to zarówno Putin, jak i Miedwiediew namaszczając ministra Sierdiukowa dziejową misją zreformowania armii. Już dziś reformę zwie się popularnie "nowym obliczem sił zbrojnych", a jednym z jej filarów ma być zdolność do prowadzenia tzw. Offshore Operations, dalekomorskich operacji militarnych na wielką skalę.

Kreml uznał, że własna przestarzała zbrojeniówka, która ostatnim tchnieniem po prawie dwóch dekadach zrodziła nowej klasy okręty podwodne Borej i Siewierodwińsk nie gwarantuje niezbędnych reform. Wedle obliczeń rosyjskiego ministerstwa obrony w 2008 roku tylko 10 % sprzętu wojskowego spełniało zachodnie wymogi technologiczne. Nie powinna nas zatem dziwić decyzja o zakupie francuskich Mistrali, które planuje się rozmieścić na Kurylach, Morzu Bałtyckim i Czarnym. Cytując Borysa Sokołowa: załoga Mistrali to 160 osób i tylko 20 oficerów, analogicznie podobną jednostkę we flocie rosyjskiej obsługuje 1000 osób. Dodajmy, że problemy szkoleniowe to największa bolączka marynarki rosyjskiej, a francuskie okręty są naszpikowane nowoczesną technologią. Ile czasu upłynie zanim załogi Mistrali osiągną pełną zdolność bojową opanowując technologiczne meandry?

Jest jeszcze jeden problem, na który ze złością spogląda Sierdiukow i włodarze z Kremla - to arabska wiosna ludów. Zgodnie z planem ogłoszonym w 2009 roku marynarka federalna miała uzyskać bazy w Trypolisie w Libii, na wyspie Sokotrze należącej do Jemenu oraz w Tartusie w Syrii. Dzięki nim miała powiększyć strategiczny obszar swojej aktywności. Rozwijając myśl - bliskowschodnia i śródziemnomorska polityka zagraniczna Rosji uzyskała by solidne, militarne wsparcie/środek nacisku. W obliczu rewolty w Libii i niepokojów w Jemenie te założenia mogą nie zostać zrealizowane." (wpolityce.pl, 25.02.2011).

4. To "zwycięstwo" Zachodu może okazać się - jak najbardziej - zwycięstwem pyrrusowym. Już w marcu widzieliśmy solidarną, w zasadzie, postawę państw BRICS w sprawie Libii (tylko RPA zagłosowała za rezolucją Rady Bezpieczeństwa) i państwa te z pewnością zyskają sporo w opinii świata arabskiego i - patrząc szerzej - islamskiego. Przewidywany rozwój sytuacji w Libii i na całym obszarze tzw. arabskiej rewolucji każe się spodziewać, że państwa BRICS umocnią tam swoje wpływy, jak również zawrą szereg jawnych i tajnych porozumień z państwami i ruchami muzułmańskimi, które dotąd wydawały się balansować między Wschodem i Zachodem, a nawet jawnie sprzyjały Ameryce. Mówił o tym pośrednio w swym piątkowym (21.10) wystąpieniu szef dyplomacji rosyjskiej, Siergiej Ławrow:

"Siergiej Ławrow: W ciągu ostatnich 15 lat Rosja wyraźnie ugruntowała swoje pozycje w Afryce Północnej

W ciągu ostatnich 15 lat Rosja wyraźnie rozszerzyła zakres swych możliwości w Afryce Północnej - oświadczył Siergiej Ławrow w wywiadzie dla radia "Głos Rosji" i dwóch innych czołowych rosyjskich rozgłośni radiowych. Szef MSZ Federacji Rosyjskiej odpowiedział na przekazane przez Internet pytanie szefa komunistycznej partii Federacji Rosyjskiej Giennadija Ziuganowa, który zasugerował, że Moskwa straciła swoje pozycje w regionie. Szef MSZ podkreślił, że, w pierwszej kolejności, została wypełniona próżnia, jaka istniała w stosunkach między Związkiem Radzieckim a monarchiami regionu Zatoki Perskiej.

Dzisiejsza Rosja trzymuje z nimi nie tylko kontakty dyplomatyczne, lecz również intensywne kontakty handlowo-gospodarcze. Ponadto Moskwa prowadzi konkretny dialog w sprawach bezpieczeństwa. Za 10 dni odbędzie się pierwsze w historii spotkanie ministerialne Rosja - Rada Współpracy Państw Arabskich Zatoki Perskiej. Zachowano stosunki partnerstwa strategicznego z Egiptem, Algierią, Marokiem i Tunezją. Aspekt gospodarczy, będący fundamentem stosunków dwustronnych, staje się coraz bardziej aktywny - wyraża przekonanie Siergiej Ławrow." (polish.ruvr.ru, 21.10.2011).

Kurs na sojusz Rosji (i państw BRICS) ze światem muzułmańskim jest już oczywisty. Rosja buduje energetykę Iranu, zawiera (maj) strategiczne partnerstwo z Pakistanem (a parlament pakistański opowiada się za zrewidowaniem stosunków z USA), wprowadza tenże Pakistan oraz Indie do przedsionka Szanghajskiej Organizacji Współpracy (jako "najbardziej prawdopodobnych kandydatów na nowych członków": "Obecnie do składu organizacji należą Rosja, Chiny, Kazachstan, Kirgizja, Tadżykistan i Uzbekistan. Pakistan, Iran, Indie i Mongolia mają status obserwatorów, a Białoruś i Sri Lanka uzyskały status partnerów w dialogu."), zabiega też o nadanie w SzOW statusu obserwatora Afganistanowi.

To właśnie wywołuje niepokój Zachodu, który traci wpływy w świecie arabskim/islamskim i w świecie post-chrześcijańskim, a przy tym jak najbardziej realnie - w sensie zarówno gospodarczym, politycznym, jak i moralnym - bankrutuje.

Toteż Rosja nie będzie "umierać za Kadafiego" - niech w Libii umierają Amerykanie, Anglicy, Francuzi i ich libijscy zwolennicy. Tak, jak w Afganistanie, dokąd Rosja przepuszcza stale przez swoje terytorium amerykańskie zaplombowane transporty kolejowe z benzyną, żywnością i umundurowaniem dla wojsk okupacyjnych, które... strzegą Rosji przed inwazją radykałów islamskich z terenu Afganistanu i pogrążają finansowo, propagandowo i politycznie Stany Zjednoczone i ich zachodnich sojuszników w oczach całego świata. Im więcej takich ognisk zapalnych Zachód sobie stworzy - tym gorzej dla Zachodu.

5. We wspomnianym wyżej wystąpieniu, Siergiej Ławrow odniósł się także bezpośrednio do Libii i do problemu bezprawności polityki neokolonialnej, uprawianej dzisiaj przez państwa Zachodu:

"Siergiej Ławrow przedstawił oficjalne stanowisko Rosji, sugerując, że nie ulega żadnej wątpliwości, że Kaddafi od dawna stracił legalność - oświadczył to niedwuznacznie zarówno prezydent Federacji Rosyjskiej jak też kolektywny dokument, zaakceptowany przez liderów państw członkowskich Grupy Dwudziestu w Deauville, lecz to, w jaki sposób doszło do śmierci Kaddafiego, wywołuje cały szereg pytań. Fakty wymagają przeprowadzenia dochodzenia na gruncie ustaleń prawa międzynarodowego:

Nasi zachodni partnerzy wszem i wobec oświadczają, że to, jak została dokonana rewolucja w Libii, jest modelem na przyszłość - powiedział następnie Siergiej Ławrow. - Nie chcemy, aby przyszłe konflikty tego rodzaju uzyskiwały taki kształt, kiedy ingerencja sił zewnątrz stanowi brutalne podeptanie prawa międzynarodowego, w tym także ustaleń rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ poświęconej danemu konkretnemu przypadkowi. Co dotyczy stosunków z nową Libią, to Rosja będzie rozwijać je na gruncie umów i porozumień, jakie już są zawarte. Potwierdzono nam, że libijskie kierownictwo będzie respektować właśnie logikę wzajemnych korzyści - podkreślił Siergiej Ławrow." (polish.ruvr.ru, 22.10.2011).

Rosja - spadkobierczyni prawna dawnego Związku Radzieckiego, brutalnie okupującego Afganistan i topiącego opór mudżahedinów we krwi - wyrasta dzisiaj (wraz z innymi państwami BRICS) na prawdziwą podporę suwerenności państwowej, prawa międzynarodowego i pokojowych stosunków pomiędzy narodami i pragnącymi ze sobą współistnieć kulturami.

To jednocześnie prawdziwa, wielka i nie tylko propagandowa klęska Stanów Zjednoczonych i popierających je państw zachodnich. Słynne reaganowskie "imperium zła" jest już dzisiaj zupełnie gdzie indziej.

* * *

Zob. także: M. Matuszewski, Libia po Kadafim (22.10.2011) http://konserwatyzm.pl/artykul/2214/libia-po-kadafim

Autor konkluduje: "W moim przekonaniu tym, co czeka nas w najbliższych miesiącach jest libijska wersja wydarzeń w Iraku i Afganistanie. ... Brak szans na rychłe - a tak przecież potrzebne - ustabilizowanie sytuacji kraju, z kolei Zachód świętuje kolejny strzał we własną stopę, który sam sobie zafundował."

Zatem - pytanie nie tylko do p. Śmiecha - jakież to "potężne zwycięstwo" Zachodu i nad kim?
kot dnia październik 23 2011 18:19:30
Błędem jest darcie szat nad Kadafim. I to od chwili kiedy malały jego szanse na utrzymanie się przy władzy. Teraz trzeba się zastanowić nad interesami z nowymi władzami Libii, bo przecież i polskie firmy miały tam swoje interesy. Klęska Kadafiego oznacza zwycięstwo nowych władz libijskich i ich zagranicznych protektorów: Francji, Włoch, Kataru, również USA- te kraje skorzystają najbardziej.
polski blog ru dnia październik 24 2011 18:53:42
.
GŁOS ROSJI: KADAFIEGO ROZSZARPAŁ TŁUM

"Kaddafi i inni: nikt nie rodzi się dyktatorem
24.10.2011
Cały cywilizowany świat jest wstrząśnięty z powodu okoliczności zabicia dyktatora Kaddafiego. Istnieje kilka wersji tego wydarzenia. Według powstańców, nie było (zamiaru) rozprawienia się z nim, był to jedynie "wypadek". Jednak wideo, opublikowane w Internecie, wykazuje, że było zupełnie inaczej. Wygląda na to, że Kaddafiego mimo wszystko rozszarpał tłum. Pośrednim dowodem tego jest późniejsze znęcanie się nad jego zwłokami." (polish.ruvr.ru).

Trzeba tu przypomnieć, że 14 marca prezydent Turcji - jako mediator - zaproponował Kadafemu, żeby ten wyznaczył prezydenta Libii, a sam usunął się z bieżącej polityki. Kadafi odrzucił tą drogę wyjścia dla siebie i ratowania kraju przed nalotami, które zaczęły się w dniu 19 marca.

No cóż, są różni dyktatorzy i różne są ich losy. Na przykład zagrożony przez rewoltę b. prezydent Tunezji, gen. Ben Ali, nie namyślając się długo spakował trochę gotówki i uciekł z kraju. Trudno jednak mówić, że w prównaniu z Kadafim wyszedł z ciężkiej sytuacji obronną ręką, gdyż wkrótce po ucieczce doznał udaru mózgu i od 15 lutego jest w śpiączce, a jego stan jest ciężki. Przebywa w szpitalu w Arabii Saudyjskiej, ze względów bezpieczeństwa pod fałszywym nazwiskiem.

Można natomiast powiedzieć, że jest jednak jakaś sprawiedliwość na tym świecie, skoro początkiem arabskich rewolucji było samospalenie się dokonane 17 grudnia 2010 r. w mieście Sidi Bu Zajd przez bezrobotnego Tunezyjczyka Mohammeda Bouaziziego z powodu zarekwirowania mu przez policję straganu, na którym handlował nielegalnie owocami. Jego samopodpalenie się miało być protestem przeciwko brakowi możliwości znalezienia pracy, zmarł on później w szpitalu.
gjw dnia październik 24 2011 22:56:19
Myślę, że tak pan Adam jak Kol. polskiblog mają słuszność. To jest mechanizm imperialistyczny. niemal bezbłędnie sprawdzający się w powietrzu, ale zacinający się na ziemi. Co prawda Irak został w końcu uśmierzony, ale w taki sposób, że bezpośrednim kosztem tego zwycięstwa jest; 1) stłumienie "prozachodniej" rewolty w Iranie, 2) jak dotąd skuteczne tłumienie podobnej w Syrii. Zaś to, co się dzieje w Egipcie, w Tunezji, co się jeszcze zacznie dziać w Libii, będzie naprawdę strzeleniem sobie w stopę lub też pyrrusowym zwycięstwem. Odnośnie moralnej strony całej sprawy zgadzam się tym razem nie na 80, ale 100 % z panem Adamem.

Na tym głosie niestety kończę aż do końca tygodnia. Wzywają mnie inne ważne zajęcia.
ricardopl77 dnia październik 24 2011 22:59:12
Nie jest aż tak źle z ta libijską ropą: "Gdy w lutym w Libii zaczęły się zamieszki, które potem zamieniły się w wojnę domową, światowe ceny ropy gwałtownie wzrosły. Nic dziwnego. Libia ma największe w Afryce zasoby ropy szacowane na ponad 46 mld baryłek, czyli ponad 3 proc. zasobów światowych. I jest to ropa bardzo wysokiej jakości, a jej wydobycie jest tanie. Ceny ropy podskoczyły z powodu obaw o dostawy wysokiej jakości tego surowca z innych źródeł.

Zyski z ropy to główne źródło dochodów Libii. Dlatego po zwycięstwie nad głównymi siłami Kaddafiego władze powstańcze zadbały przede o ponowne otwarcie szybów naftowych. Już we wrześniu wydobycie i sprzedaż ropy wznowił libijski koncern Agoco, a w październiku ropa popłynęła ze złóż eksploatowanych przez francuski koncern Total i niemiecki Wintershall. Po ponadpółrocznej przerwie zostały wznowione dostawy libijskiego gazu do Włoch rurociągiem Greenstream przez Morze Śródziemne."
http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105404,10509650,Inwestorzy_wracaja_do_Libii.html
Myslę więc że że na tym interesie Zachód nie będzie stratny....smiley
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014