Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona G?ówna Artyku?y Galeria ForumKwiecień 01 2020 22:55:46
Nawigacja
Strona G?ówna
Artyku?y
Galeria
Kategorie aktualno?ci
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 4
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
13
13
UNSO-OUN UPA
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy si? angiels... [50]
Kto pomo?e mi sfo... [46]
Ba?kany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostro?nie ze s?owami, panie anonimie! Mo?e by tak zerwa? przy?bic? i stan??, jak m??czyzna, twarz? w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jeste?cie ostoj?... politycznej prostytucji. Wi?cej pisa? nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Mo?e by??

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porz?dek by trzeba zrobi?...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie wida? go.

Archiwum
Nowa ksi??ka Jana Engelgarda
JednodniĂłwka Narodowa

"Przesta?my uto?samia? bolszewizm z rosyjsko?ci?, zgód?my si?, ?e komunizm by? wrogiem ka?dego narodu, w pierwszej kolejno?ci samych Rosjan. Ksi??ka Jana Engelgarda pomo?e nam to zrozumie?. Docenimy walk? Antona Denikina z bolszewizmem. A mo?e nawet po?a?ujemy, ?e Józef Pi?sudski nie udzieli? mu zbrojnego wsparcia? Polecam t? ksi??k? wszystkim mi?o?nikom powie?ci historycznych".
(Prof. Andrzej de Lazari)
Czy Polska nie pope?ni?a pomy?ki stulecia nie udzielaj?c w 1919 roku wsparcia wojskom gen. Antona Denikina w walce z bolszewikami? Jakie by?o kulisy decyzji podj?cia przez Józefa Pi?sudskiego tajnych rokowa? z bolszewikami? Kto w Moskwie sprzyja? Pi?sudskiemu? Czy Denikin by? rzeczywi?cie wrogo nastawiony do Polski? Wydarzenia historyczne ?ledzimy razem z bohaterami powie?ci - rosyjskim oficerem wywiadu Si? Zbrojnych Po?udniowej Rosji Piotrem Goremkinem i wspó?pracuj?c? z nim Mari? Bie?oziersk?, Rosjank? mieszkaj?ca w Polsce. Czy uda si? im przekona? Polaków do zmiany samobójczej polityki? Akcja powie?ci toczy si? w Warszawie, Poznaniu, Pary?u, Noworosyjsku, Taganrogu, Mi?sku Litewskim, Moskwie i Bobrujsku. Obok postaci fikcyjnych przez karty powie?ci przewijaj? si? postaci historyczne: gen. Anton Denikin, Józef Pi?sudski, Roman Dmowski, p?k Stanis?aw Haller, gen. Józef Dowbor-Mu?nicki.
Czy kl?twa gen. Denikina spe?ni?a si?? Czy mia? on racj? przewiduj?c, ?e Polska ci??ko zap?aci za to, ?e w 1919 nie pomog?a Rosji? Ksi??ka jest tak?e g?osem w dyskusji na temat polsko-rosyjskich relacji w wieku XIX i XX.

Poni?ej jeden z fragmentów powie?ci:

Warszawa, 24 lipca 1919

Samochód przydzielony do wojskowej misji brytyjskiej w Warszawie wjecha? w Aleje Ujazdowskie i kierowa? si? ku Belwederowi. Gen. Tom Briggs siedzia? na tylnym siedzeniu i ciekawie rozgl?da? si? naoko?o. Nie zna? dobrze Warszawy, ale ju? po kilku dniach bardzo mu si? podoba?a. Nie my?la? jednak o tym - koncentrowa? si? na czekaj?cej go za kilka minut rozmowie z Naczelnikiem Pa?stwa, Józefem Pi?sudskim. Siedz?cy obok gen. Carton de Wiart udzieli? mu kilku rad, sporo mówi? o tym, jakim cz?owiekiem jest Pi?sudski. Briggs by? zaskoczony tym, czego si? dowiedzia?. Socjalista, przed laty bior?cy udzia? w napadach na poci?gi, w czasie wojny pozostaj?cy de facto na s?u?bie Niemiec - staje na czele pa?stwa polskiego? Jak to w ogóle by?o mo?liwe?

- Jak mam tytu?owa? Pi?sudskiego? - zapyta? Briggs.

- Najlepiej niech mówi pan per "Panie Naczelniku", niektórzy mówi? do niego "panie generale", ale to jest niezr?czne - odpowiedzia? de Wiart.

Te rozwa?ania przerwa? towarzysz?cy obu genera?om kpt. John Nichols, który mia? jednocze?nie notowa? przebieg spotkania z Pi?sudskim.

- Panie generale, doje?d?amy do Belwederu.

Samochód skr?ci? w lewo w bram? i wjecha? na spory dziedziniec przed wej?ciem do niezbyt du?ego pa?acyku. Drzwiczki do samochodu otworzy? czekaj?cy ju? na go?cia m?ody polski oficer w mundurze porucznika.

- Panowie genera?owie, melduje si? por. M?czy?ski. Prosz? za mn?.

Weszli po kilku schodkach do wej?cia, gdzie czeka? kolejny oficer.

- Melduje si? kpt. Stanaszek. Prosz? chwileczk? poczeka?, Naczelnik Pa?stwa za chwil? wyjdzie.

De Wiart by? w Belwederze ju? kilka razy, wi?c raczej nie intrygowa? go wystrój pa?acyku. Za to Briggs rozgl?da? si? woko?o. By? znawc? sztuki i architektury, wi?c oceni? od razu warto?? obiektu, w którym si? znajdowali, cho? nie by? w stanie oceni? znaczenia wszystkich obrazów i mebli, które widzia?. Nagle otworzy?y si? drzwi i wyszed? przez nie cz?owiek ?redniego wzrostu w szaro-niebieskim mundurze. Briggsowi od razu rzuci?y si? jego oczy, pe?ne iskier i jakiej? tajemniczo?ci. Patrzy?y na niego spod krzaczastych brwi.

- Witam pana, generale - zwróci? si? po francusku do de Wiarta Pi?sudski.

- Dzie? dobry Panie Naczelniku, dzi?kuj?, ?e zgodzi? si? pan nas przyj??. Przedstawiam panu gen. Toma Briggsa, do niedawna naszego oficjalnego przedstawiciela Brytanii przy wojskach gen. Denikina.

- Ale? nie ma za co dzi?kowa? Zawsze ceni?em Angli? i jej armi?. Poza tym, teraz jeste?cie naszymi sojusznikami.

Briggs uzna?, ?e pocz?tek jest dobry. Przyjrza? si? bli?ej Pi?sudskiemu. Nie móg? sobie jako? wyobrazi?, ?e ten cz?owiek napada? kiedy? na poci?gi. Po wej?ciu do gabinetu, Pi?sudski poprosi? go?ci, ?eby siedli. Poprosi? o herbat? i spyta?:

- Co pana genera?a sprowadza do Polski?- zwróci? si? do Briggsa.

- Panie Naczelniku, by?em przez kilka miesi?cy przedstawicielem Brytanii przy Si?ach Zbrojnych Po?udniowej Rosji. Moja misja dobieg?a ko?ca, zast?pi? mnie gen. Holman. Przed powrotem do Londynu chcia?em przyjecha? do Warszawy i przekaza? panu gar?? informacji i spostrze?e?. W tej chwili toczy si? w Rosji walka na ?mier? i ?ycie mi?dzy bolszewizmem a prawdziw? Rosj?. W moim przekonaniu ten rok jest decyduj?cy. Jak pan zapewne wie, mój kraj udziela wojskom Denikina wszechstronnej pomocy w zaopatrzeniu. Dzi?ki temu mo?e on nie tylko si? broni?, ale i atakowa?. Kiedy wyje?d?a?em z Noworosyjska wojska Denikina kontynuowa?y natarcie na Kursk i Kijów. Mam do pana pytanie i pro?b?, mówi? w imieniu Brytanii, czy dla dobra Europy, w tym i Polski, nie zgodzi?by si? pan na nawi?zanie kontaktu operacyjnego z dowództwem Si? Zbrojnych Po?udniowej Rosji i omówienie kwestii wspó?dzia?ania armii polskiej i rosyjskiej? Tam, powiem jasno, wszyscy tego oczekuj?.

Pi?sudski przez ca?y czas, kiedy mówi? Briggs siedzia? nieporuszony. Jego twarz nie zdradza?a emocji, nie mo?na by?o te? odczyta? co my?li o tym wszystkim i jakie s? jego odczucia. Kiedy Brigss sko?czy?, Pi?sudski westchn?? i odpowiedzia?:

- Panie generale, Polska jest m?odym pa?stwem, istniejemy ledwie kilka miesi?cy, próbujemy budowa? wszystko od nowa. Nie mieli?my niepodleg?o?ci od ponad 100 lat, to s? trzy pokolenia! Zaczynamy praktycznie od zera. W takiej sytuacji nie mo?emy zbyt pochopnie szafowa? si?ami, których i tak nie mamy zbyt wiele. Ja co? o tym wiem. Nasza historia w XIX wieku to pasmo walk bez nadziei na zwyci?stwo - tracili?my najlepszych ludzi, potem ci, co ocaleli szli na zes?anie albo na emigracj?. Tutaj, w tym pa?acu mieszka? rosyjski namiestnik, który na pocz?tku XIX wieku czuwa? nad tym, ?eby?my jako naród nie zerwali si? ze smyczy. I jak sko?czy?? Pewnej nocy musia? ucieka? tajnym przej?ciem przed patriotami, którzy podnie?li bunt. Mog? panu pokaza?, gdzie to by?o. Tak, my mamy bardzo wiele smutnych do?wiadcze?. Ma?o kto nas rozumie.

Briggs s?ucha? z coraz wi?kszym zdenerwowaniem. Pi?sudski wyra?nie unika? zaj?cia stanowiska. Postanowi? jednak wytrwa? do ko?ca jego wypowiedzi, a? do chwili, kiedy sformu?uje jak?? odpowied?.

- Moje ?ycie by?o znaczone tymi wszystkimi tragediami, jakich do?wiadcza? naród. By?em konspiratorem, siedzia?em w twierdzy, potem zes?ano mnie na Syberi?. Powsta? z kolan - to by? mój program. Nie powiem, ?ebym mia? wtedy poparcie. Naród ?yj?cy w niewoli karleje, przystosowuje si? do sytuacji, przestaje marzy?. My byli?my niczym budziciele, ale to w?a?nie sprawia?o, ?e traktowano nas wrogo. Nikt nie lubi, kiedy chce si? go zbudzi? z letargu. Po co? - pyta. Jako? prze?yje si?, doczeka si? lepszych czasów. Ja nie chcia?em czeka?, chcia?em czynu, ale czynu, który mia?by szans? na zwyci?stwo
.
Briggs ledwie si? powstrzymywa?, ten wyk?ad stawa? si? nie do zniesienia. Przyby? tu z konkretn? spraw?, a jego interlokutor ucieka? we wspomnienia.

- Tak, panie generale, losy narodów s? wielk? aren?, na której ci?gle trwa walka o przetrwanie. My przetrwali?my i powstali?my z kolan. Mówi pan, ?e Rosja walczy o przetrwanie. Która Rosja? - pytam pana. Ja zna?em t? Rosj?, która zaku?a mnie w kajdany i odebra?a godno??. Teraz walczy, prosz? bardzo, niech walczy, zobaczymy co z tego wyniknie.

- Czy mam z tego wnosi?, ?e Polska nie zechce wspó?dzia?a? z Denikinem? Panie Naczelniku, sam Denikin i jego najbli?sze otoczenie jest do was bardzo przychylnie nastawione. Oni na was licz?. Ta walka nie jest, jak pan twierdzi, tylko wewn?trzn? walk? w Rosji. To jest walka o kszta?t naszej cywilizacji na dziesi?tki lat. Nie mo?e pan kierowa? si? tylko z?ymi wspomnieniami.

Pi?sudski spojrza? chmurnie na Briggsa.

- Tu nie idzie o wspomnienia. Ja nie mog? decydowa? o rzuceniu na szal? naszych si? w imi? nie wiadomo czego. Poza tym, ja naprawd? nie mam mo?liwo?ci do takich operacji. Walczymy teraz z bolszewikami i Ukrai?cami. Na zachodzie te? musz? trzyma? wojsko, bo nie wiadomo co zrobi? Niemcy.

- Czyli mam przekaza? w Londynie, ?e Polska odmawia wspó?dzia?ania z Denikinem?

Pi?sudski zmarszczy? brwi i popatrzy? na Briggsa.

- Na razie nie ma z kim wspó?dzia?a?. Nasze wojska s? daleko od Denikina. Ale dobrze, postaram si? wys?a? do niego swojego przedstawiciela w celu nawi?zania kontaktu.

- To ju? by by?o co?! Panie Naczelniku, o ile mi wiadomo Denikin chcia?by si? za panem spotka? w dogodnym miejscu.

- Ja z Denikinem? No wie pan generale, to nie b?dzie ?atwe, gdzie niby to mia?oby nast?pi?? - Pi?sudski by? wyra?nie zaskoczony.

- Cho?by w Kijowie. Wojska Denikina zajm? to miasto za kilka tygodni, a wy te? zbli?acie si? do niego.

- W Kijowie? A jak pan s?dzi, generale, czy Denikin przyjmie mnie tam jako poddanego jednej niepodzielnej Rosji czy jako przywódc? niepodleg?ego pa?stwa?- sarkastycznie zapyta? Pi?sudski. - I czy tereny, które teraz zajmuj? moi ?o?nierze, Denikin uznaje za rosyjskie czy ?askawie uzna?by je za nasze?

- Panie Naczelniku, ja znam obawy Polaków, ale naprawd? musicie wznie?? si? ponad to, bo s? sprawy wa?niejsze. Tak nie mo?na rozumowa?!

- Pan wie swoje, a my tu wiemy swoje, bo pan traktuj? Rosj? jak jedn? z kart na stoliku do gry w bryd?a, a dla nas to nie jest uk?adanka, tylko ponad 200 lat upokorze? i kl?sk.

- Ta Rosja wam ju? nie zagra?a, a bolszewicy, je?li wygraj?, przynios? wam zag?ad?.

- Doprawdy? Prosz? mi wierzy?, damy sobie z nimi rad?.

- Czyli co mam przekaza? rz?dowi w Londynie? - zagra? jeszcze va banque Briggs.

- Prosz? powiedzie?, ?e wy?l? w najbli?szym czasie mojego przedstawiciela do Denikina, nawi??? z nim kontakt, ale mówi?c szczerze nie bardzo chce mi si? wierzy? w jego zwyci?stwo, ale któ? to wie.

Pi?sudski wsta? daj?c do zrozumienia, ?e audiencja jest sko?czona. Briggs i de Wiart zerwali si? z krzese?.

- Mimo wszystko licz?, panie Naczelniku, ?e Polska nie pope?ni b??du. Macie wielk? szans? na odegranie donios?ej roli w Europie - odezwa? si? Briggs.

- Tak, zgadzam si?, mamy wielk? szans?, na pewno jej nie zmarnujemy.

Poda? r?k? Briggsowi i de Wiartowi przy samych drzwiach.

- Do widzenia panowie. My?l?, ?e historia os?dzi, kto mia? racj? - powiedzia? na po?egnanie Pi?sudski.

De Wiart, który wys?ucha? ca?ej rozmowy z niepokojem zatrzyma? si? jeszcze na chwil?, odwróci? si? i dobitnie powiedzia?:

- Panie Naczelniku, o naszej rozmowie poinformuj? drog? s?u?bow? nasz rz?d, który oczekuje od Polski wspó?dzia?ania z Denikinem. Niech pan tego nie lekcewa?y. Znamy si? dobrze, Anglia pana ceni i popiera. Jednak oczekiwaliby?my od pana wspó?pracy i otwarto?ci na nasze propozycje. Sprawa jest bardzo powa?na, nie mo?ecie kierowa? si? tylko resentymentami historycznymi, to jest droga donik?d.

Pi?sudski nic nie odpowiedzia?, spojrza? jedynie na de Wiarta spod krzaczastych brwi, kiwn?? g?ow? i wycofa? si? do swojego gabinetu. Kiedy zamkn??y si? drzwi, Naczelnik Pa?stwa podszed? do biurka, podniós? s?uchawk? telefonu i poczeka? na zg?oszenie si? centrali.

- Prosz? natychmiast do mnie Becka.

Józef Beck by? wiceministrem spraw wewn?trznych w rz?dzie Ignacego Jana Paderewskiego. By? zaufanym Pi?sudskiego i ojcem pó?niejszego ministra spraw zagranicznych Polski, te? Józefa Becka. Wszed? do gabinetu po dwóch minutach.

- Melduj? si?, panie Komendancie.

- Niech pan siada. Wie pan kto u mnie by?? Gen. Briggs, przyprowadzi? go tutaj do mnie de Wiart. Namawia? mnie, w imieniu rz?du angielskiego, do udzielenia pomocy Denikinowi. Pan sobie wyobra?a, ja mia?bym udziela? pomocy Denikinowi! On chyba nie wie na jakim ?wiecie ?yje. Musia?em go rzecz jasna potraktowa? dyplomatycznie, obieca?em wys?anie do Denikina naszego przedstawiciela. Z tym b?d? zwleka? jak tylko si? da. Poza tym, jak mi si? zdaje, w Anglii opinia jest bardzo podzielona na temat dalszej pomocy dla bia?ych. Briggs reprezentuje opcj? Churchilla, a nie Lloyd Georga. Ale do?? o tym. Niech pan referuje jak nasze rozmowy w wiadomej sprawie.

- Panie Komendancie, Marchlewski przejecha? przez Warszaw?, jad?c z Berlina do Moskwy. Nasi z PPS gadali z nim, jest sk?onny do daleko posuni?tych rozmów. Teraz Kossakowski i kpt. Boerner rozmawiaj? z nim w Bia?owie?y. My?l?, ?e za par? dni b?dziemy mieli pe?ny raport.

- To dobrze, na razie to wst?pna gra. On pojedzie do Moskwy i przeka?e wszystko Leninowi i Dzier?y?skiemu. Jak s?dz? oni nie odrzuc? propozycji. Nie maj? wyj?cia, Denikin dobiera si? im do skóry, a my mo?emy by? dla nich jedynym ratunkiem. Druga runda nast?pi za par? tygodni. Tylko jedno musi by? przestrzegane jak nigdy dot?d - nikt, absolutnie nikt nie mo?e si? o tym dowiedzie?.

- Ale? panie Komendancie, oczywi?cie, mamy w tej sprawie do?wiadczenie.

- Ten Kossakowski pewny?

- Pewny, to nie nasz cz?owiek, ale on wierzy, ?e pan Komendant dzia?a w najlepszych intencjach. Jestem jego pewien.

- A, i jeszcze jedno. Chc? mie? wszystkie dane na temat dzia?aj?cych w Warszawie Rosjan. Sprawd?cie czy nie maj? jakich? kontaktów z endekami i oficerami z dawnej armii rosyjskiej. Musz? wiedzie? kto si? z kim kontaktuje, co robi ten Fro?ow, który chce si? ze mn? koniecznie widzie?. No i dostarcza? mi odszyfrowane depesze radiostacji Denikina. Codziennie musz? mie? meldunki o tym, jak wygl?da sytuacja na froncie. Powiedzcie te? tym z PPS, ?eby nasilili atak na endecj?, maj? ich dyskredytowa? jako wys?uguj?cych si? Rosji. Opinia publiczna musi by? zniech?cona do jakichkolwiek my?li o naszej solidarno?ci z bia?ymi.

Pi?sudski zamilk? jakby zastanawiaj?c si? czy wszystko powiedzia?, po czym stwierdzi? jedynie:

- Mnie namawia? do pomagania Moskalom, co? takiego.


Komentarze
polski blog ru dnia październik 06 2011 14:14:58
Temat zosta? omówiony tutaj: http://jednodniowka.pl/news.php?readmore=369

Fragment tej dyskusji:

"Denikin, Mackiewicz i Giertych mieli racj?: nale?a?o robi? sojusz z chrze?cija?sk? Rosj?.

Antoni Denikin o swym ojcu, Iwanie Denikinie (1807-1885), majorze wydzielonego korpusu stra?y granicznej, urodzonym we wsi Orzechówka w guberni saratowskiej, w rodzinie feudalnych ch?opów i wzi?tym w 1834 r. "w rekruty":

"W 1863 roku zacz??o si? polskie powstanie. Oddzia?, którym dowodzi? ojciec by? rozlokowany na granicy z Prusami, w rejonie miasta Piotrków Trybunalski. Z okolicznymi polskimi mieszka?cami ojciec by? w dobrych stosunkach, cz?sto bywali u siebie. Nied?ugo przed powstaniem sytuacja w kraju sta?a si? bardzo napi?ta. Kr??y?y wszelkiego typu plotki. Posterunek graniczny otrzyma? doniesienie, ?e w jednym z maj?tków, z którego w?a?cicielem ojciec by? na przyjacielskiej stopie, odbywa si? tajne posiedzenie zjazdu konspiratorów. Ojciec wzi?? ze sob? pluton stra?y granicznej i rozmie?ci? go w ukryciu wokó? dworu z krótkim nakazem:

- Je?li za pó? godziny nie wróc?, atakowa? dom!

Znaj?c rozk?ad pomieszcze?, wszed? prosto do salonu. Zobaczy? tam wielu znajomych. Nast?pi?o ogólne zamieszanie... Niektórzy z nie znaj?cych ojca rzucili si?, by go rozbroi?, ale inni ich powstrzymali. Ojciec zwróci? si? do zebranych:

- Ja wiem, po co tu jeste?cie. Ale jestem ?o?nierzem, a nie donosicielem. Kiedy mi przyjdzie z wami walczy?, wtedy ju? nie szukajcie zmi?owania. A w?a?nie zacz?li?cie wielk? g?upot?. Nigdy nie dacie rady rosyjskiej pot?dze. Wygubicie tylko na pró?no mnóstwo swoich ludzi. Zastanówcie si?, póki nie jest za pó?no.

I poszed?. (...)

Jak wiadomo, polskie powstanie zacz??o si? 10 stycznia 1863 roku i zako?czy?o si? w grudniu zupe?n? kl?sk?. Jego skutkiem by?y konfiskaty mienia, wielkie zsy?ki na Syberi? i w ogóle zaprowadzenie w kraju bardziej surowych porz?dków.

W 1869 roku ojciec przeszed? na emerytur? w stopniu majora. A po dwóch latach o?eni? si? po raz drugi z El?biet? Teodorówn? Wrzesi?sk? (moja matka). O zmar?ej pierwszej ?onie ojca w naszej rodzinie prawie si? nie mówi?o; zdaje si?, ?e to ma??e?stwo by?o nieudane.

Moja mama - Polka, pochodzi?a z miasta Strzelno, zabór pruski, z rodziny zubo?a?ych ch?opów ma?orolnych. Los poprowadzi? j? do pogranicznego miasteczka Piotrków, gdzie szyciem zdobywa?a dla siebie i dla swojego starego ojca ?rodki do ?ycia. I tam pozna?a si? z ojcem." (Denikin A. I., Droga rosyjskiego oficera, Moskwa 1991 - fr. t?um. G. Grabowski).

Ca?o??:
Denikin Antoni Iwanowicz, Droga rosyjskiego oficera. (To wydanie w pe?ni odpowiada, w??cznie ze s?owem wst?pnym, ksi??ce opublikowanej w 1953 roku w USA.):

http://militera.lib.ru/memo/russian/denikin_ai/index.html

Polecam. Porozumienie z synami Marii Blank i Dawida Bronsteina nie by?o mo?liwe, natomiast porozumienie z prawos?awnym synem szwaczki Wrzesi?skiej - jak najbardziej."
kot dnia październik 09 2011 22:28:48
Uwa?am red. Englegarda za jednego z najbardziej rozumnych Polaków. Niektóre wnioski, które mo?na wysnu? z fragmentu jego nowej ksi??ki wskazuj? jednak, ?e tym razem da? si? ponie?? fantazjom i z?udzeniom. Nie s? one od razu czym? z?ym lub gro?nym, zwa?ywszy na jak niskim poziomie rozgrywa si? w Polsce dyskusja na temat wydarze? sprzed 90 lat. Ale z drugiej strony nie ma powodu, by przemilcza? s?abe strony teorii Engelgarda, wyj?tej ?ywcem z ksi??ek J.Mackiewicza i J.Giertycha, opartych z kolei na pó?prawdach i oszczerstwach napisanych przez samego Antona Denikina w swoich pami?tnikach. (nawiasem mówi?c zastanawiaj?ce, czemu nikt z ówczesnych polityków polskich z kr?gu ND jak np. Dmowski, Kozicki czy St.Grabski nie powraca? do tematu Denikina... czy to nie zbudzi?o w?tpliwo?ci red.Engelgarda?)

Z?udzeniem bowiem jest nasuwaj?cy si? tej ksi??ki wniosek, i? obowi?zkiem polskiej polityki zamiast pilnowania interesów w?asnego narodu by?o rzucanie wszystkich jego skromnych si? do walki na rzecz jednej ze stron wojny domowej w Rosji. W dodatku strony s?abszej, która do?? szybko przegra?a na skutek nie tylko znacznie skromniejszych si?, ale i zasadniczych b??dów w?asnego dowództwa. Nie b?d? tego wszystkiego znów opisywa?, tutaj zosta?o ju? napisane:
http://jednodniowka.pl/news.php?readmore=369

Porywanie si? na awanturnicz? wojn? ze znacznie silniejszym wrogiem jest w?a?nie tym, czego nale?y unika?. I to chyba do?? powszechna w ?yciu zasada, widzia? kto? by jele? rzuci? si? na nied?wiedzia? Lecz jest to równie? nasz odwieczny b??d w polityce z Moskalami od czasów Konfederacji Barskiej, poprzez sojusz z Prusami przeciw Katarzynie II, udzia? w napoleoniadach, dwa przegrane powstania narodowe (czy trudno by?o przewidzie? ich kl?sk??) , wojn? z bolszewikami po fiasku rozmów w Mikaszewiczach (tylko cudem gen. Rozwadowski unikn?? kl?ski), prometeizm Pi?sudskiego po 1926, blama? na linii Stalin-Sikorski nieszcz??liwie zako?czony powstaniem warszawskim. Wreszcie si?gaj?c do czasów najnowszych, objawem tego (o)b??du jest antagonizowanie i dra?nienie obecnej Rosji, z?agodzone nieco polityk? Tuska - Sikorskiego.

To co jest szkodliwe dla interesów narodowych mo?e jednocze?nie mie? zalety literackie. Pisarze niekiedy mog? sobie pozwoli? na wi?cej ni? politycy, chyba ?e wisi nad nimi topór w?adzy.. Musz? mie? wyobra?ni? literack?, czasem ciekawie zmy?la?, ?eby nie nudzi?. Z pewno?ci? ksi??ka p. Englegarda b?dzie te? jedn? z niewielu w ci?gu ostatnich 20 lat polskich ksi??ek opisuj?cych sprawy polsko-rosyjskie bez zad?cia i komleksów wobec narodu rosyjskiego.

Tylko ?e przesz?o?ci nie da si? wymaza? z pami?ci. Faktem jest, i? obecna Rosja to spadkobierczyni RSFRR, za? ?wiadomo?? historyczn? Rosjan mo?na okre?li? jako postkomunistyczn?. Ma?o kto d??y tam do ca?kowitego wymazania przesz?o?ci, jak to w Polsce próbuj? czyni? wobec PRL ?arliwi antykomuni?ci. W Rosji obowi?zuje inne podej?cie, bardziej realistyczne, polegaj?ce na wskazaniu z?ych i dobrych stron z przesz?o?ci zamiast sekciarskiego pot?pienie/aprobaty wszystkiego. Nawet kupuj?c pami?tkow? matrioszk?, pod Putinem i Jelcynem skrywa si? ca?y rz?d genseków, a nie ?aden Denikin ani W?asow... smiley Trudno wi?c si? dziwi?, ?e neipotrzebna wojna polsko-bolszewicka wci?? stanowi ?ród?o zadra?nie?, gdy? Rosjanie odbieraj? j? jako polsk? interwencj? przeciw Rosji, a nie jak?? krucjat? przeciw bolszewizmowi, jak chcieli by j? widzie? Polacy. Uprawianie mentorsko - moralizatorskiej polityki historycznej wobec Rosji z ci?g?ym wypominaniem jej bolszewickiej przesz?o?ci i przeró?nych zbrodni sko?czy? si? musia?o przypomnieniem losu kilkudziesi?ciu tysi?cy bolszewickich je?ców (w wi?kszo?ci Rosjan) zmar?ych z g?odu i chorób w polskich obozach jenieckich. Natomiast odwo?ywanie si? do etosu bia?ej rebelii jako ?rodka pozyskania sympatii rosyjskiej dla Polski mo?e da? skutek odwrotny do zamierzonego. Wyrok dawno temu wyda? sam Denikin: winni Polacy!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKU?Y PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKU?Y L. KULI?SKIEJ
T?umaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014