Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumSierpień 25 2019 12:57:48
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 9
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Zjazd Kresowian 6
Zjazd Kresowian 6
XV Zjazd Kresowian na Jasnej Górze - 5.07.09 r.
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Chiny także potęgą morską?
Jednodniówka Narodowa

O tym, że Chiny są dzisiaj dynamicznie rozwijającą się potęgą ekonomiczną z ogromnym potencjałem, wykorzystywanym wciąż jedynie w niewielkim stopniu, wiedzą wszyscy. Nie były i nie są jednak znane z potęgi morskiej. Rzeczywiście, jeszcze taką nie są. We współczesnym świecie funkcjonuje tak naprawdę jedna prawdziwa potęga morska o zasięgu globalnym - jest nią flota Stanów Zjednoczonych - US Navy, która swą pozycję zawdzięcza zwycięstwu nad Japonią w II wojnie światowej. Zwycięstwo to zrodził hiperrozwój amerykańskiej marynarki wojennej, którego katalizatorem były klęski poniesione w Pearl Harbor, na Filipinach itd. w początkowym okresie konfliktu. US Navy rozwijała się również doskonale w okresie Zimnej Wojny, stając się szybko światowym dominantem, spychając w cień marynarkę brytyjską, nie mówiąc już o innych. Mało osób zdaje sobie sprawę, jak wielką rolę odegrały w Zimnej Wojnie i jak wielce przyczyniły się do politycznego zwycięstwa w tej wojnie z ZSRR, amerykańskie lotniskowce atomowe, o nieograniczonym zasięgu operowania, panujące nad większością (a może nawet całością; flocie ZSRR pozostawiono do swobodnego operowania w istocie jedynie akweny zamknięte i mniej istotne) strategicznych akwenów naszego globu.

ZSRR nie był w stanie odpowiedzieć ani ilościowo, ani jakościowo. Do końca istnienia Związku Radzieckiego powstał tylko jeden radziecki lotniskowiec z prawdziwego zdarzenia, klasyfikowany zresztą jako ciężki krążownik lotniczy. W latach 80-tych powstał projekt 11435, który pierwotnie zakładał budowę dwóch okrętów o wyporności 90 tys. ton, o napędzie atomowym, z typowymi dla lotniskowców katapultami parowymi. Trudności ekonomiczne ZSRR doprowadziły do zasadniczej zmiany projektu. Zrezygnowano z napędu nuklearnego, z katapult (na rzecz rampy startowej) i zmniejszono wielkość okrętu do 65 tys. ton. Wg tego projektu powstał lotniskowiec nazwany ostatecznie Admirał Fłota Sowjeckiego Sojuza Kuzniecow, wcielony do służby 29 stycznia 1991, kiedy ZSRR już dogorywał.

Drugi okręt tej klasy Wariag nie miał tyle szczęścia. Zaprzestano jego budowy rozpoczętej w 1985 r., ostatecznie w 1995 r., w momencie kiedy stan ukończenia okrętu wynosił wg różnych źródeł od 67% do 85%. Kadłub został sprzedany chińskiej firmie z przeznaczeniem na centrum hotelowe w Makau. Okręt dotarł na holu do chińskiego portu Dalian w marcu 2002 r. Po pewnym czasie władze chińskie uznały, że lepszym przeznaczeniem dla okrętu od kompleksu rozrywkowego będzie ukończenie go wg pierwotnego założenia - jako lotniskowca. Prace otoczone były tajemnicą. Ostatecznie, po ośmiu z górą latach, w dniach 9-14 sierpnia b.r. okręt odbył pierwsze próby morskie. Od wejścia do służby dzielą go tylko prace wyposażeniowe. Prawdopodobnie nastąpi to w przyszłym roku. Okręt ma dysponować grupą lotniczą złożoną maksymalnie z 36 Su-33s i 16 śmigłowców. Nazwa lotniskowca - Shi Lang - to imię chińskiego admirała z XVII wieku, który w 1683 r. podbił istniejące na Tajwanie Królestwo Dongning (ang. Kingdom of Tungning), co skończyło się wcieleniem tej wyspy, po raz pierwszy, do państwa chińskiego. Cóż, zapewne Chińczycy ze współczesnej Republiki Tajwanu nie mają w związku z tym najlepszych skojarzeń... Co więcej, Chiny kontynentalne nie zamierzają poprzestać na Wariagu/Shi Langu. W 2009 r. w stoczni w Shanghaju zamówiono dwa kolejne lotniskowce o wyporności 60 tys. ton, z łącznie 50 Su-33s, oparte na zmodyfikowanych dawnych projektach radzieckich, z przewidywanym terminem ukończenia na rok 2015. Chińczycy nawiązali współpracę w tej sprawie nie tylko z Rosją, ale i z Ukrainą. Rosjanie ostrzegli ich, że zbudowanie lotniskowców to nie taka prosta sprawa i że wypracowanie odpowiedniej kultury technicznej zajmie im dekadę bądź więcej, ale Chińczycy się tym nie przejmują, najwyraźniej zachłyśnięci rozwojem gospodarczym, jaki stał się ich udziałem. Budowana jest infrastruktura służąca szkoleniu personelu morskiego i lotniczego (np. lotnisko do ćwiczeń wielkości pokładu lotniskowca). Funkcję praktycznego królika doświadczalnego pod wieloma względami ma pełnić również Shi Lang.

Niezależnie od słusznych uwag specjalistów rosyjskich, a także od tego, że Chiny nie posiadają obecnie odpowiednio rozbudowanej marynarki wojennej, adekwatnej do siły i roli jaką współczesna myśl morska wyznacza lotniskowcom strategicznym, faktem jest otwarcie przez władze chińskie kolejnego okna na świat dla ich państwa. Już dziś eksperci morscy wskazują na niebezpieczeństwo zachwiania równowagi sił na oceanie Indyjskim i Spokojnym z chwilą pojawienie się na tych rozległych akwenach chińskich lotniskowców. Stany Zjednoczone z masą swoich problemów wewnętrznych staną wkrótce wobec problemu, któremu mogą nie podołać. To nic, że Chiny nie mają doświadczenia morskiego. Dotychczasowe efekty zastosowania przez to państwo systemu nacjonalistycznego kapitalizmu państwowego wskazują na ich determinację, na nieprzejmowanie się porażkami wynikającymi z wchodzenia na dotychczas nierozpoznane tereny działalności technicznej i, co najważniejsze, na naukę na własnych błędach i parcie do przodu. Mają zresztą wzór w historii w postaci Japonii, która zaczynała na przełomie XIX i XX wieku od zera, potem pokonała Rosję pod Cuszimą, a już w połowie I wojny światowej budowała najpotężniejsze ówczesne pancerniki (Nagato i Mutsu) przewyższające okręty ich brytyjskich nauczycieli. Japonia przegrała w II wojnie światowej z USA, bo jej potencjał nie był w stanie zrównoważyć potencjału Amerykanów. Dziś wiele wskazuje na to, że potencjał państwa chińskiego jest w stanie nie tylko zrównoważyć amerykański, ale i go zdecydowanie przewyższyć. Czekają nas ciekawe czasy. Chiny na naszych oczach wchodzą na teren zarezerwowany od 65 lat niemal wyłącznie dla USA. To oznacza, przynajmniej i aż, jedno - układ sił, który znamy, do którego się przyzwyczailiśmy, nieuchronnie zmierza ku zmianie. Obserwujmy te zmiany, starajmy się je właściwie ocenić, także przewidzieć, na podstawie dostępnych danych i wyciągajmy wnioski kierując się najlepszym doradcą - zdrowym rozsądkiem.

Komentarze
gjw dnia październik 01 2011 01:09:07
Jesteśmy prawdopodbnie świadkami procesu o niebywałej doniosłości. Zachód bankrutuje. Nie tylko finansowo. To jest również zupełny upadek w sferze politycznej oraz ideologicznej. Demokracja przestała działać. Władzę sprawują tak naprawdę zawodwi politycy pod dyktando oligarchii. Wszelkie próby wpłyniącia na bieg wydarzeń przez lud i jego odruchy buntu są pacyfikowane przy pomocy jeśli nie aparatu przemocy państwa to przez wciągnięcie ruchów sprzeciwu do tzw. systemu i zmielenie ich w jego trybach albo uczynienie z nich dodatkowych trybików. Jeli chodzi o walkę z przeciwnikami Zachodu to widaś wyraźnie, że amiast wyzwolenia stosuje się wyrzynanie ludności cywilnej na wzór... Pewien amerykański dezerter określił metody tłumienia zbrojnego poru w Iraku: "Takie rzeczy widziałem przedtem tylko na starych filmach o hitlerowcach". Obowiązujące dawniej zasady honoru, przyzwoitości, uczciwoci i wytrwałości zostały podporządkowane tylko jednej rzeczy, a mianowicie zyskom materialnym. Towarzyszy temu rozkład kultury i próby zniszczenia religii jako takiej. To już nawet nie jest cywilizacja żydowska, masoneria itd., ale po prostu zamęt, upadek cywilizacji. Przywódcy Zachodu kompromitują się już ostatecznie. Laureat pokojowej nagrody Nobla, który nie ma odwagi wyplątać sią z jednej wojny, a na dodtek staą sią agresorem w drugiej to wcale jeszcze nie najbardziej jaskrawy przykład braku rozumu politycznego, aby tylko na tym poprzestać.

Na tym tle rośnie potęga Chin z jednej strony, a Rosji i Indii z drugiej. Budowa floty lotniskowców to z jednej strony przedsięwzięcie chińskie, a z drugiej rosyjsko-indyjskie. Dopóki jeszcze istnieje wspólny wróg, te dwie potęgi rywalizują niejako równolegle zamiast frontalnie. Powstaje pytanie, co będzie potem? Gdzie powstanie nowe centrum cywilizacji światowej? Jedno jest zupełnie pewne. To już koniec wszelkich podstaw do marzeń o tym, że wuj Sam nam pomoże, weźmie w obronę itp. Kto tego nie widzi, jest ślepy i kieruje nasz kraj w ślepą uliczkę.
Adam Smiech dnia październik 01 2011 10:28:08
Całkowicie zgadzam się z P. gjw. Zachód upada. Panuje w nim rozstrój cywilizacyjny najwyższego stopnia. Należy odłożyć sentymenty i odwrócić się od upadającego kolosa, bo jego upadek to nie będzie zbicie szklanki - to będzie potężne tąpnięcie w skali światowej. Ex Oriente lux! Władcy Zachodu będą oczywiście podejmować do końca, desperackie próby ratowania tego siedliska rozkładu. Naturalnie, poprzez intensyfikowanie działań, które do tego upadku doprowadziły. Oni nigdy nie przyznają, że droga, na którą weszli kilkadziesiąt lat temu burząc tradycyjny ład, burząc wartości quincunxa. Będą pogłębiać integrację na poziomie europejskim, atlantyckim. Przez to, niszczyć suwerenność państw narodowych i same narody, i pogrążać się w dewiacjach. Totalitaryzm (a)moralny, totalitaryzm polityczny, totalitaryzm ekonomiczny. Konflikt, który musi nastąpić w momencie, kiedy utrzymywanie przez resztę świata tej zgnilizny stanie się niecelowe, będzie straszliwy. Niestety dla Polski, nami rządzą od setek lat zapatrzone w Zachód "małpy". Zrobią wszystko, aby Polska jak najbardziej rozmyła się w zachodnim bagnie. Z drugiej strony, porażająco naiwni różnej maści konserwatyści, tradycjonaliści, prawicowcy, czy kto tam jeszcze, będą w większości stawać w obronie Zachodu, bo przecież historia, bo to, bo tamto. Jeśli tylko nie nastąpi nuklearny kataklizm wszechświatowy i człowiek będzie miał wybór, mnie z pewnością wśród obrońców trupa Zachodu nie będzie. Co więcej, życzę takiemu Zachodowi, jaki jest teraz jak najszybszego upadku. Im szybciej tym lepiej i oby jak najmniej boleśnie. Na zgliszczach będzie można zacząć budować od nowa, na fundamencie normalności. Zapewne pod władzą wschodu, ale trudno - trzeba było myśleć wcześniej.

Jak słusznie zauważył P. gjw, najbardziej boli rozkład zasad honoru, przyzwoitości, uczciwości itd. I to w życiu codziennym, u ludzi żyjących obok nas.

I jeszcze jedna myśl - byliśmy w czwartek z kol. Zawodzińską na spotkaniu z francuskim profesorem Georgem Nivatem. Tematem był fenomen Sołżenicyna. Ból w lędźwiach ściskał, kiedy słuchało się pytań zadawanych przez reprezentantów polskiej inteligencji (no bo kto, jeśli nie inteligencja chodzi na takie spotkania). Albo banał albo kompleks (anty)rosyjski. Ze Sołżenicyn był wielki, ale dlaczego poparł Putina. A Putin to morduje dziennikarzy. Totalitaryzm, KGB. Że też Sołżenicyn nie poparł Jelcyna, tylko go krytykował. Rosja powinna być taka i taka. Po prostu dramat. To, że Sołżenicyn poparł Putina, a także to, że poparł go również - z lżejszej półki - Vladimir Volkoff (jeśli o nim słyszeli), autor powieści szpiegowskich wywodzący się z rosyjskiej emigracji we Francji, nie prowadzi tych do ludzi do wniosku, że z ich rozumowaniem jest coś nie tak. Odwrotnie, dla nich, to z Sołżenicynem jest coś nie tak! Nie podniesiono wreszcie najważniejszego elementu przesłania Sołżenicyna - krytyki Zachodu, zachodniego hedonizmu, którą podjął niemal natychmiast po zetknięciu się z nim, i w której pozostał konsekwentny do końca życia.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014