Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumMaj 24 2019 03:41:19
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 7
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Witold Listowski otwiera VI Dzień Kultury Kresowej
Witold Listowski otwiera VI Dzień Kultury Kresowej
VI Dzień Kultury Kresowej w Kędzierzynie-Koźlu 6.06.2009 r.
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Święto Wojska Polskiego
Jednodniówka Narodowa

W kolejną rocznicę Cudu nad Wisłą, powtarzamy tekst z ubiegłego roku. Jest to konieczne ze względu na ilość kłamstw jakie głosi się powszechnie na temat tej bitwy. Przekaz merytoryczny został opanowany przez najskrajniejszych fanatyków piłsudczykowskich (przykładem dyr. Muzeum WP Janusz Cisek, który uważa, że Piłsudski pojechał do Bobowej, bo nie było z Warszawy innej drogi do Puław). Na usługach fanatyków z tytułami naukowymi, są media a także X Muza. Mam na myśli film Jerzego Hofmana. Reżyser ten kręcił bardzo dobre filmy za PRL (Potop, Pan Wołodyjowski, Znachor, Prawo i pięść, także mim wszystko Do krwi ostatniej) i tragiczne za nowej, "demokratycznej" władzy (Ogniem i mieczem, Stara baśń). Teraz stworzył film o Bitwie Warszawskiej, który, jak wskazują przecieki, będzie agitką piłsudczykowską. Cóż, najwyraźniej reżyser jest koniunkturalistą, z tym, że za PRL jego koniunkturalizm zaowocował świetnymi obrazami, zaś za demokracji gniotami o ideologicznym zabarwieniu.

Mija 91 lat od polskiego zwycięstwa nad Bolszewikami w sierpniu 1920 roku. Ktoś powie - znowu rocznica, znowu ponure miny, znowu opłakiwanie, znowu napuszona powaga. Byłoby w tym stwierdzeniu wiele racji, to fakt. Niestety, w Polsce, praktycznie od narodzenia nowoczesnej tradycji upamiętniania rocznic (zabory i zwłaszcza okres po 1918 r.), kontrolę nad ich organizacją przejęli ludzie niewłaściwi. Ludzie, których sposób myślenia można nazwać mentalnością obchodowo-rocznicową. Charakterystyczne dla nich jest (a pomijam tu cały aspekt polityczno-towarzyski, lokalnych koterii i układzików, tych, co chcą się pokazać w pierwszej ławce w kościele itd.) czczenie przede wszystkim tych wydarzeń, które związane są ściśle z klęskami Polski, ze zbrodniami popełnionymi na Polakach itd. Co więcej, także rocznicom zwycięstw nadawany jest rys martyrologiczny, poprzez chociażby wspominanie przy ich okazji klęsk... Uroczystości odbywają się w nieznośnej atmosferze patosu, przemówienia rażą, czasem wręcz odrzucają, nadętym hurrapatriotyzmem. I najważniejsze - przesycenie treści niby-narodową mitologią. Mity, legendy, konfabulacje to potężny problem polskiego życia, przede wszystkim negatywnie odbijający się na świadomości narodowej i historycznej każdego, choć w minimalnym stopniu, zainteresowanego historią własnego kraju Polaka. A nie jest to wyłącznie problem przeszłości. W sposób oczywisty, sposób widzenia i podawania społeczeństwu historii Polski wpływa na teraźniejszość i na przyszłość. Wiedzą o tym organizatorzy uroczystości i w ten sposób wpływają na swoich odbiorców. Skłamałbym, gdybym pragnął dowodzić, ze Ruch Narodowy wolny jest od takich ludzi, od takich zachowań. Bynajmniej. Szczególnie widać było panowanie zjawiska obrzędowo-rocznicowego na emigracji. Czy krytyka zjawiska i mentalności oznacza, że nowoczesny Ruch Narodowy powinien odrzucić w ogóle wspominanie rocznic? Bynajmniej. Pogląd Feliksa Konecznego, zniechęconego do jemu współczesnych, rozmaitych obchodów, a postulujący likwidację uroczystości finansowanych z publicznych pieniędzy i ograniczenie ich do prywatnej organizacji i sponsoringu, choć nie sposób odmówić mu słuszności, wydaje się być na chwilę obecną w Polsce nie do przeprowadzenia. Idzie więc o to, żeby zmienić mentalność, a przez to i metodę mówienia o historii. Zamiast swoistego "kanonizowania" klęsk* (których w konsekwencji nie wolno nawet krytykować jako wydarzeń historycznych!), powinniśmy zacząć mówić o nich spokojnie, zachęcać do myślenia, proponować własne wnioski i prowokować do ich wyciągania innych. Bez aksjomatów pseudopatriotycznego mistycyzmu, bez zacietrzewienia, bez drżących rąk. Nie oznacza to szargania świętości, ale oznacza, i to pragnę podkreślić ze stanowczością, brak zgody, sprzeciw wobec praktyki ustanawiania "świętościami" klęsk i mitów. Tytułem przykładu, nie może godzić się na kanonizowanie zbrodni dokonanej na Warszawie i jej ludności przez fatalnych polityków i wojskowych odpowiedzialnych za wzniecenie powstania warszawskiego, ale nie wolno też akceptować panowania bezrozumnych mitów, uwłaczających zdrowemu rozsądkowi, idolatrii. Obecnie mamy do czynienia w Polsce z trzema kultami jednostki. Jeden, to przeżywający fazę wyciszenia kult Jana Pawła II, drugi, to budowany tu i teraz, na naszych oczach, kult Lecha Kaczyńskiego, wreszcie trzeci, najpotężniejszy i najgroźniejszy - kult i towarzyszący mu mit Józefa Piłsudskiego. Mitem Piłsudskiego żywi się, jak życiodajnym płynem rusofobiczna kasta polityczna w Polsce. Opatrznościowy mąż, wskrzesiciel Ojczyzny, wielki zwycięzca wojenny, organizator państwa - jednym słowem - wielki (nad)człowiek (jeden z przedwojennych, grafomańskich panegiryków nosi tytuł "Polski Betlejemie", sugerując... mesjański i boski charakter osoby Piłsudskiego), wymykający się ocenom zwykłych śmiertelników, ba, heros, którego oceniać nie wolno (vide przedwojenna ustawa o ochronie czci JP, którą po 89 r. chciał przywrócić KPN). Postać, której stopień wojskowy profesorowie zwyczajni piszą przez duże "M" (choć, dajmy na to, o Bolesławie Chrobrym, czy Władysławie Jagielle nie ma w zwyczaju pisać przez duże "K"). Jak wielokrotnie o tym pisaliśmy, mit Piłsudskiego zdominował polskie spojrzenie na historię po 89 r. Nie tylko powszechnie panuje w przekazie publicznym (uroczystości państwowe, samorządowe, media publiczne i prywatne), ale stał się też mitem własnym polskiej prawicy w ostatnim 20-leciu. Pomimo takiej skali zwycięstwa, będziemy z tym mitem walczyć - walczyć metodami pokojowymi, spokojnym wykładem prawdy, która z pewnością dotrze do umysłów otwartych na argumenty i chęć poznania.
Po co tak długi wstęp do upamiętnienia 91-tej rocznicy Bitwy Warszawskiej? Czy to potrzebne? Tak, zwłaszcza, gdy zauważymy jak wielką rolę pełni w micie Piłsudskiego Bitwa Warszawska i jak bardzo w tym elemencie mit rozchodzi się z prawdą, z rzeczywistością. Przecież to, co oficjalnie mówi się o roli Piłsudskiego w Bitwie, zwłaszcza zaś to, co na ten temat piszą jego wyznawcy, to najczystsza, kliniczna konfabulacja! Kłamstwo na kłamstwie i kłamstwem pogania. Dlatego trzeba pisać prawdę, choćby funkcjonowała ona jedynie na marginesie, gdyż nawet tam ma szansę zostać zauważona. Zwróćmy wobec tego uwagę na kilka ważnych spraw związanych z tematyką wojny 1920 r., które nie funkcjonują w powszechnej świadomości:

- wojna 1920 z Rosją bolszewicką została sprowokowana przez wyprawę kijowską Piłsudskiego, która nie była niczym innym jak zaprzęgnięciem sił i środków ledwo co powstałego państwa polskiego w rydwan prywatnej polityki Piłsudskiego obliczonej na realizację jego idei federacyjnej, czyli głównie dążenia do zbudowania niepodległej Ukrainy. Idea ta, oderwana od rzeczywistości i merytorycznie błędna, nie miała żadnych szans na realizację.

- bolszewicy jako śmiertelni wrogowie państwa polskiego to pośrednio wytwór polityki Piłsudskiego. Odmówił on udzielenia pomocy białemu gen. Denikinowi, jednocześnie zapewniając bolszewików o tym fakcie. W ten sposób mogli oni skoncentrować swoje siły na walce z Denikinem i pokonać go nie obawiając się polskiej pomocy dla białych. Piłsudski nienawidził białej Rosji bardziej niż czerwonej. Z jakichś powodów zwolennicy jego mitu twierdzą, że rzekomo biała Rosja stanowiłaby dla Polski większe zagrożenie (jest to teza nie do udowodnienia, przeciwnie, Denikin zwycięski borykałby się z tak potężnym chaosem i opozycja wewnętrzną, że spodziewanie się realizacji jego pustych w istocie - wobec polskich faktów dokonanych - haseł o granicach Rosji, wkracza w dziedzinę fantacji).

- główna chwała za zwycięstwo należy się tej większości narodu i armii, która nie straciła ducha i stanęła do śmiertelnej walki pod Warszawą. Na indywidualne wyróżnienie zasługują: twórca planów Bitwy i ich wykonawca gen. Tadeusz Jordan-Rozwadowski, szef sztabu generalnego WP, jego sztabowcy, gen. gen. Władysław Sikorski i Józef Haller, premier Wincenty Witos z rządem i wielu innych.

- Piłsudski po klęskach na froncie załamał się. 6 sierpnia 1920 r. przyjął do wykonania plan bitwy przedstawiony przez gen. Rozwadowskiego, plan, którego założeń nie rozumiał i w którego powodzenie nie wierzył. Piłsudski nie podpisał się tym planie.

- 9/10 sierpnia Piłsudski przyjął do wiadomości (do wykonania; potwierdził to swoim podpisem) zmodyfikowany plan bitwy wydany jako rozkaz nr 10000.

- 12 sierpnia Piłsudski wręczył Witosowi akt dymisji ze stanowiska zarówno Naczelnika Państwa jak i Naczelnego Wodza po czym wyjechał z Warszawy. Akt dymisji był podyktowany chęcią uniknięcia odpowiedzialności za ewentualna klęskę, gdyby plan Rozwadowskiego nie wypalił. Do 15 sierpnia nie wydał żadnego rozkazu.

- w dniach 12-15 przebywał m.in. w Bobowej pod Tarnowem (gdzie w majątku Wieniawy-Długoszowskiego przebywała jego ówczesna kochanka i matka nieślubnych córek - Aleksandra Szczerbińska) oraz brał udział w uroczystościach Chrztu Św. w Puławach. W tym czasie nastąpiło przesilenie bitwy, w której Piłsudski w istocie nie uczestniczył, ani tym bardziej nią nie dowodził.

- Bitwa Warszawska rozstrzygnęła się na północy, którędy atakowały główne siły bolszewickie. Piłsudski opóźnił swoje uderzenie znad Wieprza, czym spowodował utratę szans przez Wojsko Polskie na całkowite oblężenie i zniszczenie armii bolszewickich.

- w późniejszej bitwie niemeńskiej Piłsudski przeforsował swój plan, utrudniając sytuację wojskom polskim, a chcąc uchronić Litwę przed zasłużoną karą za sojusz z bolszewikami i zabór polskiego Wilna

Tyle w telegraficznym skrócie. Już na pierwszy rzut oka widać jaka przepaść dzieli prawdę i mit. Tym bardziej przepaść tę należy zasypywać. Na korzyść prawdy oczywiście.

* - Ważne wyjaśnienie – ludobójstwo wołyńskie i małopolskie dokonane na Polakach przez banderowców z przypadłościami jest klęską. Nie należy jednak do kategorii, o której mówimy. Co więcej, jest z powodów politycznych wyrzucane poza nawias dyskursu historycznego w Polsce, poza nawias pamięci. Dzieje się tak w imię pryncypiów polityki prometejskiej oraz w interesie współczesnych banderowców, z których prometejczycy najchętniej uczyniliby „sojuszników” Polski. Z naszej strony nie chodzi tutaj więc o rozpamiętywanie masakry, ale o wiedzę, o właściwe, godne miejsce dla tej tragedii w narodowej pamięci oraz o bardzo teraźniejszą przestrogę przed podejmowaniem współpracy z bandą morderców.

Komentarze
gjw dnia sierpień 16 2011 12:02:43
Jedno małe zatrzeżenie: nie uważam skopiowania mitów historycznych Sienkiewicza (Andrzej Kmicic to literacki potworek - skrzyżowanie dwóch przeciwstawnych postaci historycznych Samuela Kmicica i podlaskiego zbójcerza Okrzejki) za rzecz godną uznania, a najnowszej ekranizacji Starej Baśni za zupełne zero.
polski blog ru dnia sierpień 17 2011 16:30:56
Zgadzam się z red. Śmiechem.

Ks. prof. dr hab. Roman Bartnicki, były rektor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, profesor zwyczajny nauk teologicznych - zamieścił na stronie najeżonego utytułowanymi członkami Towarzystwa Uniwersyteckiego Fides et Ratio (które wspiera m.in. kard. Glempa i jego inicjatywę budowy kościoła pw. Opatrzności Bożej) swoje opracowanie pt. "Cud nad Wisłą".

Czytamy w nim:

"Piłsudski wypracował w nocy z 5 na 6 sierpnia koncepcję obrony polegającą na przegrupowaniu wojsk, co było manewrem równie śmiałym co skomplikowanym. Pomysł jednostronnego oskrzydlenia przeciwnika od południa i wyjścia na jego tyły przedyskutował następnie z gen. Tadeuszem Rozwadowskim, nowym szefem sztabu oraz gen. Kazimierzem Sosnkowskim (francuski doradca gen. Maxime Weygand miał inną koncepcję). Plan przewidywał związanie dużej części sił radzieckich na przyczółku warszawskim oraz koncentrację grupy manewrowej w sile około pięciu dywizji nad Wieprzem, skąd w drugiej fazie miało nastąpić uderzenie na skrzydło i tyły rozciągniętych wojsk radzieckich atakujących Warszawę. (...) Według planów Piłsudskiego 1 armia gen. Franciszka Latinika powinna zadać największe straty nieprzyjacielowi.
(...)
Natomiast (Ojciec Św. Jan Paweł II) w książce "Pamięć i tożsamość" stwierdził: Już wtedy zdawało się, że komuniści podbiją Polskę i pójdą dalej do Europy Zachodniej, że zawojują świat. W rzeczywistości wówczas do tego nie doszło. [i]Cud nad Wisłą, zwycięstwo Piłsudskiego w bitwie z Armią Czerwoną, zatrzymał te sowieckie zakusy.[/i]
(...)
Amerykański historyk Richard M. Watt podkreśla zasługi Piłsudskiego. Jako dowódca wojskowy Piłsudski wykazał się podziwu godną wyobraźnią i śmiałością, przeprowadzając kontratak w trafnie wybranym miejscu i czasie... W następnych starciach po bitwie warszawskiej Piłsudski demonstrował wyjątkową energię i ruchliwość... z pewnością był bardzo zdolnym dowódcą i udowodnił, że potrafi poprowadzić siły swojego kraju w walce z wielkim mocarstwem.
(...)
Zasługi Piłsudskiego są olbrzymie. Czy nie był on jednak narzędziem Bożej Opatrzności?"

http://www.fidesetratio.org.pl/files/plikipdf/cud3.pdf

No cóż, skoro Piłsudski "wypracował koncepcję" i "zwyciężył", papież to potwierdził, amerykański (!) historyk opisał, a ksiądz profesor ogłosił, to co my, Polacy, możemy w tej sytuacji zrobić?

Powiedzieć PRAWDĘ, jak red. Śmiech.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014