Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumMaj 22 2019 07:12:31
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 11
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
50
50
SS-Galizien
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Dookoła Obamy
Jednodniówka Narodowa

I znów skromny zespół JN dopadła proza codzienności, i znów przepraszamy PT Czytelników za nasze milczenie. Nie możemy obiecać w najbliższym czasie poprawy, ale choć w niewielkim ułamku musimy odnieść się do bieżących wydarzeń.

Dookoła Obamy

Wizyta każdego prezydenta USA zawsze jest dla Polski cenna. My, stojąc zdecydowanie na stanowisku, że nie należy polityki polskiej wiązać z polityką Stanów Zjednoczonych i uzależniać jej od interesów amerykańskich, jednocześnie, równie zdecydowanie uważamy, że stosunki Polski z USA powinny być jak najlepsze. Nic nie stoi na przeszkodzie czerpaniu korzyści ze współpracy ekonomicznej, technologicznej, czy wojskowej pomiędzy naszymi krajami. Współpraca taka musi być jednak oparta o racjonalne przesłanki i racjonalny bilans ewentualnych zysków i strat, a nie na nerwowej, nieprzemyślanej, ekstatycznej reakcji na jakiekolwiek zainteresowanie ze strony Ameryki.

W związku z tym, szczególnie niebezpiecznym dla interesów państwa polskiego jest takie zachowanie faktycznych elit jego władzy, jak - tradycyjna niestety - służalczość i nadgorliwość w okazywaniu "przyjaźni" wobec partnera zza oceanu. Od tego typu zachowań nie są wolne obecne rządy PO/PSL. Dowodem jest zaproszenie na towarzyszący wizycie Obamy szczyt do Warszawy tzw. prezydent Kosowa, będącego protektoratem USA w Europie. Zrobiono to z pewnością celem przypodobania się - zwłaszcza - frakcji p. Clintonowej w obecnej administracji. Zapraszając marionetkę z Kosowa obrażono Serbię i narażono na szwank - nie po raz pierwszy zresztą - nasze stosunki z bratnim narodem serbskim, jak również z Rumunią i Słowacją. Trzeba doprawdy wyjątkowej krótkowzroczności, żeby dla pustego w istocie geściku wobec skorumpowanego tworu USA, psuć sobie stosunki z sąsiadami. Opowieści o Międzymorzu, niezależnie od nierealistyczności tego projektu jako takiego - można w tej sytuacji między bajki włożyć.

Radykalnym wyrazem służalczości i "przyjaźni" wobec USA jest narzucanie się z ostentacyjnym cierpiętnictwem przez środowiska dotknięte syndromem "Polski - wiecznej ofiary przemocy". Oczywiście, mam tu na myśli przede wszystkim sektę smoleńską z PiS i "obrońcami" krzyża na czele. Istnieje uzasadniona i poważna obawa, że środowiska te dążyć będą do jakiegoś spektakularnego wystąpienia w czasie wizyty Obamy, bez wątpienia o ostrzu antyrosyjskim. Wyrazem takiej postawy jest m.in. list p. Jadwigi Gosiewskiej do prezydenta USA, za pomocą którego liczy ona na zaktywizowanie sił międzynarodowych (?) w sprawie katastrofy smoleńskiej.

Pamiętając o plusach dobrych stosunków ze światowym mocarstwem jakim jest USA, należy mieć na uwadze przynajmniej dwa istotne zastrzeżenia.
Po pierwsze - stosunki ze Stanami Zjednoczonymi powinny być wolne - i to z obu stron - od upartyjnienia. Ma to zasadnicze znaczenie, zwłaszcza jeśli chodzi o USA, gdzie rozdźwięk pomiędzy soft polityką międzynarodową uprawianą przez administrację Obamy, a wersją hard jego poprzednika i propozycjami obecnej neokonserwatywnej/republikańskiej opozycji jest aż nadto widoczny. Chodzi o to, żeby Polska nie angażowała się, poza konieczne minimum, w międzynarodowe działania obu opcji w polityce amerykańskiej z naciskiem na szczególną ostrożność wobec polityki neokonserwatywnej. Choć nie dotyczy to bezpośrednio Obamy, musimy o tym pamiętać, bo kadencja za chwilę się kończy.
Po drugie - nie wolno lekceważyć potężnego lobby żydowskiego w USA. Lobby to dzieli się wewnętrznie na tle stosunku do Izraela, ale występuje jednym głosem w sprawie tzw. mienia pożydowskiego w Polsce. O wadze tego zagadnienia nie trzeba przekonywać. Jednocześnie, spodziewanie się, że lobby to, w dającej się ogarnąć przyszłości, straci decydujący wpływ na politykę USA, jest mrzonką i wyrazem daleko idącej naiwności.
Dlatego pomysły bliskiego wiązania Polski z USA należy bezwzględnie odrzucić.

Miejsce Polski jest w Europie, stąd najważniejszym naszym partnerem powinna być Rosja. Od tego jak ułożymy sobie stosunki z tym państwem zależy nasza przyszłość i stanowisko Polski na arenie międzynarodowej. Nie chodzi tylko o samą Rosję, ale szerzej, także o stosunki z Niemcami, Francją, Włochami itd. Szczególnie z Niemcami - również w kontekście rosyjskim. Kluczem jest tutaj, powtarzam, właśnie stosunek do Rosji. Im bardziej nacechowany on będzie racjonalną oceną rzeczywistości i nauką płynącą z historii, tym lepiej dla Polski. Z kolei, im bardziej zbliżał się będzie do irracjonalnego imperatywu walki z Rosją, tym Polska na tym gorzej wyjdzie. Polityka nienawiści do Rosji, w istocie mająca na celu jej rozkawałkowanie, wspierająca marionetkowe reżimy i nie licząca się z brakiem poparcia na świecie, jest nie tylko groźnym dla Polski awanturnictwem ludzi nie mogących otrząsnąć się z syndromu niewolników, niepoważnym wybrykiem niedojrzałych politycznie romantyków w najgorszym tego słowa znaczeniu, ale i (kolejnym, historycznie) dowodem dla obcych na to, że Polska jest krajem negatywnie przewidywalnym, nie zasługującym na poważne traktowanie, a co za tym idzie, na miejsce odpowiadające jej potencjałowi i historii.

Mając na uwadze powyższe, należy pozytywnie ocenić ostatnie działania rządu Tuska polegające na przyłączeniu się Polski, głosem ministra Sikorskiego, do chóru złożonego z prezydenta Obamy oraz ministrów spraw zagranicznych Rosji i Niemiec w sprawie Palestyny. W tą samą logikę, choć trudno tu o pozytywna ocenę, wpisuje się wystąpienie Sikorskiego z tymiż ministrami przeciwko Białorusi. Dla nas, którzy nie ulegliśmy nigdy bezmyślnej propagandzie antyłukaszenkowskiej i życzymy prawdziwie suwerennemu obecnemu państwu białoruskiemu jak najlepiej, nie jest to miłe. Mówię to z przykrością, ale musimy jednak zrozumieć, że priorytetem jest dla nas Rosja, nie zaś tworzenie, zresztą li tylko w teorii, tym razem białoruskiego Piemontu. Rosja dziś mówi jednym głosem z Niemcami (UE) w sprawie Białorusi, ale to stan tymczasowy. W istocie toczy się walka pomiędzy Rosją a UE o to, czy Białoruś zostanie unijną marionetką w rodzaju Grecji, czy też, delikatnie kontrolowanym przez Rosję i przez nią częściowo uzależnionym, państwem w rodzaju Ukrainy Janukowycza tyle, że z mniej ambitnym i samodzielnym, za to bardziej układnym, można rzec, plastycznym (od Aleksandra Łukaszenki) przywódcą na czele. Nie wątpię, że Rosja okaże się zwycięską w tej rozgrywce. Nie ma w tym zagrożenia dla Polski. O wiele większym problemem byłoby powstanie pseudodemokratycznej (na wzór unijny) Białorusi, której samo istnienie stałoby się zaproszeniem do awantur antyrosyjskich.

Na zakończenie wątków okołoobamowskich sprawy lżejszej wagi. Oto, niezrównany Nasz Dziennik ogłosił, że p. Obamowa obraziła się na prezydenta Komorowskiego za faux pas popełnione w czasie wizyty w USA i dlatego nie przyjedzie z mężem do Polski. W tej sytuacji poczułem autentyczny niepokój o los p. posła Artura Górskiego, który swego czasu ogłaszał koniec cywilizacji białego człowieka w związku z wyborem p. Obamy na prezydenta USA. Miejmy nadzieję, że p. poseł nie zostanie prewencyjnie zatrzymany przez służby naszych wypróbowanych przyjaciół. Choćby tylko na czas wizyty...
Z kolei Radio Maryja z oburzeniem podało, że do przetargu na serwisowanie (rosyjskiej produkcji) Tu 154 zgłosiły się firmy... rosyjskie. Doprawdy, szokujące! Jak wyjaśnił na antenie ekspert - p. Augustynowicz, trzeba było wybrać firmę z Izraela - i lepsza, i byłoby to zgodne z naszym interesem państwowym. No, właśnie. A tak znowu Sowieci wezmą wszystko w swoje brudne, splamione krwią niewinnych, łapy.

...a oni szli wyprostowani błękitną aleją, witani przez dobitych bagnetami, wkraczali do nieba w asyście śpiewających i pięknych jak stewardessy aniołów, pozostawiając w pogardzie powszechną hańbę milczenia...

Hola, hola! Co to jest! O, przepraszam najmocniej, to z innej parafii. Jakiś kawalarz mi przysłał - w końcu wiosna w rozkwicie...

Komentarze
gjw dnia maj 26 2011 19:40:44
Tak się przypadkowo złożyło, że wysłuchałem wczoraj przemówienia Obamy w parlamencie bryt. na żywo i w oryginale, Gdyby tylko takie rzeczy były do poznania po angielsku, to nie byłoby warto się go uczyć. Przywództwo amerykańsko-brytyjskie (nieprawda nr 1; od 1962 Londyn nie ma innej polityki zagranicznej i wojskowej niż Waszyngton) to wielki dar dla świata, ponieważ oba te mocarstwa mają od co najmniej stu lat (Anglia, bo Ameryka od stu pięćdziesięciu) 100 % słuszności, reprezentując przy tym 90 % słuszności całego świata. Przypomniałem sobie bolszewickie metody Północy na wojnie domowej, napaść na Burów, Jałtę, Hiroszimę i Nagasaki, Hamburg i Drezno, cyniczne porzucenie narodów Indochin na pastwę ludobójców, popieranie wojujących muzułmanów przeciw chrześcijanom w Nigerii i byłej Jugosławii, zdławienie Katangi na rzecz kleptokracji Mobutu, doprowadzenie do władzy średniowiecznego tyrana Mugabe - oj, długo mógłbym wyliczać. No i gdybym był taki bardzo wrażliwy na szczyty obłudy, to bym chyba zwymiotował. Przypomniały mi się przemówienia Breżniewa! Walkę o pokój (czyli wręczanie egzotycznym łotrom darmowych karabinów) zastąpiła walka ze zmianą klimatu (czyli wręczanie pieniędzy podatników nawiedzonym twórcom olbrzymich wiatraków). Miałem Obamę za kogoś mądrego, a tu masz. Kończę już, bo mam ochotę przejść do słów mało dyplomatycznych. smiley
Adam Smiech dnia maj 26 2011 20:48:38
ad. gjw
Dlatego pomysły bliskiego wiązania Polski z USA należy bezwzględnie odrzucić.

A z prawicy.net dowiedziałem się, że jestem rosyjskim patriotąsmiley
ricardopl77 dnia maj 26 2011 22:15:11
Gratuluje, ja byłbym z tego dumny.... smiley
Adam Smiech dnia maj 27 2011 09:20:27
Za Onetem:
W Wielkiej Brytanii ma zostać nakręcony kontrowersyjny amerykański reality show "Girls Gone Wild". W nim to pijane młode dziewczyny uprawiają seks w miejscach publicznych, pokazują przed kamerą piersi i wymiotują.
To takiej "cywilizacji Zachodu" mamy bronić przed światem Islamu? Czy można się dziwić muzułmanom, że żywią do byłego świata chrześcijańskiego pogardę? Swoją drogą, kobieta staje się "rzeczą publiczną" na Zachodzie. Zdaje się, że ktoś to kiedyś miał w swoim programiesmiley
Adam Smiech dnia maj 27 2011 09:29:46
A wracając do głównego tematu - od rana słyszę żenujące teksty wasalnych dziennikarzyn opowiadających jaką to łaską dla Polski jest przyjazd Obamy, jak nas to nobilituje, jakie korzyści możemy uzyskać. Zaiste, zabory i mentalność niewolnicza siedzą w nas głęboko i to objawiają się w najgorszy sposób - nie będąc formalnie niewolnikami, sami z własnej woli i pragnienia, nawet bez pytania o zdanie przedmiotu naszych westchnień, oddajemy się w niewolę z uśmiechem i entuzjazmem wypisanym na obliczach. To kołatanie do drzwi gardzących nami możnych, zwłaszcza w wykonaniu hiperpatriotów, przyprawia o mdłości.
Adam Smiech dnia maj 27 2011 12:33:36
A profesor Roman Kuźniar znów mądrze i słusznie. Czy przeżyje kolejny atak oszołomów z "guru" Lisem na czele?

Prof. Roman Kuźniar, doradca prezydenta RP ds. stosunków międzynarodowych, zgodził się w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" z tym, że Amerykanie szybko zapominają o tym, że ktoś coś dla nich zrobił. - Tak jest, jeżeli mają do czynienia z jeleniami, jakimi czasem byliśmy w podejściu do Ameryki. Każdy kraj chętnie skorzystałby z naiwności młodzieńca zapatrzonego w swego idola - powiedział politolog.

Według Romana Kuźniara wśród polskich polityków widać frustrację z powodu nie tak dawnego "wasalnego" stosunku do Ameryki. "Tę frustrację da się odczuć w rozmowach nieoficjalnych, bo oficjalnie obowiązuje wciąż nastawienie proamerykańskie. Kiedy kilka lat temu przestrzegałem przed takim rozwojem sytuacji, byłem oskarżany o antyamerykanizm" - ubolewał były dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Dziennikarz "Gazety" zapytał, czy nadal jesteśmy postrzegani w zachodniej Europie jako koń trojański czy też wasal USA, jak było w 2004 roku, gdy Polska wchodziła do EU.

"To już się zmieniło, choć był taki okres w polskiej polityce zagranicznej, że określenie nas takim mianem miało częściowe uzasadnienie. Sam wielokrotnie musiałem się brać za bary z zachodnimi partnerami, w szczególności z Francuzami, by walczyć z tą etykietą" - powiedział Kuźniar, według którego sytuacja zmieniła się z objęciem władzy przez rząd PO-PSL.

"Po czasach amerykanizacji, pewnych iluzji, którym hołdowanie graniczyło z niepełną suwerennością, następuje optymalizacja polskiej polityki zagranicznej. Dostosowujemy ja do naszych realnych interesów, a nie wybujałych ambicji" - dodał doradca prezydenta.

Kuźniar zdradził też wizję relacji z Ameryką, jakiej hołduje. "Moim marzeniem jest zrównoważenie stosunków Polski i USA, by nie 'wisiały' one na jednym chimerycznym elemencie, jakim była np. obrona rakietowa. Wierzę w to, że w USA bardziej będą nas wiązać duże projekty ekonomiczne, nie tylko dotyczące gazu łupkowego, ale i energii odnawialnej oraz nuklearnej."

Dodał też, że nie ma uzasadnienia dla przeciągania obecności wojsko polskich w Afganistanie. W 2012 kończy się misja bojowa, a w 2014 polscy żołnierze ostatecznie wycofują się z Afganistanu.


Tomasz Lis, znany lizus USA, usprawiedliwiający tortury (byleby były amerykańskie), uznał, że wypowiedzi te dyskwalifikują Kuźniara.

Całość - http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9676355,Obama_w_Polsce__Kuzniar__W_relacjach_z_USA_czasem.html
ricardopl77 dnia maj 27 2011 21:43:34
Lech Wałęsa nie weźmie udziału w spotkaniu z Obamąsmiley

http://www.tvn24.pl/12690,1704567,0,1,walesienie-pasuje--balcerowicza-tez-nie-bedzie,wiadomosc.html
ricardopl77 dnia maj 28 2011 17:54:04
Przyleciał (i) Odleciał.... smiley

Polecam art. Adama Wielomskiego na konserwatyzm.pl:
http://www.konserwatyzm.pl/artykul/585/obama-jak-brezniew smileysmiley
RomanK dnia maj 29 2011 05:58:11
Przepowiedna sie sprawdza!

Nasradamus w centurii XXIV piszer30;

Gdy wladca zamorski syn Slonca
Osla odor nad Wisla poczuje
Ciola napoic w Niemnie posle
Niedzwiedzia zajacem poszczuje!

Pacholkow platnych z ich wlasnej kiesy
W smiertelne blota wprowadzi
Kosci ich biale, gdyz lud Plowowlosy
Smiertelnym dymem wykadzi....
gjw dnia maj 29 2011 15:18:14
Świetny felieton p. Wielomskiego! Trafiłw samą dziesiątkę. Ja też porwnałem Obamę (rolę jaką odgrywa podczas obecnej podróży w Europie) do Leonida Iljicza, a dlaczego, napisałem wyżej.
Adam Smiech dnia maj 30 2011 14:59:31
"Żaden cywilizowany, suwerenny kraj na świecie nie wyrzuciłby 2 milionów mieszkańców z miasta po to, aby prezydent obcego mocarstwa czuł się bezpiecznie. W żadnym kraju władza nie ma takiej pogardy dla praw i swobód obywateli - tak się dzieje tylko w Warszawie i może w Kabulu. Obama był w gorszej sytuacji niż Breżniew, bo zobaczył Warszawę wyglądającą jak wielki plac więzienny, gdzie jest czysto i pusto. Dla Breżniewa przynajmniej zganiano tłumy - pisze Magdalena Środa w Wirtualnej Polsce".

Coście się Państwo umówili z tym Breżniewemsmiley
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014