Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumWrzesień 16 2019 19:12:52
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 7
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
33
33
Irak
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
P.gjw - Nowy serial "historyczny"
Jednodniówka Narodowa

"Władek Jarociński - oficer Cesarstwa Pruskiego" - każdy, kto usłyszał jak się przedstawia jeden z głównych bohaterów najnowszego niby to historycznego, poświęconego wojnie polsko-bolszewickiej filmu seryjnego TVP, mógłby wybuchnąć śmiechem albo pokiwać z politowaniem głową. Mógłby, gdyby znał przynajmniej pobieżnie prawdziwą historię Polski i Europy. O to jednak niełatwo. Nie znajdzie się jej w naszym kraju ani w podręcznikach szkolnych ani nawet w akademickich. Kłamstwa z okresu PRL-u zmieszały się tam z nowymi, podyktowanymi przez tzw. poprawność polityczną. Jednak nawet z tych zakłamanych podręczników można się dowiedzieć, że nie istniało żadne Cesarstwo Pruskie, a jedynie Królestwo Pruskie (das Königreich von Preussen), stanowiące najważniejszy podmiot Cesarstwa Niemieckiego, będącego federacją królestw, księstw i wolnych miast niemieckich pod berłem cesarza, będącego zarazem królem pruskim. Jego wojska lądowe to była Cesarska Siła Zbrojna (Kaiserliche Wehrmacht), podzielona na korpusy: pruski, saski, bawarski i wirtemberski. Bohater filmu powinien zatem był powiedzieć o sobie: oficer Wehrmachtu, oficer pruski, oficer armii niemieckiej, oficer Cesarskiej Siły Zbrojnej, oficer cesarza Wilhelma itp. tylko nie tak jak powiedział.

Na tym nie koniec poważnych błędów w nazewnictwie. Państwo, którego armią lądową była Robotniczo-Chłopska Armia Czerwona (jak brzmiała jej pełna nazwa) to nie była Rosja, ale Rosja Sowiecka/Radziecka. W okresie rewolucji bolszewickiej, czerwonego terroru i wojny domowej zwano ją zresztą powszechnie zupełnie inaczej, a mianowicie: Bolszewia względnie: Sowdepia. Pojawiające się na początku każdego odcinka napisy o wojnie Polski z Rosją stanowią zatem dezinformację. Jedyna zdolna do walki Armia Rosyjska (taka była jej pełna, urzędowa nazwa) walczyła latem i jesienią 1920 przeciw bolszewikom na Krymie i w Taurydzie (na przedmościu Krymu) pod wodzą swego naczelnego wodza i tymczasowego (do pokonania bolszewików i wolnych wyborów powszechnych) naczelnika państwa – barona generała Piotra Wrangla. To co najwyżej tej, istniejącej rzeczywiście, a nie w pomysłach paru ludzi, armii należało iść na spotkanie, chcąc wyprzedzić ofensywę bolszewicką w kierunku Warszawy przez utorowanie drogi drugiej ofensywie białych na Moskwę. Dezinformacja jest celowa. Treścią filmu jest całkowite przemilczenie tego, kto stał na czele Rady Komisarzy Ludowych czyli rządu Lenina, zwanego wówczas powszechnie rządem Żydów i przypisanie winy za bolszewizm narodowi rosyjskiemu, który jak wynika z tego filmu opiwszy się wódką (przyganiał garnek kociołkowi) stracił rozum, a następnie zaczął wyrzynać swoich i obcych.

Główną postacią ujemną tego filmu jest Aleksander Sriebielnikow – syn poczciwego skądinąd Rosjanina zamieszkałego od dawna na ziemiach polskich, starego wdowca kolejarza, żonatego z Polką. Jako komisarz przy oddziale krasnoarmiejców, a następnie bolszewicki agent na tyłach Wojska Polskiego, wspina się na szczyty podłości i dwulicowości. Po wydelegowaniu go do tzw. zadań specjalnych jako komisarz wojskowy zastępuje go niejaki Lipman i jest to jedyna wzmianka o udziale synów Izraela w pierwszym totalitarnym projekcie czasów najnowszych. Ot, tak przypadkiem i oni się w tym znaleźli... Jest to bujda na resorach. Agentami tego rodzaju byli niemal bez wyjątku (wyjątek potwierdzający regułę stanowili Ormianie i ... Polacy) Judejczycy. Jednak nie. Przeciwnikiem, a właściwie (co też w filmie nie zostało należycie podkreślone, chociaż zobaczymy, nadzieja umiera ostatnia) bezlitosnym wrogiem, nie mniejszym niż później hitlerowcy, była Rosja. Rosja wymyśliła komunizm. Rosja była jego podporą. Marks był Rosjaninem, oczywiście również Lenin, a także Mao Tse Tung... Śmiać się czy płakać?

Chyba jednak to drugie. Mamy jednoznacznie do czynienia z kolejnym (po filmie Czas honoru, a zwłaszcza jego trzeciej serii) kiczem, filmem kostiumowym podającym się za historyczny, który ma nauczyć ludzi leniwych umysłowo, niezdolnych do doszukiwania się prawdy w trudno dostępnych źródłach i opracowaniach, że największym wrogiem Polski była (w domyśle: jest i będzie) Rosja. Tę myśl w sposób najszerzej znany przedstawiał Józef Piłsudski. Nie dziwi przeto, że postać "dziadka" została przedstawiona przez twórców filmu jako genialny wódz bez skazy, mówiący na dodatek czyściutko i bardzo kulturalnie po polsku. Wyprawa kijowska, która od początku była czystym szaleństwem i podręcznikowym wprost przykładem błędu zwykłego dyletanta i głupca (bo takie rzeczy można pojąć nawet na tzw. chłopski rozum), odsłaniającego się na całym froncie na przeciwuderzenie nieprzyjaciela, została przedstawiona jako wielka rzecz. Jedyna jej krytyka polega na słowach, że nie warto było ginąć za Ukrainę. Wina leży jednak wyłącznie po stronie Ukraińców, "bo są głupi. Historia dała im za mało w d..."

Piłsudski, zwracający się do swoich podwładnych przez: wy Polacy, mówiący stale z silnym żmudzkim akcentem i klnący niczym żul spod budki z piwem, był niewątpliwie polskim patriotą. Kochał Polskę gorąco i byłby ją najchętniej zadusił w swoim żelaznym uścisku. Odpowiedzialny za śmierć kilkuset rodaków w czasie walk na ulicach stolicy, które doprowadziły go do dyktatorskiej władzy, nie brzydził się skrytobójstwem, pobiciami przez tzw. nieznanych sprawców, więzieniem bez sądu, biciem aresztowanych, strzelaniem do robotników i fałszowaniem wyborów. Nie był w niczym lepszy od Jaruzelskiego, a nawet gorszy, bo ten drugi w końcu oddał władzę tym, których społeczeństwo samo wybrało (jak i kogo to już inna sprawa). Temu pierwszemu dyktatorowi stawia się pomniki, tego drugiego codziennie się opluwa. Klucz do tej tajemnicy nazywa się rusofobia; przedstawiał ją sobą Piłsudski, był i jest od niej wolny Jaruzelski. Rusofobia służy interesom niepolskim (że tak to delikatnie określę). Rusofobii służy jeśli nie cała Telewizja Polska to w każdym razie jej dział tzw. filmów historycznych. Otrzymujemy za nasze pieniądze wpłacane na jej konto kicze i parodie bez wartości, pełne nieścisłości i przekłamań, na dodatek byle jakie artystycznie.

Otrzymujemy policzek jako naród, którego rozum się obraża i którego pamięć przeszłości, stanowiącą niezwykle ważny składnik tożsamości narodowej się zniekształca, łechcząc przy tym prymitywny szowinizm. Z tej pamięci usuwa się takie postacie jak Witos, Dmowski, a nawet Karol Popiel, Daszyński czy Liebermann. Czyni się krzywdę również tym kilkuset ochotnikom żydowskim, którzy wbrew niemal całemu swemu otoczeniu chwycili za broń, aby odeprzeć okrutnego wroga Polski, którą uznali za swoją ojczyznę. Nie można na takim zakłamanym tle ukazać wartości ich silnej woli, samodzielnego myślenia i nieprzeciętnej odwagi. Dlatego też wbrew rusofobom wskażę na zakończenie na Rosję. Tam telewizja państwowa (prywatne kanały dochodzą drogą satelitarną) wie, że jej zadaniem jest szanowanie własnego kraju, jego moralności i zbiorowej pamięci, a także odkłamywanie, a nie fałszowanie historii i z tego zadania, tak w filmach dokumentalnych jak fabularnych wywiązuje się w sposób godny podziwu, że wspomnę choćby takie seriale historyczne jak Tajny radca czy też Admirał (chcąc poprzestać na tematyce antybolszewickiej). Na koniec pytanie: jak się nazywa opisany przeze mnie wraz ze swymi ideologicznymi korzeniami serial TVP?

Autor: gjw
Komentarze
Adam Smiech dnia marzec 28 2011 17:02:22
Dziękuję Panu gjw za znakomitą recenzję i za przybliżenie Czytelnikom (i mnie samemu) nędzy nowej produkcji TVP.

Oczywiście, ten ahistoryczny potworek nazywa się "1920. Wojna i miłość". Swoją drogą, serial ten dał mi okazję do złamania zasadsmiley Ja, skrajny aposteriorysta, z góry założyłem, że będzie to chłam nasycony prostacką rusofobią i równie prostackim, co bezmyślnym kultem tzw. Pierwszego Marszałka, który sam się mianował, a potem zaakceptował własną decyzję. Jak się okazuje, dzięki Panu gjw, moje założenie było słuszne. Jak dotąd nie obejrzałem ani minuty tego serialu i tak już pozostanie. A obraz to, jak widać, żenujący. Jeżeli oficer "cesarstwa pruskiego" nie wie jakiego państwa był oficerem, to może to jakiś podstawiony agent? Do tego niedouczony - coś jak dywersanci niemieccy w Ardenach mylący brytyjskie petrol z amerykańskim gassmiley

Pamiętajmy też, że prawdopodobnie na 91 rocznicę Bitwy Warszawskiej Jerzy Hoffman wypuści swoje "dzieło" pt. Bitwa Warszawska 1920. Równie niewiele spodziewam się po tym tytule. Piłsudskim będzie Olbrychski. Chyba złamię postanowienie i obejrzę chociaż ten fragment, w którym, kopiując bełkot samego Józia, będzie odtwarzał scenę płodzenia planu bitwy "jak dziewczyna rodząca". Ma już doświadczenie z wbijaniem na palsmiley Skoro może reklamować jakiś papier czy płyn do sedesu, to i bóle porodowe ubierze w artystycznąsmiley kreację.
Adam Smiech dnia marzec 28 2011 17:05:08
CD. To napisałem w innym miejscu (pasuje jak ulał do wzmiankowanego serialu):

"Gloryfikowanie, na emigracji i od dwudziestu lat w tzw. wolnej Polsce, destrukcyjnej, pozbawionej sukcesów opcji politycznej spod znaku Piłsudskiego, prowadzi do zupełnej degrengolady świadomości historycznej. Mało kto już zdaje sobie sprawę, dlaczego odzyskaliśmy niepodległość, dlaczego Dmowskiemu się udało, a rządowi londyńskiemu nie. Nikt tego nie wie, nikt o tym nie dyskutuje. Efekty obserwujemy na co dzień."
Arek dnia marzec 28 2011 18:21:37
Ten serial w swoim przekazie jest żenujący, zresztą gra aktorska głównych aktorów też pozostawia wiele do życzenia. Przekaz dotyczący Rosji w tym filmie jest oczywisty ale nie tylko w tym filmie manipuluje się tematyką na styku Rosja - bolszewizm. Ostatnio widziałem w Grodzisku Mazowieckim obelisk upamiętniający Polaków pomordowanych w Katyniu a na nim widniał napis z którego wynikało że mordu tego dokonali Rosjanie. Kiedy zobaczyłem ten napis to przyszła mi do głowy wtedy scena z rosyjskiego filmu Admirał o którym wspomniał powyżej Pan gjw, w której to scenie bolszewicy wrzucają do wody obciążonych kamieniami żołnierzy i oficerów rosyjskich, którzy postanowili walczyć z bolszewikami. Film ten w wymowny sposób pokazuje że nie było tak jak się próbuje to dziś przedstawić nie wszyscy Rosjanie byli zadowoleni z powodu bolszewickiego przewrotu. Tysiące Rosjan za swoją niechęć i walkę z bolszewią zapłaciło życiem zarówno w momencie przewrotu jak i w kolejnych latach trwania tego systemu w Rosji. Paradoksalnie od pewnego czasu lansuje się tezę wg której to nie Niemcy napadły na Polskę a jedynie hitlerowcy choć Hitler został wybrany przez Niemców w demokratycznych wyborach natomiast na wschodzie mamy sytuację odwrotną to nie hordy bolszewików szły na Warszawę ale Rosjanie, z pośród których wielu walczyło wtedy akurat z tymi bolszewikami właśnie. Ponieważ ludzie coraz mniej myślą więc tak szerzona propaganda przynosi coraz większe efekty.
gjw dnia marzec 28 2011 18:50:18
Wskażę jeszcze na jedną rzecz. Admirał Kołczak, kiedy załamała się jego Armia Syberyjska, porzucił próżność (nadał sam sobie tytuł wielkorządcy Rosji) i zrezygnował z możliwości ukrycia się wśród żołnierzy czechosłowackich, których bolszewicy zgodzili się przepuścić do Władywostoku. Na propozycję złożoną mu w tej sprawie przez czeskiego majora odpowiedział: "Ja i moi żołnierze nie odwracaliśmy się do wroga plecami. Niech tak będzie do końca." W czasie procesu nie poniżył się przed swoimi sędziami, prokuratorami i katami. Zapiski z tego procesu stanowią kapitalne źródło do dziejów białych Rosjan i ich sprzymierzeńców, w tym Polaków. Podsądny, dobrze wiedząc co go czeka, nie stracił ani na chwilę zimnej krwi. Nie kłamał, niczego nie pomijał, licząc na to, że jego słowa dotrą do potomnych i zunawszy, że tylko prawda licuje z powagą śmierci własnej i jego żołnierzy. Porównanie z postawą Piłsudskiego wobec załamania się frontu w 1920 wypada żałośnie dla Komendanta.
Adam Smiech dnia marzec 29 2011 02:24:44
Horyzont myślowy reżysera serialu Macieja Migasa (fragment rozmowy z GW z 14.03.11):

"Próbował pan pokazać tło epoki, z wszystkimi ścierającymi się wizjami Polski i pęknięciami w narodzie, które można zamknąć w zestawieniu: Piłsudski kontra Dmowski?

Nie. To materiał zasługujący na odrębny serial. Uzupełnianie wojny i wątków obyczajowych dylematami politycznymi popsułoby opowieść.

A panu która trumna jest bliższa?

Gdybym musiał się opowiadać po którejś ze stron, to na pewno nie byłbym za Dmowskim. Marsze 11 listopada z okrzykami: "Polska dla Polaków" to nie jest mój patriotyzm."


Ale masakra 400 zabitych i 920 rannych w trzy dni, skrytobójcy oraz nieznani sprawcy i błazeński kult jednostki, to pewnie ten właściwy patriotyzm pana reżysera?
Ale wiecie Państwo, co sobie myślę po zastanowieniu? To tez nie jest jego patriotyzm - on po prostu o tych faktach nie ma prawdopodobnie nawet elementarnego pojęcia.
ricardopl77 dnia marzec 29 2011 13:03:55
A pamiętacie taki serial "Polonia Restituta" w reżyserii Bohdana Poreby? W rolę J.Piłsudskiego wcielił się oczywiście Janusz Zakrzeński a Dmowskiego obsadzał Józef Fryźlewicz.
Adam Smiech dnia marzec 30 2011 13:53:13
Słusznie Pan wspomniał. Oto kilka zdjęć przedstawiających Józefa Fryźlewicza jako Dmowskiego w rzeczonym filmie/serialu. Większe zdjęcia dostępne na stronie "Baza danych filmu polskiego" - www.filmpolski.pl/fp/index.php/141060









Swoją drogą, Dmowski był niezwykle rzadko portretowany w polskim kinie i teatrze. Na chwilę obecną przychodzi mi do głowy jeszcze tylko Henryk Bista, który wcielił się w Dmowskiego w fabularyzowanym dokumencie - "Roman Dmowski" z 1995 r.
kot dnia marzec 30 2011 21:46:38
Rozumienie polskich dziejów jest u nas na niskim poziomie, co znajduje odbicie we wszelkiej twórczości artystycznej. Generalnie promuje się nihilizm, wielokulturowość i zaprzaństwo we wszelkiej postaci. Zdrowy patriotyzm jest raczej na indeksie. Nic dziwnego że że ludzie tracą więż uczuciową z narodem, ulegają złudzeniu jakoby wszytsko w Polsce bylo zle i chore. Jeśli już postają takie w zamyśle patriotyczne filmy to jest on spaczony i poprawny politycznie. Odnosi się wrażenie, że takie produkcje to jakiś wentyl bezpieczeństwa dla pewnych uczuć obecnych narodzie w duchu powstańczo-straceńczym, coraz mniej zrozumiałych wśród młodego pokolenia chowanego na populturze. Dlaczego się nie robi filmów takich jak np. "Braveheart"? Ale o dzielnych Polakach, z jasnym przesłaniem, po których można by odczuć dumę z bycia Polakiem... No i przede wszystkim dobrych artystycznie co wciąż pozostaje marzeniem ściętej głowy wśród zalewu gniotów. Zresztą kino przede wszystkim służy pokrzepieniu serc, dopiero wtedy jest naprawdę dobre.

PS. Ostatni w miarę dobry i w miarę patriotyczny film jaki widziałem to "Jutro idzemy do kina" reż Kwieciński, nieco w stylu retro i tęsknoty za latami 30tymi za II RP. Nie widziałem jednak wielu innych polskich filmów ostatnich kilkunastu lat więc moje zdanie pozostaje ułomne i wybiórcze.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014