Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumMarzec 24 2019 09:37:58
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Skwer Wołyński 1
Skwer Wołyński 1
Skwer Wołyński - 11.07.2013
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Bandytyzm drogą Zachodu
Jednodniówka Narodowa

Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła rezolucję nr 1973 ustanawiającą strefę zakazu lotów nad Libią. Rezolucja ta umożliwia "ochronę ludności cywilnej" poprzez "interwencję wojskową". Za wprowadzeniem rezolucji głosowali członkowie stali RB ONZ: Francja, Wielka Brytania oraz USA, oraz kadencyjni: Bośnia i Hercegowina, Kolumbia, Gabon, Liban, Nigeria, Portugalia, RPA. Wstrzymali się od głosu stali członkowie: Chiny, Rosja, oraz kadencyjni: Brazylia, Niemcy, Indie. W godzinach wieczornych 19 marca b.r. doszło do ataku rakietowego na Libię w wykonaniu tzw. koalicji, składającej się z USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Kanady i Włoch. Rezolucja jest oczywiście najczystszym bandytyzmem. Jeszcze ostrzej należy określić atak rakietowy. Do takiego poziomu doszła dzisiaj suwerenność państwowa na świecie. Obce podmioty podejmują decyzję o losach państwa, które nikogo nie atakuje, opowiadając się po jednej ze stron konfliktu wewnętrznego, stronie wybranej wg własnego widzimisię i w istocie wysoce enigmatycznej. Atakujący, zasłaniając się dowolnie interpretowaną rezolucją, unikają cywilizowanej postawy, jaką byłoby po prostu wypowiedzenie wojny Libii. Jest to krok dalej w stosunku do szeregu podobnych akcji podejmowanych w ciągu ostatnich 20 lat (Jugosławia, Irak, Afganistan), gdyż obecnie nie podaje się nawet powodu uzasadniającego atak. Powodu, naturalnie, o choćby śladowym prawdopodobieństwie. Krok dalej i zły prognostyk na przyszłość dla państw pragnących pielęgnować tradycyjnie rozumianą (i zapisaną w prawie międzynarodowym) suwerenność. Wystarczy "dęty" pretekst i już możni tego świata, mając na usługach Radę Bezpieczeństwa ONZ, robią co chcą, z pełną swobodą interpretując wszelkie okoliczności, oczywiście w kierunku uzasadnienia własnych racji. Mamy tutaj także do czynienia z potężną dawką hipokryzji. Kadafi to teraz tyran, dyktator, przywódca reżimu, a dopiero co ci sami przywódcy, dziś tak zatroskani, ściskali się z nim przy okazji różnych spotkań oficjalnych. Jednocześnie, utrzymują kontakty z szeregiem innych dyktatorów, ale na razie są oni im potrzebni, więc cieszą się glejtem praworządności od "demokratycznych" władców świata. Warto również zwrócić uwagę na aspekt lokalny ataku krajów Zachodu na Libię. Oto, mamy do czynienia z wyjątkową aktywnością Francji, która prawdopodobnie chce uzyskać neokolonialny przyczółek na swoim tradycyjnym obszarze działań (Afryka Północna), a przy okazji uprzedzić Włochy, sparaliżowane ostatnio (kto wie, czy nie celowo właśnie teraz) niby-aferą Berlusconiego. Polska, jak do tej pory, zachowuje rozsądek. To najważniejsze i kwestia ustalenia przyczyn tego rozsądku (pytanie o zewnętrzną inspirację) schodzi na dalszy plan. 18 marca premier Tusk powiedział (za PAP i gazeta.pl):

"Jestem przekonany, że Polska powinna prezentować w tej sprawie zdrowy rozsądek i powściągliwość. W sytuacji, kiedy niezbędna będzie potrzeba humanitarnej i solidarnej akcji ogólnoeuropejskiej w przypadku ludności cywilnej, będziemy rozważać ewentualne nasze uczestnictwo, w ramach polskich możliwości - mówił premier dziennikarzom w Sejmie.
(...) Podkreślił, że "jeśli chodzi o konflikt zbrojny i ewentualność interwencji, to Polska pozycja będzie jednoznaczna - powściągliwość i spokojne reagowanie w tej sytuacji".
(...) Zapewnił, że Polska "będzie zawsze sojusznikiem bardzo wiernym i obliczalnym, na którego będzie można liczyć". - W sytuacji, z którą mamy do czynienia w Libii, na pewno nie ma mowy o zagrożeniu polskich interesów czy polskiego bezpieczeństwa, ani ogólnie rzecz biorąc natowskiego. Dlatego rozumiejąc zaangażowanie i emocje niektórych przywódców europejskich, my nie podzielamy tych emocji, tego punktu widzenia, który skłania niektórych do szybkich, drastycznych kroków - powiedział premier. (...)"


Następnie premier odwołał wizytę w Londynie, a 19 marca na szczycie w Paryżu stwierdził:

"Potwierdziłem na szczycie, że Polska jest gotowa uczestniczyć w pomocy humanitarnej dla Libii, ale nie będzie uczestniczyć w żadnej akcji militarnej w tym kraju"

Należy wyrazić nadzieję, że Donald Tusk wykaże się w tej sprawie konsekwencją.

Komentarze
ricardopl77 dnia marzec 20 2011 17:01:36
Świetny artykuł nic dodać nic ująć. Rozpropagowałem na FB i NK.
ricardopl77 dnia marzec 20 2011 17:48:36
Premier Donald Tusk podjął słuszną decyzję zapowiadając, że Polscy żołnierze nie wezmą udziału w interwencji koalicji państw zachodnich w Libii - zgodnie oświadczyli rozmówcy Bogdana Rymanowskiego w "Kawie na ławę" TVN24. - Dobrze, że nie uczestniczymy w tej akcji militarnie, bo też trzeba przyznać, że nie mamy jak - skonstatował Marek Migalski.
Zdaniem europosła PJN dobrze, że "respektujemy uchwałę Rady Bezpieczeństwa ONZ i, że wszystko odbywa się w ramach prawa międzynarodowego". Dodał jednak, że Donald Tusk nie miał innego wyjścia, jak zaproponować jedynie pomoc humanitarną.
- Trzeba przyznać, że nie mamy jak (pomóc militarnie-red.). Decyzja Donalda Tuska jest w dużej mierze decyzją słuszną dlatego, że nie ma żadnych innych narzędzi do tego - ocenił Migalski. Według politologa sytuacja w Libii wskazuje też na to, że być może jest to "czwarta fala demokratyzacji". - Widzimy w świecie arabskim pewne dążenia do tego żeby upodmiotowić się narodowo. Powinniśmy pomagać tym narodom, by żyli w takich warunkach, jak my - stwierdził Migalski.

Decyzję premiera o niezaangażowaniu militarnym pochwalił też Eugeniusz Kłopotek (PSL). - Stać nas na to, żeby wysłać do Libii 2-3 eskadry, ale dobrze się stało, że nie bierzemy udziału w tej akcji - powiedział poseł. Jednak jego zdaniem interwencja nie jest przykładem wspaniałomyślnej pomocy, a głównie dbaniem o własne interesy. - Ile jest krajów na świecie, gdzie prawa człowieka są łamane, a nie dochodzi tam do interwencji? - pytał retorycznie Kłopotek.

Na te słowa oburzył się Stefan Niesiołowski (PO). - To fałszywa teza. To znaczy, że jak nie można złapać wszystkich złodziei, to nie można dogonić jednego? Kaddafi od 40 lat morduje swój naród. To jest powstanie przeciw tyranowi - oświadczył polityk.
Tadeusz Cymański zwrócił natomiast uwagę, że "takie konflikty trudno się rozwiązuje" i raczej nie uda się przeprowadzić skutecznego obalenia Muammara Kaddafiego bez wkroczenia wojsk lądowych. - Można zniszczyć infrastrukturę, czołgi, natomiast tam są przecież jego (Kaddafiego - red.) najemnicy i myślę, że to będzie bardzo poważny problem - ocenił polityk PiS.

Spokojniejszy o interwencję jest Ryszard Kalisz (SLD). - Znając sposób przygotowywania się państw koalicji do akcji można powiedzieć, że ta operacja nie była wprawdzie długo przygotowywana, ale na pewno od tygodnia były tam (w Libii - red.) już grupy, nawet uśpionych agentów, które wskazywały cele do ostrzału - ocenił polityk. Zgodził się z Markiem Migalskim, że rewolucja jest objawem czwartej fali demokratyzacji, a premier Tusk postąpił dobrze przyłączając się do koalicji. - Dobrze się stało, że Tusk nas posłuchał o obecności polskich wojsk w Afganistanie i tym razem nie wysłał żołnierzy - powiedział Kalisz.

Migalski w rozmowie zwrócił też uwagę na to, że należy pamiętać o tym, że libijska telewizja już przedstawia działania jako atak "wrogich krzyżowców" i trzeba zrobić wszystko, by faktycznie interwencja się w coś takiego nie przemieniła. Ocenił też, że zdystansowanie się w tej sprawie Chin i Rosji świadczy o tym, że te kraje boją się, że "kolejne obalanie rządów autorytarnych może dotyczyć także ich".
Politycy przyznali wspólnie jednak, że nie można porównywać sytuacji Libii do np. Afganistanu, ponieważ w tym przypadku koalicja państw zachodnich ma mandat Ligi Arabskiej.
- Powinniśmy życzyć sobie, żeby to (interwencja w Libii - red.) się skończyło jak najszybciej, bo to może przykryć inne bardzo ważne tematy. Nie ma jednak co biadolić, róbmy swoje - powiedział Cymański odpowiadając na pytanie, czy wojna w Libii wpłynie na nasze przewodnictwo Unii Europejskiej, a zaczyna się 1 czerwca.
Migalski dodał z kolei, że tak, jak prezydent Francji dba o "swoje narodowe interesy" i zabiegał o rozpoczęcie interwencji, tak Polska powinna pamiętać i nie zaniedbywać swoich interesów w Europie Wschodniej.

za: http://www.tvn24.pl/-1,1696443,0,1,politycy-od-prawa-do-lewa-tusk-zrobil-dobrze,wiadomosc.html
ricardopl77 dnia marzec 20 2011 18:31:13
Bóg jest ponad podstępy napastników,

I Bóg jest najlepszym wybawcą z opresji,

Bóg jest ponad podstępy napastników,

I Bóg jest najlepszym wybawcą z opresji,

Z pewnością i z bronią powinienem obronić

Mój naród, prawda jasno świeci w moim ręku;

Powiedz to ze mną, powiedz to ze mną:

Bóg jest wielki, Bóg jest wielki, Bóg jest wielki,

Bóg jest większy nad podstępy napastników!

Obecny świecie, patrz i słuchaj: z bronią i obroną

A jeśli zginę wezmę go ze sobą.

Powiedz to ze mną, powiedz to ze mną:

Bóg jest wielki, Bóg jest wielki, Bóg jest wielki,

Bóg jest większy nad podstępy napastników!


Hymn Państwowy Libii
gjw dnia marzec 20 2011 23:33:07
Owszem, ale każdy medal ma dwie strony. Alternatywą było zduszenie powstania i ludobójstwo, choć zapewne wielu ludziom udałoby się uciec do Egiptu. Od chwili spalenia piwerszego czołgu pod Benghaziz powietrza Zachód wziął na siebie odpowiedzialność za dalszy bieg wydarzeń po drugiej stronie Mora Śródziemnego. Wobec sytuacji na Lampdusie, tego początku wędrówki ludów, na pozór przynajmniej innego wyjścia już nie było. Jak się z tego wywiąże, zobaczymy. Osobiście po doświadczeniach Iraku i Afganistanu, w obliczu nie ustającego kryzysu gospodarczego, ludnościowego, moralnego i politycznego samego Zachodu jestem pełen najgorszych przeczuć.

Nie ma żadnego porównania z sytuacją z okresu planu Marshalla. Wtedy obok tępych zbrodniarzy, jak wódz Bomber Command Harris czy Truman byli tam jeszcze wybitni mężowie stanu, zręczni administratorzy, genialni organizatorzy i zdrowa gospodarka. Z tych atutów zostało już niewiele.
Adam Smiech dnia marzec 21 2011 09:53:39
Niestety, nie mogę zgodzić się tym razem do końca z Panem gjw. Dane jakie posiadamy na temat domniemanego powstania są wysoce niewystarczające do formułowania wniosków. Ja np. odnoszę wrażenie, że wiedzę o walce czerpiemy jednak przede wszystkim z mediów, które mają interes w negatywnym przedstawianiu osoby Kadafiego. Żeby było jasne - Kadafi nie jest moim faworytem, jest typowym przywódcą postkolonialnym z czasów, w których jego władza się narodziła, czyli z lat 60-tych XX w. Taka egzotyka. Nie on jeden. Czy jest tam zagrożenie ludobójstwem? Tego nie wiemy. Zresztą pojawiają się zasadnicze pytania:

- wedle jakich kryteriów mamy określać, czy dana sytuacja jest już ludobójstwem, bądź nim grozi

- gdzie przebiega granica pomiędzy prawem władz państwa uznawanego (i uznawanych) na arenie międzynarodowej do zaprowadzania porządku na własnym terytorium, w tym do likwidowania powstań, guerilli itp. a sytuacją, w której tzw. społeczność międzynarodowa może się wtrącić, w istocie podważając w ten sposób suwerenność tego państwa i w zasadzie również automatycznie cofając uznanie?

- kto ma prawo o tym decydować i wedle jakich kryteriów?

Musimy pamiętać, ze nie można przykładać do stosunków libijskich, czy szerzej, arabskich, miary świata zachodniego. Co nie uchodzi na zachodzie, uchodzi w świecie arabskich. Na tym polega różnorodność świata i tej różnorodności, przeciwko doktrynerom zamordystom, którzy chcieliby na chama wtłoczyć ludzkość w nieludzkie, wymyślone przez siebie ramy, należy bronić. Co więcej, to nie tylko obrona różnorodności, rozmaitych tradycji historycznych, ale, jak wskazuję w newsie, również, bardzo ważny także w naszym kręgu kulturowym, problem suwerenności państwowej, ściślej, jej podważania, którego proces obserwujemy od dwudziestu lat, od czasu pierwszej wojny w Jugosławii. Uważam to za podstawową kwestię w dyskursie nad problemem Libii. Proszę zwrócić uwagę na przekaz medialny np.w polskiej telewizji. Zdeptanie suwerenności państwowej Libii (podobnie jak wcześniej Jugosławii, Serbii, Iraku i Afganistanu) jest przedstawiane jako coś nie tylko dopuszczalnego, ale wręcz rzecz oczywistą. W ten sposób kształtuje się odbiorcę, pokazując, że suwerenność jest już dzisiaj atrybutem ulotnym i zależącym nie od powszechnie obowiązujących zasad, ale od humoru dowolnie zawiązywanych koalicji.

A o co chodzi w tym konflikcie? Moim zdaniem o ropę (powód mniejszościowy) oraz o doprowadzenie do stanu chaosu kolejnego państwa arabskiego po Iraku i Afganistanie (powód większościowy). Francja realizuje wspomniany interes neokolonialny, na co Włochy po chwilowym paraliżu reagują teraz nadgorliwością. Jeśli prawdą jest, że fundamentaliści islamscy znajdują się po stronie przeciwników Kadafiego, oznaczałoby to, że pełnią rolę pożytecznych idiotów wobec Zachodu.
Adam Smiech dnia marzec 21 2011 10:25:23
A tu mamy wystąpienie p.Fotygi, tego dramatycznego nieporozumienia na fotelu ministra spraw zagranicznych Rzeczypospolitej (za stroną wpolityce.pl):

"Chwila cierpliwości i motywy postępowania Donalda Tuska w polityce zagranicznej otwierają się jak talia kart w pasjansie. Takie rosyjskie klimaty, jak w "Opowieściach Hoffmanna". No, czyje to, czyje, Panie Donku? Ma Pan prawdziwy kłopot, bo teraz narracją będą quizy z literatury pięknej i z ortografii. Szrek odchodzi do lamusa.

Ale do rzeczy! Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła rezolucje 1973 dającą międzynarodowej społeczności mandat do akcji zbrojnej w obronie ludności cywilnej w Libii, w bestialski sposób atakowanej przez reżim Kadafiego. Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński wypowiedział się w tej sprawie publicznie mówiąc, że społeczność międzynarodowa jest zobowiązana do zdecydowanego działania. Musimy uniknąć zwielokrotnionego zagrożenia powtórzeniem Srebrenicy. Społeczność międzynarodowa jest jednak podzielona. Od głosu wstrzymały się kraje BRIC; Brazylia, Rosja,Indie i Chiny, a także ważny spośród niestałych członków Rady - Niemcy. Dzisiaj MSZ Federacji Rosyjskiej wydało oświadczenie w którym wyraża ubolewanie z powodu działań podjętych przez Zachód wobec Libii.

Piątkowe serwisy prasowe podały informację o odwołaniu wizyty premiera Tuska w Londynie. Bo namowy premiera Camerona do pozostania w świecie wartości świata zachodniego mogły być dla naszego pieszczocha krępujące... Wydaje się, że podjął już decyzję, w jakim kierunku prowadzi Polskę. Powiedział to z wielką swobodą przed wylotem do Paryża, gdzie podjęto, a w zasadzie zakomunikowano ostateczne decyzje. Po paryskiej naradzie też się wypowiedział; krótko, treściwie, jak prawdziwy przywódca - "Interwencja zbrojna, bez Polski".

Brawo! Przypomnijmy ten związek logiczny: zachowanie wybranych członków Rady Bezpieczeństwa, oświadczenie rosyjskiego MSZ, stanowisko Polski i wypowiedzi jej premiera."


No, i wszystko jasne, naturalnie bez krzty zaskoczenia. Żenujący tekst, żenująca nowomowa (społeczność międzynarodowa, wartości świata zachodniego, brrr!). A przekaz polityczny? Z wazeliną czy bez, byle wchodzić w ... Anglosasom! No, i Rosja...

A wszystko wg zasady doskonale sportretowanej przez Jędrzeja G. (Europa w niewoli, II cz. wspomnień z oflagów): "Być zwolennikiem Dmowskiego, to dla tych ludzi [piłsudczyków - przyp. AŚ] partyjnictwo, ale być zwolennikiem Piłsudskiego, partyjnictwem już nie jest. Rzucać na Dmowskiego najbardziej niepohamowane zniewagi i najbardziej gołosłowne, na niczym nie oparte oskarżenia, to jest rzecz zupełnie na miejscu, ale występować wobec Piłsudskiego z rzeczową krytyką, opartą na bezspornych i udowodnionych faktach, to jest akt karygodnego braku szacunku."

Podstawmy pod Dmowskiego i Piłsudskiego Rosję, USA, politykę romantyczno-rusofobiczną i politykę realną itp., itd., i będziemy mieli jak na dłoni mentalność p. Fotygi, Kaczyńskiego, PiS i całego środowiska wokół nich.

Jak napisałem w newsie, jest mi obojętne z jakich powodów Donald Tusk zachował się prawidłowo. Jednak, jeżeli uczynił to z uwagi na zachowanie wspomnianych przez p. Fotygę podmiotów, to tym bardziej dobrze o nim świadczy i budzi nadzieję, że układ, o którym tu tyle dyskutujemy, będzie priorytetem w polityce tego rządu.

Na koniec - panie Kaczyński - Srebrenica to jeden z przykładów dętych powodów sfabrykowanych, by uzasadnić niszczenie Serbii. Polecam doskonałą książkę prof. Marka Waldenberga - Rozbicie Jugosławii. To, że obecne władze Serbii, pragnące za wszelką cenę oddać się UE, się do tego przyznały, o niczym nie świadczy, poza tym, że świadczy o tych władzach. One, dla osiągnięcia celu, przyznają się do czegokolwiek.
gjw dnia marzec 21 2011 16:06:14
Drogi panie Adamie, cały czas Pańskie rozważania obracają się w sferze pojęć oderwanych. Co to znaczy suwerenność? Już od średniowiecza, kiedy zaczęło się kształtować to pojęcie, dobrze wiadomo, że ma zastosowanie tylko tam, gdzie posiadający ją suzeren jest w stanie ją obronić. Państwa arabskie w latach 50-tych i 60-tych, a ostatecznie w okresie 1972-76 uzyskały ją w wyniku splotu kilku czynników, od dekolonizacji przez konieczność utopienia w drogiej ropie dolarów wydrukowanych bez umiaru po amerykańską porażkę w Indochinach. Jak ją wykorzystały? Gdyby wykorzystały ją prawidłowo, byłyby dziś w stanie się obronić. Mocarstwa zachodnie atakują upatrzone ofiary z powietrza czysto rutynowo, wg schematu zastosowanego już w 1986, przeciw Libii właśnie. Historia nie jest matką miłosierną. Kto nie chce albo nie umie walczyć i zwyciężać, musi zginąć.

Kadafi miał ponad czterdzieści lat na dokonanie kilku rzeczy naprawdę niezbędnych: wytworzenie jednolitego społeczeństwa (zamiast tego arabizował podobnie jak Bismarck germanizował), stopniowe przyzwyczajenie zwykłych ludzi do zarządzania swoimi sprawami i brania za to odpowiedzialności (robił to tylko w teorii), zespolenie, uzbrojenie i wyszkolenie sił zbrojnych tak, aby stanowiły poważną siłę odstraszającą; wychowanie młodzieży w duchu ofiarności i służby; reformę islamu zmierzającą do przystosowania go do wymogów światowej konkurencji i walki o przetrwanie itp. Co zrobił? Bawił się władzą niczym cesarz Gajusz zwany Kaligulą. Teraz musi za to wszystko zapłacić.

Zgadzam się co do tego, że frazesy w rodzaju: zachodnia wspólnota wartości to tylko frazesy. Miałyby jakieś pokrycie, gdyby stały za nimi zasady powstałe w sposób naturalny, związane z europejską tradycją, od miłosierdzia chrześcijańskiego po rzeczywiście wolną konkurencję. Zachód poszedł na lep obcych cywilizacji z jednej strony, a z drugiej uległ pokusom zamętu cywilizacyjnego - swawoli pomylonej z wolnością. Za to też będzie musiał zapłacić. Jego obecna przewaga wojskowa nie będzie trwała bez końca. Narody cywilizacji chińskiej szybko się uczą i zręcznie kopiują, a ich mrówcza pracowitość oraz ogromna masa ludności czyni z nich potęgę.

W tej próbie sił człowiek samodzielnie myślący może mieć trudności z kibicowaniem którejkolwiek ze stron. Nasz kraj nie ma bezpośredniego interesu w popieraniu ani jednej ani drugiej. Kadafi nie zasłużył na współczucie. Państwa zachodnie nie potrafią nic prócz zepchnięcia zajętych przez ich wojska krajów w zamęt. Nie ma żadnej misji cywilizacyjnej, a tylko ideologiczna prokrustowość. Kolej na Algierię. Zobaczymy, czy i jak ktoś zdoła pomóc Buteflice. Znowu powstanie podobny dylemat. Czy człowiek, który za młodu mordował dzieci, kroił po kawałku złapanych żywcem nieprzyjaciół, zasługuje na współczucie?

Spójrzmy na rzeczywistość. Przestańmy wypowiadać pobożne życzenia i bierzmy się wreszcie do systematycznej pracy, wspomagając sią wzajemnie, z gorącym sercem, ale chłodną głową. Chcemy być elitą naszego kraju? Chcemy coś przeciwstawić temu, co uważamy za niewłaściwe? Chcemy wykazać wyższość cywilizacji łacińskiej? Dajmy przykład od siebie! Wielka Polska czeka!
gjw dnia marzec 21 2011 16:27:14
No i jeszcze jedna sprawa, którą staranie pomija Pan w swoich rozważaniach, a do której wypadałoby się odnieść, jeśli stosować zasadę sądzenia polityki według moralności. Dokładnie od chwili gdy dokonano zagarnięcia mienia zachodnich i japońskich towarzystw naftowych (1970-76) bez odszkodowania albo za symboliczną odpłatnością (to drugie w rzadkich wypadkach) i przestano dzielić się z zyskami z tymi, którzy tam odkryli ropę i nadali jej wartość, użyto związanych z tym ogromnych dochodów do finansowania międzynarodowego terroryzmu. To nie ludzie Zachodu przyjeżdżali do krajów arabskich, aby podkładać tam bomby, brać i mordować zakładników itd. Robili to Arabowie i inni muzułmanie w krajach zachodnich. To zło musiało w końcu wrócić do nich z powrotem. Jeśli przy okazji tracą kontrolę nad własnymi rezerwami naturalnymi, to zasłużyli również na to. Nie będę nad nimi płakał.

Swoją gorycz, żal i zimną furię, która z nich się bierze, pozostawię dla polskich górników, stoczniowców, cukrowników i rolników. Współczucie ograniczę do bratniego narodu serbskiego, nie zapominając jednak całkowicie również o innych niewinnych ofiarach wojny domowej na Bałkanach. Szacunek zachowam dla Japończyków, cierpiących z powodu ataku ślepego żywiołu i rozwiązań technicznych narzuconych im przez Amerykanów.
Adam Smiech dnia marzec 21 2011 17:03:21
Szkoda, że nie zauważył Pan, że mnie Libia jako taka (a tym bardziej Kadafi) interesuje jak najmniej. Interesuje mnie (kolejny) przypadek państwa (wszystko jedno jakiego), którego suwerenność narusza się jeszcze dowolniej niż suwerenność innych, wymienionych wcześniej państw w ostatnim 20-leciu.
To nie ja wymyśliłem i nie ja jestem entuzjastą (przynajmniej części) praw leżących u podstawy ONZ, NATO, czy UE. Są to wszystko górnolotnie brzmiące prawa o poszanowaniu wartości, suwerenności, odmienności itd. Jeżeli krytykuję i wytykam Zachodowi hipokryzję, to dlatego, że to sam Zachód te prawa ustanowił. Wiem, że w polityce liczy się siła podpierająca się w mniejszym lub większym stopniu legalizmem. Dlatego z niepokojem obserwuję sytuację, w której coraz mniej potrzeba uzasadnienia, by podważać suwerenność, a coraz wyraźniej wystarczy tylko siła i aparat propagandowy. Ani nie bronię Kadafiego, który jest kacykiem jak wielu innych na świecie, z wieloma ofiarami na sumieniu, ani nie uważam go za kogoś osobiście wartego obrony. Stąd uznaję stanowisko Tuska za bardzo dobre i słuszne. Nie nawołuję nigdzie nie tylko do obrony Libii, ale i do współczucia Kadafiemu. Natomiast nie mogę sobie odmówić wyrażenia własnego zdania na temat tego, co robi Zachód oraz bronię i wzywam do obrony - tak, właśnie abstrakcyjnego - pojęcia suwerenności. Skoro już świat staje się globalna wioską, to lepiej, żeby jakieś podstawowe zasady nim rządziły, i jeśli się takowe ustanowi, należy dążyć do ich przestrzegania albo wręcz je przestrzegać. Tego uczy rzymska tradycja prawna, co przecież nie oznacza, że Rzymianie byli w tej kwestii aniołkami, ale trzeba mieć wzorzec abstrakcyjny, do którego należy dążyć, a nie pogrążać się w kołobłędzie aetycznym.
Wyczytał Pan zdecydowanie za dużo z mojej wypowiedzi, a wynika to, i tu moje przypuszczenie, ze znanej niechęci Pana do świata Islamu, której ja nie podzielam.
Gdzież to wypowiadam te pobożne życzenia? Na miłość Boską, gdzie Pan to wyczytał?
Słuszne są Pańskie uwagi o terroryzmie, ale jeżeli Zachód odpowiada w sposób godny mafijnych rzezimieszków, to Pan wybaczy - jakoś ten terroryzm blednie.
I niczego nie pomijam - powtarzam, nie bronię konkretnego reżimu, w konkretnym państwie, zaś historia Libii ma dla mnie w tej sytuacji znaczenie drugorzędne. Potępiam państwa, mające pełne gęby wartości, a niszczące inne państwo, z którym nie są w stanie wojny. Jest to bandytyzm, nawet jeśli jest skierowany przeciwko innym bandytom.
Rzeczywistość biegnie jednym torem, rozważania teoretyczne drugim. Dlatego w polityce realnej, codziennej, pochwalam zachowanie Tuska, zaś w dyskursie teoretycznym muszę potępić, jako komentator rzeczywistości, działania poważnej części Zachodu. Cieszę się, że stanowisko to podziela Rosja, która w aspekcie realnym, nie widząc powodu, aby szarpać się w obronie Libii, wstrzymuje się od głosu, ale w aspekcie teoretycznym wypowiada się jednoznacznie negatywnie o interwencji (niżej zamieszczam informację o wypowiedziach Putina i mediów rosyjskich na ten temat). Tyle.
Adam Smiech dnia marzec 21 2011 17:50:59
Putin o interwencji w Libii - http://wiadomosci.onet.pl/swiat/mocne-slowa-putina-w-sprawie-interwencji-w-libii,1,4216770,wiadomosc.html.

"Premier Rosji Władimir Putin oświadczył w poniedziałek, że rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ dotycząca Libii przypomina "średniowieczne wezwania do wypraw krzyżowych". Putin określił też międzynarodową operację wojskową w Libii jako "wtargnięcie z zewnątrz".

Szef rządu Rosji mówił o tym podczas wizyty w Wotkińsku, w Republice Udmurckiej. Ta położona 1200 km na wschód od Moskwy miejscowość jest ważnym ośrodkiem przemysłu zbrojeniowego.

- Rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ, bez wątpienia, jest niepełnowartościowa, ułomna. Zezwala na wtargnięcie do suwerennego kraju. Przypomina to średniowieczne wezwania do wypraw krzyżowych - oznajmił Putin.

W ocenie rosyjskiego premiera, "reżim libijski pod żadnym względem nie spełnia kryteriów demokratycznego państwa, co jednak nie oznacza, że ktoś z zewnątrz może ingerować w wewnątrzpolityczny, nawet zbrojny konflikt, biorąc w obronę jedną ze stron".

Putin określił międzynarodową operację wojskową w Libii jako "wtargnięcie z zewnątrz". "Niepokoi łatwość, z jaką podjęta została decyzja o użyciu siły. W polityce USA staje się to stałą tendencją" - oznajmił.

Szef rządu Rosji przypomniał o bombardowaniu Jugosławii podczas prezydentury Billa Clintona, a także o operacjach militarnych w Iraku i Afganistanie za prezydentury George'a W.Busha. - Teraz przyszedł czas na Libię. Pod pretekstem obrony ludności cywilnej - zauważył.

Według Putina, "obecne wydarzenia w Libii dowodzą, że Rosja postępuje słusznie, umacniając swoją zdolność bojową"."


Co ciekawe, zdaniem Miedwiediewa, Putin posunął się swoich ocenach za daleko - http://wiadomosci.onet.pl/swiat/miedwiediew-zrugal-putina-takie-slowa-sa-niedopusz,1,4217111,wiadomosc.html
Adam Smiech dnia marzec 21 2011 17:55:46
Serbscy politolodzy o sytuacji w Libii - http://polish.ruvr.ru/2011/03/20/47705182.html

"Kto jak kto, ale obywatele Serbii znają cenę precyzyjności natowskich pilotów. I raczej już nigdy nie zapomną o tym, jak pechowe asy zburzyły most kolejowy wraz z jadącym przez niego pociągiem pasażerskim albo też zbombardowały chińską ambasadę w Belgradzie. Tak więc Serbowie, którzy na własnej skórze odczuli wszystkie "atrakcje" demokracji po natowsku, bardziej niż inni Europejczycy mają prawo oceniać sytuację w Libii. Oto opinia politologa Dżordże Wukadinowicza:

"Uważam, że Unia Europejska podjęła nieco pochopne działania przeciwko Libii i wmieszała się w konflikt, którego nie będzie w stanie kontrolować i którego wynik nikt nie potrafi przepowiedzieć. Przypomina mi to sytuację w Kosowie w 1999 roku, gdyż Rada Bezpieczeństwa ONZ podjęła decyzję bez wystarczających konsultacji i przemyślenia skutków, pod naciskiem jednej ze stron".

Te skutki mogą się okazać bardzo ciężkie zarówno pod względem politycznym, jak też gospodarczym. Miraż wspólnej polityki europejskiej może zniknąć, jeśli już nie zniknął podczas głosowania Rady Bezpieczeństwa ONZ, gdy Niemcy wstrzymały się od głosu.

Była to opinia serbskiego politologa Dżordże Wukadinowicza. Jego przekonania współbrzmią z opinią innego wpływowego specjalisty w dziedzinie politologii, Gostemira Popowicza:

"Na podstawie jednostronnej decyzji Ameryki siły powietrzne NATO zaczęły atakować Libię z powietrza. Ich usprawiedliwienia wydają mi się dziwne. Nazywają Kaddafiego agresorem w Libii, chociaż nie ma to nic wspólnego z prawdą. Tymczasem wydarzyło się to, co się wydarzyło. Naloty powietrzne nasilają się, pozostaje nam tylko czekać na ich eskalację. W każdym bądź razie ofiarami tej agresji padną libijscy cywile i kwitnący do ostatniego czasu kraj. Zrujnowanie Libii jest skutkiem naruszenia wszystkich zatwierdzonych dotychczas konwencji i nie ma żadnego usprawiedliwienia. Tak więc, należy położyć kres tym działaniom zbrojnym. A najlepiej by było pociągnąć do odpowiedzialności karnej wszystkich ich inspiratorów. Cały region europejsko-śródziemnomorski, czyli północna część Afryki i Południowej Europy jest zagrożona".
Jeśli przeprowadzimy paralele z 1999 rokiem w Jugosławii, to nasuwa się wniosek, iż w Libii powtarza się podobna sytuacja: Stany Zjednoczone palą się, aby destabilizować sytuację w kraju, a może nawet oderwać pewną część Libii od samej Libii. Tak więc, zbieżności jest pod dostatkiem. Najważniejsze jest to, że w każdym przypadku główną postacią są Stany Zjednoczone, dla których korzystne jest sianie zamieszek w różnych punktach świata. Tym razem - w regionie śródziemnomorskim. W ten sposób sytuację ocenia politolog Gostemir Popowicz."
gjw dnia marzec 21 2011 22:30:09
Niestety analiza serbskiego politologa trafia w dziesiątkę. Jako człowiek również i ja ubolewam nad każdym istnieniem ludzkim, które zostało gwałtownie przerwane przez wojnę, a zwłaszcza gdy byli to zwykli ludzie, którzy nie mieli wpływu na czynniki prowadzące do wojny. Niestety na wojnę jest od początku tylko jedyne skuteczne lekarstwo; uzbrój się i wyćwicz tak, aby napaść na ciebie lub tych, którzy powierzyli się twojej obronie, była niewykonalna albo przynajmniej spowodowała całkowitą klęskę agresora. Pojęcia w rodzaju globalna wioska czy też trzecia fala, moim zdaniem co najmniej przereklamowane, nic tu nie zmienią. Dlaczego "misjonarze" od tzw. misji nie odbierają siłą Chinom Tybetu? Odpowiedź jest dla wszystkich jasna.

Z politycznego punktu widzenia nie niepokoją mnie tak bardzo chętki tych i owych na podboje neokolonialne czy też giętki palec amerykańskiego kowboja na spuście globalnego rewolweru. Niepokoi mnie brak realistycznego, przemyślanego, wytrwale wprowadzanego w życie planu zaprowadzenia porządku na świecie, a następnie dopilnowania jego przestrzegania. Tak jest, starożytny Rzym powinien być pod tym względem wzorem. Rzymianie popełniali czyny stanowiące dotkliwą odpowiedź na bezwględność ich przeciwników, ale kiedy zdobyli przewagę, nie ścinali głów tym, których rzucili na kolana. Zapewniali im bezpieczeństwo, a dość szybko również bardziej niż znośne warunki życia, zaś szczerze wspomagającym rzymskie imperium równe prawa. Chyba, że chodziło o arcywroga, którego należało zniszczyć raz na zawsze (Kartagina, Jerozolima), aby zapewnić spokój. Podobnie postępowali Brytyjczycy w czasach swojej wielkości. Zachód miota się między popłuczynami ideologii masońskiej (abstrakcyjne pojęcie jednej i niepodzielnej ludzkości) a dążeniem wyłącznie do własnej korzyści i brakiem uznania prawa innych ludzi do odmienności.

To nie może się dobrze skończyć, ale martwmy się o siebie. Myślę, że na tej stronie wykonujemy w tych wszystkich rozważaniach zasadniczych oraz całkiem praktycznych, walcząc z mitami oraz fałszywą historią jako mistrzynią fałszywej polityki, już wiele dobrego. Jestem dziwnie spokojny, że będzie tego jeszcze więcej. Zaś różnice zdań są konieczne do wypracowania w końcu wspólnego stanowiska wobec spraw najważniejszych, aby pobudzać do myślenia, większego wysiłku i skutecznego współdziałania. Zatem - podejmuję większy wysiłek na wybranych innych odcinkach. Moim czytelnikom i rozmówcom na kilka najbliższych dni powiadam: bywajcie zdrowi i szukajcie dobrej rady. Niech Bóg dopomoże.
Adam Smiech dnia marzec 22 2011 09:20:51
Myślę, że na tej stronie wykonujemy w tych wszystkich rozważaniach zasadniczych oraz całkiem praktycznych, walcząc z mitami oraz fałszywą historią jako mistrzynią fałszywej polityki, już wiele dobrego. Jestem dziwnie spokojny, że będzie tego jeszcze więcej. Zaś różnice zdań są konieczne do wypracowania w końcu wspólnego stanowiska wobec spraw najważniejszych, aby pobudzać do myślenia, większego wysiłku i skutecznego współdziałania.
Całkowicie się z Panem zgadzam.
Adam Smiech dnia marzec 22 2011 09:24:42
A teraz mały żarcik. W newsie napisałem:
Obce podmioty podejmują decyzję o losach państwa, które nikogo nie atakuje, opowiadając się po jednej ze stron konfliktu wewnętrznego

Tymczasem premier Putin powiedział dzień później:
reżim libijski pod żadnym względem nie spełnia kryteriów demokratycznego państwa, co jednak nie oznacza, że ktoś z zewnątrz może ingerować w wewnątrzpolityczny, nawet zbrojny konflikt, biorąc w obronę jedną ze stron
No, no! Ktoś tu czyta Jednodniówkę! smiley
RomanK dnia marzec 28 2011 01:17:43
Demokracja Quadaffiego rozni sie od amerykanskiej poprostu tylko pewna odmiennoscia klanow..tam rody =w US corporacje czyli tez rody.
Gdzie majatek 400 rodzin w USA rowny jest lacznemu majatkowi 167 mln Amerykanow. I jedni i drudzy maja tyle do powiedzenia, ze nazywaja sie tak i tak i maja tyla a tyle lat:-)))
Quadafi dokonal dwoch podtawowych bledow..pierwszy chcial wprowadzic zlotego denara i wokol niego zbudowac finavsowa federacje afrykanska...tu przekroczyl Rubikon.
Dollara zastapic nie wolno doputy dopuki [parytetem dollara jest sila Armii US..i jego parobkow z Jewropejskiej Unii...

Blad drugi..ze z chwila wybuchu protestow w Bengazi nei spacyfikowal natychmiast calej Cyrenayki...
Zanim zapadla decyzja o No fly zone...jej wprowadzenie oznacza starcie techniologii wojennej XX tego wieku z technologia XXI..reszte zalatwiaja trzyreczni partyzanci..z dobrym amertkanskim akcentem:-))) szkoleni tysiacami w Fort Bragg...
patrz zdjecie pod podanym linkiem:-)))

http://wiadomosci.onet.pl/raporty/operacja-swit-odysei/nalot-francuskich-mysliwcow-na-cele-w-libii,1,4223382,wiadomosc.html
Adam Smiech dnia kwiecień 07 2011 21:45:00
Wiele wskazuje na to, że tym razem nic nie wyjdzie z "interwencji humanitarnej". Tzw. powstańcy prawdopodobnie przędą już ostatkiem sił, Amerykanie stracili impet i ochotę. Nawet posłuszni pseudodziennikarze wylewający łzy nad losem Libijczyków coś ucichli...
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014