Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumMaj 24 2019 03:19:09
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
92-ga rocznica odzyskania niepodległości.
Jednodniówka Narodowa

11 Listopada - data - symbol, dzień bliski sercu każdego Polaka - patrioty. Symboliczny kres rozbiorów, odzyskanie niepodległości po 123 latach niewoli, a licząc od I-go rozbioru, nawet po 146 latach. W polskich sercach i umysłach 11 listopada to Święto Niepodległości. Dlaczego jednak właśnie ten dzień, a nie inny? Zatrzymajmy się chwilę przy tamtych wydarzeniach, przypomnijmy je nie czekając na kolejną rocznicę.

Polska nie odzyskała niepodległości z dnia na dzień. Nie było tak, że 10 listopada 1918 r. wieczorem byliśmy w niewoli, a rankiem 11 -go obudziliśmy się w niepodległej Ojczyźnie. Odzyskiwanie niepodległości było procesem trwającym wiele lat, można jednak powiedzieć, że fundamentalne znaczenie dla tego procesu, dla możliwości jego urzeczywistnienia, miały dwa fakty ściśle ze sobą powiązane. Pierwszy, to wybuch wielkiej wojny pomiędzy zaborcami, zakończonej klęską państw niemieckich (Niemiec i Austro - Węgier) i rozkładem trzeciego zaborcy - Rosji. Drugi, to wysunięcie sprawy polskiej na czoło zagadnień tej wojny przez polskie siły polityczne, które w czasie pokoju miały niewielkie znaczenie na arenie międzynarodowej i jeszcze mniejszy wpływ na decyzje mocarstw. Sprawa polska stała się przedmiotem ostrej walki politycznej walczących stron, stała się sprawą nad którą nie mogli przejść do porządku, jak to bywało w XIX w., najważniejsi przywódcy i politycy, tak Ententy, jak i państw centralnych. Dlatego też przerwanie działań wojennych na podstawie rozejmu niemiecko - alianckiego podpisanego właśnie 11 listopada 1918 r. w Compiegne, co, de facto, kończyło I wojnę światową, zasługuje w Polsce na upamiętnienie jako święto Niepodległości. Dodatkowo argumentem za tą datą jest fakt, że właśnie wtedy uwolniona została spod niemieckiej okupacji Stolica Polski Warszawa.

Strategia Odzyskania Niepodległości.

Przy okazji Święta warto przyjrzeć się bliżej wspomnianemu procesowi odzyskiwania niepodległości. Jak zachowały się w czasie I wojny Światowej główne polskie siły polityczne ? Dzięki jakim działaniom Polska niepodległość odzyskała? Jak to się stało, że Polska wystąpiła na Konferencji Wersalskiej jako państwo alianckie? Istnieje w polskiej nauce historycznej, oraz w, mniej więcej, powszechnym mniemaniu większej części, jako tako znających własną historię, Polaków, wyobrażenie wyrażające się w przekonaniu o tym, że jakie by polskie wysiłki polityczne okresu I wojny światowej nie były, czy to po stronie Ententy, czy po stronie państw centralnych, to i tak wszystkie, w mniejszym, lub większym stopniu, prowadziły do niepodległości.

Jest to wyobrażenie błędne. W czasie I wojny światowej starły się w polityce polskiej dwa kierunki. Pierwszy - sięgający do tradycji XIX - wiecznych powstań, widzący swoje miejsce i szukający pomocy po stronie państw zaborczych niemieckich, którego programem była walka zbrojna o niepodległość poprzez wywołanie powstania antyrosyjskiego i zdobycie w ten sposób niepodległości choćby dla skrawka polskiej ziemi i następnie przyłączenie kolejnych ziem w sprzyjających okolicznościach (główną taką okolicznością miała być klęska Niemiec i Austro- Węgier). Drugi - młody, bo wykrystalizowany pod koniec XIX w., ale swą myślą sięgający i nawiązujący do polityki pierwszych Piastów, panów małopolskich, czy prymasa Olszowskiego. Obóz ten, odwrotnie niż pierwszy, uznawał Niemcy za głównego wroga Polski, odrzucał powstania na rzecz walki politycznej i dyplomatycznej, a odzyskanie niepodległości widział w dwóch etapach. Po pierwsze - w zjednoczeniu ziem polskich wszystkich trzech zaborów. Po drugie, w uzyskaniu niepodległości dla zjednoczonego wcześniej organizmu. Obóz ten widział konieczność prowadzenia polityki polskiej po stronie Rosji (głównym celem było zwalczanie wewnątrzrosyjskiej frakcji proniemieckiej, przeciwnej wojnie z Niemcami) i Ententy, aby ustawić w tej wojnie sprawę polską po stronie tych, którzy walczą z Niemcami. Już w pierwszych tygodniach wojny miały miejsce wydarzenia, które w zasadzie przesądziły o jej wyniku. Niemcy w ostatnich dekadach XIX w. opracowały plan wojny błyskawicznej - blitzkriegu, przeciwko Francji. Aby blitzkrieg się powiódł Niemcy musiały mieć zapewniony spokój od strony Rosji. Na wypadek przystąpienia Rosji do wojny po stronie Francji, Niemcy mieli zamiar wywołać w Kongresówce, rękami Austriaków (ponieważ Austria cieszyła się sympatią części Polaków), powstanie antyrosyjskie, wykorzystując i wspomagając odpowiednie żywioły w Narodzie Polskim. Wg planu, Rosja pochłonięta tłumieniem powstania wycofuje się z wojny przeciw Niemcom, co tym ostatnim zapewnia powodzenie blitzkriegu na Zachodzie. Tak też miało się stać w 1914 r., a rola tego, który wywoła powstanie, miała przypaść Piłsudskiemu i Pierwszej Kadrowej. Zrealizowanie tego planu niemieckiego byłoby tragedią dla Polski. Francja zostałaby zmiażdżona wojskowo i powalona gospodarczo i politycznie pokojem podyktowanym przez Niemcy. Rosja po stłumieniu powstania zapewne wróciłaby do polityki przyjaźni z Niemcami. Sprawa polska zostałaby utrącona na wiele lat. Stało się jednak inaczej. 8 sierpnia 1914 r., dwa dni po wkroczeniu do Kongresówki Pierwszej Kadrowej i podjęcia prób powstańczych, poseł Koła Polskiego w rosyjskiej Dumie Wiktor Jaroński złożył oświadczenie, w którym stwierdził, że w tej wojnie wrogiem narodu polskiego jest naród niemiecki, że Polacy oczekują zjednoczenia ziem polskich i, że Rosja przewodząca Słowianom sprawi Niemcom nowy Grunwald. Potem nastąpiła deklaracja - manifest Wlk. ks. Mikołaja Mikołajewicza, naczelnego wodza armii rosyjskiej, obiecująca zjednoczenie ziem polskich, autonomię pod berłem cara i drugi Grunwald Niemcom. Frakcja proniemiecka w Rosji przegrała. Rosja przystąpiła do wykonania zobowiązań sojuszniczych wobec Francji. Akcja powstańcza Piłsudskie¬go zakończyła się niepowodzeniem. Naród Polski, w głównej masie stanął po stronie koalicji antyniemieckiej. Mało tego. Rosja przeprowadziła szybką, jak na jej warunki, mobilizację, i uderzyła na Prusy Wschodnie. Doszło do dwóch wielkich bitew. Wojska rosyjskie poniosły całkowitą klęskę pod Tannenbergiem (gen. Samsonow - korpusy rosyjskie składały się w większości z rekruta polskiego, gdyż mobilizację przeprowadzono w Kongresówce), nazwanym przez Niemców drugim Grunwaldem i nad Jeziorami Mazurskimi (gen. Rennenkampf). Było to jednak pyrrusowe zwycięstwo Niemiec, które na wieść o ofensywie rosyjskiej, odwołały z frontu zachodniego dwa korpusy i samodzielną dywizję. Siły te były w środkowych Niemczech, gdy bitwy w Prusach zostały zakończone. Istotne było to, że zabrakło ich we Francji. Niemcy przegrali bitwę nad Marną i cały ich plan blitzkriegu wziął w łeb. Wojna stała się pozycyjną i na scenę mogli wkroczyć politycy. Polski obóz proaliancki, uosabiany w pierwszych latach wojny przez Romana Dmowskiego, rozpoczął szeroką akcję polityczną w salonach dyplomatycznych, najpierw Rosji, a od 1915 r. także Francji, Anglii i Stanów Zjednoczonych. 2 marca 1916 r. Dmowski wystąpił z memoriałem do rosyjskiego ambasadora w Paryżu Izwolskiego ( o treści memoriału powiadomił aliantów), w którym zażądał dla Polski niepodległości. W 1917 r. stworzył przedstawicielstwo polityczne Polski po stronie państw Ententy w postaci Komitetu Narodowego Pol¬skiego. KNP doprowadził do powstania armii polskiej we Francji (błękitna armia gen. J. Hallera – od 4.X.1918 r. Naczelnego Wodza), został uznany przez sprzymierzeńców za polski rząd „de facto”, wreszcie wziął udział w Konferencji Wersalskiej jako polska delegacja. Dmowski wystąpił w Wersalu z programem granic Polski odrodzonej i planem urządzenia Europy Środkowej, które mimo opozycji angielskiej, niemieckiej i żydowskiej, zostały w dużym stopniu zrealizowane (np. powstanie Czechosłowacji i Jugosławii). Dmowskiego wspomagał w latach wojny i w Wersalu wielki patriota i muzyk, posiadający szerokie stosunki, Ignacy Jan Paderewski. Tymczasem Rosja etapami dochodziła do konkluzji, że Polsce należy się niepodległość. Manifest Wlk. ks. Mikołaja, oraz rozkaz Cara do armii i floty z 1916 r. mówiły jedynie o zjednoczeniu i autonomii. Rosja uznała niepodległość za prawo należne Polsce dopiero aktem rządu, już republikańskiego, ks. Lwowa z 30 marca 1917 r. Wbrew powszechnej opinii to, co proponowali nam Niemcy (a wraz z nimi Austro - Węgry) było o wiele mniej korzystne od propozycji rosyjskich, albowiem Rosja obiecywała zjednoczenie ziem polskich pod swym berłem, zapewne z korektą terytorialną na korzyść Rosji, jeśli chodzi o zabór rosyjski, ale za to z ziemiami zaborów pruskiego i austriackiego, zaś propozycje państw niemieckich sprowadzały się do państewka utworzonego z Kongresówki (okrojonej na korzyść Niemiec i Ukrainy) plus, ewentualnie, części zaboru austriackiego (bez Małopolski Wschodniej). A trzeba przy tym pamiętać, że w rękach niemieckich znajdowały się ziemie będące kolebką narodu polskiego jak poznańskie, oraz ziemie zasadni¬cze dla suwerennego bytu Polski jak Pomorze z ujściem Wisły, czy Górny Śląsk.

Jak wyglądałaby sytuacja Polski w systemie niemieckim ?

Niemcy tak w 1914 r., jak i ogłaszające akt 5.XI.1916 r., tworzące Radę Regencyjną, jak i w czasach pokojów brzeskich, czy też przywożące do Warszawy 10.XI.1918 r., specjalnym pociągiem, Piłsudskiego, realizowały swój program zachowania jak największej ilości zdobyczy na Wschodzie i stworzenia pasa marionetkowych państw, od nich zależnych, a oddzielających je od Rosji. Spójrzmy na warianty zakończenia wojny.

Niemcy wygrywają I w. św.


Zapewne państewko polskie obiecane aktem 5.XI zostałoby utworzone i oddane we władanie tym, którzy zaufania Niemców, w czasie wojny, nie zawiedli. Byłoby to państewko małe, całkowicie zależne od Niemiec, marionetkowe, a przy tym ciągle narażone na likwidację w razie podjęcia jakiejś akcji antyniemieckiej. O poznańskim, a tym bardziej o Pomorzu, można by było tylko pomarzyć.

Drugi wariant. Niemcy przegrywają na Zachodzie, ale zachowują zdobycze na Wschodzie.

Tworzą polskie państewko w zgodzie z aktem 5.XI, zaś kierunek proaliancki w Polsce ponosi klęskę. Konferencja pokojowa odbywa się bez udziału Polski. Wtedy, zapewne, państewko polskie zostałoby zlikwidowane jak to zazwyczaj dzieje się z satelickimi tworami przegrywających mocarstw. Historia daje tu przykłady Księstwa Warszawskiego - tworu francuskiego zlikwidowanego na kongresie wiedeńskim w 1815 r., Ukrainy w 1918 r., Słowacji, Chorwacji i Mandżukuo w 1945 r.

Trzeci wariant. Niemcy przegrywają wojnę, wycofują się ze Wschodu, ale w Polsce władzę obejmują ich stronnicy.

To była ostatnia szansa Niemiec na utrzymanie choć części zaboru pruskiego. Temu miała służyć Rada Regencyjna i, uwolniony i przywieziony przez Niemców do Warszawy, Piłsudski. Niemcy pragnęły, aby odrodzona Polska ogłosiła neutralność i nie do domagała się z ziem zaboru pruskiego nic ponad to, co zostanie jej przyznane przez aliantów. Ale i ten plan spalił na panewce. Ostatni rząd Rady Regencyjnej był zdominowany przez przeciwników Niemiec. Dmowski zaś porozumiał się z Piłsudskim, co do udziału Polski w konferencji wersalskiej, co do władzy w Polsce i organizacji państwa.

Podsumowując, trzeba stwierdzić, że nie chodzi w powyższych wywodach o potępienie ludzi orientacji proniemieckiej. Większość z nich to byli szczerzy patrioci, przekonani, że to co robią, jest dla Polski najlepsze. Ale pamiętajmy, że same dobre intencje i głoszenie chwytliwych haseł to za¬zwyczaj droga donikąd. Współpraca z Niemcami to była droga donikąd. Droga do niepodległości wiodła po¬przez ścisłą współpracę z państwami Ententy.

Wysiłek zbrojny Polaków w I Wojnie Światowej.

Kilka słów należy się tym, którzy o Polskę walczyli zbrojnie. I choć nie zawsze po właściwej stronie i, choć to nie walka zbrojna o niepodległości zdecydowała, trzeba ich wysiłek przypomnieć. Zadaniem żołnierza jest dobrze się bić i polscy żołnierze, niezależnie po której stronie frontu, bili się bardzo dobrze. Po stronie państw centralnych były to Legiony. Początkowo Legion Wschodni i Zachodni, później trzy brygady Legionów, które w 1916 r. osiągnęły stan 22 tysięcy żołnierzy. Po stronie alianckiej Legion Puławski, w ramach armii rosyjskiej, w sile tysiąca żołnierzy, który zakończył szlak bojowy jako Dywizja Strzelców Polskich, trzy korpusy polskie w Rosji w sile ok. 31 tysięcy żołnierzy, armia gen. Hallera we Francji w sile 90 tysięcy żołnierzy, a także armia poznańska ( ochotnicza) w sile ok. 93 tysiące żołnierzy. Trzeba również pamiętać o tysiącach polskich oficerów i żołnierzy służących i walczących w armiach zaborczych. Oficerowie ci byli dobrze wykształceni i stanowili trzon odrodzonego wojska polskiego w wolnej Polsce. Dla przykładu byli to tak wybitni oficerowie jak generałowie Rozwadowski, Zagórski, Szeptycki i kontradmirał Korytowski z sił zbrojnych Austro - Węgier, wiceadmirałowie Porębski i Świrski z marynarki rosyjskiej, czy kontradmirał Unrug z marynarki niemieckiej.

Ziemie polskie wolne.

Jak wspomniano wyżej odzyskiwanie niepodległości było procesem. Procesem było również uzyskiwanie wolności przez kolejne ziemie polskie, patrząc z perspektywy granic Polski międzywojennej. Pierwszy od zaborców uwolnił się Kraków, w którym politycy polscy przejęli władzę już 30.X 1918 r. tworząc quasi-rząd dzielnicowy pod nazwą Polskiej Komisji Likwidacyjnej (później Komisji Rządzącej). 31.X wolność nadeszła do Przemyśla, Śląska Cieszyńskiego, oraz Ziemi Lubelskiej i Kieleckiej. 2.XI Polacy Lwowscy zamanifestowali polskość Lwowa, odpowiadając zbrojnie na zamach ukraiński na to miasto z dnia poprzedniego. Wolność Lwowa stała się faktem po przybyciu doń odsieczy zorganizowanej przez Polskę Komisję Likwidacyjną. Z 6 na 7.XI miał miejsce wewnątrzpolski zamach w Lublinie, w wyniku którego istniejące tam władze polskie (od 31.X) zostały obalone i zastąpione przez socjalistyczny, robotniczo – chłopski, rząd Republiki Ludowej, który później podporządkował się Piłsudskiemu. 11.XI Uwolniona została Warszawa. 27.XII wybuchło powstanie antyniemieckie w poznańskim, oraz kilku punktach Pomorza, zakończone uwolnieniem Wielkopolski. Ogromne, decydujące znaczenie dla kształtu zachodniej granicy Polski miał Traktat Wersalski. Do Polski, wedle pierwszej wersji traktatu opartego na planie Dmowskiego, miała należeć większa część Pomorza, z Gdańskiem i prawie cały Górny Śląsk. Na Warmii i Mazurach miał odbyć się plebiscyt. Niestety na skutek nacisków wrogiego Polsce Loyd - George'a, Gdańsk stał się wolnym miastem, zaś naciski niemieckie spowodowały, że plebiscyt zarządzono również na Górnym Śląsku. Swoje pragnienie przynależności do Polski Ślązacy zademonstrowali dwoma powstaniami, zaś trzecim wymusili na Komisji Plebiscytowej zmianę decyzji o podziale Górnego Śląska na korzyść Polski, zgodnie z wynikami plebiscytu. Mówiąc o Górnym Śląsku pamiętać trzeba o wielkim bojowniku o jego polskość - Wojciechu Korfantym. Granica wschodnia została ustalona, po zwycięskiej wojnie z bolszewikami, traktatem ryskim, który poza Kamieńcem Podolskim, Płoskirowem i Mińskiem, pozostawiony-mi po stronie Rosji Radzieckiej, zaspokajał polskie aspiracje terytorialne na wschodzie. Najdłużej na potwierdzenie swej przynależności do Macierzy czekało Wilno. Przechodziło ono z rąk do rąk. Gdy Niemcy opuszczali miasto, w nocy z 31.X.1918 r. na 1.I.1919 r. władzę objęła Polska samo¬obrona, ogłaszając, że Wilno jest częścią Polski. Niestety 6.I zostało ono zdobyte przez armię bolszewicką. 19.IV miasto zdobyły oddziały polskie pod dowództwem Piłsudskiego. W 1920 r., 12.VII Sowieci podpisali pokój z Litwą, w którym przekazywali Wilno Litwie ( choć było ono wówczas pod władzą polską). 14.VII miasto ponownie zajęli bolszewicy i władali nim do 28.VIII, przekazując je wówczas, pod faktyczną władzę, Litwie. 9.X na skutek "buntu" gen. Żeligowskiego Wilno zostało oderwane od Litwy, ale nie oznaczało to jego przyłączenia do Polski. Pod wpływem Piłsudskiego stworzono twór pod nazwą Litwy Środkowej. 8.I.1922 r. odbyły się na Litwie Środkowej wybory, po których wyłoniony sejm, 29.II.1922 r. jednogłośnie uchwalił przyłączenie Litwy Środkowej do Polski. Sejm w Warszawie uchwałą z 24.III.1922 r. uznał Wileńszczyznę za przyłączoną do Polski. Na arenie międzynarodowej sprawa Wilna została uregulowana dopiero uchwałą państw zachodnich, uznających przyłączenie Wileńszczyzny do Polski, z dnia 1.III.1923 r.

Nauka na przyszłość.

Podsumowując, należy wyrazić życzenie, aby coroczne świętowanie 11.XI nie było tylko spełnieniem patriotycznego obowiązku, z którego nic nie wynika, ale, aby Dzień Niepodległości był dla obecnie żyjących pokoleń Polaków nauką i wskazówką na dziś i na przyszłość, szczególnie w perspektywie włączenia Polski do Unii Europejskiej, które nie tylko grozi nam określonymi problemami natury gospodarczej, czy politycznej, ale, przede wszystkim, będzie dla nas wszystkich egzaminem z Polskości i człowieczeństwa.



Adam Śmiech
Komentarze
SecretLegionsPL dnia listopad 12 2010 22:53:15
Szkoda że obecnie tak niewiele wspomina się o Wojciechu Korfantym, wspaniałym polskim patriocie który przyczynił się do odzyskania przez Polskę 29% obszaru Górnego Śląska i propagowaniu polskiej świadomości narodowej wśród Ślązaków. Człowiek ten został potraktowany przez sanacyjny reżim jak zwykły bandyta i kryminalista. Dodajmy że dla głównego architekta tego reżimu - Józefa Piłsudskiego któremu powszechnie przypisuje się decydującą rolę w wskrzeszeniu Polski tzw. u-kraina była ważniejsza niż polski Śląsk. Zacytuje tu może Marszałka: "Mam w dupie cały ten Śląsk, to stara prowincja niemiecka". I takiej osobie buduje się teraz pomniki w Katowicach, Bytomiu, Tarnowskich Górach itd. Nie mogę tego pojąć.
Adam Smiech dnia listopad 16 2010 08:31:32
Ma Pan rację. Należałoby przypomnieć postać Korfantego. Być może uczynimy to wkrótce na JN. Zwłaszcza, że, jak Pan zauważył, Polska sanacyjna odpłaciła mu brutalnymi prześladowaniami.
Jeszcze uwaga odnośnie Piłsudskiego. Proszę nie pisać o nim Marszałek przez duże M! Wierzę, że to tylko omsknięcie się klawiatury, niemniej zwracam na to uwagę dla dobra ogółu. Był to człowiek, który sam sobie przyznał stopień nie marszałka, ale pierwszego marszałka Polski (cóż za prymitywna megalomania!), po czym go zatwierdził. Jedno i drugie wbrew ówczesnemu prawu. Ciekawa rzecz - większość autorów artykułów naukowych pisząc o tym szkodniku sprawy polskiej używa dużego M. I jak tu mówić o ich obiektywizmie, skoro nawet w piśmie jednoznacznie sytuują się po stronie wielbicieli JP.
polski blog ru dnia listopad 18 2011 12:16:07
LIST WŁADYSŁAWA STUDNICKIEGO DO RADY REGENCYJNEJ

"Warszawa,
dnia 13 października 1918 r.

Do Najdostojniejszej Rady Regencyjnej.

Najdostojniejsza Rado!

Wiem, iż Najdostojniejsza Rada Regencyjna oraz Szef Departamentu Stanu, Książę [Janusz] Radziwiłł, czynią starania o uwolnienie z twierdzy Piłsudskiego i wyłania się też projekt powołania go do rządu w charakterze ministra wojny lub głównodowodzącego.

Uwolnienie Piłsudskiego z twierdzy, umieszczenie go na wolnej stopie w jakiejś zdrowotnej miejscowości, np. w Tyrolu lub Badeńskim, dostarczenie mu środków na życie bez troski wygodne, danie mu możności zasłużonego wypoczynku byłoby bardzo wskazane i przyjąłbym to z radością, pomnąc na zasługi Piłsudskiego w okresie tworzenia naszego przedwojennego pogotowia wobec zbliżającej się wojny oraz jego pracę w Legionach w pierwszym roku wojny.

Powrót jednak Piłsudskiego do kraju wzmocniłby obóz lewicowy idący obecnie nie ku budowie Polskiego Państwa, ale ku zamętowi dla triumfu socjalizmu, ku temu, co musiałoby doprowadzić nas do rewolucji na kształt rosyjskiej, do zburzenia w zarodku państwa polskiego, do zlania się naszego z Rosją. Ale lewica nasza, stojąca z dala od rządu, nawet z Piłsudskim nie jest silna i nie zdoła zatamować budowy Państwa Polskiego. Rzecz się zmienia, jeżeli będzie miała swą Centralę w rządzie, jeżeli piedestał władzy Państwowej zwiększy wpływ jej przywódców, a Kasa państwowa zasili jej akcję. To by nastąpiło, gdyby Piłsudski był powołany na wybitny posterunek państwowy, a szczególniej stałoby się to zabójcze dla Polskiego Państwa, gdyby go zrobiono Ministrem Wojny lub Głównodowodzącym armią.

Budowa naszej armii w obecnych warunkach jest niemożliwością bez współdziałania Niemców, bez ułatwienia przez nich rekrutacji i dostarczenia tego, co jest dla armii niezbędne: broni, amunicji, materiałów wojennych oraz odzieży, obuwia. Nie ulega wątpliwości, iż powołanie Piłsudskiego na wybitne stanowisko w armii lub na Ministra Wojny wywołałoby nieufność ze strony Niemców do tworzącej się armii i zamiast współdziałania mielibyśmy tylko konsekwentne przeciwdziałanie.

Powołanie Piłsudskiego uniemożliwiłoby wstąpienie do naszej armii generała [Tadeusza] Rozwadowskiego, tego najwybitniejszego polskiego fachowca, który zapatruje się na Piłsudskiego jako na nieudolnego dyletanta. Uniemożliwiłoby wstąpienie do naszej armii niepospolicie zdolnego organizatora majora [Włodzimierza] Zagórskiego, byłego szefa Sztabu Legionów, przeciwnika Piłsudskiego, który może zaświadczyć, iż Piłsudski świadomie przyczyniał się do klęsk i niepowodzeń sąsiadujących z nim oddziałów Legionów, aby wykazać, iż niedowodzone przez niego nie mają wartości. Mianowanie Piłsudskiego zmusiłoby wyjść z armii polskiej pułkowników: [Henryka] Minkiewicza, [Leona] Berbeckiego, [Mariana] Januszajtisa [organizatora zamachu stanu na rząd Jędrzeja Moraczewskiego 4 na 5 stycznia 1919] - ludzi najbardziej wypróbowanych wierności do armii polskiej; prawdopodobnie też profesor [Wacław] Tokarz, redaktor urabiających ducha naszej armii wydawnictw: Bellona i Wiarusa, musiałby się usunąć z zajmowanego stanowiska, natomiast zajęłaby to stanowisko dawna redakcja "Rządu i Wojska", pisma, które siało rozkład w armii, zamęt w kraju.

Nie należy przypuszczać, że niepowołanie Piłsudskiego na wybitne stanowisko w armii będzie miało jako konsekwencję stronienie od niej oficerów Korpusu Posiłkowego. Mam wiadomości, iż wszyscy lepsi oficerowie tego pułku pragną tylko powrócić do armii polskiej. Ten zaś pierwiastek, dla którego Piłsudski jest ważniejszy niż armia polska, jest nam niepotrzebny, jest dla armii szkodliwy.

Powołanie Piłsudskiego na wybitne stanowisko w armii uniemożliwi zaprowadzenie w Polsce monarchii i rozłoży ją w anarchię, tylko bowiem władza monarchiczna może skonsolidować Państwo Polskie. Piłsudski wniesie do armii, tej podstawowej państwowej organizacji, organizację inną, własną i konflikt tych organizacji doprowadzi znów armię do katastrofy.

Piłsudski w armii lub w Ministerium Wojny przyniesie tyle zamętu do tej dziedziny, iż trzeba go będzie usuwać, a to wymagać będzie znacznie więcej ofiar i energii niż niedopuszczenie.

Jeżeliby Piłsudskiemu dano jaką dywizję, to Piłsudski ją upartyjniłby, zaprowadził w niej rady żołnierskie, jakie zaprowadzał w lokalu Komisji Wojskowej, oprócz tego on i jego zwolennicy pracowaliby usilnie na rozwalenie innych dywizji. Gdy Piłsudski był komendantem pierwszego pułku, usiłował podrywać, rozwalać, wspierać dezercję w drugim. Gdy stał się komendantem pierwszej brygady, pragnął, aby [Władysław] Sikorski i Departament Wojskowy dopomogli mu do zorganizowania dezercji z drugiej brygady do pierwszej.

Piłsudski nie da Państwu Polskiemu poparcia części lewicy. On nie ma lewicy, lewica ma Piłsudskiego. Pewna klika uczyniła go narzędziem do rozbijania armii polskiej.
Wszystko to, co tu piszę, piszę z poczucia odpowiedzialności, opierając się na dobrze znanych mi faktach, nie czynię z mej opinii tajemnicy, gotów jestem ów list drukiem ogłosić. Wiem, że mógłby mnie spotkać zamach ze strony bandy peowiackiej, ale wolałbym być zabitym, niż widzieć Piłsudskiego na posterunku, w którym by ten niechybnie rozwalał armię polską.

Gotowy do usług dla Najdostojniejszej Rady Regencyjnej, której pozostanie w obecnych warunkach uznaję za konieczne.

Władysław Studnicki"

Źródło: "Przegląd" nr 15/2010 (18.04.2010).
http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/zatrzymac-pilsudskiego
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014