Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumLipiec 20 2019 19:38:40
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 11
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Zjazd Kresowian 17
Zjazd Kresowian 17
XV Zjazd Kresowian na Jasnej Górze - 5.07.09 r.
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
XIX-wieczny manifest niewolniczego kompleksu
Jednodniówka Narodowa

Tym razem nie będzie o historii. Niech tytuł Państwa nie zmyli! Rzecz dotyczyć będzie jak najbardziej czasów współczesnych. Jedynie bohaterowie, choć żyjący dzisiaj, mentalnie tkwią w przeszłości, tej - parafrazując Dmowskiego - najbardziej niedorzecznej z możliwych. Klawiatura już nie chce przyjmować tych samych wciąż słów, ale w w zalewie politycznej niepoczytalności, w tym festiwalu mesjańsko-prometejskiej aberracji, trzeba powtarzać do znudzenia pewne kwestie, aby nie zginęły niezauważone w pochodzie codzienności.

Do rzeczy. Oto, p. Jarosław Kaczyński wysłał list do ambasadorów krajów UE akredytowanych w Polsce, do ambasadorów Szwajcarii, Norwegii, USA, Kanady, Izraela oraz krajów wchodzących w skład Partnerstwa Wschodniego. Jego adresatami są także zasiadający w Parlamencie Europejskim posłowie. Treść listu Kaczyńskiego jest w istocie manifestem współczesnej rusofobii. To zestaw znanych od 200 lat, a wielokrotnie skompromitowanych, negatywnie zweryfikowanych i skrajnie niebezpiecznych dla Polski pomysłów politycznych, do których Kaczyński i całe jego zaplecze przywiązani są niewolniczo, traktując dramatyczną bezmyślność naszych przodków oraz wynikające z niej klęski i tragedie jak fetysze romantycznej dogmatyki - jedynie dopuszczalnej i przystającej prawdziwemu Polakowi. Nie mam zamiaru analizować poszczególnych postulatów samodzierżcy PiS-u - są one znane doskonale. Niemniej, muszę zatrzymać się przy kilku stwierdzeniach, które wyprostowania wymagają.

Przede wszystkim, odnosi się wrażenie (zresztą nie tylko z lektury tego listu, ale z wielu wystąpień okołopisowskich przy okazji zwłaszcza rozmaitych rocznic historycznych), że istnieje tylko jedna uprawniona wersja, jedna uprawniona interpretacja polskiej historii, wyjście poza którą oznacza zdradę, oznacza pomniejszenie swojej polskości itd. W tej wizji naczelnym przykazaniem jest nienawiść do Rosji i nieustająca walka z tym państwem, ponadto, zestaw haseł- klęskowe powstania były wspaniałe, marsz Pierwszej Kadrowej prowadził do niepodległości, a brak realizacji prywatnych koncepcji Piłsudskiego w latach 1918-1921 był klęską Polski. Wizja ta przenika nie tylko do ośrodków masowego przekazu, ale roi się od niej w naukowych czasopismach i książkach, gdzie nadaje się jej wartość obiektywną. Wszyscy, którzy myśleli i działali inaczej nie istnieją w przekazie, programowo wyrzucani są na margines. Takim przeświadczeniem o nieomylności własnej wizji politycznej oraz o jej obiektywnej wartości przesiąknięty jest list J. Kaczyńskiego. Rzecz prosta, jest zupełnie odwrotnie. Polska Myśl Narodowa ukształtowała się w jaskrawej opozycji do irracjonalnych zachowań politycznych romantyków poprzedniej epoki, których epigonami była piłsudczyzna, zaś dziś, są jej współcześni pogrobowcy spod znaku PiS. Odrzuciła w sposób jednoznaczny i zdecydowany dogmaty prometeizmu wykazując brak rozsądku tych planów, brak możliwości spełnienia, a także ich w konsekwencji destrukcyjny dla narodu charakter. Jedną z emanacji tej błędnej polityki było hasło "za wolność waszą i naszą". W założeniu prometejskie, było w istocie wyrazem beznadziejnej słabości Polski. Wyrobiło ono w pokoleniach Polaków błędne przekonanie jakoby los Polski można było kłaść na szali walki o obcą wolność, w imię ogólnoludzkich ideałów demokratycznych czy im podobnych. Co więcej, wyrobiło przekonanie, że mamy nawet obowiązek, także wówczas, gdy nasz byt jest jako tako zapewniony, zrywać się i walczyć przeciw domniemanej czy prawdziwej niesprawiedliwości, niemalże wszędzie, ale oczywiście najlepiej przeciwko Rosji. Jarosław Kaczyński idzie w stu procentach wg tych pryncypiów w swoim wystąpieniu. Wskazania polityki rozsądnej i racjonalnej mówią co innego - polityka narodowa raz jest polityką wielką, raz małą. Zawsze jednak jest polityką osiągania maksimum celów realnych do osiągnięcia w danym czasie i okolicznościach. Polska nie ma sił, środków, ani sojuszników, aby prowadzić walkę z Rosją, a nawet gdyby miała, nie leży ona w jej interesie, gdyż, nie mając widoków powodzenia, nieuchronnie prowadzi do konfliktu, zaś w najlepszym wypadku do utrzymującego się bez końca stanu ostrego napięcia. W Polskim interesie leży sytuacja odwrotna, a mianowicie ułożenie w jak najbardziej bezkonfliktowy sposób stosunków z Rosją oraz dążenie do uzyskania pozycji lidera regionalnego, lecz nie jako adwokat i obrońca grona państw, o ubogich tradycjach i słabo ugruntowanej tożsamości, w ich walce z Rosją, ale jako podmiot rozgrywający - wespół z Rosją. W odróżnieniu od pomysłów prometejskich Jarosława Kaczyńskiego, nie są to mrzonki. Przykładem niech będzie Ukraina. Obecna Ukraina, nie będąca już jawnym wrogiem Rosji i nie pielęgnująca mołojeckiej, krwawej tradycji UPA, a jednocześnie nie rezygnująca z aspiracji unijnych i nie ulegająca wpływom towarzystw międzynarodowych, jest dla nas najbardziej pożądaną formą jej egzystencji państwowej. Stało się tak głównie dzięki działaniom Rosji, ale, co i ważne, i ciekawe, w istocie za zgodą Polski, wprawdzie nie wyrażoną wprost, ale wystarczająco zdecydowanie (brak sprzeciwu wobec porażki Juszczenki, odmowna decyzja w sprawie rajdu banderowców oraz cała działalność Kresowian). Oczywiście, to nie oznacza, że banderowski wirus przestał być groźny - bynajmniej, ale faktem jest, że przeżywa obecnie kryzys będący efektem ww. działań. Jarosław Kaczyński nie chce albo nie może tego zrozumieć, stąd np. jego beznadziejna obrona polityki brata w 2008 r. na antenie Radia Maryja, gdzie przekonywał, wbrew oczywistym faktom, że banderowcy są związani z Tymoszenko a z Juszczenką wcale nie, a w ogóle to Ukraińcy nie mają innej tradycji od tradycji UPA. Podobne słowa słyszeliśmy wielokrotnie ze strony środowisk - na papierze - mocno odległych ideowo od PiS... Ale cóż, przecież równolegle z listem do ambasadorów PiS podpisał porozumienie z Białoruskim Frontem Narodowym, by walczyć o "demokratyzację" naszego sąsiada (przy okazji - Kaczyński zupełnie myli się w ocenie sytuacji na Białorusi mówiąc, że wpływy Moskwy nie są silne i dlatego odsunięcie od władzy A. Łukaszenki może być całkiem realne - Łukaszenka nie jest Rosji miły, zaś jego ewentualne siłowe usunięcie będzie niosło za sobą objęcie władzy przez zwycięzcę pojedynku agentury zachodnie - Moskwa). Niektórzy pamiętają, że podobne porozumienie PiS podpisał już w 2004 r., ale skoro 6-latka nie przyniosła efektów, to widocznie trzeba było umowę odnowić. Ciekawostka - ówczesny szef BFN Wincuk Wiaczorka był częstym gościem konferencji organizowanych przez... Fundację Batorego. Jeśli już mówimy o politycznej przeszłości, to warto może byłoby się dowiedzieć także, jak przebiegała współpraca podjęta przez Porozumienie Centrum z niemieckim CDU w 1991 r. Wtedy Jarosław Kaczyński jeździł na rozmowy do Helmuta Kohla, ogłaszał mocne poparcie CDU dla PC i uważał tę partię za najbliższą swojej formacji. Wróćmy jednak do teraźniejszości.

List J. Kaczyńskiego ma tak naprawdę formę apelu - jak można domniemywać - o postawienie tamy neoimperialnej polityce Rosji. Szef PiS zupełnie nie liczy się tutaj z możliwościami (a raczej ich brakiem) Polski oraz brakiem międzynarodowego poparcia dla swoich wizji. Co więcej, nawet o tym, zgoła odmiennym od jego pozycji stanowisku USA i europejskich możnych, sam pisze! Pomimo właściwej oceny stanu faktycznego, decyduje się jednak wystąpić z podobnym apelem, którym - odłóżmy na bok żarty - jest co najmniej wstępem do casus belli dla Rosji, przede wszystkim z tego powodu, że Kaczyński wzywa po prostu świat do sformowania antyrosyjskiej koalicji i to nawet w sensie militarnym, także ze względu na podane otwartym tekstem insynuacje wobec Rosji, i ze względu na agresywny ton. Niewymownie zasmucającym jest, że szef opozycji w Polsce występuje z tak wysoce nieodpowiedzialnym tekstem na arenie międzynarodowej, nie mając nadto widoków na wsparcie i czyniąc to, znów wzorem antenatów, choćby Okulickiego, aby wstrząsnąć światem i odwrócić bieg wydarzeń. Dziś, jeśli Kaczyński do kogoś trafi ze swoim przesłaniem, to do międzynarodowego towarzystwa "komiwojażerów", którzy od stu lat chcą podbić Rosję, najlepiej przy pomocy polskich frajerów i położyć łapę na jej bogactwach naturalnych. Tylko człowiek pozbawiony zdolności kojarzenia nie widzi, że od miesięcy trwa festiwal podpuszczania Polaków na Rosję przez ośrodki zewnętrzne. Nici wiodą do przeżywającego polityczny nadir obozu neokonserwatywnego. Neokonserwatyści to w pewnym sensie jednak ideowa (mesjanizm) nadbudowa towarzystwa komiwojażerów. Pozostali zainteresowani są głównie aspektem handlowym zagadnienia.

Zastanówmy się jeszcze, o co Kaczyńskiemu chodzi. Mam tu na myśli cel ostateczny tej jego walki z Rosją. Szef PiS, podobnie jak ideowi poprzednicy tej formacji, nie artykułuje owego celu. A szkoda, bo przecież rodzą się zasadnicze pytania - co z Rosją, co z jej potencjałem militarnym? Czy Kaczyński wyobraża sobie, że Rosja ulegnie pod ciężarem moralnym jego argumentów? A w ogóle to jak to wszystko ma wyglądać? Pomarańczowa rewolucja w Rosji i rządy Bierezowskich, Kasparowów-Weinsteinów i innych Chodorkowskich? Złoża w rękach firm "amerykańskich"? I co dalej? Są tacy, którzy proponują podział Rosji, a byli też tacy, którzy chcieli w imieniu Polski przejmować brzegi Jenisieju. Pytam o to, bo chciałbym przynajmniej wierzyć, że apel Kaczyńskiego jest apelem poważnym, obwarowanym odpowiednimi przyległościami, a nie po prostu rzuconym na wiatr, z pełną świadomością niepowodzenia, "doniosłym wystąpieniem" zapewniającym autorom chwile zupełnie bezużytecznej społecznie, sztubackiej satysfakcji, a przy okazji, rzucającym kłody pod nogi rozsądnej i stonowanej polityce Tuska wobec Rosji. Obawiam się, że moja wiara pozostanie niezaspokojona...

Warto zauważyć także uaktywnienie się milczącego ostatnio,nieco zapomnianego polityka PiS, posła do PE - Michała Kamińskiego, podręcznikowego rusofoba, który już na zawsze kojarzył się będzie ze swoim europejskim rozgorączkowanym wystąpieniem (pomarańczowy szalik, czerwona twarz) w obronie Ukrainy Juszczenki i banderowców. Ów ogłosił, że Rosja szykuje się do... wojny z Polską! Nie wiedzieć czemu dopiero teraz zareagował w ten sposób na manewry na Białorusi, które miały miejsce... rok temu, ale cóż, przywalić Ruchom zawsze jest miło i przyjemnie. A co tam! Utarłem nosa Ruchom tak, że jeszcze wnukom będę opowiadał! Pan Kamiński idzie utartym śladem innego mistyka rusofobii Jana Parysa, który w grudniu 2005 r. prorokował prowokacje militarne Rosji wobec Polski, które miały nastąpić zimą 2006 r. Czyżby Kamiński z Parysem na przedzie i jakoś to będzie?

Pozostaje pytanie, kto napisał ten tragiczny list. Czy sam Jarosław Kaczyński? Raczej nie. Może Paweł Kowal, który zazwyczaj, kiedy występuje publicznie waży słowa, tu jednak mógł popuścić wodze temperamentu jako anonim. A może prof. Andrzej Nowak, który stworzył w Krakowie ośrodek pracujący nad teoretycznym uzasadnieniem prometeizmu i imperatywu walki z Rosją? Duchowym patronem widzę Richarda Pipesa, ale to wszystko tylko przypuszczenia. Ktokolwiek by nie napisał, odium spada na Jarosława Kaczyńskiego. List do ambasadorów jest najpoważniejszą z szeregu jego ostatnich wypowiedzi. Najpoważniejszą, gdyż w największym stopniu dowodzi tego jak wielkim niebezpieczeństwem dla Polski byłoby jego zwycięstwo w ostatnich wyborach prezydenckich. Mielibyśmy agresywną, prowokacyjną politykę wobec Rosji z dążeniem, bądź wymuszeniem na drugiej stronie zerwania stosunków dyplomatycznych włącznie. To nie jest polityka, którą wolno popierać ludziom myślącym poważnie o Polsce. To nie jest polityka godna takiego państwa jak Polska. To XiX-wieczne awanturnictwo ubrane w szatki nierealnych celów i niesłusznych postulatów. Czy się to komuś podoba czy nie, Donald Tusk, niejako antycypując stwierdzenia Jarosława Kaczyńskiego, wypowiedział w programie T. Lisa następujące słowa: "W dzisiejszych czasach Polska nie potrzebuje romantycznych wojów. Nie trzeba zakładać zbroi, na plecy pióra, nie trzeba husarii, nie jesteśmy pod Kłuszynem". Jakkolwiek by nie spojrzeć na obie wypowiedzi, ale i na praktykę rządów, jest dla mnie zupełnie jasnym, że przynajmniej w tym aspekcie polityki państwa to Donald Tusk zbliża się (czy też usiłuje się zbliżać) do przedłożeń Myśli Narodowej, zaś tezy Jarosława Kaczyńskiego są programowi narodowemu w polityce zagranicznej całkowicie obce. Niech będzie to przyczynkiem do przemyśleń PT Czytelników.

Komentarze
kot dnia wrzesień 30 2010 18:10:44
No to zamiast komentarza wrzucam z dzisiajszego "ND" o współpracy PiS z białoruskimi nacjonalistami.... Razem poszukają rozwiązania dla problemu "pokatoliczonych Białorusinów".

Umowa z Białorusinami
Prawo i Sprawiedliwość podpisało umowę o współpracy z ugrupowaniem Białoruski Front Narodowy. Jarosław Kaczyński, prezes PiS, spotkał się wczoraj z przywódcami tej białoruskiej partii. W umowie podjęto kwestię praw Polaków na Białorusi oraz praw mniejszości białoruskiej w naszym kraju. Kaczyński zaznaczył ponadto, że w trakcie rozmów z przewodniczącym Białoruskiego Frontu Narodowego Aleksiejem Janukiewiczem i wiceprzewodniczącym Ryhorem Kastusiouem wyjaśnili "szczegóły odnoszące się do sytuacji na Białorusi". Według Kaczyńskiego, konieczne jest wspieranie białoruskiej demokracji i "zacieśnianie więzów z narodem białoruskim". Białoruski Front Narodowy powstał w roku 1988 jako ugrupowanie społeczno-polityczne. Od 1993 r. jest partią polityczną.
ricardopl77 dnia wrzesień 30 2010 21:36:51
Dobrze że taki list się ukazał to rozrusza nam tę "Jednodniówkę" na której ostatnio panował zastój smiley
SecretLegionsPL dnia październik 01 2010 15:24:54
Na szczęście nic nie wskazuje na to by PiS odzyskał władzę. Ta partia po ostatnich ekscesach związanych z krzyżem do reszty skompromitowała się w oczach ogółu społeczeństwa.
SecretLegionsPL dnia październik 02 2010 17:53:05
Partia Jarosława Kaczyńskiego jest niczym tonący Titanic który z każdą chwilą nabiera coraz więcej wody by ostatecznie zejść na samo dno. PiSudczyzna całkowicie straciła władzę i powoli staje się marginesem życia politycznego, w tej sytuacji myślę że nie warto kopać trupa.
SecretLegionsPL dnia październik 10 2010 11:54:04
Norman Davies o PiS-ie:

http://www.polityka.pl/kraj/rozmowy/1508696,1,wywiad-janina-paradowska-pyta-normana-daviesa.read
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014