Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumLipiec 16 2019 19:12:37
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 13
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
20
20
Irak
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Żenujące podrygi rusofobów
Jednodniówka Narodowa

Właśnie jesteśmy świadkami cyrku wokół "premiera" niby-rządu Czeczenii, niejakiego Ahmeda Zakajewa. Na początku należy stwierdzić rzecz najzupełniej oczywistą - w najmniejszym nawet stopniu nie chodzi tu o naród czeczeński, o jego dole, czy niedole. Jest jeden cel tzw. Światowego Kongresu Narodu Czeczeńskiego i całej szopki związanej z Zakajewem. Celem tym jest podtrzymanie antyrosyjskiego obłędu wśród części społeczeństwa polskiego, obliczone na - i to jest cel maxi - wywołanie jakichś irracjonalnych zachowań ze strony owej części społeczeństwa, bądź - i to jest cel mini - po prostu utrzymanie stanu wrzenia gorących głów tych, którzy minęli się z rozumem. Nie ma żadnego przypadku w tym, że właśnie teraz odbywa się ów Kongres. Idealnie wpisuje się w trwający głęboko rusofobiczny obłęd związany z tzw. obroną(!!!) krzyża. Podsumujmy fakty:

1) gusła odprawione przez PiS i jego wierny tłum po przeniesieniu krzyża do pałacu prezydenckiego miały na celu:

- po pierwsze, "uświęcenie" tzw. sprawy krzyża jako symbolu nienawiści do Rosji i Rosjan (Katyń 1940 - Smoleńsk 2010),
- po drugie, utrwalenie procesu budowy kultu osoby zmarłego Lecha Kaczyńskiego,
- po trzecie, swoiste "ukoronowanie" bałwochwalstwa, jakim jest coraz bardziej widoczny kult osoby żyjącej - Jarosława Kaczyńskiego - pasowanego na ojca i zbawiciela narodu.

2) Kongres Czeczenów organizowany jest - zupełnie "przypadkowo" - w dzień 17 września, kiedy polskie gorące głowy szczególnie mocno odczuwają nienawiść do Rosji, a jeden z szefów organizacji czeczeńskiej, niejaki Teps, również zupełnie przypadkowo mówi podczas wystąpienia na kongresie o... Katyniu - "NKWD zlikwidowało kwiat polskiego narodu. Fakt ten został uznany przez stronę rosyjską pod ciężarem istniejących dowodów. Niestety za to przestępstwo nikt z NKWD czy FSB nie zostanie osądzony". No, proszę, jaki zatroskany! Szkoda, że nie pochylił się nad ofiarami banderowskich zbrodniarzy, no, ale ci to, z dużą dożą prawdopodobieństwa, jego kumple w walce z Rosją.

3)zatrzymanie Zakajewa jest jak najbardziej zwyczajnym działaniem w myśl prawa międzynarodowego

Widać więc jak na dłoni, o co tutaj naprawdę chodzi. Kto za tym stoi, bo przecież nikt poważny nie uwierzy w nagły przypływ troski jakichś Tepsów, czy Zakajewów? Sprawa jest jasna - wystarczy prześledzić ostatnie wystąpienia osób z zewnątrz mające podtrzymać nastroje antyrosyjskie w Polsce oraz powiązania owych Czeczeńców. Kto myśli i czyta ze zrozumieniem, ten zauważył nadaktywność pewnych środowisk amerykańskich skierowaną właśnie na utwierdzanie Polaków w przekonaniu o rosyjskim zagrożeniu. Ich nazwiska, to, tytułem przykładu, Cohen, Horowitz, Pipes. Ostrzegają na łamach tak odmiennych mediów jak Gazeta Wyborcza i Nasz Dziennik! Ich niezwykła troska o Polskę i o podtrzymywanie stanu wojny w kontaktach Polski z Rosją nie jest niczym nowym. Znamy ich i ich troskę co najmniej od czasów sprzed powstania styczniowego, kiedy nawet potrafili kroczyć, z - nomen omen- krzyżem na czele tzw. patriotycznych manifestacji. Dzisiaj reprezentują oni wywiady anglosaskie oraz frakcję neokonserwatywną w USA. Organizacja czeczeńska Zakajewa i spółki ma powiązania z Borysem Bierezowskim i spółką. Zakajew był "znajomym" Litwinienki, agenta, który przeszedł na stronę Anglików i natychmiast stał się również bohaterem polskich rusofobów, którzy najwyraźniej lojalności nie cenią, a raczej rozumieją ją na sposób Kalego. Jest doprawdy czymś głęboko przygnębiającym i zawstydzającym, że tłumy Polaków bez przysłowiowego mydła nabierają się po raz n-ty na tak prostacką propagandę. Jest to niestety dowodem na naszą daleko idącą niedojrzałość, nie tylko polityczną, ale i jako narodu w ogóle. Miał rację Bolesław Prus nazywając antenatów współczesnych rusofobów dziećmi.
Skrajnie emocjonalne reakcje tłumu to jedno, jednak patetyczne rozdzieranie szat przez niby-partię PiS, to już zupełna katastrofa. Już odezwali się Girzyński, Kluzik-Rostkowska, Szydło, Romaszewski i inni. Wiadomo, co mówią - antyrosyjski bełkot i żal, bo, gdyby Lech Kaczyński żył... Dowodzi to po raz kolejny ich głębokiego kompleksu rosyjskiego, a jednocześnie sztubackich marzeń o walce z Rosją, jak to za czasów Organizacji Bojowej PPS bywało (w istocie był to terroryzm uprawiany w imię korzyści dla jednej partyjnej frakcji i bardzo często ze szkodą dla konkretnych Polaków i sytuacji Kongresówki jako takiej). Zaiste, życie tych ludzi straciłoby sens, gdyby Rosja nagle przestała istnieć...
Ciekawe, że gwałtownie przeciw ewentualnej ekstradycji Zakajewa wypowiedział się homosiolubny poseł SLD Ryszard Kalisz. Cóż, ośrodki decyzyjne polskiej niby-lewicy zmieniły, hmm, orientację... geograficzną.
Nierozsądnie zachowują się także niektórzy przedstawiciele PO i rządu. Sam premier wypowiedział się dość nieostrożnie, z góry sugerując, że Zakajew nie zostanie wydany, zaś Jacek Rostowski Jacek Saryusz-Wolski jawnie zakwestionowali zatrzymanie i ewentualne wydanie Zakajewa. Zachowanie tych dwóch panów, zwłaszcza zaś ministra finansów, jest niedopuszczalne - w istocie również dyktowane uczuciem i niedojrzałe. Mówienie w tej sytuacji o suwerennej i niezawisłej decyzji sądu zakrawa na kpinę. Osobiście uważam, że sprawa zakończy się zapewne rozwiązaniem salomonowym, czyli odesłaniem Zakajewa do Wielkiej Brytanii, jednak rusofobia w Polsce pozostanie.
Zastanówmy się, czy to już ostatnie podrygi rusofobii, czy też przeciwnie, czeka nas eskalacja opętańczych zachowań? Są tacy, którzy widzą w tym, co obserwujemy nadchodzący koniec niby-romantycznego uprawiania polityki. Chciałbym, żeby tak było, ale jestem ostrożniejszy i obawiam się, że czeka nas ze strony tych nieszczęśliwych w istocie ludzi, jeszcze wiele złego. Czeka nas i, przede wszystkim, czeka Polskę. Fakty na to wskazują. Naród polski jest beznadziejnie słaby, jego tożsamość kształtuje kilka żenujących mitów, bez głębszej refleksji, bez krzty poważnego myślenia o polityce, o państwie, o przyszłości. Realistów, z braku ludzi właściwych, grają, raz lepiej, raz gorzej, osoby wychowane na tych samych mitach, co pseudoromantycy, stąd ich często (jak we wskazanych wyżej przypadkach) zachowanie nieracjonalne. Często źle się z tą swoją nową rolą czują i to widać. Jak długo wystarczy im konsekwencji, aby w miarę dobra politykę międzynarodową prowadzić? Tak, czy inaczej, nas, niestety już tylko pogrobowców Ruchu Narodowego czeka ogrom pracy. Na zakończenie przytoczę, z myślą o naszych twardych prawicowcach, którzy na co dzień tak mocno akcentują kwestie zagrożenia islamskiego, co nie przeszkadza im wspierać Czeczenów (rusofobia czerwoną mgłą zasnuwa oczy...), tekst, który znajduje się na polskiej stronie tzw. Emiratu Kaukaskiego. Oto on: "Drodzy bracia i siostry, moi rodacy! Zapewniam Was, że dysponujemy wystarczającymi siłami i wolą, aby kontynuować działania zbrojne do czasu, dopóki Rosja nie oczyści naszej ziemi z obecności swoich zbrodniczych wojsk. Jakby Rosja nie nazywała naszych bojowników, oni stanowią honor i dumę naszego narodu. W mojej wojennej i politycznej działalności inspirowali mnie i inspirują do tej pory tysiące młodych Czeczenów wstępujących w szeregi Ruchu Oporu. Walczymy o słuszną sprawę i bez względu na wszelkie trudności, straty i ofiary, zwycięstwo, inszaAllah, będzie nasze!
Allahu Akbar!
Amir Doku Umarow"

Komentarze
gjw dnia wrzesień 17 2010 23:21:24
Emirat czeczeński ma być tylko częścią docelowego światowego kalifatu. Kto tego nie rozumie, ten zachowuje się tak jak słowaccy ludacy, współpracujący z Hitlerem, przygotowującym ostateczne rozwiązanie odwiecznych niemieckich kłopotów ze Słowianami.
gjw dnia wrzesień 19 2010 01:21:05
Jezscz coś mi to przypomina. Postawę naszego niemądrego marsz. Piłsudskiego, który myślał, że lepiej, aby zwyciżyli czerwoni, bo swoim szaleństwem osłabią Rosję na kilka pokoleń, tak że będzie niczym Rzeczpospolita Obojga Narodów za Sasów. Jeśliby światowy kalifat objął Rosję, zaprowadziłby tam porządek na wzór Stalina, a wtedy... Zresztął, szaleństwa ciąg dalszy. przecież Jankesi bardzo długo wspierali wszystkich egzotycznych drani przeciw białym kolonizatorom, władcom protegowanym przez Anglików itd, w tym poprzedników Saddama Husajna, którzy (z nim samym jako członkiem spisku) obalili w 1958 króla Iraku i wpływy brytyjskie. To oni uratowali Nasera przed Churchillem, Ho Chi Minha przed Francuzami, a Czang Kaj Szekowi pozwolili przegrać wojnę z Mao Tse Tungiem, zdławili Katangę i oddali ją wrogowi Zachodu niejakiemu Mobutu Sese Seko Kuku (w języku swahili: kogut, który nie zostawia żadnej kury samej; zmarł na AIDS). Krótko; zideologizowane kuku na muniu, jak to się kiedyś wśród nieletniej młodzieży mawiało.
Adam Smiech dnia wrzesień 19 2010 10:50:52
Tak, a nas najpierw sprzedali za nic, choć mieli bombę atomową, a chwilę później zaczęli wzywać ujarzmione (z ich własnej woli) narody do bezwzględnego oporu wobec Sowietów. Już nie mówię o tworzeniu nagle komisji katyńskich itp. Polskim ciężkim frajerom to wystarczyło, żeby przeżyć chwile głupopatriotycznej ekstazy. A co z Irakiem i Afganistanem? Świecki reżim Saddama Hussaina zniszczyli zupełnie bezmyślnie, podpierając się wyjątkowo chamskimi kłamstwami. A Afganistan? Przecież Talibowie jako siła to twór USA. W arozumnych filmach w rodzaju Rambo III są przedstawiani jako szlachetni wojownicy. Tymczasem z perspektywy czasu widać, że rację mieli Rosjanie wspierając nieszkodliwy, świecki reżim Babraka Karmala, a potem zamordowanego przez "szlachetnych" Nadżibullaha. A stworzenie dwóch państw muzułmańskich w Europie na starożytnych ziemiach Rzymian, Bizantyjczyków i Słowian, na terenie byłej Jugosławii - Bośni i Kosowa? Trzeba być wyjątkowym głupcem, żeby tego nie rozumieć, a dodatkowo nabierać się na tanie chwyty cwaniaczków zza oceanu. Nabierać się, bo przecież Polak jest tak głupi, że wystarczy w jego obecności krzywo chrząknąć na Rosję, a od razu będzie każdemu jadł z ręki. Jak napisałem w tekście - głęboka niedojrzałość polityczna, niegodna narodu pretendującego do tysiącletniej tradycji...
SecretLegionsPL dnia wrzesień 19 2010 14:48:46
Sowieci też nie byli święci i wspólnie z USA zniszczyli imperia kolonialne zachodu. Każdy smarkacz wie że murzyńscy rebelianci biegali po afrykańskim buszu uzbrojeni w AK- 47 smiley Jeśli zaś chodzi o Afganistan to ZSRS również tutaj nie popisał się pozytywnie. Jak się czyta co Krasnoarmiejcy wyrabiali w tym górzysto- pustynnym kraju to aż włosy dęba stają. Barbarzyństwo armii sowieckiej przechodziło wszelkie możliwe wyobrażenia, Okrucieństwo jednostek Specnazu i WDW było czasem gorsze niż SS-manów... Nie wierzę że Rosjanie to gołąbki bez skazy ale zgodzę się z panami że w dzisiejszych czasach gdy napór Islamu na Europe przybiera na sile tworzenie nowego państwa muzułmańskiego u wrót naszego kontynentu to szczyt ignorancji.
SecretLegionsPL dnia wrzesień 19 2010 15:11:11
To dziwne i zastanawiające że te same środowiska które jeszcze kilka lat temu fanatycznie popierały Stany Zjednoczone w ich wojnach neokolonialnych na bliskim wschodzie oraz straszyły Polaków Al- Kaidą i Talibami dzisiaj adorują takich samych islamskich radykałów i terrorystów tyle tylko że walczących pod zielonym sztandarem przyozdobionym sylwetką wilka.
Adam Smiech dnia wrzesień 19 2010 15:59:22
Odnośnie drugiej wypowiedzi p.SecretLegionsPL. To nie jest dziwne, gdyż ludzie ci nie patrzą przez pryzmat zagrożenia islamskiego, ale przez pryzmat, przepraszam za słowo, dowalenia Ruchom. Kto dowala Ruchom, ten naszym(ściśle- ich) przyjacielem. Antyrosyjskość to jest ich credo, aksjomat, imperatyw. Niech Pan nie szuka u nich logiki.

Co do pierwszej wypowiedzi - rzezie, wojny, nędza państw afrykańskich (głównie murzyńskich), władza rozmaitych cesarzy, kacyków, kanibali - za to wszystko odpowiadają po społu(kolejność dowolna) USA, Sowieci, państwa kolonialne oraz brak zdolności państwowotwórczych u prymitywnych ludów afrykańskich. Jednym z najważniejszych powodów nieszczęść Afryki było wytyczenie granic wg granic kolonii, a często jednocześnie w poprzek siedzib miejscowych plemion. Drugim, system postkolonializmu, czyli uzależnienie dawnych kolonii od dawnych metropolii. Trzecim, neokolonialny system USA polityczno-ekonomicznego uzależniania nieudolnych rządzących w nowych państwach. Czwartym, eksport rewolucji przez ZSRR, wspierany nie tylko przez AK 47, ale i przez doradców i pieniądze. Piątym, brak panowania wyższych norm moralnych i cywilizacyjnych wśród większości prymitywnych ludów., a co za tym idzie, wielkie nasilenie okrucieństwa.

Zbrodni żołnierzy rosyjskich nie zamierzam usprawiedliwiać, co najwyżej możemy spierać się o ich skalę sprawdzając np. wiarygodność źródeł. Politycznie będę się upierał, że Babrak Karmal czy Saddam Hussain byli z wielu punktów widzenia lepszym rozwiązaniem od wspierania fanatyków islamskich, którzy dzięki pieniądzom i doradcom USA wyrośli na potęgę i rzeczywiste zagrożenie.
Adam Smiech dnia wrzesień 19 2010 17:22:57
Odrębnie muzę odnieść się do sprawy tzw. zagrożenia islamskiego, czy też naporu Islamu na Europę. Już wiele razy ten problem dyskutowaliśmy, m.in. z szanownym Panem gjw, ale myślę, że warto co nie co powtórzyć a i też dodać.
Otóż, nie uważam tego zagrożenia za problem ideologiczno-militarny, czy nawet cywilizacyjny, tak jak czynią to wspomniani przeze mnie tzw. twardzi prawicowcy. Problem islamski jest jak każdy inny problem o światowym zasięgu, problemem wielopłaszczyznowym, na który dodatkowo należy patrzeć także przez pryzmat naszego partykularnego, polskiego interesu i tradycji stosunków ze światem islamskim. Zerojedynkowe rozwiązania podsuwane przez neokonów są i zwyczajnie głupie, i merytorycznie nie do przyjęcia, gdyż u ich podstawy leży mesjański program żydowski rozumiany i realizowany przez tą grupę polityczną na swój specyficzny sposób.
Z tezą o naporze islamskim na Europę nie zgadzam się, jeżeli przez napór będziemy rozumieli zaplanowane działanie mające do zrealizowania zaplanowane cele. Więcej, zdecydowanie się nie zgadzam. To nie oznacza, że jestem ślepy na zagrożenie islamskie dla Europy Zachodniej. Ale, jest to zagrożenie zupełnie innego rodzaju, a mianowicie, demograficzne i administracyjne. To nie jest żaden tajny plan jakiegoś ośrodka islamskiego, żeby opanować Europę Zachodnią. Przeciwnie, niewątpliwy problem Europy z muzułmanami wynika z jej własnych działań polityczno-administracyjnych, jak i z zachowań społeczeństw zachodnich. Jedne i drugie są katalizatorami "naporu" islamskiego w stopniu absolutnie decydującym. Działania, o których mówię, to sprowadzanie-przyjmowanie do krajów Europy zachodniej mas biednej ludności islamskiej, przede wszystkim do wykonywania najprostszych prac, budowanie całych dzielnic dla tej ludności. Bardzo szybko efektem tego, wobec dużego przyrostu naturalnego tej ludności i niechęci do pracy, stało się powstanie kasty darmozjadów opłacanych przez państwo, zaś ich dzielnice zamieniły się w dzielnice nędzy, slumsów i rozmaitej przestępczości. Jeżeli do tego dołożymy drugi element, czyli owe zachowania społeczeństw zachodu, a więc przede wszystkim - postępujący hedonizm, dążenie do łatwizny, a co za tym idzie, spadająca na łeb na szyję dzietność, rozkład rodziny, dominację instynktu nad odpowiedzialnością itd., obraz będzie jeszcze bardziej jasny. Jeszcze tylko dodajmy zapanowanie na poziomie państwa ideologii tzw. praw człowieka, politycznej poprawności i niby-tolerancji, a zrozumiemy, że za ów "napór" Islamu na Europę Zachodnią odpowiada sama Europa. W całej rozciągłości. Jako Polska nie mamy żadnego wpływu ani żadnych możliwości odwrócenia tego procesu. Nie powinniśmy z tego powodu także angażować swych wątłych sił w "walkę" z "naporem", nie wspominając już o tym, że dzisiaj taka walka, czy obrona zachodniego stylu życia, oznaczałaby, ni mniej ni więcej, obronę współczesnych "osiągnięć" Zachodu w postaci upodmiotowienia wszelkiej dewiacji i generalnie, obronę zasad panującej na Zachodzie etyki utylitarnej, całkowicie przeciwnej etyce panującej w cywilizacji łacińskiej. Nie ma więc w istocie czego bronić, zaś życie nie znosi próżni. Wyludniającą się Europę zasiedlają ci, dla których brak miejsca w ich krajach. Tak więc, rozwiązanie tego istotnie bardzo poważnego problemu natury demograficznej leży w moim przekonaniu w odgórnych decyzjach politycznych i administracyjnych krajów Zachodu. Wątpię jednak czy do nich dojdzie. Prędzej dojdzie do krwawych rozruchów oddolnych kiedy ludność islamska zmajoryzuje ludność rdzenną. Dlaczego wątpię? Bo rządzący Europą Zachodnią zachowują się nieracjonalnie, zupełnie zniewoleni przez samych siebie pol.-poprawnością i dewiacyjnie rozumianą tolerancją. Oto, jesteśmy świadkami bardzo słusznych działań Francji, działań właśnie administracyjnych, mających na celu usunięcie ludności cygańskiej (którą dyktatura ciemniaków każe nazywać Romami - niedoczekanie!). I co? Zamiast potraktować te działania jako wstęp do rozwiązania problemu islamskiego, wylano kubeł pomyj na Francję i jej władze, używając żenujących argumentów. Wniosek jest prosty - Europa woli podcinać gałąź na której siedzi, niż myśleć o rozwiązaniu stojącego przed nią problemu. Dlatego w takiej sytuacji powtarzam - co nam do tego? Także lekcja Wiednia powinna być dla nas przestrogą. I tu przechodzę do sprawy polskiej w tym problemie. Muszę zaznaczyć na wstępie, że mój osobisty stosunek do ludzi świata Islamu jest na ogół pozytywny. Oczywiście, całkowicie odrzucam fanatyzm (nie tylko światowych terrorystów, czy fanatyzm czeczeński, ale też ten, który doprowadził do powstania Kosowa i muzułmańskiej Bośni), ale nie uważam, aby był on prądem dominującym w tym świecie. Doceniam historyczne wytwory cywilizacji arabskiej - architektury i sztuki; doceniam wkład tej cywilizacji w dziedzinie zachowywania pamiątek historii (wspaniałe biblioteki), jak i w dziedzinie filozofii (oparty na Arystotelesie Awerroizm). Dostrzegam jednak również współczesną jałowość tej cywilizacji we wspomnianych dziedzinach. Akceptując prawo Izraela do istnienia i uważając to istnienie za pozytyw z powodów wskazanych przez Pana SecretLegionsPL w innym miejscu na JN, nie przyznaję mu jednocześnie prawa do funkcjonowania poza cywilizowanymi regułami obowiązującymi wszystkie inne państwa, zwłaszcza wtedy, kiedy uprzywilejowaną pozycję Izraela próbuje się tłumaczyć wywodzącym się z religii żydowskiej mesjanizmem. Dążenie Izraela do poszerzenia swych granic na bazie przekazów Tory uważam za obłęd, zaś gnębienie Palestyńczyków i grożenie atakami innym krajom za niedopuszczalne. Jeśli chodzi o Polskę, to zwracam uwagę, że po wiktorii wiedeńskiej i odzyskaniu w 1699 Kamieńca Podolskiego, w zasadzie, nasze kontakty ze światem Islamu układały się jak najlepiej. Można powiedzieć, że świat ten poprzez długoletnie walki nabrał szacunku dla Polski. Zachowanie Turcji (poseł Lechistanu nie przybył) znamy, ale to także wierność Rzeczypospolitej jej muzułmańskich obywateli, to znakomicie rozwijające się stosunki z państwami arabskimi w XX wieku, także i to w dużym stopniu, za PRL. Czy mamy to dzisiaj niszczyć, czy to w imieniu obrony hedonistycznego Zachody, czy też w interesie obłąkanej mesjanistycznej (choć świeckiej) frakcji żydowskiej? Uważam, że jest na to tylko jedna rozsądna odpowiedź. Jestem zwolennikiem prawdziwej tolerancji wedle najlepszych wzorów I RP, dlatego nie uważam np. budowy meczetu w Warszawie za coś niedopuszczalnego, czy za skandal.
Kończąc, powtórzę za Jędrzejem Giertychem, że Islam stanowi dla świata cywilizacji łacińskiej zagrożenie poboczne, problem poboczny. O wiele większym problemem, problemem zasadniczym, jest destrukcyjny wpływ wywierany na państwa i społeczeństwa Zachodu, na ich sposób myślenia, na legislację, przez - w istocie Zachodu nienawidzącą, a potrafiącą doskonale wygrywać dla swych celów naiwność i zwykłą głupotę ludzi Zachodu - sfanatyzowaną część obozu politycznego żydowskiego.
SecretLegionsPL dnia wrzesień 19 2010 20:29:14
No cóż, powoływanie się w sprawach obecnych kłopotów z muzułmanami na stanowisko Jędrzeja Giertycha jest trochę nie na miejscu zważywszy że w czasach życia tego pana cywilizacja islamska rzeczywiście stanowiła marginalny problem dla świata zachodniego. Jesteśmy światkami 2 procesów a) podboju demograficznego europy zachodniej przez muzułmanów, smiley renesansu cywilizacji islamskiej. Tego nie można lekceważyć gdyż w niedalekiej przyszłości problem ten może dotknąć Polskę. Pamiętajmy również że w państwach muzułmańskich tolerancja religijna jest pojęciem nieznanym. W ogóle Islam jest bardzo wojowniczą i ekspansywną religią zupełnie różniącą się od chrześcijaństwa rywalizującą z nim o panowanie nad światem.
Przywódcy islamscy w przeciwieństwie do zachodnich polityków aktywnie wspierają machometański ekspansjonizm. Przykładem niech będzie postawa pułkownika Kadafiego który w odpowiedzi na szwajcarski zakaz budowania minaretów wzywał do bojkotu Szwajcarii oraz wycofał ze szwajcarskich banków swój pieniężny kapitał... Przejdę teraz do sprawy budowy w Warszawie monstrualnego meczetu. Dlaczego Polska, kraj o tradycji Chrześcijańskiej, w którym przeważająca większością populacji są katolicy a muzułmanie stanowią znikomy procent społeczeństwa ma pozwalać na budowę olbrzymiej świątyni islamskiej? Po co wywoływać wilka z lasu? Musimy zdać sobie sprawę że klasyczny Islam to religia nienawiści i miecza a jego wyznawcy są źródłem nieustannych problemów, nie tylko na zachodzie ale również na katolickich Filipinach lub w Rosji. Wspomniał pan że mniejszość tatarska znakomicie, bezkonfliktowo współżyła w wielonarodowej Rzeczpospolitej ale niech pan nie zapomina że ci tureccy koczownicy nie byli klasycznymi wyznawcami Mahometa. Jak pan zapewne dobrze wie Feliks Koneczny zaliczał Tatarów do cywilizacji turańskiej a nie arabskiej co powinno dawać nam wiele do myślenia. I na koniec dodam że nie wspieram syjonistów i USA w ich neokolonialnych wojenkach na bliskim wschodzie, jestem natomiast zdania że wojnę z Islamem należy stoczyć na własnym europejskim podwórku.
Adam Smiech dnia wrzesień 19 2010 21:28:49
Cóż, oczekiwałem czegoś więcej. Wskazałem na bardzo konkretne problemy i uwarunkowania, do których Pan odniósł się śladowo bądź wcale.
Powoływanie się na Jędrzeja jest jak najbardziej na miejscu, gdyż kiedy pisał swoje słowa były to czasy wielu zapomnianych już dzisiaj zamachów terrorystów islamskich i przynajmniej jednego niezapomnianego - w Lockerbie. Zresztą, pisał on, jak większość pisarzy narodowych, dokonujących syntez historycznych, nie o tu i teraz, lecz o prawidłowości dziejów ludzkości od czasów narodzin Chrystusa. Jeśli chodzi o stanowisko katolickie, obcy jest mi zabobonny, "ciemny" katolicyzm czasów saskich, który również dzisiaj święci triumfy. Wedle mojej oceny, strach przed meczetem w Warszawie wpisuje się właśnie w ten typ katolicyzmu. Co do wojowniczości i ekspansywności Islamu, to pozwolę sobie zwrócić Pana uwagę na fakt, że jest to argument słaby. O ekspansywności w Europie rozpisałem się wyczerpująco w poprzednim komentarzu, zaś ekspansywność państw islamskich praktycznie w ogóle nie istnieje. Arabowie są słabymi żołnierzami jeśli chodzi o współczesną wojnę na poziomie międzypaństwowym. Po drugie, nie potrafią się zjednoczyć. Nie potrafili nawet zjednoczyć się, żeby zniszczyć znienawidzony Izrael (kiedy byli tego najbliżej, zdradziła Jordania). Co do Islamu jako religii nienawiści. Jest wiele nurtów w Islamie, kwestią istotną jest to, który nurt panuje i ma jednocześnie przełożenie na rzeczywistość. Trudno obronić tezę, że Maroko, ZEA, Arabia Saudyjska, najważniejsze kraje arabskie miały ekspansywne ciągoty. Podobnie jest z Judaizmem, który w klasycznej formie w o wiele większym stopniu jest religią zapiekłej nienawiści do nie-żydów niż Islam. Ale wyznawcy nurtu nienawiści w Judaizmie to też tylko jeden nurt. Co innego z przełożeniem. Fanatycy islamscy mają przełożenie głównie na bojowników-samobójców, zaś fanatycy żydowscy (świeccy, którzy przejęli religijny mesjanizm jako swój program) mają przełożenie na władze największego mocarstwa światowego. Taka jest "subtelna" różnica... Uważam, że sprawne działanie służb specjalnych jest w stanie bez trudu opanować zagrożenie ze strony terrorystów. Natomiast jeśli chodzi o Europę nie przedstawił Pan żadnych argumentów przeciwko mojej tezie o sprowadzeniu zagrożenia demograficznego islamskiego przez samą Europę, przez samych Europejczyków, którzy wobec swojego stanowiska ideologicznego i społecznego znajdują się w sytuacji błędnego koła (oraz drugi aspekt - popieranie przez USA i Europę islamskich ruchawek przeciwko Serbii, Rosji itd.). Wzywanie do walki nie przekonuje mnie - w Polsce tego problemu nie ma, co nie oznacza, że nie należy sytuacji monitorować - co najwyżej odzywa się echem destrukcyjne dla Polski hasło o walce za waszą wolność. Mierz zamiar podług sił i kieruj się przede wszystkim interesem własnego narodu i państwa. Tak działały i działają państwa od wieków. My, traktowani wyraźnie ulgowo przez świat Islamu, nie mamy żadnego powodu, aby włączać się altruistycznie w nie nasz konflikt.
SecretLegionsPL dnia wrzesień 19 2010 22:27:28
Panie Adamie w czasach Jędrzeja Giertycha nie było milionowych hord muzułmańskich imigrantów a to właśnie one stanowią zagrożenie dla naszego kontynentu. Ja się z panem zgadzam że Europa Zachodnia (właściwie lewicowi politycy i tzw. "autorytety moralne"smiley sama wytworzyła problem europejskiego islamu a swoją polityczną poprawnością, krótkowzroczną polityką i źle pojętą tolerancją kopie sobie grób tylko że przez jej ignorancje ucierpieć może również nasza część kontynentu. Islam to nie religia, to niebezpieczna sekta która nakazuje rozszerzać mahometańskie zabobony na wszystkie możliwe sposoby. Pański problem polega na tym że patrzy pan na Islam w świetle dzisiejszych czasów a ja patrze na niego w perspektywie całej jego historii. Skoro twierdzi pan że ta bliskowschodnia religia nie jest ekspansywna to niech pan mi wytłumaczy w jaki sposób chrześcijańska niegdyś Afryka północna, Syria, Azja Mniejsza, Egipt, Palestyna i zaratusztrańska Persja stały się siedliskiem tej nienormalnej totalitarnej ideologii? Owszem taka Arabia Saudyjska nie jest zbyt ekspansywna w sensie militarnym. Ale nie jest tajemnicą że to za saudyjskie pieniądze powstają na świecie setki koranicznych szkół które produkują przyszłych talibów. Poza tym to totalitarne państwo które skazuje na śmierć wszystkich którzy zmienili "jedynie słuszną religię". Znana jest wszystkim wojna religijna w Darfurze, jaką możemy mieć gwarancję że za kilka dekad europejscy Arabowie czy Turcy nie zorganizują drugiego Darfuru w Europie?
SecretLegionsPL dnia wrzesień 19 2010 22:45:45
Mimo iż Polska wolna jest od muzułmańskich imigrantów to jednak należy podjąć anty- islamskie działania prewencyjne w myśl zasady lepiej zapobiegać niż leczyć. Myślę tu o wpisaniu islamu na listę niebezpiecznych sekt których działalność jest prawnie zakazana. To powinno skutecznie zniechęcić arabskich lub tureckich kolonizatorów od osiedlania się w Polsce.
Adam Smiech dnia wrzesień 19 2010 23:36:19
Ja nie mam problemu, natomiast Pan najwyraźniej istniejące zagrożenie demonizuje.
W czasach Jędrzeja Giertycha np. we Francji problem ten był już w całej pełni rozwinięty. Nie mówiąc już o wspomnianych przeze mnie zamachach, których, jak mi się wydaje z autopsji, było jednak więcej i były one w pewnym sensie bardziej autentyczne. Mam tu na myśli to, że np. zamach z 11 września wygląda na "pilotowany" przez służby specjalne celem otwarcia drzwi kolejnym agresjom USA. Zadaję więc pytanie, mając na uwadze wypowiedziane już wcześniej w dyskusji słowa - z kim Pan chce organizować walkę przeciw Islamowi w wersji fanatycznej - z USA, które odpowiada za ustanowienie dwóch państw islamskich w Europie oraz wspiera islamistów kaukaskich przeciw Rosji, zaś walczy tylko z tymi, którzy stanowią zagrożenie dla Izraela, a może z Europą Zachodnią, która tak się zachowuje jak opisaliśmy powyżej (nawiasem mówiąc, proszę nie powtarzać kalki naszych prawicowców zrzucających odpowiedzialność za stan Zachodu li-tylko na lewicowców itp.; w istocie może nawet większą odpowiedzialność ponosi pseudoprawica, która od dziesiątek lat ulega lewicy ideologicznej i akceptuje coraz dalej idące dewiacyjne propozycje tejże; no, przecież bez poparcia tzw. chadecji i tzw. konserwatystów, homoseksualizm, aborcja, czy tzw. równouprawnienie, nie miałyby szans). Zarówno Koneczny, jak i Giertych, jak i skromnie ja sam, patrzymy naturalnie na całokształt historii. Ekspansja wieków średnich oraz XVI-XVII wieku, to zarówno efekt wędrówki ludów jak i mocarstwowego rozwoju Turcji, ale przecież potem proces ten został zatrzymany i się zdecydowanie cofnął. Od 300 lat nie ma zagrożenia ze strony państw arabskich czy islamskich. Niezależnie od tego, że dla nas powstanie Izraela było korzystne, nie można nie widzieć, że to właśnie powstanie tego państwa stało się katalizatorem powstania współczesnego terroryzmu islamskiego. Jeszcze przed wojną problem zagrożenia islamskiego w ogóle nie istniał. I nie zaistniałby, gdyby nie Izrael. Przecież nawet i dzisiaj istnieje szansa na ułożenie jasno sprecyzowanych stosunków na Bliskim Wschodzie poprzez powołanie do życia niepodległej Palestyny, której Izrael nie będzie bezkarnie najeżdżał i niszczył. Ograniczenie Izraela do ziem politycznych, porzucenie talmudycznych dążeń do osiągnięcia ziem biblijnych. Zapewnienie, że taki Izrael, jeśli pomimo wypełniania porozumienia nadal będzie niepokojony, spotka się z ochroną zewnętrznego podmiotu, np. Stanów Zjednoczonych, które będą także stały na straży ustanowionych praw Palestyńczyków. Myślę, że to mogłoby doprowadzić do uspokojenia sytuacji. Z kolei opanowanie problemu na Zachodzie Europy wymaga podjęcia konsekwentnego i zjednoczonego wysiłku przez kraje zainteresowane w kierunku wyznaczonym przez działania Francji wobec Cyganów. Jak napisałem wyżej, nie widzę w najbliższej przyszłości szans na taką odmianę zaślepionej Europy. I w takiej sytuacji Pan proponuje wciąganie Polski do konfliktu? Bez sił, bez środków, bez szansy narzucenia wielu potężniejszym od nas podmiotom swego punktu widzenia (abstrahuję już od możliwości przebicia się z takim poglądem na polskiej scenie politycznej, a nawet więcej, narzucenia go innym jako dominującego). Widzi Pan, jestem do bólu przeciwny polityce, przepraszam za słowo, szalonej, bez widoków powodzenia i podejmowanej pod wpływem silnego uczucia. Polityka narodowa raz jest polityką wielką, raz małą. Zawsze jednak jest polityką osiągania maksimum celów realnych do osiągnięcia w danym czasie i okolicznościach. Pańską propozycję, aby zakazywać Islamu w Polsce, co uderzy w niewielką społeczność polskich obywateli od wieków wiernych Rzeczypospolitej uważam z przykrością za należącą do tej pierwszej kategorii. Przy okazji, przypominam, że pisałem też, jako zwolennik racjonalizmu w polityce, że monitorowanie problemu jest konieczne, zaś eliminowanie zagrożeń należy do właściwych służb państwa. Kończąc temat meczetu - nie widzę powodu, aby rzucać kłody pod nogi polskim niekatolikom i innowiercom. Jeśli tylko będą wierni państwu polskiemu, to nie ma powodu, aby ich dyskryminować. Zresztą, dlaczego mamy zabraniać meczetu, a nie zabraniać synagogi, czy np. reinstalacji żydowskiej masonerii B'Nai B'Rith? Powoływał się Pan na Konecznego. Proszę więc do Niego wrócić w tym miejscu naszej dyskusji. Tam znajdzie Pan odpowiedź na to, która cywilizacja jest dla nas groźniejsza.
SecretLegionsPL dnia wrzesień 20 2010 18:55:18
Szkoda że Pan mnie nie zrozumiał. Nie chodziło mi wcale o wciąganie państwa Polskiego w jakieś anty- islamskie krucjaty przy użyciu czołgów, żołnierzy itp. To rzeczywiście byłoby szaleństwem. W swoich postach zwracałem uwagę na zagrożenia cywilizacyjne oraz narodowościowe (co prawda takie sformułowanie brzmi rasistowsko ale taka jest prawda) jakie mogą w niedalekiej przyszłości dotknąć Polskę ze strony islamskich kolonizatorów. Jeśli nie chcemy aby Polska przekształciła się w państwo islamskie (tak jak dzieje się to obecnie z np. Francją czy Holandią) musimy już dziś podjąć radykalne środki zaradcze. Myślę tutaj o ustanowieniu solidnych barier legislacyjno- administracyjnych uniemożliwiających jakiekolwiek osiedlanie się ludności muzułmańskiej w Polsce. Co do pańskich aluzji skierowanych do żydostwa to owszem zgadzam się z panem, tutaj też czai się zagrożenie ale ta kwestia powinna być chyba dla każdego narodowca oczywista, co nie oznacza że mamy przymykać oko na tworzenie się u naszych zachodnich granic tzw. "Eurabii". W kwestii warszawskiego meczetu sprawą jest jasna; postawienie gigantycznej wahabickiej świątyni w stolicy najbardziej katolickiego państwa w europie świadczy chyba o ekspansji cywilizacji islamskiej a nie żydowskiej, bizantyjskiej, chińskiej i in.
Adam Smiech dnia wrzesień 20 2010 19:52:39
W Warszawie jest 11 tys. muzułmanów, więc nie przesadzajmy. Szereg świątyń różnych wyznań istniejących w polskich miastach przez setki lat, w niczym nie umniejszały polskiego i katolickiego (szerzej - chrześcijańskiego) charakteru tych miast. Co do barier - te, które Pan proponuje odbieram jako podyktowane strachem iście irracjonalnym i jednak uprzedzeniem wobec muzułmanów.

Nie kieruję tego osobiście do Pana, ale miałem podobne odczucia, kiedy lata temu koledzy NOP-owcy demonizowali Murzynów i odnosili się do nich z zupełnie dzikim rasizmem.

Miałem okazję poznać kiedyś Palestyńczyka - Araba i kopta. Nie ujawnialiśmy wobec siebie poglądów politycznych, ale kiedyś był on świadkiem, jak publicznie zakwestionowałem postawę pewnego kontrdyskutanta, który w sposób żenujący wazelinował Żydom. Potem Arab podszedł do mnie i powiedział: "Żydzi to sk..., nienawidzę ich". Może to się Panu nie spodoba, ale poczułem wtedy z nim wspólnotę duchową. Był Arabem, ale chrześcijaninem. Pomimo tego nie uważał Izraela za przedstawiciela cywilizacji łacińskiej na bliskim Wschodzie (sic!), ale razem ze swymi islamskimi współobywatelami walczył z Izraelem o niepodległość swojego kraju.

Podkreślę raz jeszcze - jeśli przeczyta Pan moje wypowiedzi, zauważy Pan, że wskazuję wyraźnie, że służby specjalne powinny monitorować zagrożenie i mu zapobiegać, zaś państwa zachodnie powinny pójść drogą Francji w sprawie Cyganów. W przypadku Polski też o tym piszę, natomiast nie zgadzam się na dyskryminowanie Polaków rodu tatarskiego jak i innych, spokojnych obywateli polskich dla celów wątpliwej profilaktyki.

Zapewniam Pana, jeśli oczywiście czuje Pan klimaty narodowe, że zagrożenie cywilizacją, myślą, mentalnością żydowską itd., jest największym zagrożeniem z jakim mamy na tym świecie do czynienia. Źródło tego zagrożenia jest głęboko teologiczne. Zagrożenie to jest bardziej subtelne od bomb terrorystów i od widoku kobiet z zasłoniętymi twarzami na ulicach miast zachodnich. Jego wielkie niebezpieczeństwo nie jest namacalne, gorzej, przenika nas w sposób niezauważalny, wkracza do naszego sposobu myślenia, do naszej mentalności. Proszę zwrócić uwagę na to kim byli ojcowie umysłowego przewrotu XIX i XX w. i będzie Pan miał odpowiedź, dlaczego Zachód jest dziś tak słaby, tak zdegenerowany, tak nielogiczny. Przy tym zagrożeniu, faceci w chustach wymachujący AK 47, to doprawdy, wracając do Jędrzeja, wykolejenie myślowe poboczne.

Pozdrawiam
gjw dnia wrzesień 21 2010 07:26:17
Pozwolę sobie stanąć co nieco pośrodku, z pewnym przechyłem w stronę pana Adama. Na razie wlaka z islamizmem nie jest naszą sprawą. Jeśli państwa zachodnie nie oprzytomieją, z jednej strony ostro postępując z osobami niepoprawnymi, a zarazem dając realne szanse wyjścia z gett tym muzułmanom, którzy tego pragną, to przegrają własną przyszłość (rzyzykujemy utratą naszego kraju - słusznie ostrzega ostatnio Thilo Sarrazin, tylko proponuje niewłaściwe sposoby przeciwdziałania). Wówczas Europę będzie mogła uratować już tylko Rosja, być może do spółki z Węgrami i Słowianami. Bo z drugiej strony nie lekceważmy zagrożenia totalitarną ideologią islamizmu (nie chodzi mi o normalny, trdycyjny islam). Dążenie do światowego kalifatu nie jest programem umiaru i porozumienia z kimkolwiek. Na razie oni mają terrorystów-samobójców i trochę trotylu. Na razie. Kiedy Hitler obejmował władzę, też miał tylko czołgi z tektury. Dzisiaj są takie możliwe do zbudowania przez ludzi prymitywnych na tle XXI wieku bronie, że biada tym, na których zostaną wypróbowane. Podbnie jak pod gradem bomb Luftwaffe np. Serbowie nie zastanawiali się jakie błędy popełniono w Wersalu, tak też pewnego dnia (jeśli nie dostrzeżemy w porę zagrożenia) nie będziemy już mieli czasu zastanawiać się nad tym, jakie błędy wytworzyły al-Fatah, a potem al-Kaidę, tylko bądziemy się modlić, żeby ci ludzie jak najszybciej dostali w kość tak, że im się wszystkiego odechce. Natomiast nawet z tego wzglądu nie powinniśmy się łączyć z obozem syjonistyczno-jankeskim.

Trafiłem niedawno temu na niezwykle ciekawe wiadomości, jak nprawdę wyglądało niewolnictwo na Południu Stanów. Murzyni mieli naprawdę dobrze, nieraz bardzo dobrze, a to że byli czyjąś własności to była dla większości z nich teoria bez ujemnego wpływu na ich życie. Życie z zagwarantowanym pełnym żołądkiem, a dla aktywnych z możliwościami robienia sporych pieniędzy, z których oddawało się panu mniej niż dzisiaj zbiurokratyzowanemu państwu. Nawiedzeni mesjanizmem Jankesi musieli zniszczyć niezwykle stabilne i korzystne dla społeczeństwa amerykańskiego jako całości stosunki, utopić własny kraj we krwi, zamiast zaczekać aż w wyniku przemian społeczno-gospodarczych południowcy sami skasują tytuł własności człowieka do człowieka jako przeżytek.

Jeszcze jedno. Panie Tajne Legiony, nie obrażajmy wyznawców Proroka jako całości. W czasach kalifów bagdadzkich (Omajadów) chrześcijanie i judaiści korzystali z niemal zupełnej wolności i ogromnej ochrony ze strony państwa. Ten duch nie umarł do końca. W Jordanii meczet stoi naprzeciw kościoła i nikomu to nie przeszkadza. W Maroku muzułmanin może się ochrzcić i nie bądzie mu za to więcej niż u nas katolikowi, który stał się ewangelikiem. W Kuwejcie katedra rzym.-kat. stosi w samym środku stolicy, a w Bahrajnie wolno budować kościoły, acz bez dzwonnic. Arabia Saudyjska przez muzułmanów np. Emiratów jest postrzegana jako reżim skrajny, z którym trzeba niestety współpracować, ale którego prawie nikt nie lubi. Zatem o rzymską sprawiedliwość proszę. smiley
gjw dnia wrzesień 26 2010 12:53:11
@too Yo're unbelieveble, so cheap and so without imagination with your introusivity.
Marzena Zawodzinska dnia wrzesień 27 2010 09:56:06
Too spamer, niedługo zniknie razem ze swoim wpisem.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014