Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumGrudzień 10 2018 09:54:10
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 5
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
5
5
UNSO-OUN UPA
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Doktryny Kremla. Czy bać się Rosji?
Polityka Zagraniczna
Doktryny Kremla. Czy bać się Rosji?

Światowe mocarstwo, z którym nasz kraj graniczy bezpośrednio przez strefę kaliningradzką i pośrednio przez Białoruś (Państwo Związkowe Białorusi i Rosji) budzi nad Wisłą przeważnie ujemne skojarzenia. Każdy, kto usiłuje posiać w Polsce strach przed Rosją ma łatwe zadanie. Nie da się ukryć, że przez kilka stuleci wielkie mocarstwo słowiańskie posuwało się coraz dalej na zachód kosztem państwa polsko-litewskiego i Szwecji. Okoliczność, że oba te mocarstwa w równie długim okresie swojej przewagi nad Rusią posuwały się coraz dalej na wschód jakoś umyka uwadze strony uważającej się za pokrzywdzoną. No cóż, stosunki międzynarodowe tak dawniej jak obecnie nie były i nie są sielanką. Pokój i przyjaźń między narodami jest w najlepszym wypadku ideałem, który pragną osiągnąć najwybitniejsi przywódcy. Na bieżąco decyduje twarda gra interesów mocarstw. Ta gra ma na szczęście swoje (pisane i niepisane) reguły, które dotyczą również Rosji. Ich prawidłowe rozpoznanie i zręczne wykorzystanie na swoją korzyść jest moim skromnym zdaniem tym, czego Polska obecnie potrzebuje najbardziej.

W okresie równowagi strachu wielkich mocarstw, zwanym raczej niepoprawnie zimną wojną (okresy napięcia przedzielały przecież okresy odprężenia między Wschodem a Zachodem) kolejni amerykańscy prezydenci i ich doradcy formułowali doktryny polityki zagranicznej i wojskowej, mające na celu tzw. powstrzymanie komunizmu, a w praktyce jeszcze wiele innych celów, jawnych i niejawnych. Ze strony rosyjskich komunistów pojawiła się odpowiedź na te doktryny w postaci tzw. doktryny Breżniewa, której prawdziwymi autorami byli jego szef pionu ideologii Susłow oraz ministrowie obrony w stopniu marszałka: Ustinow i Greczko. Nie byli to ludzie głęboko myślący toteż ta doktryna określana też jako doktryna ograniczonej suwerenności (państw Układu Warszawskiego) była bardzo prosta; zdobyliśmy krwią i śmiercią naszych żołnierzy granicę (imperium zewnętrznego) na Łabie i Sudetach i nikomu jej nie oddamy, bo to jest jedna z głównych podstaw naszej supermocarstwowej pozycji. Jeśli szerzej spojrzeć na dzieje Europy, był to tak naprawdę dalszy ciąg programu Piotra Wielkiego, który w terytorialnym, a zarazem cywilizacyjnym przesunięciu swojego kraju na zachód upatrywał gwarancji wzrostu potęgi własnego państwa i dobrobytu jego mieszkańców.

Car Piotr wyłudził od pruskiego króla Fryderyka I Bursztynową Komnatę, czerwoni carowie wyłudzili od towarzyszy z NRD aparat fotograficzny systemu Zenith/Practica, rury do rurociągów i mnóstwo innych rzeczy. Poza tym carowie i caryce oświeconego i pracowitego XVIII wieku różnili się od genseków KPZR wszystkim, czym tylko można. Najkrócej rzecz ujmując ci drudzy byli beznadziejnymi leniami i nieukami, a tymi swoimi cechami zarazili większość swoich poddanych. Nic dziwnego, że Cesarstwo Rosyjskie rozwijało się długo i pomyślnie, zaś blok radziecki nie przetrwał nawet pół wieku. Teraz karta się odwróciła. Na czele wielkiego mocarstwa słowiańskiego stoją znów ludzie wybitni i pracowici, wszechstronnie zorientowani, wypowiadający się płynnie w obcych językach. Właściwie cały czas tylko jedno pozostaje bez zmiany. Rosyjska polityka mocarstwowa wymaga oparcia jej w jakiś sposób o Niemcy. Oczywiście lokatorzy Kremla w XXI wieku rozumieją, że ten dawny i tradycyjny partner, a niekiedy również rywal Rosji nie jest najważniejszy na świecie. Rosja coraz sprawniej rozgrywa cały świat w myśl własnych interesów narodowych. Przy tym okazuje się, że stać ją na niezwykle ciekawe z punktu widzenia myśli politycznej doktryny.

Doktryna Putina

Na początku września 2006, przemawiając w międzynarodowym klubie politologów "Bałdaj" w Moskwie, ówczesny prezydent Federacji Rosyjskiej powiedział, że jego państwo weszło na drogę demokracji z własnej woli, toteż Rosja "sama będzie rozstrzygać, w jaki sposób - biorąc pod uwagę swoją historyczną, geopolityczną i inną odrębność - może zabezpieczyć wdrażanie zasad wolności i demokracji. Będzie sama określać tempo i etapy posuwania się na tej drodze. [...] Tego, kto będzie dzisiaj u nas mówił o zamieraniu suwerenności i konieczności przestrzegania powszechnie obowiązujących standardów demokratycznych, opinia publiczna natychmiast rozerwie na strzępy." [1]

Z takiej sytuacji wewnętrznej wynikły nowe zadania polityki zagranicznej. "Ten, kto się bez przerwy poddaje i ustępuje, nic na tym nie zyska - można to przyjąć za pewnik. Suwerenność, tak jak demokracja, nie może być celem samym w sobie. Są to dwa czynniki przesądzające o zdolności do współzawodniczenia z innymi państwami albo jej braku. Dla tych, którzy nie umieją bronić swojej demokracji i niepodległości, nie ma już miejsca pod słońcem." - napisał komentator "Izwiestii". W Paryżu i Dreźnie Putin bez niedomówień zaproponował Europie Zachodniej bezterminową współpracę gospodarczą w zamian za porozumienie polityczne. Porozumienie polityczne ma w tym wypadku polegać na przyjęciu do wiadomości owej doktryny "suwerennej demokracji", zaprzestaniu (przynajmniej na szczeblu władz państwowych) prób ingerowania w sprawy wewnętrzne Rosji i innych państw członkowskich WNP, a także przypominaniu takim krajom jak Gruzja, Litwa, Łotwa, Estonia i (wówczas jeszcze) Polska (oraz Mołdowa) o ich zobowiązaniach wynikających z podpisanych układów.

W przypadku rządów prowokujących zdaniem Kremla Rosję, uniemożliwiających jej lub utrudniających utrzymywanie normalnych stosunków z krajami trzecimi itd. itp. miały zostać zastosowane bezpośrednie środki odwetowe o wymiarze gospodarczym (zamykanie rosyjskiego rynku dla danych krajów, całkowicie lub częściowo) i dyplomatycznym (wykorzystanie rosyjskich wpływów w Europie Zachodniej, Afryce i Azji do ich izolowania). Warto zwrócić uwagę na trzy rzeczy. Była to doktryna pragmatyczna (jej poszczególne punkty zostały już wypróbowane w praktyce), kolektywna (wypracowana przez Radę Prezydencką), a także jest stosowana do dzisiaj (co określa się np. jako cichnący głos Gruzji).

Doktryna Miedwiediewa

5 II b. r. została ogłoszona w postaci dekretu prezydenta Doktryna Wojenna Federacji Rosyjskiej. Ze względu na to, że w języku polskim bezustannie rozpowszechnia się (gołosłownie, bo nie wskazując mających o tym świadczyć punktów) twierdzenia jakoby był to jakiś program przygotowań do agresji oraz użycia broni jądrowej wg widzimisię z Kremla, uznałem za konieczne przytoczenie wreszcie przynajmniej kilku kluczowych fragmentów tego dokumentu i dodanie minimum komentarza:

"Pod pojęciem bezpieczeństwo wojskowe Federacji Rosyjskiej należy rozumieć stan skutecznej ochrony żywotnych interesów jednostek ludzkich, społeczeństwa i państwa przed zewnętrznym i wewnętrznym zagrożeniem o charakterze wojskowym, związanym z użyciem siły zbrojnej albo groźbą jej użycia, którego skutkiem jest brak zagrożenia wojennego lub też zdolność odparcia takiego zagrożenia." (rozdział I, punkt 6, podpunkt a)

W 8 punkcie (II rozdziału; podstawowy jest podział na punkty, rozdziały z podtytułami, oznaczone cyframi rzymskimi zostały dodane dla ułatwienia czytania) wymieniono główne wojskowe zagrożenia zewnętrzne i wewnętrzne, a mianowicie: "dążenie do przydzielenia Organizacji Paktu Północnego Atlantyku funkcji stróża porządku na całym świecie w sposób odbywający się z naruszeniem prawa międzynarodowego i przybliżenia struktur wojskowych tego paktu ku granicom Rosji, w tym w drodze dalszego rozszerzania tego bloku" (podpunkt a). "Tworzenie i rozmieszczanie systemów strategicznej obrony antyrakietowej, naruszających globalną stabilizację i istniejący stosunek sił w dziedzinie rakietowo-jądrowej, a także militaryzacja przestrzeni kosmicznej, rozmieszczanie strategicznych niejądrowych systemów broni precyzyjnej." (podpunkt c; w alfabetach cyrylickich jest w tym miejscu litera g). Zwracam uwagę na określenie: strategicznej (obrony antyrakietowej). Podpada pod nie wyraźnie tarcza projektowana przed administrację Busha, ta Obamowska już o wiele mniej, co daje pole do gry dyplomatycznej zamiast tylko przeciwdziałania wojskowego, aczkolwiek i to drugie (rakiety balistyczne o nieprzewidywalnej zmiennej krzywej lotu końcowego) zostało podjęte.

W dalszych podpunktach wskazuje się w sumie rzecz biorąc na działalność zwolenników tzw. światowego kalifatu oraz inne próby doprowadzenia do walk zbrojnych na tle różnic etnicznych, rasowych, religijnych i wyznaniowych. Poświęca się temu znacznie więcej miejsca niż NATO i jego głównemu mocarstwu, ponieważ najzwyczajniej w świecie jest to zagrożenie o wiele bardziej namacalne i bezpośrednie. Gdyby komuś miało się udać na szeroką skalę napuścić jedne narody Rosji na drugie, byłby to bez wątpienia gwarantowany początek końca tego, co wciąż jeszcze stanowi największe terytorialnie państwo na świecie.

Ciekawe i zgodne z naukami z historii ubiegłych 31 lat są punkty 12-15. Mowa w nich o specyficznych cechach współczesnych konfliktów zbrojnych, takich jak atakowanie tylko starannie wybranych celów przy użyciu broni gwarantujących ich dokładne i nieuniknione trafienie, a także ogromna szybkość działań. Z tego powodu nie jest konieczne ani formalne wypowiedzenie wojny ani przeprowadzenie powszechnej mobilizacji. Szczególną uwagę w tej analizie poświęcono przygotowaniom propagandowo-politycznym do wojny napastniczej, których celem jest zohydzenie upatrzonej ofiary w oczach światowej opinii publicznej, tak aby podjęta agresja wyglądała na samoobronę względnie wymierzenie sprawiedliwości. Jest to możliwe dzięki odpowiedniemu wykorzystaniu zasady tzw. globalnej wioski oraz wyciszeniu wszelkich głosów krytycznych wobec narzuconego przez mocniejszych sposobu widzenia danego konfliktu przy użyciu m. in. tzw. psychologii behawioralnej.

Tak oto dochodzimy do punktu 16, w którym zostaje określona rola rosyjskiej broni jądrowej w niedopuszczaniu do podobnych zagrożeń. Przytaczam w całości: "Broń jądrowa pozostanie ważnym czynnikiem zapobiegania dojściu do konfliktów wojennych o wymiarze jądrowym oraz konfliktów z użyciem konwencjonalnych środków rażenia (wojny pełnoskalowej i wojen lokalnych). W wypadku wybuchu konfliktu wojennego z użyciem konwencjonalnych środków rażenia (wojny pełnoskalowej, wojny o charakterze regionalnym), który postawiłby pod znakiem zapytania samo istnienie państwa, fakt posiadania broni jądrowej może doprowadzić do eskalacji takiego konfliktu do szczebla konfliktu z użyciem broni jądrowej." Punkt ten warto jednak zestawić z punktem 18 (również w całości): "Federacja Rosyjska zapewnia stałą gotowość Sił Zbrojnych i innych rodzajów wojsk do odstraszania i zapobiegania konfliktom zbrojnym, do zbrojnej ochrony Federacji Rosyjskiej i jej sojuszników w zgodzie z normami prawa międzynarodowego oraz układami międzypaństwowymi podpisanymi przez Federację Rosyjską. Niedopuszczenie do konfliktu jądrowego jak też jakichkolwiek innych konfliktów zbrojnych jest najważniejszym zadaniem Federacji Rosyjskiej." [2]

Dalszej części doktryny wojskowej Miedwiediewa nie zamierzam w tym miejscu omawiać, ponieważ jest to lektura śmiertelnie nudna, zawierająca nadmiernie obszerne rozważania na temat dlaczego sprawą pierwszorzędnej wagi są mieszkania dla zawodowych oficerów itd. itp. Ogólnie rzecz biorąc można zarzucić temu dokumentowi państwowemu z jednej strony rozwlekłość, a z drugiej brak dokładnych sformułowań akurat tam, gdzie są najbardziej potrzebne. Dlatego też koniecznie trzeba sięgnąć do innych wypowiedzi i działań obecnego głównego lokatora Kremla.

Myśl polityczna Dymitra Miedwiediewa - testament de Gaulle'a

"Francuzi i Francuzki! Wy, którym tyle mówiłem o Francji!" Te pełne tytanicznego napięcia woli, przerzucające niezwykłą siłą ducha most nad przepaścią śmierci poprzednich czterdziestu pokoleń od Chlodwiga poczynając i budujące jasną linię prowadzącą w przyszłość słowa nowoczesnego nacjonalisty Karola de Gaulle'a, nie były tylko wyrazem wiary w wielkie przeznaczenie własnego narodu. Dla największego Francuza po Napoleonie Francja była przede wszystkim potęgą ducha - regularnego, zarazem niezwykle dźwięcznego języka, życia umysłowego dążącego do usystematyzowania wiedzy, a przy tym niezwykle żywej fantazji i dowcipu. Jego ideałem nie był Napoleon posępnie spoglądający na palącą się wokół niego Moskwę, ale Diderot odrywający się od pracy przy wielkiej encyklopedii, aby rozmawiać jak przyjaciel z Katarzyną Wielką i król Ludwik IX skutecznie uczący swoje wojska przestrzegać reguł prowadzenia wojny oszczędzających ludność cywilną. Francja od czasów jego imiennika - Karola Wielkiego, była wszak wyraźną częścią większej całości - Europy przez naprawdę duże E czyli duchowego Rzymu
. Stąd też (nacechowany bezgraniczną pogardą człowieka szlachetnie urodzonego i szlachetnego z natury wobec politykierów i kłamców) namiętny sprzeciw Generała wobec "zmowy jałtańskiej" i podziału Europy. Stąd w sytuacji, gdy jego zdaniem (potwierdzonym przez historię) "jednolity komunizm rozpadł się na komunizmy poszczególnych narodów" pionierska i skuteczna praca szefa państwa francuskiego nad odkręcaniem śrub trzymających przy obu supermocarstwach kraje naszego kontynentu oraz wygaszaniem nastrojów utrzymujących je w stanie wzajemnej wrogości.

Obecnie Europa ma w gronie przywódców państw kogoś, kto właściwie odczytał główne przesłanie polityki zagranicznej wielkiego Francuza, jakim była "Europa od Atlantyku po Ural". Twórca V Republiki doskonale rozumiał, że Rosja od czasów Piotra Wielkiego nie jest jakimś obcym ciałem w Europie, że zdążyła podzielić wszystkie jej wzloty i upadki, od Oświecenia po komunizm. Dlatego też mimo wszystko patrzył przez palce na krótkowzroczne wyczyny genseków. Jako pierwszy na świecie przepowiadał upadek komunizmu. Wskazywał swoim następcom cel o olbrzymim, historycznym znaczeniu - budowę nowej, zjednoczonej Europy równoprawnych ojczyzn. Jest ktoś, kto bezustannie myśli o Rosji i bez wytchnienia pracuje na rzecz jej wielkości, ale nie tylko dla niej samej, lecz dla całej Europy, w imię Trzeciego Rzymu. Wspólna architektura bezpieczeństwa europejskiego, "sytuacja, w której wszyscy mają wpływy u wszystkich", "przełamanie mentalności bloków", pilna potrzeba uszanowania suwerenności wszystkich krajów członków procesu KBWE, nowa KBWE, dyktatura prawa i przyzwoitości - to tylko niektóre, jakże w gruncie rzeczy gaullistowskie hasła obecnego prezydenta Federacji Rosyjskiej.

Pragnę tu przytoczyć kilka urywków z obszernego wywiadu Miedwiediewa dla "Izwiestii", jaki ukazał się w maju b. r. Pewne środowiska polityczne w naszym kraju, których nie zawaham się określić jako naprawdę skrajną prawicę, rozpowszechniały twierdzenie, że w tym wywiadzie nie pojawiło się nic nowego. Usiłowały ten wywiad zamilczeć. Moim skromnym zdaniem padło tam jednak całe mnóstwo rzeczy nowych i bardzo ważnych. Np.:

"Nie chciałbym odpowiadać za wszystko, co wydarzyło się w naszym państwie od zakończenia Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, dlatego, że zgodnie z prawem i moralnie jestem odpowiedzialny tylko za ten okres, gdy przypadł mi zaszczyt i odpowiedzialność kierować naszym państwem. Ale oczywiście, jako człowiek, który żył w Związku Radzieckim i żyje w Rosji, mam swój punkt widzenia na ten temat. On sprowadza się do tego, co następuje: Związek Radziecki w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej był w stanie osiągnąć najważniejsze cele - pokonać bardzo silnego wroga, zniszczyć go i stworzyć warunki do swobodnego rozwoju Europy. Uczynił to kosztem ogromnych ofiar. Następnie ZSRR poszedł swoją drogą. W nim utrzymywało się, w istocie bardzo trudne, społeczeństwo totalitarne, które nie dawało rozwijać się wielu gospodarczym procesom, uciskało ludzi. Temu towarzyszyły ofiary i wszystko, co wiąże się z dyktaturą. [...]

Wie Pan, jestem wielkim zwolennikiem cyfrowych technologii. One są bardzo wygodne dla przechowywania dużej ilości informacji. Dawniej, żeby powiedzmy otrzymać tę albo inną informację, trzeba było brać ogromny foliał, szperać, zaznaczać. To właściwie także ma swoje plusy, dlatego że człowiek, świadomie lub mimowolnie, poznawał wiele ciekawych materiałów, które w książce lub jakimś zbiorze dokumentów zostały zamieszczone.Teraz jest prościej: wystarczy powiesić odpowiedni plik z dokumentami w elektronicznych zasobach, cokolwiek napisać na komputerze - i od razu otrzymać informację. Bardzo wygodne! I my powinniśmy się tym zajmować, robić to otwarcie, zdejmując wszelkiego rodzaju hasła z dokumentów tego okresu. Minęło już dość czasu - 65 lat i naród powinien znać całą prawdę tak o wojnie, jak i o wydarzeniach po niej następujących. [...]

Przypomnijmy i czas przedwojenny, wydarzenia początku wojny. Powiedzmy to, co wydarzyło się pod Katyniem. To bardzo ciemna karta. W dodatku mroczna karta, na której nie było prawdy. Do tej pory - ja patrzyłem - ludzie z pełną powagą prowadzą dyskusje o tym, kto podjął decyzję o straceniu polskich wojskowych. Mimo tego, że materiały są ujawnione, dałem znowu polecenie, aby je zademonstrować. Ale mimo wszystko trwają dyskusje. Dlaczego? Dlatego że ten temat był ukryty - to raz, a po drugie był podany z absolutnie fałszywej pozycji. Oto właśnie przypadek fałszowania historii! Przecież fałszowania historii dopuszczają się nie tylko ci, co za górami, nie tylko ci, którzy żyją w innych krajach. My sami dopuszczaliśmy się fałszowania historii. I prawda w końcu powinna zostać ujawniona naszym ludziom i cudzoziemcom, którzy są tym zainteresowani. [...]

Moim zdaniem, koniec "zimnej wojny" i blokowego myślenia zdołał zjednoczyć Europę, otrzymać taką Europę, w której i żyje się komfortowo, i do której ciekawie przyjechać. Mam na myśli i Zachodnią i Wschodnią Europę, i Rosyjską Federację. System blokowy do niczego dobrego nie prowadzi. Chociaż istnieje punkt widzenia, że jeśli są bloki, to jest równowaga. Oto był Układ Warszawski i NATO, wszystko było w stanie równowagi, a jak tylko jeden blok zniknął, zaczęły się wojny, zaczął się podział. To jednostronne stanowisko, chociaż niewątpliwie konieczna jest obecność przeciwwagi w świecie. Kwestia w tym, co to za przeciwwagi, jakie powinny być, czy powinny być oparte tylko na broni, czy tylko na strategii powstrzymywania? Według mnie nie.

Szczególnie dlatego mówimy teraz o wielobiegunowym świecie, ponieważ w przeciwnym wypadku trzeba by było dojść do wniosku, że tylko jeden blokowy system bezpieczeństwa jest zdolny zabezpieczyć świat i pomyślność na naszej planecie. Ale to nie tak. Wydarzenia lat 90-ych w Europie, na Bliskim Wschodzie, na Kaukazie, w innych miejscach dowodzą, że żaden blok w taki sposób swoich zadań rozwiązać nie jest w stanie i bezpieczeństwa, niestety, na należytym poziomie utrzymać nie może. Stąd konieczność stworzenia takich mechanizmów, które będą pracować w pozablokowym trybie." [3]

Bać się czy nie bać Rosji?


Jak było do wykazania, doktryny określające kierunek polityki zagranicznej i wojskowej współczesnej Rosji mają charakter w gruncie rzeczy jednozacznie obronny. Co więcej, myśl polityczna Dymitra Miedwiediewa posiada znamiona epokowego przełomu w sztuce prowadzenia wielkiej polityki światowej jako takiej. Czasem zdarzają się okoliczności, które koleją rzeczy niedoskonałego świata zmuszają do użycia siły nawet najlepszych. Tak było w przypadku de Gaulle'a, zmuszonego nakazać dokonanie zbrojnej interwencji w Tunezji w 1961, a następnie w Gabonie w '66, Reagana (Grenada 1984, Libia 1986), Miedwiediewa, wreszcie Obamy. Wielkie mocarstwa, kierowane przez ludzi mądrych i odpowiedzialnych są zmuszone niekiedy od wypadku do wypadku odgrywać rolę policji międzynarodowej wobec państw, których dyktatorskim przywódcom przyszło do głowy kazać dokonywać zbrodniczych prowokacji, stawiając bezwstydnie pod znakiem zapytania tak autorytet mocarstw jak fundamenty wszelkiej sprawiedliwości. Czym innym jest użycie siły w sposób umiarkowany i cywilizowany w przypadkach nieodzownych (Trypolis nie został zrównany z ziemią, na Tbilisi nie padła ani jedna bomba, Kadafi i Saakaszwili żyją do dzisiaj), czym innym bicie innych narodów bez umiaru i miłosierdzia.

Współczesna Rosja stała się krajem cywilizowanym, któremu zależy na przestrzeganiu prawa międzynarodowego. Jako wielkie mocarstwo, które ze względu tak na swoją tradycję jak wyzwania geopolityczne nie może przestać nim być, będzie się starała nadal osiągnąć swoje cele mocarstwowe. Jeśli jednak spojrzeć na te cele na ich współczesnym etapie nieuprzedzonym okiem, to widać jasno trzy bardzo ważne rzeczy: 1) Cele mocarstwowe dzisiejszej Rosji są ukierunkowane głównie na nią samą; jej elity dążą przede wszystkim do swego rodzaju ekspansji wewnętrznej, wszechstronnej i niezwykle dynamicznej, analogicznej do tej, jaka występowała w Stanach Zjednoczonych oraz Kanadzie w drugiej połowie XIX i pierwszej połowie XX wieku. Wszystkie działania wobec reszty świata mają to wspomagać (wzrost dochodów z eksportu) i osłaniać (wzmacnianie swoich sił zbrojnych jako czynnika odstraszania). 2) Główne wyzwania geopolityczne stawia przed Rosją Azja (Chiny, Indie, Japonia i Korea, Azja Środkowa i Afganistan + problem terrorystów - odszczepieńców od islamu). Długoterminowo tak Gruzja jak Europa Środkowo-Wschodnia i Zachodnia, Japonia i Korea będą naturalnymi sojusznikami Rosji, Chiny i Indie trudnymi i wymagającymi partnerami (czasem rywalami), na pół obłąkani zwolennicy światowego kalifatu wspólnym wrogiem. 3) Wobec Europy i pozostałych części świata Rosja będzie starała się załagodzić wszelkie możliwe konflikty środkami dyplomatycznymi, a jednocześnie rozwijać jak najszerszą współpracę gospodarczą. Zbrojne interwencje i okupacje nie są jej na nic potrzebne. Przeciwnie, byłyby nadzwyczaj szkodliwe dla niej samej, pochłaniając środki pilnie potrzebne na cel nr 1. Do czegoś takiego owszem może dojść, jeśli Rosja zostanie sprowokowana w sposób nie pozostawiający jej pola dla dalszego dyplomatyzowania bez zupełnej utraty twarzy. Jeśli tylko nie otworzymy ognia na Kaliingrad, a nasi litewscy sąsiedzi nie zamkną przedstawicieli mniejszości rosyjskiej za drutami itp. to możemy spać spokojnie.

W naszej części Europy zaczyna się rozpowszechniać świadomość, że w tej sytuacji Rosji nie należy się bać, ale jak najszerzej z nią współpracować, co będzie przynosić coraz większe, wielostronne korzyści
. Tytułem przykładu przytoczę głos z Litwy: "Dziecinada. Śmiech człowieka ogarnia. W naszym własnym kraju boimy się domorosłych nacjonalistów, którzy przy byle okazji zaczynają krzyczeć o zagrożeniu ze Wschodu. Kto jeszcze dzisiaj uwierzy, że rosyjskie czołgi potoczą się przez Litwę? Albo że po nabyciu okrętu desantowego we Francji Flota Bałtycka od razu zacznie wysadzać piechotę morską na plaży w Palandze? Jest tu pewna statystyka: około jedna czwarta ludności wierzy w takie brednie, aż dziw bierze, że aż tyle. Mimo wszystko jednak większość ma już dość takiego straszenia." (Witanis Andrukajtis, poseł do sejmu litewskiego z ramienia partii socjal-demokratycznej). [4] Tak oto nie tylko dla Litwinów rusofobia stała się nacjonalizmem głupców.

Autor - gjw

Przypisy:

[1] W. Iwanow, Zacziem Putinu diskusja o suwierennoj diemokracji?, "Izwiestia" z 10 X

[2] http://news.kremlin.ru/ref_notes/461

[3] http://www.jednodniowka.pl/news.php?readmore=286

[4] http://www.kurier.lt/?r=11&a=4641


Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014