Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona G?ówna Artyku?y Galeria ForumWrzesień 28 2020 11:31:43
Nawigacja
Strona G?ówna
Artyku?y
Galeria
Kategorie aktualno?ci
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 4
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
8
8
11 lipca 2009 r. w Pabianicach
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy si? angiels... [50]
Kto pomo?e mi sfo... [46]
Ba?kany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostro?nie ze s?owami, panie anonimie! Mo?e by tak zerwa? przy?bic? i stan??, jak m??czyzna, twarz? w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jeste?cie ostoj?... politycznej prostytucji. Wi?cej pisa? nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Mo?e by??

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porz?dek by trzeba zrobi?...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie wida? go.

Archiwum
Dymitr Miedwiediew o historii
JednodniĂłwka Narodowa

Ze wzgl?du na próby manipulacji tre?ci? wywiadu z prezydentem Dymitrem Miedwiediewem, postanowili?my opublikowa? go w ca?o?ci po polsku, aby ka?dy czytelnik "Jednodniówki Narodowej" móg? sam sprawdzi?, czy rzeczywi?cie prezydent Federacji Rosyjskiej "tak naprawd? niczego nowego nie powiedzia?".

Dymitr Miedwiediew: Nie mo?na si? wstydzi? mówienia prawdy o wojnie - tej prawdy, któr? wycierpieli?my.

Izwiestia.: Szanowny Dymitrze Anatoliewiczu! W poprzednich latach mówiono: nie ma w kraju rodziny, na któr? nie wp?yn??a wojna. Jaki ?lad Wielka Wojna Ojczy?niana zostawi?a w Pa?skiej rodzinie?

Dymitr Miedwiediew: Wie Pan, ja my?l?, ?e to by?o absolutnie precyzyjne sformu?owanie. Nie ozdobnik, nie figura retoryczna. Wojna rzeczywi?cie dotkn??a ka?d? radzieck? rodzin? w mniejszym lub wi?kszym stopniu. W przypadku bardzo wielu osób towarzyszy?a jej utrata bliskich, dla kogo? - tylko te trudno?ci, które prze?ywali wszyscy mieszkaj?cy w tym okresie w naszym pa?stwie.
Moi krewni, zarówno od strony matki, jak i od strony ojca, oczywi?cie tak?e byli dotkni?ci przez wojn?. Obaj moi dziadkowie (Atanazy Fiodorowicz ze strony ojca i Beniamin Siergiejewicz - ze strony matki) walczyli, obaj przeszli przez ró?ne wojenne próby. Kiedy by?em ch?opcem, odwiedza?em dziadka Atanazego w Krasnodarze i on mi opowiada? o wojnie. To na mnie wywar?o bardzo silne wra?enie. Zawsze mówi? od serca, ze ?zami w oczach. Mówi? pewne rzeczy, o których wtedy nieszczególnie pisano. On walczy? w ró?nych miejscach, by? ci??ko ranny, nagradzany ró?nymi orderami i medalami. Jego opowiadania chwyta?y za serce i dok?adnie je przemy?la?em.
Dziadek Beniamin tak?e ca?kiem du?o opowiada? mi o wojnie, o tym, jakich uczu? wtedy do?wiadcza?. Pami?tam do tej pory: opowiada? o tym, jak trudno strzela? do ludzi, jakie to ci??kie doznania i jak trudno jest pope?ni? czyn tego rodzaju, nawet rozumiej?c, ?e bronisz kraju, chronisz swoich bliskich od naje?d?ców, którzy napadli nasze terytorium, zabijaj?c naszych ludzi, pal?c nasze miasta i wsie. To bardzo osobista rzecz, nad któr? jako? nie zastanawia?em si? w m?odo?ci. Ale z wiekiem rozumiesz, co to znaczy - pierwsza linia frontu, twarz? w twarz z wrogiem.
Moi rodzice zostali ewakuowani. Mama by?a w Tad?ekistanie, jeszcze ca?kiem male?ka, mia?a zaledwie kilka lat, kiedy zacz??a si? wojna, by?a tam razem z moj? babci?, a dziadkowie walczyli. Wspomnienia o tym oczywi?cie tworzy?y wyj?tkow? atmosfer?, kiedy obchodzili?my 9 maja. Ja na przyk?ad pami?tam rok 1975, mia?em wtedy 10 lat. Obchodzili?my trzydziestolecie zako?czenia Wielkiej Wojny Ojczy?nianej. Weterani tacy szcz??liwi, wszyscy z orderami i medalami. Gra muzyka, oni si? ?ciskaj?, jest ich bardzo du?o. Gdzie my nie chodzili?my, do Pomnika Zwyci?stwa, na Cmentarz Piskariowski - wsz?dzie by?o bardzo wielu uczestników wojny, panowa?a atmosfera ?wi?ta. Zapami?ta?em to na zawsze.

Izw.: Pan si? urodzi? po dwudziestu latach od Zwyci?stwa. Czyli dla Pana wojna to cz??? historii, a nie biografii. Jak z biegiem lat zmieni? si? Pa?ski stosunek do Wielkiej Wojny Ojczy?nianej? Kto i jak móg? wp?yn?? na to?

D.M.: Wie Pan, on nie zmieni? si? w jaki? radykalny sposób. W podstawowych kwestiach pozosta? taki, jak przedtem.
Czym dla naszego kraju by?a Wielka Wojna Ojczy?niana? To atak gigantycznej armady, naje?d?ców - tych, którzy przynie?li ból i ?mier?. Nic doda?, nic uj?? - ile lat by nie min??o. I bez wzgl?du na to, ?e urodzi?em si? znacznie pó?niej, po wojnie i dzisiejsze pokolenie zna wojn? tylko z ksi??ek, filmów, opowiada? weteranów, ta oto rzecz, wydaje mi si?, absolutnie oczywista dla wszystkich, którzy ?yj? w naszym kraju. Dlatego wojna, oczywi?cie to cz??? historii, ale jednocze?nie to cz??? tej historii, która mia?a miejsce niedawno, b?d? przy tym obstawa?. Wie Pan, mo?na rozwa?a?, czy te albo inne wydarzenia mog?y zaj?? tak albo inaczej. Ale zgodnie z wydarzeniami Wielkiej Wojny Ojczy?nianej - do tej pory jest ogromna liczba ludzi, którzy w niej uczestniczyli i którzy s? ?ywymi ?wiadkami tego, co by?o. To nie to, co zasz?o dwie?cie, trzysta lat temu, chocia? wtedy te? zdarza?y si? globalne katastrofy, mia?y miejsce wielkie wojny.
Dlatego mój stosunek do wydarze? tego czasu nie zmieni? si? radykalnie.
Oczywi?cie, wiele materia?ów zosta?o udost?pnionych dopiero w ko?cu lat osiemdziesi?tych, kiedy zacz?to publikowa? archiwalne dokumenty, kiedy otrzymali?my dost?p do cz??ci ?róde?, wcze?niej zamkni?tych. Wystarczaj?co d?ugi czas wojna by?a przedstawiana tylko jako Wielkie Zwyci?stwo narodu radzieckiego i Armii Czerwonej. Ale wojna to ogromna liczba ofiar i olbrzymie cierpienia, jakie znosi? naród radziecki razem z innymi europejskimi krajami. By? mo?e w tej cz??ci, oczywi?cie, pewne akcenty si? zmieni?y.

Izw.: Nie tak dawno og?osi? Pan walk? z fa?szowaniem historii, poprzez stworzenie odpowiednich komisji. Jakie dok?adnie przypadki fa?szowania sk?oni?y Pana do tego?

D.M.: Co sk?oni?o? Skandaliczne zachowanie poszczególnych polityków, którzy dla osi?gni?cia w?asnych, mia?kich, a nawet powiedzia?bym niecnych celów, zacz?li wykorzystywa? rozmaite pseudonaukowe interpretacje tych wydarze?, po prostu ?eby otrzyma? polityczne punkty. Ale nie w tym rzecz, ?eby odpowiada? konkretnym ludziom, ostatecznie, jak przyj??o si? mówi?, os?dzi ich Bóg. Chodzi o nasz? przysz?o??, o to, jak? pami?? zostawimy, co b?d? my?le? nasze dzieci, nasze wnuki, co one b?d? wiedzie? o wojnie i jakie z niej wyci?gn? nauki.
Dla ludzi naszego pokolenia, dla ludzi dojrza?ych i dla tych troch? bardziej m?odych, s?owa "faszysta", "nazista" maj? jednoznacznie negatywny charakter. Ale niestety teraz nie dla wszystkich. W Europie, w wielu krajach, odbywa si? rehabilitacja faszystów. Nawet w naszym kraju znajduj? si? pojedyncze parszywe owce, które próbuj? wykorzystywa? nazistowsk? symbolik? i realizowa? ró?nego rodzaju spotkania pod takimi has?ami. Dlatego to nie jest b?ahy problem. Ale najwa?niejsze - powinni?my przekaza? ludziom prawd?. A na czym polega prawda?
Nasz naród nie mia? ?adnego wyboru. Ci, którzy ?yli wtedy w naszym kraju, mogli albo zgin??, albo zosta? niewolnikami. Trzeciego wyj?cia nie dano. To po pierwsze. I to niezaprzeczalny fakt.
Po drugie. Pytanie, kto rozpocz?? wojn? i kto ponosi win? za to? Równie? absolutnie oczywista rzecz! Utrwalona nie tylko w materia?ach procesu norymberskiego, w dokumentach, ale i w pami?ci ogromnej liczby osób. Próba przetasowania faktów historycznych wygl?da po prostu na z?y zamiar.
Trzeba przekazywa? prawd?. I to nie oznacza walki z rozmaitymi interpretacjami wydarze? czasu wojny lub walki z ró?nymi naukowymi teoriami. Prosz?, niech je wysuwaj?, niech ich broni?, ale s? fakty, które nie potrzebuj? dowodów - albo ze wzgl?du na ich oczywisto??, albo ze wzgl?du na to, ?e s? utrwalone w mi?dzynarodowych dokumentach, takich, podkre?lam, jak akty trybuna?u norymberskiego. W tych kwestiach dyskusji prowadzi? nie mo?na, dlatego ?e te dyskusje prowadz? w bardzo z?ym kierunku.
Je?li w którym? momencie stwierdzimy, ?e praca jest zako?czona, to i komisja pracowa? nie b?dzie.

Izw.: Wydarzenia w krajach ba?tyckich, na Ukrainie, w Gruzji mówi?, ?e tam historia II wojny ?wiatowej jest traktowana tak, aby dogodzi? czyim? politycznym interesom. Jednak nie mo?na nie liczy? si? z historyczn? pami?ci? narodów. Ona przecie? ró?na. Co trzeba zrobi?, aby tych, którzy zgin?li w walce z nazizmem, wsz?dzie wspomina? z wdzi?czno?ci??

D.M.: Oczywi?cie, ka?dy kraj ma swoj? histori?. I niedorzeczno?ci? by?oby mówi?, ?e, powiedzmy, wydarzenia okresu powojennego przynios?y wszystkim oswobodzonym krajom tylko pomy?lno??. Jednak w tym jest pewna przewrotno??. Powinni?my rozumie?: gdyby Zwi?zek Radziecki razem z innymi krajami antyhitlerowskiej koalicji nie oswobodzili Europy, Europa by?aby inna. Najprawdopodobniej by?by to wielki obóz koncentracyjny, który by pracowa? tylko na jedno pa?stwo. Wi?kszo?ci ludzi, ?yj?cych dzisiaj w Europie, po prostu nie by?oby na ?wiecie. Niedawno o tym mówi?em, kiedy razem z naszymi kolegami ze S?owacji obchodzili?my Dzie? Wyzwolenia. Ale z drugiej strony, wydarzenia okresu powojennego - to ju? inna cz??? historii, ca?kowicie ideologizowana, i jasne, ?e Zwi?zek Radziecki jako pa?stwo mia? swoje cele. To by?o bardzo skomplikowane pa?stwo. Mówi?c wprost, ten re?im, który wykszta?ci? si? w ZSRR, nie mo?na nazwa? inaczej, jak totalitarny. Niestety to by? re?im, w którym t?umiono elementarne prawa i wolno?ci. I nie tylko w odniesieniu do swoich ludzi (z których cz??? po wojnie, b?d?c zwyci?zcami, trafi?a do obozów). Tak by?o te? w innych krajach obozu socjalistycznego. I oczywi?cie z historii si? tego nie wykre?li. Ale na tym polega umiej?tno?? historyka z jednej strony, a z drugiej strony zdrowy rozs?dek zwyk?ego cz?owieka, ?eby oddzieli? misj? Armii Czerwonej i pa?stwa radzieckiego w okresie wojny od tego, co nast?powa?o potem. Tak, w ?yciu to bardzo trudno rozdzieli?, ale koniecznie trzeba to zrobi?, ?eby jeszcze raz podkre?li?: gdyby nie ogromna ofiara, jak? z?o?y? na o?tarzu wojny naród radziecki, Europa by?aby inna. Wspó?czesnej, szcz??liwej, kwitn?cej, bogatej, dobrze rozwijaj?cej si? Europy nie by?oby - to ca?kowicie oczywiste. I my?l?, ?e trzeba by? g?uchym, ?eby nie s?ysze? tych argumentów.
My?l?, ?e powinni?my po prostu, nie kr?puj?c si?, o tym opowiada?, nie kr?puj?c si?, wraca? do wydarze? tego okresu, mówi? o tym na ró?nych placach: i w naszym kraju, i u naszych s?siadów - w pa?stwach Europy i z trybuny ONZ, i po prostu w czasie ka?dego rodzaju spotka?, dyskusji. Nie mo?na si? wstydzi? mówienia prawdy o wojnie - tej prawdy, któr? tak wycierpieli?my. My?l?, ?e to b?dzie najuczciwsze i najprawdziwsze.

Wspomina? Pan o kilku krajach, w których gloryfikuje si? nazistowskich zbrodniarzy. To bardzo smutne. Oczywi?cie nikt nie idealizuje roli Zwi?zku Radzieckiego w okresie powojennym. Ale w ?adnym wypadku nie mo?na nazywa? katów ofiarami. Ci, którzy stawiaj? na równi rol? Armii Czerwonej i rol? faszystowskich naje?d?ców, pope?niaj? moralne przest?pstwo.
Chc? podkre?li?, ?e Niemcy zachowuj? si? pod tym wzgl?dem o wiele bardziej godnie ni? powiedzmy, niektórzy przedstawiciele pa?stw ba?tyckich, cho? dla nich to bardzo bolesny temat. Z drugiej strony s? niezmienione powojenne (jestem przekonany, ?e nigdy nie zostan? zmienione) postanowienia, w??czaj?c w to postanowienia Trybuna?u Norymberskiego. Szczególnie tam zbrodnie nazistów zosta?y zakwalifikowane jako zbrodnie przeciwko ludzko?ci. Te przest?pstwa nie podlegaj? przedawnieniu, a odpowiedzialno?? za nie powinna nast?powa? bezterminowo.

Izw.: Po ostatnich g?o?nych procesach nazistów w Europie w spo?ecze?stwie wynik?a dyskusja - czy warto s?dzi? niedo???nych staruszków? Czy nie nadszed? czas, aby przebaczy? wszystkim, którzy jeszcze ?yj?, nawet nazistowskim zbrodniarzom, ?eby ten straszny czas ostatecznie odszed? w przesz?o???

D.M.: Ma Pan na my?li te przest?pstwa, za które s?dz? os?awionego Demianiuka? Rzecz nie w konkretnych nazwiskach. Takie przest?pstwa nie podlegaj? przedawnieniu, o kim by?my nie mówili. To problem naszej moralnej odpowiedzialno?ci przed przysz?ymi pokoleniami i je?li my teraz przymkniemy oczy na te zbrodnie, w przysz?o?ci mog? si? one powtórzy? - tak lub inaczej, w tej albo innej formie, w ró?nych pa?stwach. Dlatego mo?e to zabrzmi bezwzgl?dnie, ale te zbrodnie rzeczywi?cie nie podlegaj? przedawnieniu i ci, którzy je pope?nili, powinni ponie?? odpowiedzialno??, ilu by nie mieli lat.

Izw.: Podczas gdy w Rosji pisz? nie najlepsze podr?czniki do historii, w zachodnim spo?ecze?stwie utrwali?o si? przekonanie, które oddaje laury zwyci?stwa nad faszystowskimi Niemcami wojskom sojuszników. O tym, ?e Berlin zdoby?a Armia Czerwona, o katastrofalnych stratach Zwi?zku Radzieckiego w wojnie, nawet je?li tam wiedz?, to tylko historycy i politycy. Stopniowo tracimy w?asne zwyci?stwo...

D.M.: Uwa?am, ?e w naszym kraju na tej p?aszczy?nie wszystko bardziej lub mniej normalnie i bez wzgl?du na ró?ne punkty widzenia, o czym ju? mówi?em, ogólnie rzecz bior?c ?adna si?a nie jest w stanie zmieni? naszego stosunku do zwyci?stwa.
Prawda zawiera si? w tym, ?e oko?o 3/4 strat wojska hitlerowskie ponios?y na kierunku wschodnim, od Zwi?zku Radzieckiego. Mniej wi?cej 70% strat w zasobach materialnych, sprz?cie wojskowym zadali im nasi ?o?nierze. Oto prawda!
Oczywi?cie mo?na kr?ci? na ten temat filmy. I oczywi?cie, je?li to robi? umiej?tnie (a nasi partnerzy dobrze to robi?), to wyjdzie, ?e w?a?nie tam osi?gni?to zwyci?stwo i ostateczn? prawd? jest film "Szeregowiec Ryan". Nawiasem mówi?c niez?y. Ale to nie znaczy, ?e opowiada prawd?. To taki hit o wojnie, chocia? zapewne jego autorzy d??yli te? do jakich? dobrych celów. Ale my powinni?my pami?ta?, jak by?o w rzeczywisto?ci.
Chcia?bym zauwa?y?, ?e nawiasem mówi?c, nasza kinematografia - i radziecka, i wspó?czesna - w tym sensie, jak mnie si? wydaje, znajduje si? na najwy?szym poziomie. Nawet mimo tego, ?e w czasach sowieckich nasze kino by?o bardzo ideologizowane i by? mo?e nie we wszystkim wytrzyma?o prób? czasu, filmy tego okresu s? znakomite w swoim gatunku - "Lec? ?urawie", "Bia?oruski dworzec", "Oni walczyli za ojczyzn?". Nawet "Siedemna?cie mgnie? wiosny", który ogólnie bior?c by? filmem przygodowym. Ale wówczas by? to film o wojnie zrobiony po mistrzowsku. Im wi?cej b?dziemy takich filmów pokazywa?, tym b?dzie lepiej.
Trzeba te? tworzy? nowe. Tak, przy u?yciu nowych ?rodków filmowych. Nie jest konieczne kopiowanie tego, co by?o wcze?niej. My?l?, ?e tu zupe?nie dopu?cimy eksperymenty. Wa?ne, ?eby osi?gn??y cel, a wi?c powiedzia?y prawd?. To jest najwa?niejsze.
I podr?czniki. To osobny temat, mo?na potem kontynuowa? rozmow?. My?l?, ?e stosunek do wojny rzeczywi?cie kszta?tuje si? na poziomie ksi??ki, w czasie, gdy ludzie zaczynaj? czyta?. W tym sensie misja podr?czników, misja literatury historycznej jest absolutnie oczywista. Teraz wydano wiele prac na temat Wielkiej Wojny Ojczy?nianej. Prace te s? aktualizowane i uzupe?niane: pojawiaj? si? nowe badania, które udowadniaj? fakty, pojawiaj? si? pewne tematy do dyskusji.

Ale my?l?, ?e kwintesencj? takiego rodzaju prac nale?y okre?li? w podr?cznikach, przy czym z uwzgl?dnieniem tego, o czym mówili?my, z uwzgl?dnieniem niedopuszczalno?ci przekr?cania oczywistych faktów. Poniewa? dzieci, niezale?nie od tego, gdzie mieszkaj?, w Rosji lub w innych krajach, s? ca?kowicie otwarte na now? wiedz?. A je?li od dzieci?stwa wch?aniaj? b??dne informacje, potem bardzo trudno jest im zmieni? punkt widzenia. Wiemy, jak by?o trudno wielu naszym obywatelom, którym po znanych wydarzeniach otwiera?y si? ca?kowicie ci??kie, dramatyczne strony naszej historii zwi?zane z dzia?alno?ci? poszczególnych przywódców naszego pa?stwa.

Izw.: Na przestrzeni dziesi?cioleci nie raz zmienia?a si? oficjalna liczba ofiar Zwi?zku Radzieckiego w tej wojnie. Za Stalina - 14 milionów, za Chruszczowa i Bre?niewa - 20 milionów, za Gorbaczowa - 27. Czy kiedykolwiek ta mroczna statystyka b?dzie dok?adna i ostateczna?

D.M.: To bardzo trudny temat. Doskonale pami?tam napisy ko?cz?ce ostatni odcinek filmowej epopei "Wyzwolenie" - ile kto straci? w czasie II wojny ?wiatowej. Liczby by?y straszne. A na ko?cu znajdowa?a si? informacja o stratach Zwi?zku Radzieckiego. By?o napisane: "Ludzi radzieckich zgin??o ponad dwadzie?cia milionów". I 14 milionów, i 20 milionów, i 27 milionów - to kolosalne, niewiarygodne liczby. Ale my nie powinni?my upraszcza? sytuacji. Musimy doprowadzi? t? prac? do ko?ca.
Na czym ona polega? Trzeba dok?adnie okre?li?, o jakich stratach mowa. S? bezpo?rednie ofiary wojenne - ci, którzy zgin?li na froncie. S? tacy, którzy zmarli z powodu ran (w czasie wojny i po niej). S? tacy, którzy zgin?li w niewoli, z g?odu, podczas bombardowa?, w czasie okupacji. Teraz wszystkie archiwa otwarte, tu problemu nie ma. I taka praca jest wykonywana pod kierownictwem Sztabu Generalnego, gdzie utworzono nawet specjaln? robocz? grup?. Mam nadziej?, ?e ona doprowadzi prac? do ko?ca. Ale musimy to zrobi? dok?adnie.

Izw.: Ostatnio pytaj? Pana o rol? Stalina w zwyci?stwie. "Izwiestia" tak?e nie mo?e tego pomin??. I w jakim kontek?cie. Tak, Stalin sta? na czele kraju, który pokona? faszyzm. Ale czy daje to prawo do przekszta?cania w bohatera tyrana, który pope?nia? zbrodnie przeciw w?asnemu narodowi?

D.M.: To absolutnie oczywiste rzeczy - Wielk? Wojn? Ojczy?nian? wygra? nasz naród, nie Stalin, i nawet nie dowódcy, mimo ca?ej wa?no?ci tego, czym si? zajmowali. Tak, ich rola by?a niew?tpliwie bardzo powa?na, ale w tym samym czasie wojn? wygrali ludzie za cen? niewiarygodnych wysi?ków, za cen? ?ycia ogromnej liczby osób.
Je?li chodzi o rol? Stalina, mo?na j? ró?nie ocenia?. Kto? uwa?a, ?e rola naczelnego g?ównodowodz?cego by?a nadzwyczajna, a kto? uwa?a, ?e nie. Problem nie w tym, tylko w tym, jak my w ca?o?ci oceniamy posta? Stalina. Je?li chodzi o pa?stwow? ocen?, o to, jak Stalina oceniaj? w?adze kraju, od momentu powstania nowego pa?stwa rosyjskiego, to tutaj ocena jest jasna - Stalin pope?ni? mas? zbrodni wobec w?asnego narodu. Mimo, ?e du?o pracowa?; mimo, ?e pod jego przywództwem kraj odnosi? sukcesy, to jednak to, co uczyniono wobec w?asnego narodu, nie mo?e by? wybaczone. To po pierwsze.
Po drugie. Ludzie, którzy kochaj? Stalina lub nienawidz? Stalina, maj? prawo do swojego punktu widzenia. I fakt, ?e wielu weteranów, ludzi pokolenia zwyci?zców dobrze odnosi si? do Stalina, nie jest zaskakuj?cy. Uwa?am, ?e oni maj? do tego prawo. Ka?dy cz?owiek ma prawo do w?asnych ocen. Inna sprawa, ?e takiego rodzaju osobiste oceny nie powinny wp?ywa? na pa?stwowe oceny. Ja Panu je powtórzy?em.
Wydaje mi si?, ?e czasami ten temat jest "przepompowywany". Je?li mówi? o stosunku do Stalina i niektórych innych przywódców, to i w latach dziewi??dziesi?tych by?o niema?o wielbicieli tego cz?owieka, ale nikt nie mówi? o odrodzeniu stalinizmu. A teraz nagle zacz?li mówi?. Tak, postaci historyczne mog? sta? si? obiektami ubóstwienia, kultu. Czasami zajmuje si? tym m?odzie?, szczególnie m?odzie? "lewej" orientacji. Ale ostatecznie to ich sprawa. Chocia?, oczywi?cie, dla wi?kszo?ci ludzi na ?wiecie posta? Stalina oczywista i nie budzi ?adnych ciep?ych uczu?.
Ale w ?adnym wypadku nie wolno mówi? o tym, ?e stalinizm wraca do naszego codziennego bytu, ?e przywracamy symbolik?, ?e zamierzamy wykorzystywa? jakie? plakaty, jeszcze co? robi?. Nie ma tego i nie b?dzie. Jest to absolutnie wykluczone. Taka jest obecna ideologia pa?stwowa i moja ocena jako prezydenta Federacji Rosyjskiej. Dlatego ja zawsze oddziela?bym ocen? pa?stwow? od ocen osobistych.

Izw.: Dymitrze Anatoliewiczu! Czy jako polityk mo?e Pan znale?? wyja?nienie dla faktu, ?e Stalin w ci?gu roku ignorowa? liczne ostrze?enia o zbli?aj?cej si? agresji ze strony Niemiec?

D.M.: Wie Pan, nie jestem historykiem. Chocia? jak ka?dy polityk, jak ka?dy cz?owiek, który zajmuje pa?stwowe stanowisko, oczywi?cie interesuj? si? nasz? histori?.
Nie mog? zdoby? si? na odwag?, aby twierdzi?, dlaczego ignorowa?, chocia? na ten temat napisano niema?o ksi??ek i nakr?cono niema?o filmów. My?l?, ?e on po prostu chcia?, aby tak by?o. Wierzy?, ?e jakie? jego umowy oka?? si? trwalsze ni? na przyk?ad to, na co liczyli Chamberlain i Daladier, kiedy podpisywali uk?ad monachijski. Ale jak wiadomo, oni otrzymali zupe?nie nie to, na co liczyli. Jest takie s?ynne zdanie Churchila o tym, ?e wybierali mi?dzy wstydem a wojn?, a otrzymali najpierw wstyd, a potem wojn?.
I Stalin mia? nie?atwy wybór. Liczy? na odwleczenie nadej?cia tych przykrych konsekwencji. I w czym? na pewno si? przeliczy?. Oczywiste, ?e w konsekwencji za tego rodzaju oceny przysz?o zap?aci?. A cena by?a bardzo wysoka: ?ycie naszych ludzi. Chocia?, jak wiadomo, historia nie zna trybu warunkowego.
Chocia? to bardzo delikatny temat. Zaznaczam, ?e to ju? nie s? oceny Stalina jako jednostki, która ponosi odpowiedzialno?? przed rosyjskim i wtedy radzieckim narodem, a oceny Stalina jako przywódcy tego okresu. On podejmowa? i gorsze, i lepsze decyzje, tak?e w czasie wojny. Tego te? nie mo?na wykre?li?.
Z drugiej strony, wszyscy rozumiej?, ?e do wojny z Hitlerem nasz kraj móg? si? przygotowa?, by? mo?e, bardziej dok?adnie, gdyby nie by?o represji wobec dowódców, gdyby nie by?o hipotezy, ?e Hitler nie zaatakuje naszego kraju w tym okresie.

Izw.: Ka?da wojna - to pomimo wszystko trudna lekcja, któr? otrzymuj? i zwyci?zcy, i zwyci??eni. Od tego, jak j? przyjm? politycy, w wi?kszo?ci zale?y przysz?o?? krajów. Jakie lekcje z historii Wielkiej Wojny Ojczy?nianej wyci?gn?? osobi?cie Pan, trzeci prezydent Rosji?

D.M.: G?ówna lekcja zawiera si? w tym, ?e my powinni?my razem z innymi krajami, z innymi cz?onkami mi?dzynarodowej wspólnoty stara? si? usuwa? takie zagro?enia. Pomys? zaspokojenia agresora, dyktatora, na ogó? nie przynosi pozytywnego rezultatu, szczególnie kiedy ten dyktator ju? nabra? si?y i, jak si? mówi, zacz?? gry?? w?dzid?o. Dlatego nasze zadanie polega dzi? na tym, ?eby tworzy? mocny system mi?dzynarodowego bezpiecze?stwa. Na czym to polega? Na tym, ?eby znajdowa? si? w sta?ym kontakcie i tworzy? mi?dzynarodowy zakres rozwi?zywania takich problemów.
Ludzko?? wynios?a do?? powa?ne lekcje po II wojnie ?wiatowej, pojawi? si? u nas wa?ny mi?dzynarodowy instrument. Taki, na przyk?ad, jak ONZ. Pojawi?y si? mi?dzynarodowe s?dy. Pojawi?o si? wiele mi?dzynarodowych konwencji, skierowanych przeciw zbrodni przeciwko ludzko?ci, zbrodni, których dopuszczaj? si? mi?dzynarodowi przest?pcy.
Ale jednocze?nie obecny system bezpiecze?stwa mi?dzynarodowego nie jest idealny. Niejednokrotnie przychodzi mi o tym mówi?. W?a?nie dlatego pojawi? si? nasz pomys? stworzenia nowej struktury bezpiecze?stwa europejskiego - traktatu o europejskim bezpiecze?stwie. To rzecz do?? oczywista, chocia? wywo?a?a bardzo ró?ne reakcje. Kto? uwa?a, ?e to sprytne wymys?y sprytnych ruskich, którzy tym samym chc? os?abi? NATO, wbi? klin mi?dzy USA i kraje europejskie, spróbowa? rozegra? jak?? swoj? gr?. Niejednokrotnie mówi?em o tym, ?e to porozumienie ma ca?kiem inne cele. Po prostu powinni?my znale?? p?aszczyzn?, gdzie b?dzie si? uzgadnia? ca?okszta?t ró?nych problemów. Musimy znale?? sposób, aby rozwi?za? sprzeczno?ci.
Oczywi?cie, gdyby u nas by?y skuteczne instytucje bezpiecze?stwa europejskiego, to by? mo?e uda?oby si? zapobiec wydarzeniom, które zasz?y w sierpniu 2008 roku. By? mo?e dzia?a?by jaki? mi?dzynarodowy arbitra? mi?dzy tymi cz??ciami Gruzji, które chcia?y niepodleg?o?ci, a g?ówn? cz??ci? Gruzji. By? mo?e wesz?yby w ?ycie mi?dzynarodowe mechanizmy. Tak si? nie sta?o. Zasz?o co? innego, smutnego - zgin?li ludzie, by? zbrojny konflikt, przysz?o go rozwi?zywa?.
Dlatego zadanie zapewnienia bezpiecze?stwa na naszym kontynencie - nie abstrakcyjne i nie dyplomatyczne, ono absolutnie praktyczne. My?l?, ?e mniej wi?cej o tym samym my?leli nasi poprzednicy w latach trzydziestych, ale nie starczy?o im m?stwa, aby przyj?? odpowiednie postanowienia. Rezultat znany - ci??sza, najbardziej krwawa wojna w historii ludzko?ci. W?a?nie dlatego powinni?my zaj?? si? stworzeniem nowoczesnych mi?dzynarodowych mechanizmów.
Pami?tamy, ?e w czasie powojennym, w 1975 roku, powsta? Helsi?ski Akt Bezpiecze?stwa i Wspó?pracy w Europie. Ale czas nie stoi w miejscu. Od tej pory min??o te? ju? du?o czasu. Co trzeba robi?? Trzeba tworzy? jakie? nowe ramy, nie odrzucaj?c starego, wykorzysta? wspó?czesne do?wiadczenia.

Izw.: Powojenna europejska i transatlantycka struktura zosta?a ostatecznie ukszta?towana w 1975 roku, trzydzie?ci d?ugich lat po zwyci?stwie. Ale bardzo szybko, ju? w 1989 r., umowy helsi?skie zosta?y naruszone. Od tej pory mapa Europy stale si? zmienia. Wielu uwa?a ten proces za pora?k? ZSRR, oznak? s?abo?ci nowej Rosji. A co Pan powie?

D.M.: W ka?dym wypadku, to, co zasz?o w ci?gu 14-15 lat od podpisania aktu helsi?skiego, zjednoczy?o Europ?. To raz.
Po drugie, to by?o zako?czenie "zimnej wojny". A w "zimnej wojnie" wszyscy, w istocie, przegrywali. Jej zako?czenie oznacza?o zwyci?stwo wszystkich, dlatego ?e nie ma konfrontacji, która by?a wcze?niej, nie ma bezpo?redniego zagro?enia wojennego, nie ma przegrzania atmosfery w Europie. Ludzie swobodnie komunikuj? si?, je?d?? do siebie w go?ci. Ogólnie bior?c, ?yjemy w innej Europie, to jest rzeczywi?cie prawda. Ale oczywi?cie wydarzenia tego okresu by?y bardzo dramatyczne dla wielu europejskich krajów, w tym dla Rosji. B?d?c cz??ci? wielkiego pa?stwa radzieckiego, wszyscy przeszli?my przez dramatyczny okres rozpadu naszego wielkiego kraju i formowania nowych pa?stw, w tym i wspó?czesnej Rosji. To by? bardzo skomplikowany proces.
Ka?dy oczywi?cie mo?e to ocenia? po swojemu: kto? uwa?a, ?e to by?o upokarzaj?ce dla znacznej liczby naszych ludzi, a kto? widzi w tym wi?cej pozytywów. My?l?, ?e ostateczne oceny temu okresowi wyda tylko historia. Zw?aszcza, ?e ka?dy cz?owiek zawsze wszystko sam analizuje, a my wszyscy uczestniczyli?my w tych wydarzeniach w taki, czy inny sposób. Ale jak by?my si? nie odnosili do tego, co si? sta?o, to by?y bardzo dramatyczne wydarzenia.

Izw.: Od tej pory, jak zabrak?o "?elaznej kurtyny", w Rosji niekiedy mo?na us?ysze? gorzkie pytanie: dlaczego zwyci?zcy ?yj? gorzej ni? zwyci??eni? W ci?gu dwudziestu lat nikt z polityków nie odpowiedzia? na nie.

D.M.: Nie chcia?bym odpowiada? za wszystko, co wydarzy?o si? w naszym pa?stwie od zako?czenia Wielkiej Wojny Ojczy?nianej, dlatego, ?e zgodnie z prawem i moralnie jestem odpowiedzialny tylko za ten okres, gdy przypad? mi zaszczyt i odpowiedzialno?? kierowa? naszym pa?stwem. Ale oczywi?cie, jak cz?owiek, który ?y? w Zwi?zku Radzieckim i ?yje w Rosji, mam swój punkt widzenia na ten temat. On sprowadza si? do tego, co nast?puje:
Zwi?zek Radziecki w czasie Wielkiej Wojny Ojczy?nianej by? w stanie osi?gn?? najwa?niejsze cele - pokona? bardzo silnego wroga, zniszczy? go i stworzy? warunki do swobodnego rozwoju Europy. Uczyni? to kosztem ogromnych ofiar.
Nast?pnie ZSRR poszed? swoj? drog?. W nim utrzymywa?o si?, w istocie bardzo trudne, spo?ecze?stwo totalitarne, które nie dawa?o rozwija? si? wielu gospodarczym procesom, uciska?o ludzi. Temu towarzyszy?y ofiary i wszystko, co wi??e si? z dyktatur?.
Dlatego, niestety, ten okres - to, podkre?lam, moja ocena - nie zosta? w pe?ni wykorzystany (mimo ?e uda?o si? nam odbudowa? gospodark?, stworzyli?my bardzo powa?ne podstawy dla rozwoju przemys?u). Mo?na by?o rozwin?? pa?stwo i jego gospodark? nieco inaczej, czym w?a?ciwie zajmujemy si? ostatnie dwadzie?cia lat. W okresie powojennym nast?pi? czas wielkich dokona?, ale i czas wielkich prób, du?ych problemów. Nie s?dz?, ?eby ten ustrój ekonomiczny, który u nas funkcjonowa? w okresie powojennym, a tak?e ten system polityczny by? przystosowany do normalnego rozwoju. St?d ró?nica w poziomie ?ycia, st?d ró?nica w tym, jak ludzie si? czuj?. To rzeczywi?cie bardzo przykre. I tych emocji wszyscy do?wiadczali?my, szczególnie kiedy pierwszy raz wyje?d?ali?my za granic?. Ale my rozumieli?my, za jak? cen? zdobyto pomy?lno?? Europy, ten dostatek materialny, te jaskrawe witryny, szcz??liwych ludzi, u?miechy na ich twarzach. Nie mieli?my ostatecznej odpowiedzi, dlaczego u nas troch? inaczej.
Chocia? nie warto przekre?la? tego okresu: wtedy ?yli i pracowali nasi ojcowie i dziadkowie, my w tym czasie ?yli?my. By?o wiele jasnych stron. Ale rzeczywi?cie nie uda?o si? nam rozwi?za? szeregu zada?. I, nawiasem mówi?c, z tym w du?ym stopniu wi??e si? fakt, ?e Zwi?zek Radziecki przesta? istnie?.
Gdyby okaza? si? bardziej konkurencyjny, gdyby stworzono w nim warunki do osobistego i gospodarczego rozwoju na nowoczesnych zasadach, jego los móg?by by? inny, by?by bardziej atrakcyjny dla naszych ludzi. I wtedy nie dosz?oby do tych dramatycznych wydarze? z ko?ca lat osiemdziesi?tych a pocz?tku dziewi??dziesi?tych.

Izw.: Ogromna ilo?? archiwalnych dokumentów wojskowych do tej pory nie jest w pe?ni dost?pna dla ludno?ci. Mo?e czas na ich komputeryzacj?? Mo?liwo?? otrzymania, albo chocia?by zasi?gni?cia informacji za po?rednictwem Internetu (za przyk?adem stron pa?stwowych us?ug i zakupów) pozwoli?aby wielu ludziom pozna? losy dziadków, pomog?aby napisa? histori? swojej rodziny.

D.M.: Ten czas nie tylko nasta? - my ju? si? tym zajmujemy na ca?ego. Wie Pan, jestem wielkim zwolennikiem cyfrowych technologii. One s? bardzo wygodne dla przechowywania du?ej ilo?ci informacji. Dawniej, ?eby powiedzmy otrzyma? t? albo inn? informacj?, trzeba by?o bra? ogromny folia?, szpera?, zaznacza?. To w?a?ciwie tak?e ma swoje plusy, dlatego ?e cz?owiek, ?wiadomie lub mimowolnie, poznawa? wiele ciekawych materia?ów, które w ksi??ce lub jakim? zbiorze dokumentów zosta?y zamieszczone.
Teraz jest pro?ciej: wystarczy powiesi? odpowiedni plik z dokumentami w elektronicznych zasobach, cokolwiek napisa? na komputerze - i od razu otrzyma? informacj?. Bardzo wygodne! I my powinni?my si? tym zajmowa?, robi? to otwarcie, zdejmuj?c wszelkiego rodzaju has?a z dokumentów tego okresu. Min??o ju? do?? czasu - 65 lat i naród powinien zna? ca?? prawd? tak o wojnie, jak i o wydarzeniach po niej nast?puj?cych.
Przypomnijmy i czas przedwojenny, wydarzenia pocz?tku wojny. Powiedzmy to, co wydarzy?o si? pod Katyniem. To bardzo ciemna karta. W dodatku mroczna karta, na której nie by?o prawdy. Do tej pory - ja patrzy?em - ludzie z pe?n? powag? prowadz? dyskusje o tym, kto podj?? decyzj? o straceniu polskich wojskowych. Mimo tego, ?e materia?y s? ujawnione, da?em znowu polecenie, aby je zademonstrowa?. Ale mimo wszystko trwaj? dyskusje. Dlaczego? Dlatego ?e ten temat by? ukryty - to raz, a po drugie by? podany z absolutnie fa?szywej pozycji. Oto w?a?nie przypadek fa?szowania historii! Przecie? fa?szowania historii dopuszczaj? si? nie tylko ci, co za górami, nie tylko ci, którzy ?yj? w innych krajach. My sami dopuszczali?my si? fa?szowania historii. I prawda w ko?cu powinna zosta? ujawniona naszym ludziom i cudzoziemcom, którzy s? tym zainteresowani.
To tylko jedna strona, ale by? mo?e bardzo wa?na. Dlatego im wi?cej archiwalnych materia?ów zostanie u nas opublikowanych, im wi?cej ich trafi do wolnego dost?pu, tym lepiej. Ostatecznie, uwa?am, ?e powinni?my stworzy? taki system archiwów wojskowych, który umo?liwi ka?demu obywatelowi Rosji i ka?demu zainteresowanemu cudzoziemcowi praktycznie w swobodnym trybie dotrze? do ka?dego odtajnionego dokumentu, a teraz nadszed? czas, aby zrobi? to praktycznie ze wszystkimi dokumentami.

Izw.: Dymitrze Anatoliewiczu, koalicja antyhitlerowska zjednoczy?a, wydawa?oby si?, nie do pogodzenia pod wzgl?dem ustroju, kraje. Blokowa jedno?? pomog?a odnie?? zwyci?stwo nad pot??nym i dobrze zorganizowanym przeciwnikiem. Polityka bloków zachowa?a si? i pó?niej. Rosja teraz znajduje si? tylko w bloku OUBZ, których ogólne si?y zbrojne nie s? porównywalne np. z si?ami NATO. Czy mo?liwe jest przyst?pienie Rosji do jakiego? sojuszu wojskowego?

D.M.: Moim zdaniem, koniec "zimnej wojny" i blokowego my?lenia zdo?a? zjednoczy? Europ?, otrzyma? tak? Europ?, w której i ?yje si? komfortowo, i do której ciekawie przyjecha?. Mam na my?li i Zachodni? i Wschodni? Europ?, i Rosyjsk? Federacj?. System blokowy do niczego dobrego nie prowadzi. Chocia? istnieje punkt widzenia, ?e je?li s? bloki, to jest równowaga. Oto by? Uk?ad Warszawski i NATO, wszystko by?o w stanie równowagi, a jak tylko jeden blok znikn??, zacz??y si? wojny, zacz?? si? podzia?. To jednostronne stanowisko, chocia? niew?tpliwie konieczna jest obecno?? przeciwwagi w ?wiecie. Kwestia w tym, co to za przeciwwagi, jakie powinny by?, czy powinny by? oparte tylko na broni, czy tylko na strategii powstrzymywania? Wed?ug mnie nie.
Szczególnie dlatego mówimy teraz o wielobiegunowym ?wiecie, poniewa? w przeciwnym wypadku trzeba by by?o doj?? do wniosku, ?e tylko jeden blokowy system bezpiecze?stwa jest zdolny zabezpieczy? ?wiat i pomy?lno?? na naszej planecie. Ale to nie tak. Wydarzenia lat 90-ych w Europie, na Bliskim Wschodzie, na Kaukazie, w innych miejscach dowodz?, ?e ?aden blok w taki sposób swoich zada? rozwi?za? nie jest w stanie i bezpiecze?stwa, niestety, na nale?ytym poziomie utrzyma? nie mo?e. St?d konieczno?? stworzenia takich mechanizmów, które b?d? pracowa? w pozablokowym trybie.
Ale my mamy partnerskie zobowi?zania: jest OUBZ - Organizacja Uk?adu o Bezpiecze?stwie Zbiorowym, gdzie wchodz? bardzo bliskie nam pa?stwa. Nie jest to blok wojskowy w tradycyjnym sensie tego s?owa, ale organizacja, która powinna zapewni? bezpiecze?stwo pa?stw, które si? zjednoczy?y. Przypomn?, ?e zgodnie z ustaw? tego uk?adu i odpowiedniej organizacji, atak na jeden z krajów jest uwa?any za atak na wszystkich, tak jak i w NATO. Ale to nie znaczy, ?e powinni?my wróci? do my?lenia blokowego i próbowa?, powiedzmy, z OUBZ uczyni? nowy Uk?ad Warszawski, napompowa? go uzbrojeniem, pot?g? i bez ko?ca konkurowa? z Paktem Pó?nocnoatlantyckim. Wiemy, jaki wp?yw wywar?a taka konkurencja na Zwi?zek Radziecki, jak uci??liwy by? dla naszego kraju wy?cig zbroje? i do czego to doprowadzi?o: nieefektywno?? gospodarki, nieko?cz?cy si? wy?cig zbroje?, rozpad pa?stwa.
Przy tym oczywi?cie jeste?my zobowi?zani do ochrony naszych strategicznych mo?liwo?ci. ?wiat jest skomplikowany, szereg krajów d??y do posiadania broni j?drowej, kto? próbuje nowych ?rodków. Maj?c to na uwadze, nie mo?emy zapomina? o bezpiecze?stwie. Sk?adniki naszej strategii j?drowej s? bardzo skutecznym elementem obrony interesów narodowych. Nie powinni?my wyolbrzymia? ich znaczenia, ale w ?adnym wypadku nie nale?y nie docenia? ich mo?liwo?ci wp?ywu na ?wiatowy rozk?ad si?. Powinni?my zajmowa? si? doskonaleniem swojego systemu obronnego i jednocze?nie pertraktowa? z naszymi g?ównymi partnerami, co w?a?ciwie robili?my w ostatnim czasie, w szczególno?ci, gdy podpisali?my z Amerykanami nowy traktat o ograniczeniu strategicznego uzbrojenia ofensywnego. Tym samym osi?gn?li?my kompromis, który pozwala nam broni? swoich interesów, Amerykanom swoich, i jednocze?nie nie rozsadza? sytuacji wokó?. Wydaje mi si?, ?e ta droga jest najbardziej s?uszna.

Izw.: W czasie pieriestrojki, kiedy ludzie radzieccy otwierali drzwi na ?wiat, by?o wra?enie, ?e cywilizacja dojrza?a, urz?dzenie ?wiata okrzep?o i nic podobnego do II wojny ?wiatowej ju? nigdy si? nie zdarzy. Ale min??o 20 lat. I ?wiat znowu rozdzieraj? sprzeczno?ci. Wed?ug Pana, czy jest - cho? hipotetyczna - mo?liwo?? powtórzenia konfliktu, porównywalnego z rozmiarami II wojny ?wiatowej?

D.M.: Taki konflikt, niestety, jest mo?liwy, i jest to zwi?zane z tym, ?e istniej? bardzo ró?ne kraje z bardzo ró?nymi interesami. Na planecie znajduje si? ogromna ilo?? broni, s? ludzie, którzy do tej pory rozwa?aj? wojn? jako sposób rozwi?zania swoich politycznych problemów. S? wreszcie przypadki. Dlatego powinni?my by? do tego przygotowani. Co trzeba zrobi??
Ju? o tym mówi?em: potrzebna praca w ramach wspólnoty mi?dzynarodowej, w ramach ONZ, na kontynencie europejskim w ramach OBWE, zawarcie nowych porozumie? w rodzaju traktatu o bezpiecze?stwie europejskim. Wszystkim tym zajmujemy si? i nadal b?dziemy si? zajmowa?.
I, oczywi?cie, musimy by? silni. Musimy by? przygotowani na fakt, ?e pojawi? si? jakie? problemy. To absolutnie niezaprzeczalne. Niezale?nie od tego, jak mi?ujemy pokój, musimy by? przygotowani do obrony naszego kraju. A to oznacza - Si?y Zbrojne, wzgl?dy dla wojska, stworzenie nowoczesnego uzbrojenia, to normalne warunki ?ycia i p?ace dla wojskowych, wydajna, zwarta, ale silna, dobrze wyszkolona armia, w której s?u?? dobrze przygotowani oficerowie i ?o?nierze. Wszystko to jest bezwzgl?dnie konieczne, to bezwzgl?dny priorytet naszego ?ycia. Jako naczelny g?ównodowodz?cy, zwraca?em i b?d? na to zwraca? baczn? uwag?, bo w przeciwnym razie mo?emy si? okaza? s?abymi w obliczu pojawiaj?cego si? zagro?enia.

Izw.: W czasach ZSRR, nieko?cz?ca si? zimna wojna by?a postrzegana jako nieprzyjemne, chocia? ca?kiem zrozumia?e zjawisko - trwa?a walka dwóch przeciwstawnych systemów politycznych. A teraz od prawie dwudziestu lat ani ZSRR, ani komunizmu nie ma. Jednak zimna wojna nadal istnieje. Dlaczego w Ameryce i niektórych innych krajach utrzymuje si? brak zaufania do Rosji?

D.M.: Ja Panu nawet wi?cej powiem: i w naszym kraju w?ród ludzi istnieje brak zaufania i do Ameryki, i do innych krajów Paktu Pó?nocnoatlantyckiego, niektórych innych wielkich ?wiatowych graczy. Z czym to si? wi??e? Z nasz? histori?, z naszym wzajemnym postrzeganiem siebie. Pami?tamy, co by?o w okresie sowieckim. Ten?e zestaw pogl?dów, zestaw wyobra?e? o sobie. Pami?ta Pan, co nam mówili w szkole o Amerykanach, o Europejczykach! To by?o stanowisko absolutnie ideologiczne. By?o fa?szywe, albo, w ka?dym razie, nie ca?kiem prawdziwe. Mia?o ca?kowicie oczywiste cele, aby?my postrzegali tych, którzy tam ?yj?, jako naszych wrogów. To sposób na podtrzymanie efektywno?ci zarz?dzania pa?stwem, w tym na realizacj? pewnych politycznych zada?.
Tak samo by?o u nich. I, wed?ug mnie, je?li mówi? o wspó?czesnej sytuacji, ona zachowuje w sobie zarysy dawnych stereotypów. To rzeczywi?cie charakterystyczne dla zachodniego ?wiata. Poniewa?, szczerze mówi?c, wielu naszych ludzi w ko?cu lat 80-ych i na pocz?tku lat 90-ych bardzo d??y?o do nowego ?ycia. I, wie Pan, by? taki okres romantyzmu we wzajemnych stosunkach z Zachodem. Uwa?ali?my, ?e na nas czekaj?, ?e tacy jeste?my otwarci, nowocze?ni, ju? nie zagra?amy nikomu, szybko i ?atwo w??czymy si? w szereg innych cywilizowanych, rozwini?tych pa?stw.
Sta?o si? troch? inaczej. Po pierwsze, sami okazali?my si? nie ca?kiem gotowi to szybko zrobi?, poniewa? jest inercja my?lenia, by?a i jest konieczno?? stworzenia w naszym kraju nowoczesnego systemu gospodarczego. Ale i na zachodzie nie wszyscy okazali si? gotowi do porzucenia stereotypów.
Je?li spojrze? na to, co jest przedmiotem dyskusji w parlamentach i politycznych strukturach innych pa?stw, czasami ogarnia nas zdumienie. Zachowuj? si? takie pozosta?o?ci "zimnej wojny", takie, szczerze mówi?c, g?upstwa, i w zakresie ogranicze?, które by?y kiedy? na?o?one na ZSRR, i w zakresie wyobra?e? o tym, jak u nas wszystko zorganizowane, nawet na ?yciowym poziomie. Wie Pan, czasami, kiedy ogl?dam filmy wyprodukowane w Hollywood, dziwi? si?, jak pokazuj? wspó?czesn? Rosj?. To po prostu zestaw jakich? fantasmagorycznych wyobra?e?. Ta fantasmagoria wgryza si? w umys?, na nas patrz? przez pryzmat odpowiednich produktów reklamowych, filmów, ksi??ek: Rosja - to kraj, gdzie stale pada deszcz i ?nieg, gdzie wszystko niezorganizowane, ludzie ?li, szklankami pij? wódk?, do niczego innego niezdolni, agresywni, chc? si? bi?, id? do ataku w ka?dej chwili, nie mo?na nadstawia? im grzbietu, bo uderz? od ty?u. To bardzo ?le!
Ja nawet rozumiem, ?e by? mo?e to nie dzieje si? specjalnie - ?eby sk?óci? narody. Ale to stereotypy, które szkodz? wzajemnemu zrozumieniu i ostatecznie zatruwaj? atmosfer? na planecie. To dotyczy nie tylko Rosji. Takie stereotypy istniej? w odniesieniu do szeregu innych du?ych, rozwijaj?cych si? krajów, naszych s?siadów. Wydaje mi si?, ?e trzeba si? od nich uwolni?. Tu i my mamy nad czym popracowa?. Nie chcia?bym rzuca? kamieniami tylko w stron? Amerykanów albo Europejczyków, u nas tak?e du?o wszelkich b??dów. Ale wydaje mi si?, ?e mimo wszystko zrobili?my du?o powa?niejszy krok naprzód.

Izw.: Do tej pory mi?dzy Rosj? i Japoni? nie ma traktatu pokojowego. Japo?czycy wi??? jego zawarcie ze zwrotem po?udniowych Wysp Kurylskich. Czy jest szansa na znalezienie kompromisu i zawarcie takiego porozumienia?

D.M.: Wie Pan, nie znajdujemy si? w stanie wojny z Japoni? od 1956 roku, kiedy zosta?a podpisana znana deklaracja. Mi?dzy naszymi krajami panuj? normalne stosunki, rozwijaj? si? polityczne i gospodarcze kontakty. S? problemy, w tym znane kwestie terytorialne. Problem traktatu pokojowego, który Japo?czycy wi??? z rozwi?zaniem kwestii terytorialnej, jest bardzo skomplikowany, ale to nie znaczy, ?e nie trzeba si? nim zajmowa?. Staramy si? zajmowa? tym tematem, maj?c na wzgl?dzie nasze w?asne wyobra?enia o tym, w jaki sposób móg?by by? rozwi?zany, przede wszystkim z uwzgl?dnieniem interesów Rosyjskiej Federacji. To samo robi? nasi japo?scy partnerzy.
My?l?, ?e je?li b?dziemy si? tym zajmowa? aktywnie, uczciwie, je?li zrzekniemy si? tak zwanych skrajnych punktów widzenia, to ostatecznie w perspektywie historycznej ten problem jest mo?liwy do rozwi?zania.

Izw.: 7 maja mija równo dwa lata od obj?cia przez Pana stanowiska prezydenta Rosji. Troska o weteranów wojny i zaplecza, pensje i mieszkania dla nich - to jedna z oczywistych osi?gni?? tych dwóch lat. Wed?ug Pana, co jeszcze jest niew?tpliwym sukcesem tych dwóch lat, kiedy Pan kieruje krajem?

D.M.: Wie Pan, to by?oby nieskromne i niew?a?ciwe, gdybym mówi? o jakich? sukcesach. Trzeba krytycznie odnosi? si? do swojej dzia?alno?ci. Je?li co? zrobi?em dobrze - to ?wietnie. Ale je?li chodzi o weteranów, powiem jedn? rzecz, która wed?ug mnie ma rzeczywi?cie podstawowe znaczenie. 7 maja 2008 roku, w dniu obj?cia stanowiska, podpisa?em odpowiedni dekret o tym, ?eby rozwi?za? problem mieszka? dla weteranów. I to zrobili?my. W najbli?szym czasie mieszkania otrzymaj? ci, którzy zarejestrowali si? wcze?niej, a w najbli?szej perspektywie wszyscy pozostali, którzy zrobili to po 1 marca 2005 roku.
Weterani rzeczywi?cie znajduj? si? w strefie naszej szczególnej uwagi. Staramy si? zajmowa? ró?nymi programami. Niedawno odwiedzi?em szpital, popatrzy?em, jak on nie?le wygl?da - szpital weteranów Wielkiej Wojny Ojczy?nianej. U nas takich szpitali ponad pi??dziesi?t, na nie teraz wydziela si? pieni?dze, pojawia si? nowy sprz?t medyczny. Nawet przeprowadzili?my konkurs, postanowili?my lekarzom, którzy tam pracuj?, cokolwiek pomóc finansowo.
Chocia? jako? mogli?my rozja?ni? to skomplikowane ?ycie, które tak si? u?o?y?o naszym weteranom, chocia? przy pomocy pieni??nych wyp?at. To nie s? jakie? niesamowite pieni?dze, ale wydaje mi si?, ?e to, co dzisiaj weteran Wielkiej Wojny Ojczy?nianej, uczestnik wojny lub inwalida wojenny, ?rednio otrzymuje oko?o 23 tys. rubli, przy uwzgl?dnieniu rozmaitych zasi?ków, wyp?at, to ma?a cz?stka naszej odpowiedzialno?ci, naszych zobowi?za? wobec weteranów, któr? wype?nili?my. I oczywi?cie b?dziemy si? tym dalej zajmowa?. To nadzwyczaj wa?ne dla naszej przysz?o?ci. Dla tego, ?eby przysz?e pokolenia równie? we w?a?ciwy sposób odnosi?y si? do przysz?ych weteranów. Dla tego, aby nie przerwa?a si? ni? czasu mi?dzy lud?mi, mi?dzy pokoleniami, mi?dzy wspó?czesnym pokoleniem i tymi, którzy zdobyli nam takie trudne zwyci?stwo.

Izw.: Dymitrze Anatoliewiczu, w Rosji i innych europejskich krajach znajduje si? du?o pomników po?wi?conych wydarzeniom i bohaterom II wojny ?wiatowej. Który pomnik wywar? na Panu najsilniejsze wra?enie?

D.M.: Jestem z Leningradu i oczywi?cie dla mnie to leningradzkie miejsca s? wyj?tkowe. W latach szkolnych i pó?niej cz?sto chodzi?em na Piskariowk?. Pochowano tam bardzo wielu ludzi. My nie tylko nie znamy ich imion i nazwisk, nawet nie znamy ich ogólnej liczby. Nie ma nawet tablic nagrobnych, po prostu napisano, ?e pochowany w 1941, 1942. To bardzo smutne i bardzo silnie wbija si? w pami??. Metronom, który d?wi?czy tam, gdy podchodzisz do pomnika...
Oprócz leningradzkiego Cmentarza Piskariowskiego oczywi?cie bywa?em i bywam w innych miejscach. Nie mog? nie wymieni? absolutnie wspania?ego Kurhanu Mamaja. Wiele razy w ostatnich latach tam by?em. To unikalne miejsce, nie tylko z punktu widzenia wp?ywu na Wielk? Wojn? Ojczy?nian?, na jej rozwój, ale te? unikalne energetycznie. Kiedy tu przychodzisz, czujesz tak? harmoni?, kontakt z wydarzeniami tego okresu.
Nie mo?na nie wspomnie? o jeszcze jednym wydarzeniu, które mia?o miejsce stosunkowo niedawno i w którym bra?em osobi?cie udzia?. Chodzi o ceremoni? zapalenia Wiecznego Ognia po odnowieniu Pomnika Nieznanego ?o?nierza w Aleksandrowskim Sadzie. To absolutnie osobiste emocje, ale one na tyle silne, ?e nie mog? o tym mówi?. Wie Pan, dla mnie, naprawd?, na p?aszczy?nie emocjonalnej to by? jeden z najmocniejszych dni w moim ?yciu: ogromna odpowiedzialno?? i bezpo?redni kontakt z nasz? histori?. Tego dnia nigdy nie zapomn?.

Izw.: Dzi?kuj?, Dymitrze Anatoliewiczu, za wywiad. Pozdrawiam z dniem Zwyci?stwa!

D.M.: Dzi?kuj? bardzo. ?ycz? Panu sukcesów, Pa?skiej gazecie równie?. A za po?rednictwem gazety chcia?bym serdecznie pozdrowi? wszystkich naszych weteranów z okazji nadchodz?cego ?wi?ta, pozdrowi? ca?y nasz kraj, dlatego, ?e Dzie? Zwyci?stwa w naszym kraju postrzegany jest jako absolutnie narodowe ?wi?to.



(t?. Marzena Zawodzi?ska za www.izvestia.ru)


Komentarze
gjw dnia maj 27 2010 02:27:48
Ogromna praca i to spo?eczna. Dzi?kuj?! Jedna poprawka, któr? koniecznie musz? doda?:

"pomys? uspokojenia agresora" - powinno chyba by?: zaspokojenia (rzucenia kogo? na po?arcie)

Trudno co? wybra? jako najwa?niejsze; w?a?ciwie 90 % tego to bardzo wa?ne rzeczy, z tego oko?o po?owy zupe?nie nowe. Jak dla mnie jednak (zupe?nie subiektywnie):

System blokowy do niczego dobrego nie prowadzi. Chocia? istnieje punkt widzenia, ?e je?li s? bloki, to jest równowaga. Oto by? Uk?ad Warszawski i NATO, wszystko by?o w stanie równowagi, a jak tylko jeden blok znikn??, zacz??y si? wojny, zacz?? si? podzia?. To jednostronne stanowisko, chocia? niew?tpliwie konieczna jest obecno?? przeciwwagi w ?wiecie. Kwestia w tym, co to za przeciwwagi, jakie powinny by?, czy powinny by? oparte tylko na broni, czy tylko na strategii powstrzymywania? Wed?ug mnie nie.
Szczególnie dlatego mówimy teraz o wielobiegunowym ?wiecie, poniewa? w przeciwnym wypadku trzeba by by?o doj?? do wniosku, ?e tylko jeden blokowy system bezpiecze?stwa jest zdolny zabezpieczy? ?wiat i pomy?lno?? na naszej planecie. Ale to nie tak. Wydarzenia lat 90-ych w Europie, na Bliskim Wschodzie, na Kaukazie, w innych miejscach dowodz?, ?e ?aden blok w taki sposób swoich zada? rozwi?za? nie jest w stanie i bezpiecze?stwa, niestety, na nale?ytym poziomie utrzyma? nie mo?e. St?d konieczno?? stworzenia takich mechanizmów, które b?d? pracowa? w pozablokowym trybie.
Ale my mamy partnerskie zobowi?zania: jest OUBZ - Organizacja Uk?adu o Bezpiecze?stwie Zbiorowym, gdzie wchodz? bardzo bliskie nam pa?stwa. Nie jest to blok wojskowy w tradycyjnym sensie tego s?owa, ale organizacja, która powinna zapewni? bezpiecze?stwo pa?stw, które si? zjednoczy?y. Przypomn?, ?e zgodnie z ustaw? tego uk?adu i odpowiedniej organizacji, atak na jeden z krajów jest uwa?any za atak na wszystkich, tak jak i w NATO. Ale to nie znaczy, ?e powinni?my wróci? do my?lenia blokowego i próbowa?, powiedzmy, z OUBZ uczyni? nowy Uk?ad Warszawski, napompowa? go uzbrojeniem, pot?g? i bez ko?ca konkurowa? z Paktem Pó?nocnoatlantyckim. Wiemy, jaki wp?yw wywar?a taka konkurencja na Zwi?zek Radziecki, jak uci??liwy by? dla naszego kraju wy?cig zbroje? i do czego to doprowadzi?o: nieefektywno?? gospodarki, nieko?cz?cy si? wy?cig zbroje?, rozpad pa?stwa.


Wie Pan, czasami, kiedy ogl?dam filmy wyprodukowane w Hollywood, dziwi? si?, jak pokazuj? wspó?czesn? Rosj?. To po prostu zestaw jakich? fantasmagorycznych wyobra?e?. Ta fantasmagoria wgryza si? w umys?, na nas patrz? przez pryzmat odpowiednich produktów reklamowych, filmów, ksi??ek: Rosja - to kraj, gdzie stale pada deszcz i ?nieg, gdzie wszystko niezorganizowane, ludzie ?li, szklankami pij? wódk?, do niczego innego niezdolni, agresywni, chc? si? bi?, id? do ataku w ka?dej chwili, nie mo?na nadstawia? im grzbietu, bo uderz? od ty?u. To bardzo ?le!
Ja nawet rozumiem, ?e by? mo?e to nie dzieje si? specjalnie - ?eby sk?óci? narody. Ale to stereotypy, które szkodz? wzajemnemu zrozumieniu i ostatecznie zatruwaj? atmosfer? na planecie. To dotyczy nie tylko Rosji. Takie stereotypy istniej? w odniesieniu do szeregu innych du?ych, rozwijaj?cych si? krajów, naszych s?siadów. Wydaje mi si?, ?e trzeba si? od nich uwolni?. Tu i my mamy nad czym popracowa?. Nie chcia?bym rzuca? kamieniami tylko w stron? Amerykanów albo Europejczyków, u nas tak?e du?o wszelkich b??dów. Ale wydaje mi si?, ?e mimo wszystko zrobili?my du?o powa?niejszy krok naprzód.

Wie Pan,
to by?oby nieskromne i niew?a?ciwe, gdybym mówi? o jakich? sukcesach
. Trzeba krytycznie odnosi? si? do swojej dzia?alno?ci.
Marzena Zawodzinska dnia maj 27 2010 07:16:36
Dzi?kuj?, poprawi?am. Nie ukrywam, ?e kilka sformu?owa? budzi?o moje w?tpliwo?ci, ale mam nadziej?, ?e efekt nie jest najgorszy.
Adam Smiech dnia maj 27 2010 08:43:17
Efekt jest wspania?y. Mo?e si? myl?, ale chyba nikt w Polsce nie pofatygowa? si?, aby ten, jak?e wa?ny wywiad, w ca?o?ci przet?umaczy? i przedstawi? szerokiemu gremium czytelników. No, ale po co, prawda? Przecie? w przypadku Rosji infantylni niby-politycy i dziennikarze odpowiedzi maj? gotowe i ?adnych nowych ?róde? nie potrzebuj?...
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKU?Y PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKU?Y L. KULI?SKIEJ
T?umaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014