Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumMarzec 21 2019 02:36:10
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 5
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Skwer Wołyński 2
Skwer Wołyński 2
Skwer Wołyński - 11.07.2013
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Lobby wyrzuca prof. Raźny
Jednodniówka Narodowa

W sobotę 20 marca b.r. media przyniosły lakoniczną informację o odwołaniu prof. Anny Raźny z funkcji Przewodniczącej Rady Politycznej Ligi Polskich Rodzin. Decyzja została, wg strony LPR, podjęta jednogłośnie, zaś tymczasowo obowiązki prof. Raźny przejął wiceprzewodniczący RP, prof. Maciej Giertych.
Wydarzenie to, wbrew pozorom (słabość LPR, zgrany szyld, kojarzony z klęską itd.), jest bardzo istotne i należy je skomentować. Bez najmniejszych wątpliwości, odwołanie prof. Raźny jest skutkiem artykułu jej autorstwa pt. "Czy możliwe jest partnerstwo Polski z Rosją?" (pełny tekst dostępny jest TUTAJ, na stronie www.konserwatyzm.pl)z lutego b.r., ściśle zaś mówiąc, treści w nim zawartych, a mianowicie wskazaniu przez autorkę, że to lobby amerykańskie w Polsce jest głównym odpowiedzialnym za niemożność nawiązania normalnych i korzystnych dla obu stron stosunków Polska-Rosja. Oto konkluzja Autorki: "Z punktu widzenia lobby amerykańskiego w Polsce partnerstwo z Rosją jest niemożliwe. Wchodzi bowiem w konflikt z interesami Stanów Zjednoczonych. Stanowisko owego lobby w sprawach Polski jest jednakże paradoksalne, gdyż popiera ono jednocześnie nasze członkostwo w Unii Europejskiej, a nawet aktywnie uczestniczy w jej strukturach. Tymczasem niezależnie od powiązań większości państw członkowskich UE z Rosją w zakresie dostaw nośników energii, rozwijane są przez obydwie strony różne formy współpracy - nie tylko gospodarczej, ale także naukowej, kulturalnej, a co najważniejsze - politycznej. Rosja jest partnerem strategicznym Unii, a w niektórych sytuacjach - partnerem globalnym, czego przykładem jest wspólna deklaracja Unia Europejska - Rosja z 2000 roku, mówiąca o konieczności przestrzegana i utrzymania traktatu ABM jako podstawy bezpieczeństwa i strategicznej stabilizacji. W tej samej deklaracji UE pozytywnie oceniła ratyfikację przez Federację Rosyjską traktatu o Całkowitym zakazie prób z bronią jądrową i wraz z Rosją zaapelowała do innych państw o jego podpisanie. Jest to świadectwem połączenia przez UE i FR sił w dziedzinie globalnego bezpieczeństwa jako alternatywy wobec Stanów Zjednoczonych, usiłujących zachować swą rolę żandarma światowego. Równie dobitnym świadectwem współpracy unijno-rosyjskiej był realizowany od 1997 r. przez obie strony Układ o partnerstwie i współpracy, który przestał obowiązywać w 2007 r. Obecnie - mimo krytyki Moskwy ze strony Brukseli z powodu braku postępów w demokratyzacji Rosji i łamania przez nią praw człowieka - prace nad nową formą tego układu są zaawansowane i nie ma mowy o wycofaniu się z niego. W związku z tym rodzi się wiele pytań - nie tylko o stanowisko Polski odnośnie do przygotowywanego układu, ale również do naszej roli w relacjach Unii z Rosją. Odpowiedź, iż jesteśmy czarnym koniem Stanów Zjednoczonych jest niewystarczająca. Nie tylko dlatego, że jest zbyt prosta, ale nade wszystko dlatego, że potwierdzałaby naszą niezdolność do partnerstwa na trzech osiach: Warszawa - Moskwa, Warszawa - Bruksela i Warszawa - Waszyngton. Decydujące o tych relacjach lobby amerykańskie w Polsce jest bowiem niezdolne do własnego partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi, wobec których nie posiada żadnej autonomii i podmiotowości.".
I oto, po niespełna miesiącu od czasu ukazania się artykułu, prof. Raźny, JEDNOGŁOŚNIE, zostaje odwołana ze stanowiska w LPR. Co więcej, wzmiankowany artykuł zostaje usunięty ze strony Ligi! Oczywiście, nie jest to żaden przypadek, ani też nie wchodzą tu w grę, przynajmniej w stopniu decydującym o odwołaniu, żadne inne tłumaczenia, które być może już są, bądź się pojawią. Sprawa jest jasna - prof. Raźny uderzyła w owo lobby amerykańskie, napisała o nim prawdę, i lobby to uznało za niezbędne, usunięcie profesor z eksponowanego stanowiska w partii uchodzącej za narodową, zapewne w obawie przed pójściem LPR w niepożądanym kierunku. Dodajmy, że chodzi o odwołanie ze stanowiska zajmowanego zaledwie od października 2009 r.
Przypomnijmy pokrótce jak to się stało, że Liga stała się tym, czym się stała. Od początku poważnej działalności w LPR, tj. od 2001 r. można było zauważyć silnie wpływową koterię skupioną wokół Romana Giertycha a wywodzącą się z Młodzieży Wszechpolskiej. Ludzie znający R.G. z działalności we wczesnej MW i ze Stronnictwa Narodowego początkowo bagatelizowali sprawę, wiedząc, że ów lubi otaczać się zapatrzonymi w niego i bezwzględnie posłusznymi podwładnymi. Myślano, że dopóki idea narodowa na tym nie cierpi, można taką sytuację od biedy zaakceptować. Był to błąd poważny, błąd, który popełnił również piszący te słowa. Zbagatelizowanie przesłanek, oczywistych faktów, które miały miejsce na naszych oczach, było chyba spowodowane jakimś naturalnym i ludzkim, aczkolwiek zupełnie niepolitycznym, zachłyśnięciem się sukcesem partii, którą współtworzyliśmy. Już na pierwszym wielkim zjeździe w sali kolumnowej Sejmu zobaczyłem coś zupełnie szokującego - młodzianów noszących miano Młodzieży Wszechpolskiej, za chwilę paradujących ze sztandarami biało-czerwonymi, głośno deklarującymi swój patriotyzm i katolicyzm, którzy stojącym w kolejce po mandat delegatom wręczali gotowe listy tych, na których ich zdaniem należało głosować. Jeszcze gorsze jednak było to, że większość obdarowanych gotowcami ludzi podporządkowała się temu! Nie zdawałem sobie wówczas z tego sprawy, jak wielkim dowodem upadku moralnego i cywilizacyjnego Polaków była ta sytuacja. Widziałem ludzi, którzy nie rozstawali się z różańcem, a jednak uczestniczyli w tej kpinie. W zasadzie już wówczas los LPR został przesądzony. Niemniej, katalizatorem usunięcia niewygodnych stały się wybory do Parlamentu Europejskiego w 2004 r. To wtedy okazało się, że LPR ze swoim dochodzącym do 20% poparciem staje się niebezpieczeństwem dla istniejącego w Polsce układu. To wtedy lobby żydowsko-amerykańskie, o którym pisała prof. Raźny, przestraszyło się konsekwencji. Okazało się, że wybory były sukcesem dołów, a to stanowiło zagrożenie, że Liga pójdzie w kierunku stricte narodowym. Lobby nie mogło do tego dopuścić. Zaczęły się podchody, podkopywanie okręgów i działaczy przy pomocy znalezionych, bądź kupionych naprędce marnych kreatur. A więc walka warszawskiej koterii skupionej wokół Romana Giertycha, formalnie wszechwładnej we władzach LPR, przeciwko własnym członkom, własnym strukturom, które osiągnęły wyborczy sukces. Niepojęte? A jednak. Jednocześnie zaczęły przychodzić informacje o kontaktach tej koterii z ambasadą USA (wtedy w rękach administracji neokonserwatywnej Busha), Liga znalazła się o krok od poparcia "pomarańczowej rewolucji" Wiktora Juszczenki, która przyniosła uwolnienie i rozwój w sferze publicznej Ukrainy nienawistnej Polsce banderowszczyzny itd. W 2005 r. przed wyborami do Sejmu i Senatu ostatecznie zniszczono LPR jako organizację oddolną oraz jej niezależne skrzydło stricte narodowe. Dalej był udział w rusofobicznym rządzie PiS, antybiałoruska obsesja z cyrkiem stawiania namiotów przed ambasadą Białorusi, poparcie dla polskiej okupacji Iraku i Afganistanu oraz dla tarczy, wbrew niektórym oświadczeniom skompromitowanych działaczy, twierdzących pod publiczkę co innego. Ludzie pierwszej narodowej fali po 1988 r. z żalem obserwowali udział w tych działaniach prof. Macieja Giertycha, który w kwietniu 2007 r. na łamach Opoki w Kraju poparł pomysł instalacji amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce (sztandarowego pomysłu neokonserwatywnych jastrzębi, dążących do narzucenia Rosji woli USA), zaś później zaczął coraz częściej stosować w odniesieniu do Rosji retorykę obcą dotąd nie tylko Jemu, ale i Ruchowi Narodowemu w ogóle (np. Opoka w Kraju grudzień 2008 - notatka o Gruzji). Liga, po klęsce w kolejnych wyborach, stała się politycznym trupem, w którym nadal rządziła wspomniana koteria wraz z grupami ludzi przypadkowych, ale pełnych ambicji, takich jak faworyzowana od początku przez Romana Giertycha, a nie mająca nic wspólnego z Ruchem i Myślą Narodową (niemniej obwieszona mieczykami Chrobrego), grupa M. Orzechowskiego w Łodzi. Jesień 2009 r. przyniosła przysłowiową bombę w postaci wyboru prof. Anny Raźny na Przewodniczącą Rady Politycznej LPR. Nie ulega wątpliwości, że pewne środowiska wiązały z jej nazwiskiem i z jej, w istocie tradycyjnie endeckim, podejściem do kwestii rosyjskiej, poważne nadzieje na odrodzenie Ligi. Zapewne spodziewano się, że Pani Profesor będzie przewodniczącą malowaną, która będzie przyciągać li-tylko dotychczasowymi zasługami i opinią. Prof. Raźny postanowiła być jednak politycznym kierownikiem stronnictwa z krwi i kości i jako taka, rozpoczęła propagowanie określonych propozycji politycznych, które najpełniejszy wyraz znalazły we wspomnianym na wstępie artykule. Tego było już za wiele dla współczesnych spadkobierców prof. R. Palomy Oldenhuisa (dla niezorientowanych - jeden z szefów "związku uczynnych grabarzy", czyli masonerii z powieści Dziedzictwo Dmowskiego) i skończyło się to nagłym, jednogłośnym odwołaniem Pani Profesor. Ta jednogłośność... W LPR nabrała rysów iście mafijnych, żeby nie powiedzieć masońskich. Zawsze za głosem wodza, zawsze bezdyskusyjnie, zawsze bezrefleksyjnie. Media donoszą, że nie było kworum, że prof. M. Giertychowi powierzono kierowanie Radą Polityczną zaocznie itd. Taak. Brak kworum przeszkodą? No, nie dla tego rodzaju koterii! Przekaz jest jasny - Liga jest owszem potrzebna w odwodzie, ale nie jako, broń Boże(?), podmiot ideowy, ale jako podmiot typowy dla polskiej sceny politycznej - powierzchowny, posługujący się pustosłowiem, przeżarty etyką sytuacyjną itd. Wara mu jednak od poważnej polityki. Ludziom małym, myślącym o wygodnym życiu i własnej karierze to przecież wystarczy. Taka jest cena za polityczny kontrakt zawarty z neokonserwatystami. Kiedy został on zawarty, jakie są jego szczegóły, nie wiemy. Jednak istnieje on z pewnością. Świadczą o nim owoce, zatrute, ale jednak owoce. Elementem istotnym tego układu, być może pełniącym rolę pośrednika, czy transmitera, jest Opus Dei.
Dziś, w najnowszej Opoce w Kraju (kwiecień 2010) prof. Maciej Giertych tonuje swój optymistyczny stosunek wobec USA (pamiętajmy, że obóz amerykański firmowany nazwiskiem Baracka Obamy to jednak co innego), nie mówi już o języku siły wobec Rosji, ale o porozumieniu gazowym, niemniej nie proponuje niczego przełomowego dla Polski. Odwrotnie, wraca do tyle literalnie atrakcyjnej, co ideowo jałowej i praktycznie niewykonalnej, koncepcji Międzymorza. Ważny i ciekawy jest tekst o gen. Jaruzelskim, traktujący głównie o stanie wojennym, w którym profesor Giertych nazywa po imieniu - bezsensownymi - pikiety Młodzieży Wszechpolskiej pod domem generała. Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że pomimo tej zmiany akcentów, niektórych we właściwym kierunku, to właśnie prof. Giertych został faktycznym następcą prof. Raźny. Także dlatego, że choć nie podejrzewam Go o bezpośrednie uczestnictwo w układzie z neokonserwatystami, pamiętam o Jego każdorazowym poparciu dla syna Romana, zawsze wtedy, kiedy syn takiego poparcia potrzebował. Dla syna, a więc także dla koterii MW, która teraz prof. Raźny odwołała, i która, niezależnie od prztyczka w nos, który w sprawie gen. Jaruzelskiego od profesora otrzymała, funkcjonuje przecież dalej.
Konkludując, miejsce prof. Raźny jest w obozie polityki polskiej, tym obozie, który kierując się racją stanu Polski, bez względu na formę organizacyjną, czy nawet brak tej formy, istnieje, istniał i istnieć będzie zawsze. Miejsce Ligi Polskich Rodzin jest zaś niestety na śmietniku historii. Liga została tam sprowadzona przez ludzi o wąskich horyzontach, przez ludzi małych, a także przez zwykłych łajdaków. Reanimacja tego szyldu jest niemożliwa. Z kolei wszystkich budujących w przyszłości jakieś nowe wcielenie organizacyjne Ruchu Narodowego należy przestrzec przed 40-50 nazwiskami osób o wrodzonych cechach destrukcyjnych, a wywodzących się ze wspomnianej wielokrotnie ligowej koterii. Są to nazwiska dobrze znane. Nikt ich nieznajomością tłumaczyć się nie może.

Komentarze
Ela_W dnia marzec 22 2010 22:18:29
W dniu 20 marca 2010r. na posiedzeniu Rady Politycznej LPR z funkcji przewodniczącej została odwołana prof. Anna Raźny. Do czasu wyboru nowych władz funkcję przewodniczącego pełni obecny wiceprzewodniczący Rady Politycznej prof. Maciej Giertych.

Decyzja o odwołaniu Pani prof. Anny Raźny była reakcją władz stronnictwa na jej wielomiesięczną, osobistą aktywność zmierzającą do zmiany linii politycznej LPR. Konieczną uchwałę o odwołaniu podjęto po nieudanej próbie skłonienia Pani Anny Raźny do samodzielnej rezygnacji.

W każdej demokratycznie funkcjonującej partii politycznej, gdy różnicę zdań musi rozstrzygnąć głosowanie, osoba której plany nie spotykają się z poparciem większości ma do wyboru dwa rozwiązania:

- albo zaakceptować stanowisko większości i w ramach zawsze możliwego kompromisu, podjąć dalszą wspólną pracy na rzecz wyznaczonych celów,

- albo usunąć się w cień, w celu umożliwienia działalności innym, stanowiącym większość. W tym przypadku, z uwagi na złożoną przez Panią Annę Raźny deklarację: "nie wy będziecie decydować, kiedy odejdę" oraz nerwowe opuszczenie sali, możemy się spodziewać trzeciego rozwiązania, nad którym pracuje grupa osób stojąca za Panią profesor.

Bezpośrednia przyczyną odwołania Pani Anny Raźny było pociągnięcie do odpowiedzialności za wypowiadane publicznie słowa i skrajnie nieodpowiedzialną oraz szkodzącą LPR aktywność, polegającą na systematycznym podważaniu autorytetu władz partii, początkowo w formie wystąpień przeciwko kilku wybranym osobom, których krąg z biegiem czasu rozszerzył się na większość osób pełniących funkcje partyjne lub publiczne z nadania LPR (personalna krytyka obecnego prezesa oraz osób pełniących te funkcje wcześniej, obecnych i byłych członków zarządu LPR i Rady Politycznej, byłych posłów). Pod pozorem dopuszczalnej krytyki linii politycznej (np. decyzji o uczestnictwie w KW Libertas), rozpoczęły się oszczerstwa i insynuacje skierowane przeciwko własnym kolegom i koleżankom (o bezpodstawne malwersacje finansowe, karierowiczostwo, zakładanie spółek, fundacji, pełnienie fikcyjnych funkcji w zarządach spółek karbu państwa, blokowanie konta bankowego partii itd.). Szczególna niechęć Pani profesor spotkała kol. Romana Giertycha, który stał się adresatem przeróżnych żądań np. "aby on i jego kancelaria konsultował z ze mną swoje plany" a jeśli tak się nie stanie podjęte zostaną "inne działania". Równocześnie poza oczernianiem działaczy LPR, Pani profesor pełniąc funkcję przewodniczącej Rady Politycznej nie prowadziła żadnej organicznej pracy mającej na celu przygotowanie do nadchodzących wyborów, rozwój struktur, traciła natomiast czas na spotkania z niedoinformowanymi ludźmi w celu rozpowszechniania czarnej wizji LPR (na wzór tworzony przez media w kampanii wyborczej w 2006 roku). Ostatecznie wypowiedzi Pani Anny Raźny, jej oszczerstwa i demagogia stały się groteskowe, a kontynuacja tego zachowania z pozycji osoby pełniącej funkcję partyjną, niedopuszczalna.

Poza publicystyką i oszczerstwami Pani Raźny przedstawiała rewolucyjny "plan naprawy LPR". Według jej słów "partia nasza" powinna zostać oczyszczona z ludzi niepasujących do nowej wizji, "szkodników" i "karierowiczów", a następnie pod nowym kierownictwem powinna połączyć się z innymi "patriotycznymi środowiskami". Po przeprowadzeniu tego manewru, nowa formacja natychmiast uzyska "poparcie milionów Polaków", którzy czekają, na "radykalny program i radykalne działania".

Swoją postawą Pani Raźny wykazała całkowity brak profesjonalizmu, jaki powinien wykazać każdy, nawet początkujący polityk, a co dopiero osoba, która funkcjonowała już w wielu środowiskach politycznych. Wykazała całkowity brak orientacji w mechanizmie działalności partyjnej, politycznej, wyborczej. Wykazała ogromny brak wiedzy na temat ilości nakładów, ilości pracy i poświęceń jakie należy włożyć w pracę narodową. Swoją działalność ograniczyła do snucia fikcyjnych wizji i wypowiadania oszczerstw.

Aktywność Pani profesor należy powiązać z niedawną deklaracją jednego z posłów PiS, który stwierdził, że Prezes Kaczyński chce mieć ruch narodowy w obrębie PiS. Zaistniała sytuacja jest też kontynuacją wielokrotnych porób przejęcia władzy w partii w celu zniszczenia jej dorobku, skanalizowania środowiska narodowego jakie w obrębie LPR stale funkcjonuje.

Działalność ta zbiegła się ze szczególnie trudnym okresem przedwyborczym, w którym każda normalna partia powinna wypracowywać kierunek działań.

Jak uczy doświadczenie nasza formacja przynajmniej raz na dwa lata poddawana jest próbie rozbicia jedności, co jakiś czas ktoś próbuje oskarżać części działaczy i zniszczyć LPR. Czasami przyczyną tego jest głupota, czasami chęć przypodobania się środowiskom nam konkurencyjnym, dla których LPR ciągle stanowi "problem". Jak jest w tym przypadku, czas pokaże. Dzisiaj wiemy na pewno, że przyjęcie niecałe dwa lata temu Pani Anny Raźny do LPR, a następnie powierzenie jej w dobrej wierze funkcji Przewodniczącej Rady Politycznej i nasza ufność deklaracjom, że "przychodzi służyć i doradzać" była błędem, za który przyszło zapłacić
Piotr Kolczynski dnia marzec 23 2010 11:25:14
Z wielki niesmakiem przeczytałem tą tyradę, która za wszystko zło w LPR czyni Panią prof. Raźny.
Rzeczywistość jest proszę Panią taka, że to światli przywódcy R. Giertych, W. Wierzejski i ich kilka dokonali czegoś co przekracza wyobrażenie nawet gminnych koteryjek! To właśnie ci ludzie potrafili 20 procentowe poparcie dla Ligi w wyborach do PE, zamienić na poparcie śladowe w wyborach do Sejmu RP. A może winne są temu krasnoludki??
Ja proszę Panią byłem wewnątrz LPR i znam bezwzględne metody "rządzenia" R. Giertycha. Nie robią na mnie wrażenia opowiastki, które tu Pani produkuje. One tylko potwierdzają fakt niemożliwości zmian w pozostałościach LPR-u. A we mnie osobiście budzą najwyższe obrzydzenie.
Adam Smiech dnia marzec 23 2010 11:28:48
Z pewnym opóźnieniem witam p. Elżbietę Wilczyńską na naszych łamach. Pani Elżbieta jest nie tylko bliską współpracownicą p. Romana Giertycha i uczestniczką kręgu władzy LPR, który m.in. opisywałem, ale jest też osobą osobiście mi znaną z lat kształtowania się odrodzonego Ruchu Narodowego na terenie Łodzi w latach 89-91. Mogę tylko powiedzieć, że były to z jednej strony wspaniałe, pionierskie lata, podczas których ówcześni młokosi z pierwszej fali MW odbieraliśmy narodowe wychowanie jeszcze od weteranów przedwojennego SN z nieodżałowanym p. Zenonem, narodowcem ze Lwowa, który na sam dźwięk słowa kompromis (w znaczeniu ideowym) reagował bardzo nerwowo. Znakomicie rozwinęło się w Łodzi Stronnictwo pod przewodnictwem p. Jurka i MW. Nie zapomnę pełnego kościoła pw.Św. Krzyża na Sienkiewicza. To są miłe wspomnienia, w których także P. Elżbieta ma swoje miejsce. Jest tez druga strona medalu, znacznie bardziej nieprzyjemna i przykra. Rozwój struktur "kogoś" zaniepokoił i zaczęło się to z czym już później mieliśmy do czynienia ciągle. Pojawianie się dziwnych ludzi (nasłanych?), którzy wiedzieli lepiej, którzy knuli przeciw kolegom itd. Skończyło się to represjami nie wobec tych, co niszczyli , ale wobec tych, co struktury zbudowali. Okazało się, że w MW mamy odchylenie komunistyczne!?! Oczywiście, niszczyciele nie byli zdolni zbudować czegokolwiek. Ich działania sprowadziły SN i MW do stanu wegetatywnego. Kolejną próbę rozwoju podjął zarząd miejski pod kierownictwem Kol. Kolczyńskiego, ale niech on sam o tym opowie, jeśli zechce. Skończyło się w każdym razie tak samo. Ostatnia próbą była Liga. Skończyło się tak samo. Pewne nazwiska wciąż się jednak powtarzają...
Co do komentarza P. Elżbiety - zamieszczamy go jako świadectwo pewnego sposobu myślenia, a także spojrzenia na rzeczywistość. Komentarz jest zbędny.
Piotr Kolczynski dnia marzec 23 2010 12:22:54
Nie czuję się na siłach żeby o tym co działo się w odrodzonej strukturze SN pisać. Powiem tylko, że kiedy udało się zdobyć lokal, gdzie zaczęły się odbywać regularne spotkania członków, zaczęto nawet podejmować próby prowadzenia bieżącej polityki (zaangażowanie w wybory do Rad Osiedlowych ), pojawili się osobnicy, którzy tak jak pisał Kol. Śmiech, wiedzieli lepiej co i jak należy robić. Ostatecznie usunięto mnie z funkcji prezesa. Skutkiem tego była szybka utrata lokalu oraz całkowite rozbicie mozolnie odbudowywanej struktury.

Dokładnie ten sam scenariusz zastosowano w LPR po wyborach do PE. Rozbito dobrze działające struktury na rzecz jakowyś miejscowych kacyków. A robili to ciągle ci sami ludzie, dobrzy znajomi panów G.
gjw dnia marzec 23 2010 13:05:57
Spójrzmy w oczy strasznej prawdzie. Kiedyż to panowie G. powrócili do naszego kraju z wygnainia w Anglii? Wystarczy sobie przypomnieć tę datę, ówczesny świat, ówczesną Polskę, kto, jakimi metodami i pod czyją kontrolą wtedy rządził. Pewien były pułkownik LWP, którego niegdyś znałem, był z koniecznośc wprowadzony w zasady działania tzw. smutnych panów. Powtarzał wtedy nam młodym narodowym liberałom wiele razy; idźcie w ruchu narodowym z każdym, tylko nie z tymi dwoma. Oni już dawno podpisali co trzeba w imieniu własnym i swoich potomków. Zaś takimi dokumentami ludzie spod czerwonego pentagramu handlowali z tymi spod pentagramu białego w największym gnieździe szpiegów, gdy w 1990 stało się jasne, że tracą swe ciepłe posady w Berlinie Wschodnim i że w ich własnym kraju będzie się teraz liczył już tylko szmal. To wszystko wyjaśnia. Wielkie nazwisko, chwalebna przeszłość... Potem zaś... To już w Polsce nieraz bywało, od Radziwiłłów począwszy. To dlatego tak się doszukiwali frakcji komunistycznej. Co najchętniej krzyczy złodziej? Jakim okrzykiem będzie się maskował każdy prawdziwy rozbijacz? Na kogo wskazywał palcem? Jedynym wyjściem jest totalna izolacja tych ludzi i ich koterii, przyjmowanie wszystkiego co mówią i piszą jako w najlepszym wypadku dobrze wymyśloną bajkę dla dorosłych.
Ela_W dnia marzec 23 2010 19:32:30
do gjw O jakich dwóch panach G pan pisze... proszę napisać jasniej...
gjw dnia marzec 25 2010 14:43:56
Rzecz jasna, "drobna" pomyłka z mojej strony. W 1962 przybył do naszego kraju z uchodźstwa tylko jeden pan G. Dodam też, że za żadną cenę nie powtarzałbym podobnych opinii o nim i jego synu, gdyby nie stan, do jakiego doprowadzili odrodzone SN i LPR, która miała być jego ciągiem dalszym w oparciu o rozszerzoną platformę ideową. Osobiście wiązałem swego czasu z RG wielkie nadzieje na nowoczesny ruch narodowy (jednak bez mompromisów w naprawdę podstawowych sprawach ideowych). Tym straszniejsze rozczarowanie i mocniejsze przypomnienie sobie o ostrzeżeniach ludzi starszych i doświadczonych, znających Przeciwnika (w jęz. ang. użyłbym określenia the Arch-Enemy). Jak to już dawno temu powiedziano, nie sposób dwóm panom służyć. W tym wypadku; polskiej idei narodowej i zupełnie innym ośrodkom dyspozycyjnym. Rzeczywisty kierunek działalności, jej owoce, poziom danego przywódcy to rzeczy o wiele ważniejsze niż badanie, czy ktoś jest Żydem i to ukrywa. smiley
Ela_W dnia marzec 27 2010 14:24:09
Myślę, że nie jest to tak drobna pomyłka... ale... Proponuję wszystkim, którzy odsądzają od "czci i wiary" Giertychów i etc. zamiast uprawiać bezprodktywną krytykę, wzieli się do roboty i zorganizowali porządną narodową partię. Co stoi na przeszkodzie, by to uczynić... Pokazaliby wówczas, że coś potrafią... Gadać, krytykować każdy potrafi, ale tworzyć... z tym gorzej... Zamiast posuwac się do przodu, patrzeć w przyszłość - oglądacie sie wstecz. Cos na ten temat jest napisane w Ewangelii. Sa to dzialania destrukcyjne... smileysmileysmileyCzekam, Panowie na czyny... Pokażcie co potraficie...
gjw dnia marzec 29 2010 01:10:02
Pokażemy, jeśli Bóg pozwoli. Na razie trzeba jednak najpierw zwalczyć mętlik ideowy - totalną rewizję podstawowych założeń ideowych Dmowskiego, której dokonał RG i kierownictwo MW. Dobra robota, fachowa! Miną lata zanim uda się to jakoś przezwyciężyć. Obiecać można na razie tylko jedno; my nie pojedziemy do jakiegoś Jedwabnego prosić o przebaczenie za rzekome polskie zbrodnie.
Ela_W dnia marzec 29 2010 10:18:06
Życzę powodzenia.... Myslę, ze nie należy mieszać jakiejś bieżącej taktyki ze zdradą idei Dmowskiego. Ponadto, czasy i sytuacje są inne i to też trzeba brać pod uwagę. To są bardzo ogólne uwagi... Natomiast co do szczegółów to bardziej na rozmowę.
Co do MW to sie całkowicie zgadzam... Dla mnie to jest odlot... pikiety.... bez sensu....
Taylor dnia marzec 29 2010 13:20:32
Pani Elu co się stało z tak dużą partią jaką była LPR,czy uważa pani ,że Giertychowie za to nie odpowiadają?
Próba odwołania pani Rażny oraz zablokowana strona LPR to jedna wielka manipulacja.która was do końca dyskredytuje.
gjw dnia marzec 29 2010 16:32:10
Tu nie o chodzi o taktykę. Pamiętam ilu ludzi było w łódzkim lokalu LPR w 2004; starzy, młodzi, znani mi z dawnych lat ze współpracy z różnymi środowiskami narodowymi i nieznani. Niestety, kierownictwu LPR wpadło do głowy powyrzucać miejscowych działaczy no i potem widziałem już tylko trzydzieści osób w małej salce. To nie są słowa, ale fakty. Zaś co do Dmowskiego, bez niego nas po prostu nie ma. Oczywiście pewne zdania są już dziś nieaktualne; Niemcy nie próbują nas zniemczyć na naszej ziemi, Kościół papieży popełnił zbyt wiele błędów, aby go jeszcze brać poważnie w pracy politycznej itd. itp. Jednak podstawowe założenia polityki polskiej pozostają trafne i na czasie. Orientacja na Rosję, brak beznadziejnych prób porozumienia ze światowym syjonizmem - to nie są kwestie taktyczne, ale wymogi zbiorowego instynktu samozachowaczego wręcz. To należało jakoś podkreślać, tego w LPR zabrakło.
Ela_W dnia marzec 29 2010 17:28:29
Zgadzam sie ...orientacja na Rosje... Co do tzw. "czystek" o których Pan pisze to sprawa chyba ... Orzechowskiego... Na ile Warszawa byla w tym zorientowana nie wiem... Ale często tak jest, że nie sposób kirować ręcznie z samej góry partia czy tez innymi organizacjami gospodarczymi... deleguje sie ... kompetencje w dół... ja jutro bedę w Łodzi aby zrobis porzadek na cmentarzach... jezeli ktos miał by ochote spotkac sie ze mna to moze udalo by mi sie znaleźć troche czasu....
ela.wilczynska@gmail.com
p.s. Z duzą większoscią pogladów tutaj głoszonych zgadzam sie calkowicie. Róznimy sie chyba co do taktyki...
Taylor dnia marzec 31 2010 08:47:05
Moim marzeniem i ratunkiem dla LPR i prawdziwej prawicy jest,aby pani prof.Raźny startowała na prezydenta RP w 2010r. Mam nadzieję na poparcie innych partii oraz środowisk myślących po polsku.
Z narodowym pozdrowieniem.
Ela_W dnia kwiecień 02 2010 22:25:51
Proszę sie o LPR nie martwić... Proponuje zorganizować komitet wyborczy i zebrać podpisy na p. prof. Raźny, zrobic kampanię i powalczyć... Proszę sie wziąć do roboty... Marzenia i pobożne życzenia na niewiele się zdadzą... Pytano wcześniej p. prof. Raźny czy chciałaby startować i powiedziała o ile mi wiadomo "nie".... ale może sie da przekonać....
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014