Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumMaj 20 2019 04:18:51
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
15
15
Mordy UPA
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Na marginesie obchodów 440-lecia Unii Lubelskiej
Historia Polski

Lubelska mutacja GW opisując uroczystości 440-lecia Unii Lubelskiej przytoczyła fragment homilii abpa Józefa Życińskiego, w której stwierdził on: "W okresie, gdy w Europę dzieliły wojny, także religijne, gdy w wielu krajach tropiono tzw. heretyków, a nawet palono ich na stosach, tu w Lublinie, w nieodległym kościele oo. Dominikanów, zapraszano inaczej myślących na dyskusje dwóch ambon, by mogli przedstawić swoje argumenty". Przytłoczony ciężarem winy własnej (jako że do dzisiaj uważam tzw. heretyków za heretyków), postanowiłem sprawdzić tę ekumeniczną lubelską tradycję sprzed wieków, o której mówił ks. Arcybiskup, i ewentualnie zrewidować swoje poglądy pod wpływem mocy argumentów z przeszłości. Znalazłem stronę wspomnianego kościoła Dominikanów w Lublinie, na niej piękne zdjęcie dwóch ambon i poniższy tekst autorstwa Kazimierza Ożoga: "Dwie ambony w kościele Dominikanów powstały w 1761 roku w warsztacie Sebastiana Zeisla działającego przy magnackim dworze Czartoryskich w Puławach. Wbrew powtarzanym niekiedy plotkom nie były one miejscem dysput religijnych z innowiercami czy miejscem przemówień szlachty na sejmikach. O ich liczbie i rozmieszczeniu zdecydowały najprawdopodobniej przyczyny estetyczne (symetria) - jak również liturgiczne. Według o. Kapcia OP, prawa służyła do głoszenia homilii przy Mszach odprawianych przy głównym ołtarzu, lewa zaś była amboną ołtarza MB Różańcowej". Hm... Czyżby abp Życiński powtarzał plotki? Szukałem dalej i... O. Dostatni tak pisał w grudniu 2002 r. na stronie www.ekumenizm.wiara.pl: "Jest rzeczą specyficzną i wzbudzającą stałe zainteresowanie odwiedzających bazylikę na lubelskim Starym Mieście - usytuowanie naprzeciw siebie dwóch barokowych ambon. To duża rzadkość architektoniczna, ale i liturgiczna, która obrosła już miejscową legendą. Jakoby w czasach odległych właśnie na tych ambonach katolicy dyskutowali z innowiercami. Nie jest to do końca prawdą, gdyż ambony pochodzą z XVIII wieku, a wtedy to niekatolików nie tylko na ambony, ale i do samego kościoła raczej nie zapraszano - jeśli można to tak eufemistycznie powiedzieć. Ale jak w każdej legendzie jest jakiejś ziarno prawdy. W XVII wieku w Lublinie, a w szczególności właśnie w dominikańskim kościele dochodziło do dysput teologicznych pomiędzy arianami (Braćmi Polskimi) a katolikami. Zapis jednej z nich z roku 1616 mówi, że w kościele św. Stanisława (dominikańskim) ojciec Walerian Grocholski, dominikanin, dyskutował z Janem Stroińskim, przywódcą polskich arian. Dysput takich w ówczesnej Polsce, w latach 1579-1620, odbyło się 16". Cóż, można rzec - dzwonią, ale nie w tym kościele i nie na ślub, tylko na pogrzeb, i w ogóle nie w kościele, ale w synagodze, ale nic to. Dodam, że dzisiaj odbywają się w kościele św. Stanisława Debaty Dwóch Ambon, w których dialogowano już z żydami (z małej litery, boć piszę o wyznawcach, a nie o narodzie), kalwinami, luteranami i innymi tzw. heretykami. Słowo "dialog" budzi wspomnienia... Kiedyś ks. prof. Michał Poradowski tak się o dialogu wyraził: "zamiast tradycyjnego, systematycznego i autorytatywnego nauczania zasad nauki Chrystusa Pana, wprowadzono gadaninę o niczym, bo dialog to tylko wymiana osobistych opinii, nieopartych na żadnym autorytecie, poza własnym widzimisię". Aż strach pomyśleć, co będzie dalej. A nuż, ks. abp Józef Życiński, nie chcąc obrazić uczestników dialogu i wychodząc naprzeciw duchowi czasów, zaproponuje formułę "tzw. arcybiskup"?



Komentarze
gjw dnia lipiec 19 2009 14:17:51
jako że do dzisiaj uważam tzw. heretyków za heretyków


Ależ proszę bardzo. Pańska broszka oraz Stowarzyszenia Piusa X (papieża-króla, w imieniu którego skazywano ludzi na śmierć) tudzież sedewakantystów, Benedykta XVI oraz innych ultramontanów. Ja ze swej strony nie wątpię w bałwochwalstwo w. w.

Najszersze i najuprzejmiejsze pozdrowienia od heretyka do bałwochwalcy.

smiley

P. S. Odnośnie takich autorów jak Gładkowski i Poradowski mam od dawna wyrobione zdanie. Taki, który usiłuje np. zrównać z Leninem Kalwina, a Karola Barha z Che Guevarą, a przy tym z aparatu źródłowego uwidocznionego u niego w przypisach jasno wynika, że obu herezjarchów nie czytał, bo to dlań przecież autorzy ze spisu ksiąg zakazanych (Index Librorum Prohibitorum), to... To są co najwyżej autorzy propagandy, w niczym nie lepszej od propagandy bezbożnika Ernesta Guevary, tylko o innym kierunku.
gjw dnia lipiec 19 2009 14:20:34
Errata:
zamiast najszersze powinno być: najszczersze

Zamiast Barha - Bartha.
Adam Smiech dnia lipiec 19 2009 16:36:39
Witam, Panie Grzegorzu! Tak czułem,że poczuje się Pan sprowokowany do takiej a nie innej odpowiedzi. Nie pomyliłem się. Widzi Pan, problem polega na tym, że Pan zupełnie niesłusznie się unosi. Ja Pana bardzo szanuję i dziękuje Bogu, że tak Pan kocha Polskę i walczy o jej dobro, natomiast nie może Pan ode mnie wymagać, jako od tradycyjnego katolika, żebym uznał wyznanie, którego jest Pan wyznawcą i to jeszcze może w duchu modernistycznych odstępców w rodzaju abp Życińskiego. Ja posoborowego dialogu, o którym niezależnie od Pańskiej skrajnie negatywnej oceny, ks. Poradowski wyraził się wyjątkowo celnie, nie uznaję, a tzw. posoborową wiosnę Kościoła uważam za postępujący rozkład. Jeżeli lepiej się Pan czuje, nazywając mnie bałwochwalcą, proszę bardzo. Już dawno przyjąłem do wiadomości Pański wybór i, że zacytuję klasyka posoborowia, nie jestem tu po to, żeby Pana nawracać. Zwracam jedynie uwagę, że w imieniu Kalwina i Lutra, też skazywano ludzi na śmierć, więc argument jest raczej marny. Zresztą, chyba nie o samo skazywanie chodzi, bo ja jestem wielkim zwolennikiem kary śmierci i wyroki skazujące na karę ostateczną poprawiają mi samopoczucie, ale o NIESŁUSZNE skazywanie, nieprawdaż?
Podsumowując, moje stanowisko wobec Pańskiego wyznania, rozumianego jako instytucja, jest i będzie negatywne, natomiast Pan, jako osoba, może być moim najbliższym przyjacielem, sojusznikiem itd., i w niczym nie będzie Pan w moich oczach gorszym Polakiem od innych, ze względu na Pańskie wyznanie. Przepraszam najmocniej za porównanie, ale dokładnie tak samo traktuję Żydów(wg tych samych zasad - nie oznacza to, że w jakikolwiek sposób próbuję przypisać Pańskiemu wyznaniu, jako instytucji, znaczenia jakie ma obóz żydowski - byłaby to niesprawiedliwość, nieprawda itp.). Co innego poszczególni Żydzi, co innego obóz żydowski, który jest faktem, i który ma ogromne wpływy na świecie, i bez przesady, jest wrogiem rodzaju ludzkiego, pragnąc go sobie brutalnie podporządkować pod każdym względem i na każdej płaszczyźnie. Pozdrawiam!
gjw dnia lipiec 20 2009 04:52:39
Heretyk jadem swej nauki zabija dusze swych bliźnich. Dlaczegóżby więc państwo miało oszczędzać jego ciało?


(z ustawodawstwa miasta-państwa Genewy w czasach teokracji Jana Kalwina)


Osiem wyroków śmierci przez spalenie na stosie wykonanych w XVI wieku w Genewie to fakt. Jest to jednak nic w porównaniu do liczby ofiar inkwizycji hiszpańskiej i portugalskiej. Czasy były trudne i bezwzględne, władze tak samo, tylko że byli tacy, co uwielbiali przesadzać ponad rzeczywistą konieczność utrzymania ładu i porządku. O karze śmierci za odmowę zmiany wyznania w Niemczech nic mi nie wiadomo. Istniał przecież der freie Entzug - prawo swobodnej wyprowadzki dla każdego, kto nie chciał uznać wyboru religijnego władcy, do innego państwa Rzeszy. Ponadto Luter nie sprawował żadnej władzy świeckiej. Był autorytetem dla wielu ludzi, tak jak np. ks. Rydzyk. Taki np. Jan Sarkander (Hans Fleischmann) został stracony za zdradę stanu - współdziałanie z nieprzyjacielem w czasie wojny. W ogóle zaś katolicyzm był używany przez Habsburgów instrumentalnie - jako usprawiedliwienie łamania kości niepokornym Słowianom i Węgrom. Tego wszystkiego G. i P. nie uwzględniają i dlatego uważam ich za zwykłych propagandzistów, a nie za choćby jako tako rzetelnych historyków, popularyzatorów wiedzy itd. Jest to tocząca pianą propaganda nienawiści, jakiej Zakon Niemiecki by się nie powstydził i więcej nic. Po stokroć lepiej czytać dzieła Pawła Jasienicy.

Oczywiście każdy medal ma dwie strony. Jak wykorzystywane jest w sumie dość rozsądne hasło ekumenizmu, pokazuje dołączony do artykułu obrazek. Ekumenizm powinien polegać na wyrzeczeniu się przez wszystkie wyznania chrześcijańskie błędów zaprzeczających Pismu Świętemu, a także nadgorliwości w jego interpretacji (np. twierdzenia, że nie wolno posiadać obrazów Jezusa i świętych), nie zaś na bezustannym czapkowaniu judaistom, w tym tym najbardziej beznadziejnym czyli żyjącym ideą narodu wybranego do krzywdzenia innych. Takich wrogów rodzaju ludzkiego można jednak spotkać również gdzie indziej, jak choćby wśród ludzi szalonych a bezlitosnych, powołujących sią na islam. Czyli ja byłbym za nierozciąganiem pojęcia ekumenizm poza wyznawców Trójcy Świętej. Wobec pozostałych religii objawionych (monoteistycznych, uznających Stary Testament) szacunek, o ile nie głoszą i nie praktykują czynnej wrogości wobec reszty rodzaju ludzkiego. Są w judaizmie i islamie kierunki głoszące jasno i głośno: nie krzywdź, nie morduj, szanuj sąsiada swego i tylko wobec takich należy się szacunek. Zaś pojęcie: starsi bracia w wierze to zwykłe nadużycie słowa. Do braterstwa trzeba w każdym wypadku co najmniej dwóch stron.

Prądy modernistyczne zaś zagrażają wszystkim jednakowo. Dzięki nim np. katolicyzm w Belgii nie miał większych osiągnięć niż kalwinizm w Holandii i w wyniku ludzie biorący wiarę w Zbawiciela w miarę poważnie, a nie tylko jako powód do spotkań przy ciastkach popijanych winem mszalnym zamiast właściwego obrządku w kościele, i tu i tam musieli się odłączyć od fałszywego Kościoła i jego załganych biskupów, spiskujących z wilkami przeciw swojej owczarni. Dogmaty, liturgia, to powinny być rzeczy nienaruszalne, które mógłby zmienić tylko prawdziwy sobór powszechny, w widomy sposób natchnięty przez Ducha Świętego. Dopuszczalne powinny być tylko pewne zmiany form, nie zaś istoty symboliki i podstaw wiary, jak usuwanie spowiedzi u jednych, a predestynacji u drugich. Długo by o tym można było rozprawiać, ale mam nadzieję, co do istoty rzeczy rozumiemy się?

Szczęść Boże!
Adam Smiech dnia lipiec 22 2009 15:01:42
Panie Grzegorzu!

Zastanawiałem się, czy odpowiadać i ciągnąć dyskusję, która nie może w sposób oczywisty doprowadzić do jakichś wspólnych wniosków, niemniej jednak zdecydowałem się skreślić parę słów. Czynię jednak już na wstępie zasadnicze zastrzeżenie - nie ma sensu się przekonywać! Z dotychczasowych dyskusji okołoteologicznych wynika, że ani ja Pana, ani Pan mnie, nie przekona. Brak możliwości porozumienia jest skutkiem tego, że nie mamy wspólnych autorytetów. Pan mnie nie przekona do myślicieli szeroko rozumianego protestantyzmu, gdyż, po pierwsze, nie jestem w stanie zapomnieć, że wyznania te powstały na skutek uznania przez osoby prywatne, że wiedzą lepiej od Kościoła, jak należy interpretować Biblię (jest to czynnik zupełnie zasadniczy - zresztą obecny także w części ruchów tradycyjnych, co bardzo boli, ale tak jest). Powiem więcej, w wielu aspektach rozumiem, a nawet podzielam ich krytykę i zastrzeżenia w stosunku do ludzi Kościoła z papieżami włącznie. Ale dla mnie, najważniejszy jest Kościół jako instytucja boża. Choćby łajdak, kobieciarz, złodziej i morderca swoje haniebne czyny podpierał autorytetem Kościoła, to jednak te czyny i Kościół, to dwie rzeczywistości. Natomiast jeśli uznamy, że w istocie każdy może mieć zdanie tej samej wagi, co do istoty Kościoła, to dyskusja staje się niemożliwa, ze względu na brak punktów stycznych. Po drugie - nie mogę nie widzieć całkowitego upadku zasady własnej protestantyzmu (upraszczam, ale nie będziemy się chyba spierali o szczegóły) "sola scriptura", która zwłaszcza w momencie, kiedy zaczęła podlegać trendom politycznej poprawności, stała się własną karykaturą i zasadniczym czynnikiem rozkładu wyznań protestanckich. Homoseksualne "śluby" i pastorki są tu najbardziej jaskrawym symbolem upadku. O ile jestem sobie w stanie wyobrazić poważny teologiczny spór z równie poważnym i surowym pastorem sprzed zachodniej rewolucji kulturalnej z lat 60-tych, o tyle dyskutowanie z karykaturami samych siebie uważam za niepotrzebną nikomu stratę czasu.

Przechodząc do rzeczy. Nie wątpię, że doskonale wie Pan, że inkwizycja i jej rzekome nieprzeliczone ofiary, są demonizowane przez ludzi skrajnie wrogich nie tylko Kościołowi katolickiemu, ale również normalnym protestantom (czyli tym, którzy nie odeszli od Dekalogu i Trójcy Świętej). Najczęściej są to chamowaci, prymitywni hedoniści, których wiedza historyczna ogranicza się do hasła "inkwizycja", za którym idą równie płytkie, jak oni sami, skojarzenia typu medialnego. Dlatego, nie zamykając oczu na zło, nie zamierzam iść drogą demonizowania, a jednocześnie, licytowania się z protestantami.

Kierunek polityczny, znów upraszczam, habsburski, jest mi całkowicie obcy. Dlatego nigdy nie byłem, nie jestem i nie będę polskim konserwatystą (ci bowiem zwłaszcza Austro-Węgry wielbią). Dlatego jestem narodowcem i dlatego, że jestem narodowcem. Co z tego wynika, że kierunek ten reprezentowali ludzie afiszujący się z katolicyzmem? Czy to wina Kościoła? Czy Kościół radował się, kiedy arcykatoliccy cesarze przeprowadzali "rzeź" klasztorów i zakonów w arcykatolickiej monarchii? Jest tu problem współdziałania, obecności Kościoła w ówczesnych państwach, polityki, w istocie ziemskiej i świeckiej, prowadzonej przez Watykan, ale znów, choćby papież był moim politycznym wrogiem, nie będę się obrażał na Kościół jako instytucję bożą, z jej nauką dogmatyczną i moralną.

Napisał Pan: "Ekumenizm powinien polegać na wyrzeczeniu się przez wszystkie wyznania chrześcijańskie błędów zaprzeczających Pismu Świętemu"

Obawia się, że to niemożliwe. pomijam już to, że Kościół katolicki (a więc KRK i inne Kościoły uznające zwierzchność papieża) ma jednak poważne argumenty świadczące o jego pochodzeniu, które daje się wywieźć od Chrystusa Pana (to pogląd katolicki, jeden z tych, na temat których dyskusja jest bezprzedmiotowa ze względu na brak styku), nawet ważniejsze jest jednak to, że nie ma instytucji, czynnika, który obiektywnie mógłby stać jako siła oceniająca i rozjemcza wobec tak zarysowanego procesu. Kto mógłby stwierdzić, że coś jest lub nie jest zaprzeczeniem Pisma Świętego? Oczywiście Kościół posiada odpowiednie instytucje, ale przecież protestanci ich nie uznają, zaś wśród nich samych nie dojdzie do zgody, ani co do takiego ciała, ani co do meritum. To zupełnie oczywiste. To samo odnosi się do "prawdziwego soboru powszechnego".

Problemem Kościoła dzisiaj jest posoborowa degrengolada, polegająca na jaskrawym zachwianiu tej linii pochodzenia od Chrystusa Pana, o której wyżej pisałem. Oceniając, że tak jest, nie stosuję jednak własnej, prywatnej wykładni, ale starą zasadę, że nauka dogmatyczna Kościoła nie może być ze sobą sprzeczna. Nauka wieków daje gotowy wzór. Jeśli takie sprzeczności się pojawiają, to trzeba je wyjaśnić. Niestety, od 45 lat poważne wątpliwości zamiata się pod dywan i udaje, że nie ma tematu. Niszczy się samą istotę Kościoła głosząc absurd o trwającym wybraństwie żydów, o judaizmie jako drodze zbawienia, o winie Rzymian za śmierć Chrystusa (czyżby Stary Testament koncentrował się na Rzymianach?). Znów mamy do czynienia z tym samym powodem - podporządkowaniem trendom światowym. Na chwilę obecną nie widzę ani dobrych perspektyw dla Kościoła, ani żadnego sensu w obecnie prowadzonym pseudoekumeniźmie. Żeby móc w przyszłości prowadzić spór teologiczny (a nie bezpłciowy dialog), Kościół i inne kościoły oraz wyznania muszą zrzucić z siebie światowy nadzór. Na to się jednak nie zanosi...

Nie wiem, dlaczego Pan drugi raz pisze o Gładkowskim. W ogóle o nim nie wspominałem. Znam i mam naturalnie jego broszury z przełomu lat 80/90-tych - wtedy rynek narodowy był nimi zarzucony - ale nie za bardzo zgadzałem się wówczas (a teraz do nich nie wracam) z treściami przekazywanymi przez tegoż autora, o którym nie wiem nawet, czy w ogóle istniał. Prezentował bardzo uproszczoną wizję świata, jakby pomiędzy rycerzami bez skazy, a zdemoralizowanym światem Żydów i masonów nie było ogromnej strefy rozmaitych poglądów i postaw nie dających się prosto zakwalifikować. Do dziś są ludzie, którzy taki pogląd reprezentują. Są to nieświadomi (chcę w to wierzyć) niszczyciele ruchu narodowego.

Pozdrawiam!
gjw dnia lipiec 24 2009 18:20:16
Są jeszcze tacy pastorzy, o jakich Pan pisze, Drogi Panie. jeszcze nie wszyscy dali się zwariować. Są bliżej niż się Panu zdaje. Ponad wszystkimi błędami, herezjami i bałwochwalstwem oraz tymi, co zaparli się Pana (2 Piotra, 2, 1) istnieje bowiem Kościół niewidzialny prawdziwych wyznawców Pana Boga naszego, którego nie wyśledzi i nie zniszczy żadna doczesna władza i którego nie przemogą bramy piekielne. Amen.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014