Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumLipiec 16 2019 18:13:50
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 11
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
4
4
Mordy UPA
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Spotkanie pamięci ofiar Huty Pieniackiej
Historia Polski

Tezę o odpowiedzialności dwóch totalitaryzmów nazwał tezą nacjonalistów ukraińskich. Mówca skrytykował również, obecne w wystąpieniu Lecha Kaczyńskiego, odniesienia do listu biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1965 r., wskazując na brak analogii pomiędzy zachowaniem biskupów niemieckich (którzy zbrodni hitleryzmu nie negowali i nie gloryfikowali) a biskupów ukraińskich, jak również sugestię, że to cały naród ukraiński ponosi odpowiedzialność za zbrodnie banderowców, podczas gdy w oczywisty sposób tak nie jest. Na zakończenie wicemarszałek Sejmu stwierdził, że to nie jest tak, że ran nie należy rozdrapywać. Jeżeli rany porastają błoną podłości wręcz należy je rozdrapywać, gdyż nie można fałszować historii, prawdy pogrzebać się nie da, zaś dobre stosunki z sąsiadami można zbudować jedynie na fundamencie prawdy.
Kolejnym punktem programu była dekoracja odznaczeniem "Za zasługi dla Związku Kombatantów RP" Małgorzaty Gośniowskiej, Lucyny Kulińskiej, Ewy Siemaszko i Sulimira Stanisława Żuka. Dekorował płk Henryk Strzelecki w asyście płk Jana Niewińskiego i kmdr Henryka Kalinowskiego.
Referat dr Lucyny Kulińskiej "Przyczyny i przebieg ludobójczej akcji nacjonalistów ukraińskich skierowanej przeciw ludności polskiej Małopolski Wsch. w czasie II w. św." ze względu na brak czasu został ograniczony przez prelegentkę do omówienia wydarzeń poprzedzających ukształtowanie się nacjonalizmu ukraińskiego w latach 20-tych XX w. i do oceny obecnej sytuacji politycznej. Zdaniem Autorki, opartym na gruntownej analizie materiału źródłowego, zbrodnia dokonana na Polakach przez nacjonalistów ukraińskich nie była fenomenem typowym dla samej tylko II w. św. Myśl o usunięciu ludności uznanej za obcą pojawiła się wcześniej, tak że można postawić tezę o istnieniu pewnego kontinuum czasowego bez określonych punktów skrajnych. Rzeź na Ukrainie właściwej, także na Podolu, stała się udziałem hajdamaków pod przywództwem Maksyma Żeleźniaka i Iwana Gonty w XVIII w. w czasie tzw. koliszczyzny. Wymordowano wówczas ok. 200 tys. ludzi, głównie Polaków i Żydów. Później ich "wyczyny" opiewano w poezji (m. in. w poemacie T. Szewczenki "Hajdamacy", w jednej ze zwrotek hymnu ukraińskiego - w 1863 roku Pawło Czubińskyj, autor słów hymnu "Szcze ne wmerła Ukraina", napisał zwrotkę: "Naływako, Żeliźniak i Taras Triasiło, z domowyny kłyczut na światoje diło", czyli - "Nalewajko, Żelaźniak, i Taras Triasiło wzywają ze swych trumien do świętego dzieła" itd.), zaś przywódcy krwawej rebelii jak i zwykli, nieznani z imienia siepacze, stali się wzorcami dla zbrodniarzy z okresu II w. św. o czym świadczą przyjmowane przez nich pseudonimy ("Żeleźniak", "Hajdamaka", "Żydoriz"). Hasło "Lachy za San" pojawiło się już w lipcu 1848 roku na posiedzeniu unickiej Rady Świętojurskiej. Pismo "Zoria Hałycka" w II poł. XIX w. nawoływało do tępienia "polskich panów", przy pomocy pali, drągów, wideł, siekier. Logiczną konsekwencją takiej postawy były treści zawarte w XX-wiecznych już wystąpieniach ideologicznych nacjonalizmu ukraińskiego, w niesławnym nacjonalistycznym "Dekalogu" Dmytro Doncowa, ale także pieśniach organizacyjnych. Mychajło Kołodzińśkyj pisał w broszurze UWO (Ukraińska Wojskowa Organizacja) w 1929 r. : "Trzeba krwi, dajmy morze krwi, trzeba terroru, uczyńmy go piekielnym (...) Mając na celu wolne państwo ukraińskie, idźmy doń wszystkimi środkami i wszystkimi szlakami. Nie wstydźmy się mordów, grabieży i podpaleń. W walce nie ma etyki". Doncow nawoływał we wspomnianym "Dekalogu": "Nie zawahasz się wykonać największej zbrodni, jeżeli tego wymagać będzie dobro sprawy. Nienawiścią i podstępem będziesz przyjmować wrogów Twojej nacji". Nowocześni zbrodniarze-hajdamacy śpiewali m. in.: "Uciekajcie na kraj świata, bo nadchodzi zemsty czas. Będziemy rżnąć i strzelać, i dusić będziemy was" oraz "Leje się wraża krew wszędzie gdzie stąpa oddział rizunów". Dziś, na współczesnej Ukrainie, w jej zachodniej części, mamy do czynienia z odrodzeniem, z dalszym ciągiem, tej samej nienawiści. Rosnące w siłę organizacje proweniencji banderowskiej, w tym organizacje młodzieżowe, takie jak "Nacjonalnyj Alians" i "Płast", trwający proces banderyzacji pamięci poprzez stawianie niezliczonych pomników zbrodniarzom, nazywanie ich imieniem placów i ulic, to wszystko każe nam, Polakom bić na alarm. Jednak Polska milczy. Dr Kulińska przyczynę tego nieprawdopodobnego stanu widzi w źle rozumianej racji stanu Polski. Odnosząc się do wystąpienia Prezydenta RP w Hucie Pieniackiej stwierdziła, że osobiście obraża ją sytuacja, w której ktoś zapowiada, że będzie mówił prawdę, a chwilę później mówi nieprawdę. Jest to wyraz hipokryzji i stosowania podwójnych standardów. Pani Lucyna zakończyła swoje wystąpienie retorycznym pytaniem o pomnik ofiar nacjonalizmu ukraińskiego w Warszawie. Dlaczego ten pomnik nie może powstać, dlaczego Polska strachliwie cofa się przed krytyką ze strony Związku Ukraińców w Polsce w tej sprawie, podczas, gdy stanowisko tego związku w ogóle nie powinno nas obchodzić.
W części artystycznej Chór Polonia wykonał kilka utworów śpiewanych, w tym napisany specjalnie dla zespołu przez kresowiaka Krzesimira Dębskiego, do słów Feliksa Konarskiego, utwór "Pamięć". Zbigniew Lesień recytował poezję Zygmunta Jana Rumla, patrona obchodów 65 rocznicy zbrodni nacjonalistów ukraińskich, poety i żołnierza BCH na Wołyniu, bestialsko zamordowanego przez banderowców.
W drugiej części uroczystości wystąpiło jeszcze czworo mówców.
Małgorzata Gośniowska ze Stowarzyszenia "Huta Pieniacka", uczestniczka uroczystości 28 lutego na zgliszczach polskiej wsi, mówiła o ofiarach tamtej zbrodni jako o zakładnikach polityki, która nie pozwala powiedzieć do końca prawdy o ofierze polskich mieszkańców Huty. Mówiła też o zachowaniu obecnych tam banderowców, stwierdzając, że to, co polscy uczestnicy uroczystości usłyszeli od nich w 2009 r. było tym samym, co słyszeli Polacy w Hucie w 1944 r. przed wymordowaniem i spaleniem wsi.
Ewa Siemaszko mówiła o zbrodniach popełnionych przez nacjonalistów ukraińskich w Małopolsce Wsch. W swoim wystąpieniu skupiła się na okresie przejściowym (koniec 1943, początek 1944 r.), kiedy to nacjonaliści ukraińscy przechodzili ze swoją akcją eksterminacyjną z Wołynia na tereny trzech województw Małopolski Wsch.
Emil Legowicz, Polak ze Lwowa, pytał dramatycznie "co jest gorsze - ludobójstwo, czy milczenie o nim?". Stwierdził, że nie może zrozumieć dlaczego Ojczyzna nie chce potępić zbrodniarzy, a przecież powinna to zrobić, choćby dla przyszłych pokoleń, aby te wiedziały, że zbrodnia zawsze będzie potępiona.
Janusz Dobrosz podniósł kwestię ukrywania tej, jak stwierdził, megazbrodni, nie mającej precedensu w historii, przez elity państwa polskiego. Uznał, że odpowiedzialność za to ponoszą PiS, PO oraz Lewica, które stan ten inspirują, akceptują, a popierając tzw. pomarańczową rewolucję, stały się tej sytuacji zakładnikami. Wygląda to tak, że siły te pragną zmienić przeszłość, aby wpłynąć na przyszłość. Mówca skonstatował, że to już nawet nie jest zdrada, ale rodzaj politycznej schizofrenii. Szczególnie niezrozumiałe jest to, że podczas, gdy na Ukrainie katom buduje się pomniki, w Polsce, we własnym kraju, nie wolno postawić w stolicy pomnika ofiar. To wszystko, nie jest przypadkiem. Przy władzach Polski funkcjonuje silne, jawne i niejawne, lobby ukraińskie, zaś nasi dzisiejsi wodzowie uznali, że Ukraina będzie ich najlepszym partnerem w wojnie z Rosją. Janusz Dobrosz skonstatował, że na polska rację stanu w Polsce jeszcze nie pora i przestrzegł, że złe kierunki obrane w polityce odbijają się na tych, którzy je realizują. Na zakończenie mówca zaapelował o nakręcenie filmu fabularnego opowiadającego o gehennie Polaków na Wołyniu i Kresach Płd.-Wsch., gdyż, jak stwierdził, film jest najlepszym medium, najlepszą formą dotarcia z wiedzą o tej strasznej zbrodni do współczesnego człowieka, zwłaszcza do młodych pokoleń Polaków.
Spotkanie zakończyło się przyjęciem wspólnego stanowiska wszystkich zgromadzonych.
Podsumowując, dodam kilka słów od siebie, jako uczestnika spotkania. Z punktu widzenia technicznego, było ono jednym z lepiej zorganizowanych zebrań. Małe opóźnienie na początku nie wpłynęło negatywnie na przebieg uroczystości. Cieszy, że sala była pełna, że może było tym razem trochę więcej osób młodych (no, przynajmniej relatywnie), smuci natomiast, że ponownie, a jest to już normą w naszym kraju, były to obchody bez wsparcia ze strony państwa, bez zainteresowania ze strony mediów, w tym ze strony państwowej telewizji, tak podobno prawicowej, a nawet, pożal się Boże, narodowej(sic!). Warto dodać, że program z cyklu "Notacje", którego bohaterem był obecny i odznaczony na spotkaniu Sulimir Stanisław Żuk, nadano o godz. 2.20 w nocy! Uroczystości nie zauważono także w prasie. Nawet Gazeta Wyborcza, tropiąca zwykle wszystkich nie kłaniających się w pas nacjonalistom ukraińskim, przemilczała spotkanie. Może to nowy pomysł na likwidację tego nieprzyjemnego dla "polskich" elit problemu - nie tylko czekać na śmierć ostatniego Kresowianina, ale dopóki oni żyją i organizują zebrania, trzeba o nich milczeć, nawet za cenę pozbawienia się przyjemności wydzielenia jadu nienawiści... A tymczasem na zachodniej Ukrainie festiwal banderowski trwa w najlepsze. Oto, 5 marca w Biłohorszczy pod Lwowem stanął kolejny pomnik megazbrodniarza Romana Szuchewycza, dowódcy UPA, oto 23 lutego w Stanisławowie (tzw. Iwano-Frankowsku) odbył się turniej paintballa z okazji 80 rocznicy powołania do życia Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów! Organizowała organizacja skautowska "Płast"! Tak się wychowuje skautów na zachodniej Ukrainie! Kto nie wie o co chodzi z paintballem, wyjaśniam, że to zabawa polegająca na strzelaniu do "wrogiej" drużyny z pistoletów na kulki wypełnione farbą. Trafieni odpadają... Trzeba przyznać, że skauci(?) trafili z ową zabawą w dziesiątkę. Może w przyszłości używać będą plastikowych siekier wypełnionych farbą...
Tymczasem w Polsce trwa chocholi taniec politycznej ślepoty, który podsumować można najlepiej słowami z Księgi Psalmów, które stanowiły motto czwartkowych uroczystości: "Jak długo, Panie, jak długo nieprawi cieszyć się będą?"



Adam Śmiech
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014