Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumMarzec 23 2019 01:33:49
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 6
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
10
10
Marsz Pamięci w Warszawie - 11.07.2013
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Separatyzm śląski - rozwinięcie
Polityka Wewnętrzna

Jak dotarliśmy do ŚRS? Uwagę naszą zwróciła wypowiedź lidera o wiele bardziej znanej organizacji separatystycznej pod nazwą Ruch Autonomii Śląska, J. Gorzelika, który żali się w Polityce nr 43 z 21.10.2008 r., że sąd nie chce zarejestrować Związku Ludności Narodowości Śląskiej, a zarejestrował ŚRS. Ze swojego punktu widzenia p. Gorzelik ma rację - jeżeli sąd rejestruje coś o tak prowokacyjnej nazwie, to dlaczego nie chce zarejestrować ZLNŚ. Jeżeli raz uchyliło się furtki, trzeba być konsekwentnym. Oczywiście rejestracja ŚRS, RAŚ, czy ZLNŚ to skandal, który w Polsce miejsca mieć nie powinien, zaś osoby odpowiedzialne za powstały stan rzeczy powinny, co najmniej, pożegnać się ze stanowiskiem. Nie można być doskonale obiektywnym w państwie narodowym (mówię o stanie faktycznym, a nie o idei) jakim jest Polska, dodatkowo mając na uwadze nasze doświadczenia historyczne. Nie o wszystkim może decydować formalna prawidłowość, legalność jakiegoś przedsięwzięcia, czy, jak w tym przypadku, wniosku o rejestrację. Nie z powodów formalnych, ale merytorycznych, nie ma prawa istnieć w Polsce organizacja taka jak Śląski Ruch Separatystyczny i jej podobne, tak samo jak nie mają prawa istnieć w Polsce, z tych samych powodów merytorycznych, pomniki gloryfikujące banderowców. Niestety, coraz mniej ludzi mówiących po polsku rozumie tę prostą prawdę.

Adam Śmiech

PS. Okazuje się, że sprawa ma dalszy ciąg i drugie dno. Po napisaniu powyższego tekstu, skontaktowali się ze mną (dzięki dobrodziejstwom portalu "Nasza Klasa") przedstawiciele… Śląskiego Ruchu Separatystycznego! Oto ich, jakże ważne, wyjaśnienia:

"Zapraszam do dyskusji bo wkradło się trochę błędów w publikacji: Śląski Ruch Separatystyczny i Związek Ludności Narodowości Śląskiej na dzień dzisiejszy jest jedna organizacją , do momenty rejestracji ZLNŚ stowarzyszenie działa jako koło ŚRS.
ŚRS działa w opozycji do RAŚ uważając działania RAŚ za mało stanowcze .
Głównym celem jest separacja narodowa nie terytorialna czyli usankcjonowanie Narodowości Śląskiej"
.

Innymi słowy - rejestracja ŚRS była sposobem na pokonanie przeszkody w postaci ciągłej odmowy polskich sądów zarejestrowania organizacji mającej w nazwie "narodowość śląską". I to sposobem skutecznym. Dla polskiego (?) sądu "separatyzm" w nazwie organizacji działającej na terenie Polski i dodatkowo na terenie doświadczonego historycznie Śląska, nie był przeszkodą! Powyższych stwierdzeń ŚRS nie pozostawiłem bez odpowiedzi. Oto ona:

"Jeżeli chodzi o dyskusję, to nie widzę jej celowości. Nie dyskutuję o takich sprawach jak zagrożenie integralności mojej Ojczyzny - jest to sprawa poza dyskusją. Kilka zdań komentarza do maila:
1. Tłumaczenie, że celem jest separacja narodowa, a nie terytorialna, to dość naiwna retoryka. Doskonale wiecie, jakie jest pierwsze, naczelne i natychmiast rozpoznawane przez przytłaczającą większość znaczenie słowa "separatystyczny", więc proszę, nie opowiadajcie bajek. Trzeba było wybrać nazwę, która wyraża waszą intencję, a jednocześnie nie jest wyzywająca i dwuznaczna z naciskiem na znaczenie ekstremalnie źle się kojarzące. Ruch należy do was.
2. Czy tego chcecie, czy nie, my, Polacy, wszelkie próby odseparowania Śląska od Polski będziemy uważać za przedsięwzięcie niemieckie, lub tak czy inaczej inspirowane przez Niemców. Dlatego świadomi spośród nas nigdy nie wyrażą zgody na otwarcie furtki w postaci uznania waszej "narodowości". Musicie też pamiętać, że Polacy nie do końca jeszcze zidiocieli(choć tak się wydaje na pierwszy rzut oka) i w razie waszej, bądź waszych kolejnych wcieleń, lub bardziej wojowniczych następców, ochoty przeprowadzenia wariantu jugosłowiańskiego, staniemy z bronią w ręku. Nie jest to żadna groźba, zwykłe stwierdzenie oczywistych konsekwencji, które muszą nastąpić, jeśli posuniecie się za daleko.
3. Być może staracie się oficjalnie o zachowanie języka nie agresywnego, ale na wielu forach prowadziłem dyskusje z ludźmi określającymi się jako Ślązacy, którzy - primo, ziali nienawiścią do Polski, secundo, wychwalali Niemcy. Stąd nasza ostrożność, uwzględniająca nasze historyczne doświadczenia."


To był koniec wymiany zdań... Warto jeszcze, ponownie korzystając z "Naszej klasy", zapoznać się z poglądami Śląskiego Ruchu Separatystycznego. Pozwoli to zrozumieć skalę niebezpieczeństwa nie przekonanym.

"Po ciężkiej walce i długotrwałych staraniach dokonaliśmy przełomu na
śląskiej scenie politycznej, próby zarejestrowania Narodowości Śląskiej nie powiodły się! ten policzek wymierzony przez polskie władze zmobilizował nas do radykalnych działań, których wynikiem jest założenie pełnoprawnej organizacji ŚLĄSKIEGO RUCHU SEPARATYSTYCZNEGO. Dla wszystkich Ślązaków jest to znak by wstać z kolan, podnieść wysoko głowę i z zaciśniętą pięścią już nigdy nie prosić a od teraz już zawsze żądać !!! (wytł. moje - AŚ)
My Ślązacy jesteśmy Narodem Śląskiem fakt ten ma swoje korzenie w naszej bogatej historii, stoi za nami prawda ! , natomiast to co prezentują polskie środowiska na Śląsku to propaganda, za która stoi aparat państwa polskiego. Jednak żadna hegemonia nie trwa wiecznie!!!.

Przewodniczący Ś R S - Grzegorz Kot


ŚLĄSKI RUCH SEPARATYSTYCZNY podejmuje działania na rzecz usankcjonowania narodowości śląskiej, kontynuowania dziedzictwa i dorobku wybitnego Ślązaka Józefa Kożdonia a także śląskich organizacji od roku 1909.

Nasze główne zadania to:

- propagowanie tożsamości śląskiej,

- organizowanie i wspieranie jednostek naukowych badających język, historię i kulturę Śląska,

- monitorowanie, analizowanie i działalność interwencyjną w sprawach dotyczących Śląska,

- rozwijanie wśród ludności Śląska aktywnej postawy sprzyjającej powstawaniu poczucia współodpowiedzialności za Śląsk,

- promowanie i wspieranie inicjatyw oraz projektów przyczyniających się do rozwoju Śląska,

- promowanie działań na rzecz poprawy sytuacji ekonomicznej Śląska"


I jeszcze:

TOŻSAMOŚĆ ŚLĄSKA
dość negacji i ignorancji wobec historii, kultury i sztuki Śląska.

JĘZYK ŚLĄSKI I SZKOLNICTWO
powstanie Instytutu Języka, Historii i Kultury Śląskiej, kodyfikacja języka śląskiego,
rozwój oświaty śląskojęzycznej, historia Śląska i język śląski w szkołach.

KULTURA I SZTUKA ŚLĄSKA
w śląskich muzeach i galeriach a nie piwnicach i magazynach Muzeum Narodowego w Warszawie."


Żyjemy w świecie, który wydaje się nam sielski-anielski, że dramaty i tragedie, to nie u nas. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej, a przyszłość może być bardzo nieprzyjemna, jeżeli w porę nie obudzimy się z letargu, jako naród.

PS II. Zupełnie niezrozumiałą dla mnie kwestią jest fakt startu w ostatnich wyborach do Sejmu kandydatów reprezentujących śląskie ugrupowania separatystyczne na listach… Polskiego Stronnictwa Ludowego. W okręgu katowickim byli to satyryk Marian Makula (należący do RAŚ i Związku Górnośląskiego) oraz Grzegorz Kot (dziennikarz zgłoszony przez ZLNŚ, członek Federacji Rozwoju Śląska, szef Śląskiego Ruchu Separatystycznego), w okręgu gliwickim fotograf Grzegorz Juranek, zgłoszony przez ZLNŚ, członek RAŚ, zaś w okręgu rybnickim Rudolf Kołodziejczyk, współzałożyciel RAŚ i ZLNŚ oraz czterech innych kandydatów popieranych przez RAŚ. W woj. opolskim ZLNŚ udzielił poparcia kandydatom komitetu Mniejszości Niemieckiej. Znam, z historii i teraźniejszości, PSL z innej strony, podziwiam walkę stronnictwa o prawdę w sprawie ludobójstwa na Wołyniu i Kresach Płd.-Wsch. RP. Dlatego wierzę, że sytuacja jaka miała miejsce wyborach do Sejmu w 2007 r., to błąd, który został już zrozumiany przez władze chłopskiej partii i powtórzony nie będzie…


Komentarze
Dariusz Jerczynski - SRS dnia grudzień 25 2008 18:13:59
Pierwotnie nazwa naszej organizacji miała brzmieć Śląski Ruch Narodowy, lecz na taką nazwę (mimo wyników spisu powszechnego i dołączonej argumentacji historycznej) polski sąd rejestrowy nie chciał wyrazić zgody, uparcie twierdząc, że narodowość śląska nie istnieje. W efekcie jest bardziej radykalna nazwa Śląski Ruch Separatystyczny, której sąd zanegować nie mógł, gdyż organizacje, których tradycji nawiązujemy w statucie, noszą w polskiej historiografii zbiorcze miano właśnie śląskiego ruchu separatystycznego. Przypominam, że największa z nich półmilionowy Związek Górnoślązaków (1919-1924), chciał oderwać Górny Śląsk od Niemiec, a jeden z jego założycieli zginął w KL Auschwitz w 1941, Śląska Partia Ludowa chciała niepodległości byłego Śląska Austriackiego (połączonego z Górnym Śląskiem, gdyby ten również uzyskał niepodległość) po rozpadzie monarchii Habsburgów, w okresie gdy jego przynależność państwowa była nieokreślona, Związek Obrony Górnoślązaków (1925-1934) domagał się poszanowania nadanej przez polski sejm autonomii Śląska i przyznania Ślązakom praw mniejszościowych w Polsce. W międzywojniu chcieliście zrobić Polaków również z Białorusinów, Ukraińców, Łemków, Bojków, Huculi Serbołużyczan, ale wam nie wyszło. Sztuczne narody radziecki, jugosłowiański i czechosłowacki okazały się identycznym niewypałem. Nie da się zrobić z wróbla kanarka, ani na odwrót. Podane przez was władze ŚRS, to władze byłej FRS. Rzeczywiste władze ŚRS można znaleźć za pomocą wyszukiwarki KRS. Dariusz Jerczyński - sekretarz główny ŚRS.
Dariusz Jerczynski - SRS dnia grudzień 25 2008 18:43:19
Ślązacy (śląskiej opcji narodowej) na listach Polskiego Stronnictwa Ludowego to nie nowość. "Demokratyczna" II RP uniemożliwiła działalność Śląskiej Partii Ludowej na wschodniej (wcielonej w 1920 do II RP) części Śląska Cieszyńskiego. Wówczas dotychczasowe władze gmin z ramienia Śląskiej Partii Ludowej (wybrane w 1911), wystartowały z list PSL i zostały ponownie wybrane, co krytykował narodowo-polski Związek Śląskich Katolików. Dodam, że po stronie czechosłowackiej Śląska Partia Ludowa działała do 1938, jej lider Józef Kożdoń był członkiem Krajowej Komsji Administracyjnej dla Kraju Śląskiego w Opawie (1919-1927) oraz burmistrzem Czeskiego Cieszyna (1923-1938), wybieranym trzykrotnie głosami radnych śląskich, polskich i niemieckich, przy sprzeciwie czeskich, po raz czwarty wybrany jednogłośnie. W wyborach parlamentarnych (1925) i sejmowych (1928) Śląska Partia Ludowa startowała w koalicji z partiami polskimi w Czechosłowacji. Wasza wybiórcza i tendencyjna wiedza historyczna powoduje, że nie jesteście w stanie zrozumieć specyfiki Śląska i Ślązaków. Dariusz Jerczyński - autor prac "Historia Narodu Śląskiego", "Orędownicy niepodległości Śląska", "Śląski ruch narodowy".
Marzena Zawodzinska dnia grudzień 25 2008 20:18:54
Nie Panu oceniać naszą wiedzę historyczną. Jest "tendencyjna", bo się z Panem nie zgadzamy? Tak, nie zgadzamy się i się nie zgodzimy. Narodowość śląska NIE ISTNIEJE.
Marzena Zawodzinska dnia grudzień 25 2008 20:30:40
Dodam jeszcze, iż dyskusja na ten temat nie ma sensu.
Piotr Kolczynski dnia grudzień 25 2008 22:40:45
Powstanie waszej organizacji jest rzecz jasna nieporozumieniem. Panie Jurczyński jeśli zajdzie potrzeba Polacy potrafią zadbać o swoje, czasem tylko to trochę trwa.
Nie interesują nas dyskusje z ludźmi "wiedzącymi swoje", dla których nie istnieją żadne argumenty. Takie rozmowy najczęściej zamieniają się w monologi tych, którzy argumentów na poparcie swoich tez nie mają. Za to często i gęsto używają określeń : "stwierdzono", "udowodniono", "ostatecznie wykazano" powołując się np. na "Dawida Kapiszona".
W nosie mam wasze "badania" i "chcenia". Jeśli wreszcie staniecie sie zbyt butni Państwo Polskie użyje wszelkich dostępnych środków w celu zaprowadzenia porządku konstytucyjnego na swoim obszarze.
Dariusz Jerczynski - SRS dnia grudzień 26 2008 17:03:28
Dyskusja na argumenty merytoryczne zawsze ma sens i ja w przeciwieństwie do Was takiej dyskusji się nie obawiam. Jeśli narodowość śląska nie istnieje to znaczyłoby, że mnie mnie nie ma. Wyprowadzam Panią z błędu. Byliśmy, jesteśmy i będziemy. Nie polemizuje Pani z duchem, ZLNŚ i ŚRS nie zakładali kosmici, tylko my obywatele polscy narodowości śląskiej. Proszę podać definicję narodu i wykazać jakich kryteriów narodu, my Ślązacy nie spełniamy. Panie Kolczyński ja używam wyłącznie argumentów merytorycznych dlatego Polacy unikają dyskusji ze mną, jak ognia. Istnienie naszej organizacji jest naturalną konsekwencją istnienia takiego nurtu politycznego od Wiosny Ludów. Ilustrowanie powstania naszej organizacji wizerunkami Bismarcka i Hitlera jest absurdalne, bowiem byli oni takimi samymi wrogami naszego separatyzmu, jak Wy. Pan chce mówić o argumentach, a przekręca Pan nawet moje nazwisko, które widnieje powyżej czterokrotnie. My nie jesteśmy rewolucjonistami, działamy ewolucyjnie na zasadzie kropla drąży skałę. Polskiego prawa się nie obawiamy, działamy bowiem zgodnie z prawem. Dążenie do zmiany prawa nie oznacza złamania tego prawa. Dariusz JERCZYŃSKI - sekretarz główny ŚRS.
Dariusz Jerczynski - SRS dnia grudzień 26 2008 17:43:02
Panie Kolczyński, zdaję sobie sprawę, że potraficie zadbać o swoje sprawy, polonizujecie już nas 80 lat. Problem w tym, że tak jak wcześniej germanizacja zaowocowała tylko tym, że Ślązacy nauczyli się biegle niemieckiego, ale większość pozostała Ślązakami, a niektórzy (jak Korfanty) stali się Polakami, tak polonizacja zaowocowała naszą biegłą znajomością polszczyzny, ale wielu z nas pozostało Ślązakami, a niektórzy wyemigrowali do Niemiec. Nikt nie spolonizował tak Ślązaków, jak Bismarck, nikt nie zgermanizował Ślązaków bardziej, niż polscy komuniści. Jednak w dobie internetu nie da się Ślązaków dłużej oszukiwać. Wreszcie nasz naród ma dostęp do wiedzy o własnej przeszłości, więc świadomość śląskiej tożsamości narodowej będzie coraz powszechniejsza.
Marzena Zawodzinska dnia grudzień 26 2008 18:46:13
Nie proszę Pana, nie jest Pan w stanie wyprowadzić mnie z błędu, bo w nim nie jestem. Narodowość śląska nie istnieje obojętnie co Pan, albo Panu podobni sobie na ten temat myślą. I to wcale nie znaczy, że Pan nie istnieje. To znaczy tylko, że ma Pan mylne wyobrażenie co do własnej narodowości.
W każdym razie dyskusja nie ma sensu, bo za Panem stoi ideologia, a nie merytoryczne argumenty. I proszę nie próbować manipulacji, jak to Polacy "boją się dyskusji", bo to na mnie nie działa.
Marzena Zawodzinska dnia grudzień 26 2008 19:33:00
Dyskusja wtedy ma sens, jeśli prowadzi do jakiegoś porozumienia, kompromisu. A między nami kompromisu nie ma i nie będzie! Po co zatem psuć klawiaturę?
Dariusz Jerczynski - SRS dnia grudzień 28 2008 11:48:10
Pani Zawodzińska, doskonale zdaję sobie sprawę, że nie będzie kompromisu między nami narodowcami śląskimi, a Wami narodowcami polskimi, czy narodowcami czeskimi, bowiem to co uznajemy za swoje terytoria narodowe jest sporne. Dyskusja ma też sens, gdy prowadzi do poznania argumentów merytorycznych obu stron. Twierdzi Pani, że narodowość śląska nie istnieje, ale nie jest Pani nawet w stanie przedstawić definicji narodu i dowieść, że tej definicji nie spełniamy. Moje poczucie przynależności narodowej jest solidnie ugruntowane wiedzą, a więc nie może być błędne. Przypomnę Pani co pisali polscy narodowcy w międzywojniu: rUkraińcy nie stanowią narodu ani w Polsce ani za granicą, gdyż nie posiadają dotychczas poczucia jedności. Nie ma narodu ukraińskiego, jest jedynie grupa etniczna Rusinów. Polska jest ojczyzną Rusinów tak samo, jak jest ojczyzną Polaków. Rusini są pod względem językowym i kulturalnym tak zbliżeni do Polaków, że posiadają wszelkie dane, aby stać się integralną cząstką narodu polskiego, co bynajmniej nie wywołuje potrzeby odebrania im ich języka, będącego w stosunku do polskiego właściwie tylko narzeczem". Argumentacja niemal identyczna, jak w stosunku do nas Ślązaków, a jednak naród ukraiński istnieje. rPierwszym najgłupszym wymysłem to twierdzenie, że na Śląsku istnieje narodowość śląska, że istnieją Ślązacy jako odrębny naród" pisali polscy narodowcy w "Dzienniku Cieszyńskim" 18 kwietnia 1909, pisali również "U nas na Śląsku, lud nasz jeszcze w większości swojej stwierdza, również zapytany do jakiej narodowości pan się zalicza, ja jestem Ślązakr1; (28 październik 1910). Wówczas zrzucano taką identyfikację na karb braku polskiego "uświadomienia" narodowego. No i nie sprawdziło się, 98 lat później, mimo permanentnego polskiego "uświadamiania" narodowego (polonizacji) nadal pytani o narodowość mówimy, że jesteśmy Ślązakami, a nie Polakami, Niemcami, czy Czechami.
gjw dnia grudzień 28 2008 12:20:50
Nraodowość śląska ma dla mnie taki sam sens jak narodowość alzacka. Owszem, jest takie pojęcie. Owszem, nawet Alzacja ma w dzisiejszej Francji autonomię. Tylko że prawdziwi Alzatczycy czuli się od wieków najpierw Francuzami, a odpiero potem Alzatczykami czyli specyficzną częścią narodu francuskiego, a nie osobnym narodem między Francją a Niemcami. Nasz adwersarz sam podaje, że w okrsie międzywojennym partia śląska w Czechosłowacji blokowała się razem z ugrupowaniami polskimi. No właśnie. Gdyby tu chodziło o zaznaczanie odrębności Ślązaków, domaganie się jej uznania za specyficzną część narodu polskiego, byłoby to do strawienia. Każdy inny sposób traktowania tej sprawy to jest próba powrotu do podziału dzielnicowego. W końcu doszło przecież kiedyś do tego, że wojowało ze sobą księstwo łęczyckie z sieradzkim... To jest sposób na rozwałkę państwa i czy to narodowcy, czy piłsudczycy, wszystko jedno kto, na takie rzeczy nie będą pozwalać. Chyba że krajem rządzą agenci bez sumienia, gotowi (za odpowiednie korzyści) wykonać każde polecenie obcych ośrodków władzy.

Zaś asymilacja rzeczywiście odrębnych narodów to osobna sprawa. To jest rzecz niewykonalna w skali całości zjawiska, z czego rzeczywiście trzeba było wyciągnąć wnioski i trzeba je wyciągać nadal. Możliwa jest tylko asymilacja państwowa mniejszości narodowych; uczynienie z nich lojalnych obywateli. Różne mniejszości zawsze będą, naleażałoby im zapewnić poszanowanie odrębności w zamian za bycie w porządku względem większości, z niespiskowaniem z jej wrogami na czele.
Marzena Zawodzinska dnia grudzień 28 2008 12:33:24
No widzi Pan, panie Jerczyński, już Pan manipuluje. Chce mnie Pan zmusić do dyskusji wmawiając, że czegoś nie jestem w stanie przedstawić czy dowieść. Ale to się nie uda. Nie zamierzam z Panem dyskutować. Zna Pan stanowisko polskich narodowców, więc zna Pan nasze argumenty. Ja znam Pańskie wyobrażenia. Ani ja Pana nie przekonam, ani Pan mnie. A o narodzie może Pan sobie poczytać tutaj:
http://www.jednodniowka.com/readarticle.php?article_id=67
Dariusz Jerczynski - SRS dnia grudzień 28 2008 13:12:56
Odp. dla gjw. Alzatczycy to jednak narodowość germańska. Język alzacki należy do grupy alemańskiej, czyli jest najbliżej spokrewniony ze szwabskim oraz helweto-niemieckim (Schwyzertuutsch). Po I wojnie światowej Alzatczycy dążyli do stworzenia niepodległej Republiki Alzacji-Lotaryngii. Generalnie sprawa jest bardzo skomplikowana, alzackie miasta były raczej profrancuskie, wsie bardziej proniemieckie. Nie możemy być specyficzną częścią narodu polskiego, ponieważ naszymi rodakami są Ślązacy ze Śląska Opawskiego, a tam polska opcja narodowa nigdy nie występowała (narodowość śląska ok. 30 tys. w 1991). Nie można nas wynaradawiać i jednocześnie wymagać lojalności, bo to absurd. Chcąc byśmy byli lojalnymi obywatelami państwa polskiego, trzeba zgodzić się na przyznanie nam tych samych praw, które mają Katalończycy w Hiszpanii, czy Walijczycy w Wielkiej Brytanii.
Dariusz Jerczynski - SRS dnia grudzień 28 2008 14:12:39
Pani Zawodzińska, skopiowałem kryteria narodu z podanego przez Panią linku:
- wspólna kultura (kultura śląska jest bogata, chociaż tworzono ją w różnych językach, to jednak podobnie jak Szwajcarzy, uważamy tę mozaikę za własną. Adam Gdacjusz, Angelus Silesius, Joseph von Eichendorff, Ondra Łysohorsky to właśnie przedstawiciele naszej kultury)
- język (mamy swój język, co potwierdza m.in. renomowana Slavonic Encyclopedia, New York 1949 pages 1149-1151 Silesian Idiom and Language, argumenty polonistów mające dowieść jego polskości, pomijają śląski dialekt laski (uważany przez nich za czeski) i tak naprawdę dowodzą tylko przynależności języka śląskiego do grupy lechickiej (obok polskiego, kaszubskiego, dolnołużyckiego i wymarłego połabskiego), której przecież nie negujemy.
- religia (oczywiście kolebką jest chrześcijaństwo, współcześnie katolicy i protestanci, ale jak w każdym narodzie europejskim są również ateiści)
- historia (historię mamy bezwzględnie odmienną, niż wszyscy sąsiedzi, chociaż z ich dziejami powiązaną, akurat w najmniejszym stopniu z dziejami Polski)
- pochodzenie etniczne (jesteśmy w prostej linii potomkami plemion słowiańskich osiadłych na Śląsku w VII w., wymieszanych z osadnikami germańskimi z XIII w., żaden polski naukowiec nie neguje naszej odrębności etnicznej, twierdzą jedynie, iż jesteśmy zaledwie grupą etniczną, a nie narodem)
- istnienie państwa (w tej chwili na świecie jest 320 narodów bezpaństwowych, ale każdy z nich jest związany z jakimś określonym terytorium historycznym lub etnicznym, Śląsk jest terytorium historycznym, moim zdaniem istotne jest tu masowe dążenie Ślązaków do własnego państwa, gdy było to realne, czyli po I wojnie światowej, możemy oczywiście powoływać się również na XIII-wieczne państwa Piastów śląskich, od których zaczerpnęliśmy symbolikę narodową)
- świadomość narodowa, czyli świadomość postrzegania własnej
zbiorowości jako narodu (spisy powszechne w Czechosłowacji 1991 i w Polsce 2002, potwierdzają, że taką świadomość mamy)
Dodałbym do tych cech jeszcze sferę obyczajową i mentalną, które też wyraźnie odróżniają nas od sąsiadów. Czyli jednak spełniamy kryteria narodu, a Wasza argumentacja sprowadza się do: nie, bo nie.
Marzena Zawodzinska dnia grudzień 28 2008 16:27:51
Myli się Pan, no ale cóż, i tak Pana nie przekonam, bo to Pańska interpretacja. Zresztą skoro, według Pana, śląska gwara jest językiem... Szkoda słów.
Dariusz Jerczynski - SRS dnia grudzień 28 2008 20:27:12
Pani Zawodzińska, gwara to zgodnie z naukową definicją "odmiana języka narodowego o niewielkim zasięgu terytorialnym". Takich gwar mamy na Śląsku kilkadziesiąt, podzielonych na cztery grupy dialektycznych. 1. reliktową dolnośląską (gwara chwalimska, dialekt chazacki, dialekt sycowski), zachodnią (dialekty Krysioków, Kobylorzy, Bajoków, Podlesioków. kluczborski, reliktowe niemodliński i prudnicki), centralną (dialekty gliwicki, pszczyński, śląsko-polski) i południową (dialekty cieszyński, jabłonkowski z gwarą koniakowską, śląsko-morawski dialekt laski, śląsko-polsko-słowackie gwary zachodnio- i wschodnioczadecka). Oczywiście jeśli dla Pani cały Śląsk to co najwyżej kilkanaście wsi to gratuluję wiedzy. Język śląski jest językiem i jako taki z kodem "sz" figuruje na liście nieustandaryzowanych języków świata, zgodnie z normą ISO 639-3. Język śląski, identycznie jak kaszubski, jest językiem słowiańskim nie tylko dla mnie, ale również dla wybitnych językoznawców, zajmujących się językami słowiańskimi (Amerykanie Roucek, Osers, Niemiec Hentschel, Polak de Courtenay, Ślązak Olesch, Brytyjczycy etc.). Najbardziej renomowane źródło podałem, czego Pani nawet nie raczyła zauważyć. Do roku 1990 język kaszubski wbrew wszystkim slawistom też nazywaliście gwarą. Pani mnie nie przekonana, ponieważ ja posiadam argumenty merytoryczne, a Pani tylko ideologiczne i to jak widać ewidentnie mijające się z prawdą.
Marzena Zawodzinska dnia grudzień 28 2008 20:29:08
A ja bym powiedziała, że jest dokładnie odwrotnie. I dlatego nie zamierzam Pana w ogóle przekonywać. I proszę mnie nie pouczać, bo jak już wspomniałam na początku, nie Panu oceniać moją wiedzę.
Dariusz Jerczynski - SRS dnia grudzień 28 2008 23:26:45
Ja już przedstawiłem jakieś argumenty merytoryczne, obalając wszystko, co Pani powiedziała i doskonale zdaje sobie Pani sprawę, że temat znam na wylot, więc jestem w stanie obalić każdy Wasz argument. Czy ignorancja to jedyne na co Was stać? Myślałem, że dysponujecie jakąś wiedzą i przynajmniej spróbujecie mnie pokonać. Za wami stoi przecież cały aparat naukowy państwa polskiego, a ja stawiam Wam czoła w pojedynkę. Naród śląski istniał, istnieje i istnieć będzie. Nigdy nas nie wynarodowicie.
Marzena Zawodzinska dnia grudzień 28 2008 23:35:42
Pan niczego nie obalił, bo ja z Panem nie dyskutuję, więc argumentów nie podaję. Powtarzaniem bajki o istnieniu narodu śląskiego nic Pan nie osiągnie.
(Najbardziej rozśmieszył mnie "argument" z ISO...)
Dariusz Jerczynski - SRS dnia grudzień 29 2008 02:26:17
Pani argumentów nie podaje, bo ich Pani po prostu nie ma. Obaliłem Pani stwierdzenie "gwara śląska", bowiem zgodnie z polską definicją naukową "Gwara to odmiana języka narodowego o niewielkim zasięgu terytorialnym, ograniczonym do obszaru kilku lub kilkunastu wsi". Informuję więc Panią, że Śląsk jest znacznie większy, niż kilkanaście wsi. Przekładając to na język miejski, same Katowice składają się z 35 historycznych dzielnic, więc są za duże na pojęcie gwara i już w samych granicach tego jednego miasta występują trzy gwary (subdialekty). Śmieszy Panią argument, że język śląski występuje na liście Międzynarodowej Organizacji Normalizacyjnej. Proszę więc poczekać na standaryzację zapisu, gdy język śląski spełni również normy ISO 639-2 i znajdzie się na tej samej liście, co polski i kaszubski. Przytoczyłem też renomowaną publikację naukową, ale co o językach słowiańskich mogą wiedzieć sławiści? Przecież Wy wiecie wszystko lepiej, niż naukowcy. "Pośród NARODÓW, sąsiadujących z Królestwem Polskim, nie ma bardziej zawistnego i wrogiego Polakom, niż ŚLĄZACY" - napisał polski kronikarz Jan Długosz w XV w. Czy on też pisał bajki? Może był niemieckim albo rosyjskim agentem? Wiem, on przewidział jak 600 lat później Ślązacy zareagują na restrukturyzację górnictwa, bo tym podobno jest narodowość śląska (zwłaszcza w okolicach Opawy, gdzie nie ma górnictwa, ani tym bardziej jego restrukturyzacji), więc uprzedzając fakty, używał pojęcia "natio Silesiae" i nie on jedyny. Wasze teorie, nieudolnie usiłujące wyjaśnić skąd się wzięło 173 200 osób narodowości śląskiej w spisie powszechnym to są bajki.
Marzena Zawodzinska dnia grudzień 29 2008 08:28:36
Proszę mi tu takich rzeczy nie sugerować. NICZEGO Pan nie obalił, tak to każdy może sobie napisać. Nigdzie nie twierdziłam, że Śląsk to kilkanaście wsi, a poza tym częściej niż termin "gwara" używam pojęcia "dialekt".
Tak, śmieszy mnie używanie argumentów o ISO, bo nie ma nic bardziej ideologicznego niż ustalenia różnych międzynarodowych gremiów. ISO może mieć wszystko, co spełnia różne idiotyczne "standardy".
I powtarzam - szkoda czasu, abym tu cokolwiek argumentowała. Dla Pana zawsze będzie coś "nieścisłe" albo "nieprawdziwe".
Marzena Zawodzinska dnia grudzień 29 2008 13:00:07
Ale tym cytatem z Długosza to mi Pan przyłożył, chyba się nie podniosę... smiley
A tak serio - jak Pan myśli, w jakim znaczeniu użył Długosz słowa "naród"? Wystarczy spojrzeć do słownika etymologicznego, żeby sprawdzić, jakie wówczas funkcjonowały:

Naród - od XV w. 'nacja', 'lud', stp. 'plemię, lud', 'pokolenie', 'ród, rodzina, krewni', 'potomstwo, dzieci', daw. 'ród', 'rodzaj', 'rodzina', 'płeć', 'genealogia', dial. 'ludzie'; stp. XV w. też naroda 'ród, potomstwo'. Ogsł.: stcz. naród 'wszystko, co się narodziło'
od psł. przedrostkowego na-roditi 'urodzić'
Wiesław Boryś, Słownik etymologiczny języka polskiego, Kraków 2005
Dariusz Jerczynski - SRS dnia grudzień 29 2008 14:57:04
Skoro Długosz, pisał o narodach sąsiadujących z Królestwem Polskim, nie pisał o krewnych, czy pokoleniu, ale o narodach w ówczesnym tego słowa znaczeniu, czyli ograniczonym do stanów. Tak samo jak narodem polskim w XV w. byli władcy z litewskiej dynastii, litewska i ruska szlachta, ale nie był nim polski chłop, tak samo narodem śląskim byli śląscy Piastowie, rycerstwo również pochodzenia germańskiego, ale nie był nim, ani słowiański chłop, ani germański osadnik. Niechęć śląskich Piastów, wobec prób przyłączenia Śląska do Polski, ówczesne konflikty zbrojne na linii Śląsk-Polska, tłumaczą niechęć Długosza do Ślązaków. Twierdząc, że śląski to gwara, ograniczyła Pani terytorium Śląska do co najwyżej kilkunastu wsi (zgodnie z naukową definicją terminu gwara). Ustalenia Międzynarodowej Organizacji Normalizacyjnej nie są ideologiczne, bowiem opierają się na ścisłych kryteriach, równych dla wszystkich języków. Ustalenia polonistów są ideologiczne, bowiem zgodnie z ich kryteriami genetycznego pokrewieństwa dialektami polszczyzny musiałyby być nie tylko kaszubski i śląski, ale również bezwzględnie dolnołużycki, względnie również górnołużycki i słowacki. Gdyby przełożyć to na języki germańskie dialekt Plattdeutsch byłby dialektem niderlandzkim, a nie niemieckim, norweski dialektem duńskim, a nie odrębnym językiem. Idąc dalej dialekty mandaryński i kantoński, różniące się od siebie tak jak polski i niemiecki nie miałyby by prawa być dialektami chińskiego, zaś języki słowacki, chorwacki, bośniacki, czy mołdawski nie miałyby prawa istnieć. Słowacki różni się od czeskiego, głównie cechami językowymi charakterystycznymi dla dialektów polskich. Dla mnie nieprawdziwe jest tylko coś, co mija się z prawdą, nieścisłe coś co zawiera nieścisłości, a temat znam na wylot, więc nic mi nie umknie.
Marzena Zawodzinska dnia grudzień 29 2008 21:53:13
Raz napisałam śląska gwara i już się Pan tego uczepił. Ech... A już wniosek z tego wyciągnął Pan po prostu kuriozalny.
Marzena Zawodzinska dnia grudzień 29 2008 22:20:55
A zresztą skoro według Pana ustalenia polonistów są "ideologiczne", to naprawdę nie mamy o czym rozmawiać.
Adam Smiech dnia grudzień 30 2008 22:57:23
Niesamowicie zaiste rozwinęła się dyskusja w tym temacie. Postanowiłem, jako autor newsa, także zabrać głos, a w zasadzie odpowiedzieć p. Jerczyńskiemu.

Po pierwsze - czepia się Pan zupełnie bezpodstawnie, że podałem niewłaściwe nazwiska wodzów waszej organizacji, i że teraz są tam już inni ludzie. Widocznie nie czytał Pan newsa zbyt uważnie... Podaję w nim bowiem, że to, co zamieszczam, to stan na określoną datę zamieszczoną na stronie, do której zresztą odsyłam. Dalej - informacja o osobach funkcyjnych ma znaczenie li tylko informacyjne dla Czytelników. Jeśli chcą oni śledzić zmiany we władzach waszej organizacji, mogą to robić samodzielnie. Mnie osobiście jest wszystko jedno, kto u was jest takim czy innym prezesem, sekretarzem, czy stróżem, zaś nazwiska, które podałem, podałem tytułem przykładu.

Po drugie - powołuje się Pan na fakt startu kandydatów przedwojennej organizacji śląskiej na listach PSL. No i co z tego, że tak wówczas się stało? Natomiast dzisiaj wasz start na listach PSL ma już zupełnie inny wydźwięk. Jesteście proniemieccy, a między wyborami w 1920 r.,a tymi w 2007 r. była np. II w.św. Taki szczegół, ale jakże ważny. Co uchodziło w 1920 r. nie uchodzi w 2007.

Po trzecie - zwłaszcza w międzywojniu przymuszaliśmy do polskości Serbołużyczan. To doprawdy postmodernistyczne stanowisko. My ze Ślązaków Polaków robić nie musimy, bo oni są Polakami, a jeśli dodatkowo przywiązani są szczególnie mocno do swego odwiecznego terytorium, jak wspomniani Alzatczycy (z których pan robi Niemców - jakoś ciągotki proniemieckie wychodzą z Pana na każdym kroku), to bardzo dobrze. Natomiast Pan i pańscy kompani, to jedynie polityczni awanturnicy, których działalność służy interesom niemieckim. Postanowiliście realizować swoje wybujałe osobiste ambicje wchodząc na drogę walki z Ojczyzną, na drogę Jej opluwania i otwartego kwestionowania Jej integralności terytorialnej. Marzy się wam być kacykami w rodzaju albańskich mafiozów z Kosowa. Skąd w was tyle nienawiści do Polski? Jak się was czyta, to człowieka przerażenie ogarnia, że ktoś może tak nienawidzić. Jacy z was Ślązacy? Jaki z Pana Ślązak, Panie Dariuszu Jerczyński? Tacy, jak ze mnie Tatar krymski. Może jest Pan Persem, zważywszy na starożytne imię, które Pan nosi. Jedno jest pewne, chcecie wojny, chcecie, szerzej ujmując, rozbicia Polski - bądź co bądź w kolejce czekają Kaszubi, Górale, Mazowszanie itd. I Pan, i wy, chcecie wmówić komuś , że tylko o wasz śląski interes tu chodzi? To śmieszne, to kpina, to obrażanie naszej inteligencji. Jesteście elementem większej całości, układanki przygotowywanej przez wrogów Polski, układanki, którą wcześniej wypróbowali w Jugosławii, niszcząc metodycznie ten kraj i depcząc prawa Serbów, a podnosząc na piedestał prawdziwe i fałszywe prawa wszystkich innych. Polska jest jednak jednorodna, więc scenariusz taki ciężko u nas przeprowadzić, stąd wasze działania długofalowe. Ale nie łudźcie się obietnicą zwycięstwa, którą ktoś wam daje, czy da w przyszłości. I nie sądźcie Polaków po pozorach obecnych w pseudoświecie medialnym. Jeśli przyjdzie czas, o którym marzycie, trzeciej drogi nie będzie, a wy przekonacie się na własnej skórze, że Polaków wśród stada zidiociałych istot jest wystarczająco wielu, by tę dłoń podniesioną nad Polską złamać. Pamiętajcie o tym. I pamiętajcie, że cała odpowiedzialność za przyszłość Śląska leży po waszej stronie. Jeśli rozpętacie burzę, której my nie chcemy, i która będzie dla nas prawdziwą narodową tragedią - bo jesteście takimi samymi Polakami jak my i tak samo was kochamy i Sląsk, jak kochamy Ziemie Sieradzko-Łęczyycką, Mazowsze, Wielkopolskę, Małopolskę etc., i jak kochamy Polske jako całość - to wówczas wy jedynie będziecie za nią odpowiedzialni. I za nią bez wątpienia odpowiecie.

Po czwarte - doprawdy żalosne są pańskie wynurzenia o komuniźmie, który was zgermanizował. Górny Śląsk był oczkiem w głowie Polski Ludowej. Są jeszcze tacy, ktorzy pamiętają akademie, zadęcie partyjno-państwowe, wszelkie przywileje, wysokie zarobki dla górników, etc. Cóż, w RFN było jeszcze lepiej, to niektórzy wybrali "wolność" za marki. I płakać za nimi nie będziemy. Po takim wywyższeniu w PRL, Górny Śląsk ma prawo czuć się źle w Polsce po 89 r. i jest to uprawnione, ale używanie argumentu PRL-owskiego, czy argumentu Polski po 89 r. jako uzasadnienia dla sprzedania się Niemcom albo dla istnienia narodu śląskiego, to już lekka przesada, granicząca z obsesją wyjątkowości w waszym wydaniu.

Żegnam Pana. Dyskusja jest bezcelowa, gdyż z separatystami dyskutować nie będziemy. Niech się jednak Panu nie wydaje, że Pan nas, czy Polskę pokonał w pojedynkę(pyszni się Pan, że aż miło), czy wespół w zespół z Pana kompanami. Pokonać to możecie co najwyżej drużynę z sąsiedniego podwórka w jakiejś grze zespołowej...
Dariusz Jerczynski - SRS dnia grudzień 31 2008 16:49:20
Rozbawiło mnie kwestionowanie mojej śląskości ze względu na polskobrzmiące nazwisko. Ciekawe, czy na tej samej zasadzie zakwestionowałby Pan polskość Traugutta, czy wielu innych polskich patriotów o równie ewidentnie niemieckich nazwiskach. Muszę Pana dodatkowo zmartwić nazwiska panieńskie mojej matki i matki mojego ojca są czysto śląskie. Skoro twierdzi Pan, że jest Pan Tatarem krymskim, nie zamierzam tego negować, pewnie ma Pan przodków wśród Tatarów z Podlasia, a oni z kolei przodków z Krymu. Nie znam Pańskich przodków, więc nie mogę tego zanegować. Natomiast z natury nie przydzielam nikomu narodowości, bowiem zależy ona od subiektywnej autoidentyfikacji, opartej na racjonalnych przesłankach. Nie robię Niemców z Alzatczyków, zauważam tylko, że są narodowością germańską (jak Holendrzy, Flamandowie, Fryzowie, Szwedzi, Duńczycy), ponieważ ich język zalicza się do alemańskiej grupy języków niemieckich, obok szwabskiego i helweto-niemieckiego (schwyzertuutsch). Przytaczam również fakt historyczny, że w konflikcie niemiecko-francuskim alzackie miasta były raczej profrancuskie, a alzackie wsie raczej proniemieckie. O mojej proniemieckości świadczy zapewne gloryfikowanie Związku Górnoślązaków, który stał na stanowisku, że Górnoślązacy nie są ani Polakami, ani Niemcami, tylko narodem górnośląskim, a dążył do oderwania Górnego Śląska od Niemiec, nie przyłączania go do Polski i utworzenia niepodległej Republiki Górnośląskiej. Należało doń 500 000 osób, ale wg Pana to byli Polacy. Popieram również separatystyczne tendencje Serbołużyczan, Fryzów i Bawarczyków, czyli ich oderwanie od Niemiec, rzeczywiście jestem proniemiecki (haha). Cieszy mnie porównanie z byłą Jugosławią. Przecież tacy z nas Ślązaków są tacy Polacy, jak Serbowie ze Słoweńców, Chorwatów, czy Macedończyków. W Polsce są tylko cztery grupy zaliczane przez Polaków do narodu polskiego, posiadające ewidentną odrębność etniczną i nie ma wśród nich Mazowszan. Są natomiast Ślązacy, Kaszubi, Mazurze i Górale. Górale nie mają aspiracji narodowych i powszechnie uważają się za Polaków, więc są Polakami, Mazurzy też nie mają aspiracji narodowych, ale z tego co się orientuję powszechnie należą do mniejszości niemieckiej, więc Polakami nie są. Za nami Ślązakami mogą pójść co najwyżej Kaszubi, jednak u nich aspiracje narodowe są znacznie słabsze, niż u nas. Serbołużyczan nie przymuszaliście do polskości natomiast próbowaliście ich agitować, a na ND-ckich mapach Serbołużycznie figurowali tak samo jak Ślązacy i Kaszubi, jako przynależni do narodu polskiego. I doskonale Pan o tym wie, bo to przecież Pańska opcja polityczna. W komuniźmie oczkiem w głowie byli górnicy ze Śląska (w połowie napływowi z całej Polski) i Zagłębia Dąbrowskiego (a więc ewidentnie nie-Ślązacy), uprzywilejowani byli Zagłębiacy (z racji swej masowej przynależności do PZPR) z Gierkiem na czele, a Ślązacy ubijani za "niewłaściwą" wymowę (tzw. śląski akcent) najczęściej kończyli edukację na szkołach zawodowych lub technikach. Skoro jesteśmy elementem większej całości, proszę o namiary na naszych mocodawców, bowiem finansując się wyłącznie ze składek mamy marne fundusze, a skuteczna działalność wymaga jednak wkładu finansowego. Obiecujemy, że weźmiemy pieniądze od każdego, kto nie każe nam w zamian zmieniać poglądów, od Amerykanów, Rosjan, Niemców, Chińczyków, czy nawet Polaków. Ta polemika robi się coraz zabawniejsza. Tak jak wy nas kochacie, tak i my kochamy naszych wszystkich sąsiadów: Polaków, Niemców, Serbołużyczan, Czechów, Morawian i Słowaków. Pozdrawiamy więc Polaków, czyli sąsiedni naród słowiański.smiley
Dariusz Jerczynski - SRS dnia grudzień 31 2008 17:07:32
W kwestiach językoznawczych, od polonocentrycznego spojrzenia polonistów wolę jednak szerszą perspektywę slawistów (mam tu po swojej stronie nawet Polaka - Jana Niecisława Ignacego Baudouina de Courtenaya), tych którym chciało się przeprowadzić naukowe badania i widzą śląski na tle wszystkich sąsiednich języków i dialektów słowiańskich, a nie tylko na tle dialektów polszczyzny oraz socjolingwistów, którzy zauważają, że genetyczne pokrewieństwo to tylko jeden z aspektów, decydujących, czy jakaś mowa jest językiem, czy dialektem oraz jeśli dialektem, to którego języka.
Adam Smiech dnia grudzień 31 2008 19:35:38
Skoro Pana ta dyskusja bawi, to świetnie - przynajmniej dobrze się Pan czuje. Co do meritum, proszę być konsekwentnym - skoro uważa Pan, że Ślązacy i Polacy to inne narody, bo się ciut różnią językowo, to dlaczego Pan pisze "Niemcy", "Amerykanie". Tych, to już wg Pana kryteriów nikt nigdy nie zdefiniuje. Dajmy spokój Amerykanom, ale weźmy choćby Niemców. Doskonale Pan wie, że poszczególne dialekty języka niemieckiego tak się od siebie różnią, że jeden Niemiec drugiego nie zrozumie ni w ząb. Czy z tego powodu mamy jednym, czy drugim odmawiać niemieckości? A co ze Szwajcarami? Pana klasyfikacja tego, kto nalezy do narodu polskiego, a kto nie, to oczywiście Pana prywatna sprawa, bo niby z jakiego to powodu mamy przyjmować właśnie taką a nie inną klasyfikację. Bo Panu tak wygodnie i pasuje to do pańskich apriorycznych stwierdzeń? A może dlatego, że jest to również interpretacja niemiecka? Bawi mnie bardzo Pana podejmowanie tematu Górali. Juz byli tacy, co podejmowali, z trupimi czaszkami na czapkach (widocznie wątek niemiecki jest Panu niezbędny). Niejaki Krzeptowski - Góral, nie Polak - zakończył swój nędzny żywot na gałęzi. O tym też trzeba pamiętać. No, ale pewnie jego zabili polscy nacjonaliści, albo Górale siłą spolonizowani. Dziękuję też za wyjaśnienie, że przymuszanie do polskości (chociaż jednak z przymuszania się Pan wycofał) polegało na umieszczaniu na mapach, ktorych zapewne sami zainteresowani, żyjąc w niemieckim kraju swobód i szczęśliwości, nawet nie mieli okazji oglądać. A co do agitacji? Cóż w tym złego? Panu wolno agitować, a Polakom nie? Czyżbyśmy agitowali Serbołużyczan, żeby ich następnie bezwzględnie złupić i wykorzystać? No, proszę Pana, trochę proporcji! Mysli Pan, że Serbołużyczanie lepiej wyszli na tym, że pozostali pod władzą Niemiec? Mazurzy to też Niemcy (ale i mieszkańcy łowickiego to także Niemcy, jak wykazał jeden profesor z III Rzeszy; a co? nie wolno?). Odsyłam Pana do prac Wojciecha Kętrzyńskiego (primo voto Adalberta Winklera) - tam Pan sobie poczyta np. poezję Mazurów z XIX w. Zgoła nie niemiecką... No tak, ale Kętrzyński był polskim nacjonalistą...
Z tym kochaniem wszystkich, to niech Pan uważa, bo się Pan zakocha na śmierć. Ja banialuk o powszechnej miłości nie opowiadam. Kocham własny naród, który widzę bardzo szeroko, dlatego gotów jestem ofiarować miejsce wśród Polaków także tym, którzy może z jakichś powodów są daleko od polskości. Ofiarować nie tylko na takich samych prawach, ale nawet na prawach uprzywilejowanych w myśl formuły o nawróconym i sprawiedliwych (jedynie w myśl - przystapienia do narodu polskiego nie uważam naturalnie za nawrócenie). Co do innych narodów - to tych, którzy nie czynią krzywdy mojemu narodowi, głęboko szanuję,a żeby ich szanować nie potrzebuję ich kochać. Uczucia miłosci nie należy bowiem dewaluować.
gjw dnia styczeń 01 2009 02:38:40
Panie jerczyński. Pan mnie też ubawił z tym dialektem kantońskim i mandaryńskim. W Chinach jest 14 głównych języków i ten ogromny kraj stał się jednością wyłącznie dzięki wspólnemu pismu oraz ludziom bezwzglądnym, którzy go kilkakrotnie jednoczyli krwią i żelazem. Alzacje też nie została przyłączona do Francji dobrym słowem i plebiscytem. Nie zmienia to faktu, że ci, co występowali na rzecz odrębnego narodu mandżurskiego, czynili to jako kolaboranci japońscy i że gdy ktoś organizował Ałzatczyków pod hasłem my Francji nie potrzebujemy, to robił to w interesie Niemiec. Ostatni pisarz śląski władający językiem polskim, niemieckim i czeskim oraz oczywiśście miejscową gwarą, zmarł w 1975. Narodowość śląska to dziś hasło dla zwolenników rozbicia Europy na drobne prowincje, tym skuteczniej uciskane z Brukseli w interesie elit politycznych głównie Francji i Niemiec.
Ze wszystkich dzielnic Polski Śląsk jest najbardziej specyficzny, wymaga odrębnego traktowania. Czy aż autonomii, można podyskutować, ale osobny naród na Śląsku to katastrofalna pomyłka w najlepszym wypadku.
Tzreba szanować odrębność waszą, Ślązacy, tak jak kaszubską i góralską, a nawet mazurską itd., ale w ramach narodu polskiego. Jeśli jest to nasza ideologia, niech będzie. Nie jest to ideologia błędna, bo licząca się z rzeczywistością. Tryz powstania śląskie na rzecz przyłączenia do polski wywołali jacyś nasłani agenci...? Polsczenie np. ludności mówiącej po białorusku w II Rzplitej też nie było błędem. Błędem były brutalne i oparte na przymusie administracyjnym metody oraz krępowanie zakazami, policją i więzieniem tych białoruskich nacjonalistów, którzy nie używali przemocy. Niechby oni robili swoje, strona polska swoje.

Summa summarum, jako narodowy liberał uważający jednak swoje poglądy za część polskiego ruchu narodowego opartego na podstawowych założeniach Dmowskiego, którego nie widzę sensu dzielić na odrębne frakcje, nie widzę też sensu dzielenia narodu polskiego na odrębne dzielnice. Ruch narodowy wsparty na kręgosłupie zasad narodowej demokracji powinniśmy mieś jeden, naród też jeden i silną tego, powszechną świadomość. Ślązacy jako osobny naród nic nie zyskają, będą tylko pomiatani i wykoryzsytwani jako narzędzie. Jako część silnego narodu polskiego, szanującego odrębności swych części składowych, mieliby o wiele lpesze widoki.

Ukraińcy poszli własną drogą. Postanowili byś odrębnym narodem. Ich sprawa. szkoda tylko, że doszli do tego poprzez OUN-UPA. Jak na tym wychodzą, widać. Byłoby im chyba lepiej jako jednemu z narodów Rosji albo jako kresowym Polakom. Są odrębnym narodem, trudno, to fakt. Jeśli obecna beznadziejna sytuacja Polski będzie trwała nadal, to może będzie i naród śląski... pewno już wtedy wcale Polski nie będzie i nasz spór stanie sę bezprzedmiotowy, bo powstanie nowy ZSRR, który pokaże takim sepratystom śląskim, gdzie ich miejsce...

Kończąc już, bo mam pilniejsze sprawy i ciekawsze zajęcia, działacie wy ludzie z SRS wyłącznie na własną szkodę. smiley
Dariusz Jerczynski - SRS dnia styczeń 01 2009 17:03:12
W kwestii języka chińskiego, w istocie taki język nie istnieje, a jako chińskiego naucza się najczęściej mandaryńskiego. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że te wszystkie języki chińskie, dzięki wspólnemu zapisowi traktuje się właśnie jako dialekty języka chińskiego, który przecież nie istnieje. Rozbawił się więc Pan, nie znając problemu do końca. Cieszy mnie przywołanie bliższego przykładu języka niemieckiego. Język/dialekt Plattdeutsch (północne landy) jest genetycznie najbliższy niderlandzkiemu, ale ponieważ występuje na północy Niemiec, zgodnie z wolą jego użytkowników, jest dialektem niemieckim. Wywodzący się z tej samej grupy letzebuergesch był dialektem niemieckojęzycznych mieszkańców Luksemburga, a od około 20 lat jest głównym językiem narodowym Luksemburczyków (obok francuskiego i niemieckiego). Bawarsko-austriacki jest językiem potocznym narodu austriackiego (ich emancypacja narodowa nastąpiła dopiero w latach 50-tych XX w.), chociaż jako literackiego używają niemieckiego, tak samo jak Bawarczycy, którzy uważają się wprawdzie za Niemców, ale samych Niemców (poza sobą i Szwabami) uważają za Prusaków. Mówią więc o ludach niemieckich (Bawarczykach, Austriakach, Szwabach, Prusakach etc.), a nie narodzie niemieckim. Ta komplikacja wynika z historii. Z jednej strony Bawarczycy mają tradycje własnego państwa i dynastii Wittelsbachów, z drugiej strony Witteslbachowie to jedna z nielicznych dynastii, która częstokroć dzierżyła tytuł cesarzy rzymskich narodu niemieckiego. Najciekawsza jest grupa alemańska. Jest w niej język szwabski, przez samych Szwabów traktowany jako odrębny, co nie przeszkadza im w identyfikacji z Niemcami, język helweto-niemiecki (schwyzertuutsch), który jest językiem narodowym 70% Szwajcarów, chociaż jako literackiego używają standardowego niemieckiego i wreszcie język alzacki, dawniej klasyfikowany jako niemiecki dialekt, dzisiaj jako odrębny język germański. Warto jeszcze wspomnieć o niderlandzkim, tak jak Plattdeutsch wywodzącym się bezpośrednio z Niederfrankisch, a więc pośrednio z jednolitego staroniemieckiego. Jeszcze ok. 20 lat temu istniały odrębne języki holenderski i flamandzki, były tendencje do wydzielenia się limburskiego, czy brabanckiego. W efekcie Holendrzy porozumieli się z Flamandami i ustandaryzowali wspólny język niderlandzki, dla którego holenderski, flamandzki etc. stały się dialektami. Odrębnym językiem jest natomiast Afrikaans, wywodzący się bezpośrednio z holenderskiego. Nigdy nie powiodły się próby sprowadzenia języka fryzyjskiego do roli holenderskiego dialektu (Fryzowie twierdzili nawet, że jest genetycznie bliższy angielskiemu, co nie odpowiada prawdzie). Teraz przejdę do języków zachodniosłowiańskich. Dzielą się one na grupę lechicką i czeską. Grupa lechicka to język polski (z dialektami wielkopolskim, małopolskim i mazowieckim), język kaszubski (próby uczynienia zeń polskiego dialektu nie powiodły się, mimo polskiej identyfikacji narodowej jego użytkowników, związanej z historyczną przynależnością większości Kaszub do "Polski historycznej"smiley, język dolnołużycki (próby uczynienia zeń polskiego dialektu nie powiodły, bowiem zabrakło zwolenników takiej opcji wśród Serbołużyczan, zdających sobie sprawę, że bliższy jest im górnołuzycki z grupy czeskiej), język śląski (zakwalifikowany w poczet polszczyzny dzięki XIX-wiecznej inicjatywie Polaków i garstki propolskich Ślązaków, z pominięciem dialektu laskiego z grupy czeskiej oraz ignorowaniu aspektu socjolingwistycznego, identycznego jak w przypadku Serbołużyczan, czyli braku związku z "Polską historyczną", rozumianą jako rdzeń I Rzeczpospolitej). Grupy czeska to oczywiście język czeski, język morawski (ujednolicony z czeskim w XIX w., jednak są tendencje do jego ponownej emancypacji), język górnołużycki (próby zakwalifikowania go jako dialektu czeskiego nie powiodły się), dialekt laski (klasyfikowany jako czeski, chociaż genetyczne najbliższy pozostałym dialektom języka śląskiego z grupy lechickiej), język słowacki (próby jego zakwalifikowania jako czeskiego dialektu nie powiodły się, Słowacy w II poł. XIX w. podjęli się jego standaryzacji, jako bazowych używając gwar najbardziej różnych od czeskiego). W grupie lechickiej mamy jeszcze dialekt góralski, rozdzielony wysokimi górami, który po stronie słowackiej stał się ewidentnie dialektem słowackim, po stronie polskiej, z jednej strony posiada sporą odrębność, z drugiej jest bardzo zbliżony do dialektu małopolskiego, więc przez część polonistów jest klasyfikowany jako gwary podhalańskie dialektu małopolskiego. Ze względów socjolingwistycznych nie można mówić o języku góralskim. Górale uważają się za Polaków, a swój dialekt za polski, a koncepcja Krzeptowskiego nie miała zbyt wielu zwolenników, podbudowy historycznej (tereny te należały zawsze do Małopolski), ani nie ma kontynuatorów. Jest jeszcze dialekt mazurski, wywodzący się z Mazowsza, jednak jego użytkownicy nie uważają się ani za Polaków, ani za odrębny naród. Nikt nie dzieli narodu polskiego. Po prostu część Kaszubów ze względu na swój bezwzględnie odrębny język nigdy nie uległa polonizacji, więc mają prawo uważać się za narodowość kaszubską. Z drugiej strony część Ślązaków uległa germanizacji, polonizacji lub czechizacji, ale nie wszyscy. Mamy bezwzględne prawo do narodowej odrębności ze względu na odrębność językową, geograficzną (część Śląska, leży w Republice Czeskiej, z czego zaledwie niewielki skrawek, zwany Zaolziem jest przez was zaliczany do polskiego terytorium narodowego), historyczną (przez miażdżącą większość swej historii Śląsk nie miał nic wspólnego z państwem polskim), obyczajową (najbardziej bawi nas, gdy jakiś Polak mówi o "tradycyjnych śląskich imieninach"smiley, mentalną (organizowanie powstań narodowych, z góry skazanych na porażkę i chwalenie się nimi obecnie, pozostaje dla nas niepojęte). Tak, identycznie jak Ukraińcy nie chcą być Polakami, ani Rosjanami, my Ślązacy nie chcemy być Polakami, Niemcami, ani Czechami. Fakt, że hr. Potocki twierdził, że "Polacy są najszlachetniejszym szczepem narodu rosyjskiego" nie czyni z Polaków Rosjan. Tak samo fakt, że część Ślązaków uważa się za Polaków (empirycznie stwierdzam, że w 90% wynika to z nierozróżniania pojęć narodowość i obywatelstwo, nie mają pojęcia, że w okolicach Opawy też, żyją Ślązacy, którzy z Polską nie mają nić wspólnego), nie czyni Polaka ze mnie. Pozostaje pytanie, czy Polacy chcą byśmy byli lojalnymi obywatelami polskimi narodowości śląskiej, czy narodem, nie uznawanym przez Polaków, wskutek czego antypolskim, cierpliwie i z utęsknieniem czekającym aż Polsce powinie się noga. Wybór należy do Polaków. Nie chcąc należeć do większego narodu polskiego "działamy na własną szkodę" tak samo jak Polacy, którzy w XIX w. nie chcieli należeć do większego narodu rosyjskiego. Nie widzę tu żadnej różnicy.
Dariusz Jerczynski - SRS dnia styczeń 07 2009 02:10:28
Jeszcze dla gjw. Powstań śląskich nie wywołali agenci. I powstanie wybuchło wskutek prowokacji komunistów, którzy później chcieli te powstania zamienić w rewolucję i utworzyć Górnośląską Republikę Rad, tak odrębną i niepodległą, więc też chcąc, nie chcąc wpisują się w moją opcję. Korfanty (poparty przez innych członków poznańskiej NRL) skwitował I powstanie dwoma słowami "bolszewicka prowokacja". Ówczesny III komendant katowickiej POW Alojzy Pronobis z Bytkowa (dziś dzielnica Siemianowic) w roku 1920 przeszedł ze swymi zwolennikami (Polski Związek Górnośląskich Autonomistów) na opcję niepodległości Górnego Śląska. Tzw. II powstanie było tylko zbrojną demonstracją zakończoną wskutek ugody z Niemcami, dotyczącej likwidacji niemieckiej policji bezbieczeństwa (Sipo) i utworzenia polsko-niemieckiej policji plebiscytowej (Apo). III powstanie było wojną domową 23 225 propolskich Ślązaków z podobną liczbą proniemieckich Ślązaków ("żywioł polski na wpół zniemczony" pisał o nich w raporcie mjr Bronisław Sikorski). Pierwszych wspierało 9000 zawodowych żołnierzy Wojska Polskiego i kilkanaście tysięcy ochotników z całej Polski, drugich 7000 ochotników z głębi Rzeszy. Istotne, że podczas tego powstania, wszyscy dowódcy frontowi zażądali od Korfantego "proklamacji suwerennego państwa śląskiego", lecz on odmówił. Wkrótce jeden z dowódców polowych Franciszek Merik założył Związek Dawniejszych Powstańców na rzecz Górnośląskiej Niepodległości, rozbity na rozkaz Korfantego przez najsilniejszy i najwierniejszy mu oddział pszczyński. Najistotniejsze jest jednak, że Ślązaków walczących po obu stronach powstańczej barykady było niespełna 50 000, a czynnych zwolenników niepodległości Górnego Śląska (Związek Górnoślązaków - Ewalda Latacza i Józefa Musioła, stojący na stanowisku odrębnego narodu górnośląskiego) około 500 000, czyli ponad 10x tyle co Ślązaków propolskich i proniemieckich razem wziętych. Tak wygląda zderzenie mitów powstańczych z prawdą o tamtych czasach.
Adam Smiech dnia styczeń 09 2009 17:18:07
A zamach na radiostację w Gliwicach został dokonany przez zpolszczonych antygórnośląskich Niemców. Daj Pan już spokój, bo się jeszcze okaże, że Atlantyda, to piemont narodu śląskiego. Wie Pan, w Anglii po wojnie działały tzw. Brygadowe Koła Młodych Pogoń. Zamierzali oni zdobyć Rosję przy pomocy USA i Niemiec, a następnie podzielić ją, z tym, że Amerykanie mieli nie dostać swojej strefy, bo nie daliby sobie, zdaniem Brygadowców, rady z jej zagospodarowaniem. Dlatego ich strefę miała objąć Polska. W tym samym czasie gen. Anders jeździł do różnych mniej istotnych polityków Zachodu i przekonywał ich o konieczności III wojny światowej, w której II Korpus odegrałby zasadniczą rolę, nie tylko wchodząc jako pierwszy do Polski, ale i pełniąc rolę ochronną wobec Ziem Zachodnich, na które zagięliby parol nasi sojusznicy w walce z ZSRR, Niemcy. Dlaczego o tym piszę. Ano dlatego, że fantaści zdarzali się, zdarzają, czego Pan i Pana kompani są najlepszym przykładem, i zdarzać się będą. Fantastom wszystko się zawsze idealnie układa, mają odpowiedź na wszystko i znają jedyną prawdziwą historię, na straży której stoją. Rolą ludzi poważnych, prowadzących politykę starego narodu i starego państwa jest kontrolować działania fantastów, aby przypadkiem nie przeszli od bajań do czynów. Służą temu agenci umieszczeni wewnątrz organizacji fantastów. Proszę się lepiej rozejrzeć dookoła... Kiedyś bowiem, choć to może tylko anegdota, ale i tak zabawna, Ochrana różnych szczebli umieściła w jakiejś organizacji bojowej rozlicznych agentów, którzy o sobie nie wiedzieli. W końcu okazało się, że poza nielicznym marginesem, w zebraniach tej organizacji biorą udział sami agenci.
Dariusz Jerczynski - SRS dnia styczeń 12 2009 23:46:37
Pamiętam, że jeszcze w połowie lat 80-tych ludzi uważających, że komunizm upadnie też uważano za fantastów, więc jestem w dobrym towarzystwie. Gdy w 1913 ks. Tomasz Reginek (w 1919 współzałożyciel Związku Górnoślązaków) w swej pracy doktorskiej przewidywał odrodzenie narodów słowiańskich i przejęcie przez nie sterów nad Europą środkowo-wschodnią i południowo-wschodnią, też został uznany za fantastę i musiał obronę tej pracy wycofać. Historię Śląska znam bardzo dobrze i rozpowszechniam te jej aspekty, które Polacy usiłowali z niej wymazać np. pół miliona członków Związku Górnoślązaków, stających na stanowisku narodu śląskiego i dążących do niepodległości Górnego Śląska. Ośmieszam tezy historyczne bez pokrycia w faktach lub ewidentnie wbrew faktom. Co do tego, że działalnością RAŚ, ZLNŚ, ŚRS interesują się odpowiednie służby i wprowadzają doń swoich ludzi, nie mam wątpliwości, to przecież standard. Nie mam więc zamiaru się tym przejmować i zastanawiać się kto jest agentem. Będę nadal robił swoje, by śląska tożsamość narodowa stała się wśród Ślązaków powszechna, a później ... pożyjemy, zobaczymy.
Adam Smiech dnia styczeń 13 2009 01:45:46
Co do fantastów, wskazałem Panu obiektywnie i nie zaściankowo polskich fantastów i to, jak w przypadku gen. Andersa, z czołówki panteonu narodowego. Natomiast, myślę, że kończąc naszą dyskusję, wyrażę jeszcze raz zdziwienie Pana i Waszą postawą, i zaapeluję - nie róbcie podziałów na siłę, nie stawiajcie murów, bo oddzielicie nie tylko myślących równie radykalnie jak Wy sami od tych, których uznacie za Polaków, lub spolonizowanych, ale i postawicie mury wewnątrz rodzin; nie podejmujcie wreszcie działań, które grożą nową Jugosławią. Naprawdę wyobrażacie sobie, że możliwe będzie grozić Polsce bombardowaniem i to z udziałem Niemiec w koalicji antypolskiej, jak to było w Jugosławii? Myślcie racjonalnie. Jesli Unia zacznie stawać po stronie separatyzmów, to zobaczycie, jak szybko skończy się to jej upadkiem. Oprócz tego, obudzicie wtedy w Polakach, także tych dzisiaj kompletnie zdemoralizowanych, o zredukowanym niemal do zera poczuciu tożsamości narodowej, całą pamięć o krzywdach narodu polskiego. Może to byłoby i dla Polaków dobre (nic tak nie otrzeźwia, jak poczucie bata na własnych plecach), ale my, ludzie świadomi, wolelibyśmy, żeby nie dokonywało się w tak dramatycznych okolicznościach. Polska za wiele wycierpiała, zbyt wiele razy nią pomiatano, zbyt wiele jej zabrano z pogwałceniem elementarnej soprawiedliwości, żeby dziś pozwoliła sobie na jakiekolwiek separatyzmy. Nie róbcie tego wreszcie, bo nie macie żadnego powodu, by to czynić. Niczym się nie różnimy, wystarczy odrobina dobrej woli, żeby zacząć myśleć wspólnotowo trochę szerzej, nie zamykać się jedynie we własnej małej Ojczyźnie i nie otaczać ostrokołem. Moja rodzina jest związana od ponad 200 lat z Ziemią łęczycko-sieradzka, ale ja tak samo kocham każdy zakątek Polski i w każdym czuję się u siebie. W Waszym podkreślaniu różnic widzę jakiś atawistyczny pęd ku plemienności, ku powrotowi właśnie do czasów plemiennych. Skoro, jak wskazałem, droga ta prowadzi do nienawiści, a szerzej, do, z całą pewnością, wielkiego zła, po raz ostatni wołam o opamiętanie. I to tyle z mojej strony.
Dariusz Jerczynski - SRS dnia styczeń 13 2009 20:55:35
Podziały między nami, a Wami są, i to bardzo wyraźne. Naszej odrębności etnicznej, historycznej, mentalnej, obyczajowej nikt nie jest w stanie zaprzeczyć. Odrębność językowa jest sporana wśród językoznawców. Przypominam, że rozpad Jugosławii zapoczątkował Milosevic, który chciał Wielkiej Serbii, co spotkało się z naturalną reakcją odrodzonych nacjonalizmów słoweńskiego, czy chorwackiego. Identycznie secesja Kosova miała swój początek w zniesieniu jego autonomii. Hiszpania nie rozpada się tylko dlatego, że składa się z autonomicznych wspólnot, Baskowie i Galicyjczycy mają tam status narodowości, a Katalończycy od ubiegłego roku nawet narodu równoprawnego z Hiszpanami. Języki baskijski, kataloński i galicyjski mają status równoprawnych urzędowych w regionach.
1. Górny Śląsk w historycznych granicach
2. przywrócenie autonomii bezprawnie odebranej nam przez komunistów
3. język śląski w śląskich urzędach i szkołach
4.historia Śląska w śląskich szkołach bez wybiórczości, ideologizacji i skrajnej tendencyjności, czyli np. neutralne podanie stanowiska politycznego zarówno Korfantego, Ulitzki, jak i Latacza (wszyscy byli Górnoślązakami, pierwszy opcji polskiej, drugi niemieckiej, trzeci śląskiej), a uczniowie sami wybiorą sobie, z którą opcją chcą się identyfikować.
5. uznanie naszej narodowej odrębności.
Wówczas możemy porozumieć się na gruncie wspólnego państwa (jak narody Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Belgii), ale spolonizować nigdy się nie pozwolimy. Powtarzam, wybór należy do Polaków. Pytanie, czy powielicie błędy Serbów, czy skorzystacie z mądrości Hiszpanów i Anglików.
Adam Smiech dnia styczeń 13 2009 21:59:00
To juz naprawdę ostatni mój post. Każdy, kto czyta sam oceni, kto tu sieje burzę, a kto jest otwarty i zapewniam Pana, że ja się o ocenę nie boję.

Wasze warunki są fantazją, na którą Polska nigdy się nie zgodzi, a jeśli znajdą się Polacy, którzy się zgodzą, zostaną zmieceni ze sceny historii.

1. Nie ma żadnych historycznych granic Górnego Śląska w sensie odrębności państwowej.
2. Autonomia nie była wasza, ale województwa śląskiego, co do którego nie jesteście w stanie udowodnić, że składało się ze Ślązaków w sensie narodowym. To wasz współczesny wymysł.
3.Nie ma języka śląskiego.
4.Historia Śląska jest tak samo ważna, jak historia Mazowsza, Wileńszczyzny, Wielkopolski itd. Naucza się o niej w ramach historii Polski, choć Śląsk był poza granicami Polski, podobnie jak Mazowsze, Wielkopolska i inne. Różnie układały się losy, ale mówimy o polskim kontinuum, a nie o Atlantydzie śląskiej, którą sobie wymyśliliście.
5.Prywatnie możecie się uważać za kogo chcecie. Ostatnio widziałem wywiad z facetem, który twierdzi, że jest prawdziwym Św. Mikołajem i wcale mi to nie przeszkadza, dopóki nie bęzie chciał oderwać od Polski Mikołajlandii, niech sobie robi co chce.

Jakim prawem, wy, których jest wg spisu ok. 150 tys., chcecie decydować o całokształcie życia 3 milionów mieszkańców Górnego Śląska?

Pańskie argumenty gwałtownie tracą na wartości, kiedy zaczyna się Pan posługiwać prymitywną kalką Gazety Wyborczej i zakłamanej do potęgi propagandy amerykańsko-niemieckiej w sprawie Jugosławii i Serbii. Powinien Pan wiedzieć, że ktoś, kto chce poważnie mówić o świecie, nie może kompromitować się uwłaczającą inteligencji historyjką o wojnie na Bałkanach stworzoną przez lobby antyserbskie. Odsyłam do książek-najważniejsza jest ta prof. Marka Waldenberga z Krakowa.
Miloszevic nie walczył o wielką Serbię, walczył o ziemie zamieszkane od wieków i w większosci przez Serbów, a które na skutek arbitralnych decyzji titowskiej Jugosławii, znalazły się w innych republikach. Natomiast Zachód zezwolił bez mrugnięcia okiem na budowanie wielkiej Chorwacji i to także przez lludzi odwołujących się do faszystowskiego, zbrodniczego reżimu Pavelicia. Wojna ta była wojną wszystkich przeciw Serbom, więcej, wszystkich wspieranych przez światowe mocarstwa. Serbia nie mogła wygrać, a jej słuszne prawa, jako jedynej republiki Jugosławii, zostały brutalnie podeptane z błogosławieństwem międzynarodowym.
Co do niechęci pańskiej do polonizacji - a nie pozwólcie się polonizować, zawsze są jakieś grupki dziwaków, natomiast te wasze 150 tys., to żadni narodowi-Ślązacy - co najmniej połowa z nich jest z wami na zasadzie mody, a dalsza ćwiartka myśli jak tu czmychnąć do Reichu. Specjalnie się nie martwimy, natomiast istota sprawy sprowadza się, tak jak w głównym tekście napisałem, do skandalicznego zachowania polskiego sądu, którego przyrodzonym obowiązkiem jest kierować się polską racją stanu, a nie wydumanymi pojęciami ogólnoludzkimi. Wam nie wolno uchylić furtki, bo włożycie wtedy w szparę rękę i wówczas będzie nieprzyjemnie - dla obu stron.

Żegnam Pana.
Dariusz Jerczynski - SRS dnia styczeń 15 2009 05:48:42
1. Historyczne granice Górnego Śląska w sensie odrębności państwowej Księstwa Opolskiego (1202-1282) kształtowały się nieco inaczej, ale nie mam zamiaru wnosić roszczeń do Siewierza, Oświęcimia i Zatora, które zostały zupełnie spolonizowane i już dawno nie są Śląskiem, za to zaliczam w poczet Górnego Śląska - ziemie Księstwa Opawskiego, które od 1348 stanowiły część kraju Śląsk w ramach Korony Czeskiej, unii personalnej czterech krajów: Królestwa Czech, Margrabstwa Moraw, Księstwa Śląskiego i Marchii Łużyckiej. Historyczną odrębność trzech pierwszych krajów uwzględnia również dziś preambuła czeskiej konstytucji i godło Republiki Czeskiej.
2.Autonomiczne województwo śląskie było zamieszkiwane przez Ślązaków w sensie narodowym, reprezentowanych przez Związek Obrony Górnoślązaków (1925-1934) Jana Kustosa, który przedstawiał problem narodu śląskiego, goszczącym tu przedstawicielom Ligi Narodów. Działalność starszej organizacji, mówiącej o narodzie śląskim Śląskiej Partii Ludowej (1909-1938) Józefa Kożdonia po stronie polskiej uniemożliwiono (działała w Czechosłowacji). Oczywiście polskie władze nie uznawały narodu śląskiego, tak samo jak nie uznawały narodu ukraińskiego, ani białoruskiego. Nie oznaczało to przecież, że te trzy narody nie istniały.
3.Slavonic Encyclopedia (editor Joseph S Roucek), New York 1949, pages 1149-1151 Ewald Osers, SILESIAN Idiom and LANGUAGE.
4.Problem w tym, że mówicie o polskim kontinuum, czyli przedstawiacie historię Śląska cząstkowo, wybiórczo i skrajnie tendencyjnie (wymazujecie półmilionowy Związek Górnoślązaków (1919-1924), to tak jakby z historii Polski wymazać 10-milionową Solidarność w roku 1980, podobny odsetek dorosłych mieszkańców należał do obu organizacji).
5. Wg spisu powszechnego jest nas zaledwie 173 tys., co przy skali odmów wpisywania narodowości śląskiej przez rachmistrzów, twierdzących, jak Pan, że takiej nie ma, mnie nie dziwi. Wg danych socjologicznych Ślązaków nie uważających się ani za Polaków, ani za Niemców kilka lat temu jeszcze przed spisem było 500-800 tys., czyli w tych granicach powinna się mieścić liczba deklarujących narodowość śląską, gdyby nie masowe odmowy przyjmowania takich deklaracji, co jak na narodowość oficjalnie nie uznawaną jest sporą liczbą. Etnicznych Ślązaków w granicach III RP żyje 1,7 mln. 90% spośród znanych mi deklarujących narodowość polską, nie rozróżnia pojęć obywatelstwo i narodowość, w ogóle nie zna historii Śląska, posiada więc świadomość państwową, a nie narodową. Moim zdaniem, wskutek rozbudzania śląskiej świadomości narodowej, liczba zdeklarowanych narodowo Ślązaków może osiągnąć za kilka lat 1,4 mln.

Ja nigdy nie posługuję się żadną kalką, zawsze poglądy wyrabiam sobie sam. Kiedyś zarzucono mi, że na temat historii Śląska powielam poglądy niemieckie. Problem w tym, że ja dopiero wówczas sięgnąłem po opracowania niemieckie (wcześniej tego nie czyniłem, bowiem o wiele lepiej radzę sobie z angielskim, niż z niemieckim), a poglądy wyrobiłem sobie, czytając niemal wyłącznie prace badaczy polskich, sceptycznie podchodząc do prezentowanych tam tez. Oczywiście z badaczami niemieckimi też w kilku kwestiach dotyczących historii Śląska się nie zgadzam.

Wielka Chorwacja pod rządami Ustaszy obejmowała Bośnię i Hercegowinę, której współczesna Chorwacja nie obejmuje. Współczesne granice Chorwacji nawiązują do jej granic w monarchii Habsburgów, a tereny zamieszkałe przez Serbów to tylko Krajina i część Slawonii. Pisze Pan tylko o zbrodniczym reżimie Pavelicia, zakładam więc, że serbskich Czetników uważa Pan za aniołów. Ja powiem neutralnie Ustasze byli gorsi, ale Czetnicy też aniołami nie byli, za to w latach 90-tych proporcje się odwróciły. I pozwoli Pan, że jednak w konflikcie jugosłowiańskim stanę po stronie Słoweńców, Chorwatów, Bośniaków, Macedończyków, Czarnogórców i Kosowarów, którzy uwolnili się od serbskiej hegemonii. Moje poglądy nie wynikają z niczyjej propagandy, po prostu wszystkim narodom, będącym w takiej sytuacji, jak nasz zawsze życzę wolności.

Nie chcieliście uchylić furtki Białorusinom i Ukraińcom w międzywojniu, nie chcecie jej uchylić również nam, Serbowie chcieli pozamykać furtki wszystkim w Jugosławii. Hiszpanie uchylili furtki Baskom, Katalończykom i Galicyjczykom (poparcie dla niepodległości Baskonii i Katalonii było największe podczas dyktatury frankistowskiej, gdy tendencje separatystyczne ostro zwalczano), Anglicy - Szkotom, Walijczykom i Irlandczykom z Ulsteru, Niemcy otworzyli furtkę na oścież wszystkim krajom związkowym (nie dość, że mają szeroką autonomię, to jeszcze konstytucyjnie zagwarantowane prawo do secesji), nie przejmując się tym, że Bayern Partei chce niepodległości Bawarii, w efekcie Bawaria nadal należy do Niemiec, a zwolennicy jej niepodległości stanowią margines. Jakieś wnioski?

Zdaję sobie sprawę na czyjej witrynie się udzielam, więc pozytywnych ocen się tutaj nie spodziewam. Jeśli natomiast dzięki moim postom kilka osób zacznie się przynajmniej troszeczkę zastanawiać to już mój sukces.
ana dnia luty 08 2009 20:54:09
Panie Adamie, ze dyskusja jest to zbedna i bezsensowna-zgadzam sie w 100%! Trudno jest dyskutowac z czlowiekiem, który na ślepo przyjął podaną mu łatwostrawna papke ideologiczną i nie wykazuje najmniejszych checi samodzielnej weryfikacji "podanych na tacy" poglądow. (mam oczywiscie na mysli Pana). chcialby Pan wydawac madre sądy bez znajomosci podstaw. jako przykład podam tu panskie przekonanie, ze jezyk slaski to jedynie gwara. od razu nasuwa mi sie mysl, ze aby wydac takie stwierdzenie nalezy:
a) dokladnie znac pojecie "jezyk", wiedziec jakie sa jego charakterystyczne cechy i elementy
smiley zaznajomic sie z cechami jezyka slaskiego, z pisownia, gramatyką, itd
c) porównac jezyk slaski do jezyka polskiego, sprobowac spojrzec na niego zarowno pod katem "jezyka" jak i "gwary" i wyciagnac odpowiednie wnioski

szzcerze watpie ze pokusil sie Pan na dokladna analize tej kwestii.

pisze Pan tez, ze rejestracja SRS to: "Lekkomyślność, naiwność, bezmyślność, brak rozsądku" -dlaczego? skoro slazacy to NIC innego jak 100% ludnosc polska a jedynie pare dziwakow moze myslec inaczej to czym sie martwic? czy pare dziwakow moze naruszyc ta panska ukochana "integralnosc polski?". pewnie uzyskam odp ze wogole Pan sie o to nei martwi a chodzi jedynie o postawe rzadu, lecz w takim razie po co wogole Pan o tym pisze z oburzeniem i to uzywajac tak emocjonalnie naladowanego slownictwa?!

polacy oczywiscie ze nie popra slazakow w swych separatystycznych dazeniach chocby z paru prymitywnych, infantylnych wrecz przyczyn:
- po co oddawac jak lepiej miec tym bardziej ze sa z tego duze korzysci
- przeciez tak juz jest "dlugo"
- po co robic sobie zamet w glowie (starajac sie slazakow zrozumiec)
- po co robic zamet w polityce - starczy juz atrakcji
- bo nam (polakom) sie tak podoba i jest nas wiecej a jak komus nie to juz jego problem i co nas to obchodzi
- bo tak jest fajnie wiec po co to zmieniac
Marzena Zawodzinska dnia luty 08 2009 21:24:22
Skoro dyskusja jest zbędna i bezsensowna, to dlaczego Pani (chyba Pani?) pisze? Ja akurat studiowałam dialektologię i znam cechy języka oraz dialektów. Bo oczywiście to, co Pani nazywa "językiem śląskim", jest śląskim dialektem. Także powyższe rady powinna Pani zastosować do siebie i nie powtarzać ślepo papki ideologicznej, jaką dostała Pani na tacy. Naprawdę Pani uważa, że "samodzielna weryfikacja" doprowadziłaby do innych wniosków? Nie każdy się zna na dialektologii i dlatego nie wymagam tej wiedzy od Pani. Przydałoby się jedynie trochę obiektywizmu. Pani z góry zakłada, że każdy, kto mówi inaczej, jest głupi i brakuje mu wiedzy. Ja twierdzę, że to skażenie ideologią prowadzi do zaprzeczania takim oczywistościom jak ta, że "język" śląski tak naprawdę jest dialektem.
A te ostatnie punkty (ciężko się czyta bez polskich znaków) - nie wiem, czy Pani sama wymyśliła, czy ktoś je podsunął. Są niepoważne - to chyba jakiś żart.
Nie wiem też czemu ma służyć odgrzewanie tej starej dyskusji, która nie ma sensu.
ana dnia luty 09 2009 00:57:48
"Skoro dyskusja jest zbędna i bezsensowna, to dlaczego Pani (chyba Pani?) pisze?"

"Nie wiem też czemu ma służyć odgrzewanie tej starej dyskusji, która nie ma sensu." - skomentuję w Pani stylu: skoro Pani nie wie, to dlaczego Pani daje się w nią wciągnąć?

Nie twierdzę, że każdy kto mówi inaczej jest głupi, nikogo tu głupkiem nie nazywam. Stwierdzam jedynie, że przed wygłaszaniem swojej negatywnej opinii na jakiś temat powinno się dobrze z problemem zapoznać, także od tej "drugiej" strony i dopiero wysunąć SAMODZIELNE wnioski. Nie wydaje mi się, żeby większość Polaków takie działania praktykowała. Nie chcę tu nikogo celowo urazić, stwierdzam jedynie fakt. Przykład? Wiele osób jak SAMA (osobiście) zauważyłam ostro krytykuje dążenia śląska do autonomii, po spytaniu ich na czym autonomia polega raczej nie mają wiele do powiedzenia. Ale to tylko taki przykład... Właściwie to mogę podać przykład jeszcze lepszy - stwierdziła Pani, że moje poglądy otrzymałam "podane na tacy". Otóż nic bardziej mylnego! Do swoich poglądów doszłam JA SAMA szukając jak największej ilości informacji w różnych źródłach. Przyznam, że kiedyś byłam wielką polską "patriotką", jednak moje własne dociekania zweryfikowały obraz Polski w moich oczach. ...Dlatego też myślę, że TAK - samodzielna weryfikacja może dużo zmienić. Nawet jeśli nie, to i tak zresztą myślę, że każdy człowiek uważający się za inteligentnego powinien się nieraz o nią pokusić.
...A to co Pani nazywa żartem - moim celem było napisanie tego w sposób infantylny by podkreślić ironię, jednak jeśli tak bardzo uraziło to Pani inteligencję, napiszę to w wielkim skrócie inaczej:
Ogólnie rzecz biorąc do ludzkiej natury należy odczuwanie dyskomfortu kiedy to dojdzie do dysonansu poznawczego - stąd niechęć do nowych informacji czy zjawisk związanych z naszymi poglądami, wyobrażeniami.
Stałość, niezmienność pewnych zjawisk, ład oraz jasność i przejrzystość sytuacji są ważnymi elementami w kwestii poczucia bezpieczeństwa. Ich naruszenie prowadzi również do psychicznego dyskomfortu.
Co do punktu dotyczącego korzyści chyba mówić nic nie muszę.
Przy okazji tylko dodam, iż DOKŁADNIE tak, takimi właśnie słowami często argumentują spotykani przeze mnie Polacy swoją dezaprobatę wobec aspiracji Ślązaków. Stwierdzając, że jest to niepoważne i "chyba jakiś żart" krytykuje Pani nie mnie, lecz swoich "ideowych kolegów".
I jeszcze słów parę na temat studiów. Nie oszukujmy się - bycie studentem nie oznacza bycia znawcą. Ja też studiuję i widzę jak różni ludzie o jak różnych poglądach wykładają studentom. No i przede wszystkim - to tylko ludzie! Od poglądów danego człowieka zależy co Pani (jak i każdy student) "wykuje na blachę". Skoro jednak uważa się Pani za eksperta tematu, interesuje mnie czy według Pani to naturalne że:
- w gwarze danego języka ZUPEŁNY brak charakterystycznych dla niego liter,
- konstrukcje gramatyczne gwary nie podobne są do konstrukcji języka (ani też żadnego języka innego)
- w gwarze występują wyrazy nie posiadające swojego odpowiednika w języku
- gwara posiada swoje własne litery, których brak w języku
- istnieją gwary gwary (wiem, wygląda głupio, lecz tak chyba musi to wyglądać zakładając że śląski to gwara) w miastach, które nigdy nie nie należały do państwa, w którym dany język występuje
- gwara posiada własne zapożyczenia z innych języków, których w danym języku brak

ps.
1. Jako, że żyjemy w czasach pisowni typu "lol", "CzE$ć", "3m sie" nie sądziłam, że ktoś będzie miał problem z literami bez kropeczek i ogonków. Jak widać myliłam się. W powyższej wypowiedzi starałam się nie utrudniać już Pani czytania.
2. "Ana" jako że kończy się na A jest imieniem żeńskim. W języku polskim jak i śląskim wszystkie żeńskie imiona kończą się na tą literę. ...i tak na marginesie - jest to śląski odpowiednik Ani.
Marzena Zawodzinska dnia luty 09 2009 08:47:23
"Stwierdzam jedynie, że przed wygłaszaniem swojej negatywnej opinii na jakiś temat powinno się dobrze z problemem zapoznać, także od tej "drugiej" strony i dopiero wysunąć SAMODZIELNE wnioski."
No więc się zapoznaliśmy i wyciągnęliśmy SAMODZIELNE wnioski. Właśnie takie.
"stwierdziła Pani, że moje poglądy otrzymałam "podane na tacy". "
Ja tylko "odbiłam piłeczkę". Żadnych poglądów "na tacy" nie dostałam, co Pani sugeruje.
"Stwierdzając, że jest to niepoważne i "chyba jakiś żart" krytykuje Pani nie mnie, lecz swoich "ideowych kolegów"."
Nie znam takiej argumentacji, więc nie sądzę, by ona należała do moich "ideowych kolegów". To raczej uproszczenie "z drugiej strony". I "ludzka natura" nie ma tu nic do rzeczy, bo nie o nią tu chodzi, tylko o fakty.
Wcale nie uważam się za eksperta, jedynie za osobę, która się orientuje w temacie, więc nie dam sobie "kitu wcisnąć". Dialekty mają swoje cechy charakterystyczne, nawet nie występujące w języku ogólnym i to zupełnie normalne.

"Jako, że żyjemy w czasach pisowni typu "lol", "CzE$ć", "3m sie" nie sądziłam, że ktoś będzie miał problem z literami bez kropeczek i ogonków."
My jesteśmy tradycyjni i piszemy porządnie.
""Ana" jako że kończy się na A jest imieniem żeńskim."
Tak też uznałam, ale współcześnie wszystko jest możliwe, więc wolałam się upewnić.
Adam Smiech dnia luty 09 2009 09:29:54
Roman Dmowski:
"Półpolacy" - Przegląd Wszechpolski 1902 r., str. 801-805: "(...) idą tu przeciw narodowemu interesowi ludzie (...), którzy zatracili związek z aspiracjami narodu, którzy uważając się za Polaków, interesy polskie o tyle tylko uznają, o ile nie sprzeciwiają się one interesom innych ludów, którzy w swych uczuciach narodowych do takiej dochodzą rzekomej bezstronności, że w imieniu narodu ze wszystkiego gotowi zrezygnować, do czego ktokolwiek rości pretensję.(...) Z tymi ludźmi nie tylko nie pogodzimy się, ale nie zrozumiemy sie nigdy. (...) dla nich (Polska) - to luźne zbiorowisko jednostek, grup lub warstw, mających tylko to wspólnego, że żyją na jednej ziemi, że jednym, i to nie zawsze, mówią językiem, nie związanych głębszymi więzami moralnymi, nie mających wspólnych potrzeb, ani wspólnych obowiązków ponad potrzebę sprawiedliwości i obowiązek czuwania nad tym, żeby ta się wszędzie działa; gdy oni we wszystkich starciach narodu naszego z obcymi uważają za możliwe zajmować stanowisko bezstronne, "zgodne ze słusznością", my w stosunkach międzynarodowych znamy rozległą sferę spraw, w których nie ma ani słuszności, ani krzywdy, jeno współzawodnictwo nie dających się pogodzić interesów, w których staje sie po jednej lub drugiej stronie nie z poczucia sprawiedliwości, ale z poczucia solidarności z jedną ze stron walczących; oni chcą zawsze i wszędzie być tylko ludźmi stojącymi na straży nie istniejącego lub wyszydzanego prawa, my żądamy od każdego, żeby w stosunku swego narodu do obcych czuł się przede wszystkim Polakiem. Między tymi dwoma stanowiskami istnieje przepaść niewyrównana (...) tu idzie o to, czy mamy byc silnym i spójnym narodem, który sam swą przyszłość tworzy i sam usuwa tamy kładzione na drodze jego rozwojowi, czy pozbawioną cementu moralnego gromadą o tyle istniejącą razem, o ile ją podtrzymują przyrodzone warunki, szukającą ciągle oparcia na zewnątrz, obrywaną i podmywaną u podstaw przez każdą burzę. To nie kwestia, jaka będzie Polska, ale - czy będzie!"
ana dnia luty 09 2009 11:52:47
Wierzenie, że Polska jest krajem jednolitym byłoby naiwne. To, że skłąda się z wielu grup m.in. etnicznych jest rzeczą naturalną. Podobne zjawisko ma miejsce również w wieeeeeeeeelu innych państwach. Wyjątkiem potwierdzającym regułę może być tu jedynie Portugalia (przynajmniej jeśli chodzi o kraje Unii Europejskiej). By wymagać od tych grup by miały wspólne potrzeby i gotowe były do współpracy na rzecz państwa, należy najpierw "dać coś od siebie", pokazać, że mogą one liczyć w zamian na szacunek, poszanowanie ich praw itp. Jeśli jednak tak się nie dzieje, wymaganie czegokolwiek jest w moim odczuciu wyrazem bezczelności. To takie oskarżanie kogoś o brak moralności, nie będąc moralnym samemu. Gdyby pewne zasady moralne obowiązywały WSZYSTKICH a stosunki na płaszczyźnie rejon-państwo byłyby oparte o zasadę uczciwej współpracy i partnerstwa, wówczas przypuszczam, że nie dochodziłoby do wyrażania swej odrębności w sposób trak drastyczny i zaciekły.
ana dnia luty 09 2009 12:19:16
a co do Pani Marzeny - W kwestii gwary wyczerpujących, uzasadnionych odp nie otrzymałam... Że posiada własne cechy to potrafię również sama wydedukować - inaczej przecież nie byłaby "gwarą" gdyby nie różniła się od danego języka. Istnieją jednak przecież jakieś granice. Skoro wszystko jest zupełnie naturalne, zastanawiam się, na jakiej podstawie uznawane są języki innych mniejszości, w tym także kaszubski.
Natura ludzka natomiast jest tu bardzo istotna, jako że psychika człowieka wywiera ogromny wpływ na jego zachowanie i postawy w każdej dziedzinie.
Marzena Zawodzinska dnia luty 09 2009 15:20:07
I Pani nie otrzyma. Trudno, żeby tłumaczyć tak oczywiste sprawy. Mogę jedynie polecić podręcznik dialektologii, ja i tak nie napisałabym nic innego.
W tym przypadku akurat psychika ludzka nie ma nic do rzeczy. Analizujemy sytuację i wyciągamy wnioski. I tyle. A jeśli ktoś inny kieruje się czymś innym, to już nie nasz problem.
ana dnia luty 09 2009 16:49:54
ja myślę, że nie otrzymam z innego powodu bo trudno takie rzeczy nazwać oczywistymi :] a co do psychiki to jest Pani w wielkim błędzie i widocznie nawet sprawy Pani sobie z tego nie zdaje. Nie do mnie jednak należy udzielanie wykładów z zakresu psychologii społecznej smiley
Marzena Zawodzinska dnia luty 09 2009 21:30:17
No to już są Pani interpretacje. Ja powtórzę: JEST to sprawa oczywista, nie mam zamiaru jej wyjaśniać, odsyłam do podręcznika. Parę tytułów wymieniłam w temacie o dialekcie śląskim na forum.
Świadomi Polacy nie poprą separatystów z zupełnie innych przyczyn, niż te infantylne, które Pani wymieniła. I psychika W TYM PRZYPADKU nie ma nic do rzeczy, więc proszę mi nie wmawiać, że jestem w błędzie.
ana dnia luty 09 2009 22:11:30
heh ja zauważyłam (także po przeczytaniu "dyskusji" z Panem Darkiem...choć raczej monologu), że Pani nic nie ma zamiaru wyjaśniać. Ja przypuszczam skąd to wynika ale niech tak pozostanie.
Marzena Zawodzinska dnia luty 09 2009 23:28:58
Oczywiście że nie zamierzam. To, co wyjaśniłam, w pełni wystarczy. Ale, jak widać, nie dociera, całkiem nie dociera. Pani przypuszczenia mnie nie interesują. PODRĘCZNIK i jeszcze raz PODRĘCZNIK. Nic więcej, czego w podręczniku nie ma, i tak nie dodam. To ELEMENTARNE.
Dalsza dyskusja nie ma sensu, bo Pani i tak po swojemu wszystko interpretuje. A ja nie zamierzam się tłumaczyć.
ana dnia luty 10 2009 03:37:21
haha Jedyną rzeczą jaką Pani wyjaśniła jest to, że informacje związane z gwarą znajdują się z podręczniku - jestem niezmiernie wdzięczna, gdyż do tej pory uważałam, iż można je znaleźć w książce kucharskiej lub instrukcji obsługi pralki. Nie wydaje mi się abym znalazła w nim jednak konkretną odpowiedź dlaczego j. kaszubski uznawany jest za język, śląski natomiast nie. Zadałam dlatego te pytanie Pani - widać niepotrzebnie gdyż również Pani nie wie. Po swojemu niczego nie interpretuję gdyż nie mam co interpretować - żadnych konkretów tu nie przeczytałam, żadnych popartych argumentami "nowości" też nie. Już wcześniej (podczas wymiany zdań z P. Darkiem) zauważyłam, że jest Pani jedynie mistrzynią dyskusji na temat bezsensowności dyskusji. Jeśli ja bym nie miała nic do powiedzenia poza tym, że "nie będę dyskutować" lub "wiem ale nie powiem" to raczej nie zabierałabym głosu wcale. Tak więc zaoszczędźmy sobie czasu i zakończmy tą śmieszną rozmowę.
Marzena Zawodzinska dnia luty 10 2009 08:45:07
Też tak uważam. Ten wątek i wątek na forum zawiera mnóstwo argumentów i całkiem sporo konkretów, nie tylko w kwestii dialektu śląskiego, ale jak widać mają Państwo problemy z czytaniem ze zrozumieniem. (Mam pokazać palcem? Cytaty z książek: Karol Dejna, Dialekty polskie, Wrocław 1973; Zdzisław Stieber, Zarys dialektologii języków zachodnio-słowiańskich z wyborem tekstów gwarowych, Warszawa 1956; Karol Dejna, Gwara i jej stosunek do innych odmian języka ogólnonarodowego, w: Teoretyczne, badawcze i dydaktyczne założenia dialektologii, red. Sławomir Gala, Łódź 1998) Ja wiem to, co mogę przeczytać w podręcznikach i innych fachowych publikacjach, więc nie Pani oceniać, co ja wiem, a czego nie wiem. Nie widzę sensu w przepisywaniu całych fragmentów z podręcznika (zwłaszcza, że Państwo i tak ich nie uznają, bo wyniki badań dialektologicznych przeczą Waszym tezom), a to właśnie musiałabym zrobić. I kwestia dialektu kaszubskiego nie ma tu nic do rzeczy. Ja zresztą nadal opieram się na starych podręcznikach, w których jest opisywany jako dialekt (ze wszystkimi cechami).
Twierdzenia o odmienności systemowej (gramatycznej) języka śląskiego i języka polskiego są bzdurą. Wynikają ze świadomie fałszywej interpretacji danych lub z niewiedzy (ta jest częsta wśród wielu zwolenników odrębności języka śląskiego). Dyftongi, o których uparcie wspominał pan Jerczyński, nie są tylko właściwością Śląska. Obejmują gwary polskie na zachód od linii: Racibórz-Wieluń- Konin-Gniezno-Tuchola. Nie ma takich cech w dialekcie śląskim, które nie występowałyby w dialekcie małopolskim lub wielkopolskim. I na tym kończę swój udział w tej dyskusji. Przychodząc tu, powinna Pani wiedzieć, że niczego Pani nie osiągnie. Żegnam.
ana dnia luty 10 2009 11:45:25
smileysmileysmileysmileysmiley za te poczucie humoru zaczynam Pania uwielbiać!smiley w takim razie zakończę to słowami jakże "wielkopolskimi", nie posiadającymi właściwie nic niezwykłego:
Ńy je mje rada dysputyrować kej to je pśynco we werće. Mům we zocy swůj čas skiž tego pitům! Ńych wům śe daři, pyrsk!
(żegnam).
Marzena Zawodzinska dnia luty 10 2009 22:18:29
i bardzo dobže || dobže | že pańi ana ućiekua || i tag byśmy śe ńe dogadauy || ia tež šanuie sfui čas | tym bardźej ten f pracy | k'edy ńe zafše moge znaleść' xfile | aby coś nap'isać ||

Teraz krótkie wyjaśnienie. Oczywiście powyższe nie zostało napisane żadną gwarą. To język ogólnopolski w zapisie fonetycznym. Dlatego tak dziwnie wygląda. Niestety niektóre znaki nie wyglądają tak, jak powinny, ale nie udało mi się ich zamieścić. W "dz" np. "z" powinno być wydłużone do dołu, tak jak rosyjskie, "i", które jest odpowiednikiem "j", powinno mieć taki łuczek pod spodem, podobnie zresztą "u" które jest odpowiednikiem "ł". Mam też nadzieję, że nie popełniłam jakiejś pomyłki, dawno nic w taki sposób nie pisałam...
Teksty gwarowe również są spisywane fonetycznie bądź częściowo fonetycznie. Oczywiście w ogólnopolskim zapisie nie pojawi się znak "ů", bo w naszej wymowie nie ma już żadnej różnicy między głoską zapisywaną jako "u" a głoską zapisywaną jako "ó". A kiedyś była! Podobnie jak kiedyś inaczej wymawiano głoskę zapisywaną jako "ch" i głoskę zapisywaną jako "h". Niektórzy nadal to potrafią! W każdym razie "ů" oznacza dźwięk pomiędzy "o" a "u" odpowiadający pierwotnej wymowie polskiego "ó".
Pani Ana zostawiła na pożegnanie piękny gwarowy tekst, z typowymi cechami. Właściwe dla dialektu śląskiego słownictwo, pojawił się nawet wyraz pochodzenia niemieckiego (wert). Poczułam się jak za dawnych czasów.smiley Pamiętam swoją pierwszą i jedyną wycieczkę dialektologiczną, kiedy to z wykładowcą pojechaliśmy posłuchać ludzi mówiących gwarą. Nie pamiętam, gdzie to było, ale pamiętam, że gdzieś niedaleko i bardzo mało rozumiałam.smiley
Ale wracając do tematu. Na początku napisałam, co następuje:
"I bardzo dobrze. Dobrze, że pani Ana "uciekła". I tak byśmy się nie dogadały. Ja też szanuję swój czas, tym bardziej ten w pracy, kiedy nie zawsze mogę znaleźć chwilę, aby coś napisać."
Dodam jeszcze tylko, że wcale nie uważam, aby ta dyskusja była nic nie warta. Z każdej dyskusji można coś ciekawego wynieść, czasami nawet dobre samopoczucie.smiley Od pewnego momentu stała się ona bezsensowna, a mianowicie wtedy, kiedy się wydało, że pan Jerczyński z góry odrzuca wszystkie argumenty polskich dialektologów jako "ideologiczne". A zatem nawet gdybym zadała sobie tyle trudu, aby wypisać wszystkie cechy dialektu śląskiego z zaznaczeniem, która jest archaizmem, która neologizmem i w jakich innych polskich dialektach każda jeszcze występuje, i to z przykładami użycia - i tak nic by to nie dało. A zatem naprawdę szkoda czasu.
Z panią Aną już się pożegnałam, więc nie będę tego robić drugi raz, zwłaszcza, że na co dzień nie używam żadnego dialektu, więc gdybym napisała "pyrsk", wyglądałoby to nienaturalnie. Mogę co najwyżej życzyć, aby się jej wiodło.smiley Oczywiście w życiu osobistym, a nie w separatystycznych dążeniach...
Mam nadzieję, że to już ostatnia wypowiedź w tym wątku, w każdym razie ja nie zamierzam już do niego wracać.
Dariusz Jerczynski - SRS dnia luty 22 2009 01:15:20
Przywołane przeze mnie dyftongi, są takie zabawne, bo też są przywoływane jako cecha ewidentnie polska dialektów zachodniośląskich, bo występująca w dialektach polskich, do wymienionej przez Panią linii. Tymczasem jest cechę ewidentnie niemiecką występującą powszechnie w dialektalnej i literackiej niemczyźnie (np. rot, Brot, gross), a na zachodzie Polski i Górnego Śląska występuje, jako efekt wpływów niemieckich i tak ideologizując lingwistykę polscy dialektolodzy narażają się na śmieszność, gdy cecha ewidentnie polska okazuje się ewidentnie niemiecka, podobnie jak pozostałości aorystu (czasu przeszłego występującego w języku starosłowiańskim i początkowo we wszystkich językach słowiańskich), które występują dziś w czeskim, słowackim, górnołużyckim i dolnołużyckim, a więc też są cechą niepolską. I takich cech ewidentnie niepolskich występujących na Śląsku i w sąsiednich dialektach polskich jest sporo. Słownictwo też jest cechą języka i nie ulega wątpliwości, że słownictwo śląskie jest w znacznym stopniu archaiczne, jedyne w swoim rodzaju. To czego dowodzą polscy dialektolodzy, to fakt, że śląski jest spokrewniony z dolnołużyckim, kaszubskim, połabskim, słowińskim, staropolskim, więc równie dobrze można dowodzić, że dolnołużycki, połabski i kaszubski to też dialekty polszczyzny, w stosunku do ostatniego czynili to komuniści, ale po 1989 te tezy umarły śmiercią naturalną, jako relikt PRL zachowali się jedynie ich zwolennicy.smiley
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014