Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumGrudzień 10 2018 10:46:49
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
47
47
SS-Galizien
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Żałosna ruchawka w Gruzji
Polityka Zagraniczna

Mamy do czynienia z bezprecedensowym upadkiem prestiżu urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej. Lech Kaczyński, piastujący ten urząd, robi rzeczy, które nie przystoją głowie państwa o 1000-letniej tradycji. Właśnie dokonano w Gruzji prowokacji antyrosyjskiej na zamówienie, w której wszystko się układa i zgadza. Niestety, wbrew zamiarom "geniuszy", którzy prowokację tę obmyślili, świadczy ona nie o krwiożerczych zamiarach Rosji w stosunku do Prezydenta RP, czy w stosunku do marionetki neokonserwatywnej z Tbilisi, lecz jedynie o przerażającym poziomie ludzi stojących za tą prowokacją, a jest to poziom co najwyżej podwórkowego gangu z przedmieścia. Oto p. Saakaszwili z Prezydentem RP, w jednym samochodzie (!?!), jadą na granicę gruzińsko-południowoosetyjską i zostają zatrzymani. Dodatkowo ktoś oddaje strzały, a wszyscy wokół mówią po rosyjsku (a w jakim języku mieliby mówić na Kaukazie? w języku Tajów?). No, po prostu wstrząsający zbieg okoliczności! I jak się wszystko zgadza! I cóż oni chcieli przez to osiągnąć - inwazję Busha na Rosję na zakończenie prezydentury, jakieś rejtanowskie gesty Obamy, czy może rezolucję UE potępiającą Rosję i wzywającą do obalenia tyranów Miedwiediewa i Putina? Szkoda, że p. Saakaszwili nie wyszedł i nie zaczął grać na nosie Osetyńcom, lub Rosjanom, albo, że nie zrobił któremuś zajączka do zdjęcia. Okazuje się, że amerykańska kukła dopiero w ostatniej chwili zdecydowała o podjechaniu pod granicę Osetii! Boże, i Prezydent RP bierze udział w tej porażającej błazenadzie kacyka, który, gdyby nie poparcie neokonserwatystów, dawno leżałby martwy w nieznanym miejscu (jak, nie przymierzając, Zwiad Gamsachurdia)! Jaki upadek autorytetu urzędu, jakie poniżenie Polski i samego Lecha Kaczyńskiego, bądź co bądź, profesora prawa! Niestety, Prezydent RP godzi się na udział w tego rodzaju cyrkach, popychany do działania, nie dającą się już ani ukryć, ani powstrzymać, rusofobią, z własnej woli przykłada rękę do ośmieszania Polski, urzędu, który piastuje oraz własnej osoby, na arenie międzynarodowej. Jest rzeczą najzupełniej oczywistą, że przywódcy poważnych krajów, szanujący zajmowany urząd, nigdy nie pozwoliliby sobie na eskapadę samochodami w zagrożony rejon, w obstawie jak z Ojca Chrzestnego, bez udziału polskich właściwych czynników, które dowiadują się po fakcie o zmianie marszruty Prezydenta. Prezydenci USA - stary i nowy - patrzą na to bez wątpienia z niesmakiem i politowaniem, szefowie państw Europy Zachodniej zastanawiają się zapewne, czy by nie rozbić jurty w tle następnego spotkania z Prezydentem RP, zaś poważny i pełen godności polityk jakim jest prezydent Vaclav Klaus myśli, dlaczego Czesi znów mają pecha do przywódców Polski... Przykre, ale prawdziwe.

Komentarze
Adam Smiech dnia listopad 24 2008 09:34:32
"Władysław Stasiak, szef Biura bezpieczeństwa Narodowego, jest przekonany o odpowiedzialności Rosji za incydent". No, coś podobnego! Czekamy teraz na równie silne przekonanie Pawła Kowala, Aleksandra Szczygły, Przemysława Gosiewskiego i, jakżeż moglibyśmy nie wspomnieć, Michała Kamińskiego. Coś mi się wydaje, że to ta grupka panów z PiS wespół z ochroną Saakaszwilego obmyśliła ową "genialną" prowokację...
gjw dnia listopad 24 2008 22:43:23
Gdy Bóg chce kogoś ukarać, najpier mu rozum odbiera - głosi mądrość ludowa.
Adam Smiech dnia listopad 25 2008 08:35:07
Za dzisiejszą GW (25.11.08) podajemy relację BOR-owca z przebiegu tzw. incydentu gruzińskiego. Potwierdza ona w 100% tezy tekstu - Prezydent RP zachował się skrajnie niepoważnie i nieodpowiedzialnie dla efektu medialnego w postaci kolejnej awantury antyrosyjskiej.

"Na podstawie naszych źródeł w BOR rekonstruujemy, jak doszło do zatrzymania kolumny z prezydentami Polski i Gruzji i strzelaniny.

O tym, że prezydent Kaczyński poleci do Tbilisi w niedzielę, dowiedzieliśmy się w piątek 21 listopada o godz. 13.44. Nie było już czasu na rekonesans naszych oficerów BOR, co jest naszym obowiązkiem przy wyjazdach prezydenta i premiera.

Dostaliśmy plan wizyty rozpisany co do minuty. Wynikało z niego, że prezydent wyląduje w Tbilisi, z lotniska pojedzie do pałacu prezydenckiego Micheila Saakaszwilego, stamtąd do opery, wróci do pałacu i na lotnisko, skąd poleci do Warszawy. Nie było mowy o wyjeździe prezydenta poza Tbilisi.

O tym, że ten plan został zmieniony, dowiedzieliśmy się, kiedy pod pałacem prezydenckim prezydent Saakaszwili wsiadł do samochodu naszego prezydenta i od razu pojechali do obozu gruzińskich uchodźców w Metechi. To wtedy, pod pałacem, prezydent Kaczyński musiał zdecydować, że zmienia plan wizyty.

Nikt z nami tej decyzji nie wcześniej konsultował - nie wiedzieliśmy więc ani dokąd prezydent Kaczyński się udaje, ani jaką trasą, ani jakie na niej panują warunki, ani jak wygląda sytuacja na miejscu docelowym.

Sytuacja była bardzo dynamiczna - mieli jechać do jednej wioski, pojechali do innej. Bo już w czasie jazdy do Metechi doszło po raz drugi do zmiany trasy - prezydenci postanowili pojechać do Achałgori, które pozostaje pod rosyjską okupacją i gdzie jest rosyjski posterunek.

Droga przejazdu w ogóle nie została przygotowana przez gruzińską ochronę. Po drodze konwój samochodów trzy razy musiał się zatrzymywać, bo drogę blokowały zwierzęta. To niedopuszczalne.

Tak samo jak to, że samochód z dziennikarzami wyprzedził auto z prezydentami Polski i Gruzji. Zresztą to skandal, że prezydenci jechali w tym samym samochodzie, to wbrew zasadom bezpieczeństwa. Na dodatek nie było w nim oficera gruzińskiej ochrony.

Na miejscu posterunku w Achałgori czekali już miejscowi dziennikarze. Mieli ustawione statywy i kamery, musi wiedzieć wcześniej od nas, że prezydent Polski i Gruzji tam przyjadą.

Konwój zatrzymał się przed posterunkiem, obaj prezydenci wysiedli z samochodu. I wtedy padły trzy serie z karabinu maszynowego.

"Nie umiem powiedzieć, z której strony padły strzały: czy ze strony rosyjskiego posterunku, jak twierdzi prezydent Kaczyński - mówi nasze źródło. - Strzały były przytłumione, musiały paść z co najmniej 300 m, więc nie da się tego określić. Nie umiem też określić rodzaju broni. Nie wiem, czy były to strzały w powietrze, na żadnym z samochodów jadących w konwoju nie na śladu po kulach, najmniejszej rysy na karoserii. Na pewno nie trwało to 5-7 minut, jak czytałem w komunikacie gruzińskiego prezydenta".

"Za ochronę naszego prezydenta za granicą odpowiadają gospodarze. My nie mamy nic do powiedzenia, nie mogliśmy nic zdziałać. To wina gruzińskiej ochrony, że doszło do takiej sytuacji. Polityka wzięła górę nad bezpieczeństwem" - komentuje źródło "Gazety".

not. knysz

Gruzińscy dziennikarze towarzyszący prezydentom w podróży do Achałgori opowiadają, że wkrótce przez posterunkiem prezydencka eskorta przepuściła do przodu samochody z reporterami. Najszybciej i najdalej, aż pod sam posterunek, dojechał samochód z dziennikarzami z ekipy telewizyjnej, która zawsze towarzyszy prezydentowi Saakaszwilemu.

Według nich straż na posterunku trzymali Osetyjczycy, ale dziennikarze nie wykluczają, że byli tam także rosyjscy żołnierze. Osetyjczycy byli zaskoczeni wizytą reporterów i agresywni. Zabronili kamerzystom filmować i zagrozili, że w przeciwnym wypadku będą strzelać."
Adam Smiech dnia listopad 26 2008 08:22:00
ABW (podajemy za Dziennikiem):

"Strzały w pobliżu samochodu, którym jechał prezydent Lech Kaczyński, były gruzińską prowokacją - tę kontrowersyjną wersję wydarzeń w Gruzji za najbardziej prawdopodobną uznaje ABW - ujawnia "Dziennik".

Szef agencji Krzysztof Bondaryk wysłał raport na ten temat do 16 najważniejszych osób w państwie.

Zdaniem ABW najpewniej to Gruzini wyreżyserowali incydent z udziałem polskiego prezydenta i to oni oddali strzały tuż obok konwoju, którym jechał Lech Kaczyński.

Co ma potwierdzać tę tezę? Polskie służby argumentują w raporcie tak: kiedy padła pierwsza seria z broni maszynowej, gruzińska ochrona w ogóle nie zareagowała. ABW zwraca też uwagę na zachowanie prezydenta Micheila Saakaszwilego, który w trakcie zajścia był rozluźniony i uśmiechnięty (co widać na zdjęciu obok, w powiększeniu).

Agencja podkreśla, że tuż przed incydentem autobus z dziennikarzami został przepuszczony na początek kolumny, by reporterzy zarejestrowali całe wydarzenie. Nie ma też dowodów, co zaznacza ABW, że strzały oddano w kierunku konwoju - żaden z samochodów nie miał śladów po pociskach.

W poufnym raporcie służby zwracają uwagę, że zajście było na rękę Saakaszwilemu. W piątą rocznicę rewolucji róż chciał on odwrócić uwagę od problemów wewnętrznych."


Żałosne, po trzykroć żałosne. I co na to rusofobskie oszołomy? Jeszcze jak sobie przypomnę wielbiciela banderowców Kamińskiego, który bredził o rozpoznawaniu akcentu języka rosyjskiego przez Prezydenta. Zgroza!
Adam Smiech dnia listopad 26 2008 08:52:28
To trzeba przeczytać w całości (podajemy za dzisiejszym Naszym Dziennikiem), żeby zrozumieć istotę patologii.

Panie i Panowie! Najbezczelniej w świecie zapraszam do lektury najnowszego tekstu Józefa Szaniawskiego!

"Istota sprawy: strzelano do prezydenta Polski, aby albo go zamordować, albo zranić, albo zastraszyć. Strzelano z broni maszynowej w trakcie wizyty oficjalnej głowy państwa Rzeczypospolitej w innym państwie, a samochód, którym jechał Lech Kaczyński, oznaczony był zgodnie z międzynarodowymi prawami biało-czerwoną chorągiewką. Do prezydenta Polski oddano strzały, kiedy towarzyszył mu prezydent Gruzji, a stało się to około 35 km od stolicy Gruzji, Tbilisi. Takie są podstawowe fakty, taka jest istota sprawy, wszystko inne jest wtórne. Przy wszystkich wątpliwościach, znakach zapytania, medialnych i politycznych manipulacjach jedno nie ulega wątpliwości - to był zamach!
I warto w tym miejscu przypomnieć tym wszystkim, którzy właśnie manipulują wokół zamachu na prezydenta Rzeczypospolitej, że wątpliwości towarzyszyły zawsze najsłynniejszym zamachom w historii - od Juliusza Cezara po Jana Pawła II. Bowiem faktyczni sprawcy zamachu zawsze są zainteresowani takim zmanipulowaniem sprawy, aby odsunąć od nich podejrzenia w zupełnie inną stronę. Rosyjska doktryna polityki zagranicznej - co nasze to nasze, a o waszym możemy dyskutować - od 200 lat, od kongresu wiedeńskiego skutecznie i cynicznie jest wykorzystywana przez kolejnych władców Kremla. Niestety, także teraz przeciwko niepodległej Gruzji, na terytorium której stacjonują od kilku miesięcy okupacyjne jednostki armii Federacji Rosyjskiej, same nazywające się siłami pokojowymi. To właśnie z posterunku tych rosyjskich "sił pokojowych" padły strzały w kierunku prezydenta Kaczyńskiego.
Zamachy i mordy polityczne od kilkuset lat stanowią element, model i metodę rosyjskiego systemu politycznego. Niegdyś była to Rosja carska, następnie sowieckie imperium zła, a obecnie mamy demokratyczną Rosję prezydentów Putina i Miedwiediewa, a mordy polityczne nie ustają. W zamachach zginęło w ciągu ostatnich lat kilkuset (!) niewygodnych dla Kremla dziennikarzy (Anna Politkowska), konkurentów (generał Aleksander Lebied) czy niewygodnych świadków (Aleksander Litwinienko). Żaden z tych mordów nie został nigdy wyjaśniony.
Pan Siergiej Ławrow - obecny minister spraw zagranicznych Rosji, zaprzeczył natychmiast, aby to żołnierze rosyjscy mogli strzelać do prezydentów Polski i Gruzji. Tego typu domniemania Ławrow określił mianem prowokacji politycznej. Słowo prowokacja to ulubiony epitet polityków rosyjskich, szczególnie wówczas, kiedy rzuca się im prawdę prosto w twarz. Słowo prowokacja usłyszeli Polacy, kiedy upominali się o mordowanych w Katyniu polskich oficerów. Polską prowokacją według Moskwy było też uprowadzenie w 1945 r. grupy 16 czołowych polskich ministrów i polityków niepodległościowych, chociaż już wkrótce okazało się, że więzieni są oni w podziemnych kazamatach moskiewskiej Łubianki. Prowokacją nazywają Rosjanie domniemania, że straszny zamach na Ojca Świętego zorganizował szef KGB Jurij Andropow i jego oprawcy. Warto przypomnieć również, że Kreml nie wahał się nawet zgładzić czołowych komunistów w momencie, kiedy byli oni dla Rosji niewygodni, że wspomnimy choćby Bolesława Bieruta czy generała Karola Świerczewskiego.
Na progu XXI wieku Polska jest jedynym państwem Unii Europejskiej, które otwarcie i z determinacją sprzeciwia się rekonstrukcji imperium rosyjskiego, które Polakom i innym Europejczykom zabrało na pół wieku wolność i suwerenność. Imperium zła jest też odpowiedzialne za śmierć milionów, milionów niewinnych ludzi, w tym Polaków. Czy prezydent Lech Kaczyński miał być kolejną ofiarą? Czy za to, że ostrzega konsekwentnie UE, NATO, Zachód przed rosyjskim imperializmem?"
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014