Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumMaj 20 2019 05:33:48
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
28
28
Irak
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Polemika na Dzień Niepodległości
Historia PolskiKilka uściśleń

Zanim przejdę do wniosków i podsumowania, uważam za konieczne odpowiedzieć p. Owsińskiemu na kilka Jego stwierdzeń historycznych wymagających odmiennego naświetlenia. Przy czym, nie odnoszę się do wszystkich, lecz tylko do najważniejszych ze względu na brak miejsca.

- sprawa Denikina. Nie mieliśmy obowiązku pomagać Denikinowi, ale nie pomagając mu powinniśmy podpisać proponowany przez Lenina układ z bolszewikami (można się z tego śmiać, wiedząc, co nastąpiło później, ale pamiętając równocześnie, że układ w Rydze bolszewicy respektowali jednak przez 18 lat). Trzeciego rozsądnego wyjścia nie było. Jednak Polska wybrała brak działania – najgorsze możliwe rozwiązanie i stało się tak dlatego, że Piłsudski owładnięty był swoją idee fixe – koncepcją federacyjną. Tak, czy inaczej, pośrednio przyczyniliśmy się do zwycięstwa bolszewickiej hydry w Rosji ze wszystkimi tego blisko- i dalekosiężnymi konsekwencjami. Zarzuty jakie stawia się Denikinowi i białej Rosji jako takiej są zupełnie niewiarygodne, a czasem niestety śmieszne. Biała Rosja miałaby wywoływać wojnę o Wilno i Polesie z Polską, która pomogła jej rozbić Bolszewię? Nośne, ale całkowicie pozbawione podstaw. Rosja od klęski w wojnie z Japonią była na równi pochyłej i nic nie było w stanie uratować jej dawnego kształtu. Mocarstwa światowe nie ruszyły palcem, aby uratować od rzezi Mikołaja II i jego rodzinę. Miałyby popierać białą Rosję w awanturniczej wojnie z Polską? Żarty. Biali generałowie byli skłóceni. To był jeden z powodów ich klęski w wojnie z czerwonymi. Czy po zwycięstwie animozje zniknęłyby? Czy pokonani bolszewicy nagle straciliby wszelkie wpływy w społeczeństwie, tak że Biali mogliby spokojnie zajmować się wojną z Polską bez obawy o kolejny czerwony przewrót? Trzeba też pamiętać, że Denikin podejmując swoją dramatyczną ofensywę dysponował siłami znacznie mniejszymi od bolszewików. Reasumując, biała Rosja, gdyby powstała, borykałaby się z gigantycznymi problemami wewnętrznymi, byłaby przez pierwsze lata państwem niestabilnym, wstrząsanym prawdopodobnie przez walki o władzę, z ciągłym zagrożeniem regresem bolszewizmu. Ratując swoją egzystencję musiałaby przejąć wiele haseł ekonomiczno-społecznych czerwonych (tak jak np. polskie siły polityczne związane z rządem emigracyjnym pod koniec II w. św. przejęły część haseł komunistycznych, czy PKWN-owskich), a nie myśleć o XIX-wiecznej despotii z samodzierżcą na czele.

- grabieże mienia wyłącznie majątku carskiego państwa. Niestety, zabór rosyjski, czyli część Polski, też był elementem carskiego państwa. Często „zdobywanie” przez bojowców pieniędzy w ten sposób oznaczało pozbawienie wypłaty polskiego robotnika…

- skazanie na porażkę karty rosyjskiej. Jest to wielkie nieporozumienie. Dmowski stawiał na tę kartę (to słynny manifest Dmowskiego do ambasadora Izwolskiego z żądaniem niepodległości dla Polski był rzeczywistym umiędzynarodowieniem sprawy polskiej), a porzucił ją dopiero wtedy, kiedy zabrakło partnera w związku z rozkładem Rosji. Manifest ks. Mikołaja, rozkaz cara dla armii i floty, deklaracja rządu ks. Lwowa, a nawet deklaracja rządu bolszewickiego nie były w niczym gorsze od aktu 5 listopada. Wręcz przeciwnie. P. Owsiński stawiając znak równości między Rosją carską a bolszewicką w istocie nie różni się od bezrefleksyjnych przedstawicieli prawicy piłsudczykowskiej naszych czasów (Gazeta Polska, Nasza Polska). Przy okazji, o jakim zwycięstwie Austrii mówimy? Walec historii zmiażdżył w 1918 r. Austro-Węgry jako typ państwa wielonarodowego. A kontekst niemiecki? Czy można sobie wyobrazić zwycięstwo Austrii nie będące jednocześnie zwycięstwem Niemiec?

- Piłsudski jako jedyny, który mógł zjednać naród. Legendę męczennika Piłsudskiego zbudowali umiejętnie Niemcy aresztując go i osadzając w Magdeburgu (i tam uzyskując od niego ustne zobowiązania polityczne dotyczące nie żądania z zaboru pruskiego niczego ponad to, co zechcą dać alianci oraz ogłoszenia neutralności Polski). Potem wysłali go do Warszawy z niemiecką eskortą, żeby zapewnić sobie, a nie Polsce korzyści. To, że nie osiągnęli sukcesu wynikało z siły pragnienia stworzenia wielkiej Polski przez naród, pragnienia, którego Piłsudski nie mógł nie brać pod uwagę, jeśli chciał przy władzy się utrzymać. Utworzenie lewicowego rządu Moraczewskiego, rozbicie solidarności Dmowski-Paderewski poprzez danie temu drugiemu teki premiera nie było budowaniem jedności, ale rozbijactwem. Piłsudski nie może się pochwalić też żadną organizacją wojska. Jemu powolni posłowie głosowali w sejmie ustawodawczym przeciwko powszechnemu poborowi do armii. Wojsko Polskie stworzyły w rzeczywistości Błękitna Armia gen. Hallera oraz ochotnicza armia wielkopolska i pobór.

- Piłsudski zrzekł się naczelnego dowództwa, gdyż pragnął dokonać manewru znad Wieprza. Przyznam, że zadziwiają mnie głęboko kolejne wersje wytłumaczeń marnej postawy Piłsudskiego w sierpniu 1920 r. P. Cisek napisał niedawno, że Piłsudski pojechał do Puław przez Bobową pod Tarnowem, bo nie było innej drogi!!! P. Owsiński z kolei proponuje nowe wytłumaczenie dymisji marszałka. A przecież wystarczy sięgnąć do tekstu dymisji i do wspomnień Witosa, aby przekonać się jak było. Piłsudski sam pisze, że rozporządzalność wartością jaką on sam reprezentuje musi przejść na rząd „z chwilą napisania tego listu” (czyli dymisji – przyp. AŚ). Witos zaś wspomina: „Co do samej rzeczy i pisma, prosi o zachowanie bezwzględnej tajemnicy tak długo, jak będą tego wymagały stosunki i ja sam uznam za potrzebne”. Jak widać, dymisja złożona przed urzędującym Prezesem Rady Ministrów była jak najbardziej skuteczna. Witos z oczywistych powodów jej nie ogłosił, ale nic nie upoważnia Autora do twierdzenia, że jej nie zaakceptował! Zaś dywagacje na temat roli w bitwie mają jak najbardziej sens, zwłaszcza, że rzekomo dowodzący marszałek od 12 (od przybycia do Garwolina) do 15 sierpnia przebywał w nieznanym miejscu, nie przejawiał żadnej aktywności, a 15-go znalazł czas na udział w obrzędach chrzcielnych w Puławach! Wszystko wskazuje na to, że dymisja Piłsudskiego była jego sprytnym wybiegiem, żeby uniknąć odpowiedzialności w razie klęski, a ubrać się w piórka zwycięzcy w przeciwnym wypadku (Witos był zbyt poważnym politykiem, aby po zwycięstwie ogłaszać dymisję, zaś Piłsudski o niej zwyczajnie „zapomniał”). Podsumowując spory o Bitwę Warszawską odwrócę zwykle stawiane pytania. Otóż, ciekaw jestem jak zachowywaliby się piłsudczycy, gdyby to zapomniany dziś programowo konkurent do chwały ich wodza, gen. Tadeusz Rozwadowski:

a) nie podpisał się pod żadnym z planów, wg których bitwa została przeprowadzona
b) złożył na piśmie dymisję z funkcji Szefa Sztabu
c) wyjechał do rodziny, powiedzmy gdzieś za Poznań i brał tam udział w prywatnych uroczystościach w dniu przesilenia bitwy


Czy zwolennicy gen. Rozwadowskiego mieliby wówczas jakiekolwiek szanse, by obronić jego zasługi? Odpowiedź jest oczywista.

- Śląsk, Gdańsk, Wilno. Dodam jeszcze Zaolzie i Warmie i Mazury. Wyprawa kijowska w interesie koncepcji federacyjnej i małej koterii ukraińskiej zaprzepaściła w konsekwencji sprawę Górnego Śląska, Zaolzia i Warmii i Mazur właśnie. Zarzucanie gen. Hallerowi, że nie zdobył dla Polski Gdańska i przeciwstawianie mu walki Piłsudskiego o Wilno jest grubym nadużyciem. Gdańsk wg najbardziej korzystnych dla Polski wyliczeń mógł mieć do 15% polskiej ludności w tamtym czasie. Wilno miało wśród ludności chrześcijańskiej ponad 90% Polaków, zaś konkurenci do posiadania miasta – Litwini dysponowali 2%. Jak tu można porównywać? Sprawa z Wilnem była jasna od początku. To Piłsudski podtrzymywał wbrew inkorporacyjnej polityce Endecji i woli wileńskich Polaków, fikcję Wlk. Ks. Litewskiego, wysyłając Żeligowskiego stworzył na siłę Litwę Środkową, zaś później rząd Ponikowskiego (rząd zaufania marszałka) nie chciał uznać przyłączenia Wileńszczyzny i Wilna wprost do Polski, lecz upierał się przy autonomii, podając się nawet do dymisji w obronie tego pomysłu.

- po zamachu majowym. Potrafię docenić pozytywy polityki Piłsudskiego w tym okresie, zwłaszcza pakty o nieagresji zawarte z Niemcami i ZSRR, układ z Francją, ultimatum wobec Litwy, ale trudno nie dostrzegać wielkich negatywów. Polska stała się folwarkiem jednego człowieka, którego megalomania i despotyzm kładły się cieniem na całym okresie pozostawania przy nieformalnej władzy, czyli do śmierci w 35 r. Największą winą Piłsudskiego jest praktyczne rozbrojenie Polski, ale inne „dokonania” też mają swoją wagę. Ogrom ofiar maja (379 zabitych i 920 rannych w trzy dni!!!! Gdzie są nasi „prawicowi” krzykacze, roztrząsający na wszystkie strony stan wojenny? Jakoś nie chcą pamiętać o tamtych ofiarach, za które odpowiada ich moralny wzorzec), zamordowanie gen. Zagórskiego, walka z biskupem polowym Stanisławem Gallem, więzienie ludzi bez wyroku sądowego, instytucja nieznanych sprawców, wyrośnięcie całej kasty interesownych lizusów, bawiących się na koszt państwa itp., itd. Komuniści niestety nie byli prekursorami tego typu zachowań w Polsce.

Wnioski i propozycje na przyszłość


Jakie wnioski płyną z powyższych rozważań? Jak powinniśmy w dzisiejszych warunkach podejść do problemu mitu Piłsudskiego? Mając na uwadze wskazany wyżej stan faktyczny, nie mam zamiaru proponować walki z wiatrakami, jaką byłoby skierowanie wszystkich, jakże marnych, sił współczesnej Endecji do boju z mitem marszałka. Nie o to chodzi. Mierz zamiar podług sił. Oczywiście, należy zawsze głosić prawdę o postaci Piłsudskiego, o historii Polski XX wieku, tak ściśle związanej z osobą bohatera tej dyskusji. Tam gdzie sytuacja tego wymaga, niech nasz głos będzie słyszalny. Nic to nie kosztuje, a może skieruje myślenie jednego na stu spośród słuchaczy na właściwe tory. Wystarczy trochę odwagi cywilnej. Ważniejsze jest co innego, a mianowicie odwrócenie sytuacji opisanej przeze mnie na początku tego tekstu. Musimy zrobić wszystko, aby przekonać także współczesnych, uczciwych i myślących piłsudczyków, których nie brakuje, do naszego programu politycznego, zwłaszcza w najistotniejszym jego elemencie, czyli w polityce zagranicznej. W ten sposób zbudujemy być może za jakiś czas szeroki obóz ludzi połączonych wspólnym i właściwym rozumieniem potrzeb Polski, wspólnym rozumieniem tego, że dotychczasowa polityka zagraniczna, oparta na idei Jerzego Giedroycia z Piłsudskim w tle, jest polityką całkowicie błędną i, że należy ją zmienić dla dobra Polski. Tak jak potrafił zrozumieć w 1943 r. nowe uwarunkowania szef wywiadu AK, piłsudczyk ppłk Marian Drobik. Drobik pozostał do śmierci osamotniony. My powinniśmy docierać do ludzi będących w kleszczach mitu, a jednocześnie otwartych na rzeczową argumentację. Natomiast na pewno nie osiągniemy sukcesu godząc się dla świętego spokoju na legendę Piłsudskiego w całej jej rozciągłości, godząc się na dominację wyznawców tej legendy w podejmowanych co jakiś czas próbach zbudowania organizacji ogólnonarodowej kierującej się polską racją stanu. Wówczas, po raz kolejny będziemy tylko kwiatkiem do kożucha, stanowiąc narodowy element w ogonie polityki nam obcej.
Niezależnie od takiego czy innego nastawienia, Piłsudski pozostanie postacią, która w sposób wybitny odznaczyła swoje piętno na historii Polski. Kwestionowanie tego znaczenia, przemilczanie jego osoby, to nie nasza droga. Pytanie, na które należy odpowiedzieć dyskutując o jego osobie nie brzmi, czy stać nas na wojnę z Piłsudskim, ale, czy jesteśmy na tyle dojrzali, aby o nim rzetelnie prowadzić dyskurs, czy też godzimy się na pozycję dzieci, naiwnie i łatwowiernie przyjmujących bajki za rzeczywistość? W moim najgłębszym przekonaniu, musimy stawiać sobie wysokie standardy, w dążeniu do owego wyższego typu człowieka, o którym kiedyś tak mądrze pisał nasz najwybitniejszy polityczny antenat.



Adam Śmiech
Komentarze
gjw dnia listopad 12 2008 12:58:06
Zgadzam się w całości z tezami zawartymi w tym referacie. Jako człowiek zajmujący się od paru lat dość szczegółowo dziejami wojny domowej w Rosji pragnę natomiast dodać, że w Białej Armii następowała szybka ewolucja postawy tak w sprawach zagranicznych, jak wewnętrznych.

W roku 1920 Wrangel w zamian za uderzenie Wojska Polskiego w kierunku dolnego Dniepru w celu utworzenia wspólnego frontu z jego armią był gotów podpisać układ o rozstrzygnięciu przynależności Białorusi i innych ziem na drodze plebiscytów. To doprowadziłoby do powstania spokojnej, nie wywołującej poważnego sprzeciwu żadnego z obu społeczeństw, granicy między Polską a Rosją i stopniowej asymilacji większości ludności np. Białorusi po obu stronach granicy.

W sprawach wewnętrznych nawet w Białej Gwardii i Armii Ochotniczej przeważało podejście radykalnie demokratyczne, a wpływy socjaldemokratów przeważały na Dalekiej Północy i w armii Judenicza od samego początku. Biała Armia była już armią ludową i próbowała porozumieć się z powstańcami chłopskimi (tzw. zielonymi) na gruncie uznania podziału ziemi między chłopów. Wrangel uznał to na swoim terytorium i kazał wydawać akty własności w zamian za dostawy zboża na eksport. Gdyby zwyciężył dogmatycznie dążący do status quo ante Denikin, zostałby szybko obalony przez koalicję żądających szerokiej autonomii prawnej i terytorialnej kozaków, wykazujących podobną postawę ludów azjatyckich, zawistnych generałów oraz socjalistów i liberałów wszelkiej maści. Zresztą wystarczy uprzytomnić sobie następstwa faktu, że wojskami białych Rosjan dowodzili w randze od porucznika do pułkownika niemal wyłącznie byli drobni urzędnicy fabryczni i studenci, przeważnie wychowani w atmosferze wręcz nienawiści do carskiego samowładztwa. Bataliony szturmowe składały się zaś z nastolatków i dwudziestolatków (owych tak osławionych przez komunistycznych politruków junkrów; w 86 % dzieci robotników i innych ludzi pracy najemnej) idących do boju z okrzykiem: Za wolność!

Rosja odrodziłaby się jako państwo federalne z ogromną ilością i zasięgiem wszelkich autonomicznych jednostek narodowych, społeczeństwem obywatelskim, ograniczoną i ściśle kontrolowaną władzą centralną, być może w formie monarchii konstytucyjnej typu szwedzkiego. Zresztą dalsi krewni cara na nic więcej nie mieli siły, a przyjęliby to z pocałowaniem ręki. W tym kierunku wbrew własnej woli ewoluował carat i gdyby Mikołaj II był równie mądrym władcą jak dobrym i pobożnym człowiekiem, byłby sam przyspieszał ten proces, widząc w tym ratunek dynastii i państwa. Równie dobrze mogła jednak z obrad konstyuanty wyniknąć republika federalna, z jaką w praktyce mamy do czynienia w Rosji obecnie po śmierci Bolszewii ze starości. Putin i Miedwiediew wcale nie mają tam takiej silnej władzy, jak się twierdzi poza Rosją, bardziej udają, na użytek zagranicy i mafii.
Adam Smiech dnia listopad 12 2008 14:04:58
Bardzo dziękuję za ocenę i, zwłaszcza, za niezwykle cenne uzupełnienia. Zawsze uważałem, że nie wykorzystanie karty Denikina, czy szerzej, białej Rosji, przez Polskę było wielkim błędem. Gros odpowiedzialności ponosi za to oczywiście Piłsudski, ale nie tylko. Wystarczy poczytać wypowiedzi polskich dowódców i polityków z tamtego okresu, w jednym i drugim przypadku nie-piłsudczyków, żeby zobaczyć jak nieroztropnie podchodzili oni do tak ważnej przecież sprawy. Z ich wypowiedzi przebija też dość tanie poczucie wyższości, tak szybko zweryfikowane później przez bolszewików. Żal straconej szansy, zwłaszcza tej właśnie. Denikin był synem Polki, mówił doskonale po polsku, całą swoją młodość spędził na ziemiach polskich. Myślę jednak, że perspektywa porozumienia z takim człowiekiem i taką Rosją była dla ówczesnych rusofobów czymś najbardziej nienawistnym na świecie. Zawaliłby się przecież cały ich "system wartości"...
A oto jakie brednie wypisują o Denikinie w internecie:
"Odmówił współdziałania we wspólnej antybolszewickiej akcji z J. Piłsudskim, gdyż nie godził się na odrodzenie Polski, poza jej "etniczne granice"" - http://wp39.pl/anton-iwanowicz-denikin

"konsekwencją odmowy przez Piłsudskiego wsparcia wojskowego Denikina w 1919 r. w ofensywie przeciw bolszewikom była decyzja Rady Najwyższej Mocarstw Sprzymierzonych z 8 grudnia 1919 r., ustalająca wschodnią granicę Polski na linii Curzona wzdłuż Bugu, a na północy w kierunku Grodna i Sejn."http://www.nowylowiczanin.pl/index.php?s=130&id=19100#
Adam Smiech dnia listopad 12 2008 14:17:12
A tu zupełnie beznadziejna dyskusja prowadzona przez piłsudczyków uchodzących za prawicowców z niejakim Bodakowskim, antyrosyjskim liberałem i katolikiem uchodzącym za narodowca - http://www.prawica.net/node/12864
Bodakowski jest antypiłsudczykowski, ale to nie wystarczy, żeby byc narodowcem... Dośc sensownie wypowiada się kniaź Michaił.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014