Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumGrudzień 10 2018 09:09:07
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
10
10
Protest w Lublinie 30.06.09 r.
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Wojna w Gruzji - kilka refleksji
Polityka Zagraniczna
Polska


Polska odgrywa ogromną rolę w politycznych kalkulacjach światowego obozu żydowskiego. To nie jakiś bałtycki, kaukaski, czy ukraiński bantustan, ale stary naród, stare państwo, w którym Żydzi mają nie tylko interes gospodarczy (tzw. mienie żydowskie), ale i z którego korzystają prowadząc swą wielką politykę wobec Rosji. Aby skutecznie realizować ten aspekt polityki konieczne jest osiągnięcie przez ten obóz następujących celów:

- osłabienie gospodarcze Polski (tak w istocie już się stało - Polska kontroluje jedynie szczątkową część przemysłu istniejącego na jej terenie, zwłaszcza w coraz mniejszym stopniu kontroluje przemysł zbrojeniowy, który znajduje się w fazie zanikania)

- władza w Polsce w rękach ludzi oddanych i posłusznych wskazaniom polityki żydowskiej (Polska od 89 r. była, bez wyjątków, na drodze prowadzącej do całkowitego uzależnienia - stan obecny, a jesteśmy w apogeum uprawiania katastrofalnej polityki antyrosyjskiej i po zgodzie na tarczę, jest stanem najgorszym od czasu tzw. Przełomu 890 r.; czy jest to już nadir? Niestety, raczej nie i należy spodziewać się dalszego upadku). Obecne władze PiS/PO spełniają ten warunek. PiS jest całkowicie oddany sprawie uczynienia z Polski drugiego Izraela ze wszystkimi tego konsekwencjami. PO zaś to bezideowi oportuniści, podlani sosem historycznych uprzedzeń (szczególnie jaskrawym przykładem jest tu B. Komorowski). Donald Tusk miał szansę przejść do historii - odrzucając tarczę - jako człowiek zasłużony dla Polski, tym bardziej, że bardzo dobrze zaczął, próbując na początku swego rządzenia ułożyć stosunki z Rosją w sposób normalny. Niestety, chęci wystarczyło na krótko - demony historii odezwały się, wpływ układu Sikorski-Applebaum i nacisk ośrodka prezydenckiego okazał się decydujący. Dziś Polska ma być "chroniona" baterią rakiet ustawionych na terytorium Niemiec! Kpina i chichot historii.

- panowanie w społeczeństwie psychozy antyrosyjskiej (służy temu przede wszystkim potężna machina propagandowa w postaci TV, radia, internetu i prasy - ogromna większość mediów jest pod kontrolą i realizuje wskazany cel; media zieją antyrosyjskością przy każdej możliwej i niemożliwej okazji; pseudodziennikarze uciekają się nawet do "pomocy" żulii jak przy okazji ostatniego meczu Legii z klubem moskiewskim; większość dziennikarzy nie zasługuje na swe miano, będąc jedynie dyspozycyjnymi kukłami, które powtórzą wszystko, co im się każe -warto zapamiętać tu choć trzy nazwiska ludzi, którzy zhańbili dziennikarski stan, posługując się arcykłamstwem i reprezentując postawę lizusowską do n-tej potęgi wobec USA - Kraśko, Bohatkiewicz, Bater). Na tym polu sukces, wbrew pozorom, nie został jeszcze przez naszych wrogów w pełni osiągnięty. Nawet oficjalne sondaże pokazują, że Polacy jeszcze nie ulegli do końca medialnej psychozie. Tu krótka dygresja. To, że są tacy ludzie (a jest jak wskazują oficjalne sondaże około 20-30 %) wynika li tylko z ich własnej mądrości - nie mają swoich mediów, nie mają swoich politycznych przedstawicieli (Myśl Polska, czy niektóre portale internetowe, to kropla w morzu, zaś polityczny establishment jest w całości uzależniony od Zachodu). Ale tkwi w nich ta wyniesiona z czasów przełomu po powstaniu styczniowym mądrość, wzmocniona później tragedią powstania warszawskiego i nauką płynącą z lat 44-45 i lat PRL-owskich wstrząsów z 56, 70 i 81, kiedy to, ku wielkiemu rozczarowaniu wrogów Polski i rodzimych szaleńców, nie udało się popchnąć narodu na czołgi i na Rosję. Grono tak myślących ludzi zmniejsza się, ale wciąż istnieje. Dotarcie do nich, zaproponowanie im płaszczyzny porozumienia dla celu najistotniejszego, jakim jest wyrwanie Polski z okowów tragicznie błędnej polityki zagranicznej musi być dzisiaj naczelnym zadaniem tych, którzy uważają się za przedstawicieli polskiej myśli narodowej. Przy tym - powiem rzecz, która być może nie spodoba się wielu - należy, podejmując próbę konsolidacji, skoncentrować się wyłącznie na kwestii polityki zagranicznej. Spory religijne, ale i gospodarcze należy pozostawić na później.


Podsumowując, wojna w Gruzji służyła i służy dwóm zasadniczym celom. Po pierwsze, jest kolejnym elementem realizacji planu osaczania Rosji, prowadzącego w ostateczności do jej rozczłonkowania, a także sprawdzeniem gotowości sił uległych jastrzębiom, czyli harcowników w rodzaju Saakaszwilego oraz Polski, karlich państw bałtyckich i obozu banderowskiego na Ukrainie, jak również wzmocnieniem pozycji neokonserwatywnego figuranta, czyli Johna McCaina, w wyborach prezydenckich w USA. Po drugie, posłużyła do dalszego uzależnienia Polski, najważniejszego elementu antyrosyjskiej układanki neokonserwatystów, poprzez szybkie zakończenie negocjacji w sprawie tarczy i przyjęcie jej przez Polskę w atmosferze obłędu antyrosyjskiego w mediach na warunkach kompromitujących klasę polityczną w Polsce (z zaznaczeniem, że sprawa warunków, na jakie zgodziła się Polska jest to zarzut dodatkowy, poboczny). W obecnej sytuacji, w zasadzie, siłom dążącym do uzależnienia od siebie Polski pozostały już do osiągnięcia tylko dwa cele do tego prowadzące - rzeczywiste powstanie tarczy oraz, w konsekwencji, położenie łapy na polskim majątku przez Żydów amerykańskich. Efekty polityki prowadzonej przez rządzących Polską nie będą trudne do przewidzenia. Dalszy wzrost napięcia na linii Polska-Rosja (być może nawet zaistnieje w pewnym momencie groźba zerwania stosunków), ustawienie Polski w pozycji państwa "frontowego", a więc wykonującego polecenia hegemona w najtrudniejszych warunkach i odbierającego ciosy w pierwszej kolejności, wreszcie załamanie gospodarcze poprzez utratę pozostałych kontaktów gospodarczych na wschodzie i zdanie się na łaskę/niełaskę Zachodu tu w rozumieniu Europy Zachodniej). Tenże Zachód, w tym samym czasie będzie prowadził śliską politykę quasi-groźnych oświadczeń skierowanych przeciwko Rosji, a w rzeczywistości hołubił będzie kontakty z tym państwem, które zwłaszcza z ekonomicznego punktu widzenia, są dla Europy bardzo istotne, i których Europa nie ma powodu niszczyć dla realizacji celów obozu politycznego rodem z USA. Stanowisko Francji, Niemiec, Włoch w sprawie konfliktu gruzińskiego pokazuje czym jest polityka starych narodów. Obnaża jednocześnie beznadziejną słabość, wręcz karlizm polityki polskiej, która w istocie polską nie jest. Myślący Polak konfrontując te dwa, jakże odmienne podejścia do polityki, i wyciągając wnioski oblewa się rumieńcem wstydu i zażenowania. Nie dziwmy się, jeżeli pojawią się wkrótce zakulisowe głosy poddające w wątpliwość zdolność Polaków do posiadania własnego państwa i prowadzenia jego polityki. Może nam się to podobać lub nie, ale Europa nie znosi szaleństwa politycznego, a głosicieli i wykonawców takowego nie toleruje, a prędzej, czy później, eliminuje. Rozmaite interesy partykularne, które przy okazji są i będą realizowane, np. interesy Niemiec, także należy brać pod uwagę.
Na zakończenie pozostaje po raz kolejny powtórzyć, że miejsce Polski w toczącej się walce jest gdzie indziej. Jeśli zgodzimy się, co do tego, że światowa stabilizacja jest stanem, który warto utrzymywać i warto dbać, aby w przyszłości nie został naruszony, to staje się oczywistym, że nie wolno popierać polityki obozu neokonserwatywnego w USA, który zainteresowany jest takim "stanem stabilizacji", który oznaczał będzie panowanie USA nad światem i rzeczywiste uzależnienie go od woli tego państwa. Analiza takiej sytuacji li tylko jako hipotezy możliwej do spełnienia każe ją bezwarunkowo odrzucić, jako skrajnie konfliktogenną. Tak więc, utrzymanie światowej stabilizacji można osiągnąć inną drogę - nie drogą agresji, ale porozumienia. Jednym z najistotniejszych podmiotów takiego porozumienia musi być Rosja. A porozumienie z Rosją i neutralizację ewentualnych niepożądanych kierunków politycznych jakie mogą się w polityce rosyjskiej pojawić można osiągnąć tylko poprzez uczciwą współpracę z tym krajem, a nie poprzez podkopywanie jej pozycji i szukanie sposobu na jej zdominowanie. Jest to prawda oczywista, ale niezrozumiała dla ludzi kierujących się, innymi niż racjonalne i logiczne, przesłankami. Także w wymiarze lokalnym, w Europie środkowo-wschodniej miejsce Polski jest gdzie indziej. To Polska powinna, jako państwo największe i stare swoją historią i tradycją, rozwiązywać wraz z Rosją, a nie przeciwko niej, problemy polityczne tej części świata. Podobnie jak w przypadku sytuacji globalnej, jest to najlepsza droga do pokojowego i owocnego gospodarczo współżycia z Rosją i do neutralizowania ewentualnych zagrożeń. Czas to zrozumieć, czas porzucić politykę w istocie antypolską realizowaną na zamówienie przez ludzi dotkniętych psychozą strachu przed Rosją. Dla nich Polska to tylko funkcja polityki rosyjskiej, zaś tzw. "przywalenie Rosji" stanowi cel do osiągnięcia, tyle podniecającej ich umysły, co jałowej, sztubackiej satysfakcji. Ich czas się skończył dawno. Pora, aby wrócili na tor prowadzący do rezerwatu nieudanych koncepcji politycznych.




Adam Śmiech


* - Warto przeczytać, co na ten i podobne tematy ma do powiedzenia obecny prezydent Rosji – podaję za Onet i PAP PH /15.09.2008 14:22: „W piątek 12 września b.r. prezydent Miedwiediew podejmując w Moskwie kilkudziesięciu znanych politologów, analityków i publicystów z USA, Unii Europejskiej, Chin, Japonii, Iranu i Izraela. Rządowa "Rossijskaja Gazieta" publikuje stenogram z tego spotkania. - Rosja jest państwem o tysiącletniej historii. Jest zrozumiałe, że jesteśmy zainteresowani stabilną sytuacją u naszych sąsiadów. U absolutnie wszystkich, bez żadnych wyjątków. Nasi sąsiedzi - ponad wszelką wątpliwość - są bliskimi nam państwami, które stanowią sferę interesów Federacji Rosyjskiej - powiedział gospodarz Kremla, pytany gdzie zaczynają się i kończą strefy interesów Rosji, a także które kraje obejmuje definicja takich terytoriów.
Miedwiediew dodał, że "również Federacja Rosyjska jest dla nich taką samą sferą tradycyjnych interesów". - Jesteśmy sobie do tego stopnia bliscy, że nie sposób nas rozdzielić; nie sposób powiedzieć, że Rosja ma jedną drogę, a sąsiedzi inną - zauważył rosyjski prezydent. Miedwiediew zaznaczył, że "nie chodzi bynajmniej o przynależność do różnych organizacji i bloków", lecz "o wspólną historię, genetyczny związek gospodarek i bliskie pokrewieństwo dusz". - Dlatego nasi sąsiedzi, dobre stosunki z nimi, to dla nas priorytet numer jeden - oświadczył prezydent Rosji. Indagowany, jak widzi przyszłość relacji Rosji z państwami Europy Środkowej - Polską, Czechami, Słowacją i Węgrami - Miedwiediew wyznał, że chciałby, aby były one bardzo dobre. - Chciałbym, by stosunki z naszymi bliskimi sąsiadami, z którymi łączy nas wielowiekowa historia oraz kulturowa, głęboka bliskość, były bardzo dobre. Nie widzę żadnych nierozwiązywalnych problemów w naszych relacjach, żadnych - oznajmił gospodarz Kremla. - Owszem, jest okres sowiecki, który stworzył podatny grunt, aby w określonych wypadkach eksploatować ten temat w celu osiągnięcia tych czy innych politycznych wyników. Nawiasem mówiąc, niekiedy rozumiem, dlaczego wschodnioeuropejscy politycy tak czynią. Jest to chwyt polityczny; sposób konsolidowania narodowych elit. Obejmuje to także traktowanie Rosji jak ZSRR - powiedział Miedwiediew. - Sądzę, że jeśli mimo wszystko postaramy się przewrócić te stronice, nie będziemy grzebać w wydarzeniach niedawnej przeszłości i spróbujemy udowodnić sobie, że Rosja to nie ZSRR, to stosunki w istotnym stopniu się uproszczą - wskazał rosyjski prezydent. Ostrzegł, że "jeśli jednak z Rosji będzie się robić straszydło, traktować ją jako sposób na konsolidację w czasie tych czy innych wewnętrznych wydarzeń, to naturalnie będzie ciężko". Gospodarz Kremla oznajmił, że nie ma "żadnych wątpliwości, iż stosunki między Rosją a Europą Wschodnią (większość rosyjskich polityków pod tym określeniem wciąż rozumie także Europę Środkową) mogą być bardzo ścisłe, bliskie, gdyż nawet w najtrudniejszych czasach, w okresie sowieckim, były elementy, które je łączyły - wspólny rozwój i wspólny obszar humanitarny". Według Miedwiediewa "nie wszystko jest tutaj stracone". - Rosja jest otwarta. Gotowi jesteśmy do rozwoju w całej rozciągłości gospodarczych i humanitarnych kontaktów - zadeklarował rosyjski prezydent. Miedwiediew po raz kolejny skrytykował rozszerzenie NATO na Wschód i plany instalacji elementów tarczy antyrakietowej USA w Europie Środkowej. - Rosja nie może czuć się komfortowo w sytuacji, gdy wokół niego koncentrowane są bazy wojskowe, a także pojawiają się coraz to nowsze rakiety i antyrakiety - oświadczył gospodarz Kremla. Miedwiediew przyznał, że wielokrotnie słyszał od amerykańskich i europejskich partnerów, iż nie jest to skierowane przeciwko Rosji. - Jak to nie przeciwko nam, jeśli wiadomo, gdzie znajdują się cele dla strategicznych sił jądrowych? Właśnie, że przeciwko nam. Żadnego innego wariantu tutaj nie ma - wskazał prezydent Rosji. Miedwiediew oświadczył również, że NATO popełniło błąd, iż w latach 90. nie zaproponowało Rosji wejścia do Sojuszu. - Wystraszyli się. Niesłusznie. Dzisiaj byłoby o wiele mniej problemów. Uważam, że był to poważny błąd - powiedział rosyjski prezydent. Za inny błąd Miedwiediew uznał to, że "do NATO zaczęto przyjmować według zasady, iż każdy kraj przejawiający lojalność wobec Sojuszu, skłonny do chamskiego zachowania wobec Rosji i spełniający podstawowy zestaw oczywistych kryteriów, ma prawo pretendować do członkostwa w NATO".

Komentarze
gjw dnia wrzesień 21 2008 03:27:54
Miedwiediew coraz bardziej mi się podoba. smiley
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014