Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumGrudzień 10 2018 09:25:56
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 5
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Wojna w Gruzji - Rosja i tarcza
Polityka ZagranicznaPolska

Polska odgrywa ogromną rolę w politycznych kalkulacjach światowego obozu żydowskiego. To nie jakiś bałtycki, kaukaski, czy ukraiński bantustan, ale stary naród, stare państwo, w którym Żydzi mają nie tylko interes gospodarczy (tzw. mienie żydowskie), ale i z którego korzystają prowadząc swą wielką politykę wobec Rosji. Aby skutecznie realizować ten aspekt polityki konieczne jest osiągnięcie nastepujących celów:

- osłabienie gospodarcze Polski (tak w istocie już się stało - Polska kontroluje jedynie szczątkową część przemysłu istniejącego na jej terenie, zwłaszca w coraz mniejszym stopniu kontroluje przemysł zbrojeniowy, który znajduje się w fazie zanikania)

- władza w Polsce w rękach ludzi oddanych i posłusznych wskazaniom polityki żydowskiej (Polska od 89 r. była, bez wyjątków, na drodze prowadzącej do całkowitego uzależnienia - stan obecny, a jesteśmy w apogeum uprawiania katastrofalnej polityki antyrosyjskiej i po zgodzie na tarczę, jest stanem najgorszym od czasu tzw. przełomu; czy jest to już nadir? niestety, raczej nie i należy spodziewać się dalszego upadku). Obecne władze PiS/PO spełniają ten warunek. PiS jest całkowicie oddany sprawie uczynienia z Polski drugiego Izraela ze wszystkimi tego konsekwencjami. PO zaś to bezideowi oportuniści, podlani sosem historycznych uprzedzeń (np. B. komorowski). Donald Tusk miał szansę przejść do historii - odrzucając tarczę - jako człowiek zasłużony dla Polski, tym bardziej, że bardzo dobrze zaczął, próbując na początku swego rządzenia ułożyć stosunki z Rosją w sposób normalny. Niestety, chęci wystarczyło na krótko - demony historii odezwały się, wpływ układu Sikorski-Applebaum i nacisk ośrodka prezydenckiego okazał się decydujący. Dziś Polska ma być "chroniona" baterią rakiet ustawionych na terytorium Niemiec! Kpina i chichot historii.

- panowanie w społeczeństwie psychozy antyrosyjskiej (służy temu przede wszystkim potężna machina propagandowa w postaci TV, radia, internetu i prasy - ogromna większość mediów jest pod kontrolą i realizuje wskazany cel; media zieja antyrosyjskościa przy każdej możliwej i niemożliwej okazji; pseudodziennikarze uciekają się nawet do "pomocy" kibicowskiej żulii jak przy okazji ostatniego meczu Legii z klubem moskiewskim; większość dziennikarzy nie zasługuje na swe miano, będąc jedynie dyspozycyjnymi kukłami, które powtórzą wszystko, co im się każe -warto zapamiętać tu choć trzy nazwiska ludzi, którzy zhańbili dziennikarski stan, posługując się arcykłamstwem i reprezentując postawę lizusowską do n-tej potęgi wobec USA - Kraśko, Bohatkiewicz, Bater). Na tym polu sukces, wbrew pozorom, nie został jeszcze osiągnięty. Nawet oficjalne sondaże pokazują, że Polacy jeszcze nie ulegli do końca medialnej psychozie. Tu krótka dygresja. To, że są tacy ludzie wynika li tylko z ich własnej mądrości - nie mają swoich mediów, nie mają swoich politycznych przedstawicieli (Myśl Polska, czy niektóre portale internetowe, to kropla w morzu, zaś polityczny establishment jest w całości uzależniony od Zachodu). Ale tkwi w nich ta wyniesiona z czasów przełomu po powstaniu styczniowym mądrość, wzmocniona później szaleństwem powstania warszawskiego i nauką płynącą z lat 44-45 i lat PRL-owskich wstrząsów z 56, 70 i 81, kiedy to, ku wielkiemu rozczarowaniu wrogów Polski i rodzimych szaleńców, nie udało się popchnąć narodu na czołgi i na Rosję. Grono tak myślących ludzi zmniejsza się, ale wciąż istnieje. Dotarcie do nich, zaproponowanie im płaszczyzny porozumienia dla celu najistotniejszego, jakim jest wyrwanie Polski z okowów tragicznie błędnej polityki zagranicznej musi być dzisiaj naczelnym zadaniem tych, którzy uważają się za przedstawicieli polskiej myśli narodowej. Przy tym - powiem rzecz, która być może nie spodoba się wielu - należy, podejmując próbę konsolidacji, skoncentrować się wyłącznie na kwestii polityki zagranicznej. Spory religijne, ale i gospodarcze należy pozostawić na później.

Podsumowując, wojna w Gruzji służyła i służy dwóm zasadniczym celom. Po pierwsze, jest kolejnym elementem realizacji planu osaczania Rosji, prowadzącego w ostateczności do jej rozczłonkowania, a także sprawdzeniem gotowości sił uległych jastrzębiom, czyli harcowników w rodzaju Saakaszwilego oraz Polski, karlich państw bałtyckich i obozu banderowskiego na Ukrainie, jak również wzmocnieniem pozycji neokonserwatywnej kukły, czyli Johna McCaina, w wyborach prezydenckich w USA. Po drugie, posłużyła do dalszego uzaleznienia Polski, najważniejszego elementu antyrosyjskiej układanki neokonserwatystów, poprzez szybkie zakończenie negocjacji w sprawie tarczy i przyjęcie jej przez Polskę w atmosferze obłędu antyrosyjskiego w mediach na warunkach kompromitujących klasę polityczną w Polsce (z zaznaczeniem, że sprawa warunków, na jakie zgodziła się Polska jest to zarzut dodatkowy, poboczny). W obecnej sytuacji, w zasadzie, siłom dążącym do uzaleznienia od siebie Polski pozostały już tylko dwa cele do tego prowadzące - rzeczywiste powstanie tarczy oraz, w konsekwencji, położenie łapy na polskim majątku przez Żydów. Efekty takiej polityki prowadzonej przez rządzących Polską nie będą trudne do przewidzenia. Dalszy wzrost napięcia na linii Polska-Rosja (być może nawet zaistnieje w pewnym momencie groźba zerwania stosunków), ustawienie Polski w pozycji państwa "frontowego", a więc wykonującego polecenia hegemona w najtrudniejszych warunkach i odbierającego ciosy w pierwszej kolejności, wreszcie załamanie gospodarcze poprzez utratę pozostałych kontaktów gospodarczych na wschodzie i zdanie się na łaskę/niełaskę Zachodu (w sensie Euopy Zachodniej). Tenże Zachód, w tym samym czasie będzie prowadził śliską politykę quasi-groźnych oświadczeń skierowanych przeciwko Rosji, a w rzeczywistości hołubił będzie kontakty z tym państwem, które zwłaszcza z ekonomicznego punktu widzenia są dla Europy bardzo istotne, i których Europa nie ma powodu niszczyć dla realizacji celów obozu politycznego rodem z USA. Stanowisko Francji, Niemiec, Włoch w sprawie konfliktu gruzińskiego pokazuje czym jest polityka starych narodów. Obnaża jednoczesnie beznadziejną słabość, wręcz karlizm polityki polskiej, która w istocie polską nie jest. Myslący Polak konfrontując te dwa jakże odmienne podejścia do polityki, wyciagając wnioski oblewa sie rumieńcem wstydu i zażenowania. Nie dziwmy sie, jeżeli pojawia się wkrótce zakulisowe głosy poddające w wątpliwość zdolność Polaków do posiadania własnego państwa i prowadzenia jego polityki. Może nam się to podobać lub nie, ale Europa nie znosi szaleństwa politycznego, a głosicieli i wykonawców takowego nie toleruje, a prędzej, czy później, eliminuje. Rozmaite interesy partykularne, które przy okazji są i będą realizowane, np. interesy Niemiec, także należy brać pod uwagę.
Na zakończenie pozostaje po raz kolejny powtórzyć, że miejsce Polski w toczącej sie walce jest gdzie indziej. Jesli zgodzimy się, co do tego, że światowa stabilizacja jest stanem , który warto utrzymywać i warto dbać, aby w przyszłości nie został naruszony, to staje się oczywistym, że nie wolno popierać polityki obozu neokonserwaywnego w USA, który zainteresowany jest takim "stanem stabilizacji", który oznaczał będzie panowanie USA nad światem i rzeczywiste uzależnienie śiwata od woli tego państwa. Analiza takiej sytuacji li tylko jako hipotezy możliwej do spelnienia każe ją bezwarunkowo odrzucić, jako skrajnie konfliktogenną. Tak więc, utrzymanie światowej stabilizacji można osiagnąć inną drogę - nie drogą agresji, ale porozumienia. Jednym z najistotniejszych podmiotów takiego porozumienia musi być Rosja. A porozumienie z Rosją i neutralizację ewentualnych niepożądanych kierunków politycznych jakie mogą się w polityce rosyjskiej pojawić mozna osiągnąć tylko poprzez uczciwą współpracę z Rosją,a nie poprzez podkopywanie jej pozycji i szukanie sposobu na jej zdominowanie. Jest to prawda oczywista, ale niezrozumiala dla ludzi kierujących się innymi niż racjonalne i logiczne, przesłankami. Także w wymiarze lokalnym, w Europie środkowo-wschodniej miejsce Polski jest gdzie indziej. To Polska powinna, jako państwo największe i stare swoją historią i tradycją, rozwiązywać wraz z Rosją, a nie przeciwko niej, problemy polityczne tej części świata. Podobnie jak w przypadku sytuacji na świecie jest to najlepsza droga do pokojowego i owocnego gospodarczo współżycia z Rosją i do neutralizowania ewentualnych zagrożeń. Czas to zrozumieć, czas porzucić politykę w istocie antypolską realizowaną na zamówienie przez ludzi dotkniętych psychoza strachu przed Rosją. Dla nich Polska to tylko funkcja polityki rosyjskiej, zaś tzw. "przywalenie Rosji" stanowi cel do osiągnięcia tyle podniecającej ich umysły, co jałowej, sztubackiej satysfakcji. Ich czas się skończył dawno. Pora, aby wrócili na tor prowadzący do rezerwatu nieudanych koncepcji politycznych.



Adam Śmiech
Komentarze
gjw dnia sierpień 30 2008 23:16:45
Niezwykle odważna, a zarazem prawdziwa analiza, jak zwykle u p. kol. Adama. Bardziej wnikiliwe refleksje dodam nieco później.
gjw dnia sierpień 31 2008 19:11:57
Zdrowy rozsądek kontra idee fixes
Zgadzam się z ogólną oceną gruzińsko-osetyjskiej awantury jako grubej prowokacji, pragnąłbym jednak zwrócić uwagę na kilka rzeczy, które moim skromnym zdaniem są istotne:
1) [img]Nie należy przypisywać wszystkiego wpływom żydowskim.[/img] To już kiedyś było i wiadomo, jak się skończyło. Podobnie jak R. Dmowski odnośnie Prus nie byłbym skłonny przypisywać upadku Trzeciej Rzeszy wyłącznie jakiejś mistycznej nieuchronności dziejowej. Hitler w latach 1935-38 miał w rękach mnóstwo atutów, które mógł wykorzystać na korzyść Niemiec i Europy, a które w beznadziejny sposób zmarnował. Głównie dlatego, że wypracował sobie czarno-biały obraz świata i jednoprzyczynowość biegu wydarzeń, a potem trzymał się tego z maniackim uporem nawet tam, gdzie w jego własnym interesie należało się jakoś nagiąć do rzeczywistości.
Maniactwo i ogromne wpływy zwolenników skrajnego syjonizmu są faktem nie budzącym najmniejszych wątpliwości u każdego uważnego i wolnego od uprzedzeń oraz posiadającego odwagę cywilną obserwatora sceny międzynarodowej. Nie należy jednak podnosić tego z drugiej strony do rangi czynnika politycznego posiadającego rangę absolutną. Gdyby to był czynnik absolutny, to wojna izraelsko-libańska w 2005 zakończyłaby się włączeniem tego kraju do Izraela jako cennego terenu osadniczego po uprzednim wymordowaniu albo wypędzeniu co najmniej wszystkich zwolenników Hezbollahu. Iran byłby już od wielu lat radioaktywną pustynią. Itd. itp. Nie popadajmy zatem w nastroje, które spowodują tak utratę zdolności do poznania i oceny faktów jako przesłanki pozytywnego myślenia politycznego w kategoriach interesów narodowych, jak też ośmieszanie się i osuwanie w paranoję.
2) Czy my czasem nie lekceważymy stale ujemnego i dodatniego wpływu świata anglosaskiego jako takiego? Czy określenie; anglosaska pycha nic nam nie mówi? Dobrze,że Szanowny Autor wspomiał chociaż o tym, że Zachód był zdania,że Rosja leży i już się nie podniesie; przywyczaiwszy się do swojej przewagi wariuje widząc, jak ona się wyczerpuje.
3) Rosja już od długiego czasu była drażniona. Putin powiedzał Anieli Merkel, że Gruzja i Ukaraina w NATO to przekroczenie czerwonej linni, za którą Rosja zacznie bezceremonialnie przeciwdziałać. Nie wzięto tego poważnie.
Tymczasem Rosja albo będzie imperialna albo nie będzie jej wcale. Nie jest to zarzut antyrosyjski, ale stwierdzenie faktu, który przewija się w historii tego kraju żelazną nicią nieuchronnej prawidłowości politycznej. Imperializmy bywają pozytywne (jak np. francuski, chroniący do dzisiaj ludy Afryki francuskojęzycznej przed wymordowaniem i dający im rozmaite korzyści) i negatywne (jak np. hitlerowski). Obecny imperializm rosyjski zalicza się wyraźnie do tej pierwszej grupy, co wynika z dokonanego pod ogólnym kierunkiem Sołżenicyna przewartościowania wszystkich doświadczeń historycznych XIX i XX wieku oraz wyciągnięcia z nich mądrych wniosków. Jest to oczywiście temat na osobne rozważania. Istotne jest jedno; z tej strony nawet w wypadku ostrej konfrontacji rządu w Warszawie z Rosją, która rozstrzygnie się w ciągu trzech minut (tyle czasu trzeba rosyjskim pociskom manewrującym na zniszczenie wszystkich naszych samolotów bojowych na płytach lotnisk i w schronohangarach) nie należy obawiać się skasowania państwa polskiego itd.
Istotne jest, że nasz naród pod wpływem tego igrania jego bezpieczeństwem zaczyna już ostatecznie przecierać oczy, widzi, że ta nasza obecna demokracja to farsa bogaczy oraz agenciaków i budzi się ze snu o raju na ziemi pod skrzydłami rwyższej, dobroczynnej rasy anglosaskiejr1;.

Na pewno tak źle jak przewiduje p. kol. Adam nie będzie, a przeciwnie należy się cieszyć, że potęga rosyjska wreszcie zaczęła coś robić i prawie na pewno będzie to robić nadal aż do czasu, gdy NATO będzie uciekać jak mysz z Afganistanu itd.. itp., po czym nastąpi nieuchronne złagodzenie absolutyzmu biurokratycznego Brukseli i opętania rmisjąr1; Waszyngtonu, a może nawet coś więcej. Głowa do góry! Róbmy swoje, módlmy się i patrzmy końca kolejnego światowego szaleństwa. smiley
gjw dnia sierpień 31 2008 19:17:36
Przy tym - powiem rzecz, która być może nie spodoba się wielu - należy, podejmując próbę konsolidacji, skoncentrować się wyłącznie na kwestii polityki zagranicznej. Spory religijne, ale i gospodarcze należy pozostawić na później.


PodpisuJą się pod tym zdaniem obiema rękami i ołówkiem trzymanym w zębach.
Adam Smiech dnia wrzesień 04 2008 01:11:21
Odpowiadam na drugi komentarz, dziękując jednocześnie za cenne uwagi.

Ad.1 Zgadzam się. Być może rzeczywiście zbyt mocno skoncentrowałem swoje rozważania na wpływie żydowskim, jednak łączenie wszystkiego zła tego świata wyłącznie z Żydami na pewno nie jest ani moim przekonaniem, ani celem powyższego tekstu. Faktem jest jednak, że ciężko jest uciec od tej tematyki zajmując się oceną polityki amerykańskiej ostatnich kilkunastu lat. Wpływ żydowski na USA był zawsze bardzo duży, wystarczy poczytać Dmowskiego, ale to z czym mamy do czynienia od lat 90-tych, to już zmiana jakościowa istoty tego wpływu. Wcześniej mieliśmy do czynienia z, użyjmy pewnego skrótu myślowego, dwoma podmiotami, z których jeden wpływał na drugi starając się wyzyskać dla siebie jak najwięcej korzyści. Od lat 90-tych wydaje się, że mamy do czynienia ze zlaniem się, na głównych kierunkach, interesów jednego i drugiego podmiotu. Interes żydowski, czy też interes istniejących wewnątrz obozu żydowskiego frakcji, stał się w dużej mierze interesem anglosaskiej Ameryki. Kiedyś WASP-owie byli dla Żydów rzeczywistością zewnętrzną, dzisiaj Żydzi są organiczna częścią tego układu, który można już nazwać jedynie neo-WASP-em. Naturalnie jestem jak najdalszy od stwierdzenia, że wpływ żydowski jest wszechogarniający i wszechmocny. Sternicy światowego żydostwa szczęśliwie nie mogą robić wszystkiego, co im się podoba i nie wszystkie ich plany realizowane są wg ich pobożnych(?) życzeń. Niemniej, nie można pozostawać obojętnym na rosnące szeregi tzw. judeo-chrześcijan, na stwierdzenia amerykańskiego establishmentu mówiącego o sobie, że jest nowym Izraelem. Uzasadnienie teologiczne jest tu ewidentne. Co ciekawe, również z naszego punktu widzenia, można wysnuć wniosek głęboko teologiczny - to, co obserwujemy jest bowiem dowodem na trwanie wielkich przeciwności historyczno-teologicznych (bunt Lucyfera, bunt Adama i Ewy, bunt narodu wybranego). Kpiną historii, a może samego ZŁA wcielonego jest to, że dzisiaj ogromna rzesza chrzescijan (nie wyłączając sparaliżowanego po SWII Kościoła Katolickiego) ciągnie się w ogonie polityki żydowskiej, kolejnymi posunięciami własnymi doprowadzając się do tej właśnie roli marginalnej przybudówki.

2. W związku z pkt 1. Zgadzam się jak najbardziej, że negatywny wpływ polityki anglosaskiej samej w sobie jest również bardzo poważny. I i II wojna swiatowa oraz zimna wojna (zapora atomowa na Wiśle) powinna dla nas wszystkich być nauczką, ale wiemy dobrze, że tak nie jest. Anglosasom przewróciło się w głowach w XIX-XX w., kiedy najpierw jedni, a potem drudzy zbudowali wielkie imperia. Znów, nie można bagatelizować wpływu jaki miała na rozwój tej niebywałej pychy idea znana jako Anglo/Israelism bądź British/Israelism. Nie chodzi przy tym o samych zorganizowanych wyznawców tej idei i demonizowanie ich wpływu, ale o ducha Anglo/Israelismu,. który niewątpliwie panuje w świecie anglosaskim z całą jego pychą, zadufaniem w sobie, przekonaniem o wyższośći nad światem itd.

3. Imperialna Rosja mi zupelnie nie przeszkadza. Ja, być może naiwnie, wierzę w Polskę i jej możliwości odgrywania roli wcale nie ze Złotego Wieku, ale takiej jaką odgrywają Francja, czy Niemcy. Nie jest to, uważam zupełnie poważnie, wygórowane oczekiwanie w stosunku do mojej Ojczyzny. Ludzie o mentalności wasalnej, którzy nami rządzą, a o których dużo już pisałem, są głównym problemem Polski. Nie możemy mieć pretensji do wrogów, że te nasze narodowe zahamowania wykorzystują tak bezwzględnie. Ja, jeżeli chodzi o rozwój sytuacji na kierunku rosyjskim, obawiam się, że po pierwsze, pragnący z Polski uczynić Izrael Kaczyńscy, pójdą na żałosną konfrontację z Rosją np. w obronie banderowskiej Ukrainy i wtedy my, znający sprawę od podszewki, ale bezsilni, będziemy mogli co najwyżej wymienić opinie, jeśli oczywiście jakaś jaczejka neopiłsudczykowska nie zamknie nam ust legalnie, bądź nielegalnie, po drugie zaś, boję się, że po klęsce w stylu styczniowym Rosji pozostanie oprzeć się na kreaturach podobnych do tych z lat 44-56, a to będzie powrót do błędnego koła. To fakt, że przeważa w moim spojrzeniu pesymizm, ale dopóki nie zauważę oznak zmiany w obłędnej polityce USA i Europy, które, jak pisałem, zamiast tworzyć z Rosją, tworzą przeciw niej, będąc w ten sposób katalizatorem zupełnie absurdalnego konfliktu, dopóty pesymizm mój będzie trwał.

Pozdrawiam
gjw dnia wrzesień 05 2008 00:59:13
Wybraństwo a spoganizowane chrześcijaństwo

Przy sposobności pojęcia izraelityzmu Anglosasów dochodzimy do dość ważnego wątku teologiczno-społeczno-politycznego, jakim jest zbiorowa predestynacja, a inaczej (bardziej po polsku) przedwieczne przejrzenie Boże w ujęciu całkowitej niezależności Boga jako Pana historii. Zadałem sobie trud dokładnego zbadania tej sprawy i oto, co odkryłem.
Ujmując rzecz najkrócej wg teologii kalwińskiej ludzie dzielą się na przeznaczonych do zbawienia albo potępienia jeszcze przed narodzeniem. Kalwin zaznaczał jednak, że: a) rozum ludzki nie jest zdolny do wykrycia tego przeznaczenia; b) nie odbiera to ludziom wolności wyboru, ponieważ człowiek w okresie zamknięcia swej duszy w więzieniu doczesnego ciała musi z własnej woli przyjąć albo odrzucić Jezusa Chrystusa, który jest jedynym wyzwoleniem z niewoli grzechu i śmierci. Skomplikowana teologia predestynacji opisuje dwoistość losu człowieka (z jednej strony wolność wyboru, z drugiej wynikająca z danego rz samej góryr1; sklonność do ulegania złu albo odrzucenia go) zaznaczając jednak z całą mocą, że nie wolno osądzać na jej podstawie bliźniego, bo należy to do Stwórcy.
Inną ważną myślą Jan Kalwina było przekonanie, że matką wszystkich grzechów jest pycha. Nie wolno się wynosić, bo kto sam siebie wynosi, będzie poniżony. Masz podstawy przypuszczać, że nie zostałeś odrzucony? Przoduj w modlitwie, poście i dobrych uczynkach, a bliskość Boga będzie ci najlepszą nagrodą i tytułem do przyszłej chwały w Jego królestwie r11; nauczał.
Niestety, dalsze historia dowiodła, że protestantyzm też można spoganizować przy pomocy bałwochwalstwa własnych dokonań równie skutecznie jak przy pomocy tego, co protestanci uważają za przesadny kult Marii Panny i świętych. Bez najmniejszej uciechy, a raczej z przerażeniem wysłuchałem kiedyś w amerykańskim radiu NPR wynurzeń pewnej katechetki prezbiteriańskiej, tłumaczącej, że prezydent Bush jest namiestnikiem Bożym na ziemi. Toż to jaskrawa herezja przeciw Pismu Świętemu, które piórem św. Jana wyraźnie ustawia w tej roli Chrystusa, któremu dana jest rwszelka władza na niebie i na ziemir1; i którego bezpośrednimi pomocnikami mogą być jedynie święci czyniący cuda oraz aniołowie. Tyle tylko, że to się nie wzięło z Księżyca. Długi ciąg błędów ludzi z szatańską pychą upatrujących w swoich formach rządów dalszego ciągu królestwa Dawida, ale nie naśladujących jego pokory i prawdziwej pobożności doprowadził do tego na pół idiotycznego, a na pół napawającego przerażeniem punktu skrajnego spłycenia i rozkładu prawdziwej teologii biblijnej.
Zbiorowa predestynacja rozumiana w sposób biblijny może bowiem oznaczać wyłącznie (praktykowane w różny sposób) oddzielenie się od społeczności w praktyce pogańskich w celu doskonalenia się w cnotach i unikania zepsucia. Choćby nawet miało to oznaczać ściągnięcie na siebie prześladowań. Czyli jest to odwrotność tego, co przedstawiają sobą neokonsi i ich (pożal się Boże) rreligijner1; zaplecze, gdzie odprawia się nabożeństwo do flagi państwowej Izraela.
rIzraelityzmr1; zgodny z Biblią i dawną tradycją kalwińską będzie zatem oznaczał dzisiaj opór wobec władzy sprzeciwiającej się faktycznie Bogu i krzywdzącej ludzi. Podsumowując, to właśnie my narodowcy mamy pełne prawo uważać się za nowy Izrael, opierający się ludziom Babilonu...
RomanK dnia wrzesień 05 2008 02:06:54
Nie panie Grzegorzu...pan Adam wcale nie przejaskrawia roli zydowskiego w tym israelskiegoelementu w grze o Rosje! Wcale ..ujawniaja sie coraz to nowe informacje ,ktore pokazuja ze to wlasnie nie ma zadnego czynnika gruzinskiego w wojnie o Gruzje...
NIestety to czesc 1000 letniej wojny Hazarow z Rosja!
DOskonala analiza panie Adamie..doskonala!
Bardzo cenne dodatki i uwago pani eGrzegorzu...mozna sie naprawde nauczyc! poloitycznego myslenia nad interesem Polski Dzieki!
gjw dnia wrzesień 05 2008 04:33:18
Panie Romanie! Co w takim razie począć z takimi postaciami jak zwany Sołżenicynem poezji Naum Mojżeszowicz Korżawin (nawrócony za młodu na prawosławie), syn naturalny Sergiusza Jesienina Aleksander Jesienin-Wolpin (emerytowany matematyk, propagator kultury rosyjskiej w USA), warszawiak z urodzenia Marek Halter (osobisty przyjaciel Sarkozy'ego oraz wielki rzecznik Rosji we Francji)?

Panie Adamie! Nie będzie wojny domowej na Ukrainie, a w związku z tym również rosyjskiej interwencji. Wybory prezydenckie wygra Julia Tymoszenko, która raz kiedyś dała się nabrać na udział w banderowskiej hecy, a potem jej stosunek do tradycji OUN-UPA stał się co najmniej bardzo ostrożny. Dogada się z Rosją (na zasadzie bądźcie sobie w pełni niezależni w zamian za pełną neutralność) i utworzy rząd narodowy, który da w kość oligarchom i uniezależni ten kraj od obcych.

Europa Zachodnia z Niemcami na czele nie da z siebie zrobić bandy antyrosyjskich samobójców, psujących źródła własnego dobrobytu.

Neokonsi (jeśli nie stracą Białego Domu) będą się mogli wyłącznie gotować ze złości. Pewno z tej złości rzucą się na Iran i w ten sposób przypieczętują swój koniec nową Koreą.

Przed nami nowe, wspaniałe czasy!

Przed nami zwrot Europy w kierunku rządów narodowych.
RomanK dnia wrzesień 05 2008 15:56:39
A co ma niby z nimi byc?
Napisano: Kto uwierzy i ochrzci sie- zbawion bedzie...
Przyjecie Chrztu Sw, czy to w rycie Rzymskim czy Prawoslawnym czy nawet heretyckim pozbawia kazdego Zyda jego zydowstwa. Wspolnota wypiera sie go i uwaza za nieZyda.
Zreszta pisze panu nie o Hebrajczykach. a;e o Hazarach,- Aszkenazim ..to oni walcza o swoja stara Ojczyzne.
Co do swiatlanej przyszlosci ..cimno ja widze:-))
TU wybory w pelnym pedzie..z jednej strony mlody mily i pokojowo nastawiony przedstawiciel Kultury smierci..z drugiej stary, porywczy i wojowniczo nastawiony przedstawiciel Kultury Zycia:-)))
Jak pan nie wybierze, wybiera pan paradox.
UKraina jak Polska...karmiona klamstwem , ponizana, oglupiana przypomina Polske a to stado baranow prowadzonych do rzezni. przez swych duchpastuchow:-)))i ich kolatorow,,,
gjw dnia wrzesień 05 2008 18:04:41
z jednej strony mlody mily i pokojowo nastawiony przedstawiciel Kultury smierci..z drugiej stary, porywczy i wojowniczo nastawiony przedstawiciel Kultury Zycia:-)))
Jak pan nie wybierze, wybiera pan paradox.


Też racja, niestety.
RomanK dnia wrzesień 06 2008 01:54:46
Jak na zamowie3nie:-))
http://news.yahoo.com/s/afp/20080903/lf_afp/russiahistoryculturearchaeology_080903160809
gjw dnia wrzesień 07 2008 02:45:13
Przeczytałem tę depeszę.To rzeczywiście sporo daje do myślenia.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014