Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumLipiec 17 2019 23:18:39
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 8
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
4
4
Protest w Lublinie 30.06.09 r.
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
W trosce o prawdę historyczną
Historia Polski

Mija kolejna rocznica zwycięstwa w 1920 r. pod Warszawą. Wydano kolejne książki, których autorzy głoszą chwałę Józefa Piłsudskiego, jako rzekomego zbawcy Ojczyzny w trudnych dniach sierpnia 1920 r. Na uwagę zasługuje zwłaszcza książka Janusza Ciska, która przy zachowaniu pozorów naukowości jest w istocie apologią Józefa Piłsudskiego. Już adnotacja na okładce mówiąca o istnieniu pokolenia JP I i nawiązująca w ten sposób do pokolenia JP II, czyli Jana Pawła II, wskazuje na apologetyczny i wręcz metafizyczny wydźwięk książki. Jeżeli już na okładce głosi się kult postaci, o której się pisze, to trudno spodziewać się, że będzie to pozycja historyczna. To w istocie książka głosząca kult Piłsudskiego, książka o kulcie, wreszcie, książka napisana przez jednego z wyznawców tego kultu. Dzieło Ciska reklamowane jest w mediach publicznych przez… Józefa Szaniawskiego, znanego nam ze swoich rusofobicznych wystąpień, który sam również jest jednym z najbardziej fanatycznych wyznawców kultu marszałka. Wobec sytuacji, z którą mamy do czynienia co roku, obowiązkiem naszym jest zawsze przypominać postać Tego, dzięki któremu zwycięstwo to stało się faktem, postać generała Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego. Został On całkowicie i planowo zapomniany. Jeżeli wspomina się jego osobę, to tylko w kontekście przeczenia Jego zasługom. Tymczasem to On, obejmując funkcję Szefa Sztabu Generalnego WP 22.07.1920 r., tchnął nowego ducha w armię, cofającą się na wszystkich kierunkach, przygnębioną porażkami. W dramatycznych dniach sierpnia 1920 r., wytężając całą swoją wiedzę merytoryczną i wrodzony talent, przelał odważną myśl stoczenia walnej bitwy z bolszewikami w formie wielkiego zwrotu zaczepnego na język rozkazów dla całej armii polskiej. Wraz ze sztabem przygotował rozkaz nr 8358-III z 6 sierpnia 1920 r., który zakładał skoncentrowanie w jednym miejscu dużych sił polskich i wykonanie uderzenia na lewe skrzydło głównych sił bolszewickich idących na Warszawę. Zaproponował Piłsudskiemu, wówczas jeszcze Naczelnemu Wodzowi, dwa miejsca koncentracji polskiej grupy uderzeniowej, pod Garwolinem, bliżej Warszawy i koło Puław, dalej od stolicy. Piłsudski zdecydował się wybrać wariant koncentracji pod Puławami. Rozkaz został podpisany przez gen. Rozwadowskiego i płk Piskora i przekazany do realizacji. Po pewnym czasie okazało się, że bolszewicy mogą znać plan polski, w związku z czym Rozwadowski, już samodzielnie, wprowadził korekty do planu z 6 sierpnia i wydał 9 sierpnia nowy rozkaz pod fikcyjnym numerem 10000, napisany odręcznie przez Niego samego, który przekazał do wykonania wszystkim dowódcom z Piłsudskim na czele. Na rozkazie tym widnieje podpis Piłsudskiego jako przyjmującego do wiadomości nowe rozwiązania. Polegały one na wzmocnieniu polskich sił na północnym odcinku frontu (V Armia gen. Sikorskiego), tak, aby mogły one wykonać równoległe uderzenie wraz z grupą znad Wieprza(koło Puław), tzw. manewr kanneński (nazywany tak od manewru Hannibala pod Kannami). Właśnie wg tego rozkazu została rozegrana Bitwa Warszawska, a decydujące znaczenie na najważniejszym, właśnie północnym odcinku frontu (tam bowiem atakował gros sił bolszewickich, zamierzających od północy obejść Warszawę i zaatakować ją od zachodu), miało uderzenie, rankiem 15 sierpnia, sił gen. Sikorskiego znad rzeki Wkry. Bolszewicy zostali zatrzymani, w krótkim czasie przeszli do odwrotu, ścigani przez Wojsko Polskie. Piłsudski, sprawiający wrażenie nie mającego pojęcia o tym, co się dzieje pod Warszawą, zwlekał z uderzeniem znad Wieprza. Kiedy w końcu uderzył, przez kilkanaście godzin atakował w próżni. Ostatecznie nawiązał kontakt z bolszewikami i pokonał ich słabe na tym kierunku siły, ale stracił szansę na okrążenie sił głównych i na dokonanie całkowitej zagłady Armii Czerwonej przez Wojsko Polskie. Tak wyglądała bitwa. Faktycznie, głównodowodzącym wszystkich polskich sił był w czasie jej trwania gen. Tadeusz Jordan-Rozwadowski. (Faktycznie, gdyż Piłsudski w najtrudniejszych dniach 13-15 sierpnia był nieobecny nie tylko w Warszawie, ale i w Puławach). Był też głównodowodzącym de iure, jako naturalny zastępca Naczelnego Wodza, Józefa Piłsudskiego, który 12 sierpnia 1920 r. złożył na ręce premiera Wincentego Witosa dymisję z funkcji Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza. Witos z oczywistych powodów nie podał informacji o tej dymisji do wiadomości publicznej, ale to w niczym nie zmienia mocy wiążącej samej dymisji. Piłsudski, na skutek ciągłych porażek, popadł w apatię i załamanie, nie rozumiał zamysłów Rozwadowskiego, był przerażony perspektywą klęski. Po dymisji, rankiem 13 sierpnia Piłsudski wyjechał z Warszawy do Puław, aby objąć dowodzenie grupą uderzeniową znad Wieprza, jednak zamiast do Puław pojechał do Bobowej pod Tarnowem, do majątku Wieniawa-Długoszowskiego, gdzie znajdowała się wówczas jego konkubina z dwiema córkami. Nadrobił przez to, w drodze do Puław, kilkaset kilometrów. Jest więc oczywistym, że mógł być w dowództwie grupy uderzeniowej najwcześniej 14 sierpnia po południu, a prawdopodobnie było to jeszcze później. Pierwszy rozkaz Piłsudskiego pochodzi z 15 sierpnia i nie ma podanej godziny. Dodatkowo istnieją dowody na to, że, tegoż 15 sierpnia, Piłsudski brał udział w chrzcinach w jednym z kościołów w Puławach, jako... ojciec chrzestny. Tak zachowywał się w, co powtarzam raz jeszcze, najtrudniejszych dla Ojczyzny dniach 13-15 sierpnia rzekomy autor planu polskiego i rzekomy Naczelny Wódz armii polskiej. Po zwycięskiej bitwie, jak gdyby nigdy nic, Piłsudski przeszedł do porządku dziennego nad swoją dymisją, nad swoją mizerną rolą w bitwie i rozpoczął, wraz z gronem ślepo oddanych mu wyznawców, budowanie swojej legendy jako rzekomego zwycięzcy i męża opatrznościowego Ojczyzny.Co na ten temat należy sądzić najlepiej wyraził gen. Tadeusz Machalski w liście do Jędrzeja Giertycha (Rozważania o Bitwie Warszawskiej 1920-go roku, red. Jędrzej Giertych, Londyn, 1984, s.77): "(...) Opuszczenie pola bitwy jest największą hańbą dla żołnierza. Można jeszcze mieć pewne wyrozumienie dla Piłsudskiego, który pod ciężarem odpowiedzialności za katastrofę, którą ściągnął na kraj, załamał się duchowo, tracąc panowanie nad sobą, ale trudno wybaczyć mu jego zachowanie po wojnie, kiedy to zamiast nadać gen. Rozwadowskiemu Wielką Wstęgę Orderu Virtuti Militari i mianować go marszałkiem za wygraną bitwę, która uratowała kraj, wtrącił go do więzienia na Antokolu (...). Piłsudski nie mógł znieść tego, że obaj (Rozwadowski i Witos - przyp. mój - AŚ) widzieli go w chwili jego upadku i zamiast teraz okazać im swoją wdzięczność za wyratowanie go, mścił się bezlitośnie.


Dziś, kiedy piłsudczykowska wersja historii triumfuje, kiedy na jej usługach znajduje się cała szeroko rozumiana polska formacja chadecka, nie wyłączając także Radia Maryja i Naszego Dziennika, kiedy obchody zwycięskiej Bitwy Warszawskiej, Bitwy przygotowanej i dowodzonej przez gen. Rozwadowskiego, a przeprowadzonej w polu przez grono zdolnych dowódców (z generałami Hallerem, Sikorskim, Latinikiem, Zagórskim i innymi), stojących na czele niezłomnych oddziałów Wojska Polskiego, wspartych moralnie i duchowo przez większość Narodu, sprowadza się li tylko do oddania jakże niezasłużonej chwały Piłsudskiemu, niech ten krótki tekst będzie wołaniem o sprawiedliwość dziejową dla prawdziwych bohaterów, dla ich męstwa i dokonań, z największym z nich, gen. Tadeuszem Jordan-Rozwadowskim na czele.


Adam Śmiech
Komentarze
gjw dnia sierpień 15 2008 10:20:25
Od siebie dodam, że jednym z wodzów znajdujących się wówczas w polu i nie tracących ducha w obliczu groźby utraty stolicy był gen. Skierski - brat superintendenta (najwyższego rangą duchownego) Kościoła Ewangelicko-Reformowanego, dowodzący jedną z armii na środkowej części frontu. Historiografia toruńska spycha ten fakt pod dywan, podobnie jak postać zamordowanego w Katyniu naczelnego kapelana żołnierzy tegoż wyznania - ks. kpt. Andrzeja Potockiego. No i oczywiście robi się na siłę z Piłsudskiego katolika, którym owszem był, ale w dzieciństwie i wczesnej młodości. smiley
RomanK dnia sierpień 16 2008 04:11:22
Racja! Dbry historyk z pana Grzegorza i madry chlop i lubie pana chociazes kacerz przebrzydly:-))
gjw dnia sierpień 16 2008 22:24:34
Poważnie zaś; naród,jeg dzieje, kultura i tradycja są jednością;od Mikołaja Reja przez Józefa Wybickiego po Bogusława Kowalskiego i nie ma prawa sią nazywać ruchem narodowym taki, który tę nić przerywa, a jkieś jej odcinki próbuje wyrzucić ze zbiorowej pamięci. Polska w jej wzlotach i upadkach, zwycięstwach i klęskach, winac i zasługach poszczególnych osón jest tylko jedna. Zaś cywilizacja łacińska nakazuje trzymać się prawdy. Jako rzekł cesarz Marek Ulpiusz Trajan:
Sprawiedliwość jest to niezłomna wola oddania każdemu tego, co mu się należy.

Wielka szkoda, że środowisko wokół ks. Rydzyka nie potrafi się utrzymać choćby na poziomie wyższej moralności pogańskiej.
lutek1 dnia sierpień 17 2008 15:45:14
To prawda ze Pilsudski porzucił Wiare (z powodow wiadomych i starych jak swiat....smiley ) - jak pisze prof. F.Koneczny, denominacja ewangelicka to bylo w Polsce jedynie przedsiebiorstwo rozwodowe.

ps. co to jest ta "wyzsza moralnosc poganska". Mnie uczono ze moralnosc jest jedna - albo cos jest morlane albo nie, widocznie w religii Marcina Lutra jest inaczej...
Alicja dnia sierpień 17 2008 23:19:29
Kocham historie,jestem wdzięczna śp.mojemu Ojcu,który mi zaszczepił tą miłość. historii i szukania prawdy.Mój Ojciec nie zyje od 15 lat,ale myśle ,ze byłby bardzo nieszczesliwy gdyby dożył tych czasów..taka dygresja...
Jednodniówka Narodowa jest dla mnie wszystkim ...tak trzymaćsmileysmiley
gjw dnia sierpień 17 2008 23:59:58
W okresie międzywojennym w Jednocie Warszawskiej wskazywano ironicznie, że w Jednocie Wileńskiej jest bardzo dużo ślubów, a mało chrzcin. Mimo to przytoczone tu zdanie Feliksa Konecznego ma mniej więcej tyle wspólnego z prawdą co miałoby uznanie jego Kościoła za instytucję, której głównym celem jest zarabianie na pielgrzymkach do świętych obrazów. smiley Zresztą w ogóle jego twórczość dzieli się na dwie wyraźne grupy: p. t. Cywilizacja... cywilizacji, zawierające pewną ilość błędów, ale w sumie wartościowe i pozostałe, zawierające moim zdaniem niemal same błędy.

Co do moralności itd., to przyjmując zdanie Konecznego właśnie należy uznać, że rcywilizacja jest to sposób organizacji życia zbiorowegor1;. Jest rzeczą niemożliwą, aby ten sposób zmienił się całkowicie z pokolenia na pokolenie. Zmiany zachodzą bardzo powoli. Tak powoli, że możemy znaleźć wiele składników dzisiejszych pojęć cywilizacji łacińskiej o moralności u tych, którzy jako pierwsi mówili po łacinie; w Rzymie republikańskim, tym bardziej cesarskim. Pod skrzydłami tego drugiego rozwinęło się przecież w swoich pojęciach chrześcijaństwo (sobory starożytne, Ojcowie Kościoła; ich autorytet uznawał również Luter, Kalwin, Wesley...).

Hasło rmoralność jest jedna albo nie ma jej wcaler1; dotyczy zagadnienia monizmu etycznego, co przecież w wyniku przyjęcia zasady tegoż monizmu nie przekreśla faktu jego zmian historycznych i nie wyklucza przyszłych. Jeśli zatem twierdzę, że ktoś nie dorównuje nawet moralności z czasów Trajana, to nie stawiam tegoż Trajana za wzór doskonałości, ale zaznaczam, że ktoś tego etapu rprogramu nauczaniar1; cywilizacji łacińskiej (zachodniej) jeszcze sobie nie przyswoił.

Zaś tak w ogóle, to dziękuję, że wreszcie skądś się odzywa ktoś spoza kręgu starych dyskutantów, znających się już jak łyse konie i mających sobie nawzajem coraz mniej nowego do oznajmienia.
smiley
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014