Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumMarzec 27 2017 16:34:28
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 8
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
37
37
Irak
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
I nadsekretarz Kaczy...
Inwazja Korei Płn na...
Ważna data:15.07.1945
Rosja ciężkozbrojna
"O realny program w ...
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Witamy
Ostatnie Aktywne Tematy na Forum
Temat Odsłon Odpowiedzi Ostatni post
I nadsekretarz Kaczyński 29 1 ricardopl77
Inwazja Korei Płn na USA 34 1 ricardopl77
Ważna data:15.07.1945 28 1 Adam Smiech
Rosja ciężkozbrojna 75 2 gjw
"O realny program w sprawie... 73 0 ricardopl77
Gala Myśli Polskiej

W ostatnią sobotę w X Pawilonie Cytadeli warszawskiej, wraz z Koleżanką Zawodzińską braliśmy udział w Gali Myśli Polskiej. Głównymi punktami spotkania były: wręczenie Nagrody i wyróżnienia Fundacji Narodowej im. Romana Dmowskiego w konkursie na najlepszą książkę o historii i myśli politycznej Narodowej Demokracji za rok 2016 oraz prezentacja nowego - trzeciego już - tomu Archiwum Narodowej Demokracji. Laureatem nagrody głównej został Kol. Michał Andrzejczak, autor monumentalnej książki (ponad 800 stron!) - Rosja w myśli politycznej Narodowej Demokracji w latach 1917-1939. Wyróżnienie zdobyła znakomita biografia wybitnego działacza ND na Pomorzu, ks. Józefa Wryczy, pióra P. Krzysztofa Kordy - Ks. ppłk Józef Wrycza (1884 - 1961): biografia historyczna. Archiwum Narodowej Demokracji t.3 zawiera - jak zwykle zresztą - bardzo interesujące teksty i materiały, dotyczące nieznanych, mało znanych i zapomnianych kart historii naszego ruchu. Szczególnie polecamy w nowym tomie obszerny artykuł Kol. Marzeny Zawodzińskiej o prawdziwym obliczu krwawych walk pomiędzy robotnikami kierunku narodowego i socjalistycznego. Podczas gali występowali też zaproszeni goście. Bardzo ciekawe było wystąpienie prof. Krzysztofa Komorowskiego, w którym zwrócił uwagę na negatywne zjawisko w obecnej historiografii ruchu narodowego w postaci rażącej przewagi pozycji dotyczących organizacji proweniencji oenerowskiej (NSZ-ONR, Związek Jaszczurczy), nie mającej uzasadnienia w faktach, oraz marginalnej obecności opracowań historycznych dotyczących głównego nurtu ruchu narodowego w czasie II wojny światowej (SN, NOW). Z kolei p. Mirosław Majkowski, organizator inscenizacji ataku banderowskiego na polską wieś w 2013 r. w Radymnie, zapowiedział nową inicjatywę pod nazwą "Monte Lenino", mającą upamiętnić ofiarę żołnierza polskiego idącego ze Wschodu, przypomnieć jego walki, i wyrwać z kręgu zapomnienia, z mroków realizowanej odgórnie polityki historycznej IPN i tzw. niepodległościowców, w której to polityce, żołnierzy tych i ich wysiłek (Lenino, Warszawa, Wał Pomorski, Kołobrzeg, Odra i Nysa, Budziszyn, Berlin) pragnie się wykreślić z pamięci polskiej i z kart historii. Spotkanie zakończyło się przybliżeniem najciekawszych miejsc i historii związanych z X Pawilonem Cytadeli, przez Kol. Red. Jana Engelgarda, kierownika Muzeum X Pawilonu.


Czytaj całość
Pięknie polec, czyli zła polska tradycja
Jednodniówka Narodowa

Zatem stało się - znów pięknie polegliśmy. Obserwowałem ze smutkiem pokaz polskiego irracjonalizmu politycznego w najgorszym guście przeprowadzonego wg znanej maksymy Piłsudskiego - "być zwyciężonym a nie ulec, to zwycięstwo" - która to formuła może i sprawdza się w niektórych ekstremalnych dla narodu i państwa sytuacjach, ale z całą pewnością nie miała zastosowania przy okazji wyboru Donalda Tuska na drugą kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej. Jest to formuła usprawiedliwienia dla notorycznych przegranych, zasłaniających się murem frazesu, patosu i hurrapatriotycznych gestów. Przy tym kompleks wiecznego przegranego tak dominuje nad psychiką wykonawców, że nie są oni w stanie pójść jej pod prąd. W trzeciorzędnej kwestii przedłużenia kadencji Tuskowi wytoczono armaty godności narodowej, wysokich zasad moralnych, o których pouczono Europę, oraz ogłoszono, że "nie daliśmy się", że "pokazaliśmy Europie". Towarzyszyły temu znane z historii gesty, jak ogłaszanie zwycięstwa (!?) premier Szydło, czy witanie jej kwiatami przez samego Jarosława Kaczyńskiego. Nawiasem mówiąc, zmuszony jestem stanąć (tak! tak!) w obronie Donalda Tuska. Jakkolwiek jest mi odległy jego obóz polityczny, uważam, patrząc ex post, że do czasu drugiego Majdanu, rządy PO przynajmniej unikały szaleństwa. Oczywiście, bez przesady - ta opcja polityczna była (i jest) bezalternatywnie zapatrzona w Unię Europejską jak w obrazek, ale jednak przez pewien czas rządy PO próbowały nawet prowadzić rozsądną politykę w stosunku do Rosji. Wszystko zniszczył drugi Majdan, a raczej fanatyzm proukraiński większości PO i prezydenta Komorowskiego. Także na odcinku wewnętrznym, mając czas i możliwości, zamiast ulżyć Polakom, rządy PO nałożyły na nich nowe podatki i ciężary publiczne. Pamiętając jednak Jarosława Kaczyńskiego krzyczącego na Majdanie "Sława Ukrainie!", i obserwując na co dzień horrendalne mnożenie przepisów przez obecny rząd, nie zauważam - po Majdanie - różnic między jednymi a drugimi, zaś w rusofobii dochodzi wręcz między nimi do licytacji. W takim wypadku wylewanie pomyj na Tuska (który przecież nie negocjował i nie podpisywał traktatu Lizbońskiego), powszechne nazywanie go "zdrajcą", umieszczanie na okładkach w mundurze Wehrmachtu, to zwyczajne chamstwo polityczne nie lepszych od niego. Czy któryś z tych bezwzględnych krytyków tekstu Tuska "Polak rozłamany", sprzed 30 lat, będącego podstawą do rzucania obelg, zadał sobie trud, żeby go przeczytać? Ja sobie zadałem... I twierdzę z całą odpowiedzialnością, że to nie wyznanie zdrady narodowej, ale smutna refleksja nad meandrami naszej ciężkiej historii. Refleksja na tyle poważna i ciekawa, że może być i dziś przyczynkiem do ważnej i interesującej, twórczej dyskusji. Oczywiście nie dla tych, którzy sami sobie przyznali prawo do decydowania, o tym, kto jest, a kto nie jest Polakiem. Artykuł Tuska ze "Znaku" wymaga odrębnego omówienia na tle całej ówczesnej i dzisiejszej dyskusji o Polsce, polskości i o polskiej tradycji - tej dobrej i tej złej. Teraz ograniczę się do krótkiego cytatu: Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło - ponuro - śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych rojeń? Polskość to nienormalność - takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. (...) kiedy inni budują, kochają się i umierają, my walczymy, powstajemy i giniemy. I tylko w krótkich chwilach przerwy rozważamy nasz narodowy etos odrobinę krytyczniej (...). Jest jakiś tragiczny rozziew w polskości - między wyobrażeniem a spełnieniem, planem a realizacją. Jest ona etosem pechowców, etosem przegranych i zarazem nie pogodzonych ze swą przegraną. Wolność jest w nim wartością najwyższą (…). I szarpię się między goryczą i wzruszeniem, dumą i zażenowaniem. Wtedy sądzę - tak po polsku, patetycznie - że polskość, niezależnie od uciążliwego dziedzictwa i tragicznych skojarzeń, pozostaje naszym wspólnym świadomym wyborem.

Czytaj całość
Kolejne spotkanie!
Film ze spotkania w Zgierzu zorganizowanego przez Klub im.Romana Dmowskiego.


A tu z kolei zaległe wideo - ze spotkania w Łodzi:


Prawda nie leży pośrodku
Jednodniówka NarodowaZapraszam do lektury recenzji bardzo interesującej książki Olgi Nadskakuły pt. "Kategorie „swój” i „obcy” w rosyjskim myśleniu politycznym".

Link
Wyklęty, powstań!

Za nami kolejny 1 marca - dzień ustanowionego w 2011 r. święta tzw. żołnierzy wyklętych. Z premedytacją piszę powyższe słowa z małej litery, gdyż nie celebruję tego święta, bo uważam jego przesłanie za wysoce szkodliwe. Zresztą podobnie jak święto powstania warszawskiego również ustanowione niedawno. Razem z obchodami rocznicy powstania styczniowego wpisują się w polską pedagogikę klęski - tradycję celebracji klęsk i cierpiętnictwa, ofiarniczego stosu, gdzie życie ludzkie ma znaczenie drugorzędne, gdzie hasłem naczelnym jest "wszystko albo nic", gdzie wreszcie są elitarni bohaterowie i zdradziecka masa. Święto żołnierzy wyklętych przybrało formę obchodów co najmniej tygodniowych z ciągłym powtarzaniem mantry o "jedynej drodze", jaką oni wybrali etc. etc.

Żeby wszystko było jasne - pamięć, godny pochówek i pośmiertna wdzięczność za ofiarę życia dla Ojczyzny należy się wszystkim ofiarom okresu stalinowskiego, zamordowanym przez sądy i bez sądu, może szczególnie takim osobom, które nie widziały możliwości walki zbrojnej po 1945 r., jak gen. Fieldorf, czy Adam Doboszyński. Popełnione na nich i na wielu innych niewinnych ludziach mordy sądowe obciążają władze Polski okresu stalinowskiego bez żadnego usprawiedliwienia. Przy okazji omawianego święta nie mamy jednak do czynienia z hołdem dla niewinnych ofiarach, lecz z ideologiczną ofensywą obozu celebracji klęski, która ma służyć wielorakim celom politycznym, a którą, dla ułatwienia sobie zdeprecjonowania przeciwników, ubrano w wygodną formę kultu. Kult zaś, z samej istoty, wyklucza krytykę, wyklucza obiektywne badania historyczne, wyklucza dyskusję. Ci, którzy ośmielą się mieć inne zdanie od głosicieli kultu, otrzymują, bez wysłuchania racji, miano zdrajców, odszczepieńców narodu.

Kult żołnierzy wyklętych służy obecnej ekipie rządzącej, wspomaganej przez historyków IPN, do osiągnięcia celów politycznych w dwóch najważniejszych aspektach.

Czytaj całość
Licealiści o patriotyzmie
Pomyślałem, że raz na jakiś czas można by zejść z poziomu naszych wysokich dyskusji i usłyszeć, co myślą młodzi ludzie będący naszą przyszłością. Oto wypowiedzi pabianickich licealistów o nowoczesnym patriotyzmie (w ramach ogólnopolskiego projektu), tak, jak oni go rozumieją. Wg mnie, generalnie wygląda to nie najgorzej...

Spotkanie ws. wyklętych
Historia Polski

Zapraszam na kolejne spotkanie!

Piątek 3 marca 2017, godz. 18:00, biuro poselskie Michała Marusika, ul. Wólczańska 118 - Dyskusja pt. "Polska pedagogika klęski. Komu służy straceńczy kult Żołnierzy Wyklętych?". Wystąpią Tomasz Kostyła i Adam Śmiech.


Już!!!
Polskie słupy graniczne na Odrze
Historia PolskiGdy orły nasze, lotem błyskawicy,
Spadną u dawnej Chrobrego granicy


Adam Mickiewicz, Epilog do Pana Tadeusza

27 lutego 1945 r. polscy żołnierze wbili pierwsze słupy graniczne w Odrę. Ten symboliczny akt zwiastował koniec tysiącletniego "Drang nach Osten". Polacy, jeszcze przed końcem wojny i przed Poczdamem, pokazali swoją wolę powrotu na piastowską rubież. Poza marginesem ślepców i zacietrzewionych, linię Odry i Nysy Łużyckiej popierały wszystkie polskie siły polityczne. Przesądzającym czynnikiem dla ustanowienia tej linii, jako zachodniej granicy Polski, było poparcie Stalina podczas Konferencji w Poczdamie.


Spełniły się marzenia pokoleń - Mickiewicza, Pola, Wysłoucha, Parczewskiego, Popławskiego, Jakimiaka (pierwszy, który zaproponował granicę na tych rzekach, choć bez Szczecina), i wielu, wielu innych zasłużonych dla polskiej myśli zachodniej. Dlatego też rok 1945 był nie tylko rokiem klęski, ale również rokiem wielkiego zwycięstwa Polski. Klęska polityczna przeminęła, zaś wiekopomne zwycięstwo nad Niemcami trwa. To rocznicę postawienia słupów granicznych na Odrze powinniśmy dzisiaj czcić w Polsce. W zamian mamy celebrację klęski, jałowego straceństwa tzw. żołnierzy wyklętych. Obecny establishment topi Polskę w przygnębiającym, ofiarniczym patriotyzmie, gdzie - w istocie - samobójcza walka bez jakichkolwiek widoków, stanowi najwyższą wartość. Za dzisiejsze zarażanie młodych pokoleń patriotyzmem wypełnionym niewłaściwą, błędną, a czasami złowrogą treścią, możemy zapłacić w przyszłości kolejną hekatombą...

Patrz dalej (film!)
Odrobina humoru od rana

Dziennikarz Onetu Piotr Gruszka stawia pytanie Annie Marii Dyner z PISM o nierealizowanie przez Białoruś umowy o małym ruchu granicznym z Polską (całość wywiadu TUTAJ):

A nie sądzi pani, że Łukaszenka po prostu boi się wypuścić z kraju swoich obywateli, bo ci mogliby wreszcie zobaczyć, jak wygląda normalny kraj?


Cóż, chociaż poniedziałek, człowiekowi od razu weselej... :-)
Realizm w polityce polskiej - Konstantynów 16.02.17
Jednodniówka NarodowaZ przyjemnością przedstawiamy zapowiadany zapis spotkania z Konstantynowa Łódzkiego.
Co dalej w sprawie ukraińskiej?
Tematyka ukraińska

W poprzednim numerze "Myśli Polskiej" (nr 7-8 z 12-19.02.17) skomentowałem wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego i prezydenta Andrzeja Dudy dotyczące banderyzacji Ukrainy, wystąpienia po raz pierwszy tak daleko idące w krytycyzmie tego zjawiska. Jakkolwiek były one skierowane do polskiej opinii publicznej, zauważono je naturalnie i na Ukrainie, gdzie reakcja, z oficjeli, na razie szefa ukraińskiego IPN, neobanderowca Wołodymyra Wiatrowycza, znanego kłamcy i manipulanta, a jednocześnie miłego partnera polskiego IPN-u w demaskowaniu jedynie słusznych zbrodni sowieckich, który - bez zaskoczenia - stwierdził, że Ukraina, szczególnie na żądanie z zewnątrz, nie odrzuci, ani nie będzie uzgadniać swojej historii, wypominając przy tym Polakom udział w pogromach antyżydowskich. Obok tego, w Kijowie rozpoczęto obchody roku 75 rocznicy powołania UPA. Aha, i zapomniałbym, Ukraińcy, przepraszam, oczywiście agenci Putina, powiesili baner z Banderą na płocie polskiej ambasady.

Od tego czasu również Jarosław Kaczyński powtórzył swoje słowa, tym razem w wywiadzie dla "Gazety Polskiej" (nr 6/17), mówiąc: Ale musimy też powiedzieć otwarcie, iż poziom ignorowania przez władze w Kijowie spraw związanych z ludobójstwem dokonanym na naszych obywatelach na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, a często też zakłamywania ich prawdziwego przebiegu, gloryfikowania sprawców, przekroczył granice akceptowalności.(...) Jakiś czas temu rozmawiałem długo z prezydentem Poroszenką i powiedziałem mu wprost: z Banderą do Europy nie wejdziecie, trzeba wybrać - albo integracja z Zachodem i odrzucenie tradycji UPA, albo Wschód i wszystko, co się z nim wiąże.

Doceniając, niezależnie od faktycznych intencji prezesa PiS, obecne wystąpienia, nie sposób nie skomentować raz jeszcze owej "granicy akceptowalności". Czy naprawdę dopiero w drugiej połowie 2016 r. granica ta została przekroczona, kiedy upamiętnienia UPA liczy się w kilkanaście tysięcy, a może więcej, kiedy polityka historyczna jest w rękach neobanderowców, zaś nasilenie tych zjawisk miało miejsce po objęciu władzy przez Juszczenkę, a ostatnio, przez Poroszenkę? Przecież to są oczywiste sprawy, z których kto, jak kto, ale Kaczyński musi sobie zdawać sprawę. Blefuje zatem w żywe oczy. I druga kwestia - to rozróżnienie między dobrym Zachodem a złym Wschodem. Tak się składa, na nieszczęście polskich banderofili, którzy pragnęliby zdemaskować rękę rosyjsko-sowiecką, że szowinistyczny ruch ukraiński jest czystą kreacją Zachodu, najpierw Austro-Węgier, później Niemiec (Republiki Weimarskiej i III Rzeszy), wreszcie, po wojnie, służb specjalnych USA, Wielkiej Brytanii i RFN. Bez wsparcia Zachodu, ruch ten nie zaistniałby w takim wymiarze, nie rozwinął się, nie miał takich morderczych "osiągnięć" w czasie II w.św. i nie przetrwał 50 lat po wojnie. Wystarczy spojrzeć na życie i działalność Mykoły Łebeda, przed wojną współorganizatora zamachu na Pierackiego, podczas wojny jednego z głównych odpowiedzialnych za ludobójstwo na Polakach, a po wojnie "zdemokratyzowanego" przywódcy ruchu ukraińskiego za wielką wodą, pupila CIA. W tej sytuacji bliżej prawdy w swoich oczekiwaniach od Zachodu jest Poroszenko et consortes niż Kaczyński. W Polsce nikt z decydentów tego nie zauważa i nie chce zauważyć. A kiedy Parlament Europejski w 2010 r. - występując wbrew tej zachodniej tradycji - przyjął rezolucję w sprawie ówczesnej sytuacji na Ukrainie, w której zawarta była negatywna ocena przyznania tytułu "Bohatera Ukrainy" Banderze, to Paweł Kowal i różne polskie środowiska proukraińskie krytykowały tę decyzję.
Z punktu widzenia Ukrainy wygląda to zatem zupełnie inaczej - to Zachód dawał pieniądze, wspierał, roztaczał parasol ochronny w przeszłości, a ostatnio wspomagał pieniędzmi i propagandą rewolucje "pomarańczową" i "godności". Konfrontując wypowiedź Kaczyńskiego z faktami i oczekiwaniami neobanderowskiej Ukrainy, widać, że takie sytuacje jak rezolucja z 2010 r., to odstępstwa od reguły, zaś wizja złego/dobrego panująca w Polsce i wyrażona przez Kaczyńskiego, co najwyżej odpowiada kanonom szkolnego wykładu moralności, nie mającego jednakże wiele wspólnego z rzeczywistością polityki międzynarodowej.

Czytaj całość
Strona 1 z 56 1 2 3 4 > >>
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014