Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumSierpień 25 2016 09:51:49
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 137
Najnowszy Użytkownik: fifa17sara
Losowe zdjęcie
13
13
Irak
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
There are finished u...
Trump o Rosji
Kolejne wzmianki z m...
Jak zachód zrobił Po...
Jeszcze o NATO
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Witamy
Ostatnie Aktywne Tematy na Forum
Temat Odsłon Odpowiedzi Ostatni post
There are finished up Disco... 17 0 fifa17sara
Trump o Rosji 116 1 gjw
Kolejne wzmianki z mediów u... 174 0 Stas
Winnicki przeciwko wojnie z... 231 1 gjw
Jurasz za represjami polity... 189 0 Stas
Majowe smutki i radości
Jednodniówka Narodowa

Wbrew tytułowi zacznę od radości. Niewielkie i indywidualnie przeżywane, ale zawsze.

To przede wszystkim wspaniała konferencja w Legnicy, na której miałem zaszczyt być z Kol. Red. Engelgardem, a na dodatek jeszcze tam przemawiać i obejrzeć fragmenty tak oczekiwanego "Wołynia" Smarzowskiego. II Dolnośląskie Dni Pionierów Osadnictwa. Inna nazwa, inna narracja niż to z czym musimy obcować na co dzień. Ile niezwykłych wspomnień zwykłych ludzi, złego, ale i dobrego, nowego życia, odbudowy i budowy. Wielki pozytyw dla organizatorów z wicemarszałkiem Tadeuszem Samborskim na czele.

71 rocznica zwycięstwa nad Niemcami. Tym razem w Warszawie. Odbieram to wydarzenie w trzech aspektach.

Po pierwsze - jako wielkie zwycięstwo militarne i polityczne. Militarne przede wszystkim Armii Czerwonej, ale z udziałem pododdziałów I Armii Wojska Polskiego. Tylko Polakom spośród wszystkich aliantów, poza narodami ZSRR, dane było uczestniczyć w zadaniu ostatecznego ciosu III Rzeszy. Politycznie, było to zwycięstwo aliantów, zwycięstwo ZSRR, ale być może największe, zwycięstwo Polski. Zwycięstwo na niespotykaną skalę. W efekcie bitwy berlińskiej i likwidacji państwa niemieckiego, można było zrealizować decyzje polityczne, które nie tylko zatrzymały pochód niemczyzny na wschód, ale oznaczały zagładę tego wszystkiego, co ten pochód osiągnął na przestrzeni tysiąca lat.

Po drugie - w aspekcie wewnętrznym. Zwycięstwo zastaje Polskę w bardzo trudnej sytuacji. Z jednej strony powalenie Niemiec i ziszczenie się programu zachodniego Narodowej Demokracji, z drugiej, utrata Kresów Wschodnich i popadnięcie w zależność od ZSRR. Polacy stają przed problemem wyboru drogi pomiędzy ideologią "wszystko albo nic" a realną pracą dla Ojczyzny. W każdy Dzień Zwycięstwa dziękuję pokoleniom powojennym, ale i tym późniejszym, że wybrały pracę pozytywną, wybrały budowanie, zamiast samozagłady.


Czytaj całość
Poland's Russia Disaster

Pod tytułem "Poland's Russia disaster" ("Rosyjska katastrofa Polski") ukazało się na stronie - TUTAJ - southfront.org tłumaczenie mojego tekstu "Katastrofa na kierunku rosyjskim". Tłumaczem jest niejaki J. Hawk. Dziękując tłumaczowi, wyrażam radość, że moje spojrzenie na sprawy polsko-rosyjskie okazało się na tyle interesujące, że ktoś postanowił udostępnić je międzynarodowym czytelnikom w najbardziej popularnym języku.

Przy okazji polecam korespondujący w wielu aspektach z moim tekstem najnowszy tekst autorstwa tradycyjnego konserwatysty i neoizolacjonisty amerykańskiego Pata J. Buchanana - "Why Russia resents us" - PJB

W kleszczach obłędu
Jednodniówka Narodowa

Żyjemy w czasach, w których normalny, zwykły człowiek, oglądając i czytając media głównego nurtu, może zacząć zadawać pytania o stan swojego umysłu. Człowiek taki naturalnie popełnia błąd, niemniej, nie można mu się dziwić. O prawdziwą wiedzę, opartą na racjonalnych, realnych i wolnych od emocji podstawach, jest bowiem dzisiaj w Polsce bardzo trudno. Jeśli jednak ktoś sądzi, że sam popadł w obłęd, spieszę go uspokoić - to nie on, to media sieją obłęd. Po części z premedytacją, po części korzystając z piór i opinii ludzi autentycznie obłąkanych. Największą troską nie są jednak ci, którzy zauważają, że coś jest nie tak, ale ci, którzy permanentnemu ogłupianiu ulegają.

Najlepszą metodą ogłupienia, znaną od co najmniej 250 lat jest napuścić Polaka na Moskala, wcześniej rozpalając do granic jego emocje. Efekt jest wówczas gwarantowany. Przy czym jest zupełnie obojętne, czy emocje i obłęd rozpalają media będące własnością obcych, czy te w rękach hiperpatriotów. Różnicy nie ma żadnej.

Spoglądamy zatem wokół siebie i cóż widzimy? Prowokacja, zagrożenie, niebezpieczeństwo, mobilizacja etc. etc. Naturalnie zagraża nam tylko i wyłącznie Rosja. Portale internetowe krzyczą "Na linii frontu: kolejna prowokacja rosyjska!", "Gazeta Polska", będąca personifikacją prawdziwej polskości, przygotowująca stos ofiarny, na którym spłoną w świętej walce z Moskalem wszyscy, którzy gardzą zdradą i odstępstwem od narodowej ewangelii, którą zastępy Sakiewiczów spijają wprost z niebios, grozi, że w Godzinie "W" będziemy bezbronni (przez PO) wobec Rosji. Minister Macierewicz wyraża satysfakcję, z tego, że Polska jest państwem frontowym!?! Minister Waszczykowski oświadcza, że Nocne Wilki stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa!?!


Czytaj całość
Konferencja w Legnicy
Historia Polski

Szczegóły - kliknij na zdjęcie!
Katastrofa na kierunku rosyjskim
Polityka Zagraniczna

Konstatowanie po raz kolejny, że rząd PiS prowadzi politykę antyrosyjską byłoby truizmem i banałem. Niemniej, dla kronikarskiego obowiązku i z myślą o potomności należy odnotowywać, a nawet więcej, uważnie przyglądać się zaawansowanym stadiom rusofobii obecnego układu władzy. Zaiste, jest się czemu przyglądać.

Stosunek pisowskiego czynownictwa do Rosji jest wielopłaszczyznowym wyrazem opętania zupełnie już irracjonalną nienawiścią do wszystkiego, co rosyjskie, w każdym czasie i pod każdym pozorem. Czy Polska PiS prowadzi jakąkolwiek politykę wobec Rosji? To pytanie najbardziej retoryczne z retorycznych. Tak, prowadzi, o ile za politykę uznamy prymitywne walenie w bęben pod hasłem „Bić Rucha!”. Pretekst? Każdy jest dobry, ale najlepszym jest sam fakt istnienia Rosji. Ci ludzie, którym aż się trzęsie głos, z – jak im się wydaje - patriotycznego uniesienia, kiedy mówią o Rosji, nawet nie zdają sobie sprawy z ciężaru przygniatającego ich kompleksu byłego niewolnika. Stąd ta hiperpatriotyczna słowna papka będąca mieszaniną nieznośnego patosu i cierpiętnictwa.

ALLELUJA!
Jednodniówka NarodowaAlleluja! Chrystus zmartwychwstał. Prastary, radosny okrzyk, symbol wszelakiego odrodzenia, w chwili, kiedy przyroda po długim śnie zimowym budzi się do nowego życia - w roku bieżącym przejmującym grozą dźwięczy tonem.
Zamiast zaczątków odrodzenia - chaos, zamiast pracy twórczej - rozkład wszystkich czynników bytu i dobrobytu Ojczyzny.
Ogół narodu chce przygotować pole pod nowy zasiew, dąży do odrodzenia na podstawie ideałów narodowych. Zaznaczył to wyraźnie i stanowczo przy wyborach. Grupy, zaślepione doktrynami politycznemi, zacietrzewione w zawiściach partyjnych - terroryzują jego wysiłki, oddalając chwilę odrodzenia.
Czas już zaprzestać bezpłodnych szamotań! Czas do pracy nad użyźnieniem łanów ojczystych pod nowy zasiew, by gdy pora siewu nadejdzie plony nie zawiodły!
Przy święconem, tradycyjnie łączącem wszystkie stany w jedno bratnie Koło, pomimo różnicy przekonań - niech jednoczą się wszystkie serca i zestrzelą wszystkie myśli w ogólnem, potężnem pragnieniu pracy społem dla dobra gorąco umiłowanej Ojczyzny.
To jedyne życzenie czytelnicy, jakie Wam składa przy święconem jajku


Redakcja "Rozwoju" 109 lat temu, 30 marca 1907 r.
Wsparcie dla "Wołynia"
Tematyka ukraińska

START WSPARCIA DLA FILMU "WOŁYŃ" (http://filmwolyn.org/)

Drodzy Przyjaciele,
Mamy numery kont. Dziękujemy za zainteresowanie i liczymy na wsparcie.
Ważna jest każda wpłata.

OSIĄGNIEMY CEL, JEŚLI 100 TYS. OSÓB WPŁACI PO 25 ZŁ.

Wpłaty bezpośrednio na konto Fundacji na rzecz Filmu WOŁYŃ:

Numer konta Fundacji (ING Bank Śląski):
Konto główne: 40 1050 1012 1000 0090 3086 2941
IBAN - PL 40 1050 1012 1000 0090 3086 2941
Swift code: INGBPLPW
Konto walutowe (euro): 66 1050 1012 1000 0090 3086 2958
IBAN - PL 66 1050 1012 1000 0090 3086 2958
Swift code: INGBPLPW

Oficjalny start zbiórki: 03.03.2016

Ustawa o męczeństwie Kresowian
Tematyka ukraińska

Ostatnio w środowiskach kresowych i nie tylko zrobiło się głośno o projekcie ustawy ogłoszonym przez posła PiS Michała Dworczyka, który ma ustanowić 11 lipca Dniem Męczeństwa Kresowian. Projekt od razu wzbudził kontrowersje. Wiele osób i organizacji zwróciło uwagę, że w tytule ustawy i w jej treści musi być jednoznacznie użyte słowo "ludobójstwo". Trudno jest to sprawdzić, gdyż do tej pory p. poseł Dworczyk jedynie opowiada, co jest w projekcie. Tymczasem, zamiast mówić, co jest w ustawie, co samo przez się pozostawia pole do domysłów, wystarczyło od początku przedstawić cały projekt i zamieścić go w internecie. Tymczasem na stronie sejmu go nie ma (przynajmniej do 20.02.16) i gdzie indziej też go nie znalazłem. Może jest tak, że podrzucono kilka zdań zawartych rzeczywiście w projekcie z myślą o przyjrzeniu się reakcjom i wprowadzeniu (miejmy nadzieję) poprawek. Dlaczego wystąpiono z tym teraz? Być może po to, żeby nowa i jak już widać, gorąca dyskusja przyćmiła katastrofalną odpowiedź MSZ na interpelację pos. Roberta Winnickiego ws. banderyzacji Ukrainy, która w swej treści odwołuje się do najgorszych tradycji prometeizmu, Giedroycia i GW.

Co do ujawnionych fragmentów proponowanej ustawy. Chciałbym zwrócić uwagę na jej inny aspekt. Otóż, najistotniejszą sprawą, dla mnie osobiście dyskwalifikującą ten projekt na obecnym etapie, jest przykrycie zbrodni nacjonalizmu ukraińskiego poprzez wymienienie przed nim i wraz z nim, zbrodni sowieckich i niemieckich.

Czytaj całość...
Zygmunt Wrzodak - Syria
Polityka Zagraniczna

Zygmunt Wrzodak

Prezydent A. Duda i MON A. Macierewicz złamią konstytucję

Zapowiedz pana prezydenta Andrzeja Dudy o użyciu polskich samolotów bojowych F-16 w wojnie przeciwko Syrii jest niezgodna z art. 116 polskiej konstytucji. To Sejm wypowiada wojnę, a nie prezydent, i to wyłącznie w przypadku zaatakowania Polski lub naszych sojuszników. Włączenie się Polski w agresję na Syrię i wysłanie polskich żołnierzy po za granicami Polski jest również niezgodne z prawem międzynarodowym. Brak jest rezolucji Organizacji Narodów Zjednoczonych o użyciu międzynarodowych sił zbrojnych ONZ na terytorium Syrii i Iraku. Pomimo zabiegów, żeby taką rezolucję uzyskać, nie udało się Stanom Zjednoczonym w ONZ tego przeforsować ani udowodnić związku pomiędzy jakimkolwiek atakiem na USA bądź ich sojuszników ze strony Państwa Syryjskiego i Irackiego.

Udział polskich wojsk w Syrii może być możliwy, tylko wtedy jeżeli o to poproszą tamte legalne władze Syrii i Iraku. O taką pomoc wojskową Rząd Syrii zwrócił się do władz Rosji, dlatego Rosjanie wspomagają wojska syryjskie w walce przeciw Turcji oraz Saudyjczykom, zwanym jako "państwo islamskie".

Rządy Syrii i Iraku nie zwróciły się o taką pomoc do władz Polski, a więc Polska wysyłając polskich żołnierzy w obszar terytorialny Syrii i Iraku, wypowiada wojnę Państwu Syryjskiemu i Irackiemu, ponieważ napada zbrojnie na inne Państwa bezprawnie, które nie naruszyły w żaden sposób granic Polski ani jej terytorium, jak również żadnemu z państw sojuszu NATO.

Czytaj całość...
Boże Narodzenie
Jednodniówka NarodowaW ramach refleksji już właściwie poświątecznych chciałabym przypomnieć życzenia "Rozwoju", jakie zamieściłam dwa lata temu. Niestety, nie straciły na aktualności, tylko świadomość nadal nie tak duża, jaka powinna być.
Dokąd zaprowadzi nas Waszczykowski?
Jednodniówka Narodowa

Pomimo solidnego wykształcenia i praktyki dyplomatycznej ma opinię człowieka kontrowersyjnego. Jest radykalnym rusofobem i amerykanofilem – został szefem MSZ wbrew zamiarom ośrodka prezydenckiego, który lansował kandydaturę prof. Ryszarda Legutko. Jako zaufany prezesa Jarosława Kaczyńskiego od razu przeciął spekulacje na temat kto będzie kierował polityka zagraniczną. W krótkim czasie zaserwował cała serię radykalnych opinii, m.in. postuluje zerwanie umowy NATO-Rosja z 1997 roku.

Zakończone pełnym sukcesem PiS tegoroczne wybory prezydenckie i, może przede wszystkim, parlamentarne, pozwalające zwycięzcom samodzielnie stworzyć rząd, były niewątpliwie wyrazem zniechęcenia ośmioletnimi rządami Platformy Obywatelskiej, chociaż 24% tej ostatniej (i 8% jej klonu, czyli Nowoczesnej) raczej zaskakuje i to in plus z punktu widzenia tej formacji.

Niemniej, ci, którzy poparli PiS uczynili to z pewnością z co najmniej trzech powodów – gdyż byli tej partii twardym elektoratem; bo nie mogli już znieść rządów PO; wreszcie, bo chcą zmiany naszej rzeczywistości (oczywiście występowały rozmaite połączenia tych trzech podstawowych grup). Nie będę tu analizował, na ile te motywacje i oczekiwania są racjonalne. Co do pierwszej i drugiej grupy czynić tego nie potrzeba, zaś grupa trzecia, jak można zrozumieć, oczekuje zmian w wykonaniu tych, którzy podobnie jak PO w różnych konfiguracjach od 26 lat znajdują się przy władzy w tej czy innej formie. Ale byli jeszcze inni, którzy zniechęceni żenującym ukrainofilstwem o obliczu jawnie banderofilskim, ostatniego okresu rządów prezydenta/rządu PO, oczekiwali jakiejś zmiany w polityce zagranicznej nowej władzy. I znów, nie rozumiałem i nie rozumiem tych oczekiwań.

Nie rozumiem podstaw, na których te oczekiwania opierano. Mówię o tym z pełną swobodą, gdyż wyborcą ani p. Andrzeja Dudy, ani PiS nie byłem i nawet przez chwilę nie rozpatrywałem możliwości oddania głosu na to środowisko. Ale nawet pomimo takiej deklaracji, z radością, no może nie z radością, ale przynajmniej z ostrożnym optymizmem, przyjąłbym taką zmianę. W tym miejscu mogę jedynie wspomnieć p. Stefana Mellera, który pomimo ideowego oddalenia od myśli endeckiej, był przynajmniej człowiekiem, który prowadził spokojną, techniczno-pragmatyczną politykę na kierunku wschodnim, a nie „święty bój” z dwoma aksjomatami – „zawsze przeciw Rosji” i „zawsze za Ukrainą antyrosyjską”. To, co nastąpiło po p. ministrze Mellerze można by pominąć wstydliwym milczeniem, gdyby nie fakt, że obecnie stoimy wobec zagrożenia recydywą i to w wersji iście hardkorowej.

Oto, wbrew nadziejom, nowym ministrem spraw zagranicznych jest p. Witold Waszczykowski. Tak, ten sam od „przestańcie nas zabijać!” z 2010 r. Ten, którego „Wall Street Journal” z 9 listopada b.r. nazywa, obok Antoniego Macierewicza, proamerykańskim jastrzębiem. Rzeczywiście, p. Waszczykowski jest znany ze swej specyficznej postawy proamerykańskiej, którą należałoby nazwać jednak postawą proneokonserwatywną, gdyż jego wypowiedzi zawierają także krytykę polityki administracji USA, tam gdzie, jego zdaniem, jest ona zbyt miękka wobec Rosji, zaś zwolennikami twardej linii wobec Rosji na gruncie amerykańskim są właśnie neokonserwatyści skupieni obecnie głównie w Partii Republikańskiej. P. Waszczykowski, uprzedzając sam moment objęcia urzędu, wygłosił szereg wypowiedzi, z których można mniemać jak będzie wyglądać jego i rządu pisowskiego polityka zagraniczna.

Rosja

Rosja w ujęciu Waszczykowskiego istnieje wyłącznie jako agresor i zagrożenie nie tylko dla swoich najbliższych sąsiadów, ale i dla Unii Europejskiej, która tego zagrożenia nie potrafi zdefiniować. Przyszłe stosunki z Rosją sprowadzać się będą w zasadzie do kwestii katastrofy smoleńskiej i to najpewniej jedynie w kontekście międzynarodowych trybunałów etc. To wszystko o czym mówi on obecnie jest konsekwencją koncepcji wypracowanych w PiS w przeszłości. Żeby nie cofać się zbyt daleko przypomnę jedynie dyskusję, w której Waszczykowski brał udział po zestrzeleniu malezyjskiego Boeinga. Wówczas stwierdził, nie pozostawiając wątpliwości, co do tego, że uważa odpowiedzialność Rosji za tę tragedię – nazywając ją zamachem – za rzecz oczywistą, wymagającą jedynie potwierdzenia, że: „Polska powinna nawoływać do ścisłego przestrzegania prawa międzynarodowego. Rosja to prawo pogwałciła, jeśli nadal będzie gwałcić, to wkroczymy w świat dżungli, bo za jej przykładem mogą pójść inne kraje takie jak Chiny, Iran, Korea Płn.”, wobec czego to dobry moment, „żeby postawić Rosji poważne ultimatum” (za wp.pl 18.07.2014 r.).

O przestrzeganiu prawa międzynarodowego mówił w tym roku prezydent Andrzej Duda na forum ONZ. I choć nie wymienił z nazwy Rosji, wszyscy w Polsce wiedzieli, że to o nią chodziło, kiedy mówił o naruszaniu traktatów, konwencji i rezolucji oraz, że „brak szacunku dla prawa międzynarodowego może być zarzewiem wojny”. Zwracam jednak uwagę, że w ONZ, bądź co bądź na ziemi amerykańskiej, mogło to być zrozumiane zgoła odmiennie od polskich intencji… Właśnie ten brak zrozumienia, że litania pretensji do Rosji na gruncie prawa międzynarodowego w istocie jest gotowym zestawem skarg wobec USA – największego sojusznika Polski – stanowi najpoważniejszy, bo organiczny błąd koncepcji PiS.

Ale wróćmy do wypowiedzi szefa MSZ. Jak powiedziałem, stosunki z Rosją to dla Waszczykowskiego głównie Smoleńsk i to na zasadzie „zrobicie tak, jak chcemy albo podamy was do trybunału”. Nie wróży to dobrze rozwiązaniu kwestii np. wraku Tu 154. Przeciwnie, jest zapowiedzią kolejnego konfliktu. Nie o to bowiem chodzi, żeby złapać króliczka, ale by gonić go… Oprócz Smoleńska istnieje jednak przecież cały szereg powiązań pomiędzy Polską a Rosją. Jak to widzi Waszczykowski? W lutym b.r. firmował projekt uchwały PiS w Sejmie nt. konfliktu ukraińskiego, gdzie nawoływano do „utrzymania i rozszerzenia polityki sankcji oraz zawieszenia kontaktów politycznych na wysokim szczeblu” (Druk nr 3143 z 5.02.2015 r.). Obecnie twierdzi, że spotkanie z ministrem Ławrowem „zapewne kiedyś nastąpi”, i, że „utrzymujemy kontakty na poziomie wiceministrów i co kilka miesięcy dochodzi do konsultacji”, jednak to my „oczekujemy pewnych gestów ze strony Rosji, to Rosja naruszyła prawo międzynarodowe, to Rosja zaatakowała inne kraje, Gruzję, Ukrainę i w tej chwili prowadzi wojnę w Syrii” (TVP1, 12.11. b.r., za wp.pl). Nie miejsce tu na analizowanie, kto jaki konflikt rozpoczął, niemniej, warto zwrócić uwagę, że motyw Syrii (!?!) powtarza się także w innych bieżących wypowiedziach. „To oni rozpoczęli wojnę w Gruzji, na Ukrainie i teraz trzecią w Syrii.” (TVN 24, Fakty po faktach, 9.11. b.r., za Onet.pl).

Jesteśmy na uboczu w relacjach z Rosją „z powodu Rosji, która atakując Gruzję, Ukrainę, a teraz prowadząc wojnę w Syrii, zepsuła nasze dwustronne relacje.” („Rzeczpospolita”, 3.11. b.r.). Oraz „po spacyfikowaniu Czeczenii mamy już trzecią wojnę, którą [Rosja] prowadzi: Gruzja, Ukraina, Syria.” („Rzeczpospolita”, 14.11. b.r.). A więc to m.in. "wojna z Syrią" popsuła relacje Polski z Rosją?! Interesujące stanowisko, niestety pozbawione rozszerzonej interpretacji konfliktu syryjskiego i roli w nim Stanów Zjednoczonych. Aż budzi to niepokój, czy aby USA również nie popsuły swoich relacji z Polską… Tymczasem wg Waszczykowskiego „Rosja jest geopolitycznym rywalem wszystkich krajów zachodnich. Zajmuje nieprzejednane, imperialistyczne stanowisko wobec Polski” (TVN24, j.w.).

Czy w takim razie kontakty pozostaną zamrożone do czasu, aż Rosja zrozumie swoje błędy i pokaja się? W zasadzie tak, ale „Polska nie zamierza zrywać wszystkich kontaktów (…). Będą kontakty robocze ze społeczeństwem rosyjskim, które nie wspiera zapędów imperialistycznych. Mamy przecież rozległą wymianę handlową i współpracę środowiska biznesowego” (TVN24, j.w.). Można odetchnąć z niewielką ulgą, chociaż trzeba przyznać, że zadanie przed naszą dyplomacją, wobec poziomu poparcia dla prezydenta Putina, trudne do wykonania.

Podsumowując należy stwierdzić, że epoka lodowcowa w stosunkach z Rosją nie tylko będzie trwać, ale jest na najlepszej drodze do pogłębienia. Doprowadzi to do stanu de facto takiego, jak by były one zerwane. Polska nic na tym nie zyska, a wiele straci, być może w sprawach „wymiany handlowej” bardzo dużo. Jednak to zdaje się nie kłopotać Witolda Waszczykowskiego. A co będzie, kiedy koledzy nowego ministra zdecydują się ogłosić za jakiś czas, że to Rosja dokonała zamachu w Smoleńsku?

Z braku miejsca pomijam sprawy stricte ukraińskie. Jest znanym faktem, że Ukraina antyrosyjska ma w Polsce bezwarunkowo oddanego sojusznika i adwokata. Także rząd PiS tego nie zmieni, może co najwyżej pogłębić zaangażowanie. Także w kwestii OUN/UPA nic się nie zmieni dopóty dopóki „imperialna Rosja” jest wrogiem nr 1 w mniemaniu obecnych elit polskich w tym i oczywiście PiS-u. Można się za to spodziewać działań w kierunku próby zamiecenia tego tematu pod dywan tj. zamknięcia antypolskich działań szowinistów ukraińskich do lamusa dla historyków, jednocześnie zaś akceptacji ich „walki z Sowietami” i współczesnej walki ich następców z Rosją. Towarzyszyć temu będzie ze strony Ukrainy i neobanderowców ckliwa propaganda obliczona na polską naiwność, sentymentalizm i mentalność uczuciową w traktowaniu polityki. Przesłanki ku takiej tezie już istnieją.

UE, Niemcy, Stany Zjednoczone, bezpieczeństwo Polski

Brak miejsca, jak i łączne traktowanie przez p. Waszczykowskiego wymienionych kwestii, każe potraktować je również wspólnie z położeniem nacisku na sprawy najważniejsze. Otóż, bezpieczeństwo Polski zależy od uświadomienia naszym partnerom z UE i NATO, jak wielkim zagrożeniem dla wszystkich jest Rosja. Taki wspólny front obecnie nie istnieje ze względu na partykularyzmy państw europejskich, takich jak Niemcy, wcześniej Francja i Włochy. Polska rządzona przez PiS będzie chciała realizować swoją wizję bezpieczeństwa nie tylko poprzez NATO i zaangażowanie infrastrukturalne Stanów Zjednoczonych w naszym kraju (docelowo – bazy wojskowe), ale także równolegle, poprzez przyszły system unijny. Waszczykowski deklaruje „Europejska polityka obronna jest wielce wskazana (…). PiS wiosną tego roku pozytywnie odpowiedział na apel Jeana-Claude’a Junckera w sprawie budowy europejskiej armii”. (Rzeczpospolita, 3.11. b.r.). Przy tym, nie wiadomo do końca, jaka wizję Unii Europejskiej ma „minister-elekt” i jego partia.

Z jednej strony słusznie podnosi brak reprezentatywności Parlamentu Europejskiego, zamierza dążyć do „Unii (…) bardziej demokratycznej, mniej scentralizowanej, która stoi na straży wolności przepływu ludzi, usług, kapitału i towarów” (Rzeczpospolita, 3.11. b.r.). Z drugiej, chce dążyć do poziomu integracji Beneluksu dla Europy Środkowej (tamże). Jak to należy rozumieć? Czy jest to opowiedzenie się za większymi prerogatywami państw narodowych, czy odwrotnie? Przecież właśnie Beneluks jest przykładem najdalej idącej formalnej dezintegracji państw narodowych. A stosunek do kwestii ograniczeń wprowadzanych przez Wielką Brytanię w stosunku do imigrantów?

Już kiedyś pisałem, że jeżeli naszym celem jest przywrócenie suwerenności państwom narodowym w decydowaniu o własnym kraju, to nie możemy się obrażać na p. Camerona, że jego rozporządzenia mogą być selektywne i iść w kierunku np. ograniczenia praw Polaków żyjących na Wyspach. Tymczasem p. Waszczykowski przyznaje ogólne prawo decyzji Wielkiej Brytanii, natomiast odmawia prawa skierowanego do wybranych grup. W istocie więc, chciałby decydować o poziomie suwerenności Albionu, a przecież jest to miecz obosieczny, groźny również dla Polski..

Stosunek Waszczykowskiego do Niemiec jest moim zdaniem wypadkową relacji naszego zachodniego sąsiada z Rosją. Główne ostrze krytyki to oczywiście projekt Nord Stream 2 oraz niedopuszczenie Polski do udziału w rozwiązaniu konfliktu na Ukrainie. Głośnym echem odbiła się najnowsza wypowiedź przyszłego ministra o tym, że staliśmy się jako Polska wasalem Niemiec. Poza tym, że propagandowo była obliczona na antyniemiecką część elektoratu PiS, proszę zwrócić uwagę na jej treść. Wiadomo, że Polska jest uzależniona gospodarczo od Niemiec, a polska produkcja to głównie półfabrykaty dostarczane przemysłowi niemieckiemu.

Tymczasem p. Waszczykowski mówi o wasalstwie w kontekście politycznym, a to z kolei w kontekście UE i kwestii Rosja-Ukraina. Dalej precyzuje: „Nie decydujemy o bezpieczeństwie, o energetyce, o niczym. Gdzie, poza gospodarką, są korzyści z tego podłożenia się Niemcom”. (Rzeczpospolita, 14.11. b.r.). Brak w tym sposobie postrzegania sytuacji Polski nie tylko propozycji odnośnie wyzwolenia się z tego wasalstwa, ale i refleksji zarówno nad Traktatem Lizbońskim, negocjowanym przez poprzedni rząd PiS-u i podpisanym przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jak i nad nieprzejednanym stanowiskiem Polski wobec Rosji.

Głównym gwarantem bezpieczeństwa Polski maja być jednak Stany Zjednoczone i NATO. „Dla nas Ameryka musi być traktowana jak mocarstwo europejskie” (Rzeczpospolita, 3.11. b.r.). „Będziemy zabiegać o stałą obecność NATO w Polsce: czy to przez tarczę antyrakietową, czy przez instalacje obronne, czy wreszcie przez bazy wojskowe.” (Rzeczpospolita, 14.11. b.r.). Tym samym Polska pragnie wpisywać się w politykę światowej hegemonii USA, szczególnie pozytywnie odbierać te sfery polityczne, które w Stanach Zjednoczonych optują za twardym kursem wobec Rosji.

Wnioski

Co z tego wszystkiego wynika? Jak najgorsze widoki dla Polski, regionu, Europy, ale i świata. Nie chodzi o przecenianie roli Polski, roli, która jest niewielka, ale o deklarowanie się Jej czynników decyzyjnych za rozwiązaniami, które już bez wątpliwości mają charakter globalny. A to ma i będzie mieć przełożenie na naszą sytuację. Błędem fundamentalnym polityki polskiej jest brak koncepcji alternatywnych w polityce zagranicznej. Jesteśmy całkowicie oddani UE, NATO i USA, bez pomysłu na cokolwiek innego. Tymczasem, zwłaszcza w dziedzinie bezpieczeństwa, format NATO zdecydowanie się wyczerpał.

Organizacja ta jest nie przystającym do rzeczywistości reliktem pierwszej Zimnej Wojny, operującym przestarzałym aparatem pojęciowym, ale przede wszystkim, generatorem i katalizatorem szeregu tragicznych w skutkach konfliktów na przestrzeni ostatnich z górą lat 20. Dodatkową poważną wadą NATO jest usługowa pozycja Paktu wobec realizowanych planów stworzenia jednobiegunowego świata z USA jako hegemonem. Aby poprawić bezpieczeństwo światowe potrzebne jest nowe rozdanie – likwidacja NATO i zaproponowanie nowej jakości – powołania systemu bezpieczeństwa globalnego, nie ekskluzywnego, nie wykluczającego, ale obejmującego wszystkich. Sytuacja Polski w jednym i drugim przypadku, tj. zarówno przy pozostaniu układu NATO, jak i przy próbach powołania czegoś nowego, będzie w zasadzie, zakładając prawdopodobne pozostanie na zajmowanych pozycjach ideologicznych, tak samo zła.

Nasza antyrosyjskość a priori, nie da nam nic w dotychczasowym układzie, gdyż jako doskonale przewidywalni i pozbawieni elementarnej elastyczności, nie jesteśmy i nie będziemy potrzebni mocarzom do podejmowania decyzji. W ewentualnym nowym układzie, nasza „niezłomność” na kierunku rosyjskim będzie przeszkodą dla zajęcia przez Polskę pozycji regionalnego negocjatora i podmiotu konsolidującego. Potrzebny jest nam „nowy Rapacki”, tymczasem żyjemy z piętnem nieprzejednanych, nieelastycznych, łatwo ulegających podpuszczeniom i zacietrzewionych polityków małego formatu, którzy chcieliby, żeby świat ugiął się do ich woli, a jak świat ich nie posłucha, to się obrażają. Ten przykry stereotyp ma niestety silne oparcie w rzeczywistości. Jeżeli Witold Waszczykowski spełni swoje zapowiedzi, stereotyp ten zostanie po raz kolejny potwierdzony.

Z ostatniej chwili…

W środę 25 listopada b.r. ukazał się w „Gazecie Wyborczej” wywiad, już z ministrem Witoldem Waszczykowskim. Lektura tej rozmowy nie przynosi wiele nowego, minister raczej jedynie powtarza to, co powiedział w omówionych wyżej wywiadach i wystąpieniach. A więc o tym, że „Nas z Niemcami bardzo wiele łączy. Nasze gospodarki są w symbiozie i nie zrobimy niczego, co popsułoby te relacje.”. Że „Polska jest sąsiadem Rosji, która nas szantażuje”(?), i która „prowadzi już trzecią wojnę: z Gruzją, Ukrainą i teraz w Syrii”. Jest to dalszy ciąg myślenia kategoriami wszechświatowej hegemonii USA, który wolno naturalnie prowadzić dowolną wojnę.

Dowiadujemy się również, że Polska będzie dążyć, w celu sprowadzenia na polską ziemię baz NATO/USA, do unieważnienia porozumienia NATO-Rosja z 1997 r!. Powtarzając groźbę zaskarżenia Rosji do trybunału w Strasburgu nowy minister spraw zagranicznych dodaje „tak jak oni nas za Katyń skarżyli”. Przyznaję, że nie rozszyfrowałem tego skrótu myślowego… Waszczykowski potwierdza też dziennikarzom „Gazety Wyborczej”, że Ukraina jest dla Polski priorytetem.



Adam Śmiech
14 listopada 2015 r.
Strona 1 z 53 1 2 3 4 > >>
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014