Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona G?ówna Artyku?y Galeria ForumGrudzień 10 2019 22:28:37
Nawigacja
Strona G?ówna
Artyku?y
Galeria
Kategorie aktualno?ci
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 5
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
Zjazd Kresowian 2
Zjazd Kresowian 2
XV Zjazd Kresowian na Jasnej Górze - 5.07.09 r.
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy si? angiels... [50]
Kto pomo?e mi sfo... [46]
Ba?kany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostro?nie ze s?owami, panie anonimie! Mo?e by tak zerwa? przy?bic? i stan??, jak m??czyzna, twarz? w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jeste?cie ostoj?... politycznej prostytucji. Wi?cej pisa? nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Mo?e by??

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porz?dek by trzeba zrobi?...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie wida? go.

Archiwum
Zobacz Temat
Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl | Zagadnienia | Ekonomia
Strona 1 z 2 1 2 >
Autor "Tryumf" kapitalizmu
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 17-11-2011 12:25
Przy uk?adaniu programu dla wspó?czesnego Ruchu Narodowego warto tak?e si?gn?? do do?wiadcze? przoduj?cych krajów socjalistycznych, w tym zw?aszcza do "dorobku" Stanów Zjednoczonych Ameryki Pó?nocnej (tak, tak - to kraj socjalistyczny: liberalizm to najstarsza odmiana socjalizmu, a kapitalizm to gospodarcza formu?a liberalizmu [1]).


USA - w kolejce do po?redniaka

Odrzucanie (m?drych) opinii Amerykanów by?oby tym samym, co lekcewa??ce odrzucanie rad polskich dowódców przez polityków i sztabowców francuskich na prze?omie 1939-1940 roku. Dlatego proponuj? - zw?aszcza Panu gjw, który bez trudu móg?by dla nas przet?umaczy? jakie? co smakowitsze k?ski - zapoznanie si? z artyku?ami prof. Johna Kozy na stronie http://www.jkozy.com/

John Kozy - EMPLOYED BY
BravoTech (Crystal Reports Developer)
Affiliated Computer Services, Dallas, TX (Info Mgmt Sr Specialist/Technical Writer)
Sprint, Irving, TX (Contract Writer)
OTHERS EMPLOYER (POSITION)
Cybertek Corporation, Dallas, TX (Senior Technical Writer)
Lucent Technologies, Dallas, TX [DA Consulting Group, Houston, TX] (Contract Writer)
Jayhawk Acceptance Corporation, Dallas, TX (Corporate Writer)
Bell & Howell, Irving, TX [Systemp, Dallas, TX] (Contract Writer)
Nortel, Richardson, TX [Consulting Partners, Inc., Dallas, TX] (Contract Writer)
NEC America, Inc., Irving, TX (Senior Technical Writer)
Dynatech Communications, Inc. (Senior Copywriter)
East Carolina University (Professor)
The University of Mississippi (Professor)


Na zach?t? jeden z tych tekstów w t?umaczeniu Ussusa (poprawki: polski.blog.ru).


"TRIUMF KAPITALIZMU: BEZROBOTNE NARODY

(Prof. John Kozy, The Triumph of Capitalism: Jobless Nations, "Global Research", 18.09.2011)

Administracja Obamy poch?oni?ta jest wdra?aniem podstawowych zasad wspierania biznesu, aby wydoby? ameryka?sk? ekonomi? z obecnej recesji. Jednak podstawowe zasady wsparcia gospodarki bazuj? na przekonaniu, ?e je?li rz?d obni?y podatki bogatym, to zainwestuj? oni swoje oszcz?dno?ci w nowe fabryki, nast?pnie nowo zatrudnieni zmniejsz? bezrobocie, a zwi?kszony obrót zwi?kszy wp?ywy podatkowe. Nie ma jednak mo?liwo?ci, aby si? upewni?, ?e bogaci zainwestuj? teraz swoje zasoby w produktywne przedsi?wzi?cia, szczególnie w USA.

Ca?a ta teoria opiera si? tylko na pop - psychologicznym wierzeniu, ?e je?li dasz pieni?dze osobie, to on/ona zainwestuje je w efektywny sposób. Nic jednak nie zmusza bogatych ludzi do tego i wcale nie musz? tego robi?. Co gorsza - nigdy tak naprawd? nie post?powali, odk?d podstawow? funkcj? biznesu jest akumulowanie kapita?u, a nie tworzenie miejsc pracy. Natomiast pozyskiwanie wsparcia od rz?du jest tylko kolejnym sposobem na zarobek. Dawanie pieni?dzy biznesowi nie zako?czy ani recesji ani depresji. W rzeczywisto?ci najprawdopodobniej przed?u?y je, poniewa? biznes nie utworzy miejsc pracy dopóki nie b?dzie pewny, ?e te przynios? mu zyski.


USA - w kapitalizmie historia lubi si? powtarza?

Podczas gor?czki z?ota w Kalifornii, kupcy przybywali do obozów tylko po odkryciu w nich z?ota i opuszczali je, gdy ?y?a zosta?a wyczerpana. Nie u?ywali kapita?u pozyskanego od kopaczy do uruchamiania produktywnych interesów, by zapewni? bezrobotnym ju? poszukiwaczom z?ota miejsca pracy. W kapitalistycznej ekonomii nie gromadzi si? kapita?u po to, aby go wyda?, ale w celu akumulowania go. Biznes nie istnieje po to, by tworzy? miejsca pracy. Miejsca pracy s? tworzone przez biznes tylko wtedy, gdy jest to zgodne z jego interesami.

Wiara w stereotypy jest zawsze niebezpieczna. Cz?sto stereotypy s? mylne. S? dwa rodzaje stereotypów pro i contra. Ka?da cz?stka stereotypu ma swoich przeciwników i jako stereotyp mo?e jedynie prowadzi? do niczego wi?cej, jak do zwyk?ych przes?dów, wi?c mog? one by? uznawane przez innych. Np. to, ?e ekonomia dzisiejsza wali si? jest raczej oczywiste, ale wielu krytyków zdaje si? wierzy? w to, ?e problemy dzisiejszej ekonomi s? niedawnego pochodzenia. Lecz jest to nieprawda. Dzisiaj ekonomia jest w istocie troch? inna, ni? by?a w XVII w., kiedy to koloni?ci przywie?li j? z Anglii. Problemy siedemnastowiecznej ekonomii angielskiej s? jednak takie same, jak dzisiejszej. Bogactwo by?o zgromadzone w niewielu r?kach, biedy do?wiadcza?o wielu. Wysoka fala przest?pstw zalewa?a spo?ecze?stwo. Wysokie bezrobocie degenerowa?o spo?ecze?stwo. Niszczona by?a ludzka godno??. Bezdomno??, g?ód, cz?ste wojny prowadzone przez narody w imi? interesów warstwy kupieckiej. Dyskryminacje wszelkich rodzajów. Rz?d rz?dz?cy w interesie bogatych, pomijaj?cy interesy biednych. I chocia? istnia?y krótkie okresy, kiedy ludziom wydawa?o si?, ?e perspektywy polepsz? si?, to jednak regularnie ko?czy?y si? one za?amaniami, rezultatem których by? przepadek ci??ko zgromadzonego mienia.

Ogólne cechy tej ekonomii zosta?y wyja?nione w nast?puj?cej historycznej winiecie.

24 stycznia 1848 r. James W. Marshall odkry? z?oto w Sutter's Mill Coloma, California.

Kiedy ludzie dowiedzieli si? o odkryciu tysi?cami ruszyli do Kalifornii. Gdziekolwiek odkryto z?oto, kopacze wspó?pracowali przy zak?adaniu obozów i palikowaniu terenu. Rough i Ready, Hangtown, Portuguese Flat oraz wiele innych osad gwa?townie si? rozwija?o. Kupcy przybywali do nich stadami - organizowali biznesy w szybko stawianych budynkach, namiotach i w ka?dych innych u?ytecznych miejscach, by sprzedawa? wszystko, co tylko mo?na sobie wyobrazi?. Poszukiwacze mieszkali w namiotach i w drewnianych kabinach skonstruowanych z opuszczonych statków. Ka?dy obóz cz?sto mia? swój w?asny saloon i kasyno. Kobiety ró?nego pochodzenia odgrywa?y ró?ne role w??czaj?c prostytutki i organizatorki przedsi?wzi?? widowiskowych.

Na pocz?tku z?oto by?o po prostu "wolne do wzi?cia". Sprzeczki cz?sto rozwi?zywano osobi?cie i z u?yciem przemocy. Kiedy z?oto sta?o si? trudno dost?pne, Amerykanie zacz?li pozbywa? si? cudzoziemców. Legislatura ob?o?y?a zagranicznych poszukiwaczy podatkiem w wysoko?ci dwudziestu dolarów na miesi?c. Ameryka?scy poszukiwacze z?ota zacz?li organizowa? napa?ci na cudzoziemców, szczególnie na przybyszów z Ameryki Po?udniowej i Chin. W dodatku du?a liczba nowo przyby?ych wypiera?a Indian z ich tradycyjnych terenów przebywania i polowa?. Niektórzy w odpowiedzi atakowali kopaczy. Sprowokowa?o to kontratak. Dochodzi?o do cz?stych rzezi Indian. Ci którym uda?o si? uciec nie byli w stanie przetrwa?, umierali z g?odu. Indianie masowo chorowali na osp?, gryp?, odr?. Kalifornijska legislatura uchwali?a "The Act for the Government and Protection of Indians". Nowe prawo zezwala?o osadnikom polowa? na Indian i czyni? z nich niewolników; szczególnie m?ode kobiety i dzieci by?y wykorzystywane w legalnych przedsi?wzi?ciach biznesowych. Straty po?ród ameryka?skich imigrantów by?y powa?ne, wielu poszukiwaczy zgin??o, jako ?e poziom przest?pstw podczas gor?czki z?ota by? nadzwyczajnie du?y.

Rozpowszechni?a si? hydrauliczna metoda wydobywania z?ota. Wskutek jej stosowania du?e ilo?ci ?wiru, mu?u, metali ci??kich i innych zanieczyszcze? dostawa?y si? do rzek i strumieni. Wiele obszarów nadal nosi blizny po hydraulicznej metodzie wydobywania z?ota, poniewa? uniemo?liwia ona pó?niej ro?linno?ci normalny rozwój.

Kupcy zarobili o wiele wi?cej pieni?dzy, ni? poszukiwacze z?ota. Najbogatszym cz?owiekiem w Kalifornii podczas gor?czki z?ota by? Samuel Brannan, niezmordowany "samozatrudniony", sklepikarz i wydawca gazet. Po?owa poszukiwaczy dorobi?a si? skromnego zysku. Jednak wi?kszo?? - ma?ego lub nawet ponios?a straty. Oko?o 1855 r. okoliczno?ci dramatycznie si? zmieni?y. Z?oto mo?na by?o pozyska? z zyskiem ju? tylko poprzez zatrudnianie ?rednich lub du?ych grup poszukiwaczy, b?d? poprzez wchodzenie w spó?ki. W po?owie lat 50. ju? tylko w?a?ciciele tych du?ych kompanii zarabiali na wydobywaniu z?ota. Kiedy ?y?a si? wyczerpa?a, kupcy odeszli szybciej ni? poszukiwacze. Gor?czka z?ota sko?czy?a si?.


W przesz?o?ci wiele napisa?em o tych strasznych cechach ekonomii kapitalistycznej, szczególnie w uj?ciu niemoralno?ci. Dzi? chc? przedyskutowa? oczywiste ?garstwo, które jest nadal powtarzane szczególnie przez prawicowych polityków i ich odpowiedników z grona ekonomistów i biznesmenów, ?e biznes - nie rz?d - tworzy miejsca pracy.

Ogólne twierdzenie jest oczywi?cie fa?szywe i dwuznaczne. Có? ono dok?adnie znaczy, szczególnie odk?d politycy, którzy je rozpowszechniaj?, wydaj? mas? pieni?dzy i po?wi?caj? mnóstwo czasu, by zdoby? prace, które nie s? tworzone przez ?aden biznes? To nie biznes tworzy stanowiska kongresmenów czy prezydenta, wi?c jaki sens ma dla takiej osoby twierdzenie, ?e biznes, a nie rz?d, tworzy miejsca pracy? Twierdzenie to jest zupe?nie g?upie.

W rzeczywisto?ci biznes nie ma interesu w tworzeniu miejsc pracy. Przemy?l omówion? wy?ej winiet?. Kupcy przybywali t?umnie do obozów po tym, jak odkrywano z?oto i opuszczali je, gdy ?y?a zosta?a wyczerpana. Nie u?ywali kapita?ów pozyskanych od górników do otwierania zyskownych przedsi?wzi??, aby tworzy? miejsca pracy dla bezrobotnych ju? poszukiwaczy. W kapitalistycznej ekonomii kapita? nie jest gromadzony w celu wydania go, ale gromadzi si? go w celu akumulacji. Pracownicy s? tylko ?rodkiem s?u??cym temu ostatecznemu celowi. Kiedy tylko biznes jest w stanie zakumulowa? kapita? bez udzia?u pracowników, zrobi to bez nich. To jest to, co w du?ej mierze dzieje si? dzi? w Ameryce. Biznes znalaz? sposoby na akumulowanie kapita?u bez potrzeby zatrudniania ameryka?skich pracowników, a rz?d pomóg? mu w tej przest?pczej dzia?alno?ci.

Wi?c kiedy polityk lobbuje za pomoc? finansow? dla biznesu w celu zmniejszenia bezrobocia, popada w groteskow? absurdalno??. Wszystkie te propozycje dostarczaj? biznesowi kolejnych narz?dzi do wyci?gni?cia pieni?dzy od zwyk?ych ludzi, a pieni?dze pozyskane w ten sposób zostaj? zakumulowane na bankowych kontach. Po có? biznes mia?by tworzy? miejsca zatrudnienia ryzykuj?c pozyskanym kapita?em? Podsumowuj?c: za?o?enie, ?e biznes wykorzysta pozyskany kapita? do tworzenia miejsc pracy jest myln? teori? o wspieraniu ekonomii, która nie opiera si? na niczym innym jak tylko b??dnej pop-psychologii.

Pomys?y na wspieranie ekonomii opieraj? si? na wierzeniu, ?e je?li rz?d obni?y podatki bogatym, to ci zainwestuj? oszcz?dno?ci w nowe fabryki zaopatrzone w nowe technologie, te wyprodukuj? wi?cej dóbr ni?szym kosztem, a zatrudnienie nowych pracowników zmniejszy bezrobocie, a to zwi?kszy obrót i wp?ywy z podatków. Ekonomia sama si? podniesie po otrzymaniu takiego kopa. Lecz nie ma teraz pewno?ci, ?e bogaci zainwestuj? w produktywne przedsi?wzi?cia. Ta ca?a teoria bazuje na jedynie pop-psychologicznym wierzeniu, ?e je?li dasz pieni?dze osobie, to on/ona zrobi "dobr? rzecz" z nimi - mianowicie zainwestuje w efektywny sposób. Jednak nic bogatych ludzi do tego nie zmusza i wcale nie musz? tego robi?. Co gorsza - nigdy tak naprawd? nie post?powali odk?d podstawow? funkcj? biznesu jest akumulowanie kapita?u, a nie tworzenie miejsc pracy. Natomiast pozyskiwanie wsparcia od rz?du jest tylko kolejnym sposobem na zarobek. Dawanie pieni?dzy biznesowi nie zako?czy ani recesji, ani depresji. W rzeczywisto?ci tylko je przed?u?y, poniewa? biznes nie wejdzie tam, gdzie nie mo?na zarobi? pieni?dzy, bowiem kupcy zlatuj? si? do pieni?dzy jak muchy do ?ajna. Biznes nie istnieje po to, aby tworzy? miejsca pracy. Miejsca pracy s? tworzone przez biznes tylko wtedy, gdy s?u?y to interesom biznesu.

John Kozy

John Kozy jest emerytowanym profesorem filozofii i logiki, który pisze o spo?ecznych, politycznych i ekonomicznych problemach. Po ods?u?eniu s?u?by wojskowej w armii ameryka?skiej podczas wojny w Korei, sp?dzi? dwadzie?cia lat jako profesor na uniwersytecie i kolejne dwadzie?cia pracuj?c jako pisarz."

Tekst oryginalny: http://www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=26639
T?umaczenie: http://ussus.wordpress.com/2011/10/24/triumf-kapitalizmu-bezrobotne-narody/#more-219


USA -w kolejce po "kuroniówk?"

[1] - "Liberalizm to najstarsza odmiana socjalizmu, a kapitalizm to gospodarcza formu?a liberalizmu." - DLA ZROZUMIENIA TEGO PROBLEMU TRZEBA PRZECZYTA?:

- Najstarszy spo?ród socjalizmów - wywiad z prof. Henrykiem Kieresiem, "Cywilizacja" nr 6/2003.
http://cywilizacja.ien.pl/?id=21

- Utopie - ideologie - socjalizmy - z prof. dr. hab. Henrykiem Kieresiem rozmawia dr Katarzyna St?pie?, "Cywilizacja" nr 19/2006.
http://cywilizacja.ien.pl/?id=499

- H. Kiere?, Utopia [w:] Powszechna Encyklopedia Filozofii.
http://www.kul.pl/files/57/wydzial/biblioteka/utopia.pdf

ZAPRASZAM DO DYSKUSJI, w której powinni?my pami?ta? i o tym, ?e
ju? nied?ugo b?dziemy ?wiadkami niesamowitego wybuchu niezdowolenia, w tym u naszych zachodnich s?siadów. Nie ?ud?my si?. Niemieccy nacjonali?ci b?d? tam w pierwszych szeregach (kontr)rewolucji. W naszym i ich interesie jest porozumienie si? i je?li nie podanie sobie r?k to przynajmniej zapewnienie, ?e nie powtórzy si? scenariusz lat 1933-68 (...) Natomiast z drugiej strony nie robi? sobie z?udze? co do tego, ?e niemiecki nacjonalizm wiele si? nauczy?. Podj?cie gry z Niemcami bez oparcia si? o Rosj? by?oby dla Polski ?miertelnie niebezpieczne. Dlatego ten w?a?nie kierunek - na strategiczne partnerstwo z Rosj? musi by? dla nas podstawowy. To Rosja b?dzie rozdawa? karty kiedy zawali si? domek z kart tzw. zjednoczonej Europy i kiedy tzw. wspólnota euroatlantycka wyka?e ostatecznie, ?e by?a tylko has?em propagandowym b?d?cym listkiem figowym nagiej si?y Jankesów. Z roku na rok Rosja ma coraz wi?cej atutów, którymi b?dzie mog?a si? pos?u?y?, aby podj?? prób? przebudowy Europy po swojej my?li. To b?dzie gigantyczna zmiana, porównywalna chyba tylko do przej?cia schedy upadaj?cego Rzymu przez Germanów w V w. n. e. (gjw, 18.06.2011, jednodniowka.pl/news.php?readmore=368).

Edytowane przez polski blog ru dnia 24-11-2011 01:47
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: "Tryumf" kapitalizmu
gjw
Użytkownik

Postów: 611
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 19-11-2011 18:34
Rzecz jasna postaram si? zajrze?, skopiowa?, a mo?e nawet rzept?umaczy?; ?wicze? j?zykowych nigdy dosy?. Na razie jednak zaczynam nowy temat, korzystaj?c ze ... starych notatek.

Edytowane przez gjw dnia 19-11-2011 18:34
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: "Tryumf" kapitalizmu
gjw
Użytkownik

Postów: 611
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 22-11-2011 23:46
Po namy?le ja jednak co? na to odpowiem. Jaki kapitalizm ponosi fiasko na naszych oczach? Kapitalizm z?odziejsko-spekulacyjny tzn. wynaturzony. Mniejsza z tym, kto jest winien powstaniu tej jego odmiany. Mo?na oczywi?cie wskaza? palcem na jeden naród (wszyscy wiemy o kogo chodzi) tylko ?e zepsucie (bo to dos?ownie znaczy po ?acinie korupcja) naprawd? nie zna granic. Jedni psuj?, drudzy pozwalaj? zupe?nie si? zepsu? i trudno doj??, czyja wina jest wi?ksza. Koniec ko?ców ?adna mniejszo?? nie mog?aby uczyni? wiele z?ego bez lenistwa, tchórzostwa, wygodnictwa i przyzwolenia, a tak?e gorliwej wspó?pracy wielu spo?ród wi?kszo?ci.

Natomiast kapitalizm produkcyjno-wolnokonkurencyjno-wynalazczy, oparty na protestanckiej etyce pracy, stanowi?cej w gruncie rzeczy cz??? cywilizacji ?aci?skiej dokona? wielkich rzeczy. Tak wielkich, ?e wyliczenie ich cho?by pokrótce i przypomnienie ich znaczenia trwa?oby d?ugo i zabra?o wiele czasu. Ujmuj?c rzecz najkrócej to w?a?nie ten kapitalizm rozwin?? cywilizacj? materialn? z powrotem do poziomu, jaki przepad? wraz z zamordowanym staro?ytnym Rzymem. W dziedzinie spo?ecznej przywróci? praktyczne poszanowanie dla jednego z podstawowych darów Stwórcy dla cz?owieka jakim jest wolno?? stanowienia o w?asnym ?yciu (nie zapominam o wa?nych zas?ugach, ale i ci??kich b??dach w tej dziedzinie Ko?cio?a ?redniowiecznego). Jak ka?de dzie?o ludzkie nie by? doskona?y, ale o wiele dalej mu by?o do zupe?nej niedoskona?o?ci oraz niewydolno?ci.

Tego w?a?ciwego kapitalizmu nikt nie zadekretowa? ani nie wymy?li? za biurkiem. Wynikn?? z naturalnych przemian ?wiata na pewnym poziomie rozwoju si? materialnych (druk, proch itd.). Nie zniszczy? poprzedniej formacji, z której wyrós? - Europy rz?dzonej przez zbrojn? szlacht? w?adaj?c? ziemi?, ale raczej stara? si? zepchn?? j? na bok, rozwija? si? obok niej (Anglia, Niemcy, Skandynawia). Nie jego wina, ?e w niektórych pa?stwach trzymano si? szczególnie uparcie zasady, aby niczego nie zmienia? w ustroju, który powoli, ale nieustannie traci? swoj? podstaw?, co doprowadzi?o albo do upadku tych pa?stw albo do krwawych rewolucji przeciw staremu porz?dkowi. Triumfuj?c na gruzach monarchii absolutnych te? pope?ni? wiele nadu?y? i... znalaz? w ko?cu w sobie si?y, aby z nimi zerwa?. Co zatem teraz mamy czyni?? Odwróci? si? plecami do do?wiadcze? dodatnio sprawdzonych w praktyce, by praktykowa? znowu utopi? sprawdzon? ujemnie, której ponury obraz, naznaczony zw?aszcza brakiem zdolno?ci do samodzielnego rozwoju i pe?nego zaspokojenia potrzeb spo?eczno-gospodarczych, o?ywia?o troch? blasków? Czy to aby godne ludzi my?l?cych? Zysk jest niemoralny? A korzystanie z pieni?dzy? No to mo?e dalej tak zero-jedynkowo? Mamy przykazanie: nie zabijaj. Wynika z niego, ?e nie wolno zabi? kury na obiad? Bo ju? na pewno, ?e pa?stwu nie wolno zabi? winnego rozmy?lnego morderstwa. Tylko najpierw trzeba wy??czy? zdrowy rozum. Prosz? wybaczy?, ale... Temat rozwin? jeszcze niebawem osobno.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: "Tryumf" kapitalizmu
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 23-11-2011 08:41
Czy kapitalizm "odsuwaj?cy na bok" feudalizm i wiod?cy wprost do maso?skiej rewolucji, a po tej?e rewolucji niszcz?cy feudalizm, a przede wszystkim CYWILIZACJ? ?ACI?SK? i jej ZASAD? PERSONALIZMU by? czym? dobrym, do czego powinni?my nadal nawi?zywa?? Spójrzmy, co o filozoficznych podstawach renesansowego (i pó?niejszego) kapitalizmu pisze prof. Henryk Kiere?:

[img]http://www.conrada11.pl/okladki/13080585640s0.jpg[/img]

H. Kiere?, U podstaw ?ycia spo?ecznego - personalizm czy socjalizm?, Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne, Radom 2001.

"Zdaniem wspó?czesnego my?liciela A.N. Whiteheada, wszelka filozofia to komentarz do Platona. Whitehead dobrze wiedzia?, ?e filozofowano ju? znacznie wcze?niej, móg? mie? wi?c na my?li dwie sprawy, pierwsz?, niezwyk?e bogactwo zagadnie?, jakie poruszy? Platon, wielk? ilo?? koncepcji i hipotez, jakie sondowa? podczas pi??dziesi?ciu lat filozofowania, b?d? drug?, zwi?zan? z prze?wiadczeniem, ?e warunkiem studiowania filozofii jest poznanie ca?okszta?tu pracy Platona.
Taki pogl?d nosi miano historyzmu: rozumienie jakiej? nauki czy dziedziny kultury wi??e si? z wymogiem znajomo?ci jej dziejów, czyli konieczno?ci odbycia stosownych studiów historycznych. W przypadku filozofii jest to conditio sine qua non - je?eli nie chcemy wywa?a? ju? dawno wywa?onych drzwi czy b??dzi? po bezdro?ach pseudoproblemów. Na taki los b?dzie skazany ten, kto ograniczy poznanie filozofii do jej wspó?czesno?ci. Znajdzie si? on w sytuacji przys?owiowego m?drka, który "nosi sowy do Aten" lub fanatyka "nowej" filozofii odkrytej... w Atenach.
(...)
Jeden z bohaterów Shakespeare'a powiedzia?, ?e w ?wiecie dziej? si? rzeczy, o których nie ?ni?o si? nawet filozofom. Z pewno?ci? jest to prawda, lecz je?li s?owo "?wiat" zast?pimy s?owem "kultura", mamy pe?ne prawo powiedzie?, ?e w tej sferze wszystko wymy?lili filozofowie, niekoniecznie profesjonalni, filozofuje bowiem ka?dy cz?owiek, co znajduje wyraz w g?oszonych przez niego pogl?dach politycznych, gospodarczych, artystycznych czy religijnych. Kultura jest przesycona filozofi?, bo przecie? cz?owiek dzia?a racjonalnie, a wi?c na tle tego, jak i na ile pozna? i zrozumia? otaczaj?cy go ?wiat. Mo?e si? po ludzku myli?, ale je?li pozna histori? filozofii, ?atwiej wniknie w natur? ludzkiego poznania, w jego uwarunkowania i meandry, a to z pewno?ci? oka?e si? pomocne nie tylko w uchwyceniu bogactwa kultury, lecz równie? jej jedno?ci.
(...)
Przywo?a? tak?e nale?y zmiany, jakie zasz?y w kulturze europejskiej wraz z nadej?ciem Renesansu: nast?pi? zwrot ku cz?owiekowi (antropocentryzm), dostrzega si? jego indywidualno?? i niepowtarzalno??, akcentuje si? jego wolno?? i twórcz? wyobra?ni? (humanizm). Okres ten si?gn?? "ponad g?ow? ?redniowiecza" do staro?ytnej Grecji jako do swego idea?u, natomiast w sferze wiedzy dokona? polaryzacji i autonomizacji poszczególnych nauk i sztuk (dyscyplin): ka?da z nich poszukuje "na w?asn? r?k?" wiedzy Bo?ej - scientiae Dei. Kultura zatraci?a jedno??, ?ywi?c si? my?leniem utopijnym, czyli estetycznymi wizjami idealnych spo?eczno?ci i pa?stw, nast?pi?a emancypacja j?zyków etnicznych i stopniowa rezygnacja z ?aciny. W kontek?cie tych duchowych wstrz?sów prze?ywanych przez Europejczyka, który na dodatek by? pot??nie sk?ócony i w imi? tego samego Boga toczy? krwawe wojny w chrze?cija?skiej, lecz religijnie sk?óconej Europie, pojawi? si? francuski my?liciel R. Descartres, zwany z ?aci?ska Kartezjuszem. Przy nim zatrzymamy si? d?u?ej, bowiem jego my?l to obraz przemian, jakie maj? miejsce w postawie cz?owieka wobec ?wiata ju? od kilku stuleci, ale jest w tej my?li zawarta heroiczna, lecz b??dna próba przywrócenia kulturze Europy utraconej przez ni? jedno?ci; t? jedno?? ma przywróci? zreformowana filozofia.

5. Ideowe ?ród?a filozofii wspó?czesnej

Kartezjuszowi przy?wieca?a idea dotarcia do ?ród?a wiedzy niepow?tpiewalnej; chcia? si? on w ten sposób przeciwstawi? tendencjom sceptycznym o zabarwieniu w?tpienia powszechnego i dlatego odwo?a? si? do w?tpienia, tzw. metodycznego. Owoc tego zabiegu zawiera trzy nast?puj?ce argumenty:

1) podwa?aj?cy przydatno?? teoretyczn? wiedzy opartej na zmys?ach,

2) wykazuj?cy niemo?no?? znalezienia kryterium pozwalaj?cego odró?ni? jaw? od snu,

3) dopuszczaj?cy mo?liwo?? zachodzenia z?udzenia powszechnego (za spraw? "wszechpot??nego a z?o?liwego demona").

Oczy?ciwszy w ten sposób przedpole, Kartezjusz sondowa? ró?ne mo?liwo?ci, co zaprowadzi?o go do tezy, i? nie da si? podwa?y? w ?aden sposób faktyczno?ci my?lenia - cogitatio. W tym znajduje on poszukiwan? nieredukowaln? sfer?, co pozwala mu na przeprowadzenie pierwszej dedukcji (tzw. transcendentalnej): "Cogito... ergo sum". Pomimo odkrycia niepow?tpiewalnego punktu wyj?cia oraz metody gwarantuj?cej poznaniu i jego rezultatom pewno??, autor "Rozprawy o metodzie" boryka? si? z powa?nym problemem, otó?, nie potrafi? wykaza?, ?e ?wiat - zewn?trzny wobec Cogito i dost?pny tylko dla zawodnego z istoty poznania zmys?owego - rzeczywi?cie istnieje. Dlaczego? Poniewa? nadal obowi?zuje argument "z demona", który zosta? wyparty z terenu poznania umys?owego, ale za to "okopa?" si? w porz?dku zmys?ów. Ponadto, nadal nie wiadomo, czy prze?ywana pewno??, zagwarantowana jasno?ci? i wyra?no?ci? uj?cia poznawczego, jest prze?ywana na jawie, czy we ?nie. Aby t? trudno?? przezwyci??y?, Kartezjusz odwo?a? si? do dowodu tzw. ontologicznego na istnienie Boga (jego twórc? jest Anzelm z Canterburry): analiza obecnej w umy?le - i wrodzonej mu! - idei Boga pozwala postawi? tez?, ?e "niesko?czenie dobry Bóg nie chce nas zwodzi?" i dlatego jest on niezawodnym gwarantem istnienia ?wiata oraz jego poznawalno?ci. Jakie s? logiczne konsekwencje nowego sposobu filozofowania?

Najpierw odnotujmy, ?e - bior?c rzecz historycznie - koncepcja Kartezjusza to powrót do nurtu parmenidejsko-plato?skiego, a wi?c do statyzmu i racjonalizmu, w którym obowi?zuje zasada, ?e "by? i my?le? to jedno", a wyra?aj?c to samo j?zykiem filozofii wspó?czesnej: "naoczno?? intelektualna jest jedno?ci? absolutn? my?lenia i bycia". Jakie s? tego konsekwencje?

Po pierwsze, krytyka poznania zmys?owego prowadzi do odci?cia poznania ludzkiego od rzeczywisto?ci, co w p?aszczy?nie bytu ludzkiego prowadzi do dualizmu duszy i cia?a (res cogitans i res extensa) i sk?ócenia ze sob? i rozdzielenia umys?u i zmys?ów.
Po drugie, argument z niemo?no?ci (braku kryterium) odró?nienia jawy od snu uderza w ?wiadomo?? tzw. pierwotnych zró?nicowa? oraz w funkcje poznawcze aktów refleksji.
Po trzecie, argument z mo?liwo?ci zachodzenia z?udzenia powszechnego pozbawia cz?owieka podmiotowo?ci i sprawczo?ci, czyli w swoisty sposób zwalnia go z odpowiedzialno?ci za w?asne czyny! Po czwarte, nast?puje psychologizacja problematyki (poznawalno?ci) prawdy, poniewa? jej uj?cie jest zapo?redniczone prze?yciem pewno?ci: kiedy ujmuj? jasno i wyra?nie, mog? by? pewny, ?e poznaj? prawdziwie.
Po pi?te, wprowadzenie do argumentacji filozoficznej religijnego obrazu (poj?cia) Boga - jako tego, który nie chce nas zwodzi? z uwagi na sw? dobro? - prowadzi do ideologizacji filozofii, czyli do pomieszania poznania przyrodzonego z porz?dkiem wiary religijnej.
Wreszcie po szóste, s?ynna zasada zasad: "Cogito ergo sum" ustanawia, ?e zakres my?lenia (nie poznania!) jest szerszy od zakresu istnienia, inaczej mówi?c, prowadzi ona do tezy, i? sposoby istnienia s? pochodn? pomy?lanego niesprzecznie (jasno i wyra?nie) uk?adu tre?ci (poj??).

Dalsze dzieje filozofii zmierzaj? traktem wyznaczonym przez my?l Kartezjusza i jego krytyków, klarowny na pocz?tku obraz ogromnie si? komplikuje i na jego prezentacj? trzeba by oddzielnej rozprawy, musimy si? zatem znowu ograniczy? do zaledwie kilku uwag wa?nych dla dalszego biegu my?li filozoficznej i istotnych dla naszego problemu.

Wyodr?bnia si? szereg tendencji, a - jak si? wydaje - najwa?niejsze z nich nale?y wi?za? z nazwiskami B. Pascala, D. Hume'a, I. Kanta i G.W. Hegla.

Pascal wykazuje ograniczony zasi?g rozumu kartezja?skiego nie si?gaj?cego spraw wa?kich egzystencjalnie: ?ycie ludzkie to dramat, a w dramacie pierwszy jest wybór; a nie Cogitol*

Krytyka Hume'a prowadzi do empiryzmu (i naturalizmu), do nominalizmu i konwencjonalizmu: ideami s? nie tylko poj?cia, ale tak?e doznawane tre?ci i wyobra?enia, które s? (wespó? z poj?ciami) strukturowane przez umys? na tle potrzeb ?yciowych cz?owieka oraz spo?ecznego kontekstu; istniej? tylko fakty i konwencje.

Natomiast Kant, obudzony z "dogmatycznej drzemki" przez Hume'a krytyk? (kartezja?skiego!) poj?cia substancji i zasady przyczynowo?ci, dziel?c poznanie ludzkie na trzy sfery, usuwa z terenu poznania teoretycznego filozofi?, a w jej miejsce wprowadza nauk? (matematyczne przyrodoznawstwo), za? problematyk? tradycyjnie filozoficzn? przesuwa do dziedziny poznania praktycznego, kierowanego postulatami natury psychologicznej. Przy okazji obala on dowód ontologiczny i przesuwa centraln? dla filozofii problematyk? Absolutu do sfery rozumu praktycznego. W ten sposób znika z filozofii jej g?ówny problem (b?d?cy fundamentalnym problemem dla cz?owieka!), a mianowicie, problem natury Bytu Absolutnego, a pozostaje transcendentalnie ustrukturowana res cogitans w konfrontacji z res extensa. Chocia? Kant mia? jeszcze nadziej? na zbudowanie metafizyki, bowiem zachowa? jej depozyt w postaci poj?cia "rzeczy samych w sobie", istniej?cych poza ludzkim poznaniem i generuj?cych "rzeczy dla nas", jego krytycy wykazali bezzasadno?? tej nadziei, wykazuj?c, i? poj?cie to jest reliktem dawnego sposobu my?lenia.

Z kolei Hegel pojmuje byt "panlogicznie", jako przedmiot my?li dialektycznej, dla której norm? prawdy jest sprzeczno??! Byt-rzeczywisto?? rozwija si? wed?ug koniecznych praw (etapów dziejowych), zmierzaj?c do ostatecznej syntezy w duchu absolutnym, który u?wiadomi sobie siebie samego adekwatnie i wówczas nast?pi koniec dziejów, czyli wkroczymy w posthistori?.

Nurty filozoficzne wieku XX poruszaj? si? koleinami ??obionymi przez wymienionych my?licieli, a wi?c nadal pozostaj? w ramach kartezja?skiego dualizmu i karko?omnych wysi?ków, aby ów dualizm przezwyci??y?. W tej perspektywie mo?na dokona? redukcji (jak powie twórca pragmatyzmu W. James - opcji) b?d? "w gór?", czyli do Coito (fenomenologia, strukturalizm, filozofia analityczna, cybernetyka), "w dó?" - do zmys?ów, uczu?, pop?dów i decyzji lub pod?wiadomo?ci (egzystencjalizm, hermeneutyka, dialogizm, psychoanaliza, filozofia lingwistyczna), lub mo?na próbowa? powi?za? obie opcje dzi?ki jakiemu? projektowi, który pozwoli "stworzy?" ?wiat dla cz?owieka (pozytywizm, marksizm).

[img]http://www.yuga.ru/media/descartes.jpg[/img]

Co si? wydarzy?o w filozofii za spraw? Kartezjusza? Poznanie realnego ?wiata zosta?o zast?pione my?leniem, a - warto o tym wiedzie? - my?lenie nie jest czynno?ci? poznawcz?! Nale?y ono do sztuki, ta za? jest sprawno?ci? rozumnego wytwarzania. Trudno si? wi?c dziwi?, ?e w tej sytuacji idolem kultury staje si? "my?lenie systemowe" i ?e s?owo "system" robi karier?. Jedni zatem d??? do zbudowania systemu, który ma (zgodnie z jak?? logik?) odwzorowa? rzeczywisto?? lub racjonalnie j? zaprojektowa?, drudzy, ?wiadomi tego, ?e rzeczywisto?? jest bogatsza od wszelkich systemów my?lowych, preferuj? ekspresj? ludzkiej niemo?no?ci dotarcia do tego, co "rzeczywi?cie rzeczywiste" b?d?, pok?adaj?c w ekspresji nadziej?, widz? w niej drog? do ekstatycznego pojednania si? z osnow? ?wiata. Kultura Europy wraca w ten sposób do czasów mitologicznych - z jednej strony oddaje ona cze?? Apollinowi, który jest bogiem logiki, a z drugiej - szuka zbawienia w dionizyjskim szale, a wi?c w irracjonalno?ci. - Czy jeste?my na to skazani? (...) Zdumiewa? mo?e bezkrytyczno?? i naiwno??, z jak? zaakceptowano trakt teoretyczny wytyczony przez kartezjanizm."

* * *

Wydaje si? zatem s?usznym wniosek: nale?y odrzuci? filozofi? O?wiecenia, bazuj?c? na kartezjanizmie i odrzuci? samego Kartezjusza. A je?li tak, to odrzucamy modele kultury zaprojektowane przez te systemy filozoficzne i wracamy do tej filozofii, która by?a podstaw? cywilizacji ?aci?skiej w ?redniowieczu.

JE?ELI ZATEM ODRZUCIMY RENESANSOWE I POSTRENESANSOWE "MY?LENIE UTOPIJNE, CZYLI ESTETYCZNE WIZJE IDEALNYCH SPO?ECZNO?CI I PA?STW", TO Z CA?? PEWNO?CI? NIE B?DZIEMY KONTYNUOWA? KAPITALIZMU, BO PRZECIE? WSPÓ?CZE?NIE JEST ON - JAKO GOSPODARCZA FORMU?A LIBERALNEJ ODMIANY SOCJALIZMU - JEDNYM ZE SKUTKÓW B??DNEJ FILOZOFII KARTEZJA?SKIEJ.

Edytowane przez polski blog ru dnia 24-11-2011 00:48
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: "Tryumf" kapitalizmu
gjw
Użytkownik

Postów: 611
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 23-11-2011 19:51
Prosz? wybaczy?, ale... Tak si? sk?ada, ?e mnie te? uczono historii filozofii i to uczono dok?adnie. Ja prosz? przedmówcy mam w tzw. g??bokim powa?aniu wszystkich Kartezjuszy, Hobbesów, Kantów (Krytyka praktycznego rozumu r11; po?al si? ludu), Spinozów, a nawet samego Platona z Sokratesem (z rozwa?aniami tych dwóch Ate?czyków o doskona?ej mi?o?ci homoseksualnej oraz pokutuj?cych duszach na czele). Tym bardziej powy?ej przywo?anego autora. N?dza filozofii r11; marksistowskiej i ka?dej innej, polega na jej oderwaniu od praktyki, od zagadnie?, które trzeba rozwi?zywa? w dziedzinie zachowania i rozwoju si? materialnych. My?li Pan Kolega, ?e cz?owiek nie wiedz?cy co jutro do garnka w?o?y, b?dzie si? zastanawia? nad tym, czy aby przypadkiem jego g?ód nie jest z?udzeniem bytu podporz?dkowanego woli wszechw?adnego a z?o?liwego demona? Otó? mnie (i chyba ogromn? wi?kszo?? ludzi) interesuje to, co sprawdzalne, wymierne i przynosz?ce korzy??. Tak np. polska idea narodowa interesuje mnie jako formu?a polityki prowadz?cej do poprawy bytu mojego w?asnego narodu bez gwa?townego rozwalenia systemu mi?dzynarodowego, którego gruzy spad?yby nam wszystkim na g?owy. Za? wszelkie filozofie, ideologie i wypaczone teologie g?osz?ce wybawienie dla ca?ego ?wiata si?ami nas marnych i s?abych ludzików wyrzucam do kosza z odpadkami dla mi?o?ników mokrej roboty, bo narz?dziem ich wszystkich by?a owa przypisywana przez Konecznego wy??cznie Judejczykom prokrustowo??.

Wracaj?c do przedmiotu zagadnienia, jestem gotów do rozwa?a? na temat wyczerpania si? formu?y kapitalizmu w obu jego opisanych przeze mnie w najwi?kszym mo?liwym skrócie postaciach. To mia?oby r?ce i nogi. Natomiast (z w. w. powodów) najusilniej prosz? o nie urz?dzanie tu wyk?adów z historii filozofii, teologii itd. Skupmy si? na logice i praktyce (doda? zbiorowy instynkt samozachowawczy) oraz na praktycznych i wykonalnych propozycjach politycznych i gospodarczych, bo inaczej nie tyle udamy si?, co zboczymy w dziedzin? ró?nic ?wiatopogl?dowych i podzielimy na frakcje wed?ug stopnia klerykalizmu tudzie? upodobania do talmudycznych rozwa?a?. Niczym swego czasu ?ydzi obl??eni przez pi?? legionów w Jerozolimie.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: "Tryumf" kapitalizmu
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 23-11-2011 23:40


Panie gjw, mo?e Pan, oczywi?cie, uchyli? si? od dyskusji nad tezami prof. Kieresia pod dowolnym pretekstem (po co zaraz bezpodstawnie zarzuca? jego filozofii rozmijanie si? z praktyk? ?ycia?) i mo?e Pan próbowa? narzuci? swoj? formu?? dyskusji, by lepiej przedstawia? swój ogl?d spraw. Ale, na lito?? Bosk?, niech Pan ?askawie przyjmie do wiadomo?ci, ?e to, co tu pisz? nie jest skierowane wy??cznie do Pana i nie tylko na dyskusj? z Panem mam tu nadziej?.
By? mo?e ten punkt widzenia i sposób argumentacji, jaki tu stosuj? oka?e si? dla kogo? czytaj?cego bardzo cenny, bo nie b?dzie to Pa?ski punkt widzenia i sposób argumentacji, lecz co? nowego, pokazuj?cego sprawy w innym ?wietle. Kto powiedzia?, ?e Pan ma racj?, a nie np. prof. Kiere??
Ludzie wykszta?ceni powinni zastanawia? si? przede wszystkim nad stron? teoretyczn? braku czego? do zjedzenia w garnku, braku garnka, opa?u, butów, leków i dachu nad g?ow?. Praktyczna strona wytwórczo?ci, dystrybucji, zatrudnienia - jest ju? od dawna im znana. S?aby jest fundament teoretyczny, wadliwa jest filozofia ?ycia cz?owieka. To burzy?o, burzy i b?dzie burzy? ka?d? najprecyzyjniej nawet obmy?lon? dzia?alno?? praktyczn? poszczególnych ludzi i ca?ych narodów. Wi?c obmy?la? sam? praktyczn? stron? ?ycia, bez wprowadzenia filozoficznych podstaw ?ADU - to syzyfowa praca.

Nie jestem znawc? Lenina, ale ten poczytny niegdy? autor dzie? sprzedawanych potem za bezcen na metry bie??ce, uwa?any by? przez wielu czo?owych marksistów (np. Kautsky'ego) za odst?pc? od teorii marksizmu, za praktyka rewolucji socjalistycznej, ani?eli za jej teoretyka. Krytycy Lenina dobrze widzieli, ?e rewolucja leninowska ponios?a kl?sk? ju? na starcie, b?d?c w istocie utopi? skazan? na degeneracj?. I tak rzeczywi?cie si? sta?o: leninowscy i stalinowscy komisarze dokonywali cudów, by w praktyce wcieli? zasady socjalizmu, by by?y pe?ne garnki i pe?ne parki amunicyjne, by olbrzymi kraj zosta? zelektryfikowany (ze wszystkimi tego faktu konsekwencjami). Ale niestety - mimo ró?nych manewrów formu?? gospodarcz? (komunizm wojenny, NEP, stalinizm) podstawa filozoficzna by?a do niczego i socjalizm komunistyczny musia? upa??.

Tak samo jest w przypadku kapitalizmu, a ?ci?lej: w przypadku socjalizmu liberalnego, którego gospodarcz? formu?? nazwano kapitalizmem. Socjalizm liberalny, to tak?e jest utopia, która musi upa??, i to bez wzgl?du na to, ile odmian kapitalizmu zdo?a?a ludziom do wierzenia przed swym upadkiem przedstawi?.

Zatem teoretyzowanie, jaki rodzaj kapitalizmu nape?ni ludziom garnki (pozwoli im na godne ?ycie) jest podobnie pozbawione sensu, jak próby udowadniania wy?szo?ci NEP-u nad komunizmem wojennym. Z?y, oparty na b??dnych filozoficznych podstawach system - nie pos?u?y cz?owiekowi. Wida? to dzisiaj dobrze na przyk?adzie wiod?cych kapitalistycznych krajów Zachodu, których pozorne szcz??cie by?o oparte na brutalnej sile i propagandowym oszustwie.

My musimy szuka? innej drogi.


Wielki Praktyk, albo "Czyngis Chan z maszyn? do pisania":
Lenin pracuj?cy z towarzyszami nad planem elektryfikacji ca?ego kraju, obraz Abrama Markowicza Czerkaskiego (10 lat ?agru za "szpiegostwo na rzecz Polski"), Muzeum Represji Politycznych w Dolince (Karaganda).


"NADCHODZ? S?DNE DNI

Kiedy pisz? ten felieton, po?ar rozruchów rozpocz?tych trzy dni temu w londy?skiej dzielnicy Tottenham, rozprzestrzeni? si? nie tylko na inne rejony Londynu, ale równie? na Bristol, Liverpool, Manchester i - zwane od dawna "wie?? Babel" - Birmingham, miasto, w którym liczba bia?ych dzieci jest ju? mniejszo?ci?. Agencje donosz?, ?e do zamieszek dosz?o tak?e na przedmie?ciach stolicy Szwecji - Sztokholmu. (...)

Barbarzy?cy naje?d?ali zawsze ?wiat wy?szych cywilizacji, ??dni ?atwego i szybkiego ?upu z owoców cudzej pracy. Zachodzi jednak powa?na, a przy tym dwojaka, ró?nica pomi?dzy znanymi nam z historii przyk?adami tych najazdów, a obecnym podbojem Zachodu.

Po pierwsze, tamte nast?powa?y falami i we wci?? jeszcze pojemnej "przestrzeni ?yciowej", zdolnej wch?on?? naje?d?ców, zasymilowa? ich, ba! zauroczy? w ko?cu dzie?ami swojej kultury oraz uczyni? spadkobiercami i kontynuatorami tych cywilizacji, które - jak rzymska - same by?y ju? niezdolne do ?ycia. Dzi? ?yjemy w ?wiecie - jako rzecze Nicolas Gomez Davila - "po katastrofie demograficznej". Ju? sam ?wiat zachodni, zanim zacz?li zasiedla? go nowi barbarzy?cy, sta? si? mass society, cywilizacj? t?umu, tote? obecna inwazja jedynie ten socjologiczny fakt zmultiplikowa?a. Aby poj?? groz? tej ró?nicy, wyobra?my sobie, ?e wszyscy ci galopuj?cy w odst?pach czasu przez histori? Wandalowie, Goci, Hunowie, Mongo?owie etc. pojawiaj? si? naraz i w tym samym miejscu, ?yj?c, grabi?c i walcz?c tak z tubylcami, jak mi?dzy sob?, o metry kwadratowe ulic, osiedli, parków i dzielnic. Ten ?wiat w rzeczywisto?ci nie tylko, ?e nie jest "wielokulturowy": on nie jest nawet - wbrew temu, co bezmy?lnie pisze si? w folderach turystycznych - "kosmopolityczny". Kosmopolis bowiem, cho? utopijna i zubo?ona o jeden z najwa?niejszych (narodowych) wymiarów ludzkiej to?samo?ci, to jednak wci?? jaka? polis, zbiorowo?? ludzi ?yj?cych pod wspólnym prawem i w?adz? oraz uznaj?cych powszechne nakazy prawa naturalnego. Tak to przynajmniej wyobra?ali sobie autorzy tego poj?cia - stoicy. Wspó?czesne megalopoleis, od Londynu po Berlin, nie s? wi?c wcale kosmopolityczne, lecz s? wojennymi obozami st?oczonych obok siebie plemiennych, etnicznych, kulturowych, religijnych etc. gett, które ??czy jedynie szczera i wzajemna nienawi??." (legitymizm.org).

Nietrudno zauwa?y?, ?e prof. Bartyzel opisuje w powy?szych zdaniach nie ?wiat zbudowany z pomoc? filozofii ?w. Tomasza z Akwinu, lecz ?wiat, którego praojcem ideowym by? Kartezjusz i jego nast?pcy, nie ?wiat feudalnego, personalistycznego ?adu, lecz ?wiat socjalistycznej liberalnej destrukcji zwanej potocznie kapitalizmem.
Wypadki daj?ce Bartyzelowi okazj? do tych rozwa?a? rozgrywaj? si? w pa?stwach b?d?cych z dawien dawna zaciek?ymi wrogami katolicyzmu, papiestwa i "katolickiej bestii" - czyli Polski (tak nazywali nas w XVII w. Anglicy), a jednocze?nie w pa?stwach wdra?aj?cych u siebie i na ?wiecie "protestancki etos", który tak si? ma do cywilizacji ?aci?skiej, jak pi??? do nosa. S?u?y? bowiem i pos?u?y? do jej ZNISZCZENIA, do przybli?enia naszych "s?dnych dni".

Dzisiejszy ?wiat Zachodu zbudowany na protestanckiej etyce pracy i na kapitalistycznym kulcie mamony jest ?wiatem anty-?aci?skim, anty-personalistycznym, anty-ludzkim. Jak pisze Bartyzel, ?wiat ten po nowo?ytnym i nowoczesnym przewrocie, a wi?c taki, jaki zastaj? zwabieni jego poz?otk? przybysze, jest ca?kowitym zaprzeczeniem tamtego [?aci?skiego], opiera si? bowiem na totalnym egalitaryzmie i za?o?eniu, ?e wszystko si? wszystkim nale?y. To ?wiat - jak równie? mówi Ortega - hiperdemokracji, b?d?cej "wydzielin? ropiej?cych dusz" plebejskich, która skapitulowa?a przed "cz?owiekiem masowym".

To - jednym s?owem - NIE NASZ ?WIAT i my, Polacy, chcemy powrotu do naszego: do ?wiata cywilizacji ?aci?skiej-personalistycznej. Pomo?e nam w tym w?a?nie katolicka filozofia.


Stanis?aw Plutenko, Trzej m?drcy

Edytowane przez polski blog ru dnia 24-11-2011 12:43
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: "Tryumf" kapitalizmu
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 24-11-2011 15:35
KAPITALIZM - ZE?WIECCZONA HEREZJA

W artykule Piotra Rosika pt. "Europa: etyka protestancka umar?a, duch kapitalizmu umiera" czytamy:

"31 pa?dziernika 1517 roku Marcin Luter umie?ci? na drzwiach ko?cio?a w Wittenberdze swoje 95 tez. Wed?ug Webera w tym momencie nast?pi?o rozpocz?cie przej?cia od feudalizmu do gospodarki kapitalistycznej, kapitalistyczne big bang, które swój szczyt mia?o osi?gn?? w XIX wieku. Dlaczego niemiecki socjolog uto?samia? rozwój kapitalizmu z rozwojem protestantyzmu?
Otó? zauwa?y? on pojawienie si? wraz z protestantyzmem pewnego niezwykle ciekawego po??czenia ekonomiki z etyk?. Zauwa?y?, ?e religia protestancka po??czy?a dwie istoty do tej pory rozdzielone: homo religiosus, idea? ?redniowiecza, i homo oeconomicus, do tej pory znajduj?cy si? w stanie nie?aski, zacz?li po raz pierwszy w historii i?? rami? w rami?. Dlatego w?a?nie, wed?ug Webera, kapitalizm nie pojawi? si? wcze?niej ani w Indiach, ani w Chinach, ani w Babilonii czy Egipcie. To etyka protestancka i specyficzny "duch kapitalizmu", które przesi?ka? zacz??y europejsk? kultur?, by?y tym "zapalnikiem", impulsem do wyzwolenia kapitalizmu. Czemu jednak mia?a dokona? tego w?a?nie etyka protestancka? I czym by? tajemniczy "duch kapitalizmu"?

[img]http://m001.timesru.com/342/ae8d5a77-ab54-4f19-b790-020924be17a5_L.jpg[/img]
Pod kapitalistyczn? "?cian? p?aczu"

Bóg dla objawienia swej wspania?omy?lno?ci, swym postanowieniem przeznaczy? niektórych ludzi do wiecznego ?ycia, a innym zrz?dzi? wieczn? ?mier? - czytamy w rozdziale trzecim Westminster confessions z 1647 roku. To podstawowa chyba teza kalwinizmu, zwana teori? predestynacji: nie ka?dy mo?e by? zbawiony. Bóg wed?ug w?asnego widzimisi? ju? przed urodzeniem podzieli? ludzi na dwie grupy: zbawionych i pot?pionych. A ?e w kalwinizmie panowa?o tak?e przekonanie, i? ci, którzy s? przeznaczeni do zbawienia, ju? na "ziemskim ?ez padole" maj? dobrze, tak?e pod wzgl?dem materialnym, nic wi?c dziwnego, ?e ka?dy chcia? osi?gn?? pewno??. Pewno?? zbawienia. A skoro bogactwo jest jedn? z oznak zbawienia, protestanci po?wi?cali si? niezmordowanej pracy zawodowej. (...) Protestant musia? u?o?y? swe ?ycie tak, by ?wiadczy?o to o tym, ?e to w?a?nie on jest tym wybra?cem Boga." ("Opcja na Prawo" nr 7-8/2005).

Pomijaj?c ju? kwesti? omylno?ci tych za?o?e? z punktu widzenia teologicznego, widzimy tutaj jak na d?oni istot? kapitalizmu: absolutny egoizm, nieliczenie si? z dobrem drugiego cz?owieka i z dobrem wspólnym zyskuje tutaj sztucznie wytworzon? legitymizacj? sakraln?, cz?owiek zostaje jakby zmuszony do swoistego "wy?cigu szczurów", do gromadzenia dóbr materialnych w nadziei na dost?pienie indywidualnego zbawienia, na "wkupienie si?" do grupy uprzywilejowanej rzekomo przez Boga. Taki egoistyczny cel wystarczaj?co "u?wi?ca?" ?rodki - kapitalizm zasilany du?ymi dawkami ?wie?ej plebejskiej krwi skutecznie opanowywa? star? ?aci?sk? Europ? i wszystkie kontynenty. Po trupach mi?dzy innymi obro?ców cywilizacji personalistycznej.

W czasach najnowszych kapitalizm - jako gospodarcza formu?a zwyci?skiego socjalizmu liberalnego - zosta? propagandowo uznany za prawid?owe urzeczywistnienie prawa cz?owieka do wolno?ci ekonomicznej, do wolno?ci gospodarowania. Sta?o si? to, patrz?c z perspektywy historycznej, niemal w przeddzie? fizycznego i moralnego bankructwa kapitalizmu i jego nieludzkiej doktryny o ?wi?to?ci egoizmu. Ludzie na ca?ym ?wiecie zacz?li bowiem pojmowa?, ?e Bóg nie ma nic wspólnego z systemem niesprawiedliwo?ci spo?eczej i zacz?li dostrzega?, ?e najwi?ksi propagatorzy i beneficjenci kapitalizmu nie wierz? ju? w Boga i nie chodz? do ko?cio?ów, za? ogrom cierpienia spowodowanego nieograniczonym gromadzeniem przez nich bogactw i zwi?zanej z bogactwami w?adzy jest ju? na ?wiecie tak wielki, ?e o ?adnym zbawieniu z tytu?u posiadania pieni?dzy nie mo?e by? nawet mowy.

Skoro okaza?o si? nieprawd?, ?e Bóg podzieli? wst?pnie ludzi na ekonomiczne kategorie, na kasty, to masy s?usznie zacz??y si? domaga? RÓWNEGO TRAKTOWANIA, w miar? równego prawa do korzystania z dóbr materialnych w ?yciu doczesnym i po?o?enia kresu procederowi niekontrolowanej koncentracji w?asno?ci. Upad? tym samym mit wybra?stwa i upad?o prawo segregowania jednych ludzi przez innych ludzi na podstawie sztucznie stworzonych, b??dnych za?o?e? dawnej protestanckiej herezji.

I bardzo dobrze: cz?owiek nie ?yje po to, by pracowa?, tylko pracuje po to, by godnie ?y?.
Ka?dy cz?owiek ma prawo do godnego ?ycia na ziemi. To podstawowa zasada PERSONALIZMU, który po upadku socjalizmu liberalnego musi po prostu POWRÓCI?.

[img]http://www.zvezda.ru/pix/39.jpg[/img]
Dwa socjalizmy: komunizm i liberalizm/kapitalizm

Zob. tak?e:
Peter List, Narodowa gospodarka personalistyczna jako alternatywa dla komunizmu i kapitalizmu (Die nationale Volkswirtschaft als Alternative zu Kommunismus und Kapitalismus, "Staatsbriefe" nr 2/1994).
http://www.zvezda.ru/economics/2002/08/10/12.htm

Edytowane przez polski blog ru dnia 28-11-2011 03:58
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: "Tryumf" kapitalizmu
gjw
Użytkownik

Postów: 611
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 25-11-2011 00:28
Du?o Szanowny Pan wyla? atramentu na swe znakomite, miodop?ynnej mowy pe?ne rozwa?ania, których rodowód jest mi jednak doskonale znany (twierdzenie o rozpadzie jednolitej rzekomo cywilizacji w Europie po utracie przez kap?anów rzym.-kat. mo?no?ci palenia ?ywcem bli?nich od Irlandii po Bug i strasznych, a nieuniknionych skutkach tak smutnego wydarzenia).

Zgadzaj?c si? z paroma wnioskami nie zgadzam si? z ca?o?ci? tzn. niezwykle uzdolnion? prób? zaprzeczenia faktom oczywistym. Dla mnie istotne jest, ?e Latyn k?pa? si? trzy razy w tygodniu, a ?acinnik porasta? brudem przez co najmniej zimn? por? roku oraz przepa?? dziel?ca jednego i drugiego w dziedzinie higieny i stanu zdowia, a nie ró?nice mi?dzy Apollinem a Parakletem, Dionizosem i Chrystusem. Pan wychodzi z milcz?co przyj?tego za?o?enia, ?e mo?liwe jest usuni?cie podstawowej dwoisto?ci natury ludzkiej oraz rozwój linearny tzn. ci?g?y, bez za?ama? (o ile dobrze zrozumia?em). Wierzyli w to pierwsi chrze?cijanie w czasach herezji po odej?ciu z tego ?wiata uczniów apostolskich i ... bolszewicy. Kapitalizm, który zacz?? si? rozwija? jeszcze przed Odrodzeniem (pocz?tki manufaktur, pracy nak?adczej, banków po?yczaj?cych na procent), dokona? rzeczy epokowych, a zaprzeczanie temu jest strzelaniem grochem, aby zburzy? mury namacalnych faktów.

Natomiast podany na ko?cu link wykorzystam, przeczytam uwa?nie i wtedy jeszcze podyskutujemy.

Edytowane przez gjw dnia 25-11-2011 00:49
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: "Tryumf" kapitalizmu
gjw
Użytkownik

Postów: 611
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 28-11-2011 01:11
Niestety te rozwa?ania Petera Lista nie odpowiadaj? prawdzie dziejowej. Trójpodzia? w?adz i warstw spo?ecznych przekre?lony rzekomo w latach 1641-1789? Tylko, ?e ka?dy kto si? wypowiada o takich sprawach, powinien wiedzie?, ?e rzymski cesarz - imperator posiada? ca?kowit? w?adz? równie? w sprawie religii i stanowienia prawa, a król Francji w XVII i XVIII wieku regularnie znosi? przywileje prowincji, uchyla? i zmienia? wyroki s?dów i wed?ug w?asnego widzimisi? wysy?a? ludzi do Bastylii. Staranne przestrzeganie prawa poszczególnych podstawowych wspólnot do autonomii i ich dobrowolne wspó?dzia?anie z poszanowaniem umiaru i tradycji mia?o miejsce tylko w niektórych krajach, takich jak Polska, a potem pa?stwo polsko-litewskie (to si? niestety wyrodzi?o we w?adz? absolutn? szlachty), W?gry, pa?stwa nordyckie. Zmia?d?enie monarchii stanowych nie by?o dzie?em bur?uazji, ale samych monarchów. Kto takich podstawowych rzeczy nie wie, niech si? lepiej nie wypowiada o historii bia?ych narodów i jej wp?ywie na dzie? dzisiejszy.

Skoro podstawowe twierdzenia autora nie s? zgodne z prawd?, to i p?yn?ce z nich wnioski nie s? wiele warte. Idea?em pana Lista jest pa?stwo narodowe, które chcia?by przywróci? wraz z trójpodzia?em w?adzy i spo?ecze?stwa na sfer? polityki i wojska, religii wraz z prawodawstwem i kultur?, a tak?e dzia?alno?ci gospodarczej, a dla tej ostatniej ustrój narodowy. Po pierwsze jednak pa?stwa tak czy owak musz? si? ??czy? w celu poszerzenia swoich rynków, umi?dzynarodowienie wszystkich dziedzin ?ycia nie jest rzecz?, któr? da si? przekre?li? tak jak np. niesprawiedliwe podatki, a po drugie ta koncepcja nic nie wnosi do rozwi?zania zagadnie? praktycznych, które sprowadzaj? si? do rozwi?zania zagadnie? ekonomicznych. Po drugie ustrój narodowy jako taki jest nieosi?galny, a o przywrócenie suwerenno?ci narodowej trzeba si? stara? w inny sposób. Z jednym si? zgadzam; problemy materialne nie mog? zosta? rozwi?zane na zasadzie podporz?dkowania sobie polityki i dziedziny potrzeb duchowych cz?owieka przez w?sk? grup? w?a?cieli ?rodków produkcji, przewozów i handlu ale te? (i dodam to od siebie) na odwót, w wyniku poporz?dkowania gospodarki ideokratom. Wi?cej na ten temat chyba za tydzie? w moim w?tku: nowy ustrój logokracja.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: "Tryumf" kapitalizmu
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 28-11-2011 05:10
Bardzo dzi?kuj? Panu gjw za cenny, bo subiektywny i kontrowersyjny komentarz do tekstu Petera Lista. Jak widzimy, ?yjemy w czasach, gdy nawet dwóch intelektualistów wywodz?cych si? z protestanckiego kr?gu kulturowego nie jest w stanie zgodzi? si? ze sob?, co do odpowiedzi na pytanie: sk?d pochodzimy i dok?d zmierzamy? Nie maj?c wspólnej oceny przesz?o?ci, nie maj? tak?e wspólnej wizji przysz?o?ci. Jak zatem spo?ecze?stwo pozbawione stabilnego, mocno osadzonego na wnioskach wyp?ywaj?cych z jednoznacznie pojmowanych historycznych do?wiadcze?, fundamentu teoretycznego, mo?e marzy? o zbudowaniu tzw. lepszego jutra? By?oby ono wr?cz skazane na chaos poj?ciowy i obserwowanie mno?enia si? wykluczaj?cych si? nawzajem propozycji filozoficznych, czy "praktycznych" (np. w kluczowej dziedzinie gospodarki), gdyby nie spo?eczna nauka Ko?cio?a katolickiego, proponuj?cego narodom jasne ZASADY PERSONALIZMU jeszcze w czasach tryumfu socjalizmu liberalnego i jego gospodarczej formu?y - kapitalizmu.

W pracy o. Mariana Piro?y?skiego pt. "Pius XI papie? robotników" omówiona zosta?a w skrócie personalistyczna

"NAUKA KO?CIO?A W SPRAWACH SPO?ECZNYCH I GOSPODARCZYCH

I. W?asno?? prywatna

Prawo w?asno?ci prywatnej pochodzi od samego Boga. Tylko w ten sposób, zarówno jednostki jaki i rodziny, skorzystaj? nale?ycie z dóbr materialnych, przeznaczonych dla dobra ca?ej ludzko?ci.

Kiedy jest mowa o prawie w?asno?ci, to trzeba unika? dwóch skrajno?ci: 1) nie mo?na mówi?, ?e w?a?ciciel rzeczy jest jej nieograniczonym panem - by?oby to zbytnie rozszerzania prawa w?asno?ci; 2) nie nale?y tego prawa zbytnio ogranicza?, tak ?e ostatecznie dochodzi si? do jego skasowania.

S?uszne zasady co do prawa w?asno?ci s? nast?puj?ce:

1. w u?ywaniu w?asno?ci prywatnej ludzie powinni mie? na celu nie tylko w?asn? korzy??, ale tak?e i dobro powszechne;

2. je?eli zachodzi w?tpliwo??, jakie obowi?zki ma w?asno?? prywatna wzgl?dem spo?ecze?stwa, pa?stwo mo?e i powinno wyda? dok?adne zarz?dzenia, okre?laj?ce te obowi?zki. W ten sposób pa?stwo zapobiega wytworzeniu si? niezno?nych stosunków spo?ecznych;

3. zarz?dzenia pa?stwowe nie mog? by? wydawane wed?ug widzimisi?, lecz musz? by? zgodne z prawem Bo?ym. Dlatego: "nie wolno pa?stwu wyniszcza? maj?tków prywatnych nadmiern? ilo?ci? ?wiadcze? i podatków. W?adza pa?stwa bowiem nie mo?e niszczy? prawa w?asno?ci prywatnej, bo natura jest jego ?ród?em, nie wola ludzka; mo?e tylko jego u?ywanie ogranicza? i do dobra ogó?u dostosowywa?."

4. je?eli kto posiada dochody, które nie tylko w zupe?no?ci wystarczaj? mu na zaspokojenie potrzeb ?yciowych, ale jeszcze zostaje nadwy?ka, to mu nie wolno t? nadwy?k? rozporz?dza? wed?ug w?asnego zachcenia: "Przeciwnie, maj?tni ludzie przesurowym nakazem zobowi?zani s? do ja?mu?ny, dobroczynno?ci i szczodrobliwo?ci".

II. Kapita? i praca

Aby pomno?y? bogactwo spo?eczne, potrzeba pracy. Jednakowo? sama praca nie wystarczy. Trzeba mie? materia? do pracy, czyli kapita?. "St?d pochodzi, ?e praca jednych kapita?em drugich ??czy? si? winna, chyba ?e kto sam swoim kapita?em pracuje. Jedno bowiem bez drugiego jest ja?owe. S?usznie zauwa?y? to Leon XII, pisz?c: Nie mo?e istnie? kapita? bez pracy, ani praca bez kapita?u."

B??dz? wi?c ci, którzy wszelkie dochody pozwalaj? zagarnia? kapita?owi, zostawiaj?c robotnikowi tyle, ile mu potrzeba do utrzymania ?ycia i odnowienia si?. Ale b??dz? równie? i ci, którzy twierdz?, ?e ca?a produkcja i ca?y dochód bez wyj?tku nale?? do robotnika, po potr?ceniu jedynie kosztów potrzebnych na podtrzymanie i odnowienie kapita?u.

S?uszny podzia? zostaje dokonany wtedy dopiero, gdy si? zachowa w pami?ci rady Leona XIII: "Jakkolwiek ziemia zosta?a podzielona mi?dzy prywatne osoby, wszak?e nie przestaje s?u?y? wspólnemu u?ytkowi wszystkich." Wi?c kiedy ma by? dokonany podzia? przyrostu maj?tkowego, tak go nale?y przeprowadzi?, ?eby nie naruszy? dobrobytu ogó?u. Sprawiedliwo?? spo?eczna nie pozwala jednej warstwy usuwa? od udzia?u w zyskach drugiej. Przeciw sprawiedliwo?ci spo?ecznej "grzeszy w równej mierze i syta bur?uazja, która w naiwnej bezmy?lno?ci i dobrobycie swoim taki porz?dek rzeczy uwa?a za s?uszny, który jej wszystko, a robotnikowi nic nie przydziela i grzeszy pokrzywdzony i wielce rozgoryczony proletariat, który w swym poczuciu prawnym i w dochodzeniu jedynego swego prawa zbyt daleko si? posuwaj?c, wszystkiego ??da dla siebie, jakoby wszystko prac? jego r?k by?o wytworzone i przeto wszelka bez ró?nicy w?asno??, wszelkie dochody i zyski prac? r?k nie zdobyte zwalcza i znie?? pragnie, bez wzgl?du na zadanie jakie maj? w spo?eczno?ci ludzkiej, jedynie dlatego, ?e zdobyte s? bez pracy."

III. Wyzwolenie proletariatu

Jest jasne, ?e podzia? dóbr w naszych czasach jest niesprawiedliwy. Bo z jednej strony wielka liczba proletariatu ?yje w skrajnej n?dzy, a z drugiej strony garstka kapitalistów op?ywa w nadmierne bogactwa.

Taki stan rzeczy nie mo?e trwa? d?u?ej. Wszystkim powinno zale?e? na tym, ?eby robotnicy mogli oszcz?dno?ci? zdoby? sobie w?asny maj?tek. W ten sposób ?atwiej i swobodniej b?d? wype?nia? obowi?zki rodzinne, a w spo?ecze?stwie zapanuje pokój i zgoda.

IV. P?aca sprawiedliwa

Ale ?eby robotnik móg? co? zaoszcz?dzi? i uciu?a? sobie w?asny maj?tek, musi tyle zarabia?, ?eby mia? z czego odk?ada?. Nale?y wi?c okre?li?, jaka powinna by? sprawiedliwa zap?ata za prac?.

Najsamprzód trzeba zaznaczy?, ?e warto?? pracy zale?y nie tylko od wysi?ku pracuj?cego, ale tak?e od warunków spo?ecznych. We?my przyk?ad. Za por?banie jednego metra drzewa drwal wi?cej otrzyma w spokojnym czasie, kiedy wszyscy maj? prac?, ani?eli za por?banie tego samego metra w czasie kryzysu, kiedy o pieni?dz bardzo trudno i bezrobotni czekaj? na prac?. Praca wi?c przedstawia tym wi?ksz? warto??, im lepiej jest zorganizowane spo?ecze?stwo, im zgodniej wspó?pracuj? ze sob? ró?ne ga??zie przemys?u.

Wobec tego wynagrodzenie za prac? powinno si? liczy? z trzema nast?puj?cymi warunkami:

1. Wynagrodzenia powinno wystarczy? na utrzymanie robotnika i jego rodziny. "Jest to haniebnym nadu?yciem, które za wszelk? cen? usun?? nale?y, ?eby matki zmuszone by?y z powodu niedostatecznych zarobków ojca szuka? korzystnego zarobku poza domem ze szkod? obowi?zków domowych, a w szczególno?ci ze szkod? dla wychowania dzieci. Usilnie zatem do tego d??y? nale?y, aby zarobki ojców wystarczy?y na nale?yte op?dzenie wspólnych potrzeb domowych. Gdyby to w obecnych warunkach gospodarczych nie zawsze by?o mo?liwe, wymaga sprawiedliwo?? spo?eczna, aby jak najpr?dzej dokonano zmian zapewniaj?cych ka?demu doros?emu robotnikowi p?ac? tego rodzaju. S?usznie nale?y w tym miejscu z uznaniem podnie?? wszystkie te z m?drych i po?ytecznych zamiarów zrodzone próby i wysi?ki zastosowania zarobków do ci??arów rodzinnych w ten sposób, ?eby przy wzro?cie ci??arów p?aci?o si? dodatki, a w wypadku nadzwyczajnych potrzeb równie? im si? zaradzi?o."

2. Wynagrodzenie powinno si? liczy? z dochodami, jakie przedsi?biorstwo daje swojemu w?a?cicielowi. "Niesprawiedliwo?ci? by?oby domaga? si? wygórowanych p?ac, któreby do upadku musia?y doprowadzi? przedsi?biorstwa, a wskutek tego i robotnika do biedy."

3. Nale?y d??y? do takiego wynagrodzenia, ?eby zarówno urz?dnik jak i robotnik móg? cz??? swojego zarobku, po op?dzeniu kosztów utrzymania, od?o?y? i tak powoli usk?ada? w?asny maj?tek. Ale z drugiej strony zap?ata nie mo?e by? nadmiernie wygórowana, gdy? to wywo?a?oby najstraszniejsz? kl?sk? - bezrobocie. Wi?c nale?y przyj?? nast?puj?c? zasad?: "Nie wolno dla w?asnej korzy?ci i z pomini?ciem dobra ogó?u zarobki robotników zbytnio obni?a? albo nadmiernie podnosi?. P?aca powinna by? tak ustalona, ?eby wszyscy mieli mo?no?? pracy i z niej uczciwie ?y? mogli."

V. Nowy ustrój spo?eczny

Pierwsz? bol?czk? obecnego ustroju spo?ecznego jest to, ?e pa?stwo obejmuje na swoj? w?asno?? coraz wi?cej dziedzin ?ycia spo?ecznego.

By? czas - przed kilkuset laty - kiedy w ?yciu spo?ecznym bra?y udzia? stowarzyszenia, bardzo liczne i bujnie si? rozwijaj?ce. Ró?ne przyczyny, a przede wszystkim samolubstwo ludzkie, sprawi?y, ?e stowarzyszenia te zanik?y i ?ycie spo?eczne upad?o. Dawniej by?y jednostki, stowarzyszenia i pa?stwo, teraz zosta?y tylko jednostki i pa?stwo. Pa?stwo wzi??o na siebie wszystkie te zadania, które przedtem spe?nia?y stowarzyszenia - nic dziwnego, ?e nie mo?e podo?a? swym niesko?czonym zadaniom i zobowi?zaniom.

Taki stan rzeczy jest niezdrowy. Dobry ustrój spo?eczny opiera si? na dwóch zasadach: to, co jednostka mo?e wytworzy? w?asn? prac? i zapobiegliwo?ci?, tego nie powinna zrzuca? na barki stowarzysze?, do których nale?y. Je?eli mniejsze i ni?sze stowarzyszenia mog? co? wykona? w?asnymi si?ami, tego nie powinny przekazywa? wi?kszym i wy?szym spo?eczno?ciom. Kto nie przestrzega tych dwóch zasad, ten podrywa porz?dek spo?eczny. A wi?c: "Sprawy mniejszej wagi i zabiegi sk?din?d zbyt drobiazgowe powinna w?adza pa?stwowa pozostawi? ni?szym zespo?om. Tym swobodniej, usilniej i skuteczniej sprosta tym zadaniom, które do niej wy??cznie nale??, poniewa? ona jedna je wykona? zdo?a: kierownictwem, nadzorem, przynaglaniem, powstrzymywaniem, stosownie do poszczególnego wypadku i potrzeby."

Drug? bol?czk? wspó?czesnego ustroju spo?ecznego jest walka klas, która powoduje rozbicie, brak jedno?ci, wzajemne zwalczanie si? i w rezultacie nie daje nic dobrego.

Cz??ci organizmu spo?ecznego powinny si? u?o?y? w jedn? sk?adn? ca?o??, innymi s?owy, zamiast klas powinno si? tworzy? stany, które obejmowa?yby cz?onków jednego i tego samego rzemios?a albo zawodu. Zwi?zki tego rodzaju powinny wzi?? sobie za cel wspó?prac? ka?dego zawodu dla dobra publicznego, aby wytworzy? jak najwi?cej dóbr do wspólnego u?ytku. Gdyby za? nastr?czy?a si? potrzeba rozstrzygni?cia jakiego? sporu mi?dzy pracobiorcami i pracodawcami, wtedy ka?da strona mo?e osobno t? spraw? za?atwi? i odr?bnie rozstrzygn??.

Trzecia bol?czka - to wolna konkurencja. Trafia si? spotka? zdanie, ?e wspó?zawodnictwo lepiej si? przyczyni do zorganizowania i uporz?dkowania ?ycia spo?ecznego, ni? rozumna opieka prawowitej w?adzy. Ale rzeczywisto?? co innego mówi. Widzimy na w?asne oczy, ?e wspó?zawodnictwo wolne, chocia? w pewnych granicach jest uzasadnione i po?yteczne, staje si? zgubne, je?eli mu si? ?adnych hamulców nie na?o?y.

Potrzeba wi?c ca?e ?ycie spo?eczne i urz?dzenia pa?stwowe przepoi? zasad? sprawiedliwo?ci i mi?o?ci. Wtedy w?adza pa?stwowa potrafi skutecznie regulowa? przejawy spo?eczne i utrzymywa? je we w?a?ciwych karbach.

W tej pracy pa?stwu powinny pomaga? zwi?zki zawodowe, do których nale?? przedstawiciele obu zawodowych zjednocze? (pracobiorców i pracodawców) tego samego zawodu czy zaj?cia. W?adza zwi?zkowa rozstrzyga wzajemne spory.

Zwi?zki te, przenikni?te duchem prawdziwie chrze?cija?skim, stan? si? podwalin? sprawiedliwego i trwa?ego ustroju spo?ecznego."

Za: xportal.pl

ZATEM: PERSONALIZM Z JEGO SPRAWIEDLIWO?CI? SPO?ECZN? CZY SOCJALIZM-LIBERALIZM Z JEGO ANTYLUDZKIM KAPITALIZMEM?

Oto jest pytanie.


Ojciec Marian Piro?y?ski CSsR (1899-1964)

Edytowane przez polski blog ru dnia 28-11-2011 05:36
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: "Tryumf" kapitalizmu
gjw
Użytkownik

Postów: 611
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 28-11-2011 23:39
Z powy?szymi zasadami mo?na i trzeba tylko i wy??cznie si? zgodzi?. Rozaczaruj? jednak przedmówc?. Zosta?o to przepisane z pism Lutra i Kalwina, a tak?e mniej znanych teologów ewanelickich, których papie?e zabraniali czyta? swoim owieczkom, a które pilnie studiowali razem ze swoimi kardyna?ami usi?uj?c dociec przyczyn ogromnej przewagi spo?ecze?stw "heretyków" nad prawowiernymi. Chc?c by? sprawiedliwym trzeba przyzna?, ?e taki np. Kalwin w sprawach spo?eczno-gospodarczych czerpa? pe?nymi gar?ciami z kolei od ?w. Tomasza. Protestanci za? bynajmniej nie byli dalecy od jedno?ci moralno-politycznej, która kszta?towa?a si? pod wp?ywem takich dzie? duszpastersko-pratycznych jak The Saint's Everlasting Rest (Spo?eczno?? ?wi?tych wiecznotrwa?a) ks. dra Richarda Baxtera. Wszystko to s? jednak tylko wskazania ogólne, a problemy praktyczne nie daj? si? tak ?atwo rozwi?za? w wyniku przy?o?enia do nich wskaza? z natury rzeczy ogólnych, przekazywanych przez niewypaczon? (tj. pozytywn?, opart? na rozumieniu Biblii jako nierozerwalnej ca?o?ci) teologi?. Nie chodzi tu za? wcale o takie czy inne nieusuwalne cechy protestantyzmu wed?ug kontrreformacji, ale o ogólny rozpad wi?zi spo?ecznych, planowe zaatakowanie i powa?ne nadwer??enie tradycji od Kanady po Kamczatk?, czego skutki dotkn??y tak kraje chrze?cijan biblijnych jak i spadkobierców Ko?cio?a Konstantyna.

Edytowane przez gjw dnia 28-11-2011 23:40
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: "Tryumf" kapitalizmu
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 07-12-2011 03:42
CZEGO TO LUDZIE NIE WYMY?L??

Szanowny mój przedmówca, Pan gjw, twierdzi, ?e papie?e ?ci?gali zasady antyliberalnego PERSONALIZMU od protestanckich kaznodziejów (a niechby i od Lenina, je?li wymy?li? on tak?e co? dobrego!), ale ja znalaz?em jeszcze smakowitszy k?sek: to pono? katolicy (ameryka?scy, rzecz jasna) nak?onili ?yda von Misesa do uznania Jezusa za libera?a-wolnorynkowca, a zatem - w pewnym sensie - za patrona zwolenników KAPITALIZMU.

W artykule "Ko?ció? katolicki a wolny rynek" na stronie Instytutu Misesa, niejaki Mateusz Machaj utrzymuje, ?e "Najbardziej pal?c? kwesti? dotycz?c? Ko?cio?a stanowi m.in. wzajemna relacja doktryny katolickiej i doktryny wolnorynkowej", a ?ci?lej mówi?c to, "czy katolicyzm jest zgodny z kapitalizmem" (sic!).

Zostajemy przy tym o?wieceni przez Machaja czym Ko?ció? jest i czym nie jest, jaki jest stosunek Ko?cio?a do pogl?dów polityczno-gospodarczych, jak mamy traktowa? Ko?ció? - t? heterogeniczn? i pe?n? sprzecznych pogl?dów rodzin?/firm?, co s?dzi ?ydowski agnostyk Rothbard o rzekomym braku konfliktu mi?dzy katolicyzmem i kapitalizmem, oraz jak ?ydowski ateista Mises - który uwa?a? "?e nauczanie Jezusa jest nauczaniem g??boko socjalistycznym i antyrynkowym, wi?c nie da si? go pogodzi? z klasycznym liberalizmem" - zmieni? swój pogl?d w tej sprawie w rezultacie "styczno?ci z (ameryka?skimi) katolikami, którzy przekonywali go, ?e nie ma immanentnej sprzeczno?ci mi?dzy katolicyzmem i kapitalizmem".

Po tych rozwa?aniach nast?puje konkluzja, równie pi?kna i oczywista, jak aureola z gwiazd wokó? g?owy Matki Boskiej, na której to aureoli - jak t?umaczono niegdy? naiwnym w Radio Maryja - chrze?cija?scy ojcowie-za?o?yciele Unii Europejskiej wzorowali motyw swego b??kitnego (te? kolor "maryjny"!) sztandaru:

"Chocia? Mises dalej uwa?a?, ?e istnieje konflikt mi?dzy rozumem a wiar?, to po pewnym czasie dostrzeg?, ?e nie ma sprzeczno?ci mi?dzy etyk? katolick? a wolnym rynkiem. Dowodem mo?e by? cho?by to, ?e we wspólnocie katolickiej jest i ci?gle pozostaje bardzo wielu wolnorynkowych ksi??y i wyznawców, którzy otwarcie rozpowszechniaj? swoje pogl?dy w zgodzie z nauczaniem katolickim." Ko?ció? - pisze dalej Machaj - to "specyficzna instytucja stworzona przez ludzi. Wewn?trz niej nie ma jedno?ci ideologicznej i politycznej. Poszczególni cz?onkowie maj? ró?ne pogl?dy na temat wolnego rynku. Z perspektywy zwolennika szko?y austriackiej najkorzystniejsze jest rozpowszechnianie dorobku tej szko?y w (Ko?ciele) bez niepotrzebnej inwazyjno?ci i rewolucyjno?ci". - Czy?by wi?c zwolennicy kapitalizmu stosowali co? w rodzaju "taktyki salami"? (Taktyka salami - w?gierskie okre?lenie trzyetapowej praktyki eliminowania przedstawicielstwa partii demokratycznych oraz przej?cia w?adzy przez komunistów w pa?stwach wyzwolonych podczas II wojny ?wiatowej przez ZSRR, stosowanej w latach 1945-1948 w stylu "krok po kroku, plasterek po plasterku".)

(Nawiasem pisz?c, na tej samej zasadzie mo?na te? "udowodni?" wiele innych rzeczy, na przyk?ad twierdzenie, ?e nie ma sprzeczno?ci pomi?dzy etyk? katolick? a rozwodami. - Bo przecie? Konkordat, akceptuj?cy ?wieck? jurysdykcj? w sprawach ma??e?skich i rozwi?zywanie ma??e?stw sakramentalnych przez s?dy cywilne, jest niekwestionowany przez bardzo wielu "pozostaj?cych we wspólnocie katolickiej" post?powych ksi??y.)


Duchowie?stwo, rycerstwo i ch?opstwo - niedo?cigniony feudalny wzór
stanowej organizacji spo?ecze?stwa


Opowie?ci Machaja spotka?y si? z reakcj? licznych komentatorów. G?os jednego z nich, Krzysztofa Mazura, wydaje mi si? godny zacytowania:

"Problem polega na tym, ?e ta specyficzna instytucja (Ko?ció?) mia?a i nadal ma w niektórych miejscach (np. w Polsce) ogromny wp?yw na w?adz?, jako instytucja w?a?nie. I z tego punktu widzenia nie jest oboj?tne, co mówi kierownictwo Ko?cio?a, bo mo?e to mie? wp?yw na ustawodawstwo. Przedstawiciele UE (Lewandowski) ju? si? powo?uj? na "stanowisko Ko?cio?a" w tej sprawie.

Ko?ció? przez ponad 1000 lat (322-1517) by? g?ównym organem w?adzy w Europie i stanowisko hierarchii ko?cielnej mia?o decyduj?cy wp?yw na ustawodawstwo, tak?e gospodarcze. Ko?ció? zabrania? tzw. lichwy, czyli po?yczania pieni?dzy na procent, czy to jest zgodne z wolnym rynkiem? (W ?redniowieczu po?yczki i handel mog?y istnie? dzi?ki temu, ?e innowiercy nie musieli przestrzega? zakazu lichwy. (...) Wi?kszo?? hierarchii ko?cielnej w??cznie z papie?ami zwalcza kapitalizm z pozycji moralno?ci, uto?samiaj?c kapitalizm z "konsumpcjonizmem" i "indywidualizmem". Wolnorynkowcy stanowi? ekscentryczny margines, niestety. (...) Polski Ko?ció? popiera antykapitalistyczn? parti? PiS, z nadziej? uzyskania wp?ywu na w?adz? za po?rednictwem tego? PiSu.)

To, ?e pierwsi my?liciele wolnorynkowi byli katolikami wynika g?ównie z faktu, ?e wówczas prawie wszyscy ludzie w Europie byli katolikami, a nie z jakiego? zwi?zku Ko?cio?a Katolickiego z teori? wolnego rynku i ekonomi?. (A czy mo?na by?o zosta? naukowcem nie b?d?c katolickim duchownym w kraju takim, jak katolicka Hiszpania w XVI-XVIII? Obawiam si?, ?e nie. I z tego, mi?dzy innymi, powodu wielu inteligentnych ludzi zostawa?o duchownymi. Czy istnieje zwi?zek mi?dzy chrze?cija?stwem i astronomi?, skoro Kopernik by? duchownym?)

Hierarchia ko?cielna popiera?a i nadal popiera interwencjonizm gospodarczy, bo taki ustrój panowa? w ?redniowieczu. Czy jest to zgodne z doktryn? katolicyzmu? Je?li nie, to oznacza jedynie tyle, ?e katolicy powinni pot?pia? hierarchi? ko?cieln?, co w praktyce oznacza, ?e powinni wyst?pi? z Ko?cio?a lub przynajmniej domaga? si? ograniczenia wp?ywu Ko?cio?a na w?adz?. Czy wyznawanie doktryny katolicyzmu wymaga wiary w hierarchi??

Poza tym Ko?ció? jest wielk? scentralizowan? instytucj?, której sama struktura sprzyja popieraniu interwencjonizmu, tak samo jak struktura innych du?ych instytucji, np. banków.

Ustrój feudalny zosta? przez Ko?ció? odziedziczony po pó?nym cesarstwie rzymskim i do dzisiaj jest dla ko?cielnych intelektualistów niedo?cignionym wzorem organizacji spo?ecze?stwa. Czy mo?na w takiej sytuacji oczekiwa? zmiany stanowiska, skoro wi?kszo?? inteligencji ko?cielnej uzna to za herezj? i zdrad? idea?ów?

Kapitalizm powsta? nie tylko i nie przede wszystkim dlatego, ?e byli prokapitalistyczni my?liciele (ci pomogli w jego utrzymaniu raczej, ni? stworzeniu), ale g?ównie dzi?ki zamieszaniu, jakie panowa?o w Europie w XVI-XVIII wieku, kiedy w?adza nie panowa?a nad gospodark?. To zamieszanie zainicjowa?a niechc?cy reformacja. Celem reformacji wolny rynek nie by?, ale tak niechc?cy wysz?o.

Je?li katolicyzm przyczyni? si? do powstania wolnego rynku, to równie? niech?cy i wcze?niej. Po pierwsze, oddzielaj?c si? od skrajnie scentralizowanego Bizancjum (804-1054), a tak?e tworz?c niezale?ne od w?adzy ?wieckiej i duchowej jednostki tworzenia i gromadzenia wiedzy, czyli uniwersytety (X-XIII w.).

Feudalizm by? skutkiem rozpadu handlu w cesarstwie rzymskim na skutek interwencji pa?stwa w gospodark? w postaci psucia pieni?dza (inflacja) i cen maksymalnych na podstawowe produkty w tym ?ywno??. Spowodowa?o to ucieczk? ludzi z miast, gdzie brakowa?o ?ywno?ci, za?amanie si? handlu i powstanie gospodarki feudalnej, zanim zosta?a ona skodyfikowana w postaci praw feudalnych. Ten proces zachodzi? w III wieku naszej ery, przed rewolucj? chrze?cija?sk? (IV wiek). Prosz? zwróci? uwag?, ?e nie obarczam tutaj chrze?cija?stwa win? za rozpad imperium i jego gospodarki. Feudalizm powsta? szybciej ni? jego prawa, podobnie jak kapitalizm.

Miasta pó?nego ?redniowiecza, to oazy wolno?ci w porównaniu z ca?? reszt? ówczesnego terytorium, na której to reszcie mieszka?a prawie ca?a ludno?? (na pewno ponad 95 %). Wolno?? dotyczy?a wówczas niewielkiej elity gospodarczej. Ta elita powsta?a nie dzi?ki Ko?cio?owi, ale raczej pomimo lub niezale?nie. Moja teza odno?nie protestantyzmu nie jest taka, ?e protestantyzm chcia? sprzyja? kapitalizmowi, ale ?e wywo?a? polityczne zamieszanie, które sprzyja wolno?ci gospodarczej. Takie zamieszanie istnia?o we W?oszech ju? wcze?niej i st?d rozwój miast w?oskich, a nie np. hiszpa?skich. W?adze, wspierane przez Ko?ció? tolerowa?y handel w miastach tylko dlatego, ?e potrzebowa?y gotówki od tych miast, a nie dlatego, ?e wspiera?y wolno?? gospodarcz?. O tym chyba nikt nie my?la? w XIII-XV wieku.

"Akurat czasy nowo?ytne to raczej wzmocniony interwencjonizm, merkantylizm i fiskalizm." - To jest nieprawda w odniesieniu do: Anglii, Holandii, cz??ci Niemiec w okresie XV-XVIII, a tak?e Francji do wyp?dzenia Hugenotów. Merkantylizm pojawia? si? tam, gdzie by?a silna w?adza, czyli przewa?nie, cho? nie tylko w krajach katolickich (ale tak?e Rosji, Turcji, Szwecji). Rewolucja Angielska (1689) mia?a na celu obalenie monopoli wymy?lonych przez króla d???cego do monarchii absolutnej. Nasi królowie z dynastii Wazów równie? d??yli do monarchii absolutnej (z ideologicznym poparciem katolickich intelektualistów, na czele z Piotrem Skarg?). Usi?owali to osi?gn?? poprzez interwencjonizm pa?stwowy: ograniczanie praw ch?opów na rzecz szlachty i zw?aszcza wp?ywowych magnatów, oddawanie maj?tków pa?stwa w zarz?d tym?e magnatom oraz nietolerancja religijna wzgl?dem innowierców. Doprowadzi?o to, wbrew intencjom, do anarchii i rozpadu pa?stwa, a nie do absolutyzmu, ale interwencjonizm i nietolerancja przetrwa?y do dzisiaj.

"Ludzie wymy?lili inne formy transakcji czasowych, które zast?pi?y lichw? (np. obrót rentami), a zosta?y zaakceptowane przez Ko?ció?. A pod koniec ?redniowiecza zakaz lichwy do?? otwarcie ju? ignorowano. Banki w?oskie czy rynek pieni??ny w Brugii i Antwerpii dzia?a?y super pod koniec ?redniowiecza, bez ?adnej reformacji." - Ten fragment jest ca?kowicie zgodny z moj? tez?, ?e kapitalizm rozwin?? si? pomimo, a nie dzi?ki Ko?cio?owi. Ko?ció? do dzisiaj pi?tnuje zysk jako "niemoralny", a kapitalizm jako "skrajny indywidualizm". Oczywi?cie zdarzaj? si? teologowie ?wiadomi ekonomicznie, ale to, niestety, margines. Podobnie jak rzadko zdarzaj? si? humani?ci u?wiadomieni."

?ród?o: http://mises.pl/blog/2011/11/22/machaj-kosciol-katolicki-a-wolny-rynek/

Wnioski, rzecz jasna, ka?dy wyci?gn?? powinien z tego sam. Zastanawia tylko fakt, ?e "interwencjonizm pa?stwa za Wazów" móg? mie? (nie tylko zreszt? teoretycznie) dwie postaci: pierwsz? - "ograniczanie praw ch?opów na rzecz szlachty i zw?aszcza wp?ywowych magnatów" i drug? - ograniczanie koncentracji w?asno?ci na rzecz wzmocnienia pozycji ekonomicznej (i praw) biedniejszej szlachty i ch?opów. Ten pierwszy rodzaj interwencjonizmu pa?stwa, to widoczny i dzi? LIBERALIZM/KAPITALIZM. Wolno?? dla nielicznych, uzale?nienie lub niewola dla pozosta?ych. Drugi rodzaj interwencjonizmu, to PERSONALIZM. Wolno?? ekonomiczna i godno?? dla wszystkich.

Wiemy ju?, dlaczego kapitalistyczna oligarchia zniszczy?a Pierwsz? Rzeczpospolit?.

[img]http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/7a/Paris_-_Blick_vom_gro%C3%9Fen_Triumphbogen.jpg/640px-Paris_-_Blick_vom_gro%C3%9Fen_Triumphbogen.jpg[/img]
Kapitalizm - wielkomiejska droga do nik?d
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: "Tryumf" kapitalizmu
gjw
Użytkownik

Postów: 611
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 07-12-2011 06:12
Ciekawe tezy, ale boli ju? mnie od nich g?owa. W odpowiedzi dodam tylko, ?e: 1) W. Sz. P. Kol. móg?by przeczyta? szkice socjologiczno-historyczne Maxa Webera i czerpa? do woli argumenty o ?cis?ym zwi?zku heretyckiego predestynacjonizmu z nieludzkim kapitalizmem z dokonanej przez tego Niemca wulgaryzacji kalwinizmu. 2) Uwzgl?dni? w swoim rozmowaniu jako wywo?uj?c? zamieszanie w rzekomo idealnym porz?dku ?redniowiecznym walk? cesarstwa z papiestwem i to jej przypisa? odpowiedzialno?? za powstanie tego okropnego kapitalizmu. Ja na razie w tym miejscu ko?cz? dyskuj?, bo z r?k? na sercu naprawd? brak mi czasu na bitw? na pozorne argumenty. Mo?e wróc? jeszcze do sprawy odnosz?c si? w temacie Nowy ustrój logokracja, ale... To b?dzie jeszcze musia?o poczeka?.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: "Tryumf" kapitalizmu
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 12-12-2011 12:10
@gjw

Walka cesarstwa z papiestwem i zwolennikami suwerennych pa?stw narodowych. To nie by?o nic z?ego, bez niej mieliby?my w Europie now? wersj? tak mi?ego Pa?skiemu sercu staro?ytnego Rzymu (który, bez wzgl?du na swoj? techniczn? wy?szo?? nad przeciwnikami, nie mo?e by? dla nas - jako zabójcze dla suwerenno?ci poszczególnych ludów imperium paneuropejskie - ?adnym wzorem; a zreszt? - nawet pod wzgl?dem techniki jest to dla nas anty-wzór: skupianie ludno?ci w wielkiej rzymskiej metropolii samo w sobie by?o nienaturalne i z?e, a sko?czy?o si? podobno wytruciem populacji za pomoc? "cudu techniki" - wodoci?gów, w których zastosowano o?owiane korytka do wody, co wp?yn??o negatywnie na zdrowie i p?odno?? Rzymian, a w konsekwencji na trwa?o?? ich pa?stwa.)

My?l?, ?e Pan wychodzi z b??dnego za?o?enia, ?e celem ?ycia cz?owieka jest dobrobyt polegaj?cy na nieustannym "post?pie" technicznym i nieustannym dzi?ki temu wzro?cie produkcji (a tak?e dzi?ki wmawianiu nieszcz?snym ludziom, ?e potrzebuj? do szcz??cia powszechnego dost?pu do samochodów, autostrad, a w przysz?o?ci taksówek gwiezdnych na odkryt? w?a?nie Ziemi? II (22 st. Celsjusza, woda).

I do tego potrzebuje Pan protestanckiego etosu pracy, kapitalistycznego wy?cigu szczurów i rozwoju nauk ?cis?ych. Czyli rzeczy, które z personalistycznego i polskiego punktu widzenia w ?adnym razie nie przes?dzaj? o szcz??ciu i dobrobycie cz?owieka, a mog? by? - tak jak bywa?y dot?d - istotnymi przyczynami upadku nie tylko cywilizacji, ale i ka?dego pojedy?czego cz?owieka.

Naszym priorytetem powinno by? obecnie w?a?ciwe odczytanie Bo?ego rozkazu:

"Pob?ogos?awi? Bóg Noego i jego synów, mówi?c do nich: B?d?cie p?odni i mnó?cie si?, aby?cie zaludnili ziemi?. Wszelkie za? zwierz? na ziemi i wszystkie ptactwo powietrzne niechaj si? was boi i l?ka. Wszystkie bowiem gady i p?azy, i wszystkie ryby morskie zosta?y oddane wam we w?adanie. Wszystko, co si? porusza i ?yje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak ro?liny zielone, daj? wam wszystko. (...)
Upomn? si? te? u cz?owieka o ?ycie cz?owieka i u ka?dego o ?ycie brata. Je?li kto przeleje krew ludzk?, przez ludzi ma by? przelana krew jego, bo cz?owiek zosta? stworzony na wyobra?enie Boga. Wy za? b?d?cie p?odni i mnó?cie si?; zaludniajcie ziemi? i miejcie w?adz? nad ni?". (Rdz 9, 1-13)


Ani Rzym staro?ytny, ani tym bardziej barbarzy?ska dzisiejsza jego imitacja (USA) nie respektowa?y tych s?ów, a w?adz? ludzi nad ziemi? i ludzi nad lud?mi skarykaturyzowa?y.

Dzi? zbieramy gorzkie tego owoce.

[img]http://evrazia.org/site/images_articles/1846_b.gif[/img]
Beneficjenci obecnego nie?adu zaczynaj? si? niepokoi?

Edytowane przez polski blog ru dnia 12-12-2011 12:59
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: "Tryumf" kapitalizmu
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 12-12-2011 12:37
"GLOBALNY SOJUSZ REWOLUCYJNY: MANIFEST

Cz??? I. W obliczu ko?ca

1. ?yjemy pod koniec cyklu historycznego. Wszystkie procesy konstytuuj?ce sens historii znalaz?y si? w logicznym impasie.


Koniec kapitalizmu. Rozwój kapitalizmu osi?gn?? swoj? naturaln? granic?. ?wiatowy system gospodarczy mo?e zrobi? tylko jedn? rzecz zapa?? si? w otch?a?. Poprzez post?puj?cy wzrost znaczenia instytucji czysto finansowych - wpierw banków, pó?niej bardziej z?o?onych struktur gie?dowych - wspó?czesny system kapitalistyczny wzi?? ca?kowity rozbrat z rzeczywisto?ci?, z równowag? popytu i poda?y, ze stosunkiem produkcji do konsumpcji, z prawdziwym ?yciem. Ca?e bogactwo ?wiata na skutek zawi?ych manipulacji i budowy piramid finansowych znalaz?o si? w r?kach ?wiatowej oligarchii finansowej. Oligarchia doprowadzi?a nie tylko do dewaluacji pracy, ale tak?e kapita?u po??czonego z rynkami podstawowymi, opanowa?a leasing finansowy i doprowadzi?a do sp?tania wszelkich si? ekonomicznych przez bezosobow?, ponadnarodow?, ultraliberaln? elit?. Abstrahuj?c od tego co s?dziliby?my o kapitalizmie, jest jasne, ?e ca?y ten system nie przechodzi kolejnego kryzysu, lecz znajduje si? na skraju za?amania.

Niezale?nie od tego w jaki sposób globalna oligarchia b?dzie usi?owa?a ukry? za?amanie systemu przed ?wiatowymi masami, ludzie w coraz wi?kszym stopniu b?d? podejrzewa? jego nieunikniony charakter, a tak?e to, ?e globalny kryzys finansowy spowodowany przez upadek ameryka?skiego rynku kredytów hipotecznych i niektórych banków jest zaledwie preludium ?wiatowej katastrofy. Katastrofa ta mo?e by? od?o?ona w czasie, jest jednak nieunikniona i nie da si? jej zapobiec. ?wiatowa gospodarka w swej obecnej formie jest skazana na zag?ad?.

Koniec zasobów. W obecnej sytuacji demograficznej, wzi?wszy pod uwag? sta?y wzrost populacji ?wiata (szczególnie widoczny w krajach tzw. Trzeciego ?wiata), ludzko?? zbli?a si? do wyczerpania zasobów naturalnych niezb?dnych nie tylko do utrzymania obecnych poziomów konsumpcji, ale do przetrwania na minimalnym poziomie. Osi?gni?te zosta?y granice wzrostu, ?wiat stoi przed g?odem, ubóstwem, epidemiami i ?mierci?. Planeta Ziemia nie mo?e utrzyma? tak wielkiej liczby mieszka?ców. Z tego powodu, coraz bli?sza jest katastrofa demograficzna. Im wi?cej ludzi rodzi si? dzi?, tym wi?cej b?dzie musia?o zgin?? jutro. Nie ma rozwi?zania dla tej sytuacji. Ale udawanie braku zagro?enia oznacza przygotowywanie si? na najgorszy mo?liwy scenariusz - ?wiatow? masakr? w walce o zasoby i eksterminacj? du?ej cz??ci ludzko?ci jej w?asnymi r?kami.

Koniec spo?ecze?stwa. Na skutek wp?ywów ameryka?skich i zachodnich standardów fragmentacja spo?ecze?stw na niepowi?zane ze sob? atomy jednostek osi?ga swój szczyt. Kosmopolityzm i neonomadyzm sta?y si? dominuj?cym modelem ?ycia, zw?aszcza dla m?odego pokolenia. Powoduje to bezprecedensowe migracje niszcz?ce spo?ecze?stwa których cz?onkowie s? usuwani ze sceny, jak i te do których trafiaj? migruj?cy. Rozpadaj? si? wi?zi kulturalne, narodowe, religijne i spo?eczne, zacieraj? si? kody kulturowe, upadaj? organiczne kontakty. ?yjemy w ?wiecie samotnych t?umów, spo?ecze?stwie rozpylonych atomów które przesta?o by? trwa?e. Kosmopolityczna samotno?? sta?a si? norm? rozbijaj?c? od ?rodka kulturowe to?samo?ci. W miejscu spo?ecze?stwa mamy nomadyzm i sie? rozmywaj?ce organiczne i historyczne zbiorowo?ci. W tym samym czasie znikaj? kultura, j?zyk, moralno??, tradycja, warto?ci i rodzina.

Koniec jednostki. Podzia? jednostki na cz??ci sk?adowe staje si? dominuj?c? tendencj?. Osobowo?? rozsypuje si? w sieci, pseudonimach i pojedynczych impulsach zmieniaj?c si? w zestaw pomieszanych figur do gry. Trac?c spójno?? jednostka zyskuje wi?cej wolno?ci kosztem kogo? kto potrafi z nich korzysta?. Postmodernistyczna kultura nak?ada na ludzi przymus przeniesienia si? do wirtualnego ?wiata p?askich monitorów, odsuwa ich od rzeczywisto?ci, uwodzi przep?ywem subtelnie zorganizowanych i b?yskotliwie zmanipulowanych halucynacji. Procesy te s? nadzorowane przez globaln? oligarchi? pragn?c? uczyni? masy podatnymi na kontrol? i programowanie opinii. Nigdy przedtem indywidualizm nie by? tak gloryfikowany i nigdy wcze?niej ludzie nie byli tak podobni do siebie w swoich zachowaniach, zwyczajach, wygl?dzie, gustach i u?ywanych technologiach. W pogoni za prawami cz?owieka, zgubiono cz?owieka po drodze. Nied?ugo zast?pi go post-cz?owiek: mutant, biorobot, klon, cyborg.

Koniec ludów i narodów. Zglobalizowany ?wiat konsekwentnie niszczy wszelk? to?samo?? narodow?, jedno po drugim padaj? pod jego ciosami suwerenne pa?stwa, nieustannie zwi?ksza stopie? zaanga?owania w sprawy wewn?trzne innych krajów. Globalna oligarchia d??y do obalenia wszelkich barier narodowych stoj?cych na drodze do jej wszechobecno?ci. Ponadnarodowe korporacje stawiaj? swoje interesy ponad interesami narodów i pa?stw, co prowadzi do wzrostu zale?no?ci od czynników zewn?trznych i utraty niepodleg?o?ci. W miejsce wachlarza niepodleg?ych pa?stw powstaje struktura ?wiatowego rz?du oparta na ?wiatowej oligarchii finansowej. Kraje Zachodu i monopoli?ci staj? si? rdzeniem tego ?wiatowego rz?du do którego wci?gane s? elity gospodarcze i polityczne innych pa?stw. Tak oto przedstawiciele elit staj? si? s?ugami globalizacji zdradzaj?c interesy swoich pa?stw i ich mieszka?ców.

Koniec wiedzy. ?wiatowe media stworzy?y system totalnej dezinformacji zorganizowany zgodnie z interesami globalnej oligarchii. Tylko to, co pokazywane jest w ?wiatowych mediach uznawane jest za "rzeczywisto??". A to, jak dane wydarzenie jest przedstawiane w mediach, automatycznie uznawane jest przez ?wiatow? spo?eczno?? za "oczywist? prawd?". Przekazy alternatywne, chocia? mog? by? rozprzestrzeniane w sieciach interaktywnej komunikacji, pozostaj? na peryferiach poniewa? wsparcie finansowe otrzymuj? tyko te media, które s?u?? interesom globalnej oligarchii. Kiedy opinie krytyczne przekraczaj? pewien próg i staj? si? niebezpieczne, uruchomione zostaj? ?rodki represji - presja finansowa, niedomówienia, demonizacja, prze?ladowania prawne i fizyczne. W takim spo?ecze?stwie, system wiedzy staje si? przedmiotem obj?tym globalnym nadzorem przez ?wiatowe elity.

Koniec post?pu. W ci?gu ostatnich stuleci, ludzko?? pok?ada?a wiar? w post?pie i nadziei na lepsz? przysz?o??. Jej obietnic? widziano w rozwoju technologicznym, gromadzeniu wiedzy i odkryciach naukowych, w rozwoju humanizmu i d??eniu do sprawiedliwo?ci spo?ecznej. Post?p wydawa? si? gwarantowany i oczywisty. W XXI wieku wiary w post?p trzymaj? si? tylko naiwni lub ci, którzy odwracaj? wzrok od rzeczywisto?ci (cz?sto za korzy?ci materialne lub przywileje). Wiara w post?p zosta?a obalona przez liczne czynniki. Nasz ?wiat nie idzie ku lepszemu, wprost przeciwnie - ulega szybkiej degradacji, a przynajmniej pozostaje tak samo okrutny, cyniczny i niesprawiedliwy jak dawniej. Odkrycie tego faktu doprowadzi?o do za?amania ?wiatopogl?du humanistycznego. Tylko ?lepiec nie ujrza?by pod podwójnymi standardami ?wiata zachodniego ukrytych pod chwytliwymi has?ami wolno?ci i praw cz?owieka d??e? do kontroli i kolonizacji. Post?p nie tylko nie mo?e by? zagwarantowany, ale jest ma?o prawdopodobny. Je?li wszystko b?dzie si? rozwija?o w tym kierunku co dzi?, zi?ci? si? mog? najbardziej pesymistyczne, katastroficzne i apokaliptyczne prognozy.

2. Mamy do czynienia z ko?cem ca?ego cyklu historycznego. Jego podstawowe parametry uleg?y wyczerpaniu i wzburzeniu a wi?zane z nim oczekiwania nale?y spisa? na straty. Nie czekamy na koniec ?wiata, rozgrywa si? on na naszych oczach, a my jeste?my jego ?wiadkami i uczestnikami. Nikt nie mo?e przewidzie? czy b?dzie to koniec nowoczesnej cywilizacji, czy koniec ludzko?ci. Ale skala katastrofy jest tak du?a, ?e nie mo?na wykluczy? tego, ?e umieraj?cy zglobalizowany ?wiat skupiony wokó? Zachodu poci?gnie w otch?a? wszystko inne. Dramat sytuacji pog??bia istniej?ca organizacja ?wiatowej pot?gi globalnej oligarchii. Procesy prowadz?ce do katastrofy nie mog? zosta? zatrzymane (si?a inercji jest zbyt du?a), cofni?te (próg zosta? przekroczony) ani skierowane na inny tor.

3. Sytuacja obecna jest nie do zniesienia, zarówno sama w sobie jak i ze wzgl?du na to, do czego prowadzi. Dzi? - katastrofa, jutro - pewna ?mier?. Ludzko?ci zrabowano przysz?o??. Lecz cz?owiek posiada horyzont historyczny, co odró?nia go od zwierz?t. Nawet je?eli w danej chwili nie odczuwa on alarmuj?cego charakteru sytuacji jego znajomo?? rzeczy przesz?ych i wgl?d w wy?aniaj?c? si? przysz?o?? pozwalaj? mu na przyj?cie perspektywy optymistycznej lub przygotowanej na najgorsze. Widz?c gdzie byli?my wczoraj i dok?d zmierzamy dzi? nie mo?emy pope?ni? b??du i nie uzna? naszej drogi za z?o, zagro?enie, wyzwanie lub atak. Tylko ci którzy pozbawieni s? tego zmys?u historycznego, zmienieni przez agresywny strumie? reklamy i dezinformacji w nieustannie poszukuj?cych rozrywki konsumentów, odci?ci od edukacji i rozumienia kodów kulturowych, s? w stanie ignorowa? koszmar obecnej sytuacji. Tylko prymityw albo biorobot, mechanizm konsumuj?cy, mo?e nie zauwa?y?, ?e zbli?a si? ?wiatowa katastrofa.

4. Ci którzy zachowali chocia? drobne ziarenko niezale?nego i wolnego umys?u musz? si? zastanawia? nad tym co spowodowa?o zaistnia?? sytuacj?. Jakie s? korzenie i bezpo?rednie przyczyny katastrofy? Jasne jest, ?e powinni oni przyjrze? si? uwa?nie koncentracji cywilizacji zachodniej na rozwoju technicznym, indywidualizmowi, d??eniu do wolno?ci za wszelk? cen?, materializmowi, egoizmowi, kultowi pieni?dza, liberalnej ideologii kapitalistycznego mieszcza?stwa oraz rasistowskiemu stanowisku Zachodu uznaj?cemu swoj? drog? za uniwersaln?, najlepsz? i obowi?zkow? dla reszty ?wiata. Na pocz?tku mog?y one przynosi? pozytywne rezultaty: zwi?kszy?y dynamik? rozwoju, da?y cz?owiekowi nowe mo?liwo?ci, poszerzy?y przestrze? wolno?ci, polepszy?y sytuacj? ludzi, otworzy?y nowe perspektywy. Lecz po osi?gni?ciu granic rozwoju, te same zjawiska zacz??y wydawa? odmienne owoce: technologia zmieni?a si? z narz?dzia w czynnik samowystarczalny (perspektywa buntu maszyn), indywidualizm pozbawiony granic pozbawi? cz?owieka jego w?asnej natury, wolno?? straci?a swój podmiot, ba?wochwalczy kult rzeczy materialnych doprowadzi? do duchowej degradacji, egoizm zniszczy? spo?ecze?stwo, absolutna w?adza pieni?dza uczyni?a z pracy towar i zdusi?a w kapitalizmie ducha przedsi?biorczo?ci, liberalna ideologia zniszczy?a wszelkie formy solidarno?ci spo?ecznej, kulturowej czy religijnej. W krajach Zachodu by?a to logiczna konsekwencja ich rozwoju historycznego, gdzie indziej te same zasady narzucono si?? poprzez kolonializm i imperializm, bez wzi?cia pod uwag? specyfiki lokalnych kultur. Zachód wchodz?c na t? ?cie?k? w epoce nowoczesnej, nie tylko doprowadzi? si? do ?a?osnego ko?ca, lecz w sposób nieodwracalny zaszkodzi? wszystkim narodom. Droga któr? pod??a Zachód nabra?a charakteru globalnego i powszechnego, nie mo?na jej unikn?? ani si? od niej izolowa?. Zmiana mo?liwa jest tylko poprzez usuni?cie ca?ej gamy zjawisk prowadz?cych ku katastrofie. Mimo, ?e w spo?ecze?stwach innych ni? zachodnie sytuacja przedstawia si? nieco inaczej, proste ignorowanie wyzwa? Zachodu niczego nie zmieni. Korzenie z?a tkwi? zbyt g??boko. Nale?y je ca?o?ciowo zrozumie?, rozpozna? i ujawni?. Nie mo?na walczy? z konsekwencjami nie znaj?c przyczyn.

5. Istniej? powody dla których ?wiat znalaz? si? w obecnej katastrofalnej sytuacji, istniej? te? ludzie który maj? w niej interes, którzy chc? by trwa?a, czerpi? z niej korzy?ci i zyski, s? za ni? odpowiedzialni - wspieraj? j?, wzmacniaj? i chroni? i utrzymuj? na obecnym kursie. Ci ludzie to globalna oligarchia finansowa do której zalicza si? polityczny, finansowy, gospodarczy i militarny rdze? ?wiatowej (przewa?nie zachodniej) elity, oraz sie? s?u??cych jej intelektualistów i magnatów medialnych stanowi?cych lojalne otoczenie globalistów. Oligarchia globalna i jej s?udzy stanowi? globalistyczn? klas? rz?dz?c?. W jej sk?ad wchodz? przywódcy polityczni Stanów Zjednoczonych, najpot??niejszego kraju NATO, potentaci gospodarczy i finansowi oraz s?u??cy im globali?ci tworz?cy sie? obejmuj?c? ca?? planet?, która przydziela surówce tym, którzy post?puj? w zgodzie z g?ównym kursem procesów ?wiatowych, jak równie? kontroluj?c? przep?yw zmanipulowanych informacji, sprawuj?c? kontrol? nad intelektualnym, kulturalnym, politycznym i ideologicznym lobbingiem, zbieraniem danych, infiltracj? struktur pa?stw które nie zosta?y jeszcze pozbawione suwerenno?ci, jak równie? korupcj?, przekupstwem, wywieraniem wp?ywu, prze?ladowaniem przeciwników itd. Globalistyczna sie? dzieli si? na liczne poziomy, misje polityczne i dyplomatyczne, media, ?wiatowy handel i przemys?, organizacje pozarz?dowe i inne. Zbli?aj?ca si? katastrofa jest dzie?em r?k ludzkich - istniej? si?y zainteresowane takim a nie innym obrotem wydarze?. To architekci i nadzorcy zglobalizowanego, egocentrycznego, turbokapitalistycznego ?wiata. Oni odpowiadaj? za to wszystko. Globalna oligarchia i sie? jej agentów wp?ywu jest ?ród?em z?a które widzimy. Ta klasa polityczna uosabia z?o. ?wiat wygl?da tak a nie inaczej, poniewa? pewni ludzie tego pragn? i wk?adaj? w realizacj? swoich planów wiele wysi?ku. To pragnienie jest kwintesencj? historycznego z?a. Je?li jest to prawda i kto? jest odpowiedzialny za obecn? sytuacj?, wiadomo wobec kogo powinien by? skierowany sprzeciw. Globalna oligarchia zaj??a miejsce wroga ca?ej ludzko?ci. I jest jej wrogiem. Co wi?cej, sama obecno?? wroga daje szans? na jego pokonanie, czyli szans? na ratunek i przezwyci??enie katastrofy.

Cz??? II. Normalny ?wiat

1. Mówi si? nam, ?e "nie mo?e by? inaczej" ni? teraz. Albo, ?e jakikolwiek alternatywy "by?yby jeszcze gorsze". Powtarza si? znan? ?piewk? o tym, ?e "demokracja ma liczne wady, ale inne systemy polityczne s? znacznie gorsze, wi?c lepiej znosi? cierpliwie to, co mamy teraz". To wszystko fa?sz i polityczna propaganda. ?wiat w którym ?yjemy, jest nie do zaakceptowania, nie do zniesienia, kroczy ku nieuniknionej ?mierci i znalezienie innych rozwi?za? jest warunkiem przetrwania. Je?li nie obalimy status quo, nie zmienimy kierunku rozwoju cywilizacji, nie zniszczymy globalnej oligarchii pojmowanej jako system i specyficzne si?y, grupy, instytucje, korporacje i jednostki, nie tylko staniemy si? ofiarami, ale b?dziemy wspó?winni katastrofy."

POLECAM CA?Y MANIFEST NA STRONIE: http://xportal.pl/?p=1268

A ZW?ASZCZA JEGO CZ??? CZWART?

"Cz??? IV. Upadek Zachodu: Stany Zjednoczone jako kraj absolutnego z?a

1. ?ród?a obecnej sytuacji le?? g??boko w historii Zachodu i procesów spo?eczno-politycznych, które rozwijaj? si? w tej cz??ci ?wiata. Historia zachodniej Europy prowadzi?a jej spo?ecze?stwa do punktu, w którym indywidualizm, racjonalizm, materializm, redukcjonizm zacz??y stopniowo dominowa? i na tej podstawie powsta? kapitalizm, a bur?uazja zatriumfowa?a. Ideologia liberalna sta?a si? ostatecznym wyrazem systemu bur?uazyjnego.

Dok?adnie ta ideologiczna, filozoficzna, polityczna i ekonomiczna linia prowadzi do obecnej sytuacji. W czasach modernizacji Europa by?a ko?ysk? materialistycznej cywilizacji liberalnej, któr? narzuci?a innym ludom ?wiata poprzez swoj? imperialn? polityk? kolonizacyjn?. W po??czeniu z tym u?ywano najhaniebniejszych form przymusu: dla przyk?adu, w XVI wieku Europejczycy ponownie stworzyli instytucj? niewolnictwa, która odesz?a w niepami?? tysi?c lat wcze?niej pod wp?ywem etyki chrze?cija?skiej. Europejczycy powrócili do tej odra?aj?cej praktyki w tym momencie, gdy Zachód wynalaz? teori? humanizmu, wolno?ci my?lenia i demokracji. Dlatego te? niewolnictwo by?o wymys?em kapitalizmu i bur?uazyjnego porz?dku. System bur?uazyjny zosta? zainstalowany w europejskich koloniach; w niektórych mia? on wyj?tkowo spójne i jaskrawe wyrazy, doprowadzaj?c bur?uazyjno-demokratyczny plan do logicznego ko?ca. Stany Zjednoczone Ameryki, pa?stwo kolonialne bazuj?ce na niewolnictwie, indywidualizmie, egoizmie, dominacji pieni?dzy i maj?tku, sta?y si? ukoronowaniem tej bur?uazyjnej Zachodniej Cywilizacji czasów wspó?czesnych. Stopniowo, by?a europejska kolonia zacz??a stawa? si? niepodleg?ym centrum w?adzy i w po?owie XX wieku zosta?a centrum ca?ej zachodniej cywilizacji, ?wiatowym biegunem systemu kapitalistycznego. Po upadku Zwi?zku Sowieckiego Stany Zjednoczone pozosta?y bez równowa??cego je bloku socjalistycznego, staj?c si? centrum globalnego systemu bur?uazyjnego. Oto dlaczego ameryka?ska elita, która najcz??ciej jest blisko zwi?zana z globaln? oligarchi?, praktycznie identyfikuje si? z ni?. I chocia? globalna oligarchia jest szersza ni? ameryka?ska klasa polityczna - zawiera ona równie? europejsk? oligarchi? oraz cz??ciowo zwesternizowane elity bur?uazyjne z innych cz??ci ?wiata - to Stany Zjednoczone sta?y si? kr?gos?upem wspó?czesnego globalnego porz?dku ?wiatowego. Ameryka?ska si?a militarna jest najwa?niejszym strategicznym czynnikiem w globalnej polityce, ameryka?ski system ekonomiczny jest modelem dla reszty ?wiata, ameryka?ski system ?rodków masowego przekazu jest aktualnie zbie?ny z globaln? sieci?, ameryka?skie kulturowe komuna?y s? na?ladowane na ca?ym ?wiecie, ameryka?ska technologia stoi na czele wszelkiego innego rozwoju technologicznego. W wielu sytuacjach ludno?? Stanów Zjednoczonych sama gra rol? pasywnych zak?adników, którzy s? kontrolowani przez globaln? elit?, u?ywaj?c? narz?dzi narodu ameryka?skiego do wdra?ania globalnych celów. Stany Zjednoczone s? gigantycznym golemem kontrolowanym przez oligarchi?. Stany Zjednoczone uciele?niaj? ducha takiego porz?dku rzeczy, który sam w sobie prowadzi do nieuniknionej katastrofy, który jest wyrazem z?a, niesprawiedliwo?ci, opresyjnego wyzysku, alienacji i kolonialnego imperializmu.

2. Stany Zjednoczone i ich polityka na ?wiecie jest g?ównym utrapieniem i kluczowym czynnikiem w zachowaniu i wzmacnianiu istniej?cego porz?dku rzeczy. Wszystkie katastroficzne trendy naszych czasów pochodz? stamt?d. (...)".

BRAWO!!!

Zob. tak?e: POSTULAT WSPÓ?ISTNIENIA http://www.jednodniowka.pl/readarticle.php?article_id=85


Tylko personalizm mo?e nas uratowa?
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: "Tryumf" kapitalizmu
gjw
Użytkownik

Postów: 611
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 12-12-2011 18:37
Jan Pawe? II? Przecie? mniej wi?cej to samy m?ody Daniel Cohn-Bendit móg?by napisa?! Te "granice wzrostu". Stukni?ty pastor Malthus, a jeszcze i Klub Rzymski kazali si? k?ania?. Wie Pan, wed?ug prognoz niejakiego Pestela i Mesarovica to ju? dawno temu czwarta cz??? ludzko?ci mia?a umrze? z g?odu, a nast?pna czwarta cz??? w wojnach o surowce. Skorupa ziemska mia?a si? za?ama? pod ci??arem nadmiaru ludno?ci. :D Szkoda doprawdy czasu na ustosunkowanie si? do powy?szych twierdze? punkt po punkcie. Panie Kolego drogi! Pan si? zap?dza w zupe?n? kra?cowo??. Jest w tym wszystkim sporo prawdy, bo jest dok?adnie pó? prawdy, a pó? prawdy to o wiele gorzej ni? ca?e k?amstwo.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: "Tryumf" kapitalizmu
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 12-12-2011 19:22
gjw napisa?/a:
Jan Pawe? II? Przecie? mniej wi?cej to samy m?ody Daniel Cohn-Bendit móg?by napisa?! Te "granice wzrostu".
(...) Szkoda doprawdy czasu na ustosunkowanie si? do powy?szych twierdze? punkt po punkcie. Panie Kolego drogi! Pan si? zap?dza w zupe?n? kra?cowo??.


Nie s?dz?. Ja podchodz? z dystansem i nieufno?ci? nawet do Pa?skich "jedynie s?usznych" stwierdze?.

A zamiast Maxa Webera i Cohn-Bendita móg?by Pan postudiowa? katolickich personalistów. Na przyk?ad prof. Kieresia i Jana Paw?a II.

Naprawd? warto.
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: "Tryumf" kapitalizmu
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 13-12-2011 11:45

Nicholas Roerich (1874-1947), Armageddon


"APOKALIPSA EKONOMICZNA XXI WIEKU

Wyja?nijmy najpierw termin "apokalipsa ekonomiczna", ?eby?my nie mylili go z Apokalips? biblijn?, bo te poj?cia nie maj? ze sob? nic wspólnego. S?owo "apokalipsa" w j?zyku greckim oznacza: "zdj?cie zas?ony, ujawnienie tajemnic".

Rok 2012 b?dzie takim rokiem, gdzie zobaczymy na w?asne oczy przez ile lat nas oszukiwano, jak wyci?gano nam pieni?dze z kieszeni, jakimi instrumentami finansowymi to robiono. Takim przedsmakiem jest rok 2007, który objawi? kryzys w systemie bankowym i pokaza? jakie s? tego konsekwencje. W momencie, w którym zacz??y upada? banki, instytucje finansowe (zw?aszcza ameryka?skie) pocz??y wo?a? do korporacji bankowych o dofinansowanie i to w ogromnych rozmiarach (biliony dolarów). Niestety nie zda?o to ?adnego egzaminu. Dlaczego?

Wró?my do historii pieni?dza, ?eby pokaza? jak to si? rodzi?o, jak to zacz??o wszystko funkcjonowa?. Kiedy? protoplasta bankierów, Amschel Rothschild (1743-1812), powiedzia?: "Dajcie mi kontrol? nad poda?? pieni?dza, a nie b?d? dba? o to, kto stanowi prawa". I tak, de facto, od tego momentu rz?dy ró?nych pa?stw zacz??y uzale?nia? si? od banków.

Prze?omow? dat? by? rok 1913, w którym powsta? Bank Rezerw Pa?stwowych Stanów Zjednoczonych (FED). FED mia? nadzorowa? banki... ale prosz? zwa?y? na jedn? bardzo wa?n? uwag?: FED nie jest bankiem - nie ma ?adnych pieni?dzy i nie ma ?adnych rezerw, natomiast mo?e drukowa? pieni?dze. Ten nadzór by? uzasadnieniem powstania FED, a przecie? w rzeczywisto?ci jest to kartel bogatych, prywatnych banków, który równie? ma zabezpiecza? ich p?ynno?? finansow? (czyli w przypadku problemów tego systemu jest obowi?zany dofinansowa? te instytucje). S? to prywatne banki, czyli nie ma tam nic z pa?stwowych rezerw.

Wró?my te? do pierwszych licz?cych si? prezydentów Stanów Zjednoczonych. Co oni na ten temat powiedzieli? Zacytujmy Thomasa Jeffersona:

"Je?li Amerykanie kiedykolwiek zezwol? prywatnym bankom kontrolowa? emisj? ich waluty, najpierw przez inflacj?, potem przez deflacj? banki pozbawi? ludzi w?asno?ci zanim ich dzieci nie obudz? si? bezdomne na kontynencie, który zdobyli ich ojcowie. Mam nadziej?, ?e zd?awimy u narodzin arystokracj? naszych bogatych korporacji, które ju? odwa?y?y si? wzywa? nasz rz?d do próby si? i okaza? niepos?usze?stwo prawom naszego kraju".

Tak?e prezydenci James Madison, Abraham Lincoln i James Garfield twierdzili, ?e r?ka, która kontroluje poda? pieni?dza, kontroluje naród.

Wró?my znów do roku 1913, czyli do momentu powstania FED (Banku Rezerw Pa?stwowych USA). Powtórzmy: ani nie jest to bank, ani nie posiada ?adnych rezerw, ani nie jest pa?stwowy. Jest kartelem bankowym, który dosta? uprawnienia do drukowania pieni?dza. Jeszcze do 1917 roku dolar by? oparty na parytecie z?ota, czyli na rezerwach z?ota, które by?y w zasobach skarbu pa?stwa Stanów Zjednoczonych. W 1917 r. prezydent Wilson pozbawi? dolara tego parytetu z?ota i od tego momentu sta? to si? w?a?ciwie papier na równi z tym, który funkcjonuje np. w grze "Monopol" (gdzie mo?emy sobie wydrukowa? na kartce okre?lon? ilo?? dolarów i tyle dolarów mamy, ile napiszemy... a nast?pnie dalej mo?emy bawi? si? w t? gr?). Od tego momentu zacz??a si? na ?wiecie ta "zabawa" w drukowanie pieni?dzy. Jednak to nie wszystko. Oprócz tego zacz?to tworzy? tzw. pochodne instrumenty finansowe (pochodne, czyli co? pochodzi od czego?, np. sok pochodzi z jab?ka), a zatem akcje, które pochodz? od firm. Zacz??y powstawa? równie? fundusze finansowe, które skupuj? te akcje.

Dalej, zacz??y powstawa? takie instrumenty, jak kredyty hipoteczne, które za?ama?y rynek pieni?dza w 2007 r. To by? pierwszy taki objaw dzia?ania FED-u i wymy?lenia pewnych instytucji, jak MAE i FREDDIE, które to instytucje po?ycza?y ludziom pieni?dze - dawa?y kredyty pod obci??enia na hipotek?, z bardzo niskim oprocentowaniem (2%). Ludzie te kredyty brali, jednak?e nikt im nie powiedzia?, ?e ich kredyty nagle podskocz? i ?e zostan? oni pozbawiani swych domów. I tak te? si? sta?o. Instytucje ubezpieczeniowe ubezpiecza?y te kredyty (a to jest przecie? zawsze w koszcie kredytu; jak si? zaci?ga kredyt, ma si? tzw. ubezpieczenie kredytu; nam si? wydaje, ?e instytucje te ubezpieczaj? nasz kredyt, a w rzeczywisto?ci one ubezpieczaj? banki).

Zatem w sytuacji, gdy ludzie nie maj? mo?liwo?ci sp?aty tych rat hipotecznych, w tym momencie wchodzi taka instytucja ubezpieczeniowa i odbiera nieruchomo?ci. Jednak to nie wszystko. Mo?na bowiem odebra? nieruchomo??, ale t? nieruchomo?? trzeba utrzyma?. Ona nie mo?e sobie "bezwarunkowo" sta?, gdy? niszczeje, podlega aktom z?odziejstwa, grabie?om itp. Przecie? w?a?nie te instytucje ubezpieczeniowe musia?y na to wydawa? pieni?dze. Obliczono wtenczas, ?e ?rednie utrzymanie jednej nieruchomo?ci kosztuje 3300 dolarów miesi?cznie. W zwi?zku z tym og?oszono upad?o?? tej instytucji ubezpieczeniowej. Wtenczas wszyscy, którzy udzielali kredytów (bankowcy) nie mogli si? teraz doliczy? swoich aktywów, poniewa? naudzielali ich multum, a zwrotów nie by?o. By?y to tzw. kredyty subprime, które pokaza?y jak "zawala si?" system bankowy w Stanach Zjednoczonych.

Banki stopniowo zacz??y mie? coraz wi?ksze problemy, albowiem z chwil?, gdy FED otrzyma? mo?liwo?? drukowania pieni?dzy bez parytetu z?ota, rozpocz??a si? szalona akcja, ?eby to robi? na ca?ym ?wiecie. Wówczas zacz??y powstawa? banki centralne we wszystkich pa?stwach, a nast?pnie wielopa?stwowe banki centralne, jak np. Europejski Bank Centralny. One to - bez zezwolenia tych, których naród wybra? - mog?y ustala? tak? poda?, jak? uwa?a?y dla siebie za korzystn?. Wiedzia?y bowiem, ?e w pewnym momencie pójd? do Rz?du i powiedz?: "Prosimy o dofinansowanie, bo w innym wypadku za?amie si? ca?y system bankowy".

Tak te? w?a?nie zrobiono w 2007 roku... i te dwa biliony dolarów, które zosta?y ju? wpompowane w system bankowy, nie daj? ?adnego rezultatu - nie daj? równie? rezultatu w Europie (problemy te przecie? nie dotycz? tylko USA).

Stany Zjednoczone zad?u?one s? w wysoko?ci 130% swojego PKB (stan na 2010 r.) i w zasadzie s? konsumentem w du?ej cz??ci Chin - i to w?a?nie w Chinach s? bardzo mocno zad?u?one. Pa?stwo jak si? zad?u?a, wystawia obligacje skarbowe (skrypty d?u?ne). I kogo obci??a tymi obligacjami? Obci??a nas - zwyk?ych obywateli.

Dzisiaj w Polsce, jak si? rodzi m?ody cz?owiek, to dostaje weksel od rz?du do zap?acenia - jest to 19.000 z?otych, które od momentu urodzenia ten noworodek jest zobowi?zany zap?aci? pa?stwu, gdy? takie jest zad?u?enie pa?stwa (tyle wynosi na jednego obywatela). Jakie s? efekty d?ugu publicznego (d?ugu zagranicznego)? D?ug ten powoduje wzrost podatków, poniewa? pa?stwo musi sk?d? wzi?? pieni?dze na to dofinansowanie. A w konsekwencji - jak ju? to nie jest mo?liwe - nast?puje inflacja (spadek warto?ci pieni?dza).

Pami?tamy lata trzydzieste XX w. w Niemczech, gdzie taczkami wo?ono marki do sklepu, ?eby kupi? chleb. By? mo?e czeka nas podobna przysz?o??. Dlatego trzeba mie? odpowiednie zabezpieczenie, aby wiedzie? co robi? w sytuacji, gdy co? takiego si? zdarzy. Ekonomi?ci (tacy jak Griffin, Fuller czy Kiyosaki) jasno wykazuj?, ?e taka sytuacja zdarzy si? w 2012 lub 2013 roku. Dlaczego? Dlatego, ?e b?dzie taki nadmiar pieni?dza na rynku, który b?dzie powodowa? inflacj?, a przecie? te instytucje finansowe one tylko chc? korzysta? z zysku z kapita?u, a nie z pracy czy produkcji: lecz z KAPITA?U (czyli: sprzedam akcje - te pochodne - i mam zysk; fundusz inwestycyjny kupi akcje i potem te akcje chce sprzeda?, gdy one osi?gn? wy?sz? cen?, bowiem chce mie? zysk - tzw. zysk kapita?owy). Jak szary cz?owiek mo?e si? uniezale?ni? od tego typu sytuacji?

Trzeba mie? takie ?ród?a przyp?ywu pieni?dzy, które pochodz? z tzw. cash-flow (przep?yw gotówki). Na czym to polega? Je?eli mamy okre?lone zasoby kapita?owe, musimy zapewni? sobie "przep?yw gotówki". Przyk?adowo, kupujemy mieszkanie, wynajmujemy je i czynsz b?dzie tym powrotnym przep?ywem gotówki. Planuj?c jakie? przedsi?wzi?cie trzeba równie? pomy?le?, czy pieni?dze b?d? "przep?ywa?". Nie wystarczy np. tylko kupi? dom i nast?pnie go sprzeda?. Wydawa?oby si?, ?e domy s? intratnymi aktywami. Swego czasu ceny nieruchomo?ci ros?y niebotycznie, a w tej chwili ceny te s? 50% tego, co by?y - zaci?gni?to bowiem ww. kredyty. Zatem nawet ci ludzie, którzy chcieliby sprzeda? swoje nieruchomo?ci, nigdy tych pieni?dzy nie odzyskaj?. W taki sposób ci bogaci okradaj? biednych. Niestety tych biednych jest na ?wiecie 90%, a tych bogatych 10%.

Ka?dy z nas powinien zatem próbowa? zabezpieczy? si? przed ww. sytuacjami. Nied?ugo przecie? (w okolicach roku 2012) nast?pi wspomniany wy?ej kryzys. Najwa?niejsze wi?c, a?eby nie liczy? na zyski z kapita?u, czyli NIE gie?da, NIE akcje, NIE fundusze inwestycyjne (bo to jeszcze jest pochodna od pochodnych) i NIE fundusze emerytalne (te dobrowolne) - gdy? jest to nast?pne miejsce, w którym op?aty i odsetki niestety w taki sposób s? liczone, ?e to zabezpieczenie (emerytura) jest ?adne. Przekona?y si? o tym wszystkie pa?stwa na ?wiecie, ?e ten tzw. filar otwarty, w którym ka?dy mo?e wp?aca? pieni?dze, jest to bezsens - ludzie zaczynaj? wycofywa? te pieni?dze i ewentualnie inwestowa? w co innego. Jakie jeszcze inwestycje s? op?acalne?

Z racji tego, ?e w 1971 r. waluta ?wiatowa, jak? by? dolar, straci?a parytet z?ota, uncja z?ota zacz??a wtenczas kosztowa? 24 dolary (do 1971 r.). Dla porównania, dzisiaj uncja z?ota kosztuje 900 dolarów (czyli tych "pustych pieni?dzy"), natomiast za trzy lata (czyli oko?o 2014 r.) b?dzie kosztowa?a 3000 dolarów. To samo jest ze srebrem. Poda? srebra jest aktualnie bardzo niska na ?wiecie. S? to tak minimalne ilo?ci, a srebro jest potrzebne do przemys?u i tutaj zawsze b?dzie zapotrzebowanie. Tak wi?c nawet tacy bardzo "siedz?cy w biznesie" ekonomi?ci mówi?, ?e w latach wielkiej hiperinflacji srebro mo?e dorówna? cenie z?ota.

Przep?ywem gotówki (cash-flow) jest np. nasze gospodarstwo rolne i warto si? go trzyma?, bo nied?ugo jedzenie b?dzie bardzo drogie. To ju? zaczyna by? bardzo widoczne, ?e ceny ?ywno?ci bardzo podskoczy?y, ale to s? na razie tylko takie bardzo ma?e sygna?y.

Gdy wi?c rozmawiam z rolnikami i oni mi mówi?, ?e m?odzie? ucieka z gospodarstw do miast, gdy? chce pracowa? jako najemny pracownik w jakim? przedsi?biorstwie, to ja w tym momencie prosz?, aby m?odzie? ta powa?nie si? zastanowi?a.
Przecie? b?d?c zatrudnionym w mie?cie - na umow?, b?d? nie (w tej chwili wi?kszo?? m?odzie?y nie jest zatrudniana na umow? o prac?) - to ma si? ze swojej pracy tylko ten jeden wp?yw miesi?cznie. Z tego trzeba zap?aci? pa?stwu podatki (czyli ma si? odp?yw swoich przychodów), trzeba utrzyma? mieszkanie (znowu ma si? odp?yw) - zatem nie ma tu ?adnego przep?ywu gotówki z powrotem. Natomiast w takim gospodarstwie rolnym, je?eli cz?owiek wyprodukuje i sprzeda, to jemu to wraca w formie ceny z powrotem do tego gospodarstwa.

Ja zgadzam si? z tym, ?e w tej chwili dzia?alno?? rolnicza jeszcze nie jest op?acalna, ale trzeba liczy? si? z tym, ?e niebawem sytuacja ta odwróci si? diametralnie i wtedy dopiero wszyscy zobacz?, jak nie warto by?o sprzedawa? swoich gospodarstw rolnych, wyzbywa? si? produkcji zwierz?cej (a to si? dzieje obecnie nagminnie - tak mówi? rolnicy). Zawsze powtarzam rolnikom, z którymi do?? cz?sto si? spotykam: "Trzymajcie si? jedzenia". (...)

El?bieta Barys"


[img]http://naholste.info/UserFiles/VinogradovS_1.jpg[/img]
"Trzymajcie si? jedzenia"


Do tej pory nie widzieli?my do ko?ca tej "zas?ony" i mówili?my: "Ech, ten kryzys to przej?ciowy, on minie i znowu? si? gospodarka rozkr?ci". Niestety jednak gospodarka si? ju? NIE odbuduje, bowiem jest taka ilo?? pustego pieni?dza w obiegu, ?e to ju? NIE ma takiej mo?liwo?ci. Mo?e wi?c ju? by? tylko gorzej

El?bieta Barys - NSZZ "Solidarno??", AWS, LPR, Stronnictwo Ludowe "Ojcowizna", PiS, ob. bezpartyjna.


http://fides-et-ratio.pl/index.php/2011/11/elzbieta-barys-apokalipsa-ekonomiczna-xxi-wieku/

Komentarz:
TRZEBA MIE? W SOBIE DU?O BEZCZELNO?CI, BY DZISIAJ PROPONOWA? LUDZIOM JAKIE? NOWE ODMIANY GOSPODARCZEJ FORMU?Y SOCJALIZMU LIBERALNEGO.

KAPITALISMUS KAPUTT. YANKEES GO HOME.

Edytowane przez polski blog ru dnia 13-12-2011 11:56
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: "Tryumf" kapitalizmu
gjw
Użytkownik

Postów: 611
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 13-12-2011 16:17
Prosz? przedmówcy, przedmówcy chyba si? zdaje, ?e nikt nic nie czyta? i o niczym nie wie. smiley Tak si? ciekawie sk?ada, ?e swego czasu by?em redaktorem ksi??ki o JP II )m. in. przestudiowa?em jego g?ówne encykliki), natomiast np. The Saints Everlasting Last oraz pisma Lutra znam w oryginale. smiley Wyznam jednak szczerze, ?e na czytanie ju? nadmiernie obszernych wywodów wa?pana brak mi czasu. Naprawd?. Pogl?dy Sz. Pana uwa?am za skrajne i nie odpowiadaj?ce nawet radykalizmowi Doboszy?skiego. Takie pogl?dy odrzuc? od nas ludzi. smiley Doceniam w pe?ni spore kawa?y solidnej roboty publicystycznej na tematy geopolityczne (i tu si? zgadzamy na jakie? 90 %), ale co do zagadnie? ekonomicznych i cywilizacyjnych, to idzie znacznie dalej ni? nawet Koneczny w dziele Cywilizacja ?ydowska. [img]Zreszt?, niech oceni? inni, o co te? usilnie prosz?[/img], a ja niestety na kilka dni musz? si? tu wy??czy?.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: "Tryumf" kapitalizmu
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 13-12-2011 19:33
@gjw

Stosuje Pan tanie chwyty erystyczne (typu: Pan jest oczytany i m?dry, a rozmówca skrajny i szkoda marnowa? na? czas), ale - niestety - strzela Pan w p?ot, gdy? nie dyskutujemy tu tylko z moimi pogl?dami, lecz przede wszystkim z przytaczanymi tutaj opiniami tak wielu m?drych, oczytanych i znaj?cych ?wiat ludzi, którzy krytykuj? od podstaw system socjalizmu liberalnego wraz z jego bankrutuj?cym kapitalizmem.

Nie wiem, czy Pa?ska niech?? do ich krytyki kapitalizmu wynika z faktu, ?e nale?y Pan (co by? mo?e) do beneficjentów obecnego systemu i jest Pan w praktyce oderwany od smutnej rzeczywisto?ci zwyk?ych ludzi ?yj?cych pod jarzmem socjalizmu liberalnego/kapitalizmu, czy te? po prostu nie lubi Pan, gdy fakty przecz? Pa?skim wyobra?eniom.

Oczywi?cie, nikt Pana do uznania brutalnej prawdy o kapitalizmie tu nie zmusi, mo?na j? tu Panu tylko zaproponowa?. Tym niemniej dyskusja o na temat sposobu odrzucenia socjalizmu liberalnego rozwija si? na ca?ym ?wiecie, a krytykom kapitalizmu przybywa z dnia na dzie? argumentów. Teraz najistotniejsze jest w tej dyskusji to, by nie da? si? zwie?? znanej ju? z czasów stalinowskich fa?szywej argumentacji, ?e "socjalizm jest dobry, tylko wypaczenia socjalizmu s? z?e".

?aden socjalizm nie jest dobry i ?adna jego formu?a gospodarcza nie jest dobra.
Nie mo?e by? zatem i dobrego liberalizmu-kapitalizmu.

Czas na personalizm: godno?? dla ka?dego i sprawiedliwo?? spo?eczna dla wszystkich.
Forma w?asno?ci ?rodków produkcji i w?asno?ci kapita?ów jest tu spraw? drugorz?dn?, skoro przedsi?biorstwa ka?dego typu (pa?stwowe, prywatne, mieszane) powinny bezwzgl?dnie s?u?y? narodowi dla realizacji zasad personalizmu.

Nowy ?ad gospodarczy musi te zasady postawi? na pierwszym miejscu.
[img]http://www.apostol-ioann.ru/shop/img/p/3437-4198-thickbox.jpg[/img]
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 1 z 2 1 2 >
Skocz do Forum:
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKU?Y PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKU?Y L. KULI?SKIEJ
T?umaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014