Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumPaździernik 23 2017 22:52:09
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
12
12
Irak
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Projekt euromajdanu ...
Trump w Polsce
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Zobacz Temat
Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl | Aktualności | Polska
Strona 2 z 3 < 1 2 3 >
Autor RE: Uczmy się angielskiego
gjw
Użytkownik

Postów: 608
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 16-01-2011 04:40
Uczmy się angielskiego. Uczepiłem się tego tematu. Rzecz jasna nie głoszę: wszyscy ucznmy się angielskiego albo też: najważniejszą sprawą jest nauczyć się angielskiego. Chodzi mi o to, że nie powinno być tak, że np. po angielsku o polskich sprawach będą się wypowiadać na cały świat wyłącznie mniejszości, ludzie tzw. politycznie poprawni albo na odwrót, oszołomy uprawiające samobójczą politykę. Czy nam się ten język podoba czy nie, jest to najważniejszy język na świecie. Ja ze swej strony podchodzę do takich spraw bardzo chłodno. Znajomość języka obcego czy też jej pogłębienie to dla mnie po prostu narzędzie. Jeśli potrzebuję narzędzia do osiągnięcia ważnych celów, to nauczę się je obsługiwać i będę zeń korzystał. Inaczej nie mam prawa nazywać się człowiekiem rozumnym.

Tak więc kolejna rada praktyczna. Jeśli korzystanie ze środków elektronicznych do uczenia się w drodze jest z jakichś przyczyn niewskazane/niewygodne, to można sięgnąć po stary, dobry papier. Na mniejszych kartkach można sobie wypisać (nic nie stoi na przeszkodzie, aby użyć w tym celu również np. drukarki podłączonej do komputera osobistego) słowa i zwroty. Po jednej stronie po polsku, po drugiej po angielsku. Wyjąć kartkę z pudełka (ja używałem w tym celu fiolek po zapomnianym dziś lekarstwie produkcji węgierskiej - Mydocalm, a później po błonie fotograficznej - pewno niedługo też zostanie zapomniana) i zapamiętać dane słowo/zwrot. Mieć przy sobie zapas co najmniej dwudziestu takich karteczek. Po zakończeniu tzw. wkuwania danej partii słówek wyjmować ponownie od początku, sprawdzając, czy przypominamy sobie, jak to się pisze i wymawia po angielsku. To, czego nie zapamiętaliśmy, należy umieścić osobno na początku zestawu w tym samym pudełeczku. Postępować w ten sposób aż do skutku. Po pewnym czasie opanowałem to przekładanie mikrofiszek tak dobrze, że robiłem to nawet idąc, nie zatrzymując się (rzecz jasna z wyjątkiem przechodzenia przez jezdnię).

Inne, większe kartki należy zastosować do wypisania/wydrukowania reguł gramatycznych. W tym miejscu poważne ostrzeżenie: nie należy brać poważnie niczyich wskazówek w sprawie kilkunastu czasów angielskich. W praktyce używa się czterech z nich, np.: he works (teraźniejszy - present), he worked (przeszły niedokonany - preterite), he have worked (przeszły dokonany - present perfect), he will work (przyszły - future). Uczenie się pozostałych to najzwyklejsza strata czasu i pewny sposób na mętlik w głowie, a mózg człowieka nie powinien być śmietnikiem niepotrzebnych wiadomości. Jest na to zbyt cenny i zbyt wielu rzeczy mógłby dokonać, gdyby nie marnowano czasu, jaki jest mu dany na tym świecie. Tak więc należy zapamiętywać odmiany (koniugacje i deklinacje) i inne reguły gramatyczne, a następnie próbować je sobie przypomnieć. Konieczne jest przestrzeganie jeszcze jednej zasady: przypominanie sobie zapamiętanego materiału (połączone ze sprawdzeniem stopnia jego zapamiętania) powinno następować najwcześniej następnego dnia po tzw. wkuwaniu.

Rzecz jasna nie będę tłumaczyć, jak i dlaczego można to wszystko zastosować do nauki również innych języków. Podobnie jak tego, że myśl jest bronią.



Edytowane przez gjw dnia 16-01-2011 04:45
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Uczmy się angielskiego
gjw
Użytkownik

Postów: 608
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 23-01-2011 12:01
Doświadczenie w samodzielnej nauce kilku języków obcych nauczyło mnie, że warto poznać tylko naprawdę podstawowe reguły gramatyczne: rzeczywiście często używane w danym języku czasy (koniugacje), odmianę rzeczowników i przymiotników (deklinacje; w języku angielskim rzecz wyjątko prosta), podstawowe zasady budowy zdania w trybie oznajmującym, rozkazującym i przypuszczającym, a także zdań złożonych. Cała reszta jest zadaniem dla pamięci i polega na zapamiętywaniu słów i zwrotów wraz z ich wymową.

Główny nacisk w uczeniu się języka należy zatem położyć na pamięciowe opanowanie jak największej liczby słów i zwrotów. Szczególnie cenne jest zapamiętywanie dłuższych zwrotów, ponieważ dzięki temu opanowuje się również swego rodzaju wewnętrzną logikę języka, wychwycenie której jest o wiele więcej warte niż wyuczenie się na pamięć bardzo wielu reguł gramatycznych, które jeśli nie będą używane na co dzień, po pewnym czasie i tak wylecą z głowy. Warto też pamiętać o interpunkcji. Np. w angielskim przed że nie stawiamy przecinka, a przed i można go postawić.



Edytowane przez gjw dnia 24-01-2011 12:22
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Uczmy się angielskiego
gjw
Użytkownik

Postów: 608
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 29-01-2011 13:26
Ucząc się słownictwa i przede wszystkim słownictwa warto pomyśleć o utrwaleniu wyników tego wysułku. Życie samouka jest pełne trudnych wyzwań, ale jest to życie niezwykle ciekawe. Zwracając się w sposób oczywisty do ludzi mających stały dostęp do komputera zaznaczę od razu, że najlepszym sposobem utrwalenia opanowanego słownictwa oraz korzystania zeń przy wszelkiego rodzaju tłumaczeniach jest zapisanie go na twardym dysku, a następnie tzw. trwałych nośnikach informacji. Aha, byłbym zapomniał, miałem wykazać, że znajomość języka angielskiego może pomóc w uwolnieniu własnego od zaśmiecenia. Proponuję nowe określenie: trwałe nośniki danych. Rzecz jasna nie uważam się przy tym za wyrocznię. Może ktoś coś podpowie, podzieli się jakimś doświadczeniem?

Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Uczmy się angielskiego
gjw
Użytkownik

Postów: 608
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 01-02-2011 13:18


The courage to do impossible.
Śmiałość niezbędna do tego, aby dokonać tego, co wydaje się niemożliwe.

But sometimes the future of whole nation depends on courage of the few.
Jednak czasem przyszłość całego kraju zależy od odwagi garstki ludzi.


Edytowane przez gjw dnia 01-02-2011 13:31
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Uczmy się angielskiego
gjw
Użytkownik

Postów: 608
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 21-02-2011 01:23
Klucz do wiedzy całego świata


Znajomość angielskiego jest ważna nie tylko ze względu na to, co zostało i jeszcze zostanie w różny sposób opublikowane po angielsku. Dzięki narzędziu internetowemu Google Translate - Tłumacz Google każdy zapis w postaci elektronicznej z kilkudziesiąciu w miarę szeroko używanych języków świata można przetłumaczyć w sposób zrozumiały na angielski "za naciśnięciem guzuika". jeśli chodzi o niemiecki, francuski, włoski, portugalski, hiszpażski, koreański i zwedzki to nawet dokładnie.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Uczmy się angielskiego
gjw
Użytkownik

Postów: 608
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 21-02-2011 06:10
Fear God and dread nought. Kto rozumie to hasło i wie, skąd ono się wzięło?
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Uczmy się angielskiego
gjw
Użytkownik

Postów: 608
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 05-03-2011 12:46
Mam nadzieję, że dziś lub jutro uda mi się dodać nowy wpis. Na razie ilustracja:

[img]http://www.sharewarebay.com/images/screenshot/promt/@promt_Prof._7_Translator_English_German.jpg[/img]

Edytowane przez gjw dnia 05-03-2011 17:43
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Uczmy się angielskiego
gjw
Użytkownik

Postów: 608
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 05-03-2011 17:42
Przzedstawione powyżej "cudo" w klasycznych pruskich barwach to tzw. autotranslator, a dokładniej jego interfejs. Jest to pojętny i wymagający uczeń, który nie będzie jednak mądrzejszy niż jego nauczyciel tzn. użytkownik. Przedstawione powyżej zdjęcie owego interfejsu w działaniu na przykładzie tłumaczenia z angielskiego na niemiecki pokazuje jaką potężnbą machinę można zrobić z czegoś, co po rozpakowaniu i zainstalowaniu na twardym dysku bądzie w każdym wypadku tłumaczyć nader śmoiesznie. Wymaga to oczywiście całego morza pracy umysłowej, jeziora łez, przysiedzenia fałdów aż do powstania zmarszczek, nadwerężenia oczu i kręgosłupa w stopniu kwalifikującym się do leczenia w szpitalu, a także osiwienia i nabawienia się wrzodów... smiley

Rzecz jasna żartuję sobie. Czy pod koniec tygodnia zmęczony człowiek nie ma prawa trochę pożartowaś z siebie i innych? W każdym razie sześć razy w tygodniu wrzucam swoim autotranslatorom wielką łopatą do głowy jak mają co tłumaczyć. Zapewniam wszystkich czytających te słowa, że jest to jeden z najlepszych na świecie środków nasennych. Kładę się półprzytomny do łóka i leżę jak kłoda. Czy to nie jest powód, dla którego naprawdę warto się wysilać? smiley
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Uczmy się angielskiego
Adam Smiech
Administrator

Avatar Użytkownika

Postów: 643
Miejscowość: Pabianice
Data rejestracji: 15.05.07
Dodane dnia 11-03-2011 16:09
Fear God and dread nought. Kto rozumie to hasło i wie, skąd ono się wzięło?
W wolnym tłumaczeniu - Bój się tylko Boga! Mnie się to kojarzy z pierwszym pancernikiem nowego typu, ściślej, okrętem liniowym o ujednoliconym kalibrze artylerii głównej (w tym wypadku 305 mm, czyli jakieś 12 cali). Nazywał się HMS Dreadnought. Słowo przyjęło się jako określenie tego typu pancerników i np. w języku polskim funkcjonuje jako drednot (także pre-drednot, semi-drednot). No, ale przyznaję się - marynistyka to moje hobby, więc pewnie Czytelnicy, którzy tego typu zainteresowań nie podzielają, mogą się czuć jak na tureckim kazaniu. A co do samej maksymy, to wiem, że było to motto Lorda Fishera, twórcy koncepcji pancernika i jest parafrazą jednego z wersów Psalmu 34.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Uczmy się angielskiego
gjw
Użytkownik

Postów: 608
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 11-03-2011 20:43
Brawo Panie Adamie! Nie chcąc pozostać w tyle dodam to samo po niemiecku: Fürchte Gott und scheue sonnst niemanden. Jakie to piękne!

Równie piękne jest chyba tylko zbieranie słów i zwrotów, spajanie ich w jedną całość, w jeden zwarty legion, w każdej chwili gotów stanąć do walki o puszczenie naszych słów w świat, zbrojny w tysiące błyszczących w słońcu mieczy i oszczepów. Zdumiewająca praca, jak przy budowie ogromnego, wspaniałego pałacu z marmuru, który jednak najpierw trzeba samemu wydobyć, ociosać, wygładzić, dopasować. Harmonia i blask pnącej się w górę budowli stają się nagrodą ciężkiego trudu, po którym zasypia się jak kamień.

Ech, wyszło szydło z worka; za młodu pisałem wiersze. smiley
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Uczmy się angielskiego
gjw
Użytkownik

Postów: 608
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 13-03-2011 17:10
Pewnie się już ten i ów zastanawia, co ja tak z tym angielskim. Pewno coś ukrywam. Chcę zapewne coś ma tym skorzystać, zarobić, a innych wykorzystać. Mam nadzieję, że aktywni czytelnicy tej strony to nie osły kwadratowe, jakich pełno w naszym kraju w czasie, gdy z tak wielu stron puszcza się propagandę mającą wytworzyć atmosferę Polak Polakowi wilkiem. Osły kwadratowe na to się nabierają i tym żyją, a raczej wegetują. smiley

Chodzi mi o co innego. Np. naśladowanie Amerykanów ogranicza się u nas do kładzenia nóg na biurko. Gdybyśmy umieli skopiować niektóre ich zalety (np. fundowanie stypendiów zamiast napełniania kraju martwymi i bezużytecznymi pomikami oraz pomniczkami, tworzenie trustów mózgów) zaczęlibyśmy stawaćsię mocarstwem. Np. kiedy widzę oferty pracy w branży tłumaczenia/redagowanie/dokumentacja i 151 pokornych petentów na jedno miejsce pracy to vcholera mnie strzela, pruski marsz mi się w głowie odzywa i myślę o odwróceniu w jakiś sposób tej styuacji. Np. kiedy widzę ponadnarodowe zabawianie się całymi narodami w wykonaniu globalistów, to rozumiem z tego m. in. tyle, że klin wybija się klinem. Jak to już ująłem w wątku: Narodowo czy międzynarodowo?

Na koniec zaś przypomina mi się Wielka Armia. Napoleon wygrywał tak lugo i to z kilkakroć mocniejszymi przeciwnikami, bo jego żołnierze nauczyli się robiś coś, co nikomu doząd nie wpadło do głowy; strzelać salwami nieregularnymi, cofając się i nacierając, w czworobokach albo szyku rozwartym, podając jedni drugim naładowane karabiny itd. itp. W ciągu dziesięciu pierwszych minut taki ogień przesądzał o wyniku starcia grenadierów na stronę napoleońską w warunkach gdy obie strony posiadały karabiny o niemal jednakowych możliwościach. Niezwykle umiejętne wykorzystanie dostępnych wszystkim stronom środków ogniowych uczyniło Napoleona ku zaskoczeniu całego świata następcą rzymskich cesarzy. Jego machina wojenna mogła zaś
grać raz za razem: Victoire est a nous (Zwycięstwo jest nasze). smiley

Edytowane przez gjw dnia 13-03-2011 17:12
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Uczmy się angielskiego
gjw
Użytkownik

Postów: 608
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 21-03-2011 02:00
Narzędzia językowe (langugae tools) + funkcje automatyczne edytora tekstu = para nie do pobicia (odc. 1)


Zaczynam od dzisiaj nowy wątek w tym temacie. Jest to poważne zagadnienie praktyczne, a nie tzw. rozważania akademickie. Jak sprawić, aby nasz głos stał się słyszalny na świecie? Co z tego, że mamy internet, a w nim nawet coś takiego jak Tłumacz Google (Google Translate), skoro w praktyce jest to nader zawodne i nie przynosi nam korzyści, tak jako jednostkom jak i grupie? Wystarczy, aby ktoś kto zna dobrze np. angielski kliknął w odpowiednie miejsce na tej stronie (tzn. w Union Jacka), a... Chwilami nie będzie wiedział czy się śmiać czy płakać. Należałoby sobie życzyć innej agregacji (zbiorowego gromadzenia) wiedzy o tłumaczeniach i słownictwie. Czy jest sposób, aby nasz domowy komputer zamienił się w superkomputer z filmu Gwiezdne Wędrówki (Star Trek)? Otóż taki sposób jest, a pełne wykorzystanie go przez jakiś zespół ludzi zainteresowanych językami światowymi i zdeterminowanych osiągnąć sukces stanowi klucz do wielkiego zwycięstwa. Postaram się regularnie przedstawiać krok po kroku tę dość skomplikowaną, a równocześnie niezmiernie fascynującą sprawę. Częściowo podzielę się swoją własną wiedzą i doświadczeniami, a częściowo będę musiał je poszerzyć.

Przedmiotem tego wykładu w odcinkach będzie tłumaczenie maszynowe (machine translation), a dokładniej: tłumaczenie wspomagane komputerowo (computer-aided translation). Jeszcze dokładniej: metoda słownikowo-gramatyczna (linguistic-grammar-based way). Chodzi w niej o załadowanie do programu tłumaczącego docelowo pełnego zasobu słownictwa danej pary języków z uwzględnieniem wszystkich lub też przynajmniej najbardziej potrzebnych (najczęściej używanych) form odmiennych. Słownictwo jest w niej dzielone na konteksty: zwykłe (ogólne) i specjalistyczne (dziedzinowe), a także na części mowy. Tak zresztą jak to się robi od dawna w każdym wielkim słowniku papierowym. Elektroniczne wykorzystanie tej metody wytwarza jednak zupełnie nową, przełomową, a właściwie epokową jakość.

W następnych odcinkach przedstawię kluczowe zagadnienia dotyczące tej działalności, takie jak: automatyzacja koniugacji, kodowanie i tworzenie baz danych i zarządzanie nimi. Na razie poglądowy filmik wprowadzający w problemy działania autotranslatora. Oczywiście są też inne, podobno bardziej poważne i niezawodne narzędzia językowe, ale o wiele, wiele droższe. Mamy zaś coś robić skutecznie czy też nabijać komuś kabzę? Czy chcąc przebyć jakąś drogę koniecznie trzeba mieć Rolls-Royce'a z kierowcą i chorągiewką, a do tego cylinder na kolanach? Przy sposobności postaram się wykazać, że żyjemy w epoce radykalnej demokratyzacji wiedzy i że ta wiadomość ma ogromne znaczenie.

Tak więc:

http://www.youtube.com/watch?v=3QRlVP_qWso&feature=related

Kluczowym momentem na tym filmie animowanym jest ten, w którym pokazuje się, jak można raz na zawsze poprawić nieprawidłowe tłumaczenie wykonane przez program. Mamy w tym przypadku do czynienia z uczniem pilnym, który nie wagaruje i któremu nie trzeba powtarzać dwa razy tego samego, acz... Bywają wyjątki, ale o tym w następnym odcinku.

Edytowane przez gjw dnia 21-03-2011 02:28
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Uczmy się angielskiego
gjw
Użytkownik

Postów: 608
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 02-04-2011 14:28
Audiolingwa czyli patrz, słuchaj i ucz się


Również w naszym kraju jest wielu zwolenników teorii zgodnie z którą chcąc nauczyć się pływać należy rzucić się na głęboką wodę. Albo się wypłynie albo utonie. Amen. Szczególnie wielu jest ich w kręgach ludzi zajmujących się zawodowo nauczaniem angielskiego. Wystarczy sprowadzić człowieka posługującego się angielskim na co dzień od dziecka, mieszkającego dotąd w kraju anglojęzycznym (native speaker), kazać kursantom pilnie słuchać tego, co mówi (oczywiście na pierwszych lekcjach powinien posługiwać się słownictwem możliwie najprostszym) i wpatrywać się w dołączone do jego przemów obrazki. Owa metoda audiolingwalna jest zapewne celowa na etapie zaawansowanym, gdy trzeba doskonalić posiadaną już teoretyczną znajomość języka.

Osobiście proponuję raczej uczenie się samemu w oparciu o podręcznik w języku polskim (wraz ze "sztuczkami", które wymieniłem poprzednio), a na etapie gdy już się zna podstawy gramatyki oraz sporo słownictwa skorzystanie ze środków masowego przekazu. Wychodzi taniej, a przy tym na to samo, zaś szczerze mówiąc jeszcze lepiej. Tak telewizja satelitarna jak internet (z serwisem youtube na czele) oferują mnóstwo programów i filmów w najważniejszym języku światowym. Dla każdego coś miłego. Nagranie dźwięku na jakiś nośnik (od magnetowidu po cyfrowy magnetofon zakładany na twardy dysk komputerowy), a następnie wielokrotne powtórzenie go prowadzi do opanowania słownictwa, które warto sobie wynotować. Zresztą już na etapie podstawowym warto zacząć tworzyć sobie prywatny słownik w postaci elektronicznej, a przynajmniej również elektronicznej. Zapis elektroniczny opanowanych słów (zwłaszcza nietypowych) i zwrotów stanowi podstawę wyjściową do tworzenia bazy danych, która w sprzężeniu z programem tłumaczenia maszynowego umożliwia seryjne tłumaczenie tekstów z polskiego na angielski sprawnie i poprawnie językowo.

Edytowane przez gjw dnia 02-04-2011 14:29
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Uczmy się angielskiego
Gerwazy Gagucki
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 63
Data rejestracji: 31.03.11
Dodane dnia 02-04-2011 15:44
JĘZYKOWE DYLEMATY

Jako miłośnik Conrada od lat szczenięcych, który przeczytał "Szaleństwo Almayera" w dwunastej wiośnie, aprobuję wszystkie tezy waszmościa gjw, któremu też z serca życzę, żeby przybrał jakąś bardziej słowiańską ksywkę, bo trudno się zwracać do trzech małych literek.
Ta niewinna w istocie zachęta do nauki angielskiego wydaje mi się sprawą fundamentalną w sytuacji, kiedy język polski uległ tak daleko posuniętej degradacji. Ja sam nie jestem jakimś purystą językowym i też byki stawiam, ale język polski jest tak czarowną krainą, że dla sprostania wymogom podróżowania po niej, zamieszkania w niej, potrzebne jest szczególne skupienie. I ja przede wszystkim w tej krainie chciałbym pozostać.

Fenomen Conrada, który tak pokochał język angielski, że pewnie nigdy by nie zaistniał jako pisarz w polskim języku, co on sam potwierdzał, jest dla mnie wciąż zagadką. Rozum mi się tu pieni, bo sam pamiętam, jak poznając Rilkego w genialnych tłumaczeniach Jastruna, zapragnąłem czytać go w oryginale dla samej zapewne melodii języka, bo przecież nic nie rozumiałem. I kiedy po latach zacząłem sam translatorskie próby, dopiero wtedy pojąłem, co się zawiera w języku. To jest tak jak z nutami np. Bacha. Można je usłyszeć tylko wtedy, gdy samemu się je wystuka na fortepianie.

Tak więc jak najbardziej uczmy się języków. Dla mnie jednak łacina i język rosyjski wydają się bliższe niż angielski. Przecież nie ma tu przymusu. Bliżej mi wszakże do Reja, Kochanowskiego, do poetów polskiego baroku, czy choćby do cudownego nauczyciela muzyki Grzegorza Chołodowskiego, który będąc Polakiem, poezje recytował po rosyjsku.

Język to nasza niezbywalna tożsamość. Zachowajmy więc przede wszystkim te słowa i pojęcia, w których biły nie tylko nasze serca. Szekspir nam to wybaczy!

Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Uczmy się angielskiego
gjw
Użytkownik

Postów: 608
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 02-04-2011 22:25
Angielski jest językiem w gruncie rzeczy dość ubogim, chociaż (ze względu na silny wpływ łaciny) raczej dokładnym (np. dwa znaczenia tarczy: shield i target). Ma jednak niebywałą zaletę: jest uniwersalny. Łacina tę zaletę utraciła, a rosyjski jej nie zyskał. Owszem, są miłośnicy rosyjskiego również w krajach anglojęzycznych, ale jest ich co najmniej kilkaset razy mniej niż osób uczących się angielskiego w krajach WNP. Każdy język słowiański jest bowiem niezwykle trudny dla nie-Słowian. Wskazuję zatem na użyteczność, nie na piękno. Chodzi o wskazanie narzędzia, a nie na rzeźby.

Nad zmianą pseudonimu być może warto pomyśleć.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Uczmy się angielskiego
gjw
Użytkownik

Postów: 608
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 10-04-2011 22:06
Źródła słownictwa

Na pewnym etapie (nauka języka na poziomie zaawansowanym) przychodzi chwila, gdy człowiek zaczyna myśleć o dalszym pogłębieniu i praktycznym zastosowaniu swoich umiejętności językowych. Krótko mówiąc o wypowiadaniu się w danym języku. Przyczyną dla której zabieram głos na tym forum pod tytułem tego wątku jest nadzieja, że uda nam się razem zbudować narzędzie umożliwiające m. in. wypowiadanie się o sprawach polskich w internecie w sposób jasny i językowo poprawny. Możliwość szybkiego wykonywania tłumaczeń polsko-angielskich może przyczynić się również do zarabiania pieniędzy indywidualnie lub w grupie. Nie chodzi o to, aby odbierać chleb ludziom po odpowiednich studiach. Oni znajdą sobie wiele innych zadań na tym kierunku. Chodzi o wypróbowanie swoich sił we wspólnym zadaniu, o sprawdzenie nas samych. Czy jesteśmy zdolni tylko do słusznych rozważań, do wymiany poglądów, czy potrafimy zrozumieć jakieś zagadnienie praktyczne i zacząć działać wspólnie w celu osiągnięcia wymiernych celów? Wyznam szczerze, że jeśli nie, to... Ratuj się kto może, bo polska wspólnota narodowa już nie istnieje i chyba nie ma jej jak odbudować. Jednak oczywiście nie przesądzam niczego z góry i prowadzę dalej swój wykład. Dominus illuminatio mea r11; czego życzę i innym.

Zastrzegając z góry, że dalsze rozważania i wskazówki oparte głównie na własnym doświadczeniu dotyczą rzecz jasna również innych języków, pragnę wskazać, że: 1) Jedynym godnym uwagi źródłem słownictwa angielskiego jest to, co można uzyskać z krajów anglojęzycznych od ludzi na poziomie. 2) Można tu sobie wyobrazić wiele różnych form, od oglądania z płyt DVD ulubionego serialu otrzymanego z W. Brytanii (np. zakupionego przy pomocy przesyłki za zaliczeniem pocztowym) po wypisywanie słów i zwrotów brakujących w naszym autotranslatorze ze słownika papierowego. Osobiście uważam ten pierwszy spsoób (i podobne) za najbardziej wartościowy, bo zapewniający przy okazji trzymanie się zasady patrz, słuchaj i ucz się czyli nauki audiolingwalnej (patrz jeden z poprzednich wpisów).

W następnym odcinku przedstawię zagadnienie narzędzi Tłumacz Google (Google Translate). Czy można go sprawnie wykorzystać jako narzędzie o którym tu mowa? Rzecz jasna jeśli w międzyczasie ktoś o coś zapyta odpowiem.

Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Uczmy się angielskiego
gjw
Użytkownik

Postów: 608
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 16-04-2011 10:55
Google Tłumacz (Google Translate) czyli koniec agregatora wiedzy





Jeszcze jakieś pół roku temu tak wyglądało narzędzie koncernu Google służące do automatycznych tłumaczeń w sieci światowej. Jak wygląda teraz, można się przekonać np. wrzucając do wyszukiwarki hasło: Google Tłumacz. Główna róśnica polega na tym, że nie ma już narzędzia: suggest a better translation (zaproponuj lepsze tłumaczenie). Zresztą czy jest czego żałować? Raczej nie. Korzystając zeń wiele razy próbowałem doprowadzić do lepszego tłumaczenia naszych wypowiedzi na tym portalu i... Nawet po miesiącu nic z tego nie było uwzględnione. Filozofia tej firmy poszła najwyraźniej w kierunku tłumaczeń dla ludzi nie wymagających zbyt wiele od życia w ogóle, a od narzędzi, którymi się posługują w szczególności. Takich, którym nie przeszkadza, że szereg słów i zwrotów w ogóle się nie tłumaczy. Tytułem przykładu kilka moich najnowszych prób.



There are five persons injured and one killed, police said.

Wciskam guziki, aby otrzymać tłumaczenie na język ojczysty. Wychodzi:

Istnieje pięć osób rannych i jeden zabity, powiedział policji.

Prawidłowe tłumaczenie jest niemal zupełnie inne:

Według danych podanych przez policję pięć osób zostało rannych, a jedna zabita.

Z kolei z prawidłowego tłumaczenia na polski z powrotem na angielski też nie sposób być całkiem zadowolonym, acz słownictwo wydaje się poprawne:

According to figures provided by police, five people were injured and one killed.


Postanowiłem r0;wguglowaćr1; coś trudniejszego:

Samoloty F-14 Tomcat odpowiedziały ogniem, odpalając rakiety typu Sidewinder.

Robot dał sobie radę:

Aircraft F-14 Tomcat responded with fire, launching Sidewinder missiles.


Nie zrażony tym poddałem go cięższej próbie, biorąc sobie zdanie z anglojęzycznej Wikipedii:

An air superiority fighter with secondary close air support role.

Myśliwiec przewagi powietrznej zdolny również do zapewnienia wsparcia lotniczego na linii ognia.

Robot pzetłumaczył z polskiego:

Air-superiority fighter capable also to provide air support to the line of fire.
Tłumacz Google (Google Translate) czyli koniec agregatora wiedzy

I tu cię mam! Pomyślałem sobie. Chcąc tłumaczyć z polskiego na angielski artykuły dotyczące np. lotnictwa i nie wywołać śmiechu anglojęzycznych internautów lub też czytelników prasy papierowej (względnie bólu głowy redakcji dokonującej korekty językowej) muszę sobie zbudować robota do tłumaczeń z prawdziwego zdarzenia. W następnym odcinku przekażę jakie cechy musi posiadać na pozór prosty (i beznadziejny) autotranslator, aby stać się godnym uwagi narzędziem pracy. Narzędziem, którego ustawień nikt z zewnątrz nie będzie nam kontrolował, ograniczając jego możliwości. Zaś Tłumacz Google. No cóż. Niech Bóg da zdrowie jego twórcom, a mnie nie opuszcza... Ostatecznie w parach głównych języków światowych np. portugalski-angielski, jest o niebo lepszy, co oszczędziło mi konieczności nauczenia się np. portugalskiego.

Edytowane przez gjw dnia 16-04-2011 11:31
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Uczmy się angielskiego
kot
Użytkownik

Postów: 204
Data rejestracji: 28.03.09
Dodane dnia 19-04-2011 00:24
G. nie jest zbyt dobre w tlumaczeniach. Nic zlego, w koncu darmowe a od takich nie wymaga sie wiele.
A kiedy już stanie sie dobre , odbierze tym samym chleb milionom tłumaczy, zgarniając przynajmniej cześć ich dochodów ;-( Poki co jeszcze nie ma co narzekac


natio et ratio


Edytowane przez kot dnia 19-04-2011 00:26
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Uczmy się angielskiego
Gerwazy Gagucki
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 63
Data rejestracji: 31.03.11
Dodane dnia 28-04-2011 21:03
DO TRZECH SYLAB

Naturalnie, łacina tę uniwersalną cechę dość dawno utraciła, to przecież truizm. Ale ja jestem i chciałbym być zwrócony ku przeszłości z jak najbardziej bezinteresownych powodów. Przyszłość raczej mało mnie interesuje z wiadomych względów. (Przeszłość to dziś, tylko cokolwiek dalej). Instynkt stadny to też raczej żadna wartość. Bardziej się skłaniam do rozmowy z kilku skupionymi adwersarzami, niźli z tłumkiem sylabizujących narwańców, którzy zawsze są przyczyną nieszczęścia. I dlatego pojęcie Naród domaga się adekwatnej definicji, bo może być i tak, że okopaliśmy się jak najbardziej samotnie, a Naród ma nas w głębokim poważaniu jako frajerów. Co bynajmniej nie powinno nas zwalniać z obowiązku!

To, że coś dzisiaj jest tak postrzegane, nie przesądza na wieki. Chwasty w mowie to także nieudolna angielszczyzna, która wypiera polskie słowa. Więc się uczmy języka angielskiego, ale to zawsze będzie atrapa, bo tylko Conrad umiał tę atrapę unieść we współpracy z Anielą Zagórską. Ja zwyczajnie bronię się przed unifikacją, która nam zabiera nasze Małe Ojczyzny. A oparcie w języku jest dla tego procederu skuteczną zaporą.
Zresztą nie tak wiele nam ponad to pozostało!
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Uczmy się angielskiego
gjw
Użytkownik

Postów: 608
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 30-04-2011 05:47
Na przeszłość nie mamy już żadnego wpływu. Możemy tyłko próbwać odzyskać przyszłość. Mało kto tak zwraca uwagę jak ja. aby nie zaśmiecać języka ojczystego angielską łaciną. Bardzo bym prosił, aby nie robić z jednostronnego oglądania się na matkę przeszłość ideologii. Przeszłość narodu polskiego jest tragiczna, bo z rzadka tylko umiał się zdobyć na rzetelną i wytrwałą pracę zamiast czekania na cuda i z reguły zamiast polityki polskiej zapisywał się na działanie na rzecz cudzych celów i pragnień. Ja w przeszłości naszego kraju znajduję tylko kilku ludzi godnych uznania i naśladowania, za to całe mnóstwo cudaków - tzw. sarmatów i tzw. patriotów (od liberum conspiro) oraz niemal równie liczną rzeszę ludzi zdolnych i pracowitych zmuszonych wesprzeć swą pracą inne narody. Zmuszonych błędami ogółu, czekającego na cuda i popełniającego jeden wielki błąd za drugim. Ogółu zasłaniającego swoje lenistwo, zwłaszcza umysłowe, przywiązaniem do spuścizny przodków.

Edytowane przez gjw dnia 30-04-2011 06:42
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 2 z 3 < 1 2 3 >
Skocz do Forum:
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014