Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona Główna Artykuły Galeria ForumMaj 20 2019 04:40:08
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kategorie aktualności
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
10
10
VI Dzień Kultury Kresowej w Kędzierzynie-Koźlu 6.06.2009 r.
Polecamy

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy się angiels... [50]
Kto pomoże mi sfo... [46]
Bałkany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostrożnie ze słowami, panie anonimie! Może by tak zerwać przyłbicę i stanąć, jak mężczyzna, twarzą w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jesteście ostoją... politycznej prostytucji. Więcej pisać nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Może być?

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porządek by trzeba zrobić...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie widać go.

Archiwum
Zobacz Temat
Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl | Katolicyzm | Katolicyzm
Strona 1 z 2 1 2 >
Autor 220 lat rozwodów
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 21-01-2012 16:11

La Suer, Rozwód, 1793 (Paryż, Muzeum Carnavalet).

Szokujące liczby

Po zakończeniu II wojny światowej liczba zawieranych w Polsce związków małżeńskich znacznie się wahała, podczas gdy liczba rozwodów stale rosła. Pierwszy rekord 10.000 rozwiązanych małżeństw w ciągu jednego roku osiągnęliśmy już w 1948, a potem padały kolejne: 1964 - 20,9 tys., 1969 - 33,0 tys., 1975 - 41,3 tys., 1984 - 52,9 tys., 2005 - 67,6 tys., 2006 - 71,9 tys.

Zjawisko narastania fali rozwodów ilustruje tabela [1]:

Lata/Małżeństwa - średnia w tys./Rozwody - średnia w tys./Stosunek R do M w %.
1951-1960 262,3 (=100) 13,75 (=100) 5,24 (=100)
1961-1970 238,7 (91) 24,72 (179) 10,35 (197)
1971-1980 317,0 (120) 39,15 (284) 12,35 (235)
1981-1990 276,5 (105) 47,28 (343) 17,09 (326)
1991-2000 212,1 (80) 37,54 (273) 17,69 (337)
2001-2007 208 (79) 57,38 (417) 27,58 (526)

W rekordowym 2006 roku liczba rozwodów zwiększyła się o 68 % w porównaniu z rokiem 2000, o 108 % w porównaniu z rokiem 1970 oraz o 719 % w porównaniu z rokiem 1948. Praktyka rozwodów osiągnęła poziom niemal jednej trzeciej liczby zawieranych małżeństw. W 71 proc. przypadków rozwody następowały z powództwa żon, przy czym aż 70 % spraw kończyło się bez orzekania o winie, zaś wina mężów udowodniona została tylko w co piątej sprawie. Jednocześnie lawinowo narastała w Polsce liczba dzieci pozamałżeńskich: 1980 - 33,2 tys. (4,8 % ogólnej liczby dzieci narodzonych), 2000 - 45,9 tys. (12,1 %), 2006 - 70,7 tys. (18,9 %). W ostatnich latach połowę tychże dzieci rodziły młode matki w wieku do lat dziewiętnastu.

Ogólny wskaźnik reprodukcji netto, czyli liczba córek przypadających na jedną kobietę w wieku rozrodczym, obniżył się u nas w latach 1950-2005 o prawie dwie trzecie [2]:
1950 - 1,49
1960 - 1,33
1970 - 1,01
1980 - 1,07
1990 - 0,96
2000 - 0,64
2005 - 0,54

Oznacza to (przy wskaźniku reprodukcji prostej = 1), że niemal co pokolenie (25 lat) liczba Polaków zmniejszać się będzie o połowę. Powyższą tendencję potwierdzają badania społeczne z 2007 roku - już 5 milionów młodych dorosłych Polaków żyje samotnie i nie zamierza wstępować w związek małżeński, ani w trwały związek nieformalny. Zamiast liczby małżeństw i dzieci, systematycznie rośnie nam liczba alkoholików: "Już co piąty Polak jest w grupie pijących ryzykownie, pije coraz więcej ludzi sukcesu oraz kobiet szczególnie singielek i rozwiedzionych." (Tygodnik Zwierciadło, marzec 2008).

Na tych przykładach widać wyraźnie, że małżeństwo staje się coraz większą fikcją, a rozwody - coraz mniej uciążliwą formalnością. Rodziny rozpadają się, kobiety nie chcą być żonami i nie chcą rodzić dzieci, a młode pokolenie ucieka od rzeczywistości. Nic dziwnego, że po raz dziewiąty z kolei odnotowano w 2007 r. ubytek rzeczywisty ludności (-9,8 tys., uwzględniając statystyczne saldo migracji), a praktyki rozwodowe spowszedniały już tak bardzo, że mało kto zauważył, iż w roku 2008 obchodziliśmy dwusetną rocznicę wprowadzenia instytucji rozwodu w Polsce.

Co to jest małżeństwo?

A zaczęło się tak niewinnie: po wprowadzeniu ślubów cywilnych i rozwodów przez Napoleona zawarto w Księstwie Warszawskim tylko kilka małżeństw niesakramentalnych i orzeczono zaledwie siedem rozwodów (do 1818 r.). Laicyzacja małżeństwa była skutkiem wcielania w życie idei oświeceniowych, zarówno w kolebce rewolucji - Francji, jak i w państwach naszych zaborców.

W średniowiecznej Polsce małżeństwo miało charakter wyznaniowy, to znaczy normy dotyczące jego zawarcia, trwania i ustania wyznaczał u nas Kościół. Zasadą numer jeden była nierozerwalność małżeństwa aż do śmierci jednego ze współmałżonków. Rozwodów nie było, dopuszczano tylko uzasadnione wnioski o stwierdzenie nieważności zawartego już małżeństwa przez władze kościelne. Jeśli małżeństwo zawarto w sposób ważny - Kościół odmawiał jego rozwiązania nawet królom (casus Henryka VIII).

W roku 1719, na długo przed zaprowadzeniem rozwodów przez królobójców francuskich, ukazała się powieść Daniela Defoe pt. "Przypadki Robinsona Kruzoe". W tomie drugim tego bestsellera (nazywanego "skróconą i syntetyczną historią cywilizacji") czytamy:

"- Masz, panie, czterech Anglików, którzy znaleźli sobie żony między dzikimi i z tymi mają wiele dzieci, nie będąc z nimi zaślubieni, jak tego prawa boskie i ludzkie wymagają; są więc wedle tych praw cudzołożnikami i żyją w porubstwie. (...) A przecież wiadomo ci, panie, że istota sakramentu małżeństwa polega nie tylko na obopólnej zgodzie stron pobrania się jako mąż i żona, ale i na zobowiązaniu formalnym i prawomocnym zawartym w akcie ślubnym, mocą którego mężczyzna i kobieta winni są w każdym czasie i każdym miejscu uznawać się małżonkami; mężczyzna obowiązany jest nie folgować sobie z żadnymi innymi kobietami i nie wchodzić w nowy związek, dopóki trwa dawny, oraz o ile możliwości winien nieść pomoc i obronę małżonce i dzieciom swoim. Podobne obowiązki nałożone są na kobietę. Dotąd zaś, panie, Anglicy ci mogą, kiedy im się spodoba lub stosowna nastręczy okazja, porzucić żony, wyprzeć się swoich dzieci, opuścić je, aby pomarły z głodu, i powtórnie się ożenić, chociażby te żony jeszcze żyły. - Jakże to można czcić Boga w takiej rozwiązłości! Jakże można oczekiwać błogosławieństwa Bożego dla usiłowań mających na celu szczęście tej osady? (...)
- Panie, powinieneś ich zjednoczyć dozgonnym i prawomocnym węzłem."

Tymi słowami młody ksiądz katolicki wezwał Robinsona Kruzoe do przeprowadzenia zaślubin grona osadników na wyspie z przydzielonymi im uprzednio dzikuskami. Jeden z tych osadników w taki oto sposób przekonywał swoją nieformalną "żonę" do zawarcia prawdziwego małżeństwa:

"- Naprzód wytłumaczyłem jej nasze prawa małżeńskie i z jakich pobudek mężczyźni i kobiety obowiązani są zawierać podobne umowy, których żadna ze stron zerwać już nie może. Powiedziałem jej, że inaczej porządek i sprawiedliwość nie mogłyby się utrzymać; mężowie porzucaliby swe żony, opuszczaliby dzieci, ludzie łączyliby się bez ładu i porządku, ani rodzin w całości utrzymać by się nie dało, ani przekazywać majątku prawemu potomstwu. - Mówiłeś jakby jaki prawnik, Atkinsie. A jak wytłumaczyłeś żonie, co to jest rodzina i dziedziczenie? Dzicy nie znają tych rzeczy. Wytłumaczyłeś jej, co to jest małżeństwo? - Tak, tak, od tego właśnie zaczęła się nasza rozmowa."

Pomimo świadomości następstw - małżeństwo zostało podważone. Dlaczego?

Tolerancja i rozwody

W wieku XVIII doszło do rozprzestrzenienia się wolnomularstwa czyli masonerii, "sekty mającej na celu zniszczenie Kościoła" (F. Koneczny). Hasłem oświeceniowym bardzo odpowiadającym masonerii i usilnie przez nią promowanym, było hasło szerokiej tolerancji - religijnej, filozoficznej i moralnej. Było ono zgodne z założeniami wolnomularstwa, negującymi rolę i potrzebę istnienia religii w przyszłości. Podstawą religijności społeczeństwa i zarazem praktyczną podstawą istnienia i misji Kościoła była rodzina chrześcijańska uznająca sakramentalny i nierozerwalny związek kobiety i mężczyzny. Chcąc skruszyć potęgę Kościoła, należało uderzyć w świętość i trwałość instytucji małżeństwa.

W epoce absolutyzmu rewolucyjnego dopasowano we Francji strukturę Kościoła do istniejącego podziału administracyjnego, upaństwowiono dobra kościelne i zmuszono duchowieństwo do poddania się zasadzie wyborczej. Biskupów i proboszczów miały odtąd wybierać tzw. zgromadzenia rewolucyjne zaprogramowane przez miejscową masonerię. Jednocześnie rewolucja przystąpiła do burzenia tradycyjnej rodziny i zastępowania jej modelem wymyślonym przez oświeceniowców. Starali się oni "wyzwolić" rodzinę spod władzy ojcowskiej i narzucić jej świecki charakter. Dlatego śluby udzielane przez państwo zastąpić miały sakrament małżeństwa udzielany w kościele - z łaski Boga i z błogosławieństwem (przyzwoleniem) rodziców.

Małżeństwo stało się umową cywilną, jedną z czynności prawnych regulowanych wyłącznie przez władzę świecką. Po uwięzieniu króla Ludwika XVI (1792), Zgromadzenie Konstytucyjne uchwaliło najpierw, że "małżeństwo jest kontraktem, rozwiązywalnym w drodze rozwodu", a dopiero później proklamowało powstanie republiki. W latach 1792-1803 co czwarte małżeństwo we Francji kończyło się rozwodem, ale właśnie wtedy masoneria francuska zapoczątkowała "politykę prorodzinną": ulgi podatkowe w zależności od ilości dzieci, pomoc państwa dla biednych rodzin wielodzietnych i w przypadku trzeciej ciąży, państwową opiekę nad sierotami. Inne przejawy tej polityki, to likwidacja kar za zdradę małżeńską, zastąpienie wspólnego majątku rodziny przez swobodne dysponowanie majątkiem poszczególnych małżonków (wstęp do "niezależności" kobiet) oraz zrównanie praw bękartów i dzieci z prawego łoża.

Sytuacja pod zaborami

Na ziemiach byłej Rzeczpospolitej małżeństwo zredukowane zostało do poziomu podporządkowanej państwu instytucji cywilnej przez hołdujące Oświeceniu Austrię i Prusy. Kodeks Cywilny Zachodniogalicyjski (1797, wprowadzony także w Galicji Wschodniej) przewidywał jednak wyłącznie religijną formę zawierania małżeństw, natomiast Kodeks Cywilny Austriacki (1811) dopuszczał rozłączenie (separację) dla wszystkich, lecz rozwody tylko w stosunku do nie-katolików.

W zaborze pruskim wprowadzano od 1794 r. Powszechne Prawo Krajowe (Landrecht), które także utrzymało kościelną formę zawarcia małżeństwa, ale rozszerzyło instytucję rozwodu (stosowaną uprzednio w kościele ewangelickim) na obywateli wszystkich wyznań. PPK, stosowane równolegle z prawami prowincjonalnymi, wchodziło w życie nie od razu, na przykład na Warmii, w Prusach Zachodnich i na Śląsku tytuły dotyczące prawa małżeńskiego, rodzinnego i spadkowego były zawieszone, a na tych ziemiach zaboru pruskiego, które wchodziły w skład Księstwa Warszawskiego, PPK obowiązywało jako wyłączne dopiero od roku 1815.

W zaborze rosyjskim rozwody były orzekane przez prawosławne sądy duchowne tylko w odniesieniu do małżeństw mieszanych (katolicko-prawosławnych), które mogły być zawierane w cerkwi. Były to jednak regulacje okupacyjne, narzucające Polakom nowe rozstrzygnięcia prawne w ramach obcych organizmów państwowych.

Dał nam przykład Bonaparte

W grudniu 1806 r. zwycięski Napoleon zjechał do Warszawy, by przy pomocy starych masonów (Małachowski, Poniatowski, Kostka-Potocki) i kryptoateistów rewolucyjnych (Łubieński) tworzyć zaczątki Księstwa Warszawskiego, a przy pomocy żony starosty wareckiego, Marii Walewskiej (rozwód w 1812) - dać Polakom przykład przezwyciężania "cywilizacji zacofanej".

Napoleon uważał, że "Małżeństwo nie jest bynajmniej dziełem natury, lecz obyczajów i społeczeństwa", i że "Nic bardziej nie szkodzi obyczajom niż ustawa zakazująca rozwodów". "Cudzołóstwo - mówił cesarz - w rzeczywistości jest bagatelą, przygodą na balu maskowym", a "Uznanie związku małżeńskiego za nierozerwalny to prowokacja do zbrodni". Ta postępowa filozofia została usankcjonowana prawnie w przepisach francuskiego kodeksu cywilnego (1804), przy układaniu którego Napoleon osobiście zadbał o to, by umieszczono w nim instytucje rozwodu i adopcji.

22 lipca 1807 roku cesarz Francji nadał Księstwu Warszawskiemu konstytucję, a na mocy jej art. 69 wprowadzono u nas to "źródło trującego jadu" (Metternich), czyli rewolucyjne prawo cywilne podporządkowujące Kościół państwu i gwarantujące świecki charakter małżeństwa. Jego przepisy weszły u nas w życie z początkiem 1808 roku. Obowiązkowych ślubów cywilnych mieli odtąd udzielać księża, a rozwodów - sądy powszechne, którym poddano całokształt spraw małżeńskich. Przeciwko tym zapisom Kodeksu Napoleona protestowało duchowieństwo i ogół szlachty w Księstwie Warszawskim. Uważano je za "największą klęskę narodową", episkopat sabotował zarządzenia władz, a przeciwstawiający się "bezbożnym Francuzom" redemptoryści warszawscy skazani zostali nawet na banicję (1808).

Rozpoczęła się wieloletnia walka Kościoła i społeczeństwa polskiego o zniesienie ingerencji państwa w sprawy małżeństwa i rodziny. Sojusznikami katolików byli w niej, o dziwo, raczej carscy ministrowie w rodzaju kierownika Komisji Rządowej Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, Stefana Grabowskiego, a przeciwnikami zapatrzeni "w gwiazdę Francji" posłowie sejmu Królestwa Polskiego.

Wreszcie przywrócono w Kodeksie Cywilnym z 1825 roku zawieranie małżeństw według obrządku danego wyznania oraz uznano rozwiązywanie małżeństw katolików przez rozwód za niedopuszczalne. W roku 1836 car Mikołaj I zatwierdził "Prawo o małżeństwie", przygotowane przez Cypriana Zaborowskiego. W pełni przywróciło ono religijny charakter małżeństwa, wyłączność ślubów kościelnych i rozstrzyganie spraw małżeńskich przez sądy duchowne. Rozwody katolików zostały zniesione. Prawo to zostało zakwestionowane dopiero w roku 1929, gdy do głosu doszli w Polsce ponownie zwolennicy masońskiej tolerancji i liberalnego "postępu".

Właśnie wtedy podkomisja powołanej w 1919 roku Komisji Kodyfikacyjnej przedstawiła projekt osobowego prawa małżeńskiego (tzw. projekt Lutostańskiego), który traktował małżeństwo jako instytucję świecką i przewidywał całkowite równouprawnienie męża i żony, swobodny wybór formy zawarcia małżeństwa (małżeństwo cywilne lub religijne), rozwody orzekane przez sądy powszechne oraz układanie majątkowych stosunków w małżeństwie na zasadzie umowy. W trakcie małżeństwa majątek zarówno wniesiony, jak i dorobkowy stanowić mógł indywidualną własność, którą każdy z małżonków z osobna miał prawo samodzielnie rozporządzać, a w razie rozwodu każdy z małżonków otrzymywał połowę majątku dorobkowego, bez względu na swój realny wkład. Uderzało to w ekonomiczne podstawy jedności małżeńskiej, pozycję mężczyzny jako głowy rodziny ("przewagę prawną męża nad zamężną kobietą") i ułatwiało rozwody.

Jak pisze Ajnenkiel, "Projekt ten wywołał gwałtowną reakcję przedstawicieli wyznań istniejących w państwie, przede wszystkim Kościoła rzymskokatolickiego. Niezwykle ostro atakowała go też prawica. W konsekwencji rząd nie nadał sprawie dalszego biegu. (Projekt prawa małżeńskiego został wykorzystany jako podstawa odpowiedniego aktu prawnego w Polsce Ludowej)." (A. Ajnenkiel, Ustrój i prawo Drugiej Rzeczypospolitej, w: Polska odrodzona 1918-1939, Warszawa 1988, s. 94-95).

Marksistowskie władze PRL wprowadziły w życie nowe ustawodawstwo małżeńskie i rozwodowe, sięgające korzeniami do rewolucji francuskiej i Kodeksu Napoleona, co usankcjonowane zostało w "Konkordacie między Stolicą Apostolską i Rzeczpospolitą Polską" z 28 lipca 1993 roku. Artykuł 10 tego dokumentu mówi, że "małżeństwo kanoniczne wywiera takie skutki, jakie pociąga za sobą zawarcie małżeństwa zgodnie z prawem polskim", zaś "Orzekanie w sprawach małżeńskich w zakresie skutków określonych w prawie polskim należy do wyłącznej kompetencji sądów państwowych." Dążąc do uregulowania swej sytuacji prawnej w Polsce, Kościół zgodził się na rozwody katolików, zastrzegając jedynie w art. 11, że "Stolica Apostolska, ze swej strony, potwierdza naukę katolicką o godności i nierozerwalności małżeństwa."

Wydawało się, że nic już nie stało na przeszkodzie, by upowszechnić modę na rozwody i wypełnić przykazanie Fryderyka Engelsa, współzałożyciela niemieckiego Związku Komunistów i współautora "Manifestu Komunistycznego" z 1848 r., który napisał wprost: "Pierwszym warunkiem wyzwolenia kobiet jest ich zaangażowanie w życiu publicznym, a to w efekcie doprowadzi do zaniku monogamicznej rodziny, jako podstawowej komórki społecznej".

Głos Jana Pawła II

Podczas spotkania z przedstawicielami Roty Rzymskiej w 2002 roku, Jan Paweł II zwrócił uwagę, że "nierozerwalność małżeństwa znajduje się u podstaw całej organizacji społeczeństwa jako niezbędny warunek istnienia rodziny" i "nie może być uważana za przedmiot osobistego wyboru". Papież stwierdził wówczas wyraźnie, że ludzie świeccy powinni sprzeciwiać się rozwodom, wymiar sprawiedliwości nie powinien uczestniczyć w ich udzielaniu, a Kościół powinien podejmować wysiłki dla zagwarantowania przestrzegania zasady nierozerwalności związku małżeńskiego w społeczeństwie.

W innym przemówieniu do pracowników i adwokatów Roty Rzymskiej (Małżeństwo i rodzina są nierozerwalne, 01.02.2001), Jan Paweł II wyjaśnił, że każdy może zawrzeć małżeństwo, a związek małżeński nie wymaga od kandydatów do małżeństwa jakichś szczególnych cech osobistych czy majątkowych. "Gdyby było inaczej, małżeństwo ograniczałoby się jedynie do doraźnego połączenia osób, zaś jego właściwości i jego trwałość zależałyby wyłącznie od istnienia bliżej nie określonego uczucia między osobami. Ludziom o pewnej mentalności, bardzo dziś rozpowszechnionej, ta wizja (małżeństwa nierozerwalnego) może się wydawać sprzeczna z potrzebą samorealizacji. Trudno jest im zrozumieć, że może istnieć małżeństwo prawdziwe, choć nieudane. (...) Wystarczy przypomnieć, że również małżeństwo podlega logice Chrystusowego krzyża, który wymaga wysiłku i poświęcenia, wiąże się także z bólem i cierpieniem".

Jeśli zatem rozwody - jak z naciskiem mówił Jan Paweł II - są "plagą społeczną" i "moralną klęską, którą ponosi człowiek: kobieta, mężczyzna, dzieci! A zarazem społeczeństwo, a zarazem naród. I państwo też." (homilia w Szczecinie, 1987), jeśli niosą ze sobą katastrofalne następstwa, w tym także cywilizacyjne, i jeśli nierozerwalność małżeństwa wynika z jego natury, nie zaś z wymysłu Kościoła - to co (oprócz niezrozumiałego respektu wobec ideałów francuskiej rewolucji) powstrzymuje nas dzisiaj przed żądaniem ich zniesienia?

Grzegorz Grabowski

------
[1] - Wg danych GUS.
[2] - Za: "Opoka w Kraju" nr 48/2004 http://opoka.giertych.pl/owk48.htm
Zob. także: "Opoka w Kraju" nr 70/2009 http://opoka.giertych.pl/owk70.htm

Edytowane przez polski blog ru dnia 23-01-2012 04:36
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: 220 lat rozwodów
gjw
Użytkownik

Postów: 611
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 23-01-2012 22:46
Bardzo mądre rozważania, a proponuję je uzupełnić następującymi uwagami: 1) Na przyszłość o zawieraniu nierozerwalnego małżeństwa powinni decydować rodzice pana młodego i panny młodej. 2) W przypadku małżeństwa osoby katolickiej i niekatolickiej powinno być ono nieważne bez zezwolenia biskupa Kościoła Konstantyna i uroczystej przysięgi obojga małżonków, że dzieci zostaną wychowane po katolicku. 2smiley W przypadku niedotrzymania tejże dzieci powinny zostać porwane i oddane rodzinom, które będą je wychowywać w jedynie słuszny sposób. 3) Przed małżeństwem panna winna być sprawdzona przez zakonnice, czy jest jeszcze dziewicą. 4) Małżonkowie porzucający rodzinę winni być doprowadzeni z powrotem przez policję. 5) Za przerwanie ciąży oraz cudzołóstwo należy karać publicznym ubiczowaniem. 6) Małżeństwa bezdzietne z powodu braku chęci na sprowadzenie na świat potomstwa wygnać na pustynię, do wyrębu lasów itp. odebrawszy najpierw połowę majątku. smiley

To tak raczej żartem niż poważnie, a całkiem poważnie: Takie rozważania jak powyżej przedstawione tak samo się przyczyniają do zrozumienia co oznacza, skąd się bierze plaga rozwodów itp. zjawiska i jak możnaby (ale bez wracania do średniowiecza, ograniczania wolności osobistej) skutecznie z tym walczyć, jak pięść do udrożnienia nosa. Nie rozumiem... Mieliśmy budować nowoczesny ruch narodowy, a zamiast tego mamy popisy jakiegoś wstecznictwa, ultrakonserwatyzmu i ultramontanizmu. Dla kogo to ma być? Dla 2 % ludzi?
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: 220 lat rozwodów
ricardopl77
Użytkownik

Postów: 396
Data rejestracji: 01.06.10
Dodane dnia 23-01-2012 23:36
Dziekuję panu GJW za ten wpis, ufff... wreszcie jakiś głos rozsądku....smiley
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: 220 lat rozwodów
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 24-01-2012 00:04
To, że ktoś mówi, że chce budować ruch narodowy, to wcale nie znaczy, że buduje ruch narodowy, ani że chce go zbudować. Szczerze mówiąć, po tym wpisie nie wierzę już w zdolność Pana gjw do budowy polskiego ruchu narodowego, ani w to, by Pan gjw reprezentował polski typ kultury. Pan gjw zapomina, że nowoczesność nie oznacza braku mądrości, a ruch narodowy nie jest celem samym w sobie i powinien być przede wszystkim polski, czyli także mądry.

Krótko mówiąc: mnie interesuje Polska i polski ruch narodowy, a nie bufonada Pana gjw.

* * *

Na blogu Dariusza Zalewskiego, mądrego człowieka zajmującego się edukacją klasyczną, znalazłem taką refleksję:

Wyśniony Kościół bezbożnika

Jednym z medialnych postulatów dotyczących Kościoła jest twierdzenie, że tzw. otwarcie na świat jest najskuteczniejszą formą ewangelizacji. "Otwarcie" ma sprzyjać pozyskiwaniu nowych wiernych.

Co zatem musi uczynić Kościół, żeby wiara rozszerzała się w Polsce? Jakie są warunki wstępne?

Po pierwsze, musi pochwalić dwuznaczne wypowiedzi swoich przedstawicieli na temat satanisty w mediach oraz Krzyża w sejmie.

Po drugie powinien zaakceptować zabijanie nienarodzonych.

Po trzecie - uznać związki homoseksualne za część przesłania ewangelicznego.

To podstawa, warunki wstępne. Gdy tylko one zostaną spełnione wierni zaczną tłumnie przybywać do kościołów i rozpocznie się "nowa wiosna".

Problem w tym, że to już nie będzie Kościół.
I chyba o to w tym wszystkim chodzi.


Przeczytałem to i skojarzenie było nieuchronne: jaki byłby wyśniony "ruch narodowy" nie-katolika? Jakie warunki wstępne musiałby spełnić dla zapewnienia sobie ekspansji? Co powinien głosić, a na co spuścić zasłonę milczenia jego członek? Co wywoływało by drwiące uśmieszki i pukanie się w czoło wcześniej wtajemniczonych?

Jedno jest pewne: ruch, zamieniający "realistycznie" polską i katolicką kulturę na "nowoczesność" i kulturę laicką - nie będzie już polskim ruchem narodowym.

Edytowane przez polski blog ru dnia 24-01-2012 02:40
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: 220 lat rozwodów
Adam Smiech
Administrator

Avatar Użytkownika

Postów: 644
Miejscowość: Pabianice
Data rejestracji: 15.05.07
Dodane dnia 24-01-2012 00:07
Do Panów gjw i ricardopl77 - łaskawie proszę zapoznać się z moimi wpisami w w temacie - Klerykalna Partia Polski? - http://www.jednodniowka.pl/forum/viewthread.php?rowstart=20&forum_id=12&thread_id=444#2276

Oczywiście zgadzam się z Panami. Powtórzę - daremne żale, próżny trud. Bezbożny jest dzisiaj cały postchrześcijański świat z z szeregami książąt Kościoła włącznie (czym jak nie bezbożnością jest przeredagowanie teologii zgodne z życzeniami żydów?). Kościół organizujący "Dni Judaizmu" mnie nie interesuje i jest mi doskonale obojętne jak to brzmi. Każdy będzie rozliczony ze swego. Ponieważ reprezentujemy nurt politycznego realizmu, konstatując taki a nie inny stan dzisiejszego świata niegdyś chrześcijańskiego, musimy - primo, się w nim odnaleźć, secundo, w takim jaki jest starać się ratować co się da, nie paląc kolejnych tematów(mostów) cytatami z XVII/XIX wieku, ale starać się dotrzeć do współczesnego człowieka, choćby żyjącego bezbożnie i nie wierzącego w nic. Można do niego dotrzeć na gruncie wspólnoty etnicznej, przekonywać go do racjonalnego programu interesu narodowego (interesu państwa narodowego), chociażby poprzez wskazanie oczywistego egoizmu polityki innych państw (nawet przez negatywne przykłady do pozytywnej konstatacji). Rozumiejąc żal za minionym i samemu ubolewając nad rozkładem wczorajszego świata, nie możemy jednak li-tylko pogrążać się w rozpaczy, ewentualnie proponować jako remedium rozwiązania oczywiście nierealne i nierealistyczne. Hasłem powrotu do konia/muła/osła nie poprawimy ludziom samopoczucia zepsutego horrendalnymi cenami paliw.

Edytowane przez Adam Smiech dnia 24-01-2012 00:22
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: 220 lat rozwodów
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 24-01-2012 00:54
Niestety, polityczny realizm reprezentował Pius IX:

Ateizm w prawodawstwie, obojętność w sprawach religii i szkodliwe maksymy, które maszerują pod sztandarem liberalnego katolicyzmu są prawdziwymi przyczynami zniszczenia państwa; One rujnują Francję. Uwierzcie mi, zło, które wskazuję jest straszliwsze niż Rewolucja, straszliwsze nawet niż Komuna. Zawsze potępiałem liberalny katolicyzm i - jeśli to będzie konieczne - potępię go ponownie, nawet czterdzieści razy.
Bł. Pius IX do katolików francuskich; 18 czerwca 1871 r.


1. Ruch narodowy nie musi być laicki, a tym bardziej - jak się wyczuwa z łatwością u Pana gjw - antykatolicki.
2. Ruch narodowy nie powinien się odcinać od haseł katolickich, ani od modelu polskiej katolickiej kultury.
3. Ruch narodowy powinien dążyć do odbudowy cywilizacji łacińskiej-personalistycznej.

Jeśli się nie chce czegoś bronić, to się z pewnością nie obroni.
Tylko, po co się zasłaniać "realizmem" i potrzebą "nowoczesności"?
Nowoczesność już była, Polska parę razy padła jej ofiarą.

Może zresztą twórcy "nowoczesnych ruchów" już nie pamiętają, jaka była prawdziwa Polska.
Nic to, Pan gjw wykreuje im nową.

I jeszcze jedno. Można, oczywiście, zwalać winę na Kościół posoborowy, że zaniechał obrony dobrych rozwiązań i poparł (zapewne REALISTYCZNIE) rozwiązania złe, np. godząc się praktycznie na rozwody w Konkordacie, ale pamiętać należy, że Kościół, to także MY, a przecież
...do tryumfu zła wystarczy, aby porządni ludzie nic nie robili. (de Tocqueville)


REALIZM, CZYLI PRZEKONYWANIE WSPÓŁCZESNEGO CZŁOWIEKA DO RACJONALNEGO PROGRAMU OBRONY INTERESU NARODOWEGO:

PUNKT 1. NIEROZERWALNOŚĆ MAŁŻEŃSTWA

"Rozwody przyczyną fatalnego stanu psychicznego australijskich nastolatków

2011-09-08

Australijscy badacze biją na alarm z powodu gwałtownego pogorszenia się, w ciągu zaledwie dziesięciu lat, stanu psychicznego australijskiej młodzieży. Winą za to obarczają rozpad rodzin i stale wzrastającą liczbę samotnych matek.

Raport zatytułowany "Dla dobra dzieci" przygotowany został na zlecenie chrześcijańskiej organizacji Australian Christian Lobby (ACL). Badacze - w przeważającej mierze wykładowcy uniwersytetu w Sydney - zwrócili uwagę na to, że za katastrofalny stan psychiczny młodzieży odpowiada rosnąca liczba rozwodów oraz nieformalnych związków i wychowywanie dzieci przez samotne matki.

Naukowcy zaobserwowali, że rozpad rodziny ma szczególnie negatywny wpływ na dorastające, wrażliwe dziewczęta i że właśnie nastolatki są szczególnie zagrożone. - W Australii, liczba dzieci, które nie osiągną wieku 15 lat w nierozbitej rodzinie z obojgiem rodziców biologicznych, prawie się podwoiła w ciągu jednego pokolenia - alarmował na konferencji prasowej szef badań prof. Patrick Parkinson.

Parkinson mówił, że chociaż nie można wszystkich problemów młodych ludzi wytłumaczyć rozpadem rodzin, to jednak ich niestabilność odgrywała najważniejszą rolę.

Badacze zauważyli 250-procentowy wzrost przypadków nadużyć i zaniedbywania dzieci, podwojenie liczby dzieci pozostawionych bez opieki, 66-procentowy wzrost liczby nastolatków w wieku od 12 do 14 lat, którzy trafili do szpitala wskutek samookaleczenia, 90-procentowy wzrost dziewcząt w wieku od 15 do 17 lat, które się samo okaleczały, oraz 52-procentowy wzrost hospitalizacji kobiet w wieku od 15 do 24 lat, wskutek ostrego zatrucia alkoholowego." (ien.pl).

Edytowane przez polski blog ru dnia 24-01-2012 01:36
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: 220 lat rozwodów
gjw
Użytkownik

Postów: 611
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 24-01-2012 19:38
No i tu się przedmówca całkowicie co do mnie myli, bo ja nie chcę być ani lewicowy (lewica miała rację w pewnych ważnych sprawach, ale przejąwszy rządy narobiła niewybaczalnych głupot, podważając sprawdzone instytucje społeczne i walcząc z naturalnymi, podstawowymi odruchami człowieka) ani postępowy (bo nie uznaję np. pseudonaukowej hipotezy o ewolucji) itd. itp. Ja tylko sprzeciwiam się utożsamianiu polskiej idei narodowej ze zwyczajnym wstecznictwem i klerykalizmem. Sprzeciwiam się wpuszczaniu w kanał uosobiony swego czasu przez ZChN. Ten ruch musi być nowoczesny i realistycznie nastawiony do polityki, bez totalnych przegięć, jeśli ma się wreszcie rozwinąć tak jak to się dzieje już w kilku krajach, w tym tuż za naszą miedzą. Bo niestety każdą pałę można przegiąć we dwie strony.

Np. sprawa sztucznego przerywania ciąży. Można głosić, że brzuch kobiety jest jej prywatną sprawą i w związku z tym państwo ma obowiązek fundować jej koszty pozbycia się własnego dziecka na pierwsze życzenie. Jest to twierdzenie nielogiczne tzn. wewnętrznie niespójne, ale mniejsza z tym, bo przede wszystkim jest to zbiorowe samobójstwo społeczeństwa, które coś takiego dało sobie narzucić. Oczywiście każdy medal ma dwie strony i to samobósjtwo może przybrać też inne formy, np. płodzenia jeszcze stosunkowo wielu dzieci, a potem wypychania ich za granicę, aby pracowały dla obcych. Odwrotna skrajność polega na próbach zmuszenia kobiet i młodych dziewczyn, aby donosiły ciążę będącą wynikiem gwałtu i kazirodztwa. W moim głębokim przekonaniu tylko ci, którzy dostrzegają że to są dwie skrajności szkodliwe dla narodu mogą się uznawać za narodowców. Wyznający którąś z nich będą dla mnie tylko wyznawcami fałszywej religii prawoczłowieczej albo obrońcami nie mniej zakłamanej pseudomoralności niby to chrześcijańskiej (np. gwałciciel być może pójdzie za kraty, ale jaką będzie miał przy tym satysfakcję!).

Zaś odnośnie poziomu dyskusji ja nie uĹźywam tutaj epitetĂłw itd., ale jeĹźeli przedmĂłwca nie przestanie wciskać tu czytelnikom zwykłego kitu zamiast rzetelnej publicystyki, to ja z takich przegięć zamierzam kpić dalej. Rzecz jasna w granicach poziomu dyskusji obowiązującego między ludĹşmi kulturalnymi. Proszę tego nie brać do siebie, ale lepiej się zastanowić, czy nie należy zmienić stylu i doboru argumentów. Nawet gdyby przez to przyszło mi się rozstać z tym grzesznym nadzwyczaj, bo przecieĹź internetowym portalem. smiley

Edytowane przez gjw dnia 24-01-2012 19:57
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: 220 lat rozwodów
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 29-01-2012 17:30
[img]http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/2f/Maria_%28z_d._Brzozowska%29_i_Stanis%C5%82aw_Krzemi%C5%84scy_-_zdj%C4%99cie_%C5%9Blubne%2C_Radomsko_%28Noworadomsk%29_1905.jpg/455px-Maria_%28z_d._Brzozowska%29_i_Stanis%C5%82aw_Krzemi%C5%84scy_-_zdj%C4%99cie_%C5%9Blubne%2C_Radomsko_%28Noworadomsk%29_1905.jpg[/img]
Małżeństwo polskie, Noworadomsk (Radomsko), 1905.


RODZINA, NARÓD, GLOBALIZM
(fragmenty artykułu ks. prof. Mieczysława A. Krąpca pt. "Osoba i naród wobec globalizmu")

"Zwieńczeniem systemu relacji rodzinno-rodowych jest system relacji tworzących naród. Nie zawsze relacje rodowe dochodzą do godności osobowych relacji tworzących naród, gdzie poznawcza świadomość wraz z samoświadomością osobową oraz wolność wraz z odpowiedzialnością w pobieraniu decyzji nie jest arbitralnie ograniczona przez systemy sprawowania władzy. Dlatego szereg plemiennych organizacji przechodziło w organizację państwa, nie generując wspólnoty społecznej narodu. Łatwiej jest bowiem stworzyć system państwowy aniżeli wytworzyć wspólnotę narodu. I zazwyczaj zdarzało się tak w dziejach społeczeństw, że najpierw powstawały organizmy państwowe np. plemion germańskich, zanim wykształcił się naród niemiecki. Powstanie narodu jest uciążliwe i skomplikowane, albowiem to wspólne przeżywanie specyfiki kultury stanowi istotny czynnik życia narodowego. Relacje więc tworzące naród są między-osobowymi relacjami ludzi uznającymi za własny kulturowy dorobek pokoleń.

Występuje szereg ważnych czynników warunkujących wspólnotę narodową. Należy tu i wspólne terytorium, zwane ziemią ojczystą, zamieszkałą przez społeczność tworzącą naród; także i wspólny język, którym się nie tylko komunikują, ale w którym jest też zawarta treść życia danego narodu, czyli świadectwa kultury pokoleń. W dużej mierze świadomość narodową warunkuje także jedność plemienna wraz z tradycją wspólnego pochodzenia. Oczywiście czynniki te nie tworzą jeszcze narodu, albowiem może się zmieniać terytorium zamieszkania (zwłaszcza wśród emigrantów), i nie jest zawsze konieczny ten sam język, jak np. w narodzie szwajcarskim czy irlandzkim; może też naród powiększać się liczebnie lub zmniejszać poprzez obcoplemienne przeszczepy. Nie można jednak wykluczyć ze świadomości narodowej ojczyźnianego terytorium, językowej wspólnoty i plemiennej wspólnoty.

Tym jednak co istotnie tworzy naród, to kulturowa wspólnota, czyli wszystkie wątki kultury wspólnie przeżywanej przez osoby tworzące naród. Wątki te tradycyjnie jawią się w porządku poznawczo-naukowym, w porządku moralności i obyczaju moralnego, w różnych dziedzinach sztuki rozumianej jako osobowa twórczość i wreszcie w religii przeżywanej wspólnie przez dany naród. Rzecz jasna, że nie można pojmować jednoznacznie przeżywania poszczególnych wątków - nurtów kulturowych, albowiem jednoznaczność występuje jedynie w abstrakcyjnym (głównie matematyzującym) poznaniu. W rzeczywiście mamy do czynienia ze wspólnością analogiczną przeżywania kultury, gdyż każda osoba jest niepowtarzalnym bytem. Każda więc z osób tworzących wspólnotę narodową przeżywa swoiście i naukę i moralność i sztukę i religię. Ale w obrębie analogii jest jedność kulturowych przeżyć tworzących naród. Poszczególne bowiem osoby poznając dzieje wspólnoty narodowej uznają ją jako swoją; po prostu psychicznie utożsamiają się z tym co było wielkie, szlachetne a odrzucają to, co złe i nikczemne. Utożsamienie się z faktami kultury w dziejach danej wspólnoty stanowi podstawę dla międzyosobowych relacji - "my" - tworzących naród. To "my" zwyciężaliśmy w wojnach; to "my" ponosiliśmy klęski; to "my" tworzyliśmy takie a takie fakty w dziedzinie nauki; to "my" posiadamy taki właśnie etos życia moralnego; to "my" także przyczynialiśmy się do wzrostu sztuki przez takie a takie dzieła sztuki; to "my" wreszcie tak pojmujemy i praktykujemy religię. Wspólność analogiczna kulturowych przeżyć jest racją relacji między "nami" tworzącymi dzięki temu jeden naród. Będąc podmiotem tych rozlicznych relacji tworzących naród na tle wspólnego (analogicznie) przeżywania całokształtu kultury, każdy z nas jest "u siebie"; jest "w ojczystym domu"; jest "w kulturowej kolebie", która go chroni przed niepotrzebnymi intelektualnymi, moralnymi, twórczymi i religijnymi zawirowaniami, które mogą zdeterioryzować nasze psychiczne życie lub nawet je zaprzepaścić. Z drugiej zaś strony wspólne przeżywanie kultury tworzonej przez pokolenia tego narodu ułatwiają każdemu z nas wewnętrzny kulturowy rozwój, albowiem każdy z nas pracuje "na swoim", gdyż utożsamiliśmy się z tym, co uczyniliśmy i czynimy nadal w dziedzinie kultury, czyli całokształtu osobowego działania.

Relacje tworzące naród w zespole - wspólnocie osób - stanowią naturalne rozwinięcie i jakby "przedłużenie" tych relacji, które tworzą rodzinę, gdyż są w służbie życia tak biologicznego (przez obronę przed wrogiem) jak i życia kulturowego, a więc naszego sposobu poznania, sposobu postępowania, twórczego działania i kultowego przeżywania religii. Takie przeżywanie wytwarza rozliczne relacje międzyosobowe, akceptowane przez poszczególne osoby danego narodu, co pozwala "czuć się sobą" jako Polacy, jako Niemcy, jako Hiszpanie itd.

Powstała wspólnota narodowa ma niezaprzeczalne prawo do suwerennego organizowania się w państwo, biorące w swą opiekę nie tylko wszystkie dziedziny kultury narodowej, ale także organizujące - poprzez system prawny - życie gospodarcze, administracyjne, międzynarodowe. Rzecz jasna, może tak być i bywa, że wpierw niż naród organizuje się państwo, jedno lub wieloplemienne. A w łonie organizmu państwowego może się niekiedy ukształtować naród lub narody. Ideałem stosunków międzynarodowych było i nadal pozostaje, by poszczególne świadome siebie narody organizowały sobie swój własny system państwowy, zgodny z rodzimą kulturą, gdyż suwerenność narodu najpełniej wyraża się w suwerenności państwa, które, jedyne, może bezkolizyjnie uzgodnić relacje i interesy kulturowe z relacjami gospodarczymi, służącymi rozwojowi osobowemu człowieka.

Naturalny rozwój człowieka jako bytu osobowego dokonuje się więc poprzez system relacji międzyosobowych związanych z powstawaniem, urodzeniem się i dojrzewaniem do pełni człowieczeństwa w społecznościach naturalnych. Cykl powstawania życia, urodzenia się i dojrzewania człowieka stał się podstawą racjonalnej, filozoficznej (a także teologicznej) koncepcji bytu osobowego, społecznego, jakim jest człowiek. Niestety jednak w XVII stuleciu pojawiła się nowa, sztuczna i aprioryczna koncepcja bytu ludzkiego jako doskonałej monady, posiadającej pełnię praw ludzkich i będącej celem wszystkich ludzkich działań. Wydawało się bowiem Kartezjuszowi - on właśnie był autorem i początkodawcą nowej wizji człowieka - że człowiek jako duch, na wzór aniołów jest sam w sobie bytem doskonałym, autonomicznym i autotelicznym.

Wszystko to jest - w pewnych aspektach - prawdą mającą się spełniać powoli, sukcesywnie w naturalnym społecznym środowisku. Zaproponowana wizja człowieka jako doskonałej monady, podchwycona skwapliwie przez racjonalistycznych myślicieli i polityków (Locke, Hobbes) odrzuciła społeczeństwo jako naturalną formę życia człowieka, a przyjęła byt społeczny jako utworzony i wytworzony przez monadę doskonałą jaką jest człowiek. To człowiek tworzy społeczeństwo przez "umowę", bo człowiek jest autorem ludzkich warunków działania. Wydawało się to racjonalne, choć jest tylko pozornie realne. Człowiek bowiem rodzi się, powstaje, rozwija się w społeczeństwie, którego formy podlegają przemianom dokonywanym przez człowieka. Człowiek, wedle opinii racjonalistycznej filozofii podmiotu jest twórcą społeczności, zatem może tą społecznością manipulować. Może nawet uczynić nową umowę społeczną globalną, dotyczącą wszystkich ludzi.

Pewien "globalizm", ogarnięcie całej ludzkości kultem i służbą Bogu, musiał się pojawić w Objawieniu, ukazującym pochodność człowieka od Boga, od którego człowiek "wyszedł" i do którego ma "wrócić" w pełni życia wiecznego. Taki jednak powszechny, globalistyczny aspekt życia wszystkich ludzi mógł się przerodzić w teorię, czy pomysł globalistycznej "dominacji" nad ludami głosicieli prawdy o transcendencji Boga i o nadejściu Mesjasza. Proroctwa mesjańskie - np. Izajasza (60) - można przeinterpretować w mesjańskość narodu i jego dominacji. Uniwersalistyczna prawda o Bogu i Mesjaszu jednającego ludzi z Bogiem może przybrać formę pseudo religijnej globalistycznej dominacji. Różne takie formy pseudo-mesjanizmu jawiły się w dziejach ludzkości powodując zniszczenie.

Współczesny jednak globalizm sięgnął do wyrugowania bardzo istotnych systemów relacji z życia ludzkiego. Jeśli bowiem byt relacyjny pojmie się tylko jako byt myślny a nie realny, doskonalący człowieka, to łatwo można pozbyć się takich "czysto myślnych" uwikłań relacyjnych. Można zatem nie uwzględniać realnych relacji tworzących rodzinę i naród, a sięgnąć do człowieka jako monady, która w swej wolności i dowolności może konstruować nowe systemy myślno-relacyjne bez uwzględnienia realnych relacji zastanych.
(...)
W takim stanie rzeczy obala się i niweczy naturalne realne relacje jakie ludzki byt osobowy wnosi ze sobą na mocy swego związania ze społecznością rodzinną, narodową i państwową. Naturalne relacje osobowe, wyrażone w formie prawa, muszą być podporządkowane apriorycznym, a przez to "dowolnym" prawom organizacji ponadnarodowej, która przyjmuje funkcje suwerena, w miejsce suwerenności narodu i państwa. A nowy, ponadnarodowy suweren, powstały sztucznie na mocy "umowy społecznej" nie liczy się z relacjami i prawami osobowymi społeczności naturalnych, jakimi są rodzina, naród, państwo. Nowy suweren usunąwszy relacje i prawa społeczeństwa naturalnego, konstruuje wedle swych celów władzy nowe zazwyczaj prawa inkompatybilne z prawami naturalnymi człowieka.

Rodzi się zatem globalizm jako system ogarniający, lub mający ogarnąć całą ludzkość, lub te jej zasadnicze warstwy decydujące o pozostałych strukturach. Formowanie się współczesnego globalizmu dokonuje się poprzez tworzenie zależności, a więc systemu relacyjnego - bankowo-gospodarczego. Ta bowiem zależność pozwala przy użyciu środków masowego przekazu pokierować i poddać sobie wszystkie, społecznie doniosłe, wątki życia ludzkiego. Globalny system bankowo-gospodarczy, posługujący się skomputeryzowanymi narzędziami, może natychmiast dokonać bankowych operacji na całym naszym globie ziemskim, we wszystkich bankach podporządkowanych sobie w różnych krajach.

Sprawy jednak gospodarcze służą celom ideologicznym, albowiem już dzisiaj istnieją odpowiednie środki pieniężne przeznaczone na kształtowanie i rozwój odpowiednich dziedzin nauki i to w zależności od globalistycznych decydentów. To samo dokonuje się na polu moralności i etyki, a nawet religii, gdzie wyznaniowy synkretyzm pojawia się w formie New Age w międzynarodowych konferencjach dotyczących religii światowych.

Tworzący się globalizm o podłożu bankowo-gospodarczym i użyciu potężnych środków medialnych sięga człowieka zinterpretowanego w duchu racjonalizmu ostatnich stuleci. Człowiek stając się przedmiotem naukowo poznawczych zabiegów zostaje ostatecznie uprzedmiotowiony i zinstrumentalizowany, albowiem stosowany system naukowego poznania kieruje się tu naukotwórczym pytaniem to know how?, czyli pytaniem "jak" rozumieć, by użyć człowieka do celów sprawowanej władzy. Współczesny globalizm o bankowo-gospodarczych środkach nacisku przez pieniądz posiada skuteczne formy działania, w przeciwieństwie do już zaistniałych i rozpadłych globalizmów, które zaistniały w oparciu o przemoc władzy i państwowy terror. Właśnie światowy komunizm miał się stać systemem globalistycznym w "stworzeniu" nowego człowieka. Okazał się jednak nieskuteczny i dlatego się rozwiązał, czy też został rozwiązany przez odpowiednich decydentów. Jednak globalistyczne cele nadal pozostały, ale w zmienionych formach działania, zwanych skrótowo "demokratycznymi". Kierują się one - jak można to rozszyfrować hasłami "pluralizmu", "tolerancji" i "wolności". Przy tym każde z tych haseł musi być odpowiednio rozumiane. A więc "pluralizm" suponuje przede wszystkim nie związanie się społeczne z prawdą, dobrem i pięknem, które - akceptowane - mogą doprowadzić do totalitaryzmu. "Tolerancja" domaga się akceptacji postaw nie odróżniających dobra od zła i akceptowaniu mniejszego zła. "Wolność" zaś "liberalistyczna" akceptuje podmiotową niezależność od bytu i dobra, albowiem to podmiot konstytuuje te wartości. Tak więc współczesny globalizm, posługujący się systemem bankowo-gospodarczym, tworzy człowieka nowego, wedle swych apriorycznych założeń; jest więc kontynuacją swoistą celów komunistycznego globalizmu."

Źródło: http://www.ptta.pl/index.php?id=teksty_krapiec_globalizm

Komentarz

Jednym z podstawowych warunków przezwyciężenia globalizmu i odbudowania narodów, w tym narodu polskiego, jest powrót do narodowej wspólnej kultury i religii przeżywanej wspólnie przez dany naród. Mogą to zapewnić tylko gniazda polskości i katolicyzmu, czyli trwałe rodziny chrześcijańskie budowane przez Polki i Polaków tworzących nierozwerwalne małżeństwa sakramentalne. Dobrowolność zawierania tych małżeństw i wolność wyboru partnera musi być zagwarantowana - lecz kończyć się musi po ślubie.

Musi być zlikwidowany chaos cywilizacyjny, który - pod modnym i dziś pozorem "wolności" i "tolerancji" - wprowadziła wraz z rozwodami masońska rewolucja anty-francuska we wrześniu 1792 roku, zmierzająca do zniszczenia gniazd narodowej kultury i stworzenia ponadetnicznego i ponadwyznaniowego modelu anty-rodziny, który upowszechniony w kolejnych pokoleniach i nasycony antykulturowymi, antyludzkimi treściami liberalno-libertyńskimi - zniszczył narody i państwa narodowe, a życie zbiorowości ludzkich sprowadził na cywilizacyjną i moralną równię pochyłą, wiodącą człowieka wprost w objęcia szatańskiego, zaiste, globalizmu.

Pamiętajmy: nierozerwalne małżeństwo jest przyszłością narodu.
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: 220 lat rozwodów
gjw
Użytkownik

Postów: 611
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 30-01-2012 17:43
Pamiętajmy: palenie żywcem ludzi na stosach oraz zwykle krzyżactwo na zachodniej półkuli tudzież nad morzami południowymi nie zapewniło Hiszpanii pozycji supermocarstwa na wszystkie następne wieki, a wieszanie pastorów zachowania głowy na własnej szyi wnukowi króla Francji, który to nakazał. Jednym słowem specyficznie pojmowany katolicyzm nie zapewnił im przyszłości.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: 220 lat rozwodów
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 31-01-2012 01:48
Przeciwnie. Protestanci zostali potraktowani przez katolików łagodnie i wyszli z reformacyjnej awantury obronną ręką. Może to się zemściło? W każdym razie Jędrzej Giertych nad tym ubolewał.
Faktem jest, że Francja była od pierwszej połowy XVIII wieku coraz mniej katolicka, a coraz bardziej liberalna, wręcz libertyńska. Polska zaś odwrotnie: pomimo, że również posiadała coraz liczniejszą w XVIII wieku mniejszość żydowską, a także malejącą mniejszość protestancką - wzmacniała od początku stulecia swój katolicyzm i na jego bazie wyksztalcila z pomocą Kościoła ponadstanową (czyli ogólnonarodową) polską kulturę. Miejscem jej tworzenia i przeżywania stała się na 250 lat rodzina katolicka oparta na nierozerwalnym małżeństwie sakramentalnym.

Nic dziwnego, że prawne, religijne i ekonomiczne podstawy jej trwałości zostały bardzo silnie zaatakowane w XX wieku i - razem z polską kulturą - są atakowane aż po dziś dzień.

Kandydatów na budowniczych "nowego człowieka" (a w konsekwencji i nowego "narodu") - nie brakuje.
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: 220 lat rozwodów
gjw
Użytkownik

Postów: 611
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 31-01-2012 04:49
Jasne. przedmówcy znajomość dziejów Europy dorównuje sile jego przekonań. Tyle tylko, że o tym, że "heretycy" nie zostali zmieceni przez "bałwochwalców" albo na odwrót zdecydowała jedynie wyrównana liczba dział i muszkietów po obu stronach oraz nacjonalistyczna, a nie ultramontańska postawa kardynała Richelieu w czasie wojny trzydziestoletniej. Zaś polska kultura ponadstanowa w XVIII wieku kształtowała się niestety lub na szczęście przy pomocy księży, którzy zaprzestali odprawiania mszy, pewnego biskupa siedzącego w kieszeni u protestanckiego władcy oraz powstania kościuszowskiego naśladującego Republikę Francuską i daremnie liczącego na jej pomoc. W tym znaczeniu rzeczywiście była rzym.-katolicka. Podobnie jak język angielski. smiley
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: 220 lat rozwodów
Admin
Administrator

Postów: 9
Data rejestracji: 13.10.10
Dodane dnia 31-01-2012 09:58
Dodam tylko, wyobrażam sobie nas w pierwszych rzędach ław kościelnych podczas nabożeństw, jak się wspaniale czuję gdy słyszę, oklaski jak pleban wita miłych gości... A nasze gęby powinny być pełne frazesów i utyskiwań o tym jak jest źle, jaki rozkład moralny... to nas babcie Radia Maryja będą kochały. A tak serio, coraz więcej ludzi odchodzi od Kościoła (z winy samego Kościoła - jego ustępstw i rozwodnienia) i należy przyjąć do wiadomości, że LUDZIE KTÓRZY NIE CHODZĄ DO KOŚCIOŁA RÓWNIEŻ MOGĄ SŁUŻYĆ POLSCE!
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: 220 lat rozwodów
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 31-01-2012 11:02
gjw napisał/a:
Zaś polska kultura ponadstanowa w XVIII wieku kształtowała się niestety lub na szczęście przy pomocy księży, którzy zaprzestali odprawiania mszy, pewnego biskupa siedzącego w kieszeni u protestanckiego władcy oraz powstania kościuszowskiego naśladującego Republikę Francuską


Bzdura! Widzę, że u Pana gjw znajomość historii nie dorównuje jego skłonności do jej "poprawiania".
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: 220 lat rozwodów
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 31-01-2012 11:35
PROF. GIERTYCH: ROZWÓD TO NIE JEST PRYWATNA SPRAWA

W najnowszym numerze "Opoki w Kraju" (77/2011) profesor Maciej Giertych opowiada się za potraktowaniem problemu rozwodów jako sprawy wagi państwowej:

"Społeczne koszta rozwodów

Jak donosi agencja Zenit (http://www.zenit.org/article-33856?l=english) z dnia 18.XI.11 Institute for American Values (Instytut Wartości Amerykańskich) ogłosił raport o rozwodach. Raport zaleca utrudnienia w rozwodach, zwiększony wysiłek ku ratowaniu małżeństw itd. Podaje też dane statystyczne o konsekwencjach dla dzieci:

- mają one gorsze relacje z rodzicami;
- częściej doznają ubóstwa;
- śmiertelność niemowląt jest większa, a zdrowie fizyczne dzieci jest słabsze;
- nastolatki częściej nadużywają narkotyków i alkoholu, zachodzą w ciążę i mają problemy z prawem;
- żyjąc w domach z mężczyznami, którzy nie są ich ojcami, częściej doznają molestowania;
- mają gorsze stopnie w szkołach i osiągają niższej jakości posady;
- o 50 % wzrasta szansa, że ich własne małżeństwa skończą się rozwodem.

Wniosek oczywisty. Rozwód to nie tylko prywatna sprawa małżonków - to ogromne koszta społeczne. Jest w interesie całego społeczeństwa, by ich było jak najmniej. To sprawa wagi państwowej.

Inne studium (http://www.zenit.org/article-33928?l=english) wykonane w Anglii wykazało, że kohabitacja przed-małżeńska sprzyja rozwodom. Z małżeństw lat osiemdziesiątych 55 % się rozpadło, gdy przynajmniej jedna strona kohabitowała przed ślubem z kimś innym niż późniejszym małżonkiem. Gdy było to z późniejszym małżonkiem rozwodów było 45 %, a gdy nie było kohabitacji, 40 %."

W tymże numerze "Opoki w Kraju" prof. Giertych pisze o planach globalistów dotyczących budowania "nowego" człowieka i nowoczesnego "narodu". Część z nich bezpośrednio lub pośrednio wiąże się z problemem niszczenia nierozerwalności małżeństwa i trwałości rodziny:

"Plany globalistów

W dniu 20 III 1969 r. dr Richard Day wygłosił w USA w gronie zaufanych osób referat na temat planów "nowego światowego systemu". Jeden ze słuchaczy, dr Lawrence Dunegan widząc, że program ten jest rzeczywiście realizowany spisał w 1988 r. z pamięci na taśmach mikrofonowych to, co z tego referatu zapamiętał. Zmarł w 1989. Taśmy opracowała i udostępniła Randy Engel, działaczka Koalicji w Obronie Życia. Cytuję je za (http://www.sweetliberty.org/nobarbarians1.htm), a informację o nich znalazłem we francuskim Action familiale et scolaire (suplement 217 z X. 2011).

Oto co w 1969 planowali dr Day i jego środowisko:

- Ograniczenie ludności świata przez promocję małodzietności.

- Potrzebne będą zezwolenia na posiadanie dzieci.

- Rozdzielenie seksu od rozrodczości i rozrodczości od seksu.

- Edukacja seksualna od jak najmłodszego wieku z akcentem na antykoncepcję.

- Wprowadzenie powszechnej dopuszczalności aborcji na koszt podatników.

- Promocja wolnej miłości, wszelkich jej wariantów.

- Promocja homoseksualizmu, by stal się akceptowalnym jako coś normalnego.

- Wprowadzenie prowokacyjności w modzie kobiecej, by pokazać więcej ciała.

- Zredukowanie znaczenia rodziny.

- Wprowadzenie eutanazji i utrudnień dla starszych, by szybciej chcieli odejść.

- Eliminacja prywatnego lecznictwa.

- Zapowiedź nowych nieuleczalnych chorób.

- Ukrywanie nowych skutecznych metod leczenia raka i chorób serca by ludzie szybciej umierali.

- Nakierować ewolucję w kierunku, który chcemy i przyśpieszyć ją (uruchomić hodowlę człowieka).

- Obalić Kościół katolicki, potem zespoić wszystkie religie w jedną.

- Zmienić sens Biblii przez zmianę znaczenia niektórych słów.

- Wydłużyć czas na edukację, ale nauczyć mniej.

- Niektóre książki znikną z bibliotek.

- Hazard na skalę państwową będzie promowany (loterie).

- Będzie promocja alkoholizmu i używania narkotyków.

- Będzie więcej więzień i szpitale staną się więzieniami.

- Przestępczość ograniczy się do slumsów - w innych dzielnicach będzie ochrona obiektów.

- Patriotyzm się skończy. Kupujący nie będzie zważał na rodzimość produkcji.

- Ciężki przemysł ewakuuje się z USA w celu ochrony środowiska.

- Deindustrializacja spowoduje ruchy ludności i utratę lokalnych tradycji.

- Będzie specjalizacja na skalę światową, co wszystkich wzajemnie uzależni.

- Tylko sporty międzynarodowe będą promowane, lokalne wygaszane.

- Sporty dla dziewczyn mają ignorować ich kobiecość.

- Będzie zakaz posiadania broni. Myśliwi będą ją wypożyczać na czas polowań.

- W rozrywce mają dominować gwałtowność i seks pokazujący wszystko.

- Muzyka poważna będzie tylko dla starszych. Młodzi dostaną hałas z ideowym przekazem, i to polubią.

- Wszyscy będą poddani identyfikacji (dowody osobiste, chipy).

- Objęte kontrolą będzie jedzenie, podróżowanie, pogoda.

- Politycy myślą, że rządzą, ale robią, co im się podsuwa.

- Wyniki naukowe będą fałszowane, by narzucić określone cele.

- Znaczenie ONZ i światowych organizacji wzrośnie. Jeśli będzie trzeba postraszy się ludzkość kilkoma wybuchami jądrowymi i uzyska posłuszeństwo.

- Wojny mają wartości pozytywne, a terroryzmem można wymusić uległość.

- Inflacja będzie narzędziem kontroli nad społeczeństwami.

- Będzie powszechne szpiegowanie wszystkich.

- Domy prywatne będą tylko dla posłusznych.

Przypominam - te tezy zostały wygłoszone w roku 1969 a ujawnione w 1988! Ktoś z namiętnością nadal je realizuje."

Źródło: http://opoka.giertych.pl/owk77.htm

MAMY TU GOTOWY PROGRAM POLITYCZNY DLA NOWOCZESNEGO POLSKIEGO RUCHU NARODOWEGO - WYSTARCZY TYLKO NIE REALIZOWAĆ POWYŻSZEGO PLANU, ALBO NIEKTÓRE JEGO PUNKTY ZREALIZOWAĆ ZUPEŁNIE ODWROTNIE.
.
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: 220 lat rozwodów
Adam Smiech
Administrator

Avatar Użytkownika

Postów: 644
Miejscowość: Pabianice
Data rejestracji: 15.05.07
Dodane dnia 31-01-2012 14:06
Wie Pan, to jest pomieszanie prawdy z kompletnymi idiotyzmami.

Np.:
Będzie więcej więzień i szpitale staną się więzieniami. Kompletny idiotyzm. Jest odwrotnie. Budowniczy nowego porządku światowego głaszczą przestępców a więzienia zamieniają w ośrodki wczasowe. Tzw. dożywotnie więzienie trwa na zachodzie Europy od kilku do kilkunastu lat.

Rozdzielenie seksu od rozrodczości i rozrodczości od seksu Poza przypadkami świadomego fanatyzmu, zawsze był rozdzielony i dotyczy to 98% dziejów ludzkości i 98% populacji. Przy czym u większości ludzi to rozdzielenie nie oznacza niczego zdrożnego.

Eliminacja prywatnego lecznictwa. U nas akurat środowiska katolicko-prawicowe twardo występują w obronie państwowej służby zdrowia.

Znaczenie ONZ i światowych organizacji wzrośnie Znaczenie ONZ zdecydowanie zmalało.

Inflacja będzie narzędziem kontroli nad społeczeństwami Deflacja też. Ponadto, inflacja na zachodzie, ale i u nas nie jest na tak wysokim poziomie, aby można było mówić o kontroli. Wybuchy hiperinflacyjne od 1969 r. są rzadkością.

Będzie promocja alkoholizmu Od 69 r. gwałtownie zmniejsza się możliwość promowania alkoholu.

Będzie zakaz posiadania broni Będzie???

Tylko sporty międzynarodowe będą promowane, lokalne wygaszane I dlatego futbol amerykański, baseball, krykiet, polo, czy nasz żużel trzymają się tak dobrze?

Wojny mają wartości pozytywne Tak, niektóre wojny mają wartość pozytywną. Tutaj nie ma i nie będzie zgody pomiędzy religią a polityką narodową. Np. I w.św. ma dla Polski wybitnie pozytywną wartość. Gdyby w jej trakcie uczestniczący posłuchali niezliczonych apeli np. papieża Benedykta XV o pokój, mielibyśmy guzik z pętelką a nie wolną Polskę.

A na koniec pamiętajmy, że profesor Giertych jest zwolennikiem GMO (Opoka w Kraju, numer 54(75) z października 2005 r.). To informacja dla doktrynerów.

Rozwód to nie tylko prywatna sprawa małżonków - to ogromne koszta społeczne. Jest w interesie całego społeczeństwa, by ich było jak najmniej. To sprawa wagi państwowej. Oczywiście, ale zakazem rozwodów patologii się nie zwalczy. Można za to wspierać niepolityczne inicjatywy oddolne jak np. akcja Ratuj Maluchy, które zmierzają w dobrym kierunku, ale bez fanatyzmu.

W tym całym programie nie ma słowa o rzeczy najważniejszej dla polityki każdego narodu - o polityce zagranicznej. Program przeciwstawny temu wyżej zaprezentowanemu, nie będzie programem narodowym. Będzie to program jednych globalistów skierowany przeciwko drugim globalistom.

Edytowane przez Adam Smiech dnia 31-01-2012 15:21
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: 220 lat rozwodów
Admin
Administrator

Postów: 9
Data rejestracji: 13.10.10
Dodane dnia 31-01-2012 16:01
A tak poza tym co Państwo interesuje moje sprawy prywatne, jak ktoś się rozwodzi to niech się rozwodzi, jak ktoś się chce żenić to niech się żeni. Nie dorabiajmy do podstaw powołania państwa ideologii, bo zabieramy ludziom możliwość decydowania o swoim losie.

To Kościół jest od tego, "żeby było mało rozwodów", to Kościół jest od wychowania moralnego.

Po to żeśmy się zorganizowali w jakąś państwowość, aby ułatwiać czy zabezpieczać pewne kwestie, a nie panować nad człowiekiem i jego czynami.

Osobiście potępiam rozwody i uważam to za tragedię dla ludzi uwikłanych w taką sytuację (tym bardziej dzieci), ale nie mam zamiaru nikomu narzucać/zakazywać czy coś innego jak ma postępować.

I dlaczego Pan zadania wychowawcze Kościoła zrzuca na barki Państwa.

Ja jestem bardzo rozgoryczony postawą Kościoła w Polsce, wszystko chcieli by mieć załatwione rękami państwa, wygodnictwo. A gdzie działania wychowawcze Kościoła. Jakie Kościół podjął inicjatywy?

I teraz najważniejsza kwestia, CZY ABY NIE ZA CZĘSTO KOŚCIÓŁ W POLSCE ORZEKA O NIEWAŻNOŚCI MAŁŻEŃSTW? Powszechnie rozumianych w społeczeństwie jako "rozwód" kościelny. Powiem Panu niestety bolesną prawdę, wystarczy posiadać pieniądze, aby uzyskać unieważnienie małżeństwa zawartego przed Bogiem w Polsce (Uroczystego ślubu składanego przed Bogiem pozostania z drugą osobą do końca życia!), coś niewyobrażalnego (znam przypadek, gdy małżeństwo posiadało dwójkę dzieci). Jak Pan z tym walczy Panie "Polski Blog ru"?

Edytowane przez Admin dnia 31-01-2012 16:03
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: 220 lat rozwodów
gjw
Użytkownik

Postów: 611
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 31-01-2012 23:00
Proszę ja Kolegi polskiblog.ru. Odnoszę smutne wrażenie że Pan wszedł w jakiś kanał. Pan dzieli polską kulturę narodową na dobrą - papieżniczą i złą - różnowierczą oraz libertyńską, usiłując na dodatek wmówić jakoby ta pierwsza była jedyną. Otóż ma to tyle samo wspólnego z poglądami narodowymi w ich właściwym znaczeniu co palenie żywcem innych ludzi na stosie z miłością bliźniego albo pilnowanie przez policję, aby nikt nie jadł mięsa w piątek z walką z grzechem. Otóż w polskiej kulturze narodowej mieliśmy nie tylko Sienkiewicza ale i Prusa, który kpił sobie z Trylogii, wskazując jej historyczne zafałszowania itd. itp. Czy Kolega wie o tym, na jakim cmentarzu leży np. Wacław Gąsiorowski? Nie? To doradzam wycieczkę do naszej stolicy, na ul. Młynarską.

Otóż ja (i mniemam, że większość obecnych na tym forum) stoję na stanowisku Romana Dmowskiego tj. obrony całości kultury polskiej, a nie tylko jej części. Bo nasza kultura nie może być np. kulturą bez owego "bezbożnego" Napoleona, dzięki któremu w ogóle we Francji można było znowu odprawiać mszę łacińską itd. Napoleona, który przewrócił swoim wojskowym butem kamień grobowy naszej nie umarłej jeszcze w sercach Ojczyzny. Nasza kultura powinna również uwzględnić księcia Adama Czartoryskiego i jego opowiedzenie się po stronie przyjaciela cara Aleksandra I, co uratowało imię naszego kraju na mapie Europy po Waterloo. Jeśli usuniemy czy to księcia Poniatowskiego (znanego farmazona i fircyka, ale ginącego jako najwspanialszy bohater) czy to księcia Adama (wielkiego konserwatystę, ale i niewątpliwego patriotę, postać jakże wielką i tragiczną w swych niespełnionych nadziejach) to nasza kultura i pamięć zbiorowa zostaną okaleczone. Kocha pan matkę ojczyznę? Więc proszę nie odrąbywać jej gałęzi. Ani z prawej strony ani z lewej. Bo na potępienie pamięci zasłużyli tylko zdrajcy prowadzący na ziemię ojczystą nieprzyjacielskich żołnierzy, aby ją zgwałcić i obrabować. Nie powinno być tak, że ktoś sobie, dla jednego tylko kierunku, uzurpuje prawo do bycia sam jeden patriotą. Tego nikt rozumny nie przyjmie.

Edytowane przez gjw dnia 31-01-2012 23:03
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: 220 lat rozwodów
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 01-02-2012 02:53
Bartlomiej Noculak napisał/a:
To Kościół jest od tego, "żeby było mało rozwodów", to Kościół jest od wychowania moralnego.
Po to żeśmy się zorganizowali w jakąś państwowość, aby ułatwiać czy zabezpieczać pewne kwestie, a nie panować nad człowiekiem i jego czynami.
Osobiście potępiam rozwody i uważam to za tragedię dla ludzi uwikłanych w taką sytuację (tym bardziej dzieci), ale nie mam zamiaru nikomu narzucać/zakazywać czy coś innego jak ma postępować.
I dlaczego Pan zadania wychowawcze Kościoła zrzuca na barki Państwa.


Chrześcijaństwo, to formacja dobrowolna i nie dysponująca środkami przymusu. Żeby normy (wartości) chrześcijańskie były szanowane i przestrzegane, państwo musi chronić je ze swej strony, a dodatkowo musi bronić i wspomagać chrześcijan walczących o ich szanowanie i respektowanie. To jest oczywiste od czasów Mieszka I, który nie tylko panował nad swymi ludźmi i ich czynami, ale jeszcze dawał im dobry przykład. Tym bardziej więc musi to być oczywiste dla nas dzisiaj, gdy na skutek masowych przesiedleń do miast i przemieszania ludności nie może być mowy o właściwej i skutecznej presji ze strony rodów i społeczności sąsiedzkich.

Poza tym przypominam, że w przedrewolucyjnej Francji państwo w jeszcze większym stopniu niż Kościół dbało o trwałość małżeństwa i pozycję ojca w rodzinie. Sekwencja wydarzeń była prosta: upadek katolickiej monarchii - wprowadzenie rozwodów - proklamowanie republiki - rozwalenie rodziny i cywilizacji łacińskiej-personalistycznej. Świeckie państwo zlaicyzowanego i przemieszanego kulturowo społeczeństwa - to tradycja rewolucyjna, której Polacy nie mogą uznawać, pochwalać i brać za podstawę swojej przyszłości.

Przypominam też, że Kościół to MY, chrześcijanie ("Gdzie dwóch albo trzech gromadzi się w Moje imię, tam jestem pośród nich" Mt 18, 20) i na nas spoczywa obowiązek polityki, czyli roztropnej troski o dobro wpólne, a zatem także o dobro chrześcijańskiej rodziny. Polityki zaś chrześcijanie nie powinni uprawiać w kościelnych kruchtach, tylko wykorzystując struktury samorządu i państwa, w tym także prawo i państwowy aparat przymusu. Dzisiaj są tej obrony i pomocy ze strony państwa w praktyce pozbawieni (nie tylko w sprawie nierozerwalności małżeństwa), a jest to zła konsekwencja tzw. Oświecenia i epoki pięciu socjalizmów: liberalnego, komunistycznego, faszystowskiego, narodowego i anarchistycznego. A co jest złe - należy to odrzucić i walczyć o prawdę, dobro i piękno.

Potępienie rozwodów tu nie wystarczy, bo zło czynione innym ludziom (współmałżonkom, dzieciom, kolejnym pokoleniom, narodowi) trzeba zwalczać, a przede wszystkim je uniemożliwiać. W przeciwnym wypadku wystarczyłoby samo potępienie np. złodziei samochodów czy porywaczy dzieci w ramach przywołanych przez Pana "zadań wychowawczych Kościoła".

* * *

Pan gjw - odpowiem słowami Dmowskiego: "Piszę nie dla tych, których dla polskości trzeba pozyskiwać dopiero, ale dla tych, co głęboko czują swą łączność z narodem". Swojej polskości jestem pewien i uczyć jej mnie Pan nie musi. Prosiłbym nie wkładać mi w usta tego, co nie było powiedziane i powstrzymać się od ataków ad personam. Niczego z przeszłości Polski nie odrzucam, ale nie wszystko było polskie i dobre dla Polski, więc nie ze wszystkim należy się utożsamiać. Ostatnio przeczytałem, że Finowie nie zburzyli pomnika cara po odzyskania niepodległości. To wcale nie oznacza, że czuli się nadal poddanymi Rosji, albo że powinni się nimi czuć. Mniej więcej tak samo Polacy powinni ustosunkować się do przykrych problemów i postaci ze swojej historii. Nie jesteśmy poddanymi antypolskich i antykatolickich trendów. Złą spuściznę "oświecenia" trzeba w podręcznikach opisać, lecz w praktyce odrzucić.

* * *

Pan Adam Śmiech - z Pańską oceną punktów przytoczonych przez prof. Giertycha za dr. Lawrence Duneganem też można polemizować. Na przykład możliwości promowania alkoholu formalnie się ogranicza, lecz rozwijająca się stale sieć jego sprzedaży to także promocja. Tak samo oferta medialna promująca określony styl życia, zwłaszcza młodzieży, czy oferta rozrywkowo-gastronomiczna tworząca określoną modę na spożywanie dużej ilości alkoholu. Statystyki zachowań alkoholowych młodych i starych, mężczyzn i kobiet nie pozostawiają tu wątpliwości. Jest coraz gorzej.

Niezależnie więc od tego, jak bardzo różnimy się w ocenie rzeczywistości i programów na przyszłość - przyznać musimy, że jest coraz gorzej i obecny model małżeństwa i rodziny nie zdaje egzaminu, a nawet jest już postrzegany jako symbol współczesnego zniewolenia człowieka:

"I (nie) opuszczę cię aż do śmierci

Małżeństwo jest decyzją i zobowiązaniem. Konieczna jest w nim troska o relacje, wzajemną akceptację i umiejętność komunikowania się. Dlatego też na decyzję o zawarciu sakramentu powinno wpłynąć przede wszystkim uczucie, jakie łączy nas z drugą osobą. Powinno, ale rzadko tak bywa.
W ciągu ostatnich lat można było zaobserwować masowy wzrost rozwodów zarówno w Polsce, jak i w Europie. Ślubowana "miłość aż po grób" trwa znacznie krócej, bo średnio 13 lat. Ale bywają przypadki, w których tempo, w jakim rozpadają się niektóre małżeństwa, jest co najmniej zaskakujące. "O godzinie 15 odbył się ślub w Kościele, o godzinie 16.30 pannę młodą przyłapano in flagranti ze świadkiem" - stwierdza ks. Sobczak. Nic dziwnego, że w Polsce na 100 zawartych małżeństw przypadają średnio 33 rozwody. Co więcej, liczba ta wcale nie maleje. Dlaczego?
Jak się okazuje, zazwyczaj początkiem wszystkiego jest niechciana ciąża. (...) O rozpadzie związku małżeńskiego coraz częściej decydują: niezgodność charakterów, problemy finansowe, alkohol. Ponadto najwyżej plasujący się czynnik - zdrada pozostaje niezmienny procentowo od wielu lat. (...)

Heinrich Heine powiedział, że małżeństwo to morze, dla którego dotychczas nie wynaleziono kompasu. Ale tak naprawdę małżeństwo i rodzina są tylko i wyłącznie tym, co sami z nich czynimy. Kiedyś w sformalizowanym związku liczyła się przede wszystkim miłość, dziś nastąpiło przewartościowanie życia. Małżonkowie traktują siebie nawzajem jak przedmioty, będące ich własnością, a nie jak wolne osoby, które mają swoje zdanie i same o sobie decydują. Jeśli jedna strona ogranicza prawa drugiej, prędzej czy później następuje nieodwracalny skutek: decyzja o rozwodzie. Trafnie myśl tę zestawia Wiesław Myśliwski, dwukrotny laureat nagrody literackiej Nike. Twierdzi bowiem, że "na dłuższy związek już człowieka dzisiaj nie stać. Każdy za czymś goni, do czegoś się wspina, to z kimś drugim jak z kulą u nogi. Zdarzają się małżeństwa aż do śmierci. Ale to już zabytki..."

Źródło: http://interia360.pl/artykul/i-nie-opuszcze-cie-az-do-smierci,12104 (10.08.2008)

Współmałżonek jako przedmiot i kula u nogi? Małżeństwo jako zabytek, na który nas nie stać? - Pora już zacząć plewić ten zachwaszczony ogródek starej polskiej cywilizacji.

Edytowane przez polski blog ru dnia 01-02-2012 04:18
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: 220 lat rozwodów
gjw
Użytkownik

Postów: 611
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 02-02-2012 00:08
Sekwencja wydarzeń była prosta: upadek katolickiej monarchii - wprowadzenie rozwodów - proklamowanie republiki - rozwalenie rodziny i cywilizacji łacińskiej-personalistycznej.

Przedmówca zapomniał o poprzedzającym ciągu wydarzeń: zepsucie w Kościele zachodnim, wynikłe m. in. z bezgranicznego politycznego nadużycia religii do celów ziemskich, próby jego reformy w wykonaniu poszczególnych państw i doktorów teologii, odrzucenie tych prób przez arcykapłanów rzymskich wraz z wezwaniem do soboru mającego usunąć różnice w wierze, zaoferowanie władzy absolutnej królom w zamian za poparcie nowego albo starego Kościoła w walce z przeciwnikami, powstanie monarchii absolutnej ("każda władza psuje, a władza absolutna psuje absolutnie" - lord Acton), bezbożne i szalone wyczyny królów Francji oraz kompletna demoralizacja szlachty, zniweczenie pokoju religijnego, napaść króla na poddanych i pogwałcenie wszystkich praw stanów, zmiażdżenie protestantów i przekazanie pieniędzy bankierom żydowskim, a dopiero na sam koniec spisek masoński i jego ciąg dalszy. Bo niestety przeciw każdemu uciskowi ludzie prędzej czy później zaczynają spiskować, a spiski jako niejawne szczególnie nadają się dla tajnych stowarzyszeń. Przedmówca broni pierwowzoru późniejszych ustrojów totalitarnych i stawia go za wzór do naśladowania w Polsce, kraju o utrwalonym przywiązaniu do wolności i tolerancji. smiley

Argumenty przedmówcy, żadne argumenty przedmówcy, nie wytrzymują zestawienia z prawdą dziejową, ale ten uznał, że Matka Boska objawiła mu 100 % racji wraz z prawem decydowania kto jest Polakiem, a kto nie jest. smiley Ja już z przedmówcą dłużej polemizować nie będę. Szkoda mi czasu. smiley Ja mam tysiąc ciekawszych rzeczy do zrobienia. Jeśli przedmówca nie przestanie dąć w tę trąbę jerychońską, to ja będę (od wielkiego dzwonu) odpowiadał tylko jakimś dowcipem lub satyrą, bo tego wszystkiego nie da się przyjmować poważnie.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: 220 lat rozwodów
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 02-02-2012 15:31
Gjw - bardzo Panu dziękuję za udział w dyskusji, nawet jeśli nie traktował jej Pan poważnie, co zresztą nie może nas dziwić, skoro ewangelicy nie uznają sakramentu małżeństwa i nie uznają tym samym, że sakrament ten jest nie tylko zakładnikiem łaski Boskiej, ale i jej narzędziem.

W przeciwieństwie do Pana, ja traktuję Pańskie wypowiedzi poważnie, i to nawet te zupełnie niepoważne, jak ta ostatnia, przypisująca mi fałszywie (złośliwie?) niechęć do staropolskiej wolności i tolerancji, tudzież chęć naśladowania "bezbożnych i szalonych wyczynów królów Francji".

My, Polacy, tolerować będziemy zawsze tylko to, co na tolerancję zasługuje. Na pewno nie należą do tego rozwody katolików i protestantyzacja idei polskości.
http://polski.blog.ru/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 1 z 2 1 2 >
Skocz do Forum:
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKUŁY PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKUŁY L. KULIŃSKIEJ
Tłumaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014