Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl
Strona G?ówna Artyku?y Galeria ForumListopad 27 2020 12:13:56
Nawigacja
Strona G?ówna
Artyku?y
Galeria
Kategorie aktualno?ci
Linki
Szukaj

Forum

Redakcja
Kontakt
Archiwalna wersja JN
Regulamin komentarzy
Użytkowników Online
Go¶ci Online: 9
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 70
Najnowszy Użytkownik: carlos
Losowe zdjęcie
4
4
Protest w Lublinie 30.06.09 r.
Polecamy

W±tki na Forum
Najnowsze Tematy
Wojna ekonomiczna USA
Ataki wrogów Narodow...
Pakt Ribbentrop-Beck...
Reforma SN polityka ...
Wolna Polska narodowa
Najciekawsze Tematy
Uczmy si? angiels... [50]
Kto pomo?e mi sfo... [46]
Ba?kany [35]
Klerykalna Partia... [33]
Mateusz Piskorski... [32]
Shoutbox
Tylko zalogowani mog± dodawać posty w shoutboksie.

Adam Smiech
10/03/2014 10:21
No, ostro?nie ze s?owami, panie anonimie! Mo?e by tak zerwa? przy?bic? i stan??, jak m??czyzna, twarz? w twarz? Brak argumencików, to plujemy, co?

Yareck
04/03/2014 21:18
Jeste?cie ostoj?... politycznej prostytucji. Wi?cej pisa? nie trzeba!!!

Piotr Kolczynski
22/01/2012 21:55
Mo?e by??

Marzena Zawodzinska
11/11/2011 22:18
Porz?dek by trzeba zrobi?...

Marzena Zawodzinska
31/10/2011 07:55
Ten shoutbox jest za nisko, nie wida? go.

Archiwum
Zobacz Temat
Jednodniówka Narodowa :: jednodniowka.pl | Katolicyzm | Katolicyzm
Strona 1 z 2 1 2 >
Autor 220 lat rozwodów
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 21-01-2012 16:11

La Suer, Rozwód, 1793 (Pary?, Muzeum Carnavalet).

Szokuj?ce liczby

Po zako?czeniu II wojny ?wiatowej liczba zawieranych w Polsce zwi?zków ma??e?skich znacznie si? waha?a, podczas gdy liczba rozwodów stale ros?a. Pierwszy rekord 10.000 rozwi?zanych ma??e?stw w ci?gu jednego roku osi?gn?li?my ju? w 1948, a potem pada?y kolejne: 1964 - 20,9 tys., 1969 - 33,0 tys., 1975 - 41,3 tys., 1984 - 52,9 tys., 2005 - 67,6 tys., 2006 - 71,9 tys.

Zjawisko narastania fali rozwodów ilustruje tabela [1]:

Lata/Ma??e?stwa - ?rednia w tys./Rozwody - ?rednia w tys./Stosunek R do M w %.
1951-1960 262,3 (=100) 13,75 (=100) 5,24 (=100)
1961-1970 238,7 (91) 24,72 (179) 10,35 (197)
1971-1980 317,0 (120) 39,15 (284) 12,35 (235)
1981-1990 276,5 (105) 47,28 (343) 17,09 (326)
1991-2000 212,1 (80) 37,54 (273) 17,69 (337)
2001-2007 208 (79) 57,38 (417) 27,58 (526)

W rekordowym 2006 roku liczba rozwodów zwi?kszy?a si? o 68 % w porównaniu z rokiem 2000, o 108 % w porównaniu z rokiem 1970 oraz o 719 % w porównaniu z rokiem 1948. Praktyka rozwodów osi?gn??a poziom niemal jednej trzeciej liczby zawieranych ma??e?stw. W 71 proc. przypadków rozwody nast?powa?y z powództwa ?on, przy czym a? 70 % spraw ko?czy?o si? bez orzekania o winie, za? wina m??ów udowodniona zosta?a tylko w co pi?tej sprawie. Jednocze?nie lawinowo narasta?a w Polsce liczba dzieci pozama??e?skich: 1980 - 33,2 tys. (4,8 % ogólnej liczby dzieci narodzonych), 2000 - 45,9 tys. (12,1 %), 2006 - 70,7 tys. (18,9 %). W ostatnich latach po?ow? tych?e dzieci rodzi?y m?ode matki w wieku do lat dziewi?tnastu.

Ogólny wska?nik reprodukcji netto, czyli liczba córek przypadaj?cych na jedn? kobiet? w wieku rozrodczym, obni?y? si? u nas w latach 1950-2005 o prawie dwie trzecie [2]:
1950 - 1,49
1960 - 1,33
1970 - 1,01
1980 - 1,07
1990 - 0,96
2000 - 0,64
2005 - 0,54

Oznacza to (przy wska?niku reprodukcji prostej = 1), ?e niemal co pokolenie (25 lat) liczba Polaków zmniejsza? si? b?dzie o po?ow?. Powy?sz? tendencj? potwierdzaj? badania spo?eczne z 2007 roku - ju? 5 milionów m?odych doros?ych Polaków ?yje samotnie i nie zamierza wst?powa? w zwi?zek ma??e?ski, ani w trwa?y zwi?zek nieformalny. Zamiast liczby ma??e?stw i dzieci, systematycznie ro?nie nam liczba alkoholików: "Ju? co pi?ty Polak jest w grupie pij?cych ryzykownie, pije coraz wi?cej ludzi sukcesu oraz kobiet szczególnie singielek i rozwiedzionych." (Tygodnik Zwierciad?o, marzec 2008).

Na tych przyk?adach wida? wyra?nie, ?e ma??e?stwo staje si? coraz wi?ksz? fikcj?, a rozwody - coraz mniej uci??liw? formalno?ci?. Rodziny rozpadaj? si?, kobiety nie chc? by? ?onami i nie chc? rodzi? dzieci, a m?ode pokolenie ucieka od rzeczywisto?ci. Nic dziwnego, ?e po raz dziewi?ty z kolei odnotowano w 2007 r. ubytek rzeczywisty ludno?ci (-9,8 tys., uwzgl?dniaj?c statystyczne saldo migracji), a praktyki rozwodowe spowszednia?y ju? tak bardzo, ?e ma?o kto zauwa?y?, i? w roku 2008 obchodzili?my dwusetn? rocznic? wprowadzenia instytucji rozwodu w Polsce.

Co to jest ma??e?stwo?

A zacz??o si? tak niewinnie: po wprowadzeniu ?lubów cywilnych i rozwodów przez Napoleona zawarto w Ksi?stwie Warszawskim tylko kilka ma??e?stw niesakramentalnych i orzeczono zaledwie siedem rozwodów (do 1818 r.). Laicyzacja ma??e?stwa by?a skutkiem wcielania w ?ycie idei o?wieceniowych, zarówno w kolebce rewolucji - Francji, jak i w pa?stwach naszych zaborców.

W ?redniowiecznej Polsce ma??e?stwo mia?o charakter wyznaniowy, to znaczy normy dotycz?ce jego zawarcia, trwania i ustania wyznacza? u nas Ko?ció?. Zasad? numer jeden by?a nierozerwalno?? ma??e?stwa a? do ?mierci jednego ze wspó?ma??onków. Rozwodów nie by?o, dopuszczano tylko uzasadnione wnioski o stwierdzenie niewa?no?ci zawartego ju? ma??e?stwa przez w?adze ko?cielne. Je?li ma??e?stwo zawarto w sposób wa?ny - Ko?ció? odmawia? jego rozwi?zania nawet królom (casus Henryka VIII).

W roku 1719, na d?ugo przed zaprowadzeniem rozwodów przez królobójców francuskich, ukaza?a si? powie?? Daniela Defoe pt. "Przypadki Robinsona Kruzoe". W tomie drugim tego bestsellera (nazywanego "skrócon? i syntetyczn? histori? cywilizacji") czytamy:

"- Masz, panie, czterech Anglików, którzy znale?li sobie ?ony mi?dzy dzikimi i z tymi maj? wiele dzieci, nie b?d?c z nimi za?lubieni, jak tego prawa boskie i ludzkie wymagaj?; s? wi?c wedle tych praw cudzo?o?nikami i ?yj? w porubstwie. (...) A przecie? wiadomo ci, panie, ?e istota sakramentu ma??e?stwa polega nie tylko na obopólnej zgodzie stron pobrania si? jako m?? i ?ona, ale i na zobowi?zaniu formalnym i prawomocnym zawartym w akcie ?lubnym, moc? którego m??czyzna i kobieta winni s? w ka?dym czasie i ka?dym miejscu uznawa? si? ma??onkami; m??czyzna obowi?zany jest nie folgowa? sobie z ?adnymi innymi kobietami i nie wchodzi? w nowy zwi?zek, dopóki trwa dawny, oraz o ile mo?liwo?ci winien nie?? pomoc i obron? ma??once i dzieciom swoim. Podobne obowi?zki na?o?one s? na kobiet?. Dot?d za?, panie, Anglicy ci mog?, kiedy im si? spodoba lub stosowna nastr?czy okazja, porzuci? ?ony, wyprze? si? swoich dzieci, opu?ci? je, aby pomar?y z g?odu, i powtórnie si? o?eni?, chocia?by te ?ony jeszcze ?y?y. - Jak?e to mo?na czci? Boga w takiej rozwi?z?o?ci! Jak?e mo?na oczekiwa? b?ogos?awie?stwa Bo?ego dla usi?owa? maj?cych na celu szcz??cie tej osady? (...)
- Panie, powiniene? ich zjednoczy? dozgonnym i prawomocnym w?z?em."

Tymi s?owami m?ody ksi?dz katolicki wezwa? Robinsona Kruzoe do przeprowadzenia za?lubin grona osadników na wyspie z przydzielonymi im uprzednio dzikuskami. Jeden z tych osadników w taki oto sposób przekonywa? swoj? nieformaln? "?on?" do zawarcia prawdziwego ma??e?stwa:

"- Naprzód wyt?umaczy?em jej nasze prawa ma??e?skie i z jakich pobudek m??czy?ni i kobiety obowi?zani s? zawiera? podobne umowy, których ?adna ze stron zerwa? ju? nie mo?e. Powiedzia?em jej, ?e inaczej porz?dek i sprawiedliwo?? nie mog?yby si? utrzyma?; m??owie porzucaliby swe ?ony, opuszczaliby dzieci, ludzie ??czyliby si? bez ?adu i porz?dku, ani rodzin w ca?o?ci utrzyma? by si? nie da?o, ani przekazywa? maj?tku prawemu potomstwu. - Mówi?e? jakby jaki prawnik, Atkinsie. A jak wyt?umaczy?e? ?onie, co to jest rodzina i dziedziczenie? Dzicy nie znaj? tych rzeczy. Wyt?umaczy?e? jej, co to jest ma??e?stwo? - Tak, tak, od tego w?a?nie zacz??a si? nasza rozmowa."

Pomimo ?wiadomo?ci nast?pstw - ma??e?stwo zosta?o podwa?one. Dlaczego?

Tolerancja i rozwody

W wieku XVIII dosz?o do rozprzestrzenienia si? wolnomularstwa czyli masonerii, "sekty maj?cej na celu zniszczenie Ko?cio?a" (F. Koneczny). Has?em o?wieceniowym bardzo odpowiadaj?cym masonerii i usilnie przez ni? promowanym, by?o has?o szerokiej tolerancji - religijnej, filozoficznej i moralnej. By?o ono zgodne z za?o?eniami wolnomularstwa, neguj?cymi rol? i potrzeb? istnienia religii w przysz?o?ci. Podstaw? religijno?ci spo?ecze?stwa i zarazem praktyczn? podstaw? istnienia i misji Ko?cio?a by?a rodzina chrze?cija?ska uznaj?ca sakramentalny i nierozerwalny zwi?zek kobiety i m??czyzny. Chc?c skruszy? pot?g? Ko?cio?a, nale?a?o uderzy? w ?wi?to?? i trwa?o?? instytucji ma??e?stwa.

W epoce absolutyzmu rewolucyjnego dopasowano we Francji struktur? Ko?cio?a do istniej?cego podzia?u administracyjnego, upa?stwowiono dobra ko?cielne i zmuszono duchowie?stwo do poddania si? zasadzie wyborczej. Biskupów i proboszczów mia?y odt?d wybiera? tzw. zgromadzenia rewolucyjne zaprogramowane przez miejscow? masoneri?. Jednocze?nie rewolucja przyst?pi?a do burzenia tradycyjnej rodziny i zast?powania jej modelem wymy?lonym przez o?wieceniowców. Starali si? oni "wyzwoli?" rodzin? spod w?adzy ojcowskiej i narzuci? jej ?wiecki charakter. Dlatego ?luby udzielane przez pa?stwo zast?pi? mia?y sakrament ma??e?stwa udzielany w ko?ciele - z ?aski Boga i z b?ogos?awie?stwem (przyzwoleniem) rodziców.

Ma??e?stwo sta?o si? umow? cywiln?, jedn? z czynno?ci prawnych regulowanych wy??cznie przez w?adz? ?wieck?. Po uwi?zieniu króla Ludwika XVI (1792), Zgromadzenie Konstytucyjne uchwali?o najpierw, ?e "ma??e?stwo jest kontraktem, rozwi?zywalnym w drodze rozwodu", a dopiero pó?niej proklamowa?o powstanie republiki. W latach 1792-1803 co czwarte ma??e?stwo we Francji ko?czy?o si? rozwodem, ale w?a?nie wtedy masoneria francuska zapocz?tkowa?a "polityk? prorodzinn?": ulgi podatkowe w zale?no?ci od ilo?ci dzieci, pomoc pa?stwa dla biednych rodzin wielodzietnych i w przypadku trzeciej ci??y, pa?stwow? opiek? nad sierotami. Inne przejawy tej polityki, to likwidacja kar za zdrad? ma??e?sk?, zast?pienie wspólnego maj?tku rodziny przez swobodne dysponowanie maj?tkiem poszczególnych ma??onków (wst?p do "niezale?no?ci" kobiet) oraz zrównanie praw b?kartów i dzieci z prawego ?o?a.

Sytuacja pod zaborami

Na ziemiach by?ej Rzeczpospolitej ma??e?stwo zredukowane zosta?o do poziomu podporz?dkowanej pa?stwu instytucji cywilnej przez ho?duj?ce O?wieceniu Austri? i Prusy. Kodeks Cywilny Zachodniogalicyjski (1797, wprowadzony tak?e w Galicji Wschodniej) przewidywa? jednak wy??cznie religijn? form? zawierania ma??e?stw, natomiast Kodeks Cywilny Austriacki (1811) dopuszcza? roz??czenie (separacj?) dla wszystkich, lecz rozwody tylko w stosunku do nie-katolików.

W zaborze pruskim wprowadzano od 1794 r. Powszechne Prawo Krajowe (Landrecht), które tak?e utrzyma?o ko?cieln? form? zawarcia ma??e?stwa, ale rozszerzy?o instytucj? rozwodu (stosowan? uprzednio w ko?ciele ewangelickim) na obywateli wszystkich wyzna?. PPK, stosowane równolegle z prawami prowincjonalnymi, wchodzi?o w ?ycie nie od razu, na przyk?ad na Warmii, w Prusach Zachodnich i na ?l?sku tytu?y dotycz?ce prawa ma??e?skiego, rodzinnego i spadkowego by?y zawieszone, a na tych ziemiach zaboru pruskiego, które wchodzi?y w sk?ad Ksi?stwa Warszawskiego, PPK obowi?zywa?o jako wy??czne dopiero od roku 1815.

W zaborze rosyjskim rozwody by?y orzekane przez prawos?awne s?dy duchowne tylko w odniesieniu do ma??e?stw mieszanych (katolicko-prawos?awnych), które mog?y by? zawierane w cerkwi. By?y to jednak regulacje okupacyjne, narzucaj?ce Polakom nowe rozstrzygni?cia prawne w ramach obcych organizmów pa?stwowych.

Da? nam przyk?ad Bonaparte

W grudniu 1806 r. zwyci?ski Napoleon zjecha? do Warszawy, by przy pomocy starych masonów (Ma?achowski, Poniatowski, Kostka-Potocki) i kryptoateistów rewolucyjnych (?ubie?ski) tworzy? zacz?tki Ksi?stwa Warszawskiego, a przy pomocy ?ony starosty wareckiego, Marii Walewskiej (rozwód w 1812) - da? Polakom przyk?ad przezwyci??ania "cywilizacji zacofanej".

Napoleon uwa?a?, ?e "Ma??e?stwo nie jest bynajmniej dzie?em natury, lecz obyczajów i spo?ecze?stwa", i ?e "Nic bardziej nie szkodzi obyczajom ni? ustawa zakazuj?ca rozwodów". "Cudzo?óstwo - mówi? cesarz - w rzeczywisto?ci jest bagatel?, przygod? na balu maskowym", a "Uznanie zwi?zku ma??e?skiego za nierozerwalny to prowokacja do zbrodni". Ta post?powa filozofia zosta?a usankcjonowana prawnie w przepisach francuskiego kodeksu cywilnego (1804), przy uk?adaniu którego Napoleon osobi?cie zadba? o to, by umieszczono w nim instytucje rozwodu i adopcji.

22 lipca 1807 roku cesarz Francji nada? Ksi?stwu Warszawskiemu konstytucj?, a na mocy jej art. 69 wprowadzono u nas to "?ród?o truj?cego jadu" (Metternich), czyli rewolucyjne prawo cywilne podporz?dkowuj?ce Ko?ció? pa?stwu i gwarantuj?ce ?wiecki charakter ma??e?stwa. Jego przepisy wesz?y u nas w ?ycie z pocz?tkiem 1808 roku. Obowi?zkowych ?lubów cywilnych mieli odt?d udziela? ksi??a, a rozwodów - s?dy powszechne, którym poddano ca?okszta?t spraw ma??e?skich. Przeciwko tym zapisom Kodeksu Napoleona protestowa?o duchowie?stwo i ogó? szlachty w Ksi?stwie Warszawskim. Uwa?ano je za "najwi?ksz? kl?sk? narodow?", episkopat sabotowa? zarz?dzenia w?adz, a przeciwstawiaj?cy si? "bezbo?nym Francuzom" redemptory?ci warszawscy skazani zostali nawet na banicj? (1808).

Rozpocz??a si? wieloletnia walka Ko?cio?a i spo?ecze?stwa polskiego o zniesienie ingerencji pa?stwa w sprawy ma??e?stwa i rodziny. Sojusznikami katolików byli w niej, o dziwo, raczej carscy ministrowie w rodzaju kierownika Komisji Rz?dowej Wyzna? Religijnych i O?wiecenia Publicznego, Stefana Grabowskiego, a przeciwnikami zapatrzeni "w gwiazd? Francji" pos?owie sejmu Królestwa Polskiego.

Wreszcie przywrócono w Kodeksie Cywilnym z 1825 roku zawieranie ma??e?stw wed?ug obrz?dku danego wyznania oraz uznano rozwi?zywanie ma??e?stw katolików przez rozwód za niedopuszczalne. W roku 1836 car Miko?aj I zatwierdzi? "Prawo o ma??e?stwie", przygotowane przez Cypriana Zaborowskiego. W pe?ni przywróci?o ono religijny charakter ma??e?stwa, wy??czno?? ?lubów ko?cielnych i rozstrzyganie spraw ma??e?skich przez s?dy duchowne. Rozwody katolików zosta?y zniesione. Prawo to zosta?o zakwestionowane dopiero w roku 1929, gdy do g?osu doszli w Polsce ponownie zwolennicy maso?skiej tolerancji i liberalnego "post?pu".

W?a?nie wtedy podkomisja powo?anej w 1919 roku Komisji Kodyfikacyjnej przedstawi?a projekt osobowego prawa ma??e?skiego (tzw. projekt Lutosta?skiego), który traktowa? ma??e?stwo jako instytucj? ?wieck? i przewidywa? ca?kowite równouprawnienie m??a i ?ony, swobodny wybór formy zawarcia ma??e?stwa (ma??e?stwo cywilne lub religijne), rozwody orzekane przez s?dy powszechne oraz uk?adanie maj?tkowych stosunków w ma??e?stwie na zasadzie umowy. W trakcie ma??e?stwa maj?tek zarówno wniesiony, jak i dorobkowy stanowi? móg? indywidualn? w?asno??, któr? ka?dy z ma??onków z osobna mia? prawo samodzielnie rozporz?dza?, a w razie rozwodu ka?dy z ma??onków otrzymywa? po?ow? maj?tku dorobkowego, bez wzgl?du na swój realny wk?ad. Uderza?o to w ekonomiczne podstawy jedno?ci ma??e?skiej, pozycj? m??czyzny jako g?owy rodziny ("przewag? prawn? m??a nad zam??n? kobiet?") i u?atwia?o rozwody.

Jak pisze Ajnenkiel, "Projekt ten wywo?a? gwa?town? reakcj? przedstawicieli wyzna? istniej?cych w pa?stwie, przede wszystkim Ko?cio?a rzymskokatolickiego. Niezwykle ostro atakowa?a go te? prawica. W konsekwencji rz?d nie nada? sprawie dalszego biegu. (Projekt prawa ma??e?skiego zosta? wykorzystany jako podstawa odpowiedniego aktu prawnego w Polsce Ludowej)." (A. Ajnenkiel, Ustrój i prawo Drugiej Rzeczypospolitej, w: Polska odrodzona 1918-1939, Warszawa 1988, s. 94-95).

Marksistowskie w?adze PRL wprowadzi?y w ?ycie nowe ustawodawstwo ma??e?skie i rozwodowe, si?gaj?ce korzeniami do rewolucji francuskiej i Kodeksu Napoleona, co usankcjonowane zosta?o w "Konkordacie mi?dzy Stolic? Apostolsk? i Rzeczpospolit? Polsk?" z 28 lipca 1993 roku. Artyku? 10 tego dokumentu mówi, ?e "ma??e?stwo kanoniczne wywiera takie skutki, jakie poci?ga za sob? zawarcie ma??e?stwa zgodnie z prawem polskim", za? "Orzekanie w sprawach ma??e?skich w zakresie skutków okre?lonych w prawie polskim nale?y do wy??cznej kompetencji s?dów pa?stwowych." D???c do uregulowania swej sytuacji prawnej w Polsce, Ko?ció? zgodzi? si? na rozwody katolików, zastrzegaj?c jedynie w art. 11, ?e "Stolica Apostolska, ze swej strony, potwierdza nauk? katolick? o godno?ci i nierozerwalno?ci ma??e?stwa."

Wydawa?o si?, ?e nic ju? nie sta?o na przeszkodzie, by upowszechni? mod? na rozwody i wype?ni? przykazanie Fryderyka Engelsa, wspó?za?o?yciela niemieckiego Zwi?zku Komunistów i wspó?autora "Manifestu Komunistycznego" z 1848 r., który napisa? wprost: "Pierwszym warunkiem wyzwolenia kobiet jest ich zaanga?owanie w ?yciu publicznym, a to w efekcie doprowadzi do zaniku monogamicznej rodziny, jako podstawowej komórki spo?ecznej".

G?os Jana Paw?a II

Podczas spotkania z przedstawicielami Roty Rzymskiej w 2002 roku, Jan Pawe? II zwróci? uwag?, ?e "nierozerwalno?? ma??e?stwa znajduje si? u podstaw ca?ej organizacji spo?ecze?stwa jako niezb?dny warunek istnienia rodziny" i "nie mo?e by? uwa?ana za przedmiot osobistego wyboru". Papie? stwierdzi? wówczas wyra?nie, ?e ludzie ?wieccy powinni sprzeciwia? si? rozwodom, wymiar sprawiedliwo?ci nie powinien uczestniczy? w ich udzielaniu, a Ko?ció? powinien podejmowa? wysi?ki dla zagwarantowania przestrzegania zasady nierozerwalno?ci zwi?zku ma??e?skiego w spo?ecze?stwie.

W innym przemówieniu do pracowników i adwokatów Roty Rzymskiej (Ma??e?stwo i rodzina s? nierozerwalne, 01.02.2001), Jan Pawe? II wyja?ni?, ?e ka?dy mo?e zawrze? ma??e?stwo, a zwi?zek ma??e?ski nie wymaga od kandydatów do ma??e?stwa jakich? szczególnych cech osobistych czy maj?tkowych. "Gdyby by?o inaczej, ma??e?stwo ogranicza?oby si? jedynie do dora?nego po??czenia osób, za? jego w?a?ciwo?ci i jego trwa?o?? zale?a?yby wy??cznie od istnienia bli?ej nie okre?lonego uczucia mi?dzy osobami. Ludziom o pewnej mentalno?ci, bardzo dzi? rozpowszechnionej, ta wizja (ma??e?stwa nierozerwalnego) mo?e si? wydawa? sprzeczna z potrzeb? samorealizacji. Trudno jest im zrozumie?, ?e mo?e istnie? ma??e?stwo prawdziwe, cho? nieudane. (...) Wystarczy przypomnie?, ?e równie? ma??e?stwo podlega logice Chrystusowego krzy?a, który wymaga wysi?ku i po?wi?cenia, wi??e si? tak?e z bólem i cierpieniem".

Je?li zatem rozwody - jak z naciskiem mówi? Jan Pawe? II - s? "plag? spo?eczn?" i "moraln? kl?sk?, któr? ponosi cz?owiek: kobieta, m??czyzna, dzieci! A zarazem spo?ecze?stwo, a zarazem naród. I pa?stwo te?." (homilia w Szczecinie, 1987), je?li nios? ze sob? katastrofalne nast?pstwa, w tym tak?e cywilizacyjne, i je?li nierozerwalno?? ma??e?stwa wynika z jego natury, nie za? z wymys?u Ko?cio?a - to co (oprócz niezrozumia?ego respektu wobec idea?ów francuskiej rewolucji) powstrzymuje nas dzisiaj przed ??daniem ich zniesienia?

Grzegorz Grabowski

------
[1] - Wg danych GUS.
[2] - Za: "Opoka w Kraju" nr 48/2004 http://opoka.giertych.pl/owk48.htm
Zob. tak?e: "Opoka w Kraju" nr 70/2009 http://opoka.giertych.pl/owk70.htm

Edytowane przez polski blog ru dnia 23-01-2012 04:36
http://polski.blog.ru/ Wy¶lij Prywatn± Wiadomo¶ć
Autor RE: 220 lat rozwodów
gjw
Użytkownik

Postów: 611
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 23-01-2012 22:46
Bardzo m?dre rozwa?ania, a proponuj? je uzupe?ni? nast?puj?cymi uwagami: 1) Na przysz?o?? o zawieraniu nierozerwalnego ma??e?stwa powinni decydowa? rodzice pana m?odego i panny m?odej. 2) W przypadku ma??e?stwa osoby katolickiej i niekatolickiej powinno by? ono niewa?ne bez zezwolenia biskupa Ko?cio?a Konstantyna i uroczystej przysi?gi obojga ma??onków, ?e dzieci zostan? wychowane po katolicku. 2smiley W przypadku niedotrzymania tej?e dzieci powinny zosta? porwane i oddane rodzinom, które b?d? je wychowywa? w jedynie s?uszny sposób. 3) Przed ma??e?stwem panna winna by? sprawdzona przez zakonnice, czy jest jeszcze dziewic?. 4) Ma??onkowie porzucaj?cy rodzin? winni by? doprowadzeni z powrotem przez policj?. 5) Za przerwanie ci??y oraz cudzo?óstwo nale?y kara? publicznym ubiczowaniem. 6) Ma??e?stwa bezdzietne z powodu braku ch?ci na sprowadzenie na ?wiat potomstwa wygna? na pustyni?, do wyr?bu lasów itp. odebrawszy najpierw po?ow? maj?tku. smiley

To tak raczej ?artem ni? powa?nie, a ca?kiem powa?nie: Takie rozwa?ania jak powy?ej przedstawione tak samo si? przyczyniaj? do zrozumienia co oznacza, sk?d si? bierze plaga rozwodów itp. zjawiska i jak mo?naby (ale bez wracania do ?redniowiecza, ograniczania wolno?ci osobistej) skutecznie z tym walczy?, jak pi??? do udro?nienia nosa. Nie rozumiem... Mieli?my budowa? nowoczesny ruch narodowy, a zamiast tego mamy popisy jakiego? wstecznictwa, ultrakonserwatyzmu i ultramontanizmu. Dla kogo to ma by?? Dla 2 % ludzi?
Wy¶lij Prywatn± Wiadomo¶ć
Autor RE: 220 lat rozwodów
ricardopl77
Użytkownik

Postów: 396
Data rejestracji: 01.06.10
Dodane dnia 23-01-2012 23:36
Dziekuj? panu GJW za ten wpis, ufff... wreszcie jaki? g?os rozs?dku....smiley
Wy¶lij Prywatn± Wiadomo¶ć
Autor RE: 220 lat rozwodów
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 24-01-2012 00:04
To, ?e kto? mówi, ?e chce budowa? ruch narodowy, to wcale nie znaczy, ?e buduje ruch narodowy, ani ?e chce go zbudowa?. Szczerze mówi??, po tym wpisie nie wierz? ju? w zdolno?? Pana gjw do budowy polskiego ruchu narodowego, ani w to, by Pan gjw reprezentowa? polski typ kultury. Pan gjw zapomina, ?e nowoczesno?? nie oznacza braku m?dro?ci, a ruch narodowy nie jest celem samym w sobie i powinien by? przede wszystkim polski, czyli tak?e m?dry.

Krótko mówi?c: mnie interesuje Polska i polski ruch narodowy, a nie bufonada Pana gjw.

* * *

Na blogu Dariusza Zalewskiego, m?drego cz?owieka zajmuj?cego si? edukacj? klasyczn?, znalaz?em tak? refleksj?:

Wy?niony Ko?ció? bezbo?nika

Jednym z medialnych postulatów dotycz?cych Ko?cio?a jest twierdzenie, ?e tzw. otwarcie na ?wiat jest najskuteczniejsz? form? ewangelizacji. "Otwarcie" ma sprzyja? pozyskiwaniu nowych wiernych.

Co zatem musi uczyni? Ko?ció?, ?eby wiara rozszerza?a si? w Polsce? Jakie s? warunki wst?pne?

Po pierwsze, musi pochwali? dwuznaczne wypowiedzi swoich przedstawicieli na temat satanisty w mediach oraz Krzy?a w sejmie.

Po drugie powinien zaakceptowa? zabijanie nienarodzonych.

Po trzecie - uzna? zwi?zki homoseksualne za cz??? przes?ania ewangelicznego.

To podstawa, warunki wst?pne. Gdy tylko one zostan? spe?nione wierni zaczn? t?umnie przybywa? do ko?cio?ów i rozpocznie si? "nowa wiosna".

Problem w tym, ?e to ju? nie b?dzie Ko?ció?.
I chyba o to w tym wszystkim chodzi.


Przeczyta?em to i skojarzenie by?o nieuchronne: jaki by?by wy?niony "ruch narodowy" nie-katolika? Jakie warunki wst?pne musia?by spe?ni? dla zapewnienia sobie ekspansji? Co powinien g?osi?, a na co spu?ci? zas?on? milczenia jego cz?onek? Co wywo?ywa?o by drwi?ce u?mieszki i pukanie si? w czo?o wcze?niej wtajemniczonych?

Jedno jest pewne: ruch, zamieniaj?cy "realistycznie" polsk? i katolick? kultur? na "nowoczesno??" i kultur? laick? - nie b?dzie ju? polskim ruchem narodowym.

Edytowane przez polski blog ru dnia 24-01-2012 02:40
http://polski.blog.ru/ Wy¶lij Prywatn± Wiadomo¶ć
Autor RE: 220 lat rozwodów
Adam Smiech
Administrator

Avatar Użytkownika

Postów: 644
Miejscowo¶ć: Pabianice
Data rejestracji: 15.05.07
Dodane dnia 24-01-2012 00:07
Do Panów gjw i ricardopl77 - ?askawie prosz? zapozna? si? z moimi wpisami w w temacie - Klerykalna Partia Polski? - http://www.jednodniowka.pl/forum/viewthread.php?rowstart=20&forum_id=12&thread_id=444#2276

Oczywi?cie zgadzam si? z Panami. Powtórz? - daremne ?ale, pró?ny trud. Bezbo?ny jest dzisiaj ca?y postchrze?cija?ski ?wiat z z szeregami ksi???t Ko?cio?a w??cznie (czym jak nie bezbo?no?ci? jest przeredagowanie teologii zgodne z ?yczeniami ?ydów?). Ko?ció? organizuj?cy "Dni Judaizmu" mnie nie interesuje i jest mi doskonale oboj?tne jak to brzmi. Ka?dy b?dzie rozliczony ze swego. Poniewa? reprezentujemy nurt politycznego realizmu, konstatuj?c taki a nie inny stan dzisiejszego ?wiata niegdy? chrze?cija?skiego, musimy - primo, si? w nim odnale??, secundo, w takim jaki jest stara? si? ratowa? co si? da, nie pal?c kolejnych tematów(mostów) cytatami z XVII/XIX wieku, ale stara? si? dotrze? do wspó?czesnego cz?owieka, cho?by ?yj?cego bezbo?nie i nie wierz?cego w nic. Mo?na do niego dotrze? na gruncie wspólnoty etnicznej, przekonywa? go do racjonalnego programu interesu narodowego (interesu pa?stwa narodowego), chocia?by poprzez wskazanie oczywistego egoizmu polityki innych pa?stw (nawet przez negatywne przyk?ady do pozytywnej konstatacji). Rozumiej?c ?al za minionym i samemu ubolewaj?c nad rozk?adem wczorajszego ?wiata, nie mo?emy jednak li-tylko pogr??a? si? w rozpaczy, ewentualnie proponowa? jako remedium rozwi?zania oczywi?cie nierealne i nierealistyczne. Has?em powrotu do konia/mu?a/os?a nie poprawimy ludziom samopoczucia zepsutego horrendalnymi cenami paliw.

Edytowane przez Adam Smiech dnia 24-01-2012 00:22
Wy¶lij Prywatn± Wiadomo¶ć
Autor RE: 220 lat rozwodów
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 24-01-2012 00:54
Niestety, polityczny realizm reprezentowa? Pius IX:

Ateizm w prawodawstwie, oboj?tno?? w sprawach religii i szkodliwe maksymy, które maszeruj? pod sztandarem liberalnego katolicyzmu s? prawdziwymi przyczynami zniszczenia pa?stwa; One rujnuj? Francj?. Uwierzcie mi, z?o, które wskazuj? jest straszliwsze ni? Rewolucja, straszliwsze nawet ni? Komuna. Zawsze pot?pia?em liberalny katolicyzm i - je?li to b?dzie konieczne - pot?pi? go ponownie, nawet czterdzie?ci razy.
B?. Pius IX do katolików francuskich; 18 czerwca 1871 r.


1. Ruch narodowy nie musi by? laicki, a tym bardziej - jak si? wyczuwa z ?atwo?ci? u Pana gjw - antykatolicki.
2. Ruch narodowy nie powinien si? odcina? od hase? katolickich, ani od modelu polskiej katolickiej kultury.
3. Ruch narodowy powinien d??y? do odbudowy cywilizacji ?aci?skiej-personalistycznej.

Je?li si? nie chce czego? broni?, to si? z pewno?ci? nie obroni.
Tylko, po co si? zas?ania? "realizmem" i potrzeb? "nowoczesno?ci"?
Nowoczesno?? ju? by?a, Polska par? razy pad?a jej ofiar?.

Mo?e zreszt? twórcy "nowoczesnych ruchów" ju? nie pami?taj?, jaka by?a prawdziwa Polska.
Nic to, Pan gjw wykreuje im now?.

I jeszcze jedno. Mo?na, oczywi?cie, zwala? win? na Ko?ció? posoborowy, ?e zaniecha? obrony dobrych rozwi?za? i popar? (zapewne REALISTYCZNIE) rozwi?zania z?e, np. godz?c si? praktycznie na rozwody w Konkordacie, ale pami?ta? nale?y, ?e Ko?ció?, to tak?e MY, a przecie?
...do tryumfu z?a wystarczy, aby porz?dni ludzie nic nie robili. (de Tocqueville)


REALIZM, CZYLI PRZEKONYWANIE WSPÓ?CZESNEGO CZ?OWIEKA DO RACJONALNEGO PROGRAMU OBRONY INTERESU NARODOWEGO:

PUNKT 1. NIEROZERWALNO?? MA??E?STWA

"Rozwody przyczyn? fatalnego stanu psychicznego australijskich nastolatków

2011-09-08

Australijscy badacze bij? na alarm z powodu gwa?townego pogorszenia si?, w ci?gu zaledwie dziesi?ciu lat, stanu psychicznego australijskiej m?odzie?y. Win? za to obarczaj? rozpad rodzin i stale wzrastaj?c? liczb? samotnych matek.

Raport zatytu?owany "Dla dobra dzieci" przygotowany zosta? na zlecenie chrze?cija?skiej organizacji Australian Christian Lobby (ACL). Badacze - w przewa?aj?cej mierze wyk?adowcy uniwersytetu w Sydney - zwrócili uwag? na to, ?e za katastrofalny stan psychiczny m?odzie?y odpowiada rosn?ca liczba rozwodów oraz nieformalnych zwi?zków i wychowywanie dzieci przez samotne matki.

Naukowcy zaobserwowali, ?e rozpad rodziny ma szczególnie negatywny wp?yw na dorastaj?ce, wra?liwe dziewcz?ta i ?e w?a?nie nastolatki s? szczególnie zagro?one. - W Australii, liczba dzieci, które nie osi?gn? wieku 15 lat w nierozbitej rodzinie z obojgiem rodziców biologicznych, prawie si? podwoi?a w ci?gu jednego pokolenia - alarmowa? na konferencji prasowej szef bada? prof. Patrick Parkinson.

Parkinson mówi?, ?e chocia? nie mo?na wszystkich problemów m?odych ludzi wyt?umaczy? rozpadem rodzin, to jednak ich niestabilno?? odgrywa?a najwa?niejsz? rol?.

Badacze zauwa?yli 250-procentowy wzrost przypadków nadu?y? i zaniedbywania dzieci, podwojenie liczby dzieci pozostawionych bez opieki, 66-procentowy wzrost liczby nastolatków w wieku od 12 do 14 lat, którzy trafili do szpitala wskutek samookaleczenia, 90-procentowy wzrost dziewcz?t w wieku od 15 do 17 lat, które si? samo okalecza?y, oraz 52-procentowy wzrost hospitalizacji kobiet w wieku od 15 do 24 lat, wskutek ostrego zatrucia alkoholowego." (ien.pl).

Edytowane przez polski blog ru dnia 24-01-2012 01:36
http://polski.blog.ru/ Wy¶lij Prywatn± Wiadomo¶ć
Autor RE: 220 lat rozwodów
gjw
Użytkownik

Postów: 611
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 24-01-2012 19:38
No i tu siÄ™ przedm??wca ca?‚kowicie co do mnie myli, bo ja nie chcÄ™ być ani lewicowy (lewica mia?‚a racjÄ™ w pewnych wa??nych sprawach, ale przejÄ…wszy rzÄ…dy narobi?‚a niewybaczalnych g?‚upot, podwa??ajÄ…c sprawdzone instytucje spo?‚eczne i walczÄ…c z naturalnymi, podstawowymi odruchami cz?‚owieka) ani postÄ™powy (bo nie uznajÄ™ np. pseudonaukowej hipotezy o ewolucji) itd. itp. Ja tylko sprzeciwiam siÄ™ uto??samianiu polskiej idei narodowej ze zwyczajnym wstecznictwem i klerykalizmem. Sprzeciwiam siÄ™ wpuszczaniu w kana?‚ uosobiony swego czasu przez ZChN. Ten ruch musi być nowoczesny i realistycznie nastawiony do polityki, bez totalnych przegięć, je?›li ma siÄ™ wreszcie rozwinąć tak jak to siÄ™ dzieje ju?? w kilku krajach, w tym tu?? za naszÄ… miedzÄ…. Bo niestety ka??dÄ… pa?‚Ä™ mo??na przegiąć we dwie strony.

Np. sprawa sztucznego przerywania ciÄ…??y. Mo??na g?‚osić, ??e brzuch kobiety jest jej prywatnÄ… sprawÄ… i w zwiÄ…zku z tym pa?„stwo ma obowiÄ…zek fundować jej koszty pozbycia siÄ™ w?‚asnego dziecka na pierwsze ??yczenie. Jest to twierdzenie nielogiczne tzn. wewnÄ™trznie niesp??jne, ale mniejsza z tym, bo przede wszystkim jest to zbiorowe samob??jstwo spo?‚ecze?„stwa, kt??re co?› takiego da?‚o sobie narzucić. Oczywi?›cie ka??dy medal ma dwie strony i to samob??sjtwo mo??e przybrać te?? inne formy, np. p?‚odzenia jeszcze stosunkowo wielu dzieci, a potem wypychania ich za granicÄ™, aby pracowa?‚y dla obcych. Odwrotna skrajno?›Ä‡ polega na pr??bach zmuszenia kobiet i m?‚odych dziewczyn, aby donosi?‚y ciÄ…??Ä™ bÄ™dÄ…cÄ… wynikiem gwa?‚tu i kazirodztwa. W moim g?‚Ä™bokim przekonaniu tylko ci, kt??rzy dostrzegajÄ… ??e to sÄ… dwie skrajno?›ci szkodliwe dla narodu mogÄ… siÄ™ uznawać za narodowc??w. WyznajÄ…cy kt??rÄ…?› z nich bÄ™dÄ… dla mnie tylko wyznawcami fa?‚szywej religii prawocz?‚owieczej albo obro?„cami nie mniej zak?‚amanej pseudomoralno?›ci niby to chrze?›cija?„skiej (np. gwa?‚ciciel być mo??e p??jdzie za kraty, ale jakÄ… bÄ™dzie mia?‚ przy tym satysfakcjÄ™!).

Za?› odno?›nie poziomu dyskusji ja nie u??ywam tutaj epitet??w itd., ale je??eli przedm??wca nie przestanie wciskać tu czytelnikom zwyk?‚ego kitu zamiast rzetelnej publicystyki, to ja z takich przegięć zamierzam kpić dalej. Rzecz jasna w granicach poziomu dyskusji obowiÄ…zujÄ…cego miÄ™dzy lud??mi kulturalnymi. Prosz? tego nie bra? do siebie, ale lepiej si? zastanowi?, czy nie nale?y zmieni? stylu i doboru argumentów. Nawet gdyby przez to przysz?‚o mi siÄ™ rozstać z tym grzesznym nadzwyczaj, bo przecie?? internetowym portalem. smiley

Edytowane przez gjw dnia 24-01-2012 19:57
Wy¶lij Prywatn± Wiadomo¶ć
Autor RE: 220 lat rozwodów
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 29-01-2012 17:30
[img]http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/2f/Maria_%28z_d._Brzozowska%29_i_Stanis%C5%82aw_Krzemi%C5%84scy_-_zdj%C4%99cie_%C5%9Blubne%2C_Radomsko_%28Noworadomsk%29_1905.jpg/455px-Maria_%28z_d._Brzozowska%29_i_Stanis%C5%82aw_Krzemi%C5%84scy_-_zdj%C4%99cie_%C5%9Blubne%2C_Radomsko_%28Noworadomsk%29_1905.jpg[/img]
Ma??e?stwo polskie, Noworadomsk (Radomsko), 1905.


RODZINA, NARÓD, GLOBALIZM
(fragmenty artyku?u ks. prof. Mieczys?awa A. Kr?pca pt. "Osoba i naród wobec globalizmu")

"Zwie?czeniem systemu relacji rodzinno-rodowych jest system relacji tworz?cych naród. Nie zawsze relacje rodowe dochodz? do godno?ci osobowych relacji tworz?cych naród, gdzie poznawcza ?wiadomo?? wraz z samo?wiadomo?ci? osobow? oraz wolno?? wraz z odpowiedzialno?ci? w pobieraniu decyzji nie jest arbitralnie ograniczona przez systemy sprawowania w?adzy. Dlatego szereg plemiennych organizacji przechodzi?o w organizacj? pa?stwa, nie generuj?c wspólnoty spo?ecznej narodu. ?atwiej jest bowiem stworzy? system pa?stwowy ani?eli wytworzy? wspólnot? narodu. I zazwyczaj zdarza?o si? tak w dziejach spo?ecze?stw, ?e najpierw powstawa?y organizmy pa?stwowe np. plemion germa?skich, zanim wykszta?ci? si? naród niemiecki. Powstanie narodu jest uci??liwe i skomplikowane, albowiem to wspólne prze?ywanie specyfiki kultury stanowi istotny czynnik ?ycia narodowego. Relacje wi?c tworz?ce naród s? mi?dzy-osobowymi relacjami ludzi uznaj?cymi za w?asny kulturowy dorobek pokole?.

Wyst?puje szereg wa?nych czynników warunkuj?cych wspólnot? narodow?. Nale?y tu i wspólne terytorium, zwane ziemi? ojczyst?, zamieszka?? przez spo?eczno?? tworz?c? naród; tak?e i wspólny j?zyk, którym si? nie tylko komunikuj?, ale w którym jest te? zawarta tre?? ?ycia danego narodu, czyli ?wiadectwa kultury pokole?. W du?ej mierze ?wiadomo?? narodow? warunkuje tak?e jedno?? plemienna wraz z tradycj? wspólnego pochodzenia. Oczywi?cie czynniki te nie tworz? jeszcze narodu, albowiem mo?e si? zmienia? terytorium zamieszkania (zw?aszcza w?ród emigrantów), i nie jest zawsze konieczny ten sam j?zyk, jak np. w narodzie szwajcarskim czy irlandzkim; mo?e te? naród powi?ksza? si? liczebnie lub zmniejsza? poprzez obcoplemienne przeszczepy. Nie mo?na jednak wykluczy? ze ?wiadomo?ci narodowej ojczy?nianego terytorium, j?zykowej wspólnoty i plemiennej wspólnoty.

Tym jednak co istotnie tworzy naród, to kulturowa wspólnota, czyli wszystkie w?tki kultury wspólnie prze?ywanej przez osoby tworz?ce naród. W?tki te tradycyjnie jawi? si? w porz?dku poznawczo-naukowym, w porz?dku moralno?ci i obyczaju moralnego, w ró?nych dziedzinach sztuki rozumianej jako osobowa twórczo?? i wreszcie w religii prze?ywanej wspólnie przez dany naród. Rzecz jasna, ?e nie mo?na pojmowa? jednoznacznie prze?ywania poszczególnych w?tków - nurtów kulturowych, albowiem jednoznaczno?? wyst?puje jedynie w abstrakcyjnym (g?ównie matematyzuj?cym) poznaniu. W rzeczywi?cie mamy do czynienia ze wspólno?ci? analogiczn? prze?ywania kultury, gdy? ka?da osoba jest niepowtarzalnym bytem. Ka?da wi?c z osób tworz?cych wspólnot? narodow? prze?ywa swoi?cie i nauk? i moralno?? i sztuk? i religi?. Ale w obr?bie analogii jest jedno?? kulturowych prze?y? tworz?cych naród. Poszczególne bowiem osoby poznaj?c dzieje wspólnoty narodowej uznaj? j? jako swoj?; po prostu psychicznie uto?samiaj? si? z tym co by?o wielkie, szlachetne a odrzucaj? to, co z?e i nikczemne. Uto?samienie si? z faktami kultury w dziejach danej wspólnoty stanowi podstaw? dla mi?dzyosobowych relacji - "my" - tworz?cych naród. To "my" zwyci??ali?my w wojnach; to "my" ponosili?my kl?ski; to "my" tworzyli?my takie a takie fakty w dziedzinie nauki; to "my" posiadamy taki w?a?nie etos ?ycia moralnego; to "my" tak?e przyczyniali?my si? do wzrostu sztuki przez takie a takie dzie?a sztuki; to "my" wreszcie tak pojmujemy i praktykujemy religi?. Wspólno?? analogiczna kulturowych prze?y? jest racj? relacji mi?dzy "nami" tworz?cymi dzi?ki temu jeden naród. B?d?c podmiotem tych rozlicznych relacji tworz?cych naród na tle wspólnego (analogicznie) prze?ywania ca?okszta?tu kultury, ka?dy z nas jest "u siebie"; jest "w ojczystym domu"; jest "w kulturowej kolebie", która go chroni przed niepotrzebnymi intelektualnymi, moralnymi, twórczymi i religijnymi zawirowaniami, które mog? zdeterioryzowa? nasze psychiczne ?ycie lub nawet je zaprzepa?ci?. Z drugiej za? strony wspólne prze?ywanie kultury tworzonej przez pokolenia tego narodu u?atwiaj? ka?demu z nas wewn?trzny kulturowy rozwój, albowiem ka?dy z nas pracuje "na swoim", gdy? uto?samili?my si? z tym, co uczynili?my i czynimy nadal w dziedzinie kultury, czyli ca?okszta?tu osobowego dzia?ania.

Relacje tworz?ce naród w zespole - wspólnocie osób - stanowi? naturalne rozwini?cie i jakby "przed?u?enie" tych relacji, które tworz? rodzin?, gdy? s? w s?u?bie ?ycia tak biologicznego (przez obron? przed wrogiem) jak i ?ycia kulturowego, a wi?c naszego sposobu poznania, sposobu post?powania, twórczego dzia?ania i kultowego prze?ywania religii. Takie prze?ywanie wytwarza rozliczne relacje mi?dzyosobowe, akceptowane przez poszczególne osoby danego narodu, co pozwala "czu? si? sob?" jako Polacy, jako Niemcy, jako Hiszpanie itd.

Powsta?a wspólnota narodowa ma niezaprzeczalne prawo do suwerennego organizowania si? w pa?stwo, bior?ce w sw? opiek? nie tylko wszystkie dziedziny kultury narodowej, ale tak?e organizuj?ce - poprzez system prawny - ?ycie gospodarcze, administracyjne, mi?dzynarodowe. Rzecz jasna, mo?e tak by? i bywa, ?e wpierw ni? naród organizuje si? pa?stwo, jedno lub wieloplemienne. A w ?onie organizmu pa?stwowego mo?e si? niekiedy ukszta?towa? naród lub narody. Idea?em stosunków mi?dzynarodowych by?o i nadal pozostaje, by poszczególne ?wiadome siebie narody organizowa?y sobie swój w?asny system pa?stwowy, zgodny z rodzim? kultur?, gdy? suwerenno?? narodu najpe?niej wyra?a si? w suwerenno?ci pa?stwa, które, jedyne, mo?e bezkolizyjnie uzgodni? relacje i interesy kulturowe z relacjami gospodarczymi, s?u??cymi rozwojowi osobowemu cz?owieka.

Naturalny rozwój cz?owieka jako bytu osobowego dokonuje si? wi?c poprzez system relacji mi?dzyosobowych zwi?zanych z powstawaniem, urodzeniem si? i dojrzewaniem do pe?ni cz?owiecze?stwa w spo?eczno?ciach naturalnych. Cykl powstawania ?ycia, urodzenia si? i dojrzewania cz?owieka sta? si? podstaw? racjonalnej, filozoficznej (a tak?e teologicznej) koncepcji bytu osobowego, spo?ecznego, jakim jest cz?owiek. Niestety jednak w XVII stuleciu pojawi?a si? nowa, sztuczna i aprioryczna koncepcja bytu ludzkiego jako doskona?ej monady, posiadaj?cej pe?ni? praw ludzkich i b?d?cej celem wszystkich ludzkich dzia?a?. Wydawa?o si? bowiem Kartezjuszowi - on w?a?nie by? autorem i pocz?tkodawc? nowej wizji cz?owieka - ?e cz?owiek jako duch, na wzór anio?ów jest sam w sobie bytem doskona?ym, autonomicznym i autotelicznym.

Wszystko to jest - w pewnych aspektach - prawd? maj?c? si? spe?nia? powoli, sukcesywnie w naturalnym spo?ecznym ?rodowisku. Zaproponowana wizja cz?owieka jako doskona?ej monady, podchwycona skwapliwie przez racjonalistycznych my?licieli i polityków (Locke, Hobbes) odrzuci?a spo?ecze?stwo jako naturaln? form? ?ycia cz?owieka, a przyj??a byt spo?eczny jako utworzony i wytworzony przez monad? doskona?? jak? jest cz?owiek. To cz?owiek tworzy spo?ecze?stwo przez "umow?", bo cz?owiek jest autorem ludzkich warunków dzia?ania. Wydawa?o si? to racjonalne, cho? jest tylko pozornie realne. Cz?owiek bowiem rodzi si?, powstaje, rozwija si? w spo?ecze?stwie, którego formy podlegaj? przemianom dokonywanym przez cz?owieka. Cz?owiek, wedle opinii racjonalistycznej filozofii podmiotu jest twórc? spo?eczno?ci, zatem mo?e t? spo?eczno?ci? manipulowa?. Mo?e nawet uczyni? now? umow? spo?eczn? globaln?, dotycz?c? wszystkich ludzi.

Pewien "globalizm", ogarni?cie ca?ej ludzko?ci kultem i s?u?b? Bogu, musia? si? pojawi? w Objawieniu, ukazuj?cym pochodno?? cz?owieka od Boga, od którego cz?owiek "wyszed?" i do którego ma "wróci?" w pe?ni ?ycia wiecznego. Taki jednak powszechny, globalistyczny aspekt ?ycia wszystkich ludzi móg? si? przerodzi? w teori?, czy pomys? globalistycznej "dominacji" nad ludami g?osicieli prawdy o transcendencji Boga i o nadej?ciu Mesjasza. Proroctwa mesja?skie - np. Izajasza (60) - mo?na przeinterpretowa? w mesja?sko?? narodu i jego dominacji. Uniwersalistyczna prawda o Bogu i Mesjaszu jednaj?cego ludzi z Bogiem mo?e przybra? form? pseudo religijnej globalistycznej dominacji. Ró?ne takie formy pseudo-mesjanizmu jawi?y si? w dziejach ludzko?ci powoduj?c zniszczenie.

Wspó?czesny jednak globalizm si?gn?? do wyrugowania bardzo istotnych systemów relacji z ?ycia ludzkiego. Je?li bowiem byt relacyjny pojmie si? tylko jako byt my?lny a nie realny, doskonal?cy cz?owieka, to ?atwo mo?na pozby? si? takich "czysto my?lnych" uwik?a? relacyjnych. Mo?na zatem nie uwzgl?dnia? realnych relacji tworz?cych rodzin? i naród, a si?gn?? do cz?owieka jako monady, która w swej wolno?ci i dowolno?ci mo?e konstruowa? nowe systemy my?lno-relacyjne bez uwzgl?dnienia realnych relacji zastanych.
(...)
W takim stanie rzeczy obala si? i niweczy naturalne realne relacje jakie ludzki byt osobowy wnosi ze sob? na mocy swego zwi?zania ze spo?eczno?ci? rodzinn?, narodow? i pa?stwow?. Naturalne relacje osobowe, wyra?one w formie prawa, musz? by? podporz?dkowane apriorycznym, a przez to "dowolnym" prawom organizacji ponadnarodowej, która przyjmuje funkcje suwerena, w miejsce suwerenno?ci narodu i pa?stwa. A nowy, ponadnarodowy suweren, powsta?y sztucznie na mocy "umowy spo?ecznej" nie liczy si? z relacjami i prawami osobowymi spo?eczno?ci naturalnych, jakimi s? rodzina, naród, pa?stwo. Nowy suweren usun?wszy relacje i prawa spo?ecze?stwa naturalnego, konstruuje wedle swych celów w?adzy nowe zazwyczaj prawa inkompatybilne z prawami naturalnymi cz?owieka.

Rodzi si? zatem globalizm jako system ogarniaj?cy, lub maj?cy ogarn?? ca?? ludzko??, lub te jej zasadnicze warstwy decyduj?ce o pozosta?ych strukturach. Formowanie si? wspó?czesnego globalizmu dokonuje si? poprzez tworzenie zale?no?ci, a wi?c systemu relacyjnego - bankowo-gospodarczego. Ta bowiem zale?no?? pozwala przy u?yciu ?rodków masowego przekazu pokierowa? i podda? sobie wszystkie, spo?ecznie donios?e, w?tki ?ycia ludzkiego. Globalny system bankowo-gospodarczy, pos?uguj?cy si? skomputeryzowanymi narz?dziami, mo?e natychmiast dokona? bankowych operacji na ca?ym naszym globie ziemskim, we wszystkich bankach podporz?dkowanych sobie w ró?nych krajach.

Sprawy jednak gospodarcze s?u?? celom ideologicznym, albowiem ju? dzisiaj istniej? odpowiednie ?rodki pieni??ne przeznaczone na kszta?towanie i rozwój odpowiednich dziedzin nauki i to w zale?no?ci od globalistycznych decydentów. To samo dokonuje si? na polu moralno?ci i etyki, a nawet religii, gdzie wyznaniowy synkretyzm pojawia si? w formie New Age w mi?dzynarodowych konferencjach dotycz?cych religii ?wiatowych.

Tworz?cy si? globalizm o pod?o?u bankowo-gospodarczym i u?yciu pot??nych ?rodków medialnych si?ga cz?owieka zinterpretowanego w duchu racjonalizmu ostatnich stuleci. Cz?owiek staj?c si? przedmiotem naukowo poznawczych zabiegów zostaje ostatecznie uprzedmiotowiony i zinstrumentalizowany, albowiem stosowany system naukowego poznania kieruje si? tu naukotwórczym pytaniem to know how?, czyli pytaniem "jak" rozumie?, by u?y? cz?owieka do celów sprawowanej w?adzy. Wspó?czesny globalizm o bankowo-gospodarczych ?rodkach nacisku przez pieni?dz posiada skuteczne formy dzia?ania, w przeciwie?stwie do ju? zaistnia?ych i rozpad?ych globalizmów, które zaistnia?y w oparciu o przemoc w?adzy i pa?stwowy terror. W?a?nie ?wiatowy komunizm mia? si? sta? systemem globalistycznym w "stworzeniu" nowego cz?owieka. Okaza? si? jednak nieskuteczny i dlatego si? rozwi?za?, czy te? zosta? rozwi?zany przez odpowiednich decydentów. Jednak globalistyczne cele nadal pozosta?y, ale w zmienionych formach dzia?ania, zwanych skrótowo "demokratycznymi". Kieruj? si? one - jak mo?na to rozszyfrowa? has?ami "pluralizmu", "tolerancji" i "wolno?ci". Przy tym ka?de z tych hase? musi by? odpowiednio rozumiane. A wi?c "pluralizm" suponuje przede wszystkim nie zwi?zanie si? spo?eczne z prawd?, dobrem i pi?knem, które - akceptowane - mog? doprowadzi? do totalitaryzmu. "Tolerancja" domaga si? akceptacji postaw nie odró?niaj?cych dobra od z?a i akceptowaniu mniejszego z?a. "Wolno??" za? "liberalistyczna" akceptuje podmiotow? niezale?no?? od bytu i dobra, albowiem to podmiot konstytuuje te warto?ci. Tak wi?c wspó?czesny globalizm, pos?uguj?cy si? systemem bankowo-gospodarczym, tworzy cz?owieka nowego, wedle swych apriorycznych za?o?e?; jest wi?c kontynuacj? swoist? celów komunistycznego globalizmu."

?ród?o: http://www.ptta.pl/index.php?id=teksty_krapiec_globalizm

Komentarz

Jednym z podstawowych warunków przezwyci??enia globalizmu i odbudowania narodów, w tym narodu polskiego, jest powrót do narodowej wspólnej kultury i religii prze?ywanej wspólnie przez dany naród. Mog? to zapewni? tylko gniazda polsko?ci i katolicyzmu, czyli trwa?e rodziny chrze?cija?skie budowane przez Polki i Polaków tworz?cych nierozwerwalne ma??e?stwa sakramentalne. Dobrowolno?? zawierania tych ma??e?stw i wolno?? wyboru partnera musi by? zagwarantowana - lecz ko?czy? si? musi po ?lubie.

Musi by? zlikwidowany chaos cywilizacyjny, który - pod modnym i dzi? pozorem "wolno?ci" i "tolerancji" - wprowadzi?a wraz z rozwodami maso?ska rewolucja anty-francuska we wrze?niu 1792 roku, zmierzaj?ca do zniszczenia gniazd narodowej kultury i stworzenia ponadetnicznego i ponadwyznaniowego modelu anty-rodziny, który upowszechniony w kolejnych pokoleniach i nasycony antykulturowymi, antyludzkimi tre?ciami liberalno-liberty?skimi - zniszczy? narody i pa?stwa narodowe, a ?ycie zbiorowo?ci ludzkich sprowadzi? na cywilizacyjn? i moraln? równi? pochy??, wiod?c? cz?owieka wprost w obj?cia szata?skiego, zaiste, globalizmu.

Pami?tajmy: nierozerwalne ma??e?stwo jest przysz?o?ci? narodu.
http://polski.blog.ru/ Wy¶lij Prywatn± Wiadomo¶ć
Autor RE: 220 lat rozwodów
gjw
Użytkownik

Postów: 611
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 30-01-2012 17:43
Pami?tajmy: palenie ?ywcem ludzi na stosach oraz zwykle krzy?actwo na zachodniej pó?kuli tudzie? nad morzami po?udniowymi nie zapewni?o Hiszpanii pozycji supermocarstwa na wszystkie nast?pne wieki, a wieszanie pastorów zachowania g?owy na w?asnej szyi wnukowi króla Francji, który to nakaza?. Jednym s?owem specyficznie pojmowany katolicyzm nie zapewni? im przysz?o?ci.
Wy¶lij Prywatn± Wiadomo¶ć
Autor RE: 220 lat rozwodów
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 31-01-2012 01:48
Przeciwnie. Protestanci zostali potraktowani przez katolików ?agodnie i wyszli z reformacyjnej awantury obronn? r?k?. Mo?e to si? zem?ci?o? W ka?dym razie J?drzej Giertych nad tym ubolewa?.
Faktem jest, ?e Francja by?a od pierwszej po?owy XVIII wieku coraz mniej katolicka, a coraz bardziej liberalna, wr?cz liberty?ska. Polska za? odwrotnie: pomimo, ?e równie? posiada?a coraz liczniejsz? w XVIII wieku mniejszo?? ?ydowsk?, a tak?e malej?c? mniejszo?? protestanck? - wzmacnia?a od pocz?tku stulecia swój katolicyzm i na jego bazie wyksztalcila z pomoc? Ko?cio?a ponadstanow? (czyli ogólnonarodow?) polsk? kultur?. Miejscem jej tworzenia i prze?ywania sta?a si? na 250 lat rodzina katolicka oparta na nierozerwalnym ma??e?stwie sakramentalnym.

Nic dziwnego, ?e prawne, religijne i ekonomiczne podstawy jej trwa?o?ci zosta?y bardzo silnie zaatakowane w XX wieku i - razem z polsk? kultur? - s? atakowane a? po dzi? dzie?.

Kandydatów na budowniczych "nowego cz?owieka" (a w konsekwencji i nowego "narodu") - nie brakuje.
http://polski.blog.ru/ Wy¶lij Prywatn± Wiadomo¶ć
Autor RE: 220 lat rozwodów
gjw
Użytkownik

Postów: 611
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 31-01-2012 04:49
Jasne. przedmówcy znajomo?? dziejów Europy dorównuje sile jego przekona?. Tyle tylko, ?e o tym, ?e "heretycy" nie zostali zmieceni przez "ba?wochwalców" albo na odwrót zdecydowa?a jedynie wyrównana liczba dzia? i muszkietów po obu stronach oraz nacjonalistyczna, a nie ultramonta?ska postawa kardyna?a Richelieu w czasie wojny trzydziestoletniej. Za? polska kultura ponadstanowa w XVIII wieku kszta?towa?a si? niestety lub na szcz??cie przy pomocy ksi??y, którzy zaprzestali odprawiania mszy, pewnego biskupa siedz?cego w kieszeni u protestanckiego w?adcy oraz powstania ko?ciuszowskiego na?laduj?cego Republik? Francusk? i daremnie licz?cego na jej pomoc. W tym znaczeniu rzeczywi?cie by?a rzym.-katolicka. Podobnie jak j?zyk angielski. smiley
Wy¶lij Prywatn± Wiadomo¶ć
Autor RE: 220 lat rozwodów
Admin
Administrator

Postów: 9
Data rejestracji: 13.10.10
Dodane dnia 31-01-2012 09:58
Dodam tylko, wyobra?am sobie nas w pierwszych rz?dach ?aw ko?cielnych podczas nabo?e?stw, jak si? wspaniale czuj? gdy s?ysz?, oklaski jak pleban wita mi?ych go?ci... A nasze g?by powinny by? pe?ne frazesów i utyskiwa? o tym jak jest ?le, jaki rozk?ad moralny... to nas babcie Radia Maryja b?d? kocha?y. A tak serio, coraz wi?cej ludzi odchodzi od Ko?cio?a (z winy samego Ko?cio?a - jego ust?pstw i rozwodnienia) i nale?y przyj?? do wiadomo?ci, ?e LUDZIE KTÓRZY NIE CHODZ? DO KO?CIO?A RÓWNIE? MOG? S?U?Y? POLSCE!
Wy¶lij Prywatn± Wiadomo¶ć
Autor RE: 220 lat rozwodów
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 31-01-2012 11:02
gjw napisa?/a:
Za? polska kultura ponadstanowa w XVIII wieku kszta?towa?a si? niestety lub na szcz??cie przy pomocy ksi??y, którzy zaprzestali odprawiania mszy, pewnego biskupa siedz?cego w kieszeni u protestanckiego w?adcy oraz powstania ko?ciuszowskiego na?laduj?cego Republik? Francusk?


Bzdura! Widz?, ?e u Pana gjw znajomo?? historii nie dorównuje jego sk?onno?ci do jej "poprawiania".
http://polski.blog.ru/ Wy¶lij Prywatn± Wiadomo¶ć
Autor RE: 220 lat rozwodów
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 31-01-2012 11:35
PROF. GIERTYCH: ROZWÓD TO NIE JEST PRYWATNA SPRAWA

W najnowszym numerze "Opoki w Kraju" (77/2011) profesor Maciej Giertych opowiada si? za potraktowaniem problemu rozwodów jako sprawy wagi pa?stwowej:

"Spo?eczne koszta rozwodów

Jak donosi agencja Zenit (http://www.zenit.org/article-33856?l=english) z dnia 18.XI.11 Institute for American Values (Instytut Warto?ci Ameryka?skich) og?osi? raport o rozwodach. Raport zaleca utrudnienia w rozwodach, zwi?kszony wysi?ek ku ratowaniu ma??e?stw itd. Podaje te? dane statystyczne o konsekwencjach dla dzieci:

- maj? one gorsze relacje z rodzicami;
- cz??ciej doznaj? ubóstwa;
- ?miertelno?? niemowl?t jest wi?ksza, a zdrowie fizyczne dzieci jest s?absze;
- nastolatki cz??ciej nadu?ywaj? narkotyków i alkoholu, zachodz? w ci??? i maj? problemy z prawem;
- ?yj?c w domach z m??czyznami, którzy nie s? ich ojcami, cz??ciej doznaj? molestowania;
- maj? gorsze stopnie w szko?ach i osi?gaj? ni?szej jako?ci posady;
- o 50 % wzrasta szansa, ?e ich w?asne ma??e?stwa sko?cz? si? rozwodem.

Wniosek oczywisty. Rozwód to nie tylko prywatna sprawa ma??onków - to ogromne koszta spo?eczne. Jest w interesie ca?ego spo?ecze?stwa, by ich by?o jak najmniej. To sprawa wagi pa?stwowej.

Inne studium (http://www.zenit.org/article-33928?l=english) wykonane w Anglii wykaza?o, ?e kohabitacja przed-ma??e?ska sprzyja rozwodom. Z ma??e?stw lat osiemdziesi?tych 55 % si? rozpad?o, gdy przynajmniej jedna strona kohabitowa?a przed ?lubem z kim? innym ni? pó?niejszym ma??onkiem. Gdy by?o to z pó?niejszym ma??onkiem rozwodów by?o 45 %, a gdy nie by?o kohabitacji, 40 %."

W tym?e numerze "Opoki w Kraju" prof. Giertych pisze o planach globalistów dotycz?cych budowania "nowego" cz?owieka i nowoczesnego "narodu". Cz??? z nich bezpo?rednio lub po?rednio wi??e si? z problemem niszczenia nierozerwalno?ci ma??e?stwa i trwa?o?ci rodziny:

"Plany globalistów

W dniu 20 III 1969 r. dr Richard Day wyg?osi? w USA w gronie zaufanych osób referat na temat planów "nowego ?wiatowego systemu". Jeden ze s?uchaczy, dr Lawrence Dunegan widz?c, ?e program ten jest rzeczywi?cie realizowany spisa? w 1988 r. z pami?ci na ta?mach mikrofonowych to, co z tego referatu zapami?ta?. Zmar? w 1989. Ta?my opracowa?a i udost?pni?a Randy Engel, dzia?aczka Koalicji w Obronie ?ycia. Cytuj? je za (http://www.sweetliberty.org/nobarbarians1.htm), a informacj? o nich znalaz?em we francuskim Action familiale et scolaire (suplement 217 z X. 2011).

Oto co w 1969 planowali dr Day i jego ?rodowisko:

- Ograniczenie ludno?ci ?wiata przez promocj? ma?odzietno?ci.

- Potrzebne b?d? zezwolenia na posiadanie dzieci.

- Rozdzielenie seksu od rozrodczo?ci i rozrodczo?ci od seksu.

- Edukacja seksualna od jak najm?odszego wieku z akcentem na antykoncepcj?.

- Wprowadzenie powszechnej dopuszczalno?ci aborcji na koszt podatników.

- Promocja wolnej mi?o?ci, wszelkich jej wariantów.

- Promocja homoseksualizmu, by stal si? akceptowalnym jako co? normalnego.

- Wprowadzenie prowokacyjno?ci w modzie kobiecej, by pokaza? wi?cej cia?a.

- Zredukowanie znaczenia rodziny.

- Wprowadzenie eutanazji i utrudnie? dla starszych, by szybciej chcieli odej??.

- Eliminacja prywatnego lecznictwa.

- Zapowied? nowych nieuleczalnych chorób.

- Ukrywanie nowych skutecznych metod leczenia raka i chorób serca by ludzie szybciej umierali.

- Nakierowa? ewolucj? w kierunku, który chcemy i przy?pieszy? j? (uruchomi? hodowl? cz?owieka).

- Obali? Ko?ció? katolicki, potem zespoi? wszystkie religie w jedn?.

- Zmieni? sens Biblii przez zmian? znaczenia niektórych s?ów.

- Wyd?u?y? czas na edukacj?, ale nauczy? mniej.

- Niektóre ksi??ki znikn? z bibliotek.

- Hazard na skal? pa?stwow? b?dzie promowany (loterie).

- B?dzie promocja alkoholizmu i u?ywania narkotyków.

- B?dzie wi?cej wi?zie? i szpitale stan? si? wi?zieniami.

- Przest?pczo?? ograniczy si? do slumsów - w innych dzielnicach b?dzie ochrona obiektów.

- Patriotyzm si? sko?czy. Kupuj?cy nie b?dzie zwa?a? na rodzimo?? produkcji.

- Ci??ki przemys? ewakuuje si? z USA w celu ochrony ?rodowiska.

- Deindustrializacja spowoduje ruchy ludno?ci i utrat? lokalnych tradycji.

- B?dzie specjalizacja na skal? ?wiatow?, co wszystkich wzajemnie uzale?ni.

- Tylko sporty mi?dzynarodowe b?d? promowane, lokalne wygaszane.

- Sporty dla dziewczyn maj? ignorowa? ich kobieco??.

- B?dzie zakaz posiadania broni. My?liwi b?d? j? wypo?ycza? na czas polowa?.

- W rozrywce maj? dominowa? gwa?towno?? i seks pokazuj?cy wszystko.

- Muzyka powa?na b?dzie tylko dla starszych. M?odzi dostan? ha?as z ideowym przekazem, i to polubi?.

- Wszyscy b?d? poddani identyfikacji (dowody osobiste, chipy).

- Obj?te kontrol? b?dzie jedzenie, podró?owanie, pogoda.

- Politycy my?l?, ?e rz?dz?, ale robi?, co im si? podsuwa.

- Wyniki naukowe b?d? fa?szowane, by narzuci? okre?lone cele.

- Znaczenie ONZ i ?wiatowych organizacji wzro?nie. Je?li b?dzie trzeba postraszy si? ludzko?? kilkoma wybuchami j?drowymi i uzyska pos?usze?stwo.

- Wojny maj? warto?ci pozytywne, a terroryzmem mo?na wymusi? uleg?o??.

- Inflacja b?dzie narz?dziem kontroli nad spo?ecze?stwami.

- B?dzie powszechne szpiegowanie wszystkich.

- Domy prywatne b?d? tylko dla pos?usznych.

Przypominam - te tezy zosta?y wyg?oszone w roku 1969 a ujawnione w 1988! Kto? z nami?tno?ci? nadal je realizuje."

?ród?o: http://opoka.giertych.pl/owk77.htm

MAMY TU GOTOWY PROGRAM POLITYCZNY DLA NOWOCZESNEGO POLSKIEGO RUCHU NARODOWEGO - WYSTARCZY TYLKO NIE REALIZOWA? POWY?SZEGO PLANU, ALBO NIEKTÓRE JEGO PUNKTY ZREALIZOWA? ZUPE?NIE ODWROTNIE.
.
http://polski.blog.ru/ Wy¶lij Prywatn± Wiadomo¶ć
Autor RE: 220 lat rozwodów
Adam Smiech
Administrator

Avatar Użytkownika

Postów: 644
Miejscowo¶ć: Pabianice
Data rejestracji: 15.05.07
Dodane dnia 31-01-2012 14:06
Wie Pan, to jest pomieszanie prawdy z kompletnymi idiotyzmami.

Np.:
B?dzie wi?cej wi?zie? i szpitale stan? si? wi?zieniami. Kompletny idiotyzm. Jest odwrotnie. Budowniczy nowego porz?dku ?wiatowego g?aszcz? przest?pców a wi?zienia zamieniaj? w o?rodki wczasowe. Tzw. do?ywotnie wi?zienie trwa na zachodzie Europy od kilku do kilkunastu lat.

Rozdzielenie seksu od rozrodczo?ci i rozrodczo?ci od seksu Poza przypadkami ?wiadomego fanatyzmu, zawsze by? rozdzielony i dotyczy to 98% dziejów ludzko?ci i 98% populacji. Przy czym u wi?kszo?ci ludzi to rozdzielenie nie oznacza niczego zdro?nego.

Eliminacja prywatnego lecznictwa. U nas akurat ?rodowiska katolicko-prawicowe twardo wyst?puj? w obronie pa?stwowej s?u?by zdrowia.

Znaczenie ONZ i ?wiatowych organizacji wzro?nie Znaczenie ONZ zdecydowanie zmala?o.

Inflacja b?dzie narz?dziem kontroli nad spo?ecze?stwami Deflacja te?. Ponadto, inflacja na zachodzie, ale i u nas nie jest na tak wysokim poziomie, aby mo?na by?o mówi? o kontroli. Wybuchy hiperinflacyjne od 1969 r. s? rzadko?ci?.

B?dzie promocja alkoholizmu Od 69 r. gwa?townie zmniejsza si? mo?liwo?? promowania alkoholu.

B?dzie zakaz posiadania broni B?dzie???

Tylko sporty mi?dzynarodowe b?d? promowane, lokalne wygaszane I dlatego futbol ameryka?ski, baseball, krykiet, polo, czy nasz ?u?el trzymaj? si? tak dobrze?

Wojny maj? warto?ci pozytywne Tak, niektóre wojny maj? warto?? pozytywn?. Tutaj nie ma i nie b?dzie zgody pomi?dzy religi? a polityk? narodow?. Np. I w.?w. ma dla Polski wybitnie pozytywn? warto??. Gdyby w jej trakcie uczestnicz?cy pos?uchali niezliczonych apeli np. papie?a Benedykta XV o pokój, mieliby?my guzik z p?telk? a nie woln? Polsk?.

A na koniec pami?tajmy, ?e profesor Giertych jest zwolennikiem GMO (Opoka w Kraju, numer 54(75) z pa?dziernika 2005 r.). To informacja dla doktrynerów.

Rozwód to nie tylko prywatna sprawa ma??onków - to ogromne koszta spo?eczne. Jest w interesie ca?ego spo?ecze?stwa, by ich by?o jak najmniej. To sprawa wagi pa?stwowej. Oczywi?cie, ale zakazem rozwodów patologii si? nie zwalczy. Mo?na za to wspiera? niepolityczne inicjatywy oddolne jak np. akcja Ratuj Maluchy, które zmierzaj? w dobrym kierunku, ale bez fanatyzmu.

W tym ca?ym programie nie ma s?owa o rzeczy najwa?niejszej dla polityki ka?dego narodu - o polityce zagranicznej. Program przeciwstawny temu wy?ej zaprezentowanemu, nie b?dzie programem narodowym. B?dzie to program jednych globalistów skierowany przeciwko drugim globalistom.

Edytowane przez Adam Smiech dnia 31-01-2012 15:21
Wy¶lij Prywatn± Wiadomo¶ć
Autor RE: 220 lat rozwodów
Admin
Administrator

Postów: 9
Data rejestracji: 13.10.10
Dodane dnia 31-01-2012 16:01
A tak poza tym co Pa?stwo interesuje moje sprawy prywatne, jak kto? si? rozwodzi to niech si? rozwodzi, jak kto? si? chce ?eni? to niech si? ?eni. Nie dorabiajmy do podstaw powo?ania pa?stwa ideologii, bo zabieramy ludziom mo?liwo?? decydowania o swoim losie.

To Ko?ció? jest od tego, "?eby by?o ma?o rozwodów", to Ko?ció? jest od wychowania moralnego.

Po to ?e?my si? zorganizowali w jak?? pa?stwowo??, aby u?atwia? czy zabezpiecza? pewne kwestie, a nie panowa? nad cz?owiekiem i jego czynami.

Osobi?cie pot?piam rozwody i uwa?am to za tragedi? dla ludzi uwik?anych w tak? sytuacj? (tym bardziej dzieci), ale nie mam zamiaru nikomu narzuca?/zakazywa? czy co? innego jak ma post?powa?.

I dlaczego Pan zadania wychowawcze Ko?cio?a zrzuca na barki Pa?stwa.

Ja jestem bardzo rozgoryczony postaw? Ko?cio?a w Polsce, wszystko chcieli by mie? za?atwione r?kami pa?stwa, wygodnictwo. A gdzie dzia?ania wychowawcze Ko?cio?a. Jakie Ko?ció? podj?? inicjatywy?

I teraz najwa?niejsza kwestia, CZY ABY NIE ZA CZ?STO KO?CIÓ? W POLSCE ORZEKA O NIEWA?NO?CI MA??E?STW? Powszechnie rozumianych w spo?ecze?stwie jako "rozwód" ko?cielny. Powiem Panu niestety bolesn? prawd?, wystarczy posiada? pieni?dze, aby uzyska? uniewa?nienie ma??e?stwa zawartego przed Bogiem w Polsce (Uroczystego ?lubu sk?adanego przed Bogiem pozostania z drug? osob? do ko?ca ?ycia!), co? niewyobra?alnego (znam przypadek, gdy ma??e?stwo posiada?o dwójk? dzieci). Jak Pan z tym walczy Panie "Polski Blog ru"?

Edytowane przez Admin dnia 31-01-2012 16:03
Wy¶lij Prywatn± Wiadomo¶ć
Autor RE: 220 lat rozwodów
gjw
Użytkownik

Postów: 611
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 31-01-2012 23:00
Prosz? ja Kolegi polskiblog.ru. Odnosz? smutne wra?enie ?e Pan wszed? w jaki? kana?. Pan dzieli polsk? kultur? narodow? na dobr? - papie?nicz? i z?? - ró?nowiercz? oraz liberty?sk?, usi?uj?c na dodatek wmówi? jakoby ta pierwsza by?a jedyn?. Otó? ma to tyle samo wspólnego z pogl?dami narodowymi w ich w?a?ciwym znaczeniu co palenie ?ywcem innych ludzi na stosie z mi?o?ci? bli?niego albo pilnowanie przez policj?, aby nikt nie jad? mi?sa w pi?tek z walk? z grzechem. Otó? w polskiej kulturze narodowej mieli?my nie tylko Sienkiewicza ale i Prusa, który kpi? sobie z Trylogii, wskazuj?c jej historyczne zafa?szowania itd. itp. Czy Kolega wie o tym, na jakim cmentarzu le?y np. Wac?aw G?siorowski? Nie? To doradzam wycieczk? do naszej stolicy, na ul. M?ynarsk?.

Otó? ja (i mniemam, ?e wi?kszo?? obecnych na tym forum) stoj? na stanowisku Romana Dmowskiego tj. obrony ca?o?ci kultury polskiej, a nie tylko jej cz??ci. Bo nasza kultura nie mo?e by? np. kultur? bez owego "bezbo?nego" Napoleona, dzi?ki któremu w ogóle we Francji mo?na by?o znowu odprawia? msz? ?aci?sk? itd. Napoleona, który przewróci? swoim wojskowym butem kamie? grobowy naszej nie umar?ej jeszcze w sercach Ojczyzny. Nasza kultura powinna równie? uwzgl?dni? ksi?cia Adama Czartoryskiego i jego opowiedzenie si? po stronie przyjaciela cara Aleksandra I, co uratowa?o imi? naszego kraju na mapie Europy po Waterloo. Je?li usuniemy czy to ksi?cia Poniatowskiego (znanego farmazona i fircyka, ale gin?cego jako najwspanialszy bohater) czy to ksi?cia Adama (wielkiego konserwatyst?, ale i niew?tpliwego patriot?, posta? jak?e wielk? i tragiczn? w swych niespe?nionych nadziejach) to nasza kultura i pami?? zbiorowa zostan? okaleczone. Kocha pan matk? ojczyzn?? Wi?c prosz? nie odr?bywa? jej ga??zi. Ani z prawej strony ani z lewej. Bo na pot?pienie pami?ci zas?u?yli tylko zdrajcy prowadz?cy na ziemi? ojczyst? nieprzyjacielskich ?o?nierzy, aby j? zgwa?ci? i obrabowa?. Nie powinno by? tak, ?e kto? sobie, dla jednego tylko kierunku, uzurpuje prawo do bycia sam jeden patriot?. Tego nikt rozumny nie przyjmie.

Edytowane przez gjw dnia 31-01-2012 23:03
Wy¶lij Prywatn± Wiadomo¶ć
Autor RE: 220 lat rozwodów
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 01-02-2012 02:53
Bartlomiej Noculak napisa?/a:
To Ko?ció? jest od tego, "?eby by?o ma?o rozwodów", to Ko?ció? jest od wychowania moralnego.
Po to ?e?my si? zorganizowali w jak?? pa?stwowo??, aby u?atwia? czy zabezpiecza? pewne kwestie, a nie panowa? nad cz?owiekiem i jego czynami.
Osobi?cie pot?piam rozwody i uwa?am to za tragedi? dla ludzi uwik?anych w tak? sytuacj? (tym bardziej dzieci), ale nie mam zamiaru nikomu narzuca?/zakazywa? czy co? innego jak ma post?powa?.
I dlaczego Pan zadania wychowawcze Ko?cio?a zrzuca na barki Pa?stwa.


Chrze?cija?stwo, to formacja dobrowolna i nie dysponuj?ca ?rodkami przymusu. ?eby normy (warto?ci) chrze?cija?skie by?y szanowane i przestrzegane, pa?stwo musi chroni? je ze swej strony, a dodatkowo musi broni? i wspomaga? chrze?cijan walcz?cych o ich szanowanie i respektowanie. To jest oczywiste od czasów Mieszka I, który nie tylko panowa? nad swymi lud?mi i ich czynami, ale jeszcze dawa? im dobry przyk?ad. Tym bardziej wi?c musi to by? oczywiste dla nas dzisiaj, gdy na skutek masowych przesiedle? do miast i przemieszania ludno?ci nie mo?e by? mowy o w?a?ciwej i skutecznej presji ze strony rodów i spo?eczno?ci s?siedzkich.

Poza tym przypominam, ?e w przedrewolucyjnej Francji pa?stwo w jeszcze wi?kszym stopniu ni? Ko?ció? dba?o o trwa?o?? ma??e?stwa i pozycj? ojca w rodzinie. Sekwencja wydarze? by?a prosta: upadek katolickiej monarchii - wprowadzenie rozwodów - proklamowanie republiki - rozwalenie rodziny i cywilizacji ?aci?skiej-personalistycznej. ?wieckie pa?stwo zlaicyzowanego i przemieszanego kulturowo spo?ecze?stwa - to tradycja rewolucyjna, której Polacy nie mog? uznawa?, pochwala? i bra? za podstaw? swojej przysz?o?ci.

Przypominam te?, ?e Ko?ció? to MY, chrze?cijanie ("Gdzie dwóch albo trzech gromadzi si? w Moje imi?, tam jestem po?ród nich" Mt 18, 20) i na nas spoczywa obowi?zek polityki, czyli roztropnej troski o dobro wpólne, a zatem tak?e o dobro chrze?cija?skiej rodziny. Polityki za? chrze?cijanie nie powinni uprawia? w ko?cielnych kruchtach, tylko wykorzystuj?c struktury samorz?du i pa?stwa, w tym tak?e prawo i pa?stwowy aparat przymusu. Dzisiaj s? tej obrony i pomocy ze strony pa?stwa w praktyce pozbawieni (nie tylko w sprawie nierozerwalno?ci ma??e?stwa), a jest to z?a konsekwencja tzw. O?wiecenia i epoki pi?ciu socjalizmów: liberalnego, komunistycznego, faszystowskiego, narodowego i anarchistycznego. A co jest z?e - nale?y to odrzuci? i walczy? o prawd?, dobro i pi?kno.

Pot?pienie rozwodów tu nie wystarczy, bo z?o czynione innym ludziom (wspó?ma??onkom, dzieciom, kolejnym pokoleniom, narodowi) trzeba zwalcza?, a przede wszystkim je uniemo?liwia?. W przeciwnym wypadku wystarczy?oby samo pot?pienie np. z?odziei samochodów czy porywaczy dzieci w ramach przywo?anych przez Pana "zada? wychowawczych Ko?cio?a".

* * *

Pan gjw - odpowiem s?owami Dmowskiego: "Pisz? nie dla tych, których dla polsko?ci trzeba pozyskiwa? dopiero, ale dla tych, co g??boko czuj? sw? ??czno?? z narodem". Swojej polsko?ci jestem pewien i uczy? jej mnie Pan nie musi. Prosi?bym nie wk?ada? mi w usta tego, co nie by?o powiedziane i powstrzyma? si? od ataków ad personam. Niczego z przesz?o?ci Polski nie odrzucam, ale nie wszystko by?o polskie i dobre dla Polski, wi?c nie ze wszystkim nale?y si? uto?samia?. Ostatnio przeczyta?em, ?e Finowie nie zburzyli pomnika cara po odzyskania niepodleg?o?ci. To wcale nie oznacza, ?e czuli si? nadal poddanymi Rosji, albo ?e powinni si? nimi czu?. Mniej wi?cej tak samo Polacy powinni ustosunkowa? si? do przykrych problemów i postaci ze swojej historii. Nie jeste?my poddanymi antypolskich i antykatolickich trendów. Z?? spu?cizn? "o?wiecenia" trzeba w podr?cznikach opisa?, lecz w praktyce odrzuci?.

* * *

Pan Adam ?miech - z Pa?sk? ocen? punktów przytoczonych przez prof. Giertycha za dr. Lawrence Duneganem te? mo?na polemizowa?. Na przyk?ad mo?liwo?ci promowania alkoholu formalnie si? ogranicza, lecz rozwijaj?ca si? stale sie? jego sprzeda?y to tak?e promocja. Tak samo oferta medialna promuj?ca okre?lony styl ?ycia, zw?aszcza m?odzie?y, czy oferta rozrywkowo-gastronomiczna tworz?ca okre?lon? mod? na spo?ywanie du?ej ilo?ci alkoholu. Statystyki zachowa? alkoholowych m?odych i starych, m??czyzn i kobiet nie pozostawiaj? tu w?tpliwo?ci. Jest coraz gorzej.

Niezale?nie wi?c od tego, jak bardzo ró?nimy si? w ocenie rzeczywisto?ci i programów na przysz?o?? - przyzna? musimy, ?e jest coraz gorzej i obecny model ma??e?stwa i rodziny nie zdaje egzaminu, a nawet jest ju? postrzegany jako symbol wspó?czesnego zniewolenia cz?owieka:

"I (nie) opuszcz? ci? a? do ?mierci

Ma??e?stwo jest decyzj? i zobowi?zaniem. Konieczna jest w nim troska o relacje, wzajemn? akceptacj? i umiej?tno?? komunikowania si?. Dlatego te? na decyzj? o zawarciu sakramentu powinno wp?yn?? przede wszystkim uczucie, jakie ??czy nas z drug? osob?. Powinno, ale rzadko tak bywa.
W ci?gu ostatnich lat mo?na by?o zaobserwowa? masowy wzrost rozwodów zarówno w Polsce, jak i w Europie. ?lubowana "mi?o?? a? po grób" trwa znacznie krócej, bo ?rednio 13 lat. Ale bywaj? przypadki, w których tempo, w jakim rozpadaj? si? niektóre ma??e?stwa, jest co najmniej zaskakuj?ce. "O godzinie 15 odby? si? ?lub w Ko?ciele, o godzinie 16.30 pann? m?od? przy?apano in flagranti ze ?wiadkiem" - stwierdza ks. Sobczak. Nic dziwnego, ?e w Polsce na 100 zawartych ma??e?stw przypadaj? ?rednio 33 rozwody. Co wi?cej, liczba ta wcale nie maleje. Dlaczego?
Jak si? okazuje, zazwyczaj pocz?tkiem wszystkiego jest niechciana ci??a. (...) O rozpadzie zwi?zku ma??e?skiego coraz cz??ciej decyduj?: niezgodno?? charakterów, problemy finansowe, alkohol. Ponadto najwy?ej plasuj?cy si? czynnik - zdrada pozostaje niezmienny procentowo od wielu lat. (...)

Heinrich Heine powiedzia?, ?e ma??e?stwo to morze, dla którego dotychczas nie wynaleziono kompasu. Ale tak naprawd? ma??e?stwo i rodzina s? tylko i wy??cznie tym, co sami z nich czynimy. Kiedy? w sformalizowanym zwi?zku liczy?a si? przede wszystkim mi?o??, dzi? nast?pi?o przewarto?ciowanie ?ycia. Ma??onkowie traktuj? siebie nawzajem jak przedmioty, b?d?ce ich w?asno?ci?, a nie jak wolne osoby, które maj? swoje zdanie i same o sobie decyduj?. Je?li jedna strona ogranicza prawa drugiej, pr?dzej czy pó?niej nast?puje nieodwracalny skutek: decyzja o rozwodzie. Trafnie my?l t? zestawia Wies?aw My?liwski, dwukrotny laureat nagrody literackiej Nike. Twierdzi bowiem, ?e "na d?u?szy zwi?zek ju? cz?owieka dzisiaj nie sta?. Ka?dy za czym? goni, do czego? si? wspina, to z kim? drugim jak z kul? u nogi. Zdarzaj? si? ma??e?stwa a? do ?mierci. Ale to ju? zabytki..."

?ród?o: http://interia360.pl/artykul/i-nie-opuszcze-cie-az-do-smierci,12104 (10.08.2008)

Wspó?ma??onek jako przedmiot i kula u nogi? Ma??e?stwo jako zabytek, na który nas nie sta?? - Pora ju? zacz?? plewi? ten zachwaszczony ogródek starej polskiej cywilizacji.

Edytowane przez polski blog ru dnia 01-02-2012 04:18
http://polski.blog.ru/ Wy¶lij Prywatn± Wiadomo¶ć
Autor RE: 220 lat rozwodów
gjw
Użytkownik

Postów: 611
Data rejestracji: 15.09.07
Dodane dnia 02-02-2012 00:08
Sekwencja wydarze? by?a prosta: upadek katolickiej monarchii - wprowadzenie rozwodów - proklamowanie republiki - rozwalenie rodziny i cywilizacji ?aci?skiej-personalistycznej.

Przedmówca zapomnia? o poprzedzaj?cym ci?gu wydarze?: zepsucie w Ko?ciele zachodnim, wynik?e m. in. z bezgranicznego politycznego nadu?ycia religii do celów ziemskich, próby jego reformy w wykonaniu poszczególnych pa?stw i doktorów teologii, odrzucenie tych prób przez arcykap?anów rzymskich wraz z wezwaniem do soboru maj?cego usun?? ró?nice w wierze, zaoferowanie w?adzy absolutnej królom w zamian za poparcie nowego albo starego Ko?cio?a w walce z przeciwnikami, powstanie monarchii absolutnej ("ka?da w?adza psuje, a w?adza absolutna psuje absolutnie" - lord Acton), bezbo?ne i szalone wyczyny królów Francji oraz kompletna demoralizacja szlachty, zniweczenie pokoju religijnego, napa?? króla na poddanych i pogwa?cenie wszystkich praw stanów, zmia?d?enie protestantów i przekazanie pieni?dzy bankierom ?ydowskim, a dopiero na sam koniec spisek maso?ski i jego ci?g dalszy. Bo niestety przeciw ka?demu uciskowi ludzie pr?dzej czy pó?niej zaczynaj? spiskowa?, a spiski jako niejawne szczególnie nadaj? si? dla tajnych stowarzysze?. Przedmówca broni pierwowzoru pó?niejszych ustrojów totalitarnych i stawia go za wzór do na?ladowania w Polsce, kraju o utrwalonym przywi?zaniu do wolno?ci i tolerancji. smiley

Argumenty przedmówcy, ?adne argumenty przedmówcy, nie wytrzymuj? zestawienia z prawd? dziejow?, ale ten uzna?, ?e Matka Boska objawi?a mu 100 % racji wraz z prawem decydowania kto jest Polakiem, a kto nie jest. smiley Ja ju? z przedmówc? d?u?ej polemizowa? nie b?d?. Szkoda mi czasu. smiley Ja mam tysi?c ciekawszych rzeczy do zrobienia. Je?li przedmówca nie przestanie d?? w t? tr?b? jerycho?sk?, to ja b?d? (od wielkiego dzwonu) odpowiada? tylko jakim? dowcipem lub satyr?, bo tego wszystkiego nie da si? przyjmowa? powa?nie.
Wy¶lij Prywatn± Wiadomo¶ć
Autor RE: 220 lat rozwodów
polski blog ru
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 216
Data rejestracji: 25.06.11
Dodane dnia 02-02-2012 15:31
Gjw - bardzo Panu dzi?kuj? za udzia? w dyskusji, nawet je?li nie traktowa? jej Pan powa?nie, co zreszt? nie mo?e nas dziwi?, skoro ewangelicy nie uznaj? sakramentu ma??e?stwa i nie uznaj? tym samym, ?e sakrament ten jest nie tylko zak?adnikiem ?aski Boskiej, ale i jej narz?dziem.

W przeciwie?stwie do Pana, ja traktuj? Pa?skie wypowiedzi powa?nie, i to nawet te zupe?nie niepowa?ne, jak ta ostatnia, przypisuj?ca mi fa?szywie (z?o?liwie?) niech?? do staropolskiej wolno?ci i tolerancji, tudzie? ch?? na?ladowania "bezbo?nych i szalonych wyczynów królów Francji".

My, Polacy, tolerowa? b?dziemy zawsze tylko to, co na tolerancj? zas?uguje. Na pewno nie nale?? do tego rozwody katolików i protestantyzacja idei polsko?ci.
http://polski.blog.ru/ Wy¶lij Prywatn± Wiadomo¶ć
Strona 1 z 2 1 2 >
Skocz do Forum:
W naszym serwisie

POST NA FORUM SERWISU ANTY ORANGE

ARTYKU?Y PROF. WIKTORA POLISZCZUKA...

ARTYKU?Y L. KULI?SKIEJ
T?umaczenia JN






















Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jeste¶ jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wy¶lemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2006, 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014